Kopiował [czyjeś treści] i wklejał jako swoje wypowiedzi. To brak szacunku do innych ...
Może być też odwrotnie, gdy swoje przemyślenia przypisuje się nie rzeczywistemu autorowi, lecz komuś innemu. Ten sposób też może być naganny.
Przyklad: Gdyby autore Ew. był Mateusz celnik, powinien przyznać się, aby zwiększyć wiarygodność, jako naoczny świadek. Dlaczego nie zrobil tego, lecz ktoś ok. II wieku przypisał autorstwo celnikowi Mateuszowi? Obecne badani krytyczne przekonują, że nie był to Mateusz celnik, jeden z dwunastu uczniów Jezusa, lecz nieznający Jezusa jakiś grek. Nie sposób przytoczyć wszystkich argumentów ze względu ich wielość o pojemności książkowej. Przywołam tylko dwa.
- Wszyscy podają, że Jezus jechał na jednym osiolku. Tymczasem Ew. przypisana Mateuszowi, że na dwu, lub conajmniej towarzyszył drugi osiolek. Bart Ehrman w swym opracowaniu pt. Nowy Testament uzasadnia to, że jakiś grek nie znając dokladnie języka hebrajskiego, wskutek tego tłumacząc proroctwo Zachariasza 9:9 popełnił błąd. Mateusz celnik będąc żydem z krwi i kości takiego błędu by nie popełnił. (zob. załącznik)
- Z wersetu Mat 9:9 dowiadujemy się z relacji, który jest obserwatorem, tego zdarzenia. Mateusz jest zajęty pracą celnika, gdy w tym czsie podchodzi do niego Jezus. Natomiast, gdyby autorem byl Mateusz, to pisałby coś w tym stylu "Gdy zająty byem pobieraniem cła, podszedł do mnie Jezus". Taki sposób relacji miałby znamiona wiarygodności naocznego świadka. Czy nie o to chodzi? Do zagadnienia soboty/niedzieli wrócę w innym poście.