Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
Z KRAJU / Odp: Swiadeks - czyli archiwum bloga SJ23
« Ostatnia wiadomość wysłana przez SJ23 dnia Dzisiaj o 17:32 »
Dwa nowe teksty:

https://swiadeks.blogspot.com/2014/04/swiadkowie-jehowy-amerykanska-religia_77.html
American Bullshit. Welcome to Poland.
Dobrze pamiętam lata dziewięćdziesiąte. To okres mojego dzieciństwa. Związany był w dużym stopniu z religią Świadków Jehowy – w której się urodziłem – i którą uważałem za najprawdziwszą pod słońcem. Nie zdawałem sobie sprawy, że dorastałem w tzw. ciekawych czasach; transformacja ustrojowa, całkowita zmiana rzeczywistości, zagraniczne firmy wchodzą do Polski, szybko rodzą się małe fortuny. Ale z drugiej strony też ubóstwo, szarość, smutek, dwucyfrowe bezrobocie. Brak perspektyw. Pijani ludzie w bramach. Beznadziejność w powietrzu..

Gdy kapitał zachodni zaczął napływać do nas wielkim strumieniem - my Polacy cieszyliśmy się, uznawaliśmy Zachód za jakieś mityczne miejsce, gdzie wszystko jest piękne a ludzie są szczęśliwi i dobrzy. Tymczasem, tak jak zwykle z mitami bywa – twarda rzeczywistość zweryfikowała je negatywnie. Drapieżny kapitał zachodni potraktował nas jako swoją kolonię. Słusznie zakładając, że jesteśmy ociemniałymi naiwniakami, którzy odseparowani przez lata od kapitalistycznych realiów - kupią praktycznie wszystko, co im się umiejętnie wciśnie. I tak zostaliśmy zalani przeróżnymi produktami, których sprzedaż wspierana była niespotykaną wcześniej w Polsce maestrią marketingową. W naszym świecie pojawiły się zjawiska wcześniej niespotykane: Mc Donaldy, supermarkety, bloki reklamowe w telewizji, głupawe hollywoodzkie filmy, sprzedaż telefoniczna, kiczowate reklamy, domokrążcy, zawiłe umowy małym druczkiem, tele-sprzedawcy, przetworzona żywność, Amway, biedni ludzie wręczający ulotki reklamowe bogatych firm itd.

Amerykański merkantylizm zagościł u nas na dobre. Zachodni biznesmani z pełną świadomością wykorzystywali łatwowierność nowo nawróconych ziomków ze wschodu. Wykupywali nam wszystko to, co wartościowe; całe sektory rynków, firmy wodociągowe i telefoniczne, fabryki, budowali centra handlowe w najlepszych lokalizacjach.

W zamian zaś społeczeństwo otrzymało pełne półki w sklepach. Choć jakość pożywienia i ilość wartości odżywczych na produkt niestety spadła. Pojawił się za to plastik. Dużo plastiku.
Zwykli ludzie zarabiali grosze i byli predestynowani do pracy przy kasie lub taśmie produkcyjnej. Naszym produktem wewnętrznym i eksportowym została tania siła robocza.





Komunistyczny poster antyamerykański z 1969 roku. Tytuł: "Równość w Ameryce".
Dopiero po wielu latach doświadczania amerykańskiego kapitalizmu korporacyjnego jesteśmy w stanie zrozumieć pewne mechanizmy. Ja, im więcej rozumiałem, tym moje wnioski obejmowały coraz szersze aspekty mojego życia. Aż w końcu objęły coś, co jak kiedyś naiwnie wierzyłem było wolne od wpływów politycznych, finansowych, ustrojowych czy kulturowych. Mówię o religii. A konkretnie o Świadkach Jehowy, którzy szczycą się, że są czymś absolutnie wyjątkowym na naszej planecie, że nie są z tego świata i działają pod błogosławieństwem Bożym. A prawda jest taka, iż Świadkowie Jehowy właśnie są dokładnie z tego świata, a będąc bardziej precyzyjnym są ze świata amerykańskiego kapitalizmu. Są integralną częścią tamtejszej kultury. Odcinają się od polityki, ale są bezsprzecznie beneficjentem  ekspansji USA na cały świat. Postaram się niniejszym tekstem to wykazać. Poniżej w punktach prezentuję cechy, które łączą religię Świadków – z miejscem ich poczęcia.

America. Chosen nation.

Przekonanie o własnej wyjątkowości, albo nawet przedstawianie się jako naród wybrany – to z pewnością cecha obecna w społeczeństwie amerykańskim. Sami siebie uważają za naród o szczególnej historii i misji wobec świata.

Ciąg dalszy tutaj
https://swiadeks.blogspot.com/2014/04/swiadkowie-jehowy-amerykanska-religia_77.html


oraz: https://swiadeks.blogspot.com/2014/04/swiadkowie-jehowy-amerykanska-religia_1.html


Watchtower Incorporated – American Way
Ameryka to kraj wielkich korporacji. Kształtują kulturę, wpływają na politykę, finansują kampanie wyborcze, a największe z nich mają budżety i wpływy większe niż niejeden kraj. Brutalna konkurencja rynku stworzyła potężnych graczy, którzy nauczyli się zdobywać klienta, budować markę i ekspandować wszędzie tam, gdzie pojawia się nowy rynek.

Żeby zrozumieć, czym są Świadkowie Jehowy, trzeba przyjrzeć się glebie, z której wyrośli.

W Europie przez stulecia religię dostawało się właściwie w pakiecie z miejscem urodzenia. Rodziłeś się w katolickiej Polsce, luterańskiej części Niemiec albo anglikańskiej Anglii i sprawa była w zasadzie załatwiona. Kościół miał swoje terytorium, parafie, majątek, tradycję, czasami także bezpośrednie wsparcie państwa. Nie musiał chodzić od domu do domu i przekonywać własnych parafian, żeby zostali jego wyznawcami. Innymi słowy nie musiał agresywnie rywalizować, a co za tym idzie wykształcać "pazurów" psychomanipulacyjnych czy innych technik walki o "klienta".

W Ameryce stopniowo powstał zupełnie inny model. Po rewolucji zakończonej w 1783 roku, wprowadzono ścisłą separację religii od państwa. Wyznanie stało się sprawą dobrowolnego wyboru i państwo nie wspierało żadnej konkretnej religii.

Tak narodził się amerykański wolny rynek religii. Kaznodzieje objeżdżali kraj, organizowali wielkie zgromadzenia, drukowali czasopisma i miliony broszur, zbierali pieniądze i rekrutowali nowych wyznawców. Jedne ruchy ginęły, inne rosły i wypierały konkurencję, czasem łączyły siły. Ten niemal darwinowski religijny dobór naturalny sprawił, że przetrwały organizacje najlepiej przystosowane. Choć jest w tym ironia, bo większość z tych ruchów Darwina zaciekle zwalcza.

Baptyści, metodyści, prezbiterianie, kwakrzy, mormoni, adwentyści, zielonoświątkowcy, i wiele innych. Ameryka stała się wielkim supermarketem zbawienia, gdzie kolejne ruchy mają swoją ofertę, swoje targety i zasięgi.

I właśnie w tym świecie pojawia się Charles Taze Russell.

Russell nie zostaje proboszczem w jakiejś gotowej formule. On tworzy nowy produkt religijny. Czy  kopiował rozwiązania z firm typowo handlowych? I tak i nie. To wszystko rozwijało się razem. Towarzystwo Strażnica zostało inkorporowane w 1884 roku. General Electric powstało w 1892, w tym samym roku Coca Cola, Ford Motor Company dopiero w 1903.

Religia i kapitalizm nie były więc w USA dwoma obcymi światami, które pewnego dnia przypadkiem się spotkały. Rozwijały się obok siebie, korzystając z podobnych wynalazków organizacyjnych: masowej komunikacji, centralnego zarządzania, standaryzacji, statystyki, sieci dystrybucji i ekspansji.

Dlatego nie twierdzę, że Świadkowie Jehowy są oszukańczą firmą działającą pod przykrywką religii. Świadkowie są po prostu na wskroś amerykańskim produktem religijnym. Wyrośli na rynku, na którym religia musi walczyć o uwagę, zaangażowanie i pieniądze wiernego, bo inaczej ginie. W Ameryce Świadkowie Jehowy nie są szczególnym dziwadłem. Bo tam, to normalne, że trzeba się czymś wyróżnić; czymś zaszokować, trochę postraszyć. Uzależnić klienta od produktu.

Za to w Polsce wyglądali jak przybysze z innej planety. I nie mieli pokojowych zamiarów. Dla Polaka wychowanego w świecie parafii, szczególnie po legalizacji działalności Świadków w 1989 roku, zetknięcie z nimi oznaczało spotkanie z zupełnie innym modelem religii. Religii, która nie czekała na wiernego. Ona po niego wychodziła. Bez pardonu zwalczała i oczerniała konkurencję. Pukała do drzwi. Wracała za tydzień. Przynosiła kolorowe gazetki z mocny przekazem. Zakładała studium. Zapraszała na zebranie. A kiedy zainteresowany sam został Świadkiem — szkoliła go, żeby sam zaczął pukać do następnych drzwi.



Co jest korporacyjnego u Świadków Jehowy?

Zacznijmy od działu sprzedaży:

czytaj dalej
https://swiadeks.blogspot.com/2014/04/swiadkowie-jehowy-amerykanska-religia_1.html
2
LITERATURA... POKARM NA CZAS SŁUSZNY / Odp: JACKSON: "Absurdalne zarzuty"
« Ostatnia wiadomość wysłana przez donadams dnia Dzisiaj o 14:58 »
I to mówi człowiek, który zeznawał przed Komisją w Australii...

No wiesz, z tego, co pamiętam, nie zgodził się z taką oceną prokuratora :)
3
LITERATURA... POKARM NA CZAS SŁUSZNY / Odp: JACKSON: "Absurdalne zarzuty"
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Estera dnia Dzisiaj o 13:36 »
(...) Polecam obejrzeć w całości. Filmik krótki, ale treściwy:
https://www.jw.org/pl/biblioteka/materia%C5%82y-wideo/#pl/mediaitems/LatestVideos/pub-jwbvod26_36_VIDEO
   Analiza tego materiału na kanale Obudźcie się.
      https://www.youtube.com/watch?v=1JPfXr72Eos
4
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: Czy Bóg chroni swój lud
« Ostatnia wiadomość wysłana przez donadams dnia Dzisiaj o 11:05 »
No tak
Czyli prawdziwy dowód , w tym wypadku Moskwa) jest właściwie tylko dla wybrańców 
Ale jak spytasz, kogokolwiek na świecie to są pewni że Moskwa istnieje.
Wszyscy wierzą na podstawie informacji a wybrańcy dostępują dowodów namacalnych.

Od Jezusa wybrańcy mają możliwość uzyskania dowodów namacalnych ( tak jak Szczepan i Paweł w Dziejach apostolskich )

Ale przykład Moskwy nadal jest całkowicie chybiony, ponieważ zakłada możliwość fizycznego doświadczenia Moskwy w wielu aspektach i wprowadzanie jakichkolwiek "wybrańców" do tego przykładu jest absurdalne, ponieważ nawet dziś - a może nawet dziś szczególnie - gdybyś chciał, wpuścili by cię ot tak i nie byłoby to doświadczenie dla ludzi o grubym portfelu...

Używanie tego typu przykładów jest przeciw skuteczne i piszę to jako człowiek wierzący. Moskwa nie jest na wiarę, a Bóg jest na wiarę. Nie każdemu jest dane go doświadczyć ale nie wydaje mi się, by jakikolwiek przykład ze świata fizycznego był w stanie odpowiednio oddać naturę tego doświadczenia. Nie ma sensu podawać chybionych przykładów.
5
Czyli opierasz swój punkt widzenia na błędnym tłumaczeniu wersetu, po czym ktoś ci wykazuje, że znaczenie tego fragmentu jest inne, co jednak "potwierdza twój wniosek"?

Dobry człowieku, przestań odnosić się do wersetów, bo one nie są ci do niczego potrzebne.
6
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: Czy Bóg chroni swój lud
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Nadaszyniak dnia Wczoraj o 20:33 »
cyt.''Od Jezusa wybrańcy mają możliwość uzyskania dowodów namacalnych ( tak jak Szczepan i Paweł w Dziejach apostolskich )''
to absurd, niektóry z przekonaniem wierzą, żyjemy w XXI w.
7
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: Czy Bóg chroni swój lud
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Gandalf Szary dnia Wczoraj o 19:28 »
No tak
Czyli prawdziwy dowód , w tym wypadku Moskwa) jest właściwie tylko dla wybrańców 
Ale jak spytasz, kogokolwiek na świecie to są pewni że Moskwa istnieje.
Wszyscy wierzą na podstawie informacji a wybrańcy dostępują dowodów namacalnych.

Od Jezusa wybrańcy mają możliwość uzyskania dowodów namacalnych ( tak jak Szczepan i Paweł w Dziejach apostolskich )
[/b][/i]

Jakich??
8
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: Czy Bóg chroni swój lud
« Ostatnia wiadomość wysłana przez ROB660 dnia Wczoraj o 16:19 »


No dobra, to inaczej.
Do Moskwy mogę pojechać? Mogę. Mogę zobaczyć i dotknąć murów kremla? Mogę. Mogę porozmawiać z moskwianami? Mogę. A z Bogiem? Mogę Go zobaczyć? Nie. Mogę z nim porozmawiać? Nie. Mogę Go dobrze poznać? W mojej ocenie nie. Mogę poznać jak ma właściwie na imię ? Nie.

To co oferujesz to wiara, a nie przekonanie na podstawie dowodów.
No tak
Czyli prawdziwy dowód , w tym wypadku Moskwa) jest właściwie tylko dla wybrańców 
Ale jak spytasz, kogokolwiek na świecie to są pewni że Moskwa istnieje.
Wszyscy wierzą na podstawie informacji a wybrańcy dostępują dowodów namacalnych.

Od Jezusa wybrańcy mają możliwość uzyskania dowodów namacalnych ( tak jak Szczepan i Paweł w Dziejach apostolskich )
9
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: Czy Bóg chroni swój lud
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Gandalf Szary dnia Wczoraj o 14:37 »
Jeżeli nie byłeś w Moskwie to tylko wierzysz że ona istnieje na miarę pewności.
Ale jeżeli chcesz mieć 100% pewności to musisz tam pojechać, kupić bilet, zdobyć wizę itp .
Czyli musisz podjąć nie byle jakie starania

Tak samo jest z Bogiem JHWH - bez wysiłku tylko wierzysz innym że go nie ma , że nie działa, nie komunikuje itd
Zapewniam Cię że starania aby mieć pewność że istnieje Moskwa (np żeby kogoś przekonać kto Tobie wierzy ) jest dużo mniej warte od starań by poznać zamierzenia i działania Boga
[/b][/size]

No dobra, to inaczej.
Do Moskwy mogę pojechać? Mogę. Mogę zobaczyć i dotknąć murów kremla? Mogę. Mogę porozmawiać z moskwianami? Mogę. A z Bogiem? Mogę Go zobaczyć? Nie. Mogę z nim porozmawiać? Nie. Mogę Go dobrze poznać? W mojej ocenie nie. Mogę poznać jak ma właściwie na imię ? Nie.

To co oferujesz to wiara, a nie przekonanie na podstawie dowodów.
10
A co z pytaniem biblijnym 70? Co takie dziury w pytaniach robisz?
Numeracja jest dla mnie i dlatego wszystkie pytana nie trafiają do Was tylko do innych grup.
Ale jak chcesz to mogę wysłać wszystkie na maila 
Strony: [1] 2 3 ... 10