Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Walka babci (exŚJ) w Sądzie o kontakty z wnuczką  (Przeczytany 1567 razy)

Offline PoProstuJa

Odp: Walka babci (exŚJ) w Sądzie o kontakty z wnuczką
« Odpowiedź #30 dnia: 20 Czerwiec, 2022, 20:20 »
Że cierpi to nie wątpię.
Tylko że tak jak powyżej, lata starań a nie jakiś sądowy przymus.

A ile lat starań "zadziała"? Np. 18 lat?
I jak mają wyglądać te starania? Błaganie na kolanach?!
I to błaganie własnego syna, którego urodziła i pieluchy mu zmieniała?! Plus wykarmiła i wychowała!

Co ciekawe Świadkowie wcale nie stosują zasady: po dobroci!
Jak matka / ojciec Świadek zalegnie i potrzebuje opieki, to nagle rodzina sobie przypomina o wykluczonym synu czy córce i chce od niego opieki nad rodzicami! A alimentkami od dziecka zasądzonymi przez Sąd pewnie też nie pogardzą!


Offline Matylda

Odp: Walka babci (exŚJ) w Sądzie o kontakty z wnuczką
« Odpowiedź #31 dnia: 20 Czerwiec, 2022, 20:33 »
Nonie stosują. Tyle że po złości to ani to opieka ani pomoc. Zresztą ostracyzm jaki stosują jest dla sądu wystarczającym argumentem żeby od takiej opieki zwolnić.
Tak samo jak rodzic pijak czy i ny dewiant ma nikłe szanse na opiekę od dzieci na starość.
Argumentu że wykarmiła, oprała i dupę smarowała, ja w ogóle nie przyjmuje.
Nikt się z nas na świat nie prosił.
A jak ma się starać?
No może przestać właśnie robić tyle szumu. Kanał na ytub i tak jest niszowy. Do niewielu poza ich środowiskiem dociera. Może te występy są nie potrzebne.
Znam dziewczynę która odeszła trzydzieści parę lat temu i też jej syn starszy zboru uciął jej kontakt z wnukiem w jednej chwili. Ale ona swoim spokojem i niedoścignioną dla mnie empatią, odzyskała kontakty i z synem i z wnukiem.


Offline PoProstuJa

Odp: Walka babci (exŚJ) w Sądzie o kontakty z wnuczką
« Odpowiedź #32 dnia: 20 Czerwiec, 2022, 20:49 »
Nonie stosują. Tyle że po złości to ani to opieka ani pomoc. Zresztą ostracyzm jaki stosują jest dla sądu wystarczającym argumentem żeby od takiej opieki zwolnić.
Tak samo jak rodzic pijak czy i ny dewiant ma nikłe szanse na opiekę od dzieci na starość.
Argumentu że wykarmiła, oprała i dupę smarowała, ja w ogóle nie przyjmuje.
Nikt się z nas na świat nie prosił.
A jak ma się starać?
No może przestać właśnie robić tyle szumu. Kanał na ytub i tak jest niszowy. Do niewielu poza ich środowiskiem dociera. Może te występy są nie potrzebne.
Znam dziewczynę która odeszła trzydzieści parę lat temu i też jej syn starszy zboru uciął jej kontakt z wnukiem w jednej chwili. Ale ona swoim spokojem i niedoścignioną dla mnie empatią, odzyskała kontakty i z synem i z wnukiem.

No niestety wcale nie jest tak, że jak się miało ojca pijaka, to nagle się jest zwolnionym z opieki nad nim lub z alimentów... ojjjj nie! Radzę poczytać różne artykuły na ten temat, bo dochodzi nawet do takich absurdów, że MOPS domaga się pieniędzy od dzieci, które zostały oddane np. do domu dziecka przez rodziców, albo które zostały im odebrane...!

Ale pomijając te absurdy...

Ponowne wrócę do pytania ILE LAT musi upłynąć, aby syn SAM Z SIEBIE przejrzał na oczy?

Ile lat Matyldo Twoja matka się do Ciebie nie odzywa? I za ile lat się odezwie?

Może Bożena nie chce czekać 20 następnych lat i stracić piękne chwile, gdy jej wnuczka będzie niemowlęciem, a później przedszkolakiem i dzieckiem w wieku szkolnym. Szkoda KAŻDEJ CHWILI! Teraz jest jeszcze szansa, że dziecko nawiąże kontakt z babcią, ale kiedy minie ileś lat bez spotkań, to ta babcia będzie dla dziecka po prostu obcą kobietą.

Ja oczywiście jestem jak najbardziej za tym, aby:
- dogadać się
- działać "po dobroci"
- nie chodzić po sądach!

Zawsze NAJPIERW TRZEBA PRÓBOWAĆ SIĘ DOGADAĆ!

Ale co wtedy, gdy druga strona nie idzie na żadną ugodę i na żadne ustępstwa?!

Świadkowie są na tyle zdeterminowani, aby unikać osób wykluczonych / odłączonych, że jest realne zagrożenie, że wnuczka nie zobaczyłaby babci za jej życia.
A to naprawdę smutne nigdy nie poznać własnej babci!


Offline Matylda

Odp: Walka babci (exŚJ) w Sądzie o kontakty z wnuczką
« Odpowiedź #33 dnia: 20 Czerwiec, 2022, 21:05 »
Oczywiście że słyszałam o wielu absurdalnych sytuacjach kiedy Mbps domaga się pokrycia kosztów pobytu ojca pijaka w dpsie.
To są jednak na szczęście wyjątki. Mops  jest niestety instytucją debilną i te panie nie mając żadnego doświadczenia, decydują o ludzkim życiu. Wiem bo się bardzo brutalnie zetknąłem. Znaczy mój Jasiek, ale Jasiek jest częścią mnie.
Moja matka się do mnie nie odzywa 6 lat i mam nadzieję że sobie umrze w spokoju bezemnie.
Z ojcem jest mi trudniej, ale też zaakceptowalam.
Ja jestem przeciwna załatwianiu spraw rodzinnych w sądzie bo przez 10 lat praktycznie nie wychodziliśmy z Jaśkiem z sądu. Dlatego wiem co to kosztuje.

Nie wiem PPJ, czy ma czekać 20 lat? Do miłości nikogo nie można zmusić. Narazie to jest niemowlę i nie ma fizycznej możliwości żeby ktoś dał babci dziecko bez nadzoru rodziców.
Jak będą wyglądały takie wizyty?
Będzie miło?
Będzie przyjazna atmosfera?
Bożena a zrobi co uważa. Ja tylko wyraziłam swoją opinię.

« Ostatnia zmiana: 20 Czerwiec, 2022, 21:07 wysłana przez Matylda »


Offline PoProstuJa

Odp: Walka babci (exŚJ) w Sądzie o kontakty z wnuczką
« Odpowiedź #34 dnia: 20 Czerwiec, 2022, 21:30 »
Nie wiem PPJ, czy ma czekać 20 lat? Do miłości nikogo nie można zmusić. Narazie to jest niemowlę i nie ma fizycznej możliwości żeby ktoś dał babci dziecko bez nadzoru rodziców.
Jak będą wyglądały takie wizyty?
Będzie miło?
Będzie przyjazna atmosfera?
Bożena a zrobi co uważa. Ja tylko wyraziłam swoją opinię.

To jak będą wyglądały te wizyty zależy głównie od rodziców dziecka. Jeśli przyjmą strategię wrogości, to sami będą szkodzić sobie i swojemu dziecku.

Rodzin cierpiących w ten sposób jest mnóstwo! Niech więc ludzie "ze świata" się dowiedzą choćby na tym przykładzie jak wygląda "miłość" w organizacji Świadków Jehowy. Może dzięki temu unikną błędu wstąpienia do niej. Może również inni Świadkowie zaczną mieć przemyślenia, że coś jest nie halo w ich religii!

Ja na przykład będąc Świadkiem nie spotykałam się z takimi drastycznymi sytuacjami, że rodzice całkowicie wyrzekają się wykluczonego dziecka, a dzieci wykluczonych rodziców. Ale gdy wychodziłam z orga, to polityka ostracyzmu bardzo się zaostrzyła. Mam nadzieję, że zainteresują się tym również jakieś organy państwowe!


Offline Matylda

Odp: Walka babci (exŚJ) w Sądzie o kontakty z wnuczką
« Odpowiedź #35 dnia: 20 Czerwiec, 2022, 21:47 »
Ja też mam nadzieję że się wreszcie właściwe organy zainteresują.
Już kiedyś o tym pisałam że jako osoba wykluczona na przełomie lat 80 tych i 90 tych ubiegłego wieku, uważam że te wszystkie, pikiety, hałasy, yutuby, ten cały szum odstepców na całym świecie, spowodował tą wściekła nagonke na nas którzy sobie spokojnie odeszliśmy.
Wiadomo że oni tam na handlu nieruchomości kokosy zabijają i wiski piją. Dopóki nikt ich się nie czepiał to oni sobie spokojnie żyli owieczki i różnej maści barany miały naobiecane lwa z barankiem.
Jak nastał internet, powybudzali się ludzie którzy jak w dym wierzyli w te brednie. Trudno się wielu pogodzić z tym że sami osobiście przez nikogo nie przymuszani robili z siebie durni. No to się zaczęli mścić,. To jehowi zaczęli się bronić. Bo wiadomo szkoda dobrego biznesu.
Oto tajemnica wiary.
Ja jestem trzydzieści kilka lat poza i dopiero od 2016 roku widzę takie cyrki. Wcześniej tak nie było. Tak bardzo to się stało nie do wytrzymania że to nie moja matka zerwała ze mną kontakt, tylko ja z nią.

Nie podawali ręki,ale często mówili odpowiadali dzieńdobry. Kazali wyjść na chwilę od stołu bo modlitwa będzie. Ciągle pytali kiedy wrócisz do jehowy. Ot co.
Fanatyczki które mi pluły pod nogi, najczęściej chwilę po mnie zostały wykluczone w atmosferze skandalu.
« Ostatnia zmiana: 20 Czerwiec, 2022, 21:54 wysłana przez Matylda »


Offline NNN

Odp: Walka babci (exŚJ) w Sądzie o kontakty z wnuczką
« Odpowiedź #36 dnia: 20 Czerwiec, 2022, 22:05 »
   Prawda jest taka, że Bożenka jest youtuberką, coś podobnego do dziennikarki śledczej. Ujawnia oszustwa i matactwa kultu szkodliwego, dla jednostki i społeczeństwa. Świat takich ludzi ceni. Oni to robią za nas. Za nas poświęcają czas i środki, a także dla nas się narażają.Trzeba wiedzieć o tym, że na stronie jworg jest artykuł iż oni nie tylko nie rozbijają rodzin, ale je jeszcze umacniają. Dlatego to co ujawnia Bożenka stoi w sprzeczności z ich deklaracją i obnaża ich zakłamanie i hipokryzję. Oni takich ludzi traktują najgorzej, mówią o nich jak o najgorszych odstępcach, nienawidzą i prześladują. Chcą im zawiązać ręce i zakneblować usta. Tak traktują wszystkich aktywistów, natomiast tych, którzy siedzą po wykluczeniu "jak mysz pod miotłą" nie tykają. To jest jasny przekaz. Masz siedzieć cicho, szczególnie jak dużo wiesz. Masz na kolanach o wszystko prosić, nawet o przyłączenie. Skrucha, skrucha i  jeszcze raz skrucha przed mafiosami i gangsterami okradającymi swoje zbory. Zastraszyć cię, obrzydzić ci życie. To jest pokazanie, że ich macki sięgają aż poza organizację. My was wszędzie widzimy.  Tak samo przecież robią z osobami pokrzywdzonymi przez pedofilię. Przypominacie sobie plakaty dziecka z ustami zasłoniętymi łapą, albo zaklejonymi taśmą z napisem jworg?  Dlaczego wtedy nie protestowaliście? Że tak nie trzeba, tak nie można?

   Jestem również aktywistą. Inne metody.Także legalne. Mam na forum, na dole w stopce napisane, że nie walczę z organizacją, ja się przed nią bronię bowiem jestem jej ofiarą. Takimi ofiarami jesteście wy wszyscy. Tymczasem w tę niedzielę dowiaduję się, że walczę z organizacją i jestem największym przebrzydłym odstępcą. Mówi to byle jaki  świadek Jehowy, który spotyka się potajemnie ze swoim stryjecznym bratem nie będącym już w organizacji. Różnica jest taka, że jego brat mieszka dalej i tamten  nic nie wie o jego działalności, natomiast ja mieszkam na jego terenie i twierdzi, że wie o mnie wszystko. Na szczęście nie wie, że ja współpracuję także z tym jego bratem stryjecznym. Cyrk. A prawo krytyki jest konstytucyjnym prawem i nikt mi tutaj łaski nie robi. Nie muszę nikogo prosić o pozwolenie, a już na pewno nie tych krętaczy i oszustów. Tymczasem na dołach, ci co wierzą cekistom  i  nas obmawiają to ludzie biedni, gonieni do roboty i obdzierani z ciężko zarobionych nieraz pieniędzy. Ślepi prowadzeni przez zaślepionych zdobywaniem mamony.

Wracając do Bożenki. Dobrze robi. Syn chce ją upodlić. Ma siłę. Stoją za nim prawnicy z Nadarzyna. Będą go uczyć, jak ma zrobić, aby przynajmniej nie przegrać, by przypadkiem nie ucierpiała "przenajświętsza, boża organizacja". Zakulisowo, bez świadków, jak na spowiedzi usznej. Bo jeśli dojdzie do procesu, to Nadarzyn przecież nie jest tutaj stroną. To sprawa cywilna pomiędzy babcią i synem o ustalenie kontaktów z wnuczką dla babci. Te kontakty w sposób szczególny są przez prawo chronione, bowiem wiadomo od dawna, jak są wszystkim stronom potrzebne i jak dobrze wpływają na dzieci, które potem stają się pełnoletnimi obywatelami państwa i dobrze, jak kontynuują najlepsze cechy swoich przodków.

Sąd rodzinny (także każdy inny) nie będzie zajmował się sektą jako taką bo nie ma takich uprawnień i kompetencji ustawowych (wyznanie św. J. działa legalnie i jest zarejestrowane, a więc ma osobowość prawną, stając się równoprawnym partnerem państwa).   Stąd ciężko ich pociągnąć do odpowiedzialności, ale jest to możliwe. "Dotąd dzban wodę nosi, aż mu się ucho urwie"! Trzeba udowodnić, że kult ten wyrządza szkody społeczeństwu i nie zasługuje na pomoc tegoż społeczeństwa (dotacje dla kultu pożytku publicznego z naszych podatków).

Bat ma rację i wiedzę, że się trochę zna w temacie.  RODK to nic innego jak Rodzinny Ośrodek Diagnostyczno- Konsultacyjny. Jest powoływany przez sąd rodzinny po to, aby w danej sprawie poczynił ustalenia i zbadał środowisko zarówno dziecka jak i powodów.  Dlatego Bożenka powinna właśnie złożyć w sądzie  oryginały Strażnic, nawołujących do negatywnego wpływania na członków rodzin poprzez izolowanie jednych od drugich. RODK tym się zajmie i opracuje, wskazując sądowi jak  to wpływa na relacje w rodzinie. Sąd będzie miał  materiał pomocniczy i może z niego skorzystać do oceny sytuacji i podjęcia kroków prawnych.
 
Nie walczę z organizacją, ja się przed nią bronię, jestem jej ofiarą!


Offline Matylda

Odp: Walka babci (exŚJ) w Sądzie o kontakty z wnuczką
« Odpowiedź #37 dnia: 20 Czerwiec, 2022, 22:22 »
Ładnie i mądrze,ale ja się zgadzam tylko w połowie.
Chyba mam taki charakter. Mój pierwszy mąż pił jak smok. Ja szukając jakiegoś rozwiązania poszłam na spotkanie dla osób tzw współuzależnionych. Jak posłucham godzinę czy dwie to doszłam do wniosku że wnoszę o rozwód.
Zdałam sobie sprawę że oni tworzą treść życia z tego że mają w domu pijaka. Ciągle się spotykają, w kółko to samo opowiadają.
Chciałam oknem z parteru wyskoczyć. Naprawdę z wielkim trudem dotrwałam do końca i tyle mnie widzieli.
Za parę tygodni złożyłam pozew o rozwód z winy mojego męża.
Ja nie lubię stać w miejscu.


Offline Efektmotyla

Odp: Walka babci (exŚJ) w Sądzie o kontakty z wnuczką
« Odpowiedź #38 dnia: 20 Czerwiec, 2022, 22:39 »
Warto próbować.


Offline PoProstuJa

Odp: Walka babci (exŚJ) w Sądzie o kontakty z wnuczką
« Odpowiedź #39 dnia: 20 Czerwiec, 2022, 23:26 »
Wracając do Bożenki. Dobrze robi. Syn chce ją upodlić. Ma siłę. Stoją za nim prawnicy z Nadarzyna. Będą go uczyć, jak ma zrobić, aby przynajmniej nie przegrać, by przypadkiem nie ucierpiała "przenajświętsza, boża organizacja". Zakulisowo, bez świadków, jak na spowiedzi usznej. Bo jeśli dojdzie do procesu, to Nadarzyn przecież nie jest tutaj stroną. To sprawa cywilna pomiędzy babcią i synem o ustalenie kontaktów z wnuczką dla babci. Te kontakty w sposób szczególny są przez prawo chronione

Sąd rodzinny (także każdy inny) nie będzie zajmował się sektą jako taką bo nie ma takich uprawnień i kompetencji ustawowych (wyznanie św. J. działa legalnie i jest zarejestrowane, a więc ma osobowość prawną, stając się równoprawnym partnerem państwa).   Stąd ciężko ich pociągnąć do odpowiedzialności, ale jest to możliwe. "Dotąd dzban wodę nosi, aż mu się ucho urwie"! Trzeba udowodnić, że kult ten wyrządza szkody społeczeństwu i nie zasługuje na pomoc tegoż społeczeństwa (dotacje dla kultu pożytku publicznego z naszych podatków).

Ja też myślę, że temu synowi będzie doradzał prawnik z Nadarzyna.

A z drugiej strony - znając bezwzględność organizacji - zastanawiam się jak długo ta opieka prawnicza z Nadarzyna będzie płynąć?
Bo może się okazać, że sprawa tego syna jest na tyle niewygodna dla wizerunku Świadków, że Nadarzyn będzie chciał się od niej odciąć... Kto wie, czy w pewnym momencie ktośtam z Nadarzyna nie wpadnie na pomysł, aby zdjąć owego syna z funkcji starszego...?!

Myślę, że tak może właśnie wyglądać jego wybudzenie... że dostanie po głowie od organizacji, dla której własnej matki się wyrzekł!
A najlepiej jeszcze jak do sądu przyjedzie jakiś nadarzyniak i zacznie kłamać, że organizacja nie zakazuje kontaktu pomiędzy wykluczonymi / odłączonymi dziadkami a wnukami. Wtedy ten syn wyjdzie na głupka i nadgorliwca!

Wracając do kwestii sądu...
Pojawiły się tu głosy w stylu: po co Bożena idzie do sądu, skoro można załatwić to pokojowo...?!
Ale widocznie nie można, skoro inne pokojowe metody zawiodły...!

A druga sprawa... takie pytanie trzeba skierować wobec tego syna...
Dlaczego on woli iść do sądu zamiast "dla świętego spokoju" pokazać babci co jakiś czas jej wnuczkę?!


Jeśli sprawa będzie się przedłużała, to właśnie z winy tego syna, który będzie się odwoływał od sądowych ustaleń. Więc jemu zadajmy pytanie czy ma zamiar chodzić z matką po sądach czy jak człowiek normalnie się z nią skontaktować i po prostu pokazać jej wnuczkę!

Jego matka nie domaga się odszkodowania w wysokości pół miliona złotych, ale po prostu KONTAKTU z wnuczką! To nic nie kosztuje i wymaga naprawdę tylko odrobinę dobrej woli...!


Offline Estera

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 6 859
  • Polubień: 16464
  • Przeszłości nie zmienię, dziś i jutro jest moje :)
Odp: Walka babci (exŚJ) w Sądzie o kontakty z wnuczką
« Odpowiedź #40 dnia: 20 Czerwiec, 2022, 23:57 »
Sebastian napisał najtrafniejszy tekst.
Tylko zrób to wszystko Ty Bożeno. Dołącz do sprawy jak najszybciej wszystkie te skandaliczne teksty Strażnicowe (oryginały)
ponieważ chodzi tutaj o nienawiść na tle religijnym.
Materiały te będą na pewno rozpatrywane na zlecenie sądu przez specjalistów z RODK.
Prawdopodobnie sąd postanowi by do udziału w sprawie włączył się prokurator.
Poinformuj prasę o takim postępowaniu sadowym, skseruj wszystkie dokumenty a redaktor na pewno się znajdzie,
artykuł w prasie nagłośni sprawę, szczególne że chodzi tu o szeroko pojęte dobro dziecka i babci.

   Sąd, wiadomo nie będzie roztrząsał doktryn strażnicy, tylko skupi się na tym co jest napisane w pozwie.
   A więc na żądanych kontaktach babci z wnuczką, a nie na doktrynach i prawie wewnętrznym związku.
   Jednakże, oryginały materiałów strażnicy dostarczone sądowi pozwolą wykazać, co jest powodem, odmawiania odwiedzin babci z wnuczką.
   Wykażą też, że to nie jest decyzja syna, ale z góry religijnie narzucona doktryna tej organizacji.
   Żeby nawet przez sms-y czy maile nie utrzymywać kontaktów.
   O czym sami pisali w swoich pisemkach.

   Absolutnie.
   Nie zgadzam się z tymi rozmówcami, którzy mówią żeby nic nie robić, dać spokój  :'(
   Czas nieubłaganie płynie, dziecko będzie rosło i brak kontaktu będzie nie do odrobienia.
   Co do wizyt wymuszonych sądem naprawdę może się to rozwinąć w bardzo dobrym kierunku.
   Bożena, jako matka czwórki dzieci, zapewne ze swojej strony zrobi wszystko, żeby było miło i przyjemnie.
   Tutaj, to okaże się, jaką klasą popiszą się rodzice dziecka.
   I tak naprawdę pokażą swoje prawdziwe oblicze i jako ludzie i jako świadkowie Jehowy.

   Zachęty świadkowe są takie, że o ile można,  ... ze wszystkimi żyjcie w pokoju  :-* :-* ...
   Ta sytuacja w tej rodzinie będzie dobitnym świadectwem, jak syn i synowa stara się o ten pokój z babcią, matką i teściową.
   Jestem przekonana, że gdyby nie polityka ostracyzmu wobec wykluczonych czy odchodzących z tej organizacji.
   Syn Bożeny, Dawid, bardzo chętnie przyjmowałby babcine odwiedziny i cieszył się, że babcia ma kontakt z wnusią.
   Niestety, ta organizacja jest tak porąbana, że całą empatię w tych kwestiach wyrzuca do kosza.
   I wszystkie pozytywne emocje rozszarpuje na strzępy.
Nie walczę z organizacją, ja się przed nią bronię, jestem jej ofiarą!
https://komitetsadowniczy.blogspot.com


Offline NNN

Odp: Walka babci (exŚJ) w Sądzie o kontakty z wnuczką
« Odpowiedź #41 dnia: 21 Czerwiec, 2022, 01:31 »
   
Edukacja międzykulturowa
2015, nr4            ISSN  2299- 4106

Katarzyna Jas   

 "Oddziaływanie socjalizacyjno - wychowawcze dziadków w rodzinie i ich znaczenie w życiu młodych ludzi."


http://cejsh.icm.edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.element.ojs-doi-10_15804_em_2015_15/c/22-939f167a-c411-4918-b2db-2aa8ccb4bf5f.pdf.pdf

   "W środowisku rodzinnym zdobywa się umiejętności współdziałania oraz czerpie elementy kultury i świata wartości, 'dokonuje się proces enkulturacji dziecka, czyli wprowadzania go do kultury społeczeństwa, w którym będzie żyło'."
   Jak twierdzi Teresa Kukołowicz, 'dziadkowie kształtują u wnuków ich tożsamość rodzinną, regionalną i narodową, przekazują historię swego życia, podtrzymują kulturę, wyrażającą się w pewnych prawdach życiowych, przyczyniają się do zachowania różnych obyczajów w rodzinie, są ośrodkiem rodzinnej informacji, a także moralnego i materialnego oparcia oraz pomocy dzieciom i wnukom'.

   Współcześnie częstymi sytuacjami są również takie, kiedy to wnuki są dla swoich dziadków nauczycielami... W relacjach babcia (dziadek)/wnuk (podopieczny) transfer wiedzy jest dwukierunkowy. (...) Najczęściej młode pokolenie staje się dla starszego źródłem inspiracji w dziedzinie techniki i informatyki."

"Ważne są również normy oraz zasady wpajane dzieciom przez ich rodziców, stosunek do dziadków kształtowany u wnucząt na podstawie opinii wyrażanych przez rodziców oraz relacji miedzy dziadkami i ich dziećmi." - (wytłuszczenie moje).

  (...)"Maria Susłowska podaje w tej kwestii interesujące stwierdzenie badacza tej problematyki, a mianowicie, iż 'dziadkowanie jest rodzicielstwem trochę przesuniętym w czasie, uwolnionym jednak od stresów macierzyństwa i odpowiedzialności ojcostwa'"

"Na uwagę zasługuje fakt, że realne istnienie babci lub dziadka w rodzinie przyczynia się do zdobywania i pogłębiania wiedzy na temat starości i osób starszych przez młodsze pokolenie."
"Zaznaczyć należy, że pozytywne relacje miedzy wnukami i dziadkami są istotne zarówno dla młodszego, jak i starszego pokolenia."

Oto niektóre ważne cytaty z bardzo ciekawego opracowania. Polecam w całości. 





« Ostatnia zmiana: 21 Czerwiec, 2022, 01:34 wysłana przez NNN »
Nie walczę z organizacją, ja się przed nią bronię, jestem jej ofiarą!


Offline Bożena

Odp: Walka babci (exŚJ) w Sądzie o kontakty z wnuczką
« Odpowiedź #42 dnia: 23 Czerwiec, 2022, 21:53 »
Dawno mnie tu nie było. Widzę, że rozgorzała niezła dyskusja 😉
Bardzo mi miło, że mnie wspieracie 🙏♥️
Na ugodę żadną nie pójdę 💪🏻
Wygram 🏆❤️
Pociągniemy to do końca i myślę, że będzie to efekt domina😅
i początek końca 💪🏻
Ściskam Was Wszystkich ❤️❤️❤️
"Jeśli NAPRAWDĘ pokochasz samego siebie, nie będziesz w stanie zranić drugiej osoby"❤️


Offline DreamM@ster

Odp: Walka babci (exŚJ) w Sądzie o kontakty z wnuczką
« Odpowiedź #43 dnia: 24 Czerwiec, 2022, 01:34 »
Cholerna, Destrukcyjna, Obrzydliwa Sekta!!  Pocałujcie mnie w cztery litery sekciarze z Warvick!!!


Offline Roszada

Odp: Walka babci (exŚJ) w Sądzie o kontakty z wnuczką
« Odpowiedź #44 dnia: 24 Czerwiec, 2022, 08:16 »
Dawno mnie tu nie było. Widzę, że rozgorzała niezła dyskusja 😉
Bardzo mi miło, że mnie wspieracie 🙏♥️
Na ugodę żadną nie pójdę 💪🏻
Wygram 🏆❤️
Pociągniemy to do końca i myślę, że będzie to efekt domina😅
i początek końca 💪🏻
Ściskam Was Wszystkich ❤️❤️❤️
Jak będziesz miała za sobą wywiad medialny, to daj znać, to wciągnę go do zbioru:
https://sjwp.pl/ogolnie-o-forum/forumowicze-w-mediach-archiwum-wywiady-filmy-artykuly/msg132590/#msg132590