(Brat Mariusz stoi na środku Sali Królestwa, twarz ma fioletową z wściekłości, a z rąk wypada mu „Pismo Święte” z setką pozaginanych rogów. Przed nim trzech Starszych Zboru siedzi z grobowymi minami za stołem przykrytym zielonym suknem. To Komitet Sądowniczy).
„Co?! To ja jestem oskarżony?! Ja, który od trzydziestu lat mierzyłem linijką każdą minutę sprawozdania?! Wy bezduszne faryzejskie kukły! Siedzicie tu i badacie moją 'skruchę', podczas gdy to wasze 'nowe światło' to jest jeden wielki teologiczny bełkot dla idiotów!
Mówicie mi o pokorze?! Pokorze wobec kogo? Wobec tych, co co pięć minut zmieniają zdanie, czy ten pijak spod ósemki może wejść do Raju, czy nie?! To jest duchowy slalom specjalny, a wy jesteście tylko pachołkami na tej trasie! Przez całe życie kazałem ludziom wyrzucać choinki, nie jeść kaszanki i unikać własnej rodziny, a teraz wy mi mówicie: 'Mariuszku, wyluzuj, Jehowa przymknie oko w ostatniej sekundzie'?! To po kiego grzyba ja to wszystko robiłem?! Żebyście wy mogli teraz oceniać moją wierność?!”
(Przewodniczący komitetu podnosi rękę, by go uciszyć, ale Mariusz dostaje szału. Chwyta szklankę z wodą i wylewa ją na stół z okrzykiem triumfu).
„O! Widzicie to?! To jest wasze 'nowe światło'! Rozmyte, mokre i do niczego nieprzydatne! Wykluczacie mnie? Proszę bardzo! Wywalcie mnie z tego waszego duchowego przedszkola! Już czuję, jak mi te ciężkie łańcuchy z wyrzutów sumienia spadają z szyi!”
(Mariusz kopniakiem otwiera drzwi Sali Królestwa, staje w progu, odwraca się i z dzikim śmiechem pluje na wycieraczkę z logiem organizacji).
„Tfu! Na was i na ten wasz szatański system kontroli! Jesteście bandą zagubionych dzieciaków w za dużych garniturach! Wolność! Nareszcie wolność od liczenia godzin i uśmiechania się do ludzi, których szczerze nienawidzę!
Siedźcie sobie w tym swoim akwarium i czekajcie na koniec świata, który przekładacie częściej niż wizyty u dentysty! Ja idę na krwistą polędwicę i toast za waszą głupotę! Żegnajcie, wy zaprogramowane roboty! To nie jest Prawda, to jest ZWARIOWANA SEKTA!”
(Wychodzi, trzaskając drzwiami tak mocno, że ze ściany spada tablica z napisem 'Tekst Roczny').