Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: historia jak tysiące innych, POMOCY !  (Przeczytany 1978 razy)

Offline Takajaja

Odp: historia jak tysiące innych, POMOCY !
« Odpowiedź #15 dnia: 03 Luty, 2020, 15:01 »
Tak, zgadza się są to najlepsi specjalisci od zdrowia. Dziwie się ze jeszcze sie nie doktoryzują hihi....

Ale nie warto im cokolwiek mowic bo recepta bedzie jedna: módl się do Jehowy i wiecej głoś.

Czasem warto z nimi rżnąć glupa hihi....omijać szerokim łukiem, zbijac z tropu.

Ja jak coraz rzadziej zaczelam chodzic na zebrania i jakis delikwent pozniej mi mowił " Takajaja, nie widzialem cię ostatnio..." to mu odpowiadałam: " A wiesz, ja ciebie też nie widziałam" :)) gębusia sie mu zamykala bo nie wiedział jak kontynuowac rozmowe.
Więc kochana warto tez nauczyc sie "gry slow" :))
Pozdrawiam :-)


Offline Marzena

Odp: historia jak tysiące innych, POMOCY !
« Odpowiedź #16 dnia: 03 Luty, 2020, 15:11 »
Nie warto poświęcać swojego dobra jakim jest zdrowie dla osób, których przestaniesz być ważną osobą w dniu ogłoszenia. Takie relacje są nieuczciwe i nie szczere. Ale to Twoje życie, Twoje decyzje i wiesz najlepiej czy dasz radę prowadzić podwójne życie.
niespodzianka, też mam uczucia


Online trigger_finger

  • Nieochrzczony głosiciel
  • Wiadomości: 35
  • Polubień: 89
  • my psychiatrist said- maybe life isn't for everyon
Odp: historia jak tysiące innych, POMOCY !
« Odpowiedź #17 dnia: 03 Luty, 2020, 15:29 »

Dziewczyno,założycielko tego wątku,bliscy są tam gdzie nasz ośrodek życia.Sąsiadka,teść,koleżanka z pracy może i napewno okaże się kimś bliższym niż mama,ciocia i siostra które kochają cię warunkowo.



Jest dużo racji w tym co piszesz. Często się nad tym zastanawiam, robię rachunek. Sama siebie pytam co będzie lepsze. Nie mam swojej rodziny w sensie męża dzieci... Przyznacie że to naturalna ludzka potrzeba, żeby mieć rodzinę, chociażby ojca, czy siostrę. Może więzy krwi to nie wszystko ale wiem, że oni są za mną. Wiem że oni też często nie zgadzają się z pewnymi decyzjami, zasadami organizacji ale cóż mogą zrobić. To jest takie domino...
Odejdę i uwolnię się od kontroli, nie będę musiała nikomu się tłumaczyć. Zaznam spokoju na tej płaszczyźnie. Ale czy będę szczęśliwa mijając na ulicy najbliższe osoby, które wiem że chciałby podejść, porozmawiać jak cywilizowani ludzie? Właśnie to było dla mnie nie do zniesienia kiedy byłam wykluczona. Czułam się jak trędowata.
Nie ma co się rozpisywać nad wewnętrzną walką ze samym sobą. Skoro daję jeszcze radę to chyba znaczy że nie jestem na granicy.

Zastanawiam się czy taktyka " nie chcę o tym rozmawiać " ma rację bytu ? Powtarzanie tego w kółko aż się obrzygają
« Ostatnia zmiana: 03 Luty, 2020, 15:36 wysłana przez trigger_finger »


Offline Stanisław Klocek

Odp: historia jak tysiące innych, POMOCY !
« Odpowiedź #18 dnia: 03 Luty, 2020, 16:01 »
Co mam mówić, jak się tłumaczyć, jak bronić żeby dali mi spokój z tym głoszeniem i naciskiem na większe zaangażowanie w zborze ? Nie sądzę, że mogą mnie wykluczyć za to, że nie zdaję sprawozdania ale nie wiem jak umiejętnie z nimi gadać żeby się odwalili.
Po prostu zadać im pytania tak sobie od niechcenia: Czy w przypadku nie uczestniczenia w zebraniach i nie udzielania się w głoszeniu: Jakie są wersety biblijne, które zobowiązują 'starszych' do wpraszania się na wizyty pasterskie, bez osobistego zaproszenia? Często powołują się na Jak 5:14, ale ten tekst mówi o inicjatywie wypływającej od "szeregowego", a nie narzucaniu przez 'starszych'. Jeśli powołają się na Dz 20:28, 35 lub 1 Pi 5:2, to te fragmenty dotyczą pomagania zgromadzonym w zborze lub spotkanych przypadkowo, a nie narzucania się do wizyt domowych.
Moja nazwa użytkownika Skype gambitku - Strony Web http://bibliokrety.vg1.pl/news.php


Offline Matylda

Odp: historia jak tysiące innych, POMOCY !
« Odpowiedź #19 dnia: 03 Luty, 2020, 16:04 »

 
Nie ma co się rozpisywać nad wewnętrzną walką ze samym sobą. Skoro daję jeszcze radę to chyba znaczy że nie jestem na granicy.

Zastanawiam się czy taktyka " nie chcę o tym rozmawiać " ma rację bytu ? Powtarzanie tego w kółko aż się obrzygają

Czy"się obrzygają" >:D to nie wiem .Kiedy ja odchodziłam to nieobecność na kilkunastu zebraniach służby sprawiła że nie dawali za wygraną i chcieli się koniecznie spotkać w gronie dwóch braci i nie dawali za wygraną aż napisałam na świstku w kratkie :ja matylda nie chcę już być świadkiem jehowy 8-)oo
Pilnuj tylko żebyś nie przekroczyła tej granicy kiedy jeszcze dajesz radę.Wiele nieszczęść tu już słyszeliśmy.
Ja też nie miałam własnej rodziny w sensie,męża kiedy odchodziłam.Dzieci nie mam do dziś.Kiedy odeszłam matki nie widziałm ze trzy lata.Tato sporadycznie wpadł do mnie i podrzucił kilka jaj ze wsi,trochę świeżej marchewki albo kosz grzybów,ale to naprawdę sporadycznie.
Bywało bardzo,bardzo ciężko.Kiedy zaplaciłam za stancję brakowało mi na jedzenie.Trwało to bardzo krótko,szybko dałam się poznać jako miła i uczynna koleżanka w pracy,jako sumienny pracownik.Mój szef zaproponował mi mieszkanie wspólnie z jego mamą starszą panią,bezpłatnie,tylko za dotrzymanie towarzystwa starszej pani.Koleżanki z pracy chetnie zapraszały do siebie na kawkę.Żona szefa dowiedziawszy się że nie mam kontaktu z rodziną zaprosiła mnie na kolację wigilijną.I wszystko poszło dalej że nie wiem kiedy ten czas zleciał.

Jeśli jest ci tak wygodniej prowadzić taką grę,to oczywiście masz prawo do tego.
tak czy owak życzę powodzenia.


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 199
  • Polubień: 6232
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: historia jak tysiące innych, POMOCY !
« Odpowiedź #20 dnia: 03 Luty, 2020, 16:13 »
(mtg):
umieściłem ten cytat kiedyś na Forum - myślę, że będzie stosowny w tej dyskusji:
''Zamknij drzwi do przeszłości – czasu nie zawrócisz, nie przeżyjesz powtórnie wczoraj. Nie zmienisz raz wypowiedzianych słów, nie cofniesz czynów. Liczy się tylko teraz. Ono trwa zawsze. Im mocniej zatrzaśniesz drzwi za tym, co było, im dokładniej spalisz mosty za sobą, z tym większą determinacją i radością zaczniesz nowy rozdział życia.''


Offline HARNAŚ

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 2 853
  • Polubień: 9442
  • Nie mów co myślisz . Myśl co mówisz.
Odp: historia jak tysiące innych, POMOCY !
« Odpowiedź #21 dnia: 03 Luty, 2020, 16:37 »
Chcąc uszczęśliwić innych niszczysz siebie . To nie jest dobra droga .
Nie wiem na ile jesteś silna psychicznie w tym momencie ale jeśli naciskają koniecznie  na rozmowę to bym się zgodził i powiedział wprost :
- Nie mam teraz siły głosić , nie podołam . Jak będę gotowa sama się do was zgłoszę . Nie naciskajcie , nie wbijajcie mnie w poczucie winy , wiem co mam robić  lecz coraz częściej mam z tego powodu myśli samobójcze.
Możesz się też rozpłakać o co w Twoim stanie nie będzie trudno , ale łzy nie są konieczne .  ;) Starsi czują się mocni gdy mają nad Tobą przewagę ale tak naprawdę nie potrafią pomóc . Starsi w ogóle lubią usłyszeć , że ktoś ma depresję. To niejako zwalnia ich od odpowiedzialności za pomoc duchową . Łatwo też wytłumaczyć obwodowemu:
- Wiesz bracie , ona ma depresję , robiliśmy wizyty ale to delikatna sprawa .
Za brak sprawozdania nikt Cię nie wykluczy . 


Offline Matylda

Odp: historia jak tysiące innych, POMOCY !
« Odpowiedź #22 dnia: 03 Luty, 2020, 16:47 »
Wiesz co mówisz Harnaś bo starszym(choć młodszym ;D)byłeś.
Da się tak przetrwać jakiś czas.Tylko że to chyba nie na długo.
Nieuchronne będą jakieś decyzje w prawo albo w lewo.
Nadaszyniak dbrego cytata :P podał. To święta racja, im z większym hukiem drzwiami trzaśniesz tym łatwiej iść przed siebie nie zważając na nic.


Offline Sandra

Odp: historia jak tysiące innych, POMOCY !
« Odpowiedź #23 dnia: 03 Luty, 2020, 16:48 »
Ja mam chorobę dwubiegunową, o czym starsi wiedzieli i jak zdarzały się miesiące że nie zdawałam sprawozdania albo w ogóle nie chodziłam na zebrania to wiedzieli że pewnie przez to że mam epizod depresyjny. Oczywiście zrobili mi wizytę pasterską, ale dlatego że o nią poprosiłam. Byłam wtedy poddaną manipulacji tej organizacji osobą. A gdybym nie poprosiła to bym tej wizyty nie miała, na której zresztą powiedziałam że pragnę się zabić. No mniejsza z tym, możesz powiedzieć że masz depresję. Albo zmusić się, by iść co drugą sobotę na zbiórkę. Nawet jak spędzisz w służbie dwie godziny w miesiącu, to kto to sprawdzi jeżeli podasz na sprawozdaniu 5? Tylko muszą widzieć że jesteś na przynajmniej 1-2 zbiórkach. Skoro już podjęłaś się tego kroku by wrócić dla rodziny (która notabene nie uszanowała Twojej poprzedniej decyzji i moim zdaniem nie byli warci tego byś się tak poświęcała za warunkową "miłość") to niestety, musisz się przemęczyć te parę godzin w miesiącu. Ale sam fakt że już się męczysz, samym tym że starsi trują cztery litery, świadczy o tym, że długo tego nie zniesiesz. Wybacz że tak konkretnie piszę, po prostu wiem z własnego doświadczenia oraz doświadczenia innych osób. Jest jedna osoba z mojego zboru która po kryjomu utrzymuje ze mną kontakt i ta osoba już też jest na skraju, niedługo odejdzie ale jeszcze nie może i też składa więcej godzin na sprawozdaniu. Tylko pojawia się na paru zbiórkach żeby nie było, chodzi o to żeby starsi widzieli że jest. I tak samo z Tobą, jeżeli chcesz mieć spokój. W przeciwnym razie Ci tego spokoju nie dadzą. A jak do tych zbiórek dodasz tą diagnozę depresji, wytłumaczysz im że osoba w depresji nie ma na nic sił, również fizycznych itd to poklepią Cię po ramieniu, odczytają kilka pokrzepiających wersecików i już.
One who doesn't care is one who shouldn't be.


Offline HARNAŚ

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 2 853
  • Polubień: 9442
  • Nie mów co myślisz . Myśl co mówisz.
Odp: historia jak tysiące innych, POMOCY !
« Odpowiedź #24 dnia: 03 Luty, 2020, 16:53 »
Wiesz co mówisz Harnaś bo starszym(choć młodszym ;D)byłeś.
Da się tak przetrwać jakiś czas.Tylko że to chyba nie na długo.
Nieuchronne będą jakieś decyzje w prawo albo w lewo.
Nadaszyniak dbrego cytata :P podał. To święta racja, im z większym hukiem drzwiami trzaśniesz tym łatwiej iść przed siebie nie zważając na nic.
A za czym tam tęsknić?
Fantastyczna atmosfera panuje na zebraniach. Brat Jasiu patrzy na zegarek kiedy się zebranie skończy , bo fajny mecz w Tv.
Siostra Zosia myśli co dziś na kolacje zrobić. Młody Marek już trzy razy wyszedł do łazienki bo mu się nudzi. Brat Zdzisiu nie zgłasza się na zebraniu , żeby nie gorszyć innych , bo musiałby powiedzieć co myśli. Mała Krysia rysuje kwiatki w zeszyciku . Patryk robi na karteczce kreseczki ile razy padło słowo Jezus .Starsi zazdrośni o swoje przywileje i nie dopuszczają innych do usługiwania wyolbrzymiając ich wady do granic absurdu. Połowa głosicieli nie zna nowych świateł , ale kiwa główkami na wszystko co z podium pada ,żeby nie zwracać na siebie uwagi .Osiemnastoletnia Magda zadręcza się pod wpływem akapitu ze strażnicy czy zgłosić starszym ,że się całowała z Grześkiem po służbie


Offline Opatowianin

Odp: historia jak tysiące innych, POMOCY !
« Odpowiedź #25 dnia: 03 Luty, 2020, 18:53 »
Patryk robi na karteczce kreseczki ile razy padło słowo Jezus.

Dzieciom każą raczej "rejestrować" słowo Jehowa. U tych "chrześcijan" słowo Jezus pada zbyt rzadko. :(
« Ostatnia zmiana: 03 Luty, 2020, 18:56 wysłana przez Opatowianin »


Online trigger_finger

  • Nieochrzczony głosiciel
  • Wiadomości: 35
  • Polubień: 89
  • my psychiatrist said- maybe life isn't for everyon
Odp: historia jak tysiące innych, POMOCY !
« Odpowiedź #26 dnia: 03 Luty, 2020, 20:02 »
Skoro już podjęłaś się tego kroku by wrócić dla rodziny (która notabene nie uszanowała Twojej poprzedniej decyzji i moim zdaniem nie byli warci tego byś się tak poświęcała za warunkową "miłość") to niestety, musisz się przemęczyć te parę godzin w miesiącu.

Już bardzo długi czas przed wykluczeniem nie chodziłam do służby ale zdawałam sprawozdanie z dosłownie 2 godzin-  oczywiście fikcyjnych. Generalnie prędzej strzelę sobie w łeb niż faktycznie wyruszę głosić. Mogłabym dalej zakłamywać sprawozdania ale w obecnej sytuacji starsi celowo wysyłają do mnie konkretne osoby które mają się umówić do służby. Domyślam się że każda moja odmowa jest odnotowana.
Jestem w gównie które sama sobie zgotowałam :) Spróbuję tak jak pisał Harnaś, miałam w głowie taki sposób rozmowy z nimi ale dobrze posłuchać waszych spostrzeżeń. Dużo piszecie o podwójnym życiu i że to droga donikąd ... Wiem, że tak to wygląda i pewnie macie większe doświadczenie niż ja. Ale muszę spróbować. To i tak być może jest bilet w jedną stronę, ostatecznie jedynie wydłużę tę podróż.


Offline Cytryna

Odp: historia jak tysiące innych, POMOCY !
« Odpowiedź #27 dnia: 03 Luty, 2020, 20:16 »
Matyldo ! Jestem pod wrażeniem Twoich wypowiedzi.Nic dodać nic ująć.


Offline Proctor

Odp: historia jak tysiące innych, POMOCY !
« Odpowiedź #28 dnia: 03 Luty, 2020, 20:37 »
Powiedz otwarcie że sobie nie życzysz na razie zadnych wizyt. Masz depresję leczysz sie i koniec. Starsi nic nie mogą zrobić na siłe. W końcu dadza Ci spokój.


Online trigger_finger

  • Nieochrzczony głosiciel
  • Wiadomości: 35
  • Polubień: 89
  • my psychiatrist said- maybe life isn't for everyon
Odp: historia jak tysiące innych, POMOCY !
« Odpowiedź #29 dnia: 03 Luty, 2020, 21:02 »
Powiedz otwarcie że sobie nie życzysz na razie zadnych wizyt.

Muszę być bardziej stanowcza i faktycznie przyjąć taką taktykę. Teraz sobie przypomniałam co mi powiedzieli na komitecie sądowniczym jak ich zapytałam czy nie mają litości, że jeszcze przez to każą mi przechodzić? Czy wg nich to za mała cena jaką już zapłaciłam. Wiecie co usłyszałam ...? " Nie liczy się co Ty czujesz, zawiodłaś Jehowę i zbór, sprowadziłaś hańbę na organizację. Twoje uczucia w tej sytuacji się nie liczą"
Te słowa będę pamiętać do końca życia ...