Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Z cyklu: DYLEMATY WARWICKO-NADARZYŃSKIE  (Przeczytany 6167 razy)

Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 3 009
  • Polubień: 4699
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Z cyklu: DYLEMATY WARWICKO-NADARZYŃSKIE
« Odpowiedź #75 dnia: 29 Grudzień, 2018, 18:44 »
Jatiw-PoProstuJa
Ale, Ale Ty trzymasz Nas ...?!! -  czytając z napięciem kolejną historyjkę, przypaliłem swoją wieczorną owsiankę, a nie mam platynowej karty aby kupić woreczek i rozkoszować się smakiem jak uwielbianej prze zemnie  owsianki, poprzestanę na jaglanej, której prawdę mówiąc nie znoszę.
Teraz na poważnie biję BRAVO, BRAVO (Chyba słyszysz??) na tak opisany pełen wrażeń kolejny odcinek



Offline PoProstuJa

Odp: Z cyklu: DYLEMATY WARWICKO-NADARZYŃSKIE
« Odpowiedź #76 dnia: 29 Grudzień, 2018, 19:03 »
Jatiw-PoProstuJa
Ale, Ale Ty trzymasz Nas ...?!! -  czytając z napięciem kolejną historyjkę, przypaliłem swoją wieczorną owsiankę, a nie mam platynowej karty aby kupić woreczek i rozkoszować się smakiem jak uwielbianej prze zemnie  owsianki, poprzestanę na jaglanej, której prawdę mówiąc nie znoszę.
Teraz na poważnie biję BRAVO, BRAVO (Chyba słyszysz??) na tak opisany pełen wrażeń kolejny odcinek

Nadaszyniaku jakże mi przykro, że przypaliłeś strawę! Ale łaska boska, że to tylko przypalona owsianka, a nie spaghetti z truflami  ;D

Na razie to dopiero początek opowieści, więc najlepiej kolejne odcinki czytaj już po posiłku!  ;D


Offline zero1

Odp: Z cyklu: DYLEMATY WARWICKO-NADARZYŃSKIE
« Odpowiedź #77 dnia: 29 Grudzień, 2018, 19:51 »
Już myślałem, że będzie jak w Homeland - cały van wylatuje w powietrze...ale nie...
nowezrozumienie@gmail.com
J3b4ć komitety sądownicze.


Offline PoProstuJa

Odp: Z cyklu: DYLEMATY WARWICKO-NADARZYŃSKIE
« Odpowiedź #78 dnia: 29 Grudzień, 2018, 23:32 »
Odcinek 9 - czyli dalszy ciąg Dżefrejowskich dylematów

- Zapewne już nie możecie doczekać się tego co dla was przygotowaliśmy… Zatem nie będę was dalej trzymał w napięciu…
Główny architekt wyciągnął z kieszeni małe, czarne pudełeczko na którym znajdowało się kilka przycisków i migające diody. Wcisnął czerwony guzik i wtedy… ich oczom ukazało się coś niesamowitego…

Ściana wielkiego głazu obok którego stali nagle zaczęła się poruszać. Dżefrej i pozostali członkowie Ciała Kierowniczego ze zdumieniem, z otwartymi szeroko ustami, obserwowali automatycznie przesuwające się, wielkie kamienie głazu, które okazały się być wielkimi wrotami, za którymi znajdowały się pancerne drzwi. Drzwi przyozdobione były różnymi tajemniczymi symbolami. Architekt sięgnął ręką ku górze gdzie znajdowała się sporej wielkości wypukła płaskorzeźba przedstawiająca piramidę z okiem. Mężczyzna ujął w trzy palce złotą tęczówkę oka i dwa razy przekręcił ją w prawo niczym zamek w sejfie. W tym momencie całe oko lekko wysunęło się do przodu i wydało sygnał dźwiękowy. Główny architekt przycisnął palcem źrenicę i po chwili oko otworzyło się niczym wieczko cennej szkatułki. Oczom zebranych ukazała się mała elektroniczna klawiatura z podświetlanymi klawiszami i małym ekranikiem. Urządzenie sygnałem dźwiękowym domagało się podania hasła. Wszyscy w milczeniu patrzyli na swojego przewodnika, który oznajmił im z uśmiechem:

- Pewnie zastanawiacie się jakie jest hasło? Jesteście jedynymi osobami uprawnionymi do tego, aby je teraz poznać. Hasło oczywiście można zmienić… to znaczy ja mogę je zmienić… ale obecnie jest ono już ustalone. Uwaga – zapamiętajcie je, ale nigdzie nie zapisujcie. Bez wątpienia przyda się ono wam wtedy, gdyby wielki ucisk nastał wcześniej niż sądzimy. No to wpisujemy: A-R-M-A-G-E-D-O-N-2-0-3-4.
Członkowie Ciała Kierowniczego chórem głoskowali po kolei każdą literę hasła i z napięciem oczekiwali kolejnych wydarzeń.

- Uwaga, teraz naciskamy przycisk ukryty w wierzchołku tego cyrkla – architekt wskazał na symbol znajdujący się na wysokości jego dłoni. W tym momencie płaskorzeźba automatycznie odskoczyła od powierzchni drzwi zamieniając się w wygodną do użycia klamkę.
- No to wchodzimy… - kontynuował mężczyzna pociągając za klamkę.

Dżefrej wraz z innymi kompanami zaniemówili z wrażenia, gdy zobaczyli jak imponującą grubość mają drzwi oraz to co się za nimi kryje. Główny architekt włączył światło i poprosił wszystkich o ostrożność, bowiem za drzwiami znajdowały się schody prowadzące w dół. Jednocześnie zamknął za sobą drzwi i nacisnął kolejne przyciski po ich wewnętrznej stronie, które uruchomiły cały mechanizm przesuwający z łoskotem cztery potężne sztaby blokujące główne wejście.

Wszyscy schodzili powoli, w milczeniu, uważnie patrząc pod nogi. Dżefrej idąc korytarzem zbudowanym z wielkich, solidnych kamieni i starych cegieł czuł się tak jakby schodził do więziennego lochu w starożytnym zamku. Ogarniał go coraz większy niepokój i obawiał się, że zaraz będzie miał atak paniki spowodowany klaustrofobią. Inni członkowie Ciała Kierowniczego również mieli nietęgie miny.
- Panowie, spokojnie, bez obawy – przewodnik wyczuwając ponury nastrój gości mówił do nich uspokajającym tonem. – Zaraz dotrzemy do przyjemniejszej części naszego podziemia.

Dżefrejowi trudno było uwierzyć w to, że w więziennym podziemiu może być przyjemnie, ale wraz z innymi posłusznie szedł dalej. W końcu, po kilku minutach wędrówki, goście stanęli przed kolejnymi pancernymi drzwiami. Tym razem elektroniczna klawiatura ukryta była pod symbolem słońca ze skrzydłami.
„Wygląda zupełnie jak ten z okładki Russella” – pomyślał zdziwiony Dżefrej.

- Uwaga, teraz znów wpisujemy hasło, ale tym razem inne. Powtarzajcie za mną: W-I-E-L-K-I-U-C-I-S-K.
To nie wszystko. Teraz każdy z was musi podejść do elektronicznego czytnika i przyłożyć jednocześnie swoje prawe oko oraz prawy palec wskazujący – urządzenie zeskanuje wasze tęczówki i linie papilarne, a następnie musicie na głos wypowiedzieć wpisane hasło oraz podać swoje imię, żeby mogło zidentyfikować wasz głos.

Mężczyźni po kolei podchodzili więc do czytnika, który analizował ich tęczówkę, linie papilarne oraz barwę głosu, aby uruchomić mechanizm otwierający potężne drzwi.
- Przepraszam bracie… bracie…
- …Jonathan… - przedstawił się główny architekt.
- Bracie Jonathanie, mam pewną wątpliwość – odezwał się do przewodnika Dejwid.  – Żeby wejść do środka musimy zapamiętać aż dwa hasła i podejść do identyfikującego nas skanera. A co wtedy, gdy zapomnimy któregoś hasła, albo będziemy na przykład przeziębieni i urządzenie nie rozpozna naszego głosu?
- Bracie Dejwidzie, zapewniam cię, że sztab ludzi, który opracowywał i programował te elektroniczne urządzenia zabezpieczające przewidział różne scenariusze. Dlatego oprócz haseł i weryfikacji linii papilarnych czy głosu, urządzenia te mają dodatkowe funkcje, które mogą także w inny sposób zidentyfikować daną osobę, na przykład poprzez analizę jej kodu DNA zawartego między innymi w jej ślinie. Gdyby tak się nieszczęśliwie złożyło, że inne sposoby zawiodą, zawsze możecie jeszcze aktywować inny czytnik. Wystarczy, że podejdziecie do tego symbolu z głową kozła u dołu drzwi i poliżecie go, a następnie zostawicie odcisk swoich ust całując tę sympatyczną buźkę żaby Kermita. Czy ktoś z was chciałby spróbować?

Członkowie Ciała Kierowniczego spojrzeli wymownie na Stivena Letta, który  chcąc nie chcąc zgłosił się na ochotnika. Dane biologiczne żadnego z członków CK nie były jeszcze wprowadzone do bazy danych, zatem Stiven musiał uklęknąć przed drzwiami i kilkukrotnie polizać koźlą główkę, a następnie parę razy pocałować Kermita. Gdy system komputerowy przyjął i przeanalizował nowe dane oraz pozytywnie je zweryfikował, sygnał dźwiękowy przypominający dźwięk kuchenki mikrofalowej oznajmił, że drzwi otwierają się. Stiven z ulgą podniósł się z ziemi otrzepując spodnie swojego garnituru.

Po chwili wszyscy przybysze przeszli przez kolejne drzwi pancerne, a ich oczom ukazał się widok, którego się nie spodziewali…





Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 3 009
  • Polubień: 4699
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Z cyklu: DYLEMATY WARWICKO-NADARZYŃSKIE
« Odpowiedź #79 dnia: 30 Grudzień, 2018, 00:26 »
moje trzy grosze:
I nastał punkt kulminacyjny-Napięcie rośnie z linijki na linijkę, a ja mam puls 100, ciśnienie 220/140, ranka nie doczekam, straciłem owsiankę a teraz nadchodzą chwile abym zawitał w ciemnym tunelu z jasnym blaskiem na jego końcu i tak uzupełnię kolejny nr.136000  ;D ;D


Offline O Yeah Bunny!

Odp: Z cyklu: DYLEMATY WARWICKO-NADARZYŃSKIE
« Odpowiedź #80 dnia: 31 Styczeń, 2019, 19:55 »
CD:
W dniu wczorajszym światło nie gasło w biurze naszego zaufanego nadzorcy działu. Zbliżała się 23, nadzorca spojrzał przez okno i dostrzegł na placu wszystkie służbowe auta, podświetlone 4 lampami na miejscach parkingowych.  Ople wynajęte w najem długoterminowy, przysparzały blasku jego siedzibie. Decyzja podjęta o wycofaniu starych Volkswagenów, okazała się słuszna, dlaczegoż tak ważne osoby, musiałyby jeździć starą flotą 7 letnich Volkswagenów. Przetarta kierownica, lekko wytarta klamka i aż 117 000 km na liczniku. Zbyt niebezpieczne byłyby dla tak ważnych osobistości, jak on, pomyślał nasz nadzorca działu.
Jutro wyjazd do Sosnowca, o 14 mogę się zerwać, bo to wyjazd służbowy, będę gwiazdą zgromadzenia, przedstawicielem biura oddziału. Ale zaraz, mógłbym pojechać samochodem prywatnym i miałbym zwrot za przejechane km, a że moje auto zrobiłem na gaz, to po wyjeździe zostanie mi w portfelu 317 zł na czysto. Nasz nadzorca już widział w oczach te udane wakacje w czerwcu, tylko on i żona. 4 wyjazdy służbowe prywatnym autem i mam wycieczkę AllInclusive. Tak, to dobry ruch.
Wybiła 23:50. Nasz bohater przypomniał sobie, że znowu w tym tygodniu siedział wieczorami w biurze zapominając o żonie. Jestem teraz członkiem komitetu oddziału, pomyślał, to jest jej ofiara, znowu pomyślał.
Spojrzał na biurko z dwoma monitorami, spojrzał na program do korespondencji i znowu zrozumiał, że są sprawy wymagające całkowitej poufności. Kiedyś mógł schować list do szuflady i zapomnieć. Tym razem zrozumiał, że check lista zawiera przynajmniej 15 pozycji związanych z informacjami, które powinny zostać tylko w biurze oddziału. Jedna z nich to stara sprawa przejęcia obiektu, który miał być zlicytowany przez komornika, na rzecz wierzycieli brata, który był zadłużony na potęgę. Jakże mądry brat, pomyślał nasz bohater, zrobił na nas darowiznę i nikt nas nie ruszy, obiekt przecież był warty około 2,7 mln zł. Gdyby ten budynek wpadł w ręce komornika, dzieło biura oddziału nie rozwinęłoby się jak teraz. Jakże wspaniałe błogosławieństwo na nas spoczęło, jakże mądrą decyzję podjął ten brat. Nasz nadzorca był dumny z ofiarodawcy.
Wybiła 0:00! Spokojnym ruchem zamknął drzwi od biura i poszedł do pokoju, wystarczyło zejść na parter budynku nr 3 i przejść przez łącznik, budynek 1 i łącznik nr 2 i wejść na 2 piętro budynku nr 2. Żona spała, nasz bohater  czuł się spełniony, bo jako pełnomocnik przyjmował darowiznę u notariusza. Tak przechytrzyliśmy Szatana, pomyślał i zasnął ....
« Ostatnia zmiana: 31 Styczeń, 2019, 20:01 wysłana przez O Yeah Bunny! »
Nie chciałbym niszczyć nicze­go ani ni­kogo.
Chciałam po pros­tu wym­knąć się cichut­ko tyl­ny­mi drzwiami, nie po­wodując żad­ne­go za­mie­sza­nia ani kon­sekwen­cji!


Offline PoProstuJa

Odp: Z cyklu: DYLEMATY WARWICKO-NADARZYŃSKIE
« Odpowiedź #81 dnia: 31 Styczeń, 2019, 23:42 »
CD:
W dniu wczorajszym światło nie gasło w biurze naszego zaufanego nadzorcy działu. Zbliżała się 23, nadzorca spojrzał przez okno i dostrzegł na placu wszystkie służbowe auta, podświetlone 4 lampami na miejscach parkingowych.  Ople wynajęte w najem długoterminowy, przysparzały blasku jego siedzibie. Decyzja podjęta o wycofaniu starych Volkswagenów, okazała się słuszna, dlaczegoż tak ważne osoby, musiałyby jeździć starą flotą 7 letnich Volkswagenów. Przetarta kierownica, lekko wytarta klamka i aż 117 000 km na liczniku. Zbyt niebezpieczne byłyby dla tak ważnych osobistości, jak on, pomyślał nasz nadzorca działu.
Jutro wyjazd do Sosnowca, o 14 mogę się zerwać, bo to wyjazd służbowy, będę gwiazdą zgromadzenia, przedstawicielem biura oddziału. Ale zaraz, mógłbym pojechać samochodem prywatnym i miałbym zwrot za przejechane km, a że moje auto zrobiłem na gaz, to po wyjeździe zostanie mi w portfelu 317 zł na czysto. Nasz nadzorca już widział w oczach te udane wakacje w czerwcu, tylko on i żona. 4 wyjazdy służbowe prywatnym autem i mam wycieczkę AllInclusive. Tak, to dobry ruch.
Wybiła 23:50. Nasz bohater przypomniał sobie, że znowu w tym tygodniu siedział wieczorami w biurze zapominając o żonie. Jestem teraz członkiem komitetu oddziału, pomyślał, to jest jej ofiara, znowu pomyślał.
Spojrzał na biurko z dwoma monitorami, spojrzał na program do korespondencji i znowu zrozumiał, że są sprawy wymagające całkowitej poufności. Kiedyś mógł schować list do szuflady i zapomnieć. Tym razem zrozumiał, że check lista zawiera przynajmniej 15 pozycji związanych z informacjami, które powinny zostać tylko w biurze oddziału. Jedna z nich to stara sprawa przejęcia obiektu, który miał być zlicytowany przez komornika, na rzecz wierzycieli brata, który był zadłużony na potęgę. Jakże mądry brat, pomyślał nasz bohater, zrobił na nas darowiznę i nikt nas nie ruszy, obiekt przecież był warty około 2,7 mln zł. Gdyby ten budynek wpadł w ręce komornika, dzieło biura oddziału nie rozwinęłoby się jak teraz. Jakże wspaniałe błogosławieństwo na nas spoczęło, jakże mądrą decyzję podjął ten brat. Nasz nadzorca był dumny z ofiarodawcy.
Wybiła 0:00! Spokojnym ruchem zamknął drzwi od biura i poszedł do pokoju, wystarczyło zejść na parter budynku nr 3 i przejść przez łącznik, budynek 1 i łącznik nr 2 i wejść na 2 piętro budynku nr 2. Żona spała, nasz bohater  czuł się spełniony, bo jako pełnomocnik przyjmował darowiznę u notariusza. Tak przechytrzyliśmy Szatana, pomyślał i zasnął ....

O Yeah Bunny! ..czekam na więcej... ostrzę sobie ząbki na tą historię z życia wziętą  ;D
Zaradny ten braciszek... ale pracoholik jak widać...