1
POWITANIE / Odp: A po prostu takie ... ABC :)) ... dla wybudzających się z doktryny org.śj.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Estera dnia Dzisiaj o 02:51 »RYDWAN TULII Z WYWIADAMI NADAL ŚMIAŁO PĘDZI W ŚWIAT.
https://www.youtube.com/watch?v=C__DgYxO598
@ActiveBassMusic
"Dopóki jesteś u nich tylko „zainteresowanym” albo „wiecznym studentem”, to noszą cię na rękach.
Jesteś dla nich świętą krową – każdy jest miły, bombardują cię miłością
(tzw. love bombing), uśmiechają się i udają najlepszych przyjaciół.
Dlaczego? Bo dopóki nie ma chrztu, nie mają nad tobą ŻADNEJ realnej władzy. Jesteś nietykalny.
Możesz robić, co chcesz, a oni i tak będą się przymilać, żebyś tylko zrobił ten kolejny krok.
Choroba i prawdziwy dramat zaczynają się w momencie, kiedy dasz się namówić na chrzest.
To nie jest zwykły symbol wiary – to jest podpisanie cyrografu i wejście w pułapkę bez wyjścia.
Z chwilą zanurzenia w wodzie oficjalnie stajesz się własnością korporacji z Warwick.
Od tego dnia kończą się taryfy ulgowe, a zaczyna pełna inwigilacja,
kontrola życia prywatnego i rozliczanie z każdej minuty.
Najgorsze jest to, że chrzest aktywuje ich najpotężniejszą broń psychologiczną: ostracyzm.
Jeśli jako ochrzczony zmienisz zdanie, zaczniesz samodzielnie myśleć, albo po prostu powiesz
„nie chcę już w tym uczestniczyć”, uruchamia się machina niszczenia człowieka.
Ogłaszają z podium, że „nie jesteś już Świadkiem Jehowy” i z dnia na dzień stajesz się dla nich żywym trupem.
Własna matka, ojciec, rodzeństwo i przyjaciele, z którymi żyłeś od dziecka,
mają absolutny zakaz mówienia ci nawet „cześć” na ulicy.
Dlatego bycie wiecznym studentem to jedyny logiczny i bezpieczny układ, jeśli ktoś już musi mieć z nimi kontakt.
Masz darmową kawę, miłe pogawędki, a oni mogą ci skoczyć, bo formalnie nie podlegasz pod ich komitet sądowniczy.
Chrzest u Świadków to dobrowolne oddanie pilota do swojego życia w ręce starszych zboru.
Po tym kroku każdy błąd albo chęć odejścia oznacza emocjonalny i społeczny koniec świata.
Nie dajcie się w to wciągnąć."
Ostatnie wiadomości