Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Święty spokój!  (Przeczytany 12600 razy)

Online Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 338
  • Polubień: 2141
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Święty spokój!
« dnia: 13 Październik, 2018, 21:15 »
Jak zapewne pamiętacie zarejestrowałem się na tym forum 20 lutego tego roku. Od tamtego czasu poświęciłem się studiowaniu doktryn ŚJ, tak jak to deklarowałem w wątku powitalnym. Chciałem przekonać się, czy aby userzy będący na tym forum piszą prawdę. I tak wszelkie doktryny, w które wierzyłem i przekonywałem do nich innych mieszkańców swojego terenu upadły. Od dłuższego czasu sumienie nie pozwala mi na głoszenie dobrej nowiny. Na zebrania także nie przychodzę, wolę poczytać książki, które w głębi ducha bardzo lubię. W tym miejscu dochodzimy do tytułu wątku. Związku z tym, że od dłuższego czasu nie przychodzę na zebrana oraz faktu, że nie głoszę i nie zdaje sprawozdania (do niedawna byłem owocnym głosicielem) zaczęły się telefony i sms.
Plan miałem prosty - chciałem się usunąć w niebyt organizacyjny, tak aby o mnie zapomnieli. Pozwoliłoby mi to dokończyć dzieło nabywania nowej wiedzy i udowodnienia sobie o słuszności moich wątpliwości. Ale także kupić czas na zastanowienie się co dalej.
Dlaczego więc nie pozwalają o sobie zapomnieć?
Wiem pytanie może wydawać się naiwne, ale nie mam z kim się  z nim podzielić. A telefonów jest coraz więcej.   


Offline Roszada

Odp: Święty spokój!
« Odpowiedź #1 dnia: 13 Październik, 2018, 21:18 »
Nastawaj w porę i w nie porę. :)
Będą Cie wpierw molestować. ;)
A później szpiegować. :(


Offline Disorder

Odp: Święty spokój!
« Odpowiedź #2 dnia: 13 Październik, 2018, 21:21 »
Dwie przyczyny przychodzą mi do głowy.

Część z tych osób szczerze wierzy w WTS w związku z tym martwią się o Twój stan i dlatego próbują Cię "aktywować"
Inni np. część starszych jest zobowiązana do prób aktywowania nieczynnych. Są z tego rozliczani w związku z tym chcąc, nie chcąc będą zawracać głowę.

Tak czy inaczej starszym możesz zasugerować, że sam się do nich zgłosisz w razie potrzeby. A innych po prostu zbywać. Dopóki nie będzie na Ciebie paragrafu raczej będą to mniej lub bardziej udane "zachęty" do uczestniczenia w działalności ŚJ.
« Ostatnia zmiana: 13 Październik, 2018, 21:23 wysłana przez Disorder »


Online Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 338
  • Polubień: 2141
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Święty spokój!
« Odpowiedź #3 dnia: 13 Październik, 2018, 21:22 »
Może  przewrażliwiony jestem, ale myślę, że co niektórzy domyślają się, że coś ze mną jest nie tak. Zwłaszcza mój tatuś duchowy przez telefon mi powiedział, że martwi się o mnie. To min. od niego miałem kilka telefonów jak też od nadzorcy mojej grupy. Właściwie brzydzę się kłamstwem i nie wiem jak dalej manewrować.


Offline Disorder

Odp: Święty spokój!
« Odpowiedź #4 dnia: 13 Październik, 2018, 21:27 »
Może  przewrażliwiony jestem, ale myślę, że co niektórzy domyślają się, że coś ze mną jest nie tak. Zwłaszcza mój tatuś duchowy przez telefon mi powiedział, że martwi się o mnie. To min. od niego miałem kilka telefonów jak też od nadzorcy mojej grupy. Właściwie brzydzę się kłamstwem i nie wiem jak dalej manewrować.

Skoro byłeś aktywny, a teraz nagle nie jesteś to nic dziwnego, że co niektórzy to zauważyli i próbują interweniować.

Co do kłamstwa. Nie musisz odpowiadać na pewne niewygodne dla Ciebie pytania. Nie jest to kłamstwem. Dla swojego dobra skoro nie jesteś gotów zagrać w otwarte karty możesz grać na czas i przemilczeć pewne kwestie. Możesz po prostu nie chcieć rozmawiać na niektóre tematy i masz do tego prawo.


puma

  • Gość
Odp: Święty spokój!
« Odpowiedź #5 dnia: 13 Październik, 2018, 21:30 »
Powiedz im prawdę tzn że wiesz że się o Ciebie troszczą i doceniasz to i że ostatnio poświęcałeś większość czasu na studium osobiste :)


Online Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 338
  • Polubień: 2141
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Święty spokój!
« Odpowiedź #6 dnia: 13 Październik, 2018, 21:32 »
Skoro byłeś aktywny, a teraz nagle nie jesteś to nic dziwnego, że co niektórzy to zauważyli i próbują interweniować.

Co do kłamstwa. Nie musisz odpowiadać na pewne niewygodne dla Ciebie pytania. Nie jest to kłamstwem. Dla swojego dobra skoro nie jesteś gotów zagrać w otwarte karty możesz grać na czas i przemilczeć pewne kwestie. Możesz po prostu nie chcieć rozmawiać na niektóre tematy i masz do tego prawo.
[/b][/size]
Wiesz dobrze tak samo jak ja, że na dłuższą metę tak się nie da. Wreszcie dojdzie do konfrontacji, a wtedy trzeba będzie podjąć decyzję. Wielokrotnie zastanawiałem się odsłuchując komitety czy byłbym w stanie tak jak Kaiser czy też AŚJ kłamać na komitecie. I jakoś nie widzę siebie w tej roli. 


Offline Martin

Odp: Święty spokój!
« Odpowiedź #7 dnia: 13 Październik, 2018, 21:36 »
Wiem pytanie może wydawać się naiwne, ale nie mam z kim się  z nim podzielić. A telefonów jest coraz więcej.
Zacznij kwestionować nauki organizacji. Gwarantuję, że się odczepią. :)
"Religia to głupie odpowiedzi na głupie pytania."


Online Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 338
  • Polubień: 2141
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Święty spokój!
« Odpowiedź #8 dnia: 13 Październik, 2018, 21:40 »
Zacznij kwestionować nauki organizacji. Gwarantuję, że się odczepią. :)
[/b][/size]
No właśnie. Mam jeszcze kilku przyjaciół w zborze i spotykając się nie na zebraniu nieraz muszę się bardzo pilnować aby czegoś nie palnąć. A usta mnie świerzbią. Coraz częściej myślę o przygotowaniu się na ewentualną rozmowę z otwartą przyłbicą.
Reasumując trochę boję się chodzić na zebrania aby nie nadziać się na propozycję jakiejś rozmowy czy też wizyty pasterskiej.


Offline Disorder

Odp: Święty spokój!
« Odpowiedź #9 dnia: 13 Październik, 2018, 21:46 »

Wiesz dobrze tak samo jak ja, że na dłuższą metę tak się nie da. Wreszcie dojdzie do konfrontacji, a wtedy trzeba będzie podjąć decyzję. Wielokrotnie zastanawiałem się odsłuchując komitety czy byłbym w stanie tak jak Kaiser czy też AŚJ kłamać na komitecie. I jakoś nie widzę siebie w tej roli.

Wiem jak jest bo sam jestem w podobnej sytuacji. Jednak mi się udało odciąć i mam spokój. Od ponad roku nikt mi głowy nie zawraca. Zająłem się sobą i staram się budować życie poza WTSem na tyle na ile mam możliwości. Do konfrontacji dojdzie jeśli będą na Ciebie zarzuty. Czyli jeśli zaczniesz rozmawiać na lewo i prawo o swoich wątpliwościach to będziesz miał problem. Ja nie mam potrzeby z nikim rozmawiać ponieważ wiem, że to ryzyko na które nie jestem gotów, a poza tym w większości przypadków nic to nie daje. Dużo sił psychicznych kosztowało mnie poznanie drugiej strony WTSu, i nie mam aktualnie sił na to aby konfrontować się w tej kwestii z kimkolwiek. Nikt nic na mnie nie ma i tak pozostanie dopóki nie zdecyduję inaczej. Buduję zaplecze poza WTSem i Tobie radzę w tym kierunku pójść. Znajomi poza zborem, hobby, praca niezależna od ludzi w WTS to podstawa o które trzeba zadbać inaczej może być słabo.


Online Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 338
  • Polubień: 2141
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Święty spokój!
« Odpowiedź #10 dnia: 13 Październik, 2018, 21:52 »
Wiem jak jest bo sam jestem w podobnej sytuacji. Jednak mi się udało odciąć i mam spokój. Od ponad roku nikt mi głowy nie zawraca. Zająłem się sobą i staram się budować życie poza WTSem na tyle na ile mam możliwości. Do konfrontacji dojdzie jeśli będą na Ciebie zarzuty. Czyli jeśli zaczniesz rozmawiać na lewo i prawo o swoich wątpliwościach to będziesz miał problem. Ja nie mam potrzeby z nikim rozmawiać ponieważ wiem, że to ryzyko na które nie jestem gotów, a poza tym w większości przypadków nic to nie daje. Dużo sił psychicznych kosztowało mnie poznanie drugiej strony WTSu, i nie mam aktualnie sił na to aby konfrontować się w tej kwestii z kimkolwiek. Nikt nic na mnie nie ma i tak pozostanie dopóki nie zdecyduję inaczej. Buduję zaplecze poza WTSem i Tobie radzę w tym kierunku pójść. Znajomi poza zborem, hobby, praca niezależna od ludzi w WTS to podstawa o które trzeba zadbać inaczej może być słabo.
[/b][/size]
A co ze sprawozdaniem z głoszenia? Też cię molestują? Ja wytrzymałem dwa miesiące, ale zaczęło się bombardowanie telefonami. Najpierw nadzorca, a potem starsi. Od razu powiem, że parę lat temu gdy nie zdawałem sprawozdania (ale głosiłem) zorganizowali mi wizytę pasterską z NO i wówczas się ugiąłem. Ale wówczas nie znałem prawdy o prawdzie. Dziś sam nie wiem jak ta rozmowa by się potoczyła.


Offline Martin

Odp: Święty spokój!
« Odpowiedź #11 dnia: 13 Październik, 2018, 21:56 »

No właśnie. Mam jeszcze kilku przyjaciół w zborze i spotykając się nie na zebraniu nieraz muszę się bardzo pilnować aby czegoś nie palnąć. A usta mnie świerzbią. Coraz częściej myślę o przygotowaniu się na ewentualną rozmowę z otwartą przyłbicą.
Reasumując trochę boję się chodzić na zebrania aby nie nadziać się na propozycję jakiejś rozmowy czy też wizyty pasterskiej.
Nie musisz mówić niczego otwarcie - to prawdopodobnie zakończy się komitetem. Zamiast tego ostrożnie opowiadaj o swoich "wątpliwościach, przemyśleniach, sprawach, które cię niepokoją". Bardziej w formie pytającej, a nie zarzutu. Jakby co, zawsze możesz powiedzieć, że coś usłyszałeś od ludzi "ze świata" albo przeczytałeś na portalu informacyjnym. Nie będzie się wtedy do czego doczepić, a przy odrobinie szczęścia wybudzisz jeszcze kogoś z przyjaciół. Z drugiej strony nie będziesz też udawał, że wszystko gra.
"Religia to głupie odpowiedzi na głupie pytania."


Offline Światus

Odp: Święty spokój!
« Odpowiedź #12 dnia: 13 Październik, 2018, 21:58 »
Jeśli nie możesz z dnia na dzień odejść, zacznij zbierać haki na starszych. Wtedy dadzą ci spokój.
Jeśli możesz odejść - odejdź.


Offline Asturia

Odp: Święty spokój!
« Odpowiedź #13 dnia: 13 Październik, 2018, 21:59 »
Gandalf jak pytają co u ciebie i co tam słychać (my już wiemy do czego zmierzają) powiedz im, że czujesz bardzo dobrze, na razie nie czujesz potrzeby, żeby być na zebraniach czy na służbie polowej, że duchowo czujesz super, dalej bardzo kochasz Boga i Jezusa, a że nie ma ciebie w zborowym życiu duchowym to twoja prywatna sprawa, jak mocno będziesz angażować się, to jest sprawa między tobą a Bogiem, daj do zrozumienia, że dobrze rozumiesz co robisz i oni między tobą i Bogiem nie mają miejsca żeby się wciskać, jesteś dorosłym człowiekiem i dokładnie wiesz co robisz, jak poczują zdecydowanie to jakiś czas dadzą spokój, będą już plotki i improwizacje, ale dlaczego i co się stało, ale to już chyba nie będzie ważne dla ciebie, a potem jak ktoś spróbuje znowu otwierać temat powiedz, że na ten moment wolisz nie rozmawiać na te tematy
« Ostatnia zmiana: 13 Październik, 2018, 22:03 wysłana przez Asturia »


Offline Disorder

Odp: Święty spokój!
« Odpowiedź #14 dnia: 13 Październik, 2018, 22:01 »

A co ze sprawozdaniem z głoszenia? Też cię molestują? Ja wytrzymałem dwa miesiące, ale zaczęło się bombardowanie telefonami. Najpierw nadzorca, a potem starsi. Od razu powiem, że parę lat temu gdy nie zdawałem sprawozdania (ale głosiłem) zorganizowali mi wizytę pasterską z NO i wówczas się ugiąłem. Ale wówczas nie znałem prawdy o prawdzie. Dziś sam nie wiem jak ta rozmowa by się potoczyła.

Ja mam status nieczynnego od paru lat. Wiesz, niestety musisz być w tej kwestii asertywny i uparty. Po prostu powiedz, że masz cięższy okres w życiu, ale nie chcesz na ten temat rozmawiać ponieważ musisz sobie pewne sprawy przemyśleć. Nie musisz podawać szczegółów. Powiedz, że jak będziesz gotów to sam się zgłosisz itp. Musisz ich niestety zwodzić i za każdym razem być stanowczy, że nie chcesz mówić o szczegółach. Komitet mogą Ci zrobić jedynie w przypadku konkretnych zarzutów. Na wizty pasterskie nie musisz się godzić. Jest masę głosicieli którzy się na to nie zgadzają i nikt im nic nie może zrobić dopóki nie będzie konkretnych dowodów na odstępstwo, niemoralność czy inne paragrafy WTSu. Bycie nieczynnym do tych przewinień nie należy. Nie znam Cię więc nie wiem na ile jesteś w stanie postawić na swoje w tej kwestii. Na początku nagabywanie może być dość intensywne, ale z czasem częstotliwość będzie maleć. Więc musisz przetrwać tą pierwszą nawałnicę, a później po prostu grać na czas ile uznasz za stosowne.