Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Z cyklu: DYLEMATY WARWICKO-NADARZYŃSKIE  (Przeczytany 11204 razy)

Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 008
  • Polubień: 5998
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Z cyklu: DYLEMATY WARWICKO-NADARZYŃSKIE
« Odpowiedź #30 dnia: 15 Listopad, 2018, 23:26 »
Jatiw-Światuś
Bravo, Bravo z siostrą Bożenką
Ciekawie to wymyśliłeś  :)


Offline PoProstuJa

Odp: Z cyklu: DYLEMATY WARWICKO-NADARZYŃSKIE
« Odpowiedź #31 dnia: 15 Listopad, 2018, 23:50 »
Jatiw-Światuś
Bravo, Bravo z siostrą Bożenką
Ciekawie to wymyśliłeś  :)

W końcu do akcji weszła jakaś kobieta!

Światus zna się na kobietach, ja na facetach i serial się kręci!  ;D


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 008
  • Polubień: 5998
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Z cyklu: DYLEMATY WARWICKO-NADARZYŃSKIE
« Odpowiedź #32 dnia: 15 Listopad, 2018, 23:55 »
W końcu do akcji weszła jakaś kobieta!
Światus zna się na kobietach, ja na facetach i serial się kręci!  ;D
moje trzy grosze:
Może ja bym dołączył i pisałbym o dzieciach, nastolatkach (Ww), byłby pełny komplet  ;D ;D
« Ostatnia zmiana: 16 Listopad, 2018, 00:18 wysłana przez Nadaszyniak »


Offline PoProstuJa

Odp: Z cyklu: DYLEMATY WARWICKO-NADARZYŃSKIE
« Odpowiedź #33 dnia: 16 Listopad, 2018, 08:36 »
moje trzy grosze:
Może ja bym dołączył i pisałbym o dzieciach, nastolatkach (Ww), byłby pełny komplet  ;D ;D

Nadaszyniaku serdecznie zapraszam!

Jeśli koło polskiego albo amerykańskiego Betel kręcą się jakieś dzieci... no to pisz!  ;D


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 745
  • Polubień: 2771
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Z cyklu: DYLEMATY WARWICKO-NADARZYŃSKIE
« Odpowiedź #34 dnia: 17 Listopad, 2018, 20:29 »
Odcinek 3. Scena 3 – Dylematy egzystencjalne brata Dżefreja cdn.
[/b]


Wskazówka zegara właśnie wskazała godzinę 19.00 Dżefrej z trudem otworzył oczy i spojrzał na stojący w rogu zegar w stylu Wiktoriańskim.
- Jasny gwint zaspałem – wrzasnął, bowiem na godzinę 17.00 zaplanowano nadzwyczajne spotkanie CK. Dżefrej poderwał się z szezlonga i gwałtownie zaczął wciągać na siebie garderobę. Założył złoty zegarek na rękę, sygnet na palec i wybiegł z gabinetu wpinając w biegu złotą szpilkę w klapę marynarki. Pędem ruszył w kierunku gabinetu obrad CK. Pomimo tuszy Dżefrej w ekspresowym tempie pokonał trzy piętra  i stanął przed drzwiami gabinetu. Poprawił zmierzwione włosy i wszedł do środka. Nagle przyklejony uśmiech z ust zniknął z jego twarzy, gdy jego oczom ukazał się pusty gabinet.
- Cholera jasna syknął, za późno. Spóźniłem się! Niech to wszystko szlak trafi!! A oni beze mnie decyzję podejmowali, co za wstyd, co za wstyd. Dżefrej poczuł, że krew napływa mu do twarzy, a wstyd piecze go w policzki. Jak on teraz spojrzy w oczy braciom króla oraz swojej wiernej żonie. Ona cały dzień w służbie, a on w szezlongu, a potem……Takie lekceważenie obowiązków Pana. Bezwiednie obrócił się na pięcie i z głową pochyloną w dół wolnym krokiem ruszył w kierunku swego pokoju mieszkalnego.
 - Wszystko przez te moje dzisiejsze skrupuły. Szepnął do siebie. W tym miejscu przypomniał sobie poranek i wszystkie swoje wątpliwości.
- Jak mogłem chcieć zrezygnować z królowania w niebie? Z drugiej strony…..młoda żona. Trzeba będzie to jakoś pogodzić, może nowe światło?  Opublikuje się w strażnicy. Ja w niebie, ona w raju na ziemi. A w weekendy będę wpadał do niej z nieba na herbatkę i ciastko!!! Oby się zgodziła na taki układ. Tak, muszę z nią porozmawiać …. I to szybko. Przyspieszył kroku….i.
- Witaj Ptysiu z Kremem rzuciła mu w drzwiach.
- Hej Mysiu Pysiu. Jak ci minął dzień? Zapytał Dżefrej.
- Pełen błogosławieństw. Wiesz byłam dziś w służbie z tym nowy misjonarzem, on jest taki gorliwy i wspaniale głosi z filmami na telefonie. Mówię ci to wspaniałe narzędzie.  Na te słowa Dżefrej znów poczuł ukłucie zazdrości.
-  Jaki misjonarz? Rzucił zirytowany.
- No wierz który, ten nowy co ostatnio miał u nas wykład. Taki dobrze zbudowany. Odpowiedziała.
- A tak. Trzeba będzie go wykluczyć pomyślał Dżefrej. Zapewne się tasował z innym bratem w pokoju. Przy odpowiednim składzie komitetu da się to udowodnić.
- Mysiu Pysiu chciałbym ci coś powiedzieć. Otóż chcę z tobą zamieszkać w raju.
- Ależ kotku my mieszkamy w raju w Warwick.
- Nie o to chodzi. Po Armagedonie. Wykrzyczał Dżefrej!!
- Ale Ptysiu masz nadzieję niebiańską. Nie możesz tak mówić.
- Posłuchaj. Rzucił Dżefrej. Ostatecznie mogę rządzić i wpadać do ciebie na weekendy.
- Ale jak to? Zapytała Laran.
- Ano normalnie. Posłuchaj nowe światło. Ogłosi się, że ….Tak jak za czasów….Aniołowie brali za żony….i ja też. Będę wpadał od czasu do czasu.
- Przestań Dżefrej gadasz jak ci odstępcy!!
- Przekonam innych, zaakceptują…..2/3 głosów i pozamiatane. To my ustanawiamy, co jest… To nie odstępstwo, to nowe światło, jąkał się Dżefrej zbity z tropu.
- Przestań Dżefrej przestań i tak szydzą z Was odstępcy. Ciągle ogłaszacie migające światła. Wszystko jest już jasne. Poza tym ja zamieszkam z misjonarzem po Armagedonie. Oświadczył się!!!
- Jak to?  Wrzasnął zazdrosny Dżefrej.
- Normalnie, ale nie przejmuj się będziesz mógł się przyglądać tam z nieba jak żyjemy. Z uśmiechem na ustach powiedziała Laran. A teraz marsz do łazienki umyć zęby i do łóżka spać.
- Ale. Próbował nawiązać rozmowę Dżefrej.
- Żadne ale, to postanowione. A teraz marsz do łazienki i  nie zapomnij przetrzeć okularów.
Dżefrej posłusznie ruszyło do łazienki z poczuciem porażki.
Wchodząc do toalety mamrotał pod nosem: I nie bratu króla przypada nagroda i nie najdzielniejszemu zwycięstwo.
« Ostatnia zmiana: 17 Listopad, 2018, 20:49 wysłana przez Gandalf Szary »
,,Jesteś tak daleko ode mnie, czasami jednak blisko tak"


Offline Roszada



Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 745
  • Polubień: 2771
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Z cyklu: DYLEMATY WARWICKO-NADARZYŃSKIE
« Odpowiedź #36 dnia: 17 Listopad, 2018, 20:47 »
Komu będzie mało tego co pisze PoProstuJa, to powiem, że swego czasu temu ja napisałem trzy bajki. Dotyczą one dawniejszych lat, ale to historia związana z Sędzią Rutherfordem:

https://swiadkowiejehowywpolsce.org/mam-pytanie/czy-ktos-sie-zglosil-do-beth-sarim-jakby-to-dzis-wygladalo/msg147319/#msg147319

Nowe osoby pewnie nie czytały. :)
[/b][/size]
Dziękuje Roszado. Przeczytałem i doceniam twoją bajkę!!!!
,,Jesteś tak daleko ode mnie, czasami jednak blisko tak"


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 745
  • Polubień: 2771
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Z cyklu: DYLEMATY WARWICKO-NADARZYŃSKIE
« Odpowiedź #37 dnia: 18 Listopad, 2018, 22:00 »
Odcinek 4. Scena 1 – Złoty zegarek brata Dżefreja
a.[/b]


Po przespanej nocy Dżefrej czuł się wypoczęty. Postanowił się szybko odświeżyć i stawić punktualnie w pracy. Nie chciał powtórzyć wczorajszego bezproduktywnego dnia. Szybko udał się do toalety i spojrzał w lusterko, przetarł twarz wodą, przeczesał rzadkie włosy grzebieniem, popsikał włosy i pachy markowymi perfumami. Spojrzał jeszcze raz w lustro i z zadowoleniem stwierdził, że wygląda lepiej niż wczoraj wieczorem. Samopoczucie także mu się poprawiło.  – Tak, przekonywał siebie. Wczoraj zapewne hordy szatana przypuściły na mnie atak. Silny to przeciwnik, że skłonił mnie do pomysłu rezygnacji z rządzenia z naszym Panem.
- Jeszcze tylko zegarek i jestem gotowy do pracy – szepnął.  Odzyskawszy pewność siebie podszedł do sekretarzyka wyjął służbowy złoty zegarek marki Rolex. Dżefrej dumny był z tego zakupu. Zegarek sprowadzono na specjalne zamówienie, a przy wyborze pomagała mu jego ukochana żona. 
-  No, w porządku mogę teraz godnie reprezentować sprawy Pana. Aby sprawdzić czy zegarek dobrze się prezentuje do koszuli Giorgio Armaniego, wyciągnął rękę odsłaniając zegarek spojrzał i w tym momencie zamarł.  Otóż na kopercie oraz szkiełku zauważył drobne rysy.
- Co? Jak to? Jak to się stało? – wrzasnął Dżefrej taksując drobne ryski.  Jasna cholera jak ja teraz pokaże się w pracy? W takim stanie nie mogę właściwie pracować. Ten zegarek to najważniejszy element mojej garderoby. Co robić? co robić? – myślał gorączkowo Dżefrej. Czuł, że cały świat mu się zawalił, a cały dobry humor prysł jak bańka mydlana. No nic, syknął przez zaciśnięte ze złości zęby. Będę musiał go wymienić. Na samą myśl wymiany zegarka od razu poprawił mu się humor.
- Tak musi być reprezentacyjny. Dżefrej szybko udał się do swego gabinetu, usiadł przy biurku, odsunął na bok stos palących spraw dotyczących zborów na całym świecie, włączył służbowego laptopa najnowszej generacji i zaczął przeglądać najnowsze trendy markowych zegarków.
-  Musi się reprezentować – powiedział do siebie. Dżefrej szybko przeglądał kolejne kolekcje zegarków: Rolex – nie, już miałem, a może Carl. F Bucherer – nie, nie to tylko luksusowy zegarek. Musi być coś bardziej reprezentacyjnego. Wtem trafił na stronę z arcydziełami zegarmistrzostwa.
- No zobaczmy, co tutaj mamy – szepnął. Drżącymi rękami kliknął na linka i strona się otworzyła.
- Nooo to jest to. Przepiękne – pisnął. Audemars Piguet, Breguet, A. Lange – wspaniałe. Wtem otworzył stronę i aż oczy mu się zaświeciły. Tak to jest to – podskoczył na fotelu oglądając kolekcję zegarków Philippa Patka. Ta marka jest godna brata króla.  Na pewno będę dobrze się prezentował w tym zegarku. Oczyma wyobraźni widział już siebie w telewizji Broadcasting jak wygłasza wykład i niby to przypadkiem rękaw koszuli podgina się odsłaniając wspaniały zegarek Philippa Patka. Wszystkich wzrok przykuty jest do lewej ręki, którą żywo gestykuluje, a słuchacze spijają jego słowa z ust.
- Tak!!! Warto taki wykład wygłosić. Szybko zaczął przeglądać kolekcję oraz ceny zegarków. Wreszcie znalazł to, czego szukał.
- Przepiękny- szepnął. Wart swojej ceny. Bagatela zaledwie 120 000 dolarów. To nie Rolex. Trzeba będzie dobrze to umotywować. Muszę znaleźć skądś pieniądze, z datków nie uzbieram takiej kwoty – powiedział do siebie. Sięgnął po słuchawkę telefonu i poprosił do słuchawki brata Williama.
- Bracie Williamie proszę przynieść mi statystykę ilości zborów w Polsce oraz ewentualnych SK do likwidacji.
- Będziemy sprzedawać salę? - zapytał brat William.
- Niestety tak. Musimy oszczędzać. – odpowiedział Dżefrej.
- Ile potrzeba?
- Jakieś 120 000 dolarów i to na biegu – powiedział Dżefrej.
- Bracie króla sala zgromadzeń w Łodzi jest do sprzedania.
- Bardzo dobrze opchnąć jak najszybciej i przelać kasę na konto do Warwick – wydał polecenie Dżefrej.
- A co z obwodem? Gdzie będą się zgromadzać? – zatroskał się brat William.
- Cóż, albo w domach, albo w lesie jak to było u nich za czasów komuny. Maja wprawę – beztrosko powiedział Dżefrej.
- Ależ to niemoralne, bracia mogą zadawać niewygodne pytania, na co nam te pieniądze?
- Nieważne. W razie czego, niech wybudują sobie nowy objekt za własne pieniądze. Aha, a braciom z obwodu jak będą szemrać zacytujcie wersety, że Bóg nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych oraz, że ochoczego dawcę Bóg miłuje. To wystarczy!!
Dżefrej zadowolony z siebie odłożył słuchawkę, rozsiadł się wygodnie w skórzanym fotelu i oczami wyobraźni widział już siebie kupującego upragniony zegarek. 

Koniec!!!
« Ostatnia zmiana: 18 Listopad, 2018, 22:22 wysłana przez Gandalf Szary »
,,Jesteś tak daleko ode mnie, czasami jednak blisko tak"


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 008
  • Polubień: 5998
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Z cyklu: DYLEMATY WARWICKO-NADARZYŃSKIE
« Odpowiedź #38 dnia: 18 Listopad, 2018, 22:17 »
Jatiw-Gandalf Szary:
"Skowronku" świetny początek a zakończenie ostatnia część rewelka- BRAVO


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 745
  • Polubień: 2771
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Z cyklu: DYLEMATY WARWICKO-NADARZYŃSKIE
« Odpowiedź #39 dnia: 19 Listopad, 2018, 20:34 »
Jatiw-Gandalf Szary:
"Skowronku" świetny początek a zakończenie ostatnia część rewelka- BRAVO
[/b][/size]
Wielkie dzięki to mój debiut był!
,,Jesteś tak daleko ode mnie, czasami jednak blisko tak"


Offline Światus

Odp: Z cyklu: DYLEMATY WARWICKO-NADARZYŃSKIE
« Odpowiedź #40 dnia: 21 Listopad, 2018, 22:35 »
SIOSTRA BOŻENKA - odc. 2

      No i się doczekała. Przyszedł Gracjan, niosąc pełne naręcze śmierdzących ubrań roboczych, chociaż sam wyglądał, jakby został wycięty z żurnala dla modnych mężczyzn pt. „Zadaj szyku na dyskotece”.
- Witaj siostro Bożenko. Gdzie mam rzucić te łachy?
- Cześć Gracjanku. Połóż tu na krześle, zaraz się nimi zajmę. - Bożena lubiła patrzeć na tego chłopaka. Wiedziała, że nie jest bystry, ale poza tym chłop jak dąb. Prawie dwa metry wzrostu, twarde mięśnie, zero tłuszczu.  W wolnych chwilach lubiła zamykać oczy i wyobrażać sobie, jakby to mogło być… „Tfu, tfu, co za kosmate myśli”. - odezwało się sumienie, przywołując Bożenkę do porządku.
- Coś ty dzisiaj taki elegancki, żenił się będziesz? - zwyciężyła natura plotkary. - Wybierasz się na Studniówkę?
- Żarciki się ciebie trzymają ciociu. - chłopak skrzywił się, jakby ugryzł wyjątkowo kwaśną cytrynę. - Nie chcę o tym gadać. Wszystko jest do du… do niczego. - szybko się poprawił, bo nie wypada słudze Jehowy używać takich słów. „Chyba zaraziłem się tym od odstępców na tych wszystkich forach. Wiadomo, że złe towarzystwo, psuje pożyteczne obyczaje”. - pomyślał. - „I ten cholerny Wiktor! A niech go wszyscy diabli! Wybacz Jehowo”.
- Ty mi tu, Gracjan, nie „ciociuj” - Bożence nie w smak było, że ją postarza. - Jestem od ciebie tylko 15 lat starsza i całkiem nieźle się trzymam. Nie uważasz? - puściła do niego oko i uśmiechnęła się zalotnie.
- Eee, no oczywiście, że tak. Świetnie się trzymasz. - powiedział, a w myślach dodał - „Ale puścić to już się nie możesz”.
- Ale powiedz, co się stało?
- To nie twoja sprawa siostro Bożeno!  - w jego głosie, zabrzmiał oficjalny ton. - Sam muszę to załatwić. Do widzenia. - zamknął za sobą drzwi pralni, a po chwili słychać już było szybko oddalające się kroki.
- Co za palant. - mruczała pod nosem Bożena. - Ale jednak „ciacho”. - zauważyła, że nawija na palec pukiel włosów.

      Bożenka zawsze lubiła czytać i wolała zagłębić się w lekturze Strażnicy niż oglądać broadcastingi. Próbowała kilka razy oglądać je wieczorami, ale usypiała, zanim audycja dobiegła choćby do połowy. Jakoś nie wychodziło jej z tym telewizyjnym wielbieniem. Ale teraz, w ciągu dnia, jest bardzo mało prawdopodobne, że zaśnie. Odpaliła internet w smartfonie i weszła na stronę. Najpierw obejrzała audycję, gdzie prowadzącym był Członek CK, Steven Lett. Bardzo lubiła tego misiowatego mężczyznę, miny, jakie stroił do kamery, przyprawiały ją o spazmy śmiechu. On sprawiał, że była w stanie obejrzeć broadcasting od początku do końca. Kojarzył jej się z Benny Hillem i Jasiem Fasolą jednocześnie. Inni działali na nią, jak Kaszpirowski – adin, dwa, tri… i oczy zamykały się samoczynnie, a głowa opadała jej na piersi.
   
      Po rozrywce z Lettem postanowiła wzmocnić się duchowo. Większość nowych świateł rozumiała świetnie. Część słabiej, ale tłumaczyła sobie, że Niewolnik wierny i roztropny prowadzi ją ścieżką prawych i rozumie sprawy duchowe lepiej od niej, w końcu oni są braćmi Chrystusa, ona ma tylko wierzyć. I była ta jedna nauka, której nie rozumiała w ogóle. Kilka razy czytała artykuł w Strażnicy, pytała o nią męża, raz obejrzała broadcasting, ale nic jej się nie rozjaśniło w umyśle. Postanowiła więc jeszcze raz obejrzeć audycję na temat nowego zrozumienia pokolenia pamiętającego rok 1914. Najpierw obejrzała wyjaśnienia brata Splane’a. Nic to nie dało. Potem kolejną, z prostszym wyjaśnieniem, niestety z tym samym rezultatem.
      „Przecież »to pokolenie« miało pamiętać wydarzenia roku 1914.” - myślała. - „Pomazańcy, »zazębiający się« z tymi, którzy pamiętają, sami już nie pamiętają tych wydarzeń! Ufff! Przecież to jest bez sensu”. - czuła, że ie powinna tak myśleć, ale nie mogła nic poradzić na to, że jej coś w tych tłumaczeniach „nie grało”. - „Chyba nie jestem aż taka tępa, do jasnej… pogody!”

      Postanowiła wpisać w Google „zazębiające się pokolenia”. O dziwo, na pierwszych miejscach wcale nie wyświetliły się wyniki z jw.org. Trochę ją to zdziwiło, ale nie było tak źle. Pierwszy odnośnik wyglądał zachęcająco; "Dwie koncepcje „zazębiających” się pomazańców „tego pokolenia”. W dodatku na forum dla Świadków – Świadkowie Jehowy w Polsce.
Postanowiła się nie rejestrować. Zawsze może to zrobić, jeśli będzie chciała zostać tu na dłużej, a dyskutować nie miała zamiaru. Zaczęła czytać. Artykuł rzeczowo napisany, autor powoływał się na źródła z wcześniejszych publikacji…
- Zaraz, zaraz… Coś tu się nie zgadza! - przeczytała kilka innych artykułów, m.in. o wyliczeniach brata Russella, opartych na wymiarach piramidy, przewidywanych końcach tego systemu rzeczy w roku 1914, 1925 i 1975. Szybko spojrzała na górę strony. Dopiero teraz zobaczyła słowa „BYŁYCH Świadków Jehowy”.
„Bezczelni odstępcy!” - pomyślała ze złością. Weszła jeszcze w zakładkę „NASZE HISTORIE”, żeby zobaczyć, co piszą.
      „Zawsze coś mi nie pasowało w naukach Towarzystwa, ale nie przejmowałem się tym. Oczy mi się otworzyły, kiedy zacząłem czytać Biblie w innych przekładach”. - „Pewnie te katolickie, z których usunięto imię Boże”. - pomyślała. Czytała dalej. - „Dopiero wtedy zobaczyłem, jak WTS dostosowuje Biblię do swoich nauk. Wtedy nastąpiło moje przebudzenie i postanowiłem odejść. Napisałem list o odłączeniu. Żona i moi rodzice, którzy są nadal Świadkami, z dnia na dzień przestali się do mnie odzywać”.
      „Zasłużyli sobie na swój los! Uciekają jak szczury z jedynej prawdziwej Bożej Organizacji. Szerzą swoje fałszywe nauki, niektórzy przed odejściem spożywają emblematy na Pamiątce”.  - Między sobą nazywali takich „samozwańcy-pomazańcy”.

      W następnym wątku jakaś dziewczyna pisała;
„Symbol przyjęłam w wieku 15 lat. Teraz mam 19. Kilka miesięcy temu poznałam chłopaka ze świata.  Pokochaliśmy się i spędzaliśmy ze sobą coraz więcej czasu. Pięć miesięcy temu zaszłam w ciążę. Nic nie powiedziałam rodzicom, ale tego nie dało się ukryć. Matka powiedziała o tym starszym. Zwołali komitet i zostałam wykluczona. Rodzice kazali mi się wyprowadzić z domu. Mieszkam teraz z chłopakiem. On pracuje za najniższą krajową i jest nam bardzo ciężko”.
      „Dobrze jej tak!” - pomyślała. - „Jeśli nie przestrzega się zasad Jehowy, to trzeba ponosić konsekwencje. Biblia jasno mówi; „Nie zadawajcie się z rozpustnikami”. Może kiedyś zmądrzeje i wróci do zboru”.
   
      Zmarszczyła brwi. Przypomniała sobie o Ewie, swojej najlepszej przyjaciółce, z którą nie miała kontaktu od prawie 10 lat. Były jak dwie bratnie dusze, lubiły razem chodzić do służby, lubiły podobne rzeczy, rozumiały się bez słów, jedna zaczynała zdanie, a druga kończyła. Tak było do czasu, kiedy okazało się, że spodziewa się dziecka z jednym z braci. On nie chciał się żenić i oboje zostali wykluczeni. Zerwała z nią kontakt, licząc, że Ewa okaże pokorę i wróci do zboru. Nie wróciła…

      „Podłe kłamstwa!”  - z gniewu, na policzki wystąpiły jej rumieńce. - „Wybrali światowe życie, a teraz rozgoryczeni zrzucają całą winę na Organizację. To prawda, że zbór składa się z niedoskonałych ludzi, ale tylko my głosimy tak jak chrześcijanie w pierwszym wieku. Nigdy więcej tam nie zajrzę!” - podjęła stanowcze postanowienie. - „Nie wolno dyskutować ani czytać tego, co piszą odstępcy, to nasienie Szatana!”

- O czym tak myślisz Bożenko? Coś się stało? - kobiecy głos wyrwał ją z zamyślenie. Szybko wrzuciła telefon do torebki.
- Nie, nie, siostro Rebeko. - odpowiedziała szybko, aby ukryć zmieszanie. - Czytałam na naszej stronie nowe artykuły i musiałam trochę pomyśleć.
- Pamiętaj Bożenko, jeśli czegoś nie rozumiemy, należy poczekać na Jehowę. Nie należy wybiegać przed szereg, przypomnij sobie Drugi Jana jeden dziewięć; Nikt, kto się wysuwa naprzód i nie trzyma się nauki Chrystusa, nie cieszy się Bożym uznaniem.
- Pamiętam Beki i wcale nie mam takiego zamiaru.
- To dobrze Bożenko. Tu ci kładę pościel do prania. Do zobaczenia na zebraniu.
- Do wieczora.
      Kiedy Rebeka wyszła, Bożena szybko wyjęła z torebki smartfon i usunęła historię przeglądania.
Myśl o Ewie nie dawała jej spokoju. Były tak blisko. Dlaczego wolała pozostać w świecie rządzonym przez Szatana Diabła? Gdyby tylko Ewa nie była wykluczona, natychmiast by do niej zadzwoniła...
« Ostatnia zmiana: 21 Listopad, 2018, 22:39 wysłana przez Światus »
Nie rób nikomu łaski, bo inni mogą to źle odczytać.


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 008
  • Polubień: 5998
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Z cyklu: DYLEMATY WARWICKO-NADARZYŃSKIE
« Odpowiedź #41 dnia: 21 Listopad, 2018, 22:55 »
Jatiw-Światuś
EUREKA, odkryłeś, odkryłeś nam na forum godną postawę, wobec (Ww), Bożenkę - Jak pasuje do naszego bohatera BOGUMIŁA - ale pisanki  :o :)
PRZYZNAM szczerze może ta historia BOŻENKI przebije BOGUMIŁA, bo zaczątek jest świetny i zapowiada się ciekawie, pisz,pisz,dalej Bożenki historię  :) :)
« Ostatnia zmiana: 21 Listopad, 2018, 23:14 wysłana przez Nadaszyniak »


Offline Ekskluzywna Inkluzywność

Odp: Z cyklu: DYLEMATY WARWICKO-NADARZYŃSKIE
« Odpowiedź #42 dnia: 21 Listopad, 2018, 23:27 »
Co ja widzę, forum serialami stoi, wszyscy za pióra chwycili, forum literackie! Kiedy to się stało? :P


Offline PoProstuJa

Odp: Z cyklu: DYLEMATY WARWICKO-NADARZYŃSKIE
« Odpowiedź #43 dnia: 21 Listopad, 2018, 23:44 »
Jatiw-Światuś
EUREKA, odkryłeś, odkryłeś nam na forum godną postawę, wobec (Ww), Bożenkę - Jak pasuje do naszego bohatera BOGUMIŁA - ale pisanki  :o :)
PRZYZNAM szczerze może ta historia BOŻENKI przebije BOGUMIŁA, bo zaczątek jest świetny i zapowiada się ciekawie, pisz,pisz,dalej Bożenki historię  :) :)

Nasz serial - z życia wzięty - nie chce nikogo przebijać... bo Bogumił to postać zacna i darzę go dużą sympatią (jak i jego - czasem zrzędliwego - autora  ;D ).
Niemniej jednak fakt, że wkroczyła nam na scenę w końcu kobieta... ubrana od stóp do głów pomysłem Światusa i jest godną, żeńską reprezentantką jedynej prawdziwej organizacji :)
Nieskromnie pochwalę się tutaj, że to ja zwerbowałam... znaczy się zachęciłam Światusa, aby dołączył się do serialu i dzielił się swoimi talentami pisarskimi.
No i łyknął ten haczyk!  ;D  I go wciągnęło  ;D


Offline Trinity

Odp: Z cyklu: DYLEMATY WARWICKO-NADARZYŃSKIE
« Odpowiedź #44 dnia: 21 Listopad, 2018, 23:55 »
Co ja widzę, forum serialami stoi, wszyscy za pióra chwycili, forum literackie! Kiedy to się stało? :P

bo wieje nudą niestety
potrzebujemy jakiejś świeżej krwi
jakiejś ofiary coś do spalenia Molochowi

jak tu przyszłam to było tyle ciekawych tematów naczytać sie nie mogłam, rozumiem
że ja też tworzę to forum dlatego nie mam żalu do nikogo że teraz jest troszkę nudnawo 😉
jesteśmy na różnych poziomach odstępstwa
w fazie jakiegoś cyklu , nie mam zamiaru też robić coś na siłę.
przymusu nie cierpię, to już przerabiałam