Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Z życia wzięte .....  (Przeczytany 196205 razy)

Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 3 820
  • Polubień: 5801
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1230 dnia: 13 Marzec, 2019, 19:33 »
Witaj-Tazła
Dziękuję, że zdobyłaś się opisać ludzki dramat, myślę z trudnością było stukać na klawiaturze - jestem osobą postronną w tej wstrząsającej  historii, dlatego pozwoliłem sobie napisać ten post.


Offline WIDZĘ MROKI

Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1231 dnia: 13 Marzec, 2019, 19:52 »
Widze mroki - bracie moj umilowany :)
cos mie sie chyba skleilo i musze zapytac/dopytac jesli laska
miales pod soba prezny team tysiaca account managierow i tego tego - oraz jednoczesnie pracujesz Pan na przodku?
how come?

Miałem 14 lat przerwy w górnictwie i wtedy się zadziało.a że przygotowanie merytoryczne jest, więc poszedłem jak pocisk, dla mnie to była zabawa, która dawała niezłą kasę i tych szkoleń moc, tam gdzie inni się wycofywali, ja ze strukturą "robiłem", kasę, takie tam.

Tazła, szacunek.
Pozdrawiam
« Ostatnia zmiana: 13 Marzec, 2019, 20:03 wysłana przez WIDZĘ MROKI »
"Myślenie to najcięższa praca z możliwych i pewnie dlatego tak niewielu ją podejmuje." - HENRY Ford

DLA wielu, myślący są niewygodni, więc należy się ich pozbyć innymi słowy, WYKLUCZYĆ.


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 222
  • Polubień: 11446
  • Nigdy nie marzyłam o sukcesie. Pracowałam na niego
Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1232 dnia: 13 Marzec, 2019, 20:33 »
Witaj-Tazła
Dziękuję, że zdobyłaś się opisać ludzki dramat, myślę z trudnością było stukać na klawiaturze - jestem osobą postronną w tej wstrząsającej  historii, dlatego pozwoliłem sobie napisać ten post.

    Masz rację, nigdy nie jest łatwo ubrać w słowa ludzkie życie, zawsze jest obawa, że można przegiąć w którąś stronę.
Dlatego takie coś, pisze się ciężko i długo.

Nie miałam na myśli takiego rodzaju komentarze, a więc spokojnie.  :D
Głupcem jest ten, kto nie potrafi się przyznać do własnych błędów i słabości, a widzi całe zło w innych.


Offline dziewiatka

Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1233 dnia: 14 Marzec, 2019, 01:58 »
Cytat Villa Ella: "Co mogę dodać... Widzę Mroki - masz ciężką pracę, której nigdy nie chciałabym wykonywać. Kobiet na przodku, nie spotykasz przede wszystkim jednak, ze względu na to, że przepisy tego zabraniają, a nie przez to, że kobietom brakuje na to chęci, czy odwagi. Przypominam, że kiedyś (oraz do dzisiaj w niektórych krajach) w kopalniach pracowały także dzieci, chociaż obecnie utarło się, że to praca, typowo dla mężczyzn.
"

Sympatyczna niewiasto, napiszę wprost, nie wiesz o czym piszesz, co mają przepisy, do ciężarów i ekstremalnych warunków panujących w przodku, to co ja dźwigam i mi podobni, dzieci o których piszesz musiało by być z pięciu by temu podołać, a jeszcze trzeba robotę wykonać, gdzieś na "bokach" tak, ale nie w przodku, tak że nie chodzi tu ani o przepisy, ani o odwagę, tylko głupcy się nie boją, ja też się boję, i może dzięki temu żyję, ponieważ nie jeden z moich znajomych, odważnych, niestety święto ma 1 Listopada, dwa przypadki gdzie chłopacy zostali zmieleni na miazgę, lekarz który przybył na miejsce, potrzebował pomocy, tak przerażający widok, wyobraź sobie ciało rozdarte w strzępy, przez urządzenie do kruszenia skał i węgla, dużo by pisać, z całym szacunkiem, nie pisz o pracy na dole w ekstremie przodka, bo nie wiesz o czym piszesz. ;)
Pozdrawiam       Może ja coś powiem o pracy kobiet w górnictwie.Były to czasy nie tak odległe kiedy to kobiety pracowały w na dole ,fakt siedziały jak to się mówiło na gumie,praca  może nie na ścianie czy w przodku ale co się na fachlowały łopatą to było ich,łopaty nie takie jak w budowlance tylko hercuwy.Wiem że poradziły by sobie w przodku,bo widziałem jak pracowały na płuczce gdy wyciągały  bergę z węgla nie jeden facet by sobie nie poradził.W ostatnim roku mojej pracy  brygadę zasilili młodzi wypasieni ale chyba tylko po to by stać na siłowni przed lustrem.Jak trzeba było zanieś coś ciężkiego do ściany to pytali czy znam kodeks pracy i wiem ile można dźwigać.Tak więc baby są fajne nie tylko nam poradzą ale każdej robocie.


Offline WIDZĘ MROKI

Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1234 dnia: 14 Marzec, 2019, 04:35 »
Sąsiedzie dziewiątka, niech tak zostanie, na 100 uroczych dam, ile by sobie poradziło, jedna?

Z holmaną z ręki, bez stójki, przy półtora metrowych otworach w skale? Nie twierdzę że nie, ale ile czasu by to zajęło, tydzień? To co faceci robią w szychtę? ;)
O obudowie chodnikowej, czternastce, nie wspomnę, już widzę ten zespół dam ;D, jak dźwigają w rękach "kapę", trzy i pół metra do góry, chyba że BKSem tylko ile by to trwało, coś mi się wydaje, żeś tak robił w przodku, jak ja byłem na Marsie, ale niech i tak będzie.

Ja odpuszczam, swoje wiem, bom tego dotknął przez dwadzieścia pięć lat i nie będę udowadniał, że woda jest mokra, bo to oczywiste, przynajmniej dla mnie.
Chociaż. ;)
Pozdrawiam, dobrego dnia
"Myślenie to najcięższa praca z możliwych i pewnie dlatego tak niewielu ją podejmuje." - HENRY Ford

DLA wielu, myślący są niewygodni, więc należy się ich pozbyć innymi słowy, WYKLUCZYĆ.


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 222
  • Polubień: 11446
  • Nigdy nie marzyłam o sukcesie. Pracowałam na niego
Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1235 dnia: 14 Marzec, 2019, 08:32 »

 Nikt by nie uwierzył, jakie mnóstwo łez mieści się w kobiecych oczach. cd

     

          Usłyszała, że serce się zatrzymało, po 15 minutach reanimacji stwierdzono zgon. Liczyła się z tym, miała gdzieś z tyłu głowy plan, co ma zrobić o czym pamiętać, wszystko ogarnęła w jeden dzień. Następnego dnia zostały tylko do rozwieszenia nekrologi.

Choć żyli obok siebie tyle lat, wiedziała co lubił, co mu się podobało. Chciał być skremowany i tak też się stało, podobała mu się trąbka i ''Cisza''na pogrzebach, była trąbka. Lubił gerbery, z nich miał wieńce i wiązanki. W latach swojej świetności zawsze miał przy sobie elegancką chusteczkę z materiału i o to Gosia też zadbała. Choć po przejściu na emeryturę, zerwał wszystkie kontakty z kolegami z MSWiA, poruszyła niebo i ziemię, aby jak najwięcej osób dowiedziało się o jego pogrzebie. Gdy kilka dni  po pogrzebie, dziękowała księdzu za piękne kazanie, usłyszała że zazwyczaj mówi się je '' ku chwale'' zmarłego, a to kazanie było dla niej, za jej poświęcenie i oddanie, bo takich ludzi jest bardzo  mało. Znów się rozpłakała, wziął ją za rękę i dodał...Pan Bóg wie co robi, tyle nam daje na barki ile damy radę unieść. Ty dziecko uniosłaś bardzo wiele, a teraz możesz być z siebie dumna, że wytrwałaś do końca. Żyj sobie spokojnie i noś wysoko głowę, masz do tego prawo, tak jak masz prawo do szczęścia. Na odchodne dodał... dawno nasza parafia nie widziała takiego pogrzebu. Ludzie nie dość, że nie mieścili się w kościele to i na placu przed kościołem też nie.

Taki chichot losu, bohater ceremonii nie lubił ludzi, a ludzie tak bardzo dopisali. I choć większość mówiła, że przyszła ze względu na Gosię, to już bez znaczenia, ważne że byli.
Były też kondolencje, a później stypa. Wszyscy mówili synowi, aby opiekował się mamą, a jej aby się nie załamywała. Cóż, taki mieli obraz tej rodziny, ułożony, sielankowy, prawie idealny, bo pił, ale przecież każdy pije...
Nikogo nie wyprowadzała z błędu, po wszystkim gdy wrócili do domu syn powiedział...miałem im ochotę powiedzieć, że mama dałaby radę jeszcze  was wszystkich pochować.

A teraz co u naszej Gosi.... zniosła to dobrze,  rozkleiła się gdy zobaczyła płaczącego syna, tak bardzo było jej go żal, że nie ma dobrych wspomnień z ojcem. Oraz gdy ksiądz mówił kazanie o jakimś filozofie, który nigdy żonie nie powiedział dobrego słowa, choć ona się starała i nigdy nie skarżyła, a Bóg to widział...
W tych trudnych chwilach mogła tak naprawdę liczyć na ludzi ( tak Gosia jak i ww osoby są obecni na forum) takich jak ona po org. Nie na swoich krewnych, ale na odstępców, niby obcych ludzi,  a bardziej uczuciowych i jej  bliskich niż własna rodzina.

To oni byli na każde jej zawołanie, oferowali swoją pomoc, także tę finansową. Mogła  jechać  lub dzwonić o każdej porze dnia i nocy. I to było bardzo ważne, bo choć jest silna,  to świadomość, że ma w kimś oparcie dodaje jeszcze więcej sił.
Jednak nie ukrywa, że gdy zeszło powietrze, atmosfera się uspokoiła, psychika dała o sobie znać. Myślała, że mieszkanie w domu będzie teraz  spokojne, a tu nic nie jest takie jakby się wydawało. Choć nadal chodzi uśmiechnięta, zadbana to nie lubi wracać do domu. Wchodzi i ma wrażenie, że znów się zacznie awantura, znów będzie musiała schodzić z drogi. To siedzi w niej tak głęboko, że porządkuje swoje sprawy i zamierza się stamtąd wyprowadzić. W domu zamieszka syn, a Gosia jeśli chce stanąć na nogi ( jak powiedział lekarz) musi zacząć żyć w innym miejscu. Może ten uraz kiedyś minie, ta pogarda do tego miejsca, ale póki co  wszystko za świeże. Tak jak kiedyś kochała to miejsce, tak teraz nienawidzi.  Takie dochodzenie do siebie, to są lata, a nie miesiące, bo latami ją niszczono. Lata i to w sprzyjających warunkach.

I choć mówi o sobie, że zrobiła się trudna, łapie czasem doła, to stara się patrzeć  w przyszłość optymistycznie, uśmiechać  i wierzyć, że będzie tylko lepiej. Że będzie  słyszeć  tylko dobre słowa,   jaka jest dla kogoś ważna, wartościowa, bo życie jest piękne.
I po latach uziemienia, zacznie w końcu cieszyć się życiem i  zwiedzać , zwiedzać czyli  robić to o czym od dziecka marzyła. Robi już małe postępy, ale do komfortu psychicznego jest jeszcze daleko.
Mocno trzymam kciuki za to aby jej się powiodło i aby spełniły się jej wszystkie marzenia. O czym może nas kiedyś zechce poinformować.  :)

I na zakończenie coś weselszego...
Gdy rozliczała się z zakładem pogrzebowym, właściciel ( znał sytuację) powiedział, że ją podziwia. Bo ma do czynienia z  różnymi ludźmi i różnie się zachowują.  Inna żona, nawet by nie poszła na pogrzeb, a ona na prochach przeciwbólowych, z gorączką, a wszystkiego dopilnowała i była do końca. Dodał aby się nie zamartwiała, tylko zaczęła żyć bo jest fajna, młoda jeszcze kobitka. A na koniec dorzucił...a wie pani, dwóch moich pracowników tu mi się o panią wypytywało, bo fajna ,  jednego nawet złapałem jak zaglądał w papiery za numerem telefonu.  Pogoniłem dziadów, mówię im...dajcie choć prochom ostygnąć.  :D
Głupcem jest ten, kto nie potrafi się przyznać do własnych błędów i słabości, a widzi całe zło w innych.


Offline Trinity

Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1236 dnia: 14 Marzec, 2019, 09:33 »
fajna ta babka Gosia
taka fajna od siebie nie przez org ani przez wychowanie.
mnie tylko żal ile to fajnych dziewczyn tak sie marnuje w nieudanych związkach

a co z drugim dzieckiem? bo napisałaś że mieli 2 a wspominałaś tylko o synu.
ona doczekała się dobrego zakończenia, ale są kobitki które muszą się mordować
przez całe życie 😓 smutne to współuzależnienie. eh
nie wiem czy to my matki powinniśmy tak wychowywać młode osoby żeby nie myślały że
na nic dobrego nie zasługują?!  myślę tu o dziewczynach w orgu. żyją sobie takie że nic im się nie należy od życia tylko głoszenie i podporządkowanie. jak się jakiś narcyz nimi zainteresuje to wychodzą za mąż myśląc że jakoś to będzie bo są w prawdzie. jak się nie układa to trwają dla Boga itd. błędne koło
i to "w prawdzie" działa jak antidotum na wszystkie bolączki w ich mniemaniu
a czasem taki kandydat jest większym skurczybykiem niż światus
eh

 


Offline Adam_73

Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1237 dnia: 14 Marzec, 2019, 10:19 »
ciekawe czy ta Asia przyszla na pogrzeb? ...
jesteśmy wszyscy zwierzętami.. no ok, skrzyżowaniem zwierzęcia z aniołem Bożym ...


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 222
  • Polubień: 11446
  • Nigdy nie marzyłam o sukcesie. Pracowałam na niego
Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1238 dnia: 14 Marzec, 2019, 11:21 »
    Niestety, żyją ludzie w takich związkach i zapominają, że może / powinno być inaczej. To bardzo podobnie jak z org.
Wsiąka się w to jak ta żaba w podgrzewaną wodę, ani się zorientuje jak ją ugotują.

Drugie dziecko nie żyje.

Nie, nie była na pogrzebie. Był dla niej "ważny" gdy był na chodzie, miał kasę i mogli się bawić.
Głupcem jest ten, kto nie potrafi się przyznać do własnych błędów i słabości, a widzi całe zło w innych.


Offline dziewiatka

Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1239 dnia: 16 Marzec, 2019, 09:22 »
Przepraszam,że dalej o górnictwie i przypomina to jak dwóch niespełnionych amantów chwali się kto jest lepszym kochankiem ,przy tym mierzą sobie kto ma dłuższego.Ja tylko chciałem powiedzieć,że nie ma co się licytować kto był by lepszy wykonując jakąś pracę,kobieta czy mężczyzna.Pisząc o pracy w kopalni opisałem tylko to co doświadczyłem od roku 1986do 2012  i to że kobiety pracowały na dole jest pewne i to że nie każdy facet podołałby pracy na dole.Pierwsze wiem z opowiadań kolegów drugie z własnego doświadczenia.Miałem nic już w tym temacie nie pisać ale moja upierdliwość dała o sobie znać. Swój związek z górnictwem zacząłem dość dawno bo w 86 roku ubiegłego wieku,był to czas gdy większość prac wykonywało się ręcznie .Po odbyciu szkolenia na specjalnym oddziale zostałem skierowany na przygotówki.Co taki jak ja mógł tam robić,obsługa przenośnika i transport. Był to czas gdy obudowa ŁP była TH były to siódemki w porywach ósemki ,wykładka betonowa,czasami lądowałem w przodku na strzał ,to spowodowało że wypisałem się z przygotówek,zostałem metaniarzem, potem chwilę pracowałem w gospodarce,by po 2000 roku wylądować  na wydobyciu w konserwacji i tak do emerytury.Tak że ,mam taką nadzieję mam pojęcie o pracy w górnictwie.


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 222
  • Polubień: 11446
  • Nigdy nie marzyłam o sukcesie. Pracowałam na niego
Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1240 dnia: 16 Marzec, 2019, 16:04 »

     A moim skromnym zdaniem z tą pracą jest jak z byciem w org...
Nikt nikogo na siłę nie zaciągnął i łańcuchem nie przywiązał. Skoro ktoś tam dobrowolnie pracuje, tzn albo to lubi, albo mu się to opłaca, albo jedno i drugie.

Kiedyś dwóch moich znajomych dogadywało się, bo jeden miał biurową pracę, a drugi pracował w piekarni. Piekarz mówi...tobie to za siedzenie płacą, na co ten drugi mówi...nie chciało się nosić teczki to się nosi woreczki.

Każda praca ma swoje plusy i minusy, a więc nie ma co się licytować. Jak mawiała moja babcia...nigdzie płotów kiełbasą nie grodzą.
Głupcem jest ten, kto nie potrafi się przyznać do własnych błędów i słabości, a widzi całe zło w innych.


Offline WIDZĘ MROKI

Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1241 dnia: 16 Marzec, 2019, 16:46 »
Górnik metaniarz, piszę o robocie w przodku, parsknąłem śmiechem.  Tyle że chociaż uczciwie żeś napisał, z drugiej strony wiesz, że wystarczy jedno pytanie z mej strony i płyniesz.  ;)
"Myślenie to najcięższa praca z możliwych i pewnie dlatego tak niewielu ją podejmuje." - HENRY Ford

DLA wielu, myślący są niewygodni, więc należy się ich pozbyć innymi słowy, WYKLUCZYĆ.


Offline Nemo

  • El Kapitan
  • Wiadomości: 4 382
  • Polubień: 10449
  • Często pod wiatr. Ale zawsze własnym kursem.
Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1242 dnia: 16 Marzec, 2019, 21:24 »
Jakby ktoś nie zauważył. To jest wątek Tejzłej, a nie grupa dyskusyjna o górnictwie. Proszę nie zaśmiecać wątku.
Niemądrym jest być zbyt pewnym własnej wiedzy. Zdrowo jest pamiętać, że najsilniejszy może osłabnąć, a najmądrzejszy się mylić.
Mahatma Gandhi


Offline Nemo

  • El Kapitan
  • Wiadomości: 4 382
  • Polubień: 10449
  • Często pod wiatr. Ale zawsze własnym kursem.
Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1243 dnia: 16 Marzec, 2019, 21:36 »
     A moim skromnym zdaniem z tą pracą jest jak z byciem w org...
Nikt nikogo na siłę nie zaciągnął i łańcuchem nie przywiązał. Skoro ktoś tam dobrowolnie pracuje, tzn albo to lubi, albo mu się to opłaca, albo jedno i drugie.
Niejednokrotnie klnę na swoją profesję. Ale taką wybrałem i taką mam i potrafię wykonywać ją sumiennie. Są plusy i minusy, jak w każdym zawodzie.
Jednak gloryfikowanie swojej trudnej pracy, jest przynajmniej niesmaczne. Nikt w naszym kraju nie jest niewolnikiem, żeby być zmuszanym do wykonywania tego, czy innego zawodu.
Nie podoba komuś być mechanikiem, niech zatrudni się jako piekarz. A piekarz, jak znudzi mu się pieczenie chleba, to niech zatrudni się jako tramwajarz, itd, itd.
« Ostatnia zmiana: 16 Marzec, 2019, 23:01 wysłana przez Nemo »
Niemądrym jest być zbyt pewnym własnej wiedzy. Zdrowo jest pamiętać, że najsilniejszy może osłabnąć, a najmądrzejszy się mylić.
Mahatma Gandhi


Offline dziewiatka

Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1244 dnia: 17 Marzec, 2019, 06:12 »
Masz rację Tazła choć z zatrudnieniem  w moim wypadku było  nie chcem ale muszem,to po jakimś czasie może nie pokochałem pracy w górnictwie tylko się przyzwyczaiłem i miałem ten komfort że mogłem wybrać pracę na nocną zmianę.To z pozycji ŚJ było optymalnym rozwiązaniem.Mogłem wykazać się w zborze i na zarobku zyskiwałem.Pisałem ,że to praca nie dla każdego ktoś mniej odporny psychicznie nie wytrzymywał i zwalniał się po miesiącu.Trzeba też przyznać że żarty z górników jakoby po 15 latach pracy nawet nażyranta się nie nadawał nie są dalekie od prawdy.jak się przyjmowałem do pracy to wielu jeszcze pracowało takich co miało kłopot złożyć podpis na liście płac i teraz niech taki został świadkiem a jak miał zamiłowanie do Pstrowszczyzny to szybko zostawał starszym, znam też takich.