Do ocalenia potrzebna jest jedynie wiara w to, że Bóg posługuje się tą organizacją. Nie trzeba nawet wierzyć w Boga, bo ostatecznie to posłuszeństwo organizacji, a nie Bogu załatwia temat.
Fascynuje mnie to, jak swiadkowie Jehowy rozumieją swoją osobistą odpowiedzialność przed Bogiem. Okazuje się, że wielu z nich uważa, że "każdy sam zda za siebie sprawę Bogu z tego, jak był posłuszny organizacji". Boga może nie być, ponieważ już dawno jego funkcję przejęła organizacja.