Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

CzarnySmok, Terebint (+ 1 Ukrytych) i 2 Gości przegląda ten wątek.

Autor Wątek: psychoterapia...  (Przeczytany 6983 razy)

Offline Adam_73

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #15 dnia: 16 Maj, 2019, 08:42 »
nie wiem co powiedziec... grubo... panie kulego
ja tylko godzinka tygodniowo  ;)
jesteśmy wszyscy zwierzętami.. no ok, skrzyżowaniem zwierzęcia z aniołem Bożym ...


Offline matowa

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #16 dnia: 16 Maj, 2019, 09:38 »
Przy okazji tego wątku mam kilka pytań:

1. Jak znaleźliście właściwą osobę? Czy od razu po 1 spotkaniu ją polubiliście?
2. Byliście tylko u psychologa czy też u psychiatry? Co wybrać? Czy może najpierw psychiatra który może po prostu przepisać psychoterapię?
3. Czy to faktycznie pomogło? Po jakim czasie?
Napis z butelki wina mówi:
"Koty nie chodzą na spacery, żeby gdzieś dojść, a żeby odkrywać."
Nie jestem niczyim krytykiem, ale do nikogo nie należę.


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 236
  • Polubień: 11565
  • Nigdy nie marzyłam o sukcesie. Pracowałam na niego
Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #17 dnia: 16 Maj, 2019, 09:53 »
Przy okazji tego wątku mam kilka pytań:

1. Jak znaleźliście właściwą osobę? Czy od razu po 1 spotkaniu ją polubiliście?
2. Byliście tylko u psychologa czy też u psychiatry? Co wybrać? Czy może najpierw psychiatra który może po prostu przepisać psychoterapię?
3. Czy to faktycznie pomogło? Po jakim czasie?

   Ja poszłam do prywatnej poradni, która miała umowę z funduszem. Tzn zadzwoniłam, tam zapytano z czym mam problem i mnie zapisano na termin do konkretnej pani.

Po pierwszym spotkaniu, zostałam umówiona z psychiatrą, to normalna procedura. On przeprowadził ze mną wywiad jako lekarz, jeśliby zaszła potrzeba zleca badania, albo  przepisuje leki.
Była to jednorazowe spotkanie.

Terapia, raz w tygodniu po godzinie, później co dwa tygodnie i tak do wyciszenia ( końca terapii).

Na początku terapeutka pytała czy zechcę brać udział w spotkaniach grupowych, zgodziłam się. Później z tego zrezygnowała, uznała że jestem zbyt wrażliwa i ludzkie dramaty mogłyby się na mnie niekorzystnie odbić.
« Ostatnia zmiana: 16 Maj, 2019, 09:56 wysłana przez Tazła »
Głupcem jest ten, kto nie potrafi się przyznać do własnych błędów i słabości, a widzi całe zło w innych.


Offline Trinity

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #18 dnia: 16 Maj, 2019, 10:20 »
ja trafiłam z rok temu do psychologa z tematem zastępczym
potrzebowałam zrobić badanie osobowości 
poszłam na NFZ
oczywiście wcześniej go wystalkowałam w sieci
ochy i achy przeszedł (bo to facet) wszystkie ścieżki kariery
i termin nie był jakiś zabójczy
długo nie wiedziałam jak mu powiedzieć o orgu
chciałam sama się dowiedzieć co sądzi o religii
jak były wybory samorządowe to go chciałam podebrać
jakie ma poglądy polityczne, ale gdzie tam
nic nie dał po sobie poznać.
w końcu pomyślałam że dalej tak w ciuciubabkę nie będziemy się bawić i mu powiedziałam.
oczywiście że się bałam że mnie nakryje i mogę mieć kłopot tu gdzie mieszkam, ale on
mnie zapewnił że obowiązuje go tajemnica i takie tam. oczywiście ja o tym wiem, ale
może mieć kogoś takiego w rodzinie, sąsiada, kolegę wiadomo org to taka wioska w której wszyscy się znają, a wtedy dekonspira gotowa.

takie miałam lęki, ale mu powiedziałam co mnie gryzie
on się tym moim problemem wg nie przejął
opowiedziałam mu o ostracyzmie a on podniósł oczy i mówi
i co? przecież nie zamordują pani, nie ci to będą inni
i wtedy uzmysłowiłam sobie że on jednak nie ma pojęcia o orgu
można zjeść wszystkie rozumy, a jednak wpaść w specyciczną niszę i dupa blada

później zobaczyłam w nim zmęczonego i wypalonego człowieka
takie moja subiektywna opinia.
dalej tam chodzę dalej mnie słucha.
uświadomił mi pare oczywistych prawd
zobaczymy co dalej
   
« Ostatnia zmiana: 16 Maj, 2019, 10:55 wysłana przez Trinity »


Offline HARNAŚ

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #19 dnia: 16 Maj, 2019, 11:11 »
Moja żona skorzystała z sesji z panią psycholog . Z początku nie chciała wywlekać tematów świadkowskich lecz chyba po 3-4 spotkaniu rozmowa tak się potoczyła , że się odkryła. Pani doktor na to :
- Teraz mi pani dopiero o tym mówi ? Jakbyśmy zaczęły od tego szybciej ruszyłybyśmy do przodu . Próbowałam do pani dotrzeć ale cały czas coś stało na drodze . Teraz wiem jak z panią rozmawiać . Przeszłam sympozjum jak rozmawiać z byłymi i obecnymi świadkami , bo to staje się poważna grupa pacjentów.
Po terapiach żona odzyskała zadowolenie i energię do życia .
 Jedna godzina z panią psycholog była zarezerwowana dla mnie obligatoryjnie  zupełnie gratis ,gdy dowiedziała się o naszym świadkowaniu .
Osobiście nie czułem potrzeby rozmowy na dalszych sesjach , tę godzinę pani psycholog chciała poświęcić  pod kątem lepszej pomocy dla mojej żony .
 Poza tym  ,znając siebie , nie chciałem załamywać  swoimi problemami ostatniej dobrej psycholog w regionie . :'(
Jeśli ktoś będzie potrzebował specjalisty z zakresu świadkowskiego i będzie miał taka możliwość logistyczną to polecam doktor Sterna .
Bogna Sterna , bo jej mąż Władysław to zdaje sie psychiatra
« Ostatnia zmiana: 16 Maj, 2019, 11:18 wysłana przez HARNAŚ »


Offline Xevres

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #20 dnia: 16 Maj, 2019, 11:30 »
Jej jak czytam to wszystko to jestem w ogromny szoku serio. Jakoś wcześniej nie docierało do mnie, ze tak wieku exow potrzebuje pomocy specjalisty. Wszystkim wam serdecznie współczuje i życzę jak najszybszego odzyskania równowagi emocjonalnej.

Dodam tylko, ze my z Żona zupełnie tego po wyjściu nie potrzebowaliśmy, wręcz przeciwnie, żyło nam się każdego dnia lepiej i jest tak do dziś. Nawet troszkę nie tęsknimy za tą sekta a zwyczajnie w świecie być może naszym psychologiem okazała się Biblia i jej czytanie każdego wieczoru choć oczywiście zaraz poleci fala hejtu ale mi to rybka.
wolnym jest się dopiero wtedy gdy można wszędzie i zawsze być sobą


Offline zona_abrahama

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #21 dnia: 16 Maj, 2019, 11:38 »
Jej jak czytam to wszystko to jestem w ogromny szoku serio. Jakoś wcześniej nie docierało do mnie, ze tak wieku exow potrzebuje pomocy specjalisty. Wszystkim wam serdecznie współczuje i życzę jak najszybszego odzyskania równowagi emocjonalnej.

Dodam tylko, ze my z Żona zupełnie tego po wyjściu nie potrzebowaliśmy, wręcz przeciwnie, żyło nam się każdego dnia lepiej i jest tak do dziś. Nawet troszkę nie tęsknimy za tą sekta a zwyczajnie w świecie być może naszym psychologiem okazała się Biblia i jej czytanie każdego wieczoru choć oczywiście zaraz poleci fala hejtu ale mi to rybka.
No trzeba się cieszyć :)
To nie hejt, ale wyjaśnię, bo mi za każdym razem jak napiszę coś o ŚJ, to wrzucają, że za nimi tęsknię.

Potrzeba przegadania tematu, udanie się na terapię albo uboczne skutki odejścia np. kryzys egzystencjonalny czy depresja nie jest wynikiem tęsknoty za orgiem, a zmianą sytuacji życiowej, poczuciem bycia oszukanym, rozczarowanie i myśl, że się zmarnowało życie. Często też wiążę się to ze stratą dotychczasowych relacji czy nawet pracy.

Jasne, nie dotyczy to każdego, bo w różnym stopniu byliśmy zaangażowani w orga i mieliśmy różne relacje np. ja miałam to szczęście, że ogrom mojej rodziny był poza zborem i wspierali nas zaraz po odejściu. Z moich doświadczeń wynika, że najbardziej przeżywają odejście te osoby, które już wiele poświęciły dla organizacji i gorąco w to wierzyli - ja serio myślałam, że nie dożyję 25 roku życia w tym systemiu, a tu proszę, zmarszczki zaczynają się pojawiać ;)


Offline Gremczak

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #22 dnia: 16 Maj, 2019, 11:39 »

Dodam tylko, ze my z Żona zupełnie tego po wyjściu nie potrzebowaliśmy, wręcz przeciwnie, żyło nam się każdego dnia lepiej i jest tak do dziś. Nawet troszkę nie tęsknimy za tą sekta a zwyczajnie w świecie być może naszym psychologiem okazała się Biblia i jej czytanie każdego wieczoru choć oczywiście zaraz poleci fala hejtu ale mi to rybka.

 To tak jak u mnie.Z taka różnicą,że odrzuciłem biblię.U mnie raczej była by przeszkodą. U SJ to by było od razu ,że diabeł błogosławi.
« Ostatnia zmiana: 16 Maj, 2019, 11:58 wysłana przez Gremczak »


Offline Adam_73

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #23 dnia: 16 Maj, 2019, 13:24 »
Przy okazji tego wątku mam kilka pytań:

1. Jak znaleźliście właściwą osobę? Czy od razu po 1 spotkaniu ją polubiliście?
2. Byliście tylko u psychologa czy też u psychiatry? Co wybrać? Czy może najpierw psychiatra który może po prostu przepisać psychoterapię?
3. Czy to faktycznie pomogło? Po jakim czasie?

ja normalnie wygogolalem, strona wygladala na fajna, zadzonilem, umowilem sie, poszlem i musze przyznac, ze od razu mi przypasowala (pani psycholog), dopiero bylem 3 razy wiem nie moge sie wypowiedziec o skutecznosci :)
ale co moge szczerze powiedziec, to ze zaluje ze wczesniej sie na to nie zdecydowalem
do tej pory uwazalem takie rzeczy za lewackie fanaberie lemingow z duzych miast, ale jak widac ludzie sie zmieniaja...
jesteśmy wszyscy zwierzętami.. no ok, skrzyżowaniem zwierzęcia z aniołem Bożym ...


Offline Storczyk

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #24 dnia: 16 Maj, 2019, 16:08 »
Terapia psychologiczna, nie musi miec Tylko zwiazku z organizacja .Jednak to jest cala wypadkowa, ktora dzieje sie po drodze bycia tam.Ktos kto zyl w klamstwie i podporzadkowal do tych reguł swoje zycie .....a później dowiaduje sie z to fikcja....To też
przezycia z dzieciństwa(moje nie maja zwiazku z org ),  Ponadto ex ,exowi nie równy.Typ osobowości Sangwika czy choleryka lepiej poradzi sobie od typu melancholika czy flegmatyka.


Offline Kleryk

  • Głosiciel
  • Wiadomości: 328
  • Polubień: 1296
  • Aby zacząć myśleć musisz przestać brać 'Prozium'
Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #25 dnia: 16 Maj, 2019, 18:36 »
Moja terapeutka gdy w którymś momencie wynikła kwestia Org-a, powiedział mi, że ma kilka pacjentów którzy są SJ, a jedna z nich jest nawet pionierką. Troszkę porozmawialiśmy o Org-u, bo o niektórych rzeczach nie wiedziała. Pokazałem jej filmiki o Piotrusiu itp.

Zastanowiło mnie jednak jedno.
Skoro terapeutka wśród swoich pacjentów ma kilku SJ, to wynika z tego, że procentowo SJ znacznie częściej korzystają z terapii niż pozostali ludzie.

Dlaczego zatem SJ potrzebują bardziej pomocy niż inni?

Wydaje mi się, że może być to związane z 2 czynnikami:
- Jeżeli ktoś zostaje SJ, to znaczy, że 'czegoś mu brakuje' (zdrowi nie potrzebują lekarza) i wydaje mu się, że org mu to da.
- Jeżeli ktoś urodził się jako SJ, to znaczy, że jego rodzicom 'czegoś brakowało' i w związku z tym nie otrzymał tego od nich.

Doskonale rozumiem osoby które dziwią się, że innym jest potrzebny psycholog, bo kiedyś tez tego nie rozumiałem.
Moje 'doskonale wypracowane mechanizmy obronne' nie pozwalały mi przyjąć, że sam potrzebuje pomocy.
"Kłamstwo powtarzane 1000 razy staje się prawdą."
Josef Goebbels


Offline Storczyk

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #26 dnia: 16 Maj, 2019, 19:01 »
Wydaje sie, ze to chodzi  o siły obronne systemu nerwowego.Radzi sobie swietnie do pewnego momentu,gdy zostaje przekroczona granica.Koniec, nie radzimy sobie.Tez kiedyś dziwilam sie , po co psycholog!.Najlepszy psycholog to Jehowa!!!😳☺


Online Terebint

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #27 dnia: 16 Maj, 2019, 19:35 »
Dlaczego zatem SJ potrzebują bardziej pomocy niż inni?

Wydaje mi się, że może być to związane z 2 czynnikami:
- Jeżeli ktoś zostaje SJ, to znaczy, że 'czegoś mu brakuje' (zdrowi nie potrzebują lekarza) i wydaje mu się, że org mu to da.
- Jeżeli ktoś urodził się jako SJ, to znaczy, że jego rodzicom 'czegoś brakowało' i w związku z tym nie otrzymał tego od nich.
Watchtower miłymi obietnicami przyciąga do siebie osoby, które mają właśnie ogromny deficyt tego, co niby oferuje korporacja. Są to ludzie z problemami, i z tendencjami do zachowań autodestruktywnych. Problem polega na tym, że organizacja w niesamowicie skuteczny sposób te problemy im rozszerza. Tendencję do zachowań autodestruktywnych również.
"Dusza jest całym światłem... Ciemność jest spowodowana martwym sercem, które ożywić może ból". Hazrat Inayat Khan


Offline Adam_73

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #28 dnia: 16 Maj, 2019, 19:41 »
dokladnie..
niestety
to jest lep na muchy
i dlatego pozniej jest tak ciezko sie z tego wydobyc...
jesteśmy wszyscy zwierzętami.. no ok, skrzyżowaniem zwierzęcia z aniołem Bożym ...


Offline Cytryna

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #29 dnia: 16 Maj, 2019, 20:01 »
Jej jak czytam to wszystko to jestem w ogromny szoku serio. Jakoś wcześniej nie docierało do mnie, ze tak wieku exow potrzebuje pomocy specjalisty. Wszystkim wam serdecznie współczuje i życzę jak najszybszego odzyskania równowagi emocjonalnej.

Dodam tylko, ze my z Żona zupełnie tego po wyjściu nie potrzebowaliśmy, wręcz przeciwnie, żyło nam się każdego dnia lepiej i jest tak do dziś. Nawet troszkę nie tęsknimy za tą sekta a zwyczajnie w świecie być może naszym psychologiem okazała się Biblia i jej czytanie każdego wieczoru choć oczywiście zaraz poleci fala hejtu ale mi to rybka.

My też czytamy co wieczór Biblię,starając się odrzucić myślenie Strasznicowe  :D Od kilku lat zastanawiam się ,jak to jest ,że w naszym zborze 20 osób osób jest albo po terapii albo po wizytach u psychiatrów ,psychologów,lecą na psychotropach.