Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: ding-dong!  (Przeczytany 1705 razy)

Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 442
  • Polubień: 2315
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: ding-dong!
« Odpowiedź #30 dnia: 04 Kwiecień, 2019, 13:40 »
A mnie to wnerwia, że oni myślą, że mogą sobie przychodzić, nachodzić kiedy chcą. Na ulicy to nawet nie spojrzą w twoim kierunku nie powiedzą dzień dobry ani nic z tych rzeczy bo wydaje się im, że mogą cię po prostu tak traktować. Dlatego ja nieźle się wkurzyłem, jak raz chyba po ponad 5 latach poza organizacją zobaczyłem przed drzwiami znajome facjaty starszyzny. Wydaje im się, że mogą rozmawiać ze mną li tylko i wyłącznie na swoich warunkach. Wkurzam się na siebie jeszcze bardziej gdy uświadomię sobie, że swojego czasu ja im dałem na to jakiś rodzaj przyzwolenia.  >:(
[/b]
A ja przestałem się ciskać i przeszedłem w stan obojętności. Lata mi to, przechodzę koło stojaka i nie podchodzę do stojących tylko kiwam im głową z daleka na przywitanie i przechodzę dalej. Przez kilka lat mnie uwierał wewnętrzny ostracyzm pomimo, że w niedziele przychodziłem na zebrania i w służbie brałem czynny udział. Nawet na obsłudze na początku 2018 r wykręciłem niezły czas. I co ? Ano nic, pomimo mego zaangażowania wiele osób w tym straszy zboru co mnie do chrztu przygotowywał (pytania z książeczki) nie poznawał mnie na ulicy.
,,Jesteś tak daleko ode mnie, czasami jednak blisko tak"


Offline Terebint

Odp: ding-dong!
« Odpowiedź #31 dnia: 04 Kwiecień, 2019, 15:15 »
Też tak mi się wydawało, że to poza mną ale niedawno coś się we mnie skumulowało i wyszło na wierzch ponownie po tylu latach wiele złych emocji. Ale jak sądzę już mnie na powrót przechodzi.
"Starannie zbadałem, co oznacza słowo heretyk i nie mogę stwierdzić, by oznaczało cokolwiek poza tym jednym: heretyk to człowiek, z którym się nie zgadzasz" - Sebastian Castellio


Offline Estera

Odp: ding-dong!
« Odpowiedź #32 dnia: 10 Maj, 2019, 15:25 »
Witam wszystkich, mam na imię A. Dziś wieczorem, po kąpieli wskoczyłam w piżamę i szlafrok, usiadłam z rodzinką do kolacji i usłyszałam BZZZ (trochę irytujący dźwięk domofonu). Wpuściłam. Zerknęłam kogo niesie - dwa krawaty. Ale express.... Kurczę, po dwóch totalnie stresujących dniach chciałam się trochę zoptymizować 😐 a tu dwa krawaty bez jakiejkolwiek zapowiedzi... Ding-dong! Wycofałam się do kuchni i zapytałam męża, czy zamawiał dla mnie wizytę... Poszedł do drzwi, otworzył i wrócił, a jakże, mówiąc, że chcą ze mną rozmawiać. Nadzorca grupy coś zaczął mówić...
"Jak ja nie lubię takich sytuacji..." Tyle z mojej strony. Drzwi zamknięte. Moja strefa komfortu obroniona. Wiecie co? Powinnam była to zrobić 23 lata temu. Ale niestety wtedy byłam m.in. totalnie naiwna i nie wiedziałam tego, co wiem dziś. Również dzięki Wam. Serdecznie dziękuję wszystkim za budujące infoski.
   Aliki.
   Witam Cię w naszym gronie tych "brzydkich" odstępczuchów.
   Nie jestem szpiegiem, nie jestem krawaciarzem, z niczego Cię rozliczać nie będę.
   I niespodziewanych wizyt Ci składać nie będę.
   Żadnych ding, dongów u drzwi nie usłyszysz, byś musiała wyrywać się od kolacji ;)

   Dobrze, że do nas trafiłaś.
   Serce się raduje, że coraz to nowym osobom oczęta i umysł się otwiera.
   Trzeba stamtąd uciekać, jak z zaklętego kręgu.
   Pozdrawiam serdecznie.
   :-* :-*
« Ostatnia zmiana: 10 Maj, 2019, 15:27 wysłana przez Estera »
Zachęcam do czytania, warto ... https://jedrusiowy.wordpress.com
Tego bloga również skarbnica wiedzy ... https://komitetsadowniczy.blogspot.com