Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: psychoterapia...  (Przeczytany 5512 razy)

Offline matowa

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #60 dnia: 21 Maj, 2019, 10:47 »
Zwyczajnie. Nie stać Cię na depresje. Tym samym nie stać Cię na terapeutów. Dalej idąc, nie stać Cię na te psychotropy.
Luksus w postaci 2 trenerów personalnych, plus psycholog dla pieska (bo on też ma depresje), to już jest porównywalne z willą w bollywód.
Daj sobie z tym spokój. To nie jest ścieżka kariery dla Ciebie. Tym samym, używając języka kolokwialnego, odpuść sobie! ;)
Dobrze Ci radzę i posłuchaj mądrego!

Wygląda jak byś uważał depresję za wymysł. Nie życzę Ci byś musiał to przeżywać aby przekonać się jak bardzo się mylisz.
Napis z butelki wina mówi:
"Koty nie chodzą na spacery, żeby gdzieś dojść, a żeby odkrywać."
Nie jestem niczyim krytykiem, ale do nikogo nie należę.


Offline Estera

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #61 dnia: 21 Maj, 2019, 11:30 »
Witaj Estero, czy ominęły, jak piszesz, tak na prawdę nie wiesz, podkreślę, tak na prawdę, o lekach, tym bardziej psychotropach, nie ma mowy,
zbyt obszerną wiedzę na ich temat posiadam, o ich działaniu i podejściu większości lekarzy do ich stosowania.
                                                                     ... (...) ...
Tak że Estero, wiele jeszcze przed Tobą, stań przed lustrem i prześwietl siebie i............?
                                                     WIDZĘ MROKI.
   Dlatego też napisałam w swojej wypowiedzi, że może jeszcze wszystko przede mną, nie zapieram się.
   Korzystanie z usług psychologów i psychoterapeutów w XXI wieku nie jest niczym wstydliwym.
   Tym bardziej jeśli się trafi naprawdę na dobrego fachowca w tej dziedzinie.
   Kiedyś korzystałam z ukierunkowanej terapii dla osób dotkniętych przemocą, pomogła mi bardzo.
                                                  Także jakby co to ...
                                    ... "nie wypieram się tego lustra" ...
                                           Różnie to jeszcze może być :'(
   
Zachęcam do czytania, warto ... https://jedrusiowy.wordpress.com
Tego bloga również skarbnica wiedzy ... https://komitetsadowniczy.blogspot.com


Offline Moyses

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #62 dnia: 21 Maj, 2019, 12:30 »
Wygląda jak byś uważał depresję za wymysł. Nie życzę Ci byś musiał to przeżywać aby przekonać się jak bardzo się mylisz.

Wygląda, to Jezebel przez okno na ilustracjach publikacji WTSu. Wygląda też osiedlowa plotkara, tylko przez inne okno.
U mojego wujka gęsi wyglądały przez płot. Ale jak wstawił parę sztachetek, to już nie wyglądają. Tak więc wygląda na to, że nic nie zrozumiałaś.
Życzyć mi powinnaś jakichkolwiek sukcesów. Moyses w tej dziedzinie nigdy się nie pomylił, o czym przekonał się wielokrotnie.


Offline matowa

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #63 dnia: 21 Maj, 2019, 13:26 »
Wygląda, to Jezebel przez okno na ilustracjach publikacji WTSu. Wygląda też osiedlowa plotkara, tylko przez inne okno.
U mojego wujka gęsi wyglądały przez płot. Ale jak wstawił parę sztachetek, to już nie wyglądają. Tak więc wygląda na to, że nic nie zrozumiałaś.
Życzyć mi powinnaś jakichkolwiek sukcesów. Moyses w tej dziedzinie nigdy się nie pomylił, o czym przekonał się wielokrotnie.

Nic nie powinnam a tym bardziej wobec zarozumiałych osób.
Napis z butelki wina mówi:
"Koty nie chodzą na spacery, żeby gdzieś dojść, a żeby odkrywać."
Nie jestem niczyim krytykiem, ale do nikogo nie należę.


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 223
  • Polubień: 11466
  • Nigdy nie marzyłam o sukcesie. Pracowałam na niego
Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #64 dnia: 21 Maj, 2019, 13:58 »
  Moyses, a napiszesz/ powiesz komuś...nie stać cię na chorobę, bo nie stać cię na lekarza, na leki, na rekonwalescencję, ty lepiej od razu kop sobie sam dołek, póki masz na to siły, a później  chop i zapłacisz tylko za przysypanie. A może i nie, bo jak zaczniesz śmierdzieć, to sami cię zasypią?  ;D

    Wiele osób by się bardzo zdziwiło ( a zwłaszcza ci co tak kozaczą) gdyby zdobyli się na odwagę i poszli na terapię.
Mogłoby się okazać, że  to nie  depresja, dół, trudne chwile, ale uzależnienie po orgu, jakby to nie brzmiało.

Bo to właśnie to uzależnienie, o które tak usilnie dba ciało kierownicze gnębi ludzi po odejściu. I jak ktoś na głodzie, człowiek się miota i szarpie sam ze sobą, nie może sobie znaleźć miejsca. Tak samo ludzie po odejściu, mają syndrom odstawienny i zachowują się przeróżnie, próbując go zabić.
Najgorsze gdy z jednego nałogu popadają w drugi, a terapia, rozmowy z fachowcem pozwalają nam zrozumieć co robimy źle, jak sobie radzić i wyjść na prostą.

Głupcem jest ten, kto nie potrafi się przyznać do własnych błędów i słabości, a widzi całe zło w innych.


Offline Adam_73

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #65 dnia: 21 Maj, 2019, 15:54 »
Wygląda, to Jezebel przez okno na ilustracjach publikacji WTSu. Wygląda też osiedlowa plotkara, tylko przez inne okno.
U mojego wujka gęsi wyglądały przez płot. Ale jak wstawił parę sztachetek, to już nie wyglądają. Tak więc wygląda na to, że nic nie zrozumiałaś.
Życzyć mi powinnaś jakichkolwiek sukcesów. Moyses w tej dziedzinie nigdy się nie pomylił, o czym przekonał się wielokrotnie.

Moyses wyluzuj, tak ja pisalem, ja do tej pory uwazalem to za kocopaly i fanaberie lewactwa i kodziarzy z duzych miast... ale jak widac ludzie sie zmieniaja :)
jesteśmy wszyscy zwierzętami.. no ok, skrzyżowaniem zwierzęcia z aniołem Bożym ...


Offline Alicja_W

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #66 dnia: 22 Maj, 2019, 11:32 »
Będę pisać wprost, przynajmniej się postaram.

Depresja to poważna choroba, w wielu przypadkach śmiertelna. Nie piszę tu o 'dołach', 'dołakach' i innych smuteczkach.
Oczywiście powinno się ją leczyć.
Trzeba jednak mieć świadomość, że, jak we wszystkim, trzeba być ostrożnym.
W takim stanie łatwo wpaść w łapy nieodpowiednich 'fachowców', których i w tym zawodzie nie brakuje.
Piszę o zawodzie psychoterapeuty. Niektórzy chcieliby prowadzić terapię pacjenta, jego chomika, a nawet nóg od stołu kuchennego.
No dobrze, miało być pisane jasno.
Niektórzy terapeuci uzależniają klienta od siebie, zapewniając sobie źródło dochodu.

Dobry psychoterapeuta to wyjątkowa rzecz i dlatego kosztuje.
Terapia to długotrwały proces, każde spotkanie nazywane też sesją to nie pogawędka i sączenie kawki z filiżanki trzymanej z uniesionym małym paluszkiem.
To ciężka praca, wysiłek porównywalny z najcięższymi, wyczerpujacymi pracami fizycznymi; ale tu na umysłowym poziomie.
W dużym stopniu to droga w nieznane, bo nigdy nie wiadomo co znajdzie się po otwarciu kolejnych drzwi - docieraniu do sedna problemów lub nowych spraw. Trzeba być gotowym zmierzyć się z tym.
To wiąże się z trwaniem w czasie terapii a tym samym z dużym kosztem finansowym. Gdy jest prawdziwa potrzeba równoległego leczenia psychiatrycznego i zażywania leków, koszty się dwoją i troją.
Przerwanie tego procesu nie da pełnego efektu. Oczywiście, to, co się przepracowało przyniesie już pewne korzyści i nie jest to czas stracony, ale powiedzmy, wykorzystany tylko w części.
Tu należy też zaznaczyć, że doprowadzenie do końca też nie daje żadnej stu procentowej gwarancji wyzdrowienia. Jednak jest wielką szansą.

I to powinni wiedzieć ludzie decydujący się na taką formę pomocy.

A przy dołeczkach i smuteczkach naprawdę lepiej sobie samemu 'studiować' książki psychologiczne, ale jednak zalecałabym w tym umiar.



Offline Magda

  • Głosiciel
  • Wiadomości: 314
  • Polubień: 334
  • https://www.youtube.com/watch?v=clS6USdnB58
Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #67 dnia: 06 Czerwiec, 2019, 10:32 »
[

Tak samo jak u Was, Pani była zdziwiona..bo to tacy mili ludzie. Sporo narobiła sobie notatek. Nawet słała do mnie maile, aby jej coś szczegółowo opisać.
Ludzie może i mili, ale system chory.

Na pewno psycholodzy w Polsce nie są przygotowani na takich pacjentów. Bo nie mają wiedzy jak to działa.
Wiem jedno, nie miałam pojęcia jak wychowanie w org i matka ortodoks odbili się na moich życiowych decyzjach.

     Dziś wiem jedno...nic nie muszę, mało tego stać mnie powiedzieć komuś wypchaj się, albo i bardziej dosadnie.  ;D
[/quote]

Osobiście trochę się dziwię temu, że psycholog mówi coś takiego "to tacy mili ludzie". Bardzo wielu psychopatów jest bowiem bardzo miłych. Czasem po morderstwie się słyszy " to był taki miły chłopiec, albo taka normalna zwykła rodzina, dzień dobry mi mówił.
Inna spraw, że o sektach się rzeczywiście mało wie. Ludzie kojarzą sektę z jakimiś rytuałami, nawet nie przypuszczają, że ich np. kolega z pracy może być "pod wpływem". To stosunkowo nowe zjawisko. Zresztą o sektach poważnie się moim zdaniem myśli tylko wtedy gdy się ma z nią bezpośrednio do czynienia. Problem dotyka rodziny albo przyjaciół, to wtedy człowiek się zastanawia. A tak to ludzie myślą, że są ponad to, a manipulacja, no proszę Was, większość nie wierzy że może jej ulec.

jeśli coś wydaje ci się zbyt piękne, żeby było prawdziwe to jest to zbyt piękne, żeby było prawdziwe
https://www.youtube.com/watch?v=H_a46WJ1viA
https://www.youtube.com/watch?v=UoavV7D74BU


Offline Adam_73

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #68 dnia: 06 Czerwiec, 2019, 15:35 »
tak to juz jest z milymi ludzmi:
 8-)


''... no mili ludzie tylko za dużo piją ...''

godzine pozniej

'' .... Fraanz, odrąbali mi kciuk, kacapy je**n, odrąbali mi prawy kciuk! Boże! Co ja zrobię bez kciuka? ... ''

jesteśmy wszyscy zwierzętami.. no ok, skrzyżowaniem zwierzęcia z aniołem Bożym ...


Offline UWAGA AWARIA

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #69 dnia: 10 Czerwiec, 2019, 19:48 »
ooo ...powiem tak od niemal początku śledzę ten wątek,no fakt na nim pojawiają się niki
z którymi miałem kontakt lub mam nadal , w zasadzie uważałem was za swoich mentorów za bardzo mocne osobowości
ale kiedy czytam te wpisy to nie koniecznie tak może być,

powiem, sam uważam się za silny charakter ale kiedy jestem bliżej prawdy o prawdzie ,napawa mnie to nie pewnością
takie to trochę dziwne jak by z kilkadziesiąt lat wcześniej ktoś powiedział że za murem w berlinie jest inne życie lepsze
tak też było w rzeczywistości, przyjeżdżając tam Polacy nie zawsze dawali  sobie radę,robili rożne głupstwa niektórzy wracali do domciu
ciężko było zaakceptować wolność i samodzielność ,choć z drugiej strony komuniści oferowali stabilność i warunki socjalne.
a tam trzeba było kombinować jak przeżyć choć za jedna wypłatę w PL można by było żyć cały rok
niektórzy tam pozostawali dużo wróciło opowiadając o dzikim zachodzie

tak sobie myślę z perspektywy czasu jak to było za komuny, że jakakolwiek psychomanipulacja powinna być zabroniona
jeżeli jeden człowiek zaczyna w ten sposób wykorzystywać drugiego ,wprowadzając prawo które go ubezwłasnowolnia
Pan Jezus mówił o własnych wyborach a nie o zrzeszeniach narodach czy sektach
kierował się roztropnością naszego serca i mądrością, które takie społeczności mogą zadusić i zmienić ich wartość

reasumując jak widzę po wpisach każdy z nas  ma zmieniony pogląd na to co mówił Jezus o ile jeszcze
będziemy w stanie w to uwierzyć,sam zaczynam mieć dylematy co będzie jutro albo po lub za 10lat
ponieważ raz zostawiony odcisk widoczny jest całe życie ::)

co nie twierdzę że nie uważam was dalej za swoich mentorów  ;)

« Ostatnia zmiana: 10 Czerwiec, 2019, 19:56 wysłana przez UWAGA AWARIA »


Offline dziewiatka

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #70 dnia: 11 Czerwiec, 2019, 05:33 »
Dbałbym o swoje uzależnienia,niestety nie stać mnie na nie.Po pierwsze alkohol kosztuje,po drugie żona pilnuje,po trzecie zdrowie nie pozwala . To po kiego się odzywam ,chcę się pochwalić,. Udało mi się schudnąć 14 kilogramów,10 miesięcy walki a waga ani drgnęła a przez ostatnie dwa miesiące oszalała.Wczoraj pomyślałem że to będzie koniec dobrych wiadomości bo wypiłem piwo,dzisiaj jak tylko się obudziłem stanąłem na wadze a tu mniej niż 107 kilogramów,dużo ale mam zamiar dojść do 80.To też takie działanie ku zdrowotności,więcej zawałów serca i mózgu mi nie potrzeba.Chyba już nie wrócę do wyglądu z przed 30 lat ale może dziękideterminacji by zbliżyć się wagowo do mnie z tamtego okresu jeszcze przez kilkadziesiąt lat będę innych dręczył.


Offline Kerostat

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #71 dnia: 11 Czerwiec, 2019, 07:11 »
Moja depresja, i późniejsze wizyty u psychologa, był raczej pośrednio związane z wyjściem z org.
Jednakże temat wypłynął już na pierwszej wizycie i o dziwo pani psycholog znała się na manipulacji.
Jeśli była zdziwiona tym jakie rzeczy dzieją się u Świadków, to nie dała po sobie poznać.
Dla zdziwionych tym że ktoś potrzebuje terapii: nie życzę wam depresji, a widać po komentarzach niektórych, że tylko przechodząc ją, byli by w stanie zrozumieć jak straszna jest.
Ateizm to postawa, że zaprezentowane dowody za istnieniem boga są za słabe aby uznać istnienie takiego bytu za realne.


Offline dziewiatka

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #72 dnia: 11 Czerwiec, 2019, 11:20 »
Każda choroba wymaga terapii,tej krótkotrwałej jak i długotrwałej .Bo co z tego że lekarze wyleczą gdy u pacjenta pozostaną stare nawyki i po kilku miesiącach znowu trafi do szpitala ale tym razem w gorszym stanie.Wiadomo że część z nas ,która nie spotkała się u najbliższych z tą chorobą będzie ją lekceważyć i uznawać za przejaw nadmiernego rozczulania się nad sobą.Podobna sytuacja jest w rodzinie mojej kuzynki,mąż totalnie lekceważy stan swojej żony (mojej kuzynki ). Jej zachowanie uważa za przejaw lenistwa,efekt jest taki że od kilku lat regularnie trafia do szpitala psychiatrycznego.Mieszkanie w małym miasteczku nie sprzyja  osobom chorym na depresje,ciągłe uwagi weź się za siebie,wystarczy tylko odrobinę dobrych chęci.Pewnie sam jeszcze kilkanaście lat temu należałbym do krytyków osób z depresją ale obserwacja co to choróbsko robi z ludźmi znanymi mi z radosnego usposobienia zmieniło moje podejście.


Offline Tatra

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #73 dnia: 29 Czerwiec, 2019, 13:43 »
Witajcie.

Na szczęście mój kontakt ze Świadkami Jehowy ograniczył się:
1. do brania literatury ewentualnie rozmów o Biblii w czasie ich wizyt domowych, przy czym skupiałem się na posiadanym przeze mnie pięcioksięgu w języku hebrajskim (od jakiegoś czasu nie przychodzą - nie wiem dlaczego);
2. aktywnością zawodową - z racji wykonywanej pracy zajmowałem się grupami, które mają w sobie potencjał radykalizacji - ŚJ z ich wierzeniem o bliskim Armagedonie zaliczają się do tej grupy;
3. aktywności badawczej - mój niedawny pomysł po zmianie formy aktywności zawodowej (dziś oczekuję na wpis na listę w zawodzie zaufania publicznego),
dlatego moje uwagi mogą się wam wydać nieadekwatne, bądź cokolwiek dziwne, ale mimo wszystko chciałbym się nimi trochę podzielić. Może ktoś skorzysta i mu pomoże to dobrze, może też będzie to jakiś impuls do bardziej usystematyzowanego działania (wolę nie używać określenia zorganizowanego bo ono może się bardzo źle kojarzyć).

Więc pierwsza sprawa:
1. Czy i kiedy udać się po pomoc. Moja odpowiedź brzmi zawsze kiedy mamy choć cień przeczucia, że jest ona potrzebna. To chyba nie budzi wątpliwości. Druga część tej odpowiedzi może już nieco dziwić - wówczas, gdy osoby, o których wiemy, że są nam życzliwe sugerują, że coś jest nie tak. Przy czym bardziej niepokojącą sytuacją jest ta kiedy sugestia o skorzystaniu z pomocy pochodzi z zewnątrz. Zaburzenia psychiczne charakteryzują się brakiem tzw. wglądu - czyli świadomości ich występowania. Tak po ludzku chory nie widzi tego, że jest chory.

2. Do kogo udać się po pomoc. Moim zdaniem należy rozpocząć od psychiatry. Dlaczego - wielu zaburzeń psychicznych nie da się usunąć za pomocą terapii. Lekarz ocenia wówczas jaka forma pomocy jest najbardziej wskazania i wbrew obiegowej opinii nie są oni tacy chętni do stosowania leków psychotropowych. Natomiast jeśli jest konieczność ich użycia to im szybciej się zacznie je używać tym lepiej. Poza tym psychiatrzy mają dość dobrą orientację do którego psychoterapeuty warto z danym problemem iść.

3. Jeżeli psychiatra zdecyduje się na leki, to trzeba to przyjąć i stosować się do zaleceń. Trzeba też mieć świadomość, że leki psychotropowe to leki, które często zaczynają działać po kilku tygodniach. Inna sprawa, że jak lekarz przepisuje leki to zaczyna się najtrudniejszy etap leczenia czyli dobór leku i dawki. Niestety mózg to skomplikowany "wynalazek" i raz się zdarzy, że lekarz trafi idealnie z leczeniem. Innym razem trzeba dużo eksperymentować. Wykonując moją dawną pracę nieomalże obowiązkiem zawodowym było pojawianie się u psychiatry, ja konkretnie pojawiałem się u Pani Kierownik Oddziału C Kliniki UM w Poznaniu i szybko mi uświadomiła, że leczenie psychiatryczne to cały czas leczenie eksperymentalne. Czasami zastosowany lek nie rozwiązuje problemu (nie doprowadza do zdrowia) ale pozwala pacjentowi na zyskanie większego wglądu w siebie i to umożliwia np. zmianę leku lub dawki leku.

4. Zaletą pójścia do psychiatry jest to, że może on zlecić psychoterapię na NFZ - odpada wówczas konieczność płacenia. Nie mam nic do psychologów i psychoterapeutów i zgadzam się, że mają ciężką pracę. Ale też trzeba zauważyć, że:
- psycholog/psychoteraputa ma nad człowiekiem dużą władzę;
- psycholog/psychoterapueta (zwłaszcza ten działający poza NFZ) w Polsce nie ma nad sobą żadnej kontroli, ustawa o zawodzie psychologa jest przez środowisko psychologiczne nierespektowana. Tym samym psychologowie za błędy w sztuce lub jawne nadużycia nie ponoszą w zasadzie odpowiedzialności czy to dyscyplinarnej czy też karnej lub cywilnej (te dwie ostatnie ponoszą jedynie teoretycznie);
- stawki psychologów/psychoterapeutów wahają się w granicach od 100 - 250 złotych przy średniej częstotliwości spotkań raz na tydzień (dane uśrednione), co daje niemały wydatek, więc możliwość skorzystania z pomocy psychologa/psychoterapuety w ramach ubezpieczenia zdrowotnego to zdecydowana ulga dla kieszeni;

5. Ceny leków psychotropowych nie są jakieś szczególnie wysokie. Powiedzmy, że terapia Coaxil plus Ketrel 0.25 mg plus objawowo Zomiren oraz Dorimicum (koleżanka po odejściu od SJ) to kwota około 60 - 70 złotych na miesiąc. Nie jest to mało, ale nie jest też dużo. W większości wypadków rozpoznanie będzie F.43 - zaburzenia adaptacyjne, więc w większości wypadków stosowanych leków przysługuje refundacja.

6. Problemem może być wybór psychologa/psychoterapeuty. Oczywiście przejście przez psychiatrę może to zniwelować, o ile lekarz ma tu jakieś sugestie. Jeśli nie - człowiek jest trochę zdany na siebie. Niestety nie w PL bazy specjalistów mających wiedzę na temat psychologów mających pojęcie o sektach (a to może być pomocne, choć nie zawsze). Pozostaje więc:
- tworzenie przez członków forum bazy adresowej psychologów, którzy z waszego doświadczenia mają jakieś pojęcie  o problematyce;
- próba skontaktowania się z Dominikanami - Centrum Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych - tam przeważnie mają namiar na psychologów obeznanych z tematem;
- jeżeli to zawiedzie można spróbować iść porozmawiać z jakimkolwiek księdzem (najlepiej wybrać albo starszego księdza z dobrą opinią, albo młodego - kwestia operatywności), bo nawet jeśli ksiądz nie będzie umiał wskazać takiej osoby to przeważnie wie kto w diecezji zajmuje się tą problematyką i ma rozeznanie. Jak ktoś zdecyduje się na ten wariant to nie należy się bać jeśli ksiądz odeśle do egzorcysty. To nie znaczy, że chce z kogoś diabła wypędzać. Egzorcysta z racji pełnionej posługi współpracuje z psychiatrami i psychologami i zajmują się też osobami dotkniętymi działaniami różnych sekt, więc również mają rozeznanie gdzie jest największa szansa znalezienia pomocy.

7. "Dobór" terapeuty jest również sprawą indywidualną. Skorzystanie z powyższych porad nie gwarantuje w żadnym stopniu, że dobrze się trafi. Po prostu zwiększa szanse. Ale może się okazać, że po prostu nam nie pasuje, wtedy nie należy bać się poinformowania terapeuty o tym, bo wtedy można wspólnie zastanowić się czy sprawa dojrzała do zmiany terapii czy też dojrzała do zmiany terapeuty.

8. Jeśli nie ma się możliwości korzystania z powyższych punków a przeżywa się jakieś trudności, np. silny lęk, długotrwałe przygnębienie, nawracające, natrętne myśli itp. rzeczy to trzeba iść choćby i do lekarza rodzinnego lub jakiegokolwiek psychologa.

Poza tym wydaje mi się, że dobrze by stworzyć bazę wiedzy zawierającą np. opis pewnych objawów czy też testy diagnostyczne, które pomogą w ocenie samego siebie i też pomogą specjaliście w trafnym rozpoznaniu sytuacji.
« Ostatnia zmiana: 29 Czerwiec, 2019, 13:44 wysłana przez Tatra »


Offline Moyses

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #74 dnia: 17 Lipiec, 2019, 12:56 »
Depresja to poważna choroba, w wielu przypadkach śmiertelna. (...)

Dobry psychoterapeuta to wyjątkowa rzecz i dlatego kosztuje.
Terapia to długotrwały proces, każde spotkanie nazywane też sesją to nie pogawędka i sączenie kawki z filiżanki trzymanej z uniesionym małym paluszkiem. (...)

A przy dołeczkach i smuteczkach naprawdę lepiej sobie samemu 'studiować' książki psychologiczne, ale jednak zalecałabym w tym umiar.

I znalazłem! He, he, he! ;D

Nie będę dzielił cytatów, bo nie mam czasu. Więc będę pisał jak leci. Akapitami rozdzielę myśli.

Jeśli depresja jest śmiertelną chorobą, to gdzie przy sekcji zwłok byś ją umiejscowiła? Przykład krojonego mózgu w celu poszukiwania snów pomijamy. Więc gdzie jest ta śmiertelność?

Mały uniesiony paluszek? A jak jest to palec wskazujący, podobnie uniesiony, to co? O drenażu kieszeni przez współczesnych zaklinaczy cudzych myśli nie będę pisał.

I w tej części się poniekąd zgadzam. Nie tak dawno spotykam znajomą na chodniku. Po kurtuazyjnych 'co słychać, jak dzieci, jak leci', ona mówi: "patrz co mam". Spodziewać się można, że pokaże nową sukienkę, nowe buty. A w tym wypadku można było podejrzewać, że jednak chodzi o nową torebkę. Ale nie. Z torebki wyciąga książkę i przed nos mi serwuje. Musiałem się odsunąć, aby tytuł odczytać. A tam jak nic jest napisane: "Podstawy psychologii analitycznej. Wykłady tavistockie" Carl Gustav Jung. Nim zdążyłem nabrać powietrza, to słyszę: " dobrze mówiłeś, mam wszelkie symptomy inteligencji intuicyjnej". Widzę, że przynajmniej polizała. Przysłowiowe 2 kartki dalej jest o neurotyzmie. Nie wiem co może być dalej. Więc mówię, że jest pewne niebezpieczeństwo, bo niektórzy polegli na prędkości 60 km/h, inni przebili barierę dźwięku z podwójnym dudnieniem. Jeszcze inni osiągnęli poszczególne prędkości kosmiczne. Nawet niektórzy wbili się w prędkość światła. Ale to wszystko jest niebezpieczne. Dodatkowo kosztowne. Tylko niewielu podróżuje po galaktykach. Więc lepiej zająć się może (i bezpieczniej) sprawami przyziemnymi.

Carl Gustav Jung mówił (to nie cytat, nie parafraza, jedynie własna interpretacja) w stosunku do pacjentów jakich miał z traumami wojennymi: oni wszyscy w przeciągu przysłowiowego kwadransa mogliby opuścić zakład tego szpitala psychiatrycznego, gdyby tylko chcieli; ale oni się boją wyzdrowieć, ponieważ łatwiej jest chorować; dlatego tu siedzą.

W końcu to ojciec kościoła psychologi współczesnej. A z ojcami się nie dyskutuje. ;)