4
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Nadaszyniak dnia Dzisiaj o 14:50 »
Masz rację, mechanizm powstawania i trwania tekstów apokaliptycznych, takich jak biblijna Księga Daniela, opiera się na bardzo konkretnym zabiegu literackim oraz głębokich potrzebach ludzkiej psychiki.
Kiedy badamy drugą część tej księgi, dostrzegamy uderzającą dokładność w opisywaniu wojen syryjskich między Seleucydami a Ptolemeuszami, jednak ta precyzja nagle urywa się w okolicach 163 roku p.n.e., przechodząc w wizje, które nigdy się nie spełniły.
Dla historyków jest to jasny dowód na to, że autor pisał te słowa właśnie w tym konkretnym momencie dziejowym, stosując metodę zwaną przepowiednią po fakcie.
Polega ona na tym, że pisarz przedstawia minione wydarzenia jako prorocze wizje z przeszłości, co ma na celu zbudowanie ogromnego autorytetu.
W oczach czytelnika i przekonanie go, że skoro „proroctwa” dotyczące historii sprawdziły się co do joty, to również zapowiedź rychłego końca udręki i interwencji boga jest pewna.
Jest to klasyczny zabieg pocieszenia dla ludzi żyjących w czasach ucisku, który niestety zawsze kończy się rozczarowaniem, gdy realna historia zaczyna biec innym torem niż wyobrażenia autora.
To zderzenie z rzeczywistością uruchamia u wiernych skomplikowane procesy psychologiczne, z których najważniejszym jest dysonans poznawczy.
Gdy wyznaczona data końca świata mija, a słońce rano znów wschodzi, w umyśle wyznawcy pojawia się nieznośne napięcie między jego głęboką wiarą a oczywistymi faktami.
Zamiast jednak odrzucić błędne przekonania, co byłoby bolesne i wiązało się z przyznaniem do błędu, ludzie podświadomie szukają dróg ucieczki, aby uratować swój światopogląd.
Wtedy właśnie pojawia się potrzeba reinterpretacji – twierdzi się, że data była poprawna, ale wydarzenie miało charakter duchowy albo że Bóg w swojej łaskawości dał ludziom jeszcze trochę czasu.
Im więcej człowiek zainwestował w taką wiarę, czyli im więcej poświęcił pieniędzy, zerwał relacji z rodziną czy zrezygnował z kariery, tym mocniej będzie trzymał się nowej wersji, ponieważ koszt przyznania się do pomyłki jest po prostu zbyt wysoki do udźwignięcia.
Religie od wieków wykorzystują ten schemat, ponieważ lęk przed śmiercią i poczucie chaosu w obliczu wojen są wpisane w ludzką naturę.
Wojny i konflikty towarzyszą nam od zawsze, a okresy względnego pokoju są jedynie rzadkimi wyjątkami, jednak dla ruchów apokaliptycznych każdy nowy konflikt zbrojny jest idealną okazją, by ogłosić, że „to już teraz”.
Wykorzystują one ludzkie cierpienie i niepewność jutra, aby przyciągnąć nowych wyznawców obietnicą ratunku i sprawiedliwości.
W ten sposób powstaje zamknięte koło:
autorzy apokalips budują nadzieję na fałszywych fundamentach, a psychologia wiernych sprawia, że każda kolejna porażka i każda nietrafiona data stają się paradoksalnie powodem do jeszcze silniejszego trzymania się wspólnoty, która jako jedyna oferuje wyjaśnienie lęków współczesnego świata.
Cała ta historia powtarza się od tysięcy lat, od czasów starożytnego Izraela, przez wczesne chrześcijaństwo i świadków Jehowy, aż po współczesnych proroków internetowych, bazując na tym samym niezmiennym mechanizmie manipulacji i samooszukiwania się.