Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 3 Gości przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Z życia wzięte .....  (Przeczytany 206801 razy)

Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 3 923
  • Polubień: 5915
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1305 dnia: 04 Wrzesień, 2019, 18:42 »
Witaj Tazała
 Baaardzo interesujący początek, no, noo będzie się działo- myślę...? powiem niedyskretnie głośno -jako ''mag''.
Terapia szokowa to ujawnienie przekrętów i niecnych postępków (Ww)np. pedofilia szczególnie Australia, filmik - niespodziewana wpadka Morisssa z 12 whisky,a koronnym argumentem terapii był na Mikołaja upominek w postaci książki pt.KRYZYS SUMIENIA.
Tazła,  złociutka piękna, pełna mądrości kobieto- jak blask srebrnego księżyca na gwiaździstym niebie- przepraszam, że wyszedłem przed szereg- miej wzgląd na starego tetryka.   


Offline UWAGA AWARIA

Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1306 dnia: 06 Wrzesień, 2019, 00:19 »
 ja pierniczę zastanawia mnie twoja wnikliwość ;)
przecież to PL.....  mowa cały czas o wałkach za granicą..
a myślisz że w PL jest czysto? ::) raju....
« Ostatnia zmiana: 06 Wrzesień, 2019, 00:21 wysłana przez UWAGA AWARIA »


Offline Storczyk

Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1307 dnia: 07 Wrzesień, 2019, 06:41 »
Pamietam ,jak natknelam sie na artykuł, jak Nadarzyn przyzwolil na odbycie sie pamiatki w dawnym domu publicznym.Słupy stropowe ,to ciała nagich kobiet częściowo przykryte  ,moze ktoś ma dostęp do tego artykulu i zdjęcia .To dla mnie tez bylo szokiem .


Offline UWAGA AWARIA

Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1308 dnia: 07 Wrzesień, 2019, 10:49 »
pamiętam sprawę ,mam tam znajomego na sprzetanie sali przyjechała młodzież
i musieli prezerwatywy zużyje wynosić i nie tylko,ale było tanio :o
tak bóg napewno spoglądał na ta akcje z błogosławieństwem


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 268
  • Polubień: 11692
  • Nigdy nie marzyłam o sukcesie. Pracowałam na niego
Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1309 dnia: 16 Wrzesień, 2019, 10:05 »


Zwycięzco, burz miasta i twierdze, ale zawsze pozostaw furtkę. Dla siebie. cd..



     Ani Darek, ani matka nie rozmawiali z Agatą, jeśli już coś mówili to między sobą, jakieś cierpkie uwagi pod adresem ludzi ze świata. Kobieta była akurat w ciąży, bardzo źle znosiła wszelakie przytyki o nieodpowiedzialnych matkach, które rodzą dzieci na zatracenie. Przykłady można mnożyć, myśleli że zmieni się gdy urodzi się dziecko, ale gdzie tam. Swoje chore teksty wypowiadali do dziecka, na tyle głośno aby Agata słyszała. Jacek powiedział, że więcej z idiotami nie będzie się próbował dogadać, bo to nie ma sensu, poszedł poradzić się teściów. Jeszcze tego samego dnia, przygotowywali gospodarcze budynki pod remont.

Teściowie dali im pomieszczenia gospodarcze aby tam mogli mieszkać. Najpierw zrobił jeden pokój, później łazienkę aby mieli jak dbać o dzieciaczka, a kuchnia i reszta była na końcu, przez ten czas stołowali się w domu rodziców Agaty. Opuścił dom rodzinny tylko z tym co sam lub wspólnie kupili, niczego się nie domagał. Wiedział, że musiałby kierować jakieś żądania do matki, brat choć czuł się jak pan na włościach, tak naprawdę nic nie miał, niby skąd...jak nie przepracował uczciwie ani jednego dnia. Długo by opisywać, większość z nas zna tę ich taktykę, izolację itp, ale tak w skrócie.

Urodziło im się drugie dziecko, w tym czasie Darek ożenił się z córką starszego, brata na ślub ani wesele nie zaprosił. Oboje oddawali się służbie org, nie pracowali, dom  utrzymywała matka ze swojej  emerytury.Gdy brat się ożenił mniej czasu spędzał z matką, wtedy ona ( gdy ich nie było w domu) odwiedzała Jacka i Agatę. Widać było, że kochała wnuki, a i  relacje z synową były poprawne. Jenak gdy zbliżała się godzina powrotu Darka, uciekała do siebie jak dzieciak.

Jackowi powodziło się coraz lepiej, teściowie pozwolili mu założyć u siebie warsztat, był dobrym fachowcem, pracy przybywało, zatrudnił ludzi, rozbudował swoje miejsce pracy. Gdy on się dorabiał, jego brat żył jak pasożyt i myślał o raju, do tego uważał się za najlepszego, najbardziej prawego człowieka pod słońcem. Z bratem nie rozmawiał, z bratową też nie, matkę traktował z góry jak kogoś gorszego, ale to mu nie przeszkadzało w poczuciu wyższości.

Pewnego dnia matka z bratową podniosły krzyk, Jacek rzucił klucze, skacząc przez płot po chwili już był w rodzinnym domu.  Sprawdził puls, był niewyczuwalny, zaczął reanimować brata i tak aż do przyjazdu karetki. Wrócił do siebie, po chwili znów nawoływanie zza płotu. Nie miał kto zawieść bratowej do szpitala. Później dowiedział się od matki, że  dzwoniła po świadkach, jeden nie miał czasu, inny jechał na zakupy, a jeszcze inny miał mało paliwa. Groteskowe tłumaczenia, Jacek wziął samochód i pojechał z kobietą. 
Po całym zajściu choć na nic wielkiego nie liczył, nawet nie usłyszał słowa dziękuję za uratowanie życia. Matka po cichu liczyła na poprawę relacji, ale starszy syn był jak głaz, uważał że nic bratu nie jest winien, nic nie zawdzięcza. Przecież on taka persona, takiemu pomagać to wielki zaszczyt ( moja ironia).

Jacek widział, że od dłuższego czasu coś gryzie Agatę, nie pociskał, czekał aż sama mu powie.
Pewnego wieczoru po kolacji, położyli dzieci spać, wtedy powiedziała...musimy pogadać, tak nie może być...
Dać komuś kolejną szansę, to jak dać mu kulę aby nas dobił, bo poprzednim razem nie trafił.


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 3 923
  • Polubień: 5915
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1310 dnia: 17 Wrzesień, 2019, 13:44 »
Witaj Tazła:
Czytałem z lekkością ale z napięciem wydarzenia tej krótkiej opowiastki, kolejny na pewno znów mnie ponownie zaskoczy odcinek jak ten, który czytałem.
Masz dar pisarczyka, fabuła majstersztyk BRAVO  :) :)


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 268
  • Polubień: 11692
  • Nigdy nie marzyłam o sukcesie. Pracowałam na niego
Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1311 dnia: 18 Wrzesień, 2019, 09:12 »
  Dzięki Nadaszyniak, zawsze powtarzam, że życie pisze najlepsze scenariusze. A znajomość takich historii uczy nas pokory i pozwala doceniać to co mamy.

Mój Bohater choć pokiereszowany przez bliskich z org...nie szukał zemsty, pozwalał im żyć w tym ich bajkowym świecie i przyglądał się z boku co będzie dalej...

Dać komuś kolejną szansę, to jak dać mu kulę aby nas dobił, bo poprzednim razem nie trafił.


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 690
  • Polubień: 2690
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1312 dnia: 18 Wrzesień, 2019, 09:45 »
Myślałem, że do druga część!
,,Jesteś tak daleko ode mnie, czasami jednak blisko tak"


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 268
  • Polubień: 11692
  • Nigdy nie marzyłam o sukcesie. Pracowałam na niego
Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1313 dnia: 02 Październik, 2019, 19:31 »
    Zwycięzco, burz miasta i twierdze, ale zawsze pozostaw furtkę. Dla siebie.


        Agata zauważyła, że od jakiegoś czasu matka więcej niż zazwyczaj przesiaduje na dworze,  często też wycierała twarz chusteczką, co ewidentnie świadczyło o płaczu. Póki było ciepło i pogoda dopisywała nie ingerowała, ale nastawały chłody, a kobieta coraz dłużej przebywała pod chmurką, do tego ten płacz,  nie mogła dłużej milczeć.

Jacek następnego dnia zapytał matkę co się dzieje? Początkowo mówiła, że nic, że lubi swój ogródek, ale gdy kazał sobie popatrzyć w oczy, pękła. Od dłuższego czasu ( kiedy Darek awansował w orgu) traktował matkę jakby mu przeszkadzała w domu, stosował zakazy gdzie jej nie wolno wchodzić, niczego nie dotykać.Gdy mieli mieć gości, przychodził i sam zabierał jej pieniądze z portfela bo szedł po zakupy. Synowa też nie była lepsza, nie była dla niej matką czy nawet teściową tylko darmową pomocą domową. Mówiła...na jutro potrzebuję to i to...a więc albo trzeba było uprać, uprasować, albo jedno i drugie. Do tego robili jej awantury o kontakty ze światusami, czyli  Jackiem i jego rodziną.
Większość życia wierzyła w Jehowę, była oddana organizacji, a więc gdy uznała, że syn nie jest takim jakim go wszyscy postrzegają postanowiła iść porozmawiać z braćmi. To był błąd, jak ona kobieta śmie ...itd itp. Dowiedziała się też, że po śmierci męża to syn jest jej głową ( czytaj panem). Ja myślałam, że znajdę u nich wsparcie, a oni potraktowali mnie jak intruza, szlochała przed Jackiem.Bardzo szybko Darek dowiedział się o całej sprawie, wrócił do domu, zwymyślał matce. Całe zajście podsumował...powinienem cię wyrzucić do piwnicy, doceń że ci tu pozwalam mieszkać. Nie widziała dla siebie ratunku, syn kiedyś jej duma traktuje ją jak niewolnicę, bracia jej jedyna deska ratunku byli przeciwko niej. Był Jacek, ale świadomość jak go kiedyś potraktowali z mężem, odbierała jej resztki odwagi.

Jacek bez zastanowienia poszedł do brata na męską rozmowę, ten dom był ich obu i matki.Niczego się nie domagał do tej pory, ale teraz postawił sprawę jasno...albo spłaca go brat, albo on brata, ale ten ma się wyprowadzić do końca miesiąca. Tak się też stało, po załatwieniu wszelkich spraw urzędowych, Jacek przekazał bratu umówioną kwotę. Przeprowadzili z Agatą remont domu, matka zajęła dół, oni z dziećmi górę.Babcia była zachwycona, że może bez obaw spędzać czas z wnukami. Po zawodzie jaki przeżyła, przestała chodzić na zebrania. Starsi kilka razy ją nachodzili, ale Jacek stał na straży, nie dopuszczał ich do matki, aż w końcu postraszył policją, pomogło.

Minęło kilka lat, ktoś doniósł Jackowi, że widziano jego brata jak spał na ławce w parku. Bił się sam z sobą, znał jego podły charakter, ale z drugiej strony nie chciał być podobny do niego.Pojechał, odnalazł go i zabrał do siebie. Postawił sprawę jasno, widząc że brat się szykuje mieszkać razem z matką...to jest mój dom, nie twój. Nie będziesz w nim mieszkał,jeśli chcesz mieszkanie dostaniesz, ale musisz pracować. Darek przystał na wszystkie warunki brata.Zamieszkał w ich dawnym mieszkaniu przy warsztacie, za które musiał płacić. Aby mógł płacić, został zatrudniony w warsztacie Jacka, bez żadnych przywilejów. A że raczej nic robić nie potrafił, zajmował się pracami porządkowymi na terenie warsztatu, posesji rodziców Agaty, jak u brata. Zaproponował, że może pracować na czarno, ale Jacek na to nie przystał, pracuje legalnie, aby miał zabezpieczenie na przyszłość, a tym samym i Jacek siebie zabezpiecza, aby go kiedyś nie musiał utrzymywać.

Nie protestował , gdzieś stracił świadkowski pazur i poczucie wyższości, wiedział że nie ma wyjścia. Pieniądze jakie otrzymał od brata choć były spore dość szybko się rozeszły. Z brakiem gotówki przyszły problemy małżeńskie i rozwód, wykluczenie, a na koniec ławka w parku.Nagle się okazało, że nie ma nic, nikogo i nic nie potrafi. Racja, śj mogli tryumfować, że bez nich człowiek się stacza, sięga dna. Tylko warto aby człowiek odpowiednio wcześnie pomyślał o sobie, a nie opierał swojego życia na org...bo org...na pewno o nim nie pomyśli.
« Ostatnia zmiana: 02 Październik, 2019, 19:37 wysłana przez Tazła »
Dać komuś kolejną szansę, to jak dać mu kulę aby nas dobił, bo poprzednim razem nie trafił.


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 3 923
  • Polubień: 5915
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1314 dnia: 02 Październik, 2019, 20:24 »
Witaj Tazła:
Zaimponowałaś nie powiem ... zakończenia takiego nie spodziewałem się, jednak kiedy podsumowałaś ostatnim zdaniem, rzecz jasna z (Ww) nic nie uzyskujemy na korzyść, przepraszam mimo wszystko jednak otrzymujemy: ostracyzm bliskich, problemy emocjonalne, w nie jednym wypadku jak pisałaś ławka w parku czy dworcu a mieszek pusty - jednym słowem ludzki dramat- pozdrawiam  :-*  :)


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 268
  • Polubień: 11692
  • Nigdy nie marzyłam o sukcesie. Pracowałam na niego
Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1315 dnia: 03 Październik, 2019, 19:49 »
   Życie pisze najlepsze scenariusze, czasem ludzka wyobraźnia tego nie ogarnia.

Jak napisała Zofia Nałkowska w Medalionach....ludzie ludziom zgotowali ten los...
Z tą różnicą, że jeśli się wszystko kładzie na jedną kartę, można się obudzić z ręką w nocniku, a to już na własne życzenie.

« Ostatnia zmiana: 03 Październik, 2019, 19:50 wysłana przez Tazła »
Dać komuś kolejną szansę, to jak dać mu kulę aby nas dobił, bo poprzednim razem nie trafił.


Online stinkfist34

Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1316 dnia: 04 Październik, 2019, 23:33 »
   Życie pisze najlepsze scenariusze, czasem ludzka wyobraźnia tego nie ogarnia.

Jak napisała Zofia Nałkowska w Medalionach....ludzie ludziom zgotowali ten los...
Z tą różnicą, że jeśli się wszystko kładzie na jedną kartę, można się obudzić z ręką w nocniku, a to już na własne życzenie.
Popieram to co napisał Nadaszyniak... Jak Ty mnie zaimponowałaś!

Wysłane z mojego LG-H870 przy użyciu Tapatalka



Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 268
  • Polubień: 11692
  • Nigdy nie marzyłam o sukcesie. Pracowałam na niego
Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1317 dnia: Dzisiaj o 16:37 »

        Mieć wielu przyjaciół, to nie mieć żadnego.

   
     Beata była rozwiedziona, sama wychowywała dwójkę nastolatków.  Do świadków trafiła jak większość ludzi w kryzysie, kiedy była sama, bez wsparcia i środków do życia. To oni ją pocieszali, obiecywali lepsze życie, świetlane perspektywy. Poczuła się wreszcie dla kogoś ważna, przychodzili do niej dwa razy w tygodniu, zabierali po drodze na zebrania, pocieszali i obiecywali, że już niedługo skończą się jej ( ich także) wszystkie problemy. Gdy przyjęła symbol dzieci miały syn 10 i córka 8 lat, później jakoś wszystko się zmieniło, już nie była w centrum zainteresowania, ale na tyle w to wsiąknęła, że przyjęła to jako kolejny etap. Teraz inni byli nowi i potrzebowali wsparcia. Nie była zbyt gorliwa, wierzyła w te nauki, widziała w nich sens i jakąś życiową poprawność. Dzieci o dziwo nie sprawiały żadnych problemów, przyjęła to jako wpływ jehowy na ich umysły i serca, a nie jej wkład w ich dobre wychowanie.

Pewnego dnia, ktoś przyprowadził na zebranie mężczyznę z dwójką dzieci, maluchy miały około 2 i 4 latka. Siedzenie tyle czasu było dla nich męczące, zaczynały się nudzić i coraz bardziej wiercić.  Beata pogrzebała w torebce, wyjęła kartkę i dwa długopisy, dała je dzieciom. Zajęły się mazaniem i tak dotrwały do końca. Za tydzień sytuacja się powtórzyła, kobieta znów obdarowała dzieciaki, a ich ojciec grzecznie podziękował. Kolejne zabrani, chwila spokoju, a później powtórka z rozrywki, tylko tym razem nim sięgnęła do torebki pomyślała...ma dzieci mógłby sam zadbać i im coś wziąć z domu. W tej samej chwili poczuła szarpnięcie za rękaw, gdy się obróciła, mała pucołowata buźka zapytała...mas dla nas kartecke...?Tak ją to rozbroiło, że dała bez grama irytacji na ojca, to zdanie, ten zwrot były warte całej ryzy kartek.

Bardzo szybko zborowe ciotki zaczęły ich swatać, Beata była daleka od wszelakich związków, jeden zły życiowy wybór bardzo skutecznie ją zniechęcił do płci przeciwnej, to jedno. A drugie to Zbyszek jej się w ogóle nie podobał jako facet. Jeśli coś jej się w nim podobało to tylko jedno, że był bardzo dobrym ojcem.Po nagłej śmierci żony, został ze wszystkim sam, radził sobie jak umiał, raz lepiej, raz gorzej, ale się starał.Zawsze na zebrania albo się spóźniał, albo przychodził ostatni. Po jakimś czasie, dzieciaki ledwo się rozebrały, biegły do Beaty, to z nią się witały, to do niej gramoliły się na kolana, z nią i jej dziećmi spędzały większość czasu. Ojciec je wołał, ale kończyło się tak samo...krzykiem, że nie...

Po, zawsze dziękował, przepraszał i tłumaczył się ze swojej wychowawczej niemocy.
Nastała jesień, a z nią fala przeziębień, Zbyszka też coś dopadło, nie tylko kaszel i katar, ale widać było, że ma temperaturę. Gdy nie było go na następnym zebraniu ( a nie opuszczał żadnego) zapytała jego duchowych rodziców...co z nim, czy aby gorzej się nie rozchorował? Choć mieszkali na sąsiedniej ulicy, nic nie wiedzieli i zbytnio się też nie przejęli jego nieobecnością. Po dwóch dniach, spotkała tę siostrę i zapytała  ponownie, też nic nie wiedziała, nie miała czasu, była w służbie. Poprosiła o adres i sama poszła sprawdzić....
     
Dać komuś kolejną szansę, to jak dać mu kulę aby nas dobił, bo poprzednim razem nie trafił.


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 3 923
  • Polubień: 5915
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1318 dnia: Dzisiaj o 18:19 »
Witaj Tazła
Jak wszystkie Twoje przedstawione niezwykłe zdarzenia wprowadzają w stan napięcia z oczekiwaniem dalszych wydarzeń owa historyjka bardzo mnie zainteresowała czytając ostatnie zdanie - przepraszam, że  tak napiszę (myślę, że wybaczysz moją swawolę), błysła taka oto wena, dalszych wydarzeń - pozwolę sobie przedstawić jeżeli się nie obrazisz:
'' Beata zastanawiała się dlaczego inni wobec Zbyszka tak obojętnie reagują. Jednak zebrała się w sobie ubrała ulubiony czarny płaszcz w czerwoną kratkę.
Szła szybkim krokiem pod wskazany adres zastanawiała się jaki jest powód brakiem nieobecności na zebraniach Zbyszka.
Nawet nie spostrzegła kiedy znalazła się przed jego drzwiami: były ciemne dwa zamki lśniły na tej powierzchni i zdarty lakier koło stylowej mosiężnej klamki, chciała już zadzwonić lecz ręka zatrzymała się jej przed klawiszem dzwonka stała bez ruchu przez moment, myśl przebiegła jej nagle  niespodziewanie czy tak wypada przyjść bez zapowiedzi do obcego mężczyzny prawie obcego usprawiedliwiła się w duchu.
Drżącą ręką delikatnie zapukała, usłyszała tylko głuchy odgłos jej delikatnego pukania a wokoło dobiegała do uszów głucha cisza..... ''

Tazła myślę, że pozwoliłem sobie za dużo w tym poście wobec Ciebie- jeszcze raz przepraszam, ale cóż poradzić jak przyjdzie niespodziewanie wena – pozdrawiam i czekam kolejnych wydarzeń Beaty i Zbyszka