Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
Tez tak uważam.
Gdyby w religiach nie było coś pozytywnego to nikt by się na to nie nabrał.
Tam też jest zakamuflowane zło i podłość.
2
Cytuj
Ja również uważam że to strata czasu i żal mi tych lat młodości, gdzie stałem przy drzwiach i próbowałem przekonywać do utopii.
Najgorsze uczucie, gdy trafia do umysłu, że było to po nic.
   Gandalfie Szary  :)
   Powiem Ci, jakie ja mam podejście do swojego bycia tam u nich.
   Nie wszystko tam było stratą czasu i czymś, co należy ogarniać żalem.
   Chodziliśmy do ludzi głosić z serca, bo naprawdę wierzyliśmy, że to najprawdziwsza prawda, ze mną tak właśnie było.
   A tu po wielu latach gorliwego głoszenia, okazuje się, że to zwykła ściema ten raj na ziemi, życie bez chorób i bliski koniec świata :'( :'(
   Oczywiście, to pierwsze emocjonalne uderzenie po odkryciu, że to kłamstwo było straszne.
   I ten okres żałoby musiał nastąpić, a z nim wściekłość, złość, nienawiść, podarte zaufanie, poczucie, że się zostało oszukanym.
   I że z taką oszukańczą ideologią szło się do ludzi i przekonywało, że to jedyna droga do zbawienia.

   Ale było tam też sporo pozytywów.

   Jeden z nich to chociażby to, że ludzie tam pozbywali się swoich najgorszych nałogów.
   TSSK uczyła ich kontaktu z ludźmi, czytania, pisania nawet i wyciągania logicznych wniosków.
   Uczyła obycia, kultury, higieny życia, dbania o swoje mienie, otoczenie, schludny ubiór, grzecznego prowadzenia rozmów.
   W moim zborze było sporo takich meneli, co wyszli na prostą i do dziś tam jeszcze tkwią póki co i raczej nie zbierają się do wyjścia.
   I dla nich, to może lepiej, żeby stamtąd nie wychodzili, bo mogliby wrócić na swoje "menelskie", nałogowe ścieżki.
   Nasz pobyt tam, też w jakiś sposób ukształtował nas samych.
   Bo jak ktoś tam był 10, 15, 20, 30 lat, a niektórzy całe swoje życie, to to co się tam działo nas wychowywało.
   Jak dziś umiera ktoś, kto przyjął chrzest w 1975 roku, to przeżył w tej kłamliwej nadziei ponad pół wieku.
   I umarł nawet nieświadomy, że to tylko ideologia, która nie jest prawdą.
3
   Co Ci na to odpowiedzieli?
   Nie byli zdziwieni?
Nie wiem czy to było zdziwienie.
Na pewno zakłopotanie.
Chcieli przemilczeć.
Zmienić temat.
Zachęcałem ich by się do tego odnieśli.
Oni próbowali swoje.
Zaproponowałem im aby zapoznali się z takim terminem; przesunięcie bramki-socjotechniki manipulacyjne.
Przecież masz smartfona.
Odszukał.
Coś tam czyta ,czyta.
Oświadcza ,że musi się zapoznać z tym tematem.
Na tym rozmowa się skończyła.
Ja na konie tylko poinformowałem ,że nasza rozmowa była nagrywana.

4
   Co Ci na to odpowiedzieli?
   Nie byli zdziwieni?
5
U mnie jak się pytali dlaczego na zebrania nie chodzę to powiedziałem im, że stosuję się do biblii.
Zachęciłem ich aby odczytali werset o złym towarzystwie.
Tacy są na zebraniu.
Mogę wam z rękawa sypnąć kto takim jest.
6
Znałem osobę-ŚJ, która była jedyną córką starszego zboru.
Mieli domek i chcąc go odziedziczyć po rodzinie, musiała udawać latami i chodzić na zebrania.
Pracowała na kierowniczym stanowisku, paliła potajemnie papierosy i miała męża ze świata, który palił.
Rodzice mieszkali na dole, a ona na piętrze.

Wiedziała doskonale, znając ojca, że on by nie dość że wyrzucił ją z domku, to na dodatek spadek by zapisał Nadarzynowi.
Kontakt mi się urwał. Była to osoba z naszego forum, ale w pierwszych latach jego istnienia.
7
Cytuj
To trzeba mieć stalowe nerwy i próżny charakter, by siedzieć tak dla beki i mieć wywalone na wszystko, co tam się dzieje.
Bynajmniej, dla mnie wiara i duchowość były zbyt cenne, by położyć te rzeczy na scenie cyrku, jaki tam się odbywa...
   Gostek :)
   Są tacy, że potrafią tam mimo wszystko wysiedzieć i wytrzymać ten cyrk.
   Często robią to dla swojej rodziny.

   Też na początku swoich odkryć o tej sekcie myślałam, że będę jeździła na zebrania i próbowała wybudzać ludzi ze zboru.
   Niestety, życie mnie bardzo szybko zweryfikowało.
   Po wybudzeniu, dałam radę być na dwóch czy trzech zebraniach i kawałku zgromadzenia obwodowego.
   Moja psychika się buntowała, na ostanim zebraniu z pięć razy chciałam wyjść słuchając tych kłamliwych "prawd".
   Podjęłam decyzję, że się już tam nie pojawię, bo szkoda nerwów i przede wszystkim czasu.
   I tak to trwa do dziś.


W moim przypadku starszaki wiedzą o tym co wcześniej napisałem.
Nie tylko starszaki inni też.
Zadałem im pytania i do dziś czekam na odpowiedź.
Powiedziałem też że czekam z niecierpliwością.
Jednocześnie maja świadomość ,że każda rozmowa jest nagrywana.
Nawet z obwodowym.
   Gremczaku :)
   To pochwal się, jak to udało Ci się zrobić?
   Może Twój pomysł się komuś przyda do wykorzystania w praktyce.
   Bo jak rozumiem, znają Twoje odstępcze poglądy ale Cię nie wykluczyli!
   Dobre.
8
Tylko teraz, aby się ktoś znalazł, kto by pociągnął tą myśl ujawniając się.

W moim przypadku starszaki wiedzą o tym co wcześniej napisałem.
Nie tylko starszaki inni też.
Zadałem im pytania i do dziś czekam na odpowiedź.
Powiedziałem też że czekam z niecierpliwością.
Jednocześnie maja świadomość ,że każda rozmowa jest nagrywana.
Nawet z obwodowym.
9
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: Co to jest Królestwo Boże?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Stanisław Klocek dnia Dzisiaj o 19:03 »
Psalm 103:19 – „Pan utwierdził swój tron na niebie, a Jego królestwo panuje nad wszystkim.”
Psalm 145:13 – „Królestwo Twoje trwa na wieki…”
Psalm 47:8–9 – „Bóg króluje nad narodami…”
To jest język totalnej władzy.
Masz racje. Te biblijne mżonki o totalitarnej władzy udzielily się m.in. Hitlerowi, Stalinowi, Mao Zedonga itp dyktatorom. Powszechne tortury i ludobujstwo jest odpowiednikiem spotengowanego biblijnego piekła. Przeciwne propagandzie bezradności 1 Tym 2:4 "który chce, by wszyscy ludzie byli zbawieni". No cóż, chce/chcieli wszyscy dobrze włącznie z Bogiem, ale z powodu swej bezsilności zbawienia, wieczne tortury "miłosiernego".
10
Cytuj
W moim artykule o historii polskich exśJ (patrz link w stopce) napisałem:
Różne są powody anonimowości niektórych byłych, czy nadal aktualnych Świadków Jehowy.
Powszechnie znany jest ostracyzm stosowany w tej organizacji i z tego powodu niektórzy z nich nadal muszą ‘udawać’ bycie Świadkiem Jehowy.
Związane jest to ze wspólnym zamieszkiwaniem z gorliwymi Świadkami Jehowy, życiem rodzinnym,
pracą w firmie rodzinnej lub prowadzonej przez kogoś z organizacji, kręgami towarzyskimi.
Niektórzy z nich po prostu nie chcą być przesłuchiwani przez „zborowy komitet sądowniczy” (od roku 2024 to „komitet starszych”).
Dlatego niektóre osoby latami prowadzą jakby ‘podwójne życie’, oczekując na stosowną chwilę na definitywne opuszczenie organizacji.
   Tutaj Roszada słusznie zauważa powody, dla których ktoś decyduje się by pozostać PIMO.
   Czytając komentarze pod różnymi nagraniami ex-ów, niektórzy otwarcie przyznają, że po prostu nie chcą narażać się na ostracyzm.
   Ktoś, kto budował całe swoje życie obracając się tylko w kręgu świadków, stał się wręcz od nich uzależniony.
   Niektórzy, związani pracą u nich czekają np., na emeryturę, żeby nie pozbawić się nagle środków do życia.
   A jeśli mieszkają, wynajmując mieszkanie, dachu nad głową.
   Jeszcze inni zwyczajnie po prostu nie chcą stracić kontaktów z najbliższą rodziną.
   Bo są też świadomi tego, że oficjalne odejście od nich wiąże się z przemeblowaniem całego życia.



To dobra propozycja, ale jak dla mnie najbardziej interesująco byłoby przez wideo na żywo, które nie są animowe, a dają zwiększoną wiarygodność.
Dla PIMO z pewnych względów zagwarantować wyjątkową animowość.
   Niektórzy decydują się na takie nagrania, bez pokazywania twarzy ze zmienionym głosem.
   Sama miałam takie propozycje, ale z nich nie skorzystałam.
   Szpiedzy nadarzyńscy mogliby łatwo ustalić czyjąś tożsamość po samych wydarzeniach z życia takiej osoby.
   Tym bardziej, jeśli to byłyby bardzo nietypowe zdarzenia charakterystyczne dla nielicznych osób.
   Jeśli ktoś nie chce być zdekonspirowany, nie zdecyduje się na taki krok.
Strony: [1] 2 3 ... 10