Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Wielka miłość w zborze  (Przeczytany 2914 razy)

Offline Tomasz1384

Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #15 dnia: 21 Kwiecień, 2019, 20:33 »
Witam na pamiątce nie było mnie już 2 rok ,a od 1 roku nikt z mojego zboru się nie odezwał do mnie ,nie zadzwonił , a zatem nie mam poco tam łazić dla świętego spokoju ?


Online Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 338
  • Polubień: 2141
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #16 dnia: 21 Kwiecień, 2019, 20:48 »
Pamietam czasy lata 90 ,wtedy czuło sie" miłość ",osrodki pionierskie,grupy książki,ogniska sporo spotkań towarzyskich to łączyło ludzi.Bracia naprawde byli za sobą.Ponadto Zbory od dawna  przesiakaja mysleniem Mieć niz Być.Nie liczy sie czlowiek tylko kasa☺.A nie tak uczył Jezus.Wts nie ma juz nic wartościowego tylko piękna gadka bez pokrycia.Ja ostatnio mówię do braci jak mi zaczynają gadke uskuteczniac.Najpierw swoje brudy posprzataj i swoje obejście dopiero później stań na stojaku nauczać innych
i swiec przykladem.Oczy wybaluszy.Nic nie dociera.
[/b][/size]
Dokładnie tak, to było to co mnie przyciągnęło do zboru i zostałem ŚJ. Człowiek się obecnie nie liczy, oprócz kasy liczą się statystyki na tzw karcie zdrowia. Przekonałem się na własnej skórze. O przyjaźni i miłości nie ma co gadać, w większości przypadków to fikcja mająca na celu ściągnąć Cię do zboru.   


Offline Martin

Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #17 dnia: 21 Kwiecień, 2019, 22:12 »
Pamietam czasy lata 90 ,wtedy czuło sie" miłość ",osrodki pionierskie,grupy książki,ogniska sporo spotkań towarzyskich to łączyło ludzi.Bracia naprawde byli za sobą.
To było to samo g.wno, tylko zawinięte w ładniejszy papierek.
"Religia to głupie odpowiedzi na głupie pytania."


Online Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 338
  • Polubień: 2141
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #18 dnia: 21 Kwiecień, 2019, 22:46 »
To było to samo g.wno, tylko zawinięte w ładniejszy papierek.
[/b][/size]
Może masz rację, może. Ja tamte czasy odbieram zupełnie inaczej. Jeżeli to co piszesz było prawdą, w tamtym czasie, to oznacza, że od samego początku było to wielkie oszustwo obliczone na zyski materialne. Myślę, że organizacja skręciła jak dobra firma korporacyjna w kierunku kasy. Dlatego obecnie mamy to co mamy.


Offline Moyses

Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #19 dnia: 21 Kwiecień, 2019, 23:24 »
A jak u was, czy także próbowano w jakiś sposób przyciągnąć Was z powrotem do zboru, gdy byliście już na tzw. aucie?

Może jakoś szczegółowo nie odpiszę. Ale zacznę od tytułu wątku. Myślałem, że będzie dosłownie. ;)
Są osoby, które przez osoby trzecie, a nawet czwarte, pozdrawiają mnie. I nie wiem, tak do końca, czy to jakiś fenomen, podstęp, albo zwyczajna głupota. ???
Jednego gościa zwyzywałem  (tak dosadnie), a on ludziom opowiada, że mamy dobry kontakt; że sobie piszemy, dzwonimy, etc. Coś w stylu pięknej przyjaźni. A dosłownie powiedziałem mu, że jak na ulicy spotkam, to kartonowym pudełkiem po włoskich pomidorach z biedry go optłukę. Ale to akurat dobrze wyrachowana menda świadkowa. Więc nie ma mowy o miłości.
Żona jego, jeszcze lepszy egzemplarz, to zapewne przeczyta do dnia jutrzejszego. Czekam na reakcję.
Za ludźmi ciężko nadążyć.
A tak ogólnie nikt nie dzwoni ;) I całe szczęście. Spokój i cisza. Na stare lata, jak znalazł.




Offline Sebastian

Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #20 dnia: 21 Kwiecień, 2019, 23:42 »
dobrze że od kilkunastu lat mam już to wszystko za sobą


Offline Ola

Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #21 dnia: 22 Kwiecień, 2019, 07:38 »
Sami tworzyliśmy tą iluzję zwaną miłością zapewne dlatego że bardzo chcieliśmy wierzyć że tak właśnie jest. Dopiero gdy zaczyna patrzeć się trzeźwo na otoczenie widzi się ogromne niedociągnięcia, obłudę i wiele innych rzeczy. Sama chciałam żeby tak było i starałam się być tą dobrą by zasłużyć na miłość innych na szczęście klapki opadły mi z oczu i zrozumiałam, że nie tak wygląda miłość...
wolę nie mieć nic, niż mieć coś na niby


Offline Wiedza

Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #22 dnia: 22 Kwiecień, 2019, 08:10 »
A kto zabrania mieć przyjaciół w świecie? Organizacja? Biblia? Starsi?
Mam osobiste doświadczenie w tej kwestii, jest takie, że jak poszukałem przyjaciół poza organizacja to jeszcze większą obłuda i dziadostwo. Ciężko jest znaleźć dobrych ludzi. Większość ludzi nie ma wysokich zasad moralnych.
W organizacji po prostu jest wiele fanatyków, ale to się powoli wykrusza. W zborach gdzie są porządni starsi ten temat jest piłowany.
Ja dzięki tym fanatykom stałem się silniejszy. Kiedyś bałem się mieć brodę. Teraz sobie ją noszę i nie boje się docinek na jej temat. Nawet wiele osób się przekonało że można patrzeć na takich braci jak na normalnych ludzi, nie jako buntowników.

Chyba zapominamy jak ciężko jest człowiekowi pracować nad sobą samym i stawać się lepszym człowiekiem, to trwa dekady.
I w organizacji jest nie inaczej.


Offline ewa11

Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #23 dnia: 22 Kwiecień, 2019, 08:54 »
A kto zabrania mieć przyjaciół w świecie? Organizacja? Biblia? Starsi?
Mam osobiste doświadczenie w tej kwestii, jest takie, że jak poszukałem przyjaciół poza organizacja to jeszcze większą obłuda i dziadostwo. Ciężko jest znaleźć dobrych ludzi. Większość ludzi nie ma wysokich zasad moralnych.
Przyjaciół ma się jednego, dwóch, reszta to znajomi.


Offline zaocznie wywalony

Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #24 dnia: 22 Kwiecień, 2019, 10:41 »
To było to samo g.wno, tylko zawinięte w ładniejszy papierek.
Niestety, nie mogę się z Tobą zgodzić.
Jeśli chodzi o nauki oparte na wymysłach "7 wspaniałych" z luźnym a naciąganym powiązaniem z Biblią - no tu jak najbardziej masz rację.
Ale jeśli chodzi o stosunki międzyludzkie, nastawienie i atmosferę w zborach: kiedy zostawałem świadkiem na samym początku lat 90-tych - była to całkiem inna religia (bo wtedy jeszcze nie kładziono aż tak wielkiego nacisku na organizację), z innymi ludźmi o całkowicie innym nastawieniu.


Offline Adam_73

Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #25 dnia: 22 Kwiecień, 2019, 12:14 »
Kochani, lata 90-te w Polsce to zupelnie cos innego niz powiedzmy w Reichu czy na zachodzie. U nas ludzie dopiero wyszli z komuny, wszystko bylo nowe, wiec jedni wierzyli w Kaszpirowskiego, inni zbankrutowali na gieldzie w 94-tym a inni cale serce oddali do orga bo w danych okolicznosciach przyrody w to szczerze wierzyli... i tyle. a teraz jest teraz i narod w naszym kraju juz ma inne myslenie...
jesteśmy wszyscy zwierzętami.. no ok, skrzyżowaniem zwierzęcia z aniołem Bożym ...


Online DeepPinkTool

Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #26 dnia: 22 Kwiecień, 2019, 14:08 »
A kto zabrania mieć przyjaciół w świecie? Organizacja? Biblia? Starsi?
Mam osobiste doświadczenie w tej kwestii, jest takie, że jak poszukałem przyjaciół poza organizacja to jeszcze większą obłuda i dziadostwo. Ciężko jest znaleźć dobrych ludzi. Większość ludzi nie ma wysokich zasad moralnych.
W organizacji po prostu jest wiele fanatyków, ale to się powoli wykrusza. W zborach gdzie są porządni starsi ten temat jest piłowany.
Ja dzięki tym fanatykom stałem się silniejszy. Kiedyś bałem się mieć brodę. Teraz sobie ją noszę i nie boje się docinek na jej temat. Nawet wiele osób się przekonało że można patrzeć na takich braci jak na normalnych ludzi, nie jako buntowników.

Chyba zapominamy jak ciężko jest człowiekowi pracować nad sobą samym i stawać się lepszym człowiekiem, to trwa dekady.
I w organizacji jest nie inaczej.

 :) Odpowiedź masz poniżej:

"Kiedy trzeba zakończyć przyjaźń
Gdy człowiek studiujący Biblię zaczyna dokonywać w swym życiu zmian, staje nieraz przed sporym wyzwaniem. Zapewne do tej pory przyjaźnił się z ludźmi, którzy nie kierują się biblijnymi zasadami moralnymi, i często spędzał z nimi czas. Teraz jednak rozumie, że ich zachowanie mogłoby wywierać na niego zły wpływ i że powinien ograniczyć te kontakty (1 Kor. 15:33).
...
Nie możemy się łudzić, że pozostaniemy przyjaciółmi Boga, jeśli utrzymujemy zażyłe kontakty z osobami, które wolą być przyjaciółmi świata. Uczeń Jakub napisał: „Czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem? Kto więc chce być przyjacielem świata, czyni siebie nieprzyjacielem Boga” (Jak. 4:4). Swojej miłości do Jehowy dowodzimy wtedy, gdy ufamy, że jeśli tylko dochowamy Mu lojalności, On pomoże nam uporać się ze stratą przyjaciela (odczytaj Psalm 18:25)."
[Strażnica z 15.10.2009 str. 19,20]

Literatura organizacyjna jest pełna tego typu cytatów.  ;)


Offline ewa11

Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #27 dnia: 22 Kwiecień, 2019, 15:36 »
A kto zabrania mieć przyjaciół w świecie? Organizacja? Biblia? Starsi?
Mam osobiste doświadczenie w tej kwestii, jest takie, że jak poszukałem przyjaciół poza organizacja to jeszcze większą obłuda i dziadostwo. Ciężko jest znaleźć dobrych ludzi. Większość ludzi nie ma wysokich zasad moralnych.
Z większością przyjaciół, tak w organizacji, jak i poza nią, bywa niestety tak, jak mawiał Richelieu: chroń mnie Boże od nich, z wrogami dam sobie radę.

W organizacji miałam przyjaciół, dopóki byłam aktywna. Jak z tych czy innych względów przestałam być aktywna, to przyjaźń się skończyła. Za to poza organizacją mnóstwo osób jest moimi przyjaciółmi, jak czegoś ode mnie potrzebują. Jak przestają potrzebować, to ledwo mnie poznają na ulicy albo nie poznają wcale, więc okazali się nie lepsi od świadków.

Takich bezinteresownych przyjaciół mam może ze trzech i uważam się za szczęściarę z tego powodu. Jak napisałam wcześniej (a jest to nie moja mądrość, tylko zasłyszana), prawdziwych przyjaciół ma się niewielu, reszta to znajomi.
« Ostatnia zmiana: 22 Kwiecień, 2019, 15:49 wysłana przez ewa11 »


Offline Adam_73

Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #28 dnia: 22 Kwiecień, 2019, 17:10 »
true..
jesteśmy wszyscy zwierzętami.. no ok, skrzyżowaniem zwierzęcia z aniołem Bożym ...


Offline ewa11

Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #29 dnia: 22 Kwiecień, 2019, 19:13 »
Z większością przyjaciół, tak w organizacji, jak i poza nią, bywa niestety tak, jak mawiał Richelieu: chroń mnie Boże od nich, z wrogami dam sobie radę.

W organizacji miałam przyjaciół, dopóki byłam aktywna. Jak z tych czy innych względów przestałam być aktywna, to przyjaźń się skończyła. Za to poza organizacją mnóstwo osób jest moimi przyjaciółmi, jak czegoś ode mnie potrzebują. Jak przestają potrzebować, to ledwo mnie poznają na ulicy albo nie poznają wcale, więc okazali się nie lepsi od świadków.

Takich bezinteresownych przyjaciół mam może ze trzech i uważam się za szczęściarę z tego powodu. Jak napisałam wcześniej (a jest to nie moja mądrość, tylko zasłyszana), prawdziwych przyjaciół ma się niewielu, reszta to znajomi.

Ale żeby nie było tak ponuro. Mówi się, że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka. Albo że książka jest najlepszym przyjacielem człowieka. Więc jeśli komuś brakuje ludzkich przyjaciół, to zawsze może sobie sprawić czworonoga. Albo książkę. :)