Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
"NOWE ŚWIATŁA" / Odp: Podstawowe skladniki krwi
« Ostatnia wiadomość wysłana przez donadams dnia Dzisiaj o 15:31 »
Być może nie zrozumiałeś moich intencji, ale nie próbowałem zrównywać ludobójstwa - co wydało mi się jasne - za to chciałem zrównać mechanizm, który najlepiej da się wyrazić słowami "Robiłem tak, bo mi kazali" lub "Wykonywałem rozkazy". W tych częściach tych historii jest pełna zgodność, chociaż dotyczą różnych przewinień.

Oceniam surowo tych ludzi, bo nie godzę się na tłumaczenie kogokolwiek tym, że "ktoś mu coś kazał". Jesteś dorosły? Możesz podejmować samodzielnie decyzję? Jesteś współodpowiedzialny. Tak byś ocenił ludzi w innych sytuacjach. Tutaj z jakiegoś powodu stosujesz wyłączenie, może dlatego, że sam byłeś w takiej sytuacji, może czujesz się oszukany, może chcesz to odsunąć też od siebie, a może jest inny powód. Nie wiem.

Jak mówię, że CK jest winne zmarnowania części mojego życia, to widzę też drugą stronę tego twierdzenia, mianowicie, że będąc już dorosłym ignorowałem sygnały, które mogłyby zaoszczędzić mi kilka lat. Nie zrzucam wszystkiego na CK, tylko uczciwie widzę też swoje działania i muszę z nimi żyć. Wydaje mi się, że jestem też uczciwie surowy wobec siebie.

I nie twierdzę, że ta odpowiedzialność sprawia, że ci ludzie są już skreśleni. Myślę jednak, że jeśli mają iść dalej w życiu, powinni stanąć w prawdzie i powiedzieć, że byli w błędzie, wprowadzali w błąd innych i być może ktoś zmarł bez sensu też przez nich.

Poza tym oceniam tych ludzi miarą, którą oni chcą byś oceniani Gandalfie Szary. Mienią się jako sól ziemi, jako mający głębokie zrozumienie zasad biblijnych, ludzie duchowi, rozeznani, niosący miłosierdzie, prowadzeni przez Boga... Czy to wszystko, twoim zdaniem, brzmi jak opis dokonany przez ludzi, którzy chcą być oceniani jakby byli dziećmi we mgle? Myślę, że stosuję dokładnie taką miarę, jaką chcieliby być mierzeni - tyle, że nie w tej sytuacji.
2
"NOWE ŚWIATŁA" / Odp: Podstawowe skladniki krwi
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Gandalf Szary dnia Dzisiaj o 14:27 »
Donadamsie czy jesteś pewny, że doradzanie, pilnowanie zakazu przyjmowania transfuzja jest czynem równoważnym z ludobójstwem? Według mnie z definicji to się nie zgrywa. Tutaj pomimo nacisków decyzje podejmuje członek organizacji. Ma wybór i może postąpić inaczej, w konsekwencji poddać się wykluczeniu. Natomiast zbrodniarze osądzani w Norymberdze uczestniczyli w eksterminacji warstw społecznych . Ich ofiary nie miały żadnego wyboru. Myślę, że zbyt rygorystycznie oceniasz ludzi w zborze. W jednym mogę się zgodzić. CK ponosi odpowiedzialność za ofiary nauki o krwi. To oni ją wprowadzili do stosowania, a teraz wycofując się z tego wprowadzanymi zmianami dają dowód, że ta nauka była bezzasadna. Myślę że jej celem było wymuszenie posłuszeństwa wśród owieczek. I to ich najbardziej obciąża, że poświęcenie członków zboru było po nic.
3
"NOWE ŚWIATŁA" / Odp: Podstawowe skladniki krwi
« Ostatnia wiadomość wysłana przez donadams dnia Dzisiaj o 07:07 »
Każdy kto wszedł do organizacji świadomie przyjmował naukę o krwi. Myślę sobie, że część osób w zborze podchodziła z wiara do to tej nauki. Sami krwi by nie przyjęli i innym odradzali. Nam łatwo jest potępiać te naukę i osoby, które doradzały czy też działały w KŁzSz, będąc tak naprawdę odstępcami.  Stoimy teraz z boku i oceniamy. A co z takimi osobami co mają wiarę i święcie wierzą, że przyjęcie krwi jest zlekceważeniem ofiarnej krwi Jezusa? Czy też należy wrzucić ich to tego samego worka? Znam osoby, które nie przyjęły krwi i były to osoby z funkcjami w zborze. I ich sytuacja byla podbramkowa. Z tego powodu mogę napisać, że nie wiem ile osób cynicznie postępuje, doradza lub działa, ale sama przyjela by transfuzje, a ile jest osób zwyczajnie zmanipulowanych i podporządkowanych wymaganiom organizacyjnym i święcie przekonane, że dobrze czynią.

W wielu kwestiach, będąc jeszcze aktywnym Świadkiem Jehowy, nie mam czystego sumienia i dawałem się robić tak samo jak większość głosicieli. Jednak pytany zarówno przez "braci i siostry" w prywatnych rozmowach oraz przez ludzi w służbie, którzy od czasu do czasu, gdy bardziej ogarnięci, pytali przecież Świadków, którzy do nich przychodzili, o to, czy przyjęli by krew lub podali ją bliskiej osobie, gdyby to od nich zależało, zawsze odpowiadałem, że nie wiem co bym zrobił. Nigdy nie odpowiedziałem, że odmówiłbym krwi sobie lub komuś. Uczciwie mówiłem, że nie wiem, bo wielokrotnie się nad tym zastanawiałem i wiedziałem, że chciałbym "postąpić właściwie" ale wiedziałem też, że nie wiem, czy bym tak postąpił. Byli jednak głosiciele, którzy bez wahania mówili w drzwiach, że nie tylko sami by odmówili, ale że własnemu dziecku by nie dali i że Jehowa je wskrzesi, co oczywiście spotykało się z uzasadnionym szokiem rozmówcy przy drzwiach (potem był taki moment, że poruszano kwestię na zebraniu i radzono, by nie wspominać o śmierci dzieci...).

W tym samym czasie, gdy to się działo, na zebraniach omawiano, jak delikatni i ostrożni muszą być "słudzy Boży", gdy doradzają innym w kwestiach pracy i wykształcenia... Jak to jest, że w takich błahych kwestiach mam być ostrożny, co doradzam, ale jak mam doradzać w kwestii krwi, to mogę doradzać wyłącznie rozwiązania podwyższające ryzyko śmierci? Bardzo kochałem organizację, nieraz dałbym się za nią pokroić, broniłem nauki o zakazie przyjmowania krwi i wielu innych nauk, ale jednak nigdy nawet w deklaracji nie byłem tu kategoryczny wobed samego siebie, a co dopiero wobec innych. Wtedy odczuwałem to jako moją słabość, ale być może jednak był to jakiś zdrowy rozsądek, który sprawiał, że to zbyt poważna sprawa, żeby robić to, czego się oczekiwało. Więc uważam, że mam czyste sumienie w tej kwesii, że mogę krytykować określone postawy nie tylko teraz, z perspektywy czasu, ale też patrząc na swoją postawę jako jeszcze pioniera stałego.

Masz rację, że ludzie są zmanipulowani i wierzą w to, że dobrze czynią. To jednak ich nie tłumaczy. Śmierć jest śmiercią, mogą oceniać ją nawet jako "śmierć dla Jehowy", ale w takiej sytuacji również są za nią współodpowiedzialni. Nawet jeśli oceniają tą śmierć jako potrzebną, nadal są za nią współodpowiedzialni. Natomiast my, jak jesteśmy w tym wątku zebrani, raczej nie mamy wątpliwości co do oceny tego rodzaju śmierci i logika też nie daje nam wyboru, jak tylko uznać je za zupełnie bezsensowne.

Problem i ocena moralna, o której piszesz (Gandalf Sz...), najczęściej nie dotyczą szarych członków zboru, ale samej góry organizacyjnej. To tam zapadają decyzje o wykluczaniu osób, które w chwili słabości lub ratowania dziecka przyjęły krew.
To tam tworzy się procedury i naciski, które nie zostawiają człowiekowi wolnego wyboru w szpitalu.
Nie da się ocenić ludzkich serc jedną miarą, zwłaszcza gdy w grę wchodzi tak silna presja strukturalna i doktrynalna, jaką stosuje ck (Ww)

DontBeUnkind ma racje przytaczając procesy Norymberskie. Można nawet spojrzeć na współczesne sytuacje i oceny tak prawne, moralne jak i etyczne. Jest wiele sytuacji, gdy - szczególnie młodzi ludzie, ale nie tylko - radykalizują się pod wpływem różnego rodzaju treści, chwytają za broń i robią masakrę. Paradoksalnie, gdy ci ludzie stoją przed sądem, sąd krytycznie odnosi się do treści, które zradykalizowały takiego człowieka, ale jeśli treści te nie są jawnym nawoływaniem do nienawiści na określonym tle czy przemocy, a często tak nie jest, to na słownym potępieniu autora tych treści się kończy. W iluś przypadkach "sukces" ma wielu ojców, bo ludzie radykalizują się na forach, gdzie czerpią z wielu źródeł. Siła słowa jest ogromna, ci ludzie bez wątpienia też są wprowadzeni w błąd i zmanipulowani wierząc, że czynią dobrze.

A jednak sąd, po ustaleniu, że działali świadomie, sądzi ich - de facto - jako głównych odpowiedzialnych! Byli bowiem wykonawcami ideologii. Ideolog w wielu wypadkach podlega jedynie ocenie etycznej, za to ten szary zmanipulowany człowiek z nożem w ręku zostaje zamknięty czy stracony (jak to czasem ma miejsce i miało miejsce na przestrzeni wieków). Więc nawet praktyka współżycia społecznego pokazuje, że CK może pisać i nagrywać manipulujące treści, ale gdyby ktoś na ich podstawie złapał za broń i wystrzelał odstępców, to sąd co najwyżej pogrozi CK palcem, a skaże wykonawcę ideologii.

Dlaczego mam nie stosować tego samego podejścia do oceny odpowiedzialności w kwestii bezsensownych śmierci ludzi, którzy odmówili krwi? Czasem odpowiedzialność CK wyniesie 60:40, a czasem, przy wyjątkowo gorliwych KŁS-ach czy zwykłych głosicielach siedzących przy łóżkach konających i zagrzewających ich do tego konania wyniesie tylko 20:80, bo czasem nadgorliwość wchodziła tak bardzo, że nie zostawiali człowieka samego, żeby niby "nie przetoczyli mu krwi", co jednak w gruncie rzeczy było pilnowaniem, by ten człowiek nie podjął potencjalnie ratujące jego życie decyzji. Nie kojarzę, by CK dawało tak daleko idące "zalecenia", a jednak nieraz tak się to odbywało.
4
"NOWE ŚWIATŁA" / Odp: Podstawowe skladniki krwi
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Nadaszyniak dnia Wczoraj o 22:52 »
Problem i ocena moralna, o której piszesz (Gandalf Sz...), najczęściej nie dotyczą szarych członków zboru, ale samej góry organizacyjnej. To tam zapadają decyzje o wykluczaniu osób, które w chwili słabości lub ratowania dziecka przyjęły krew.
To tam tworzy się procedury i naciski, które nie zostawiają człowiekowi wolnego wyboru w szpitalu.
Nie da się ocenić ludzkich serc jedną miarą, zwłaszcza gdy w grę wchodzi tak silna presja strukturalna i doktrynalna, jaką stosuje ck (Ww)
5
"NOWE ŚWIATŁA" / Odp: Podstawowe skladniki krwi
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Gandalf Szary dnia Wczoraj o 22:33 »
Każdy kto wszedł do organizacji świadomie przyjmował naukę o krwi. Myślę sobie, że część osób w zborze podchodziła z wiara do to tej nauki. Sami krwi by nie przyjęli i innym odradzali. Nam łatwo jest potępiać te naukę i osoby, które doradzały czy też działały w KŁzSz, będąc tak naprawdę odstępcami.  Stoimy teraz z boku i oceniamy. A co z takimi osobami co mają wiarę i święcie wierzą, że przyjęcie krwi jest zlekceważeniem ofiarnej krwi Jezusa? Czy też należy wrzucić ich to tego samego worka? Znam osoby, które nie przyjęły krwi i były to osoby z funkcjami w zborze. I ich sytuacja byla podbramkowa. Z tego powodu mogę napisać, że nie wiem ile osób cynicznie postępuje, doradza lub działa, ale sama przyjela by transfuzje, a ile jest osób zwyczajnie zmanipulowanych i podporządkowanych wymaganiom organizacyjnym i święcie przekonane, że dobrze czynią.
6
"NOWE ŚWIATŁA" / Odp: Podstawowe skladniki krwi
« Ostatnia wiadomość wysłana przez DontBeUnkind dnia Wczoraj o 22:32 »
W każdej sekcie, to guru w postaci kierownictwa tejże, ponosi i to w świetle prawa największą odpowiedzialność...

W zasadzie tak, ale od tej zasady są wyjątki. Po II WŚ żołnierze walczący po stronie niemieckiej, tłumaczyli swoje zbrodnicze czyny enigmatycznym „To Rzesza wymagała ode mnie posłuszeństwa”. Oni byli pociągnięci do odpowiedzialności, pomimo tego że powoływali się na autorytet zwierzchników lub Rzeszy (byt intersubiektywny, istniejący tylko w naszej świadomości ludzkiej!). Ze ŚJ sytuacja jest analogiczna. CK nakreśliło kierunek/zasady, ale wykładowcami nauk, wykonawcami praw oraz, de facto, aparatem przymusu byli członkowie niższych szczebli władzy JW.

Dążę do tego, że poszczególnym ŚJ może nie grozić odpowiedzialność karna za, ujmę to łagodnie, utwierdzanie współbraci w decyzjach potencjalnie grożących utratą życia lub zdrowia, ale ciąży na niech odpowiedzialność moralna oraz etyczna.
7
"NOWE ŚWIATŁA" / Odp: Podstawowe skladniki krwi
« Ostatnia wiadomość wysłana przez donadams dnia Wczoraj o 20:34 »
No to róznimy się opinią, bo chociaż zgadzam się, że CK ponosi największą odpowiedzialność, to jednak nie uważam, że dysproporcja pomiędzy ich odpowiedzialnością, a odpowiedzialnością wiernych jest znacząca.

Mogą być wyjątki od takiej oceny sytuacji:
1) ktoś może być niepoczytalny i jest wykorzystywany przez guru, ale nie sądzę, by jakikolwiek sąd uznał ogromną większość świadków Jehowy za niepoczytalnych w stopniu zwalniającym z odpowiedzialności,
2) guru stosuje bezpośrednie groźby zagrażając życiu wiernego lub jego rodziny.

Ani jedno ani drugie nie ma miejsca w przypadku Świadków Jehowy.

Ci ludzie ponoszą za to współodpowiedzialność. Takie jest moje zdanie.
8
PSYCHOMANIPULACJA / Odp: MEMY NA CZAS SŁUSZNY
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Estera dnia Wczoraj o 17:28 »
   Cudowne widoczki dla tych z nieba ...
 
   
9
"NOWE ŚWIATŁA" / Odp: Podstawowe skladniki krwi
« Ostatnia wiadomość wysłana przez BetMan dnia Wczoraj o 16:50 »
Czyżbyś ograniczał odpowiedzialność wyłącznie do Ciała Kierowniczego? A co z Komitetami Łączności ze Szpitalami? Co z wszystkimi innymi starszymi i sługami? A co z Jadzią i Zenkiem, którzy "zachęcali" innych do nie przyjmowania żadnego z tych 4 składników krwi?

Każdy kto przyłożył do tego rękę jest współodpowiedzialny. Możesz być zwiedzony przez tych ludzi z CK, ale jeśli jednak stajesz się narzędziem w ich rękach, to nadal ciąży na tobie osobista odpowiedzialność. Można było przynajmniej mieć wątpliwości. Można było ludziom na łożu śmierci nie mówić, że "Bóg tak chce". Wtedy nie byłoby tak źle. W przeciwnym wypadku wszyscy którzy przyłożyli do tego rękę są współodpowiedzialni.
W każdej sekcie, to guru w postaci kierownictwa tejże, ponosi i to w świetle prawa największą odpowiedzialność...
10
"NOWE ŚWIATŁA" / Odp: Podstawowe skladniki krwi
« Ostatnia wiadomość wysłana przez donadams dnia Wczoraj o 16:11 »
Czyżbyś ograniczał odpowiedzialność wyłącznie do Ciała Kierowniczego? A co z Komitetami Łączności ze Szpitalami? Co z wszystkimi innymi starszymi i sługami? A co z Jadzią i Zenkiem, którzy "zachęcali" innych do nie przyjmowania żadnego z tych 4 składników krwi?

Każdy kto przyłożył do tego rękę jest współodpowiedzialny. Możesz być zwiedzony przez tych ludzi z CK, ale jeśli jednak stajesz się narzędziem w ich rękach, to nadal ciąży na tobie osobista odpowiedzialność. Można było przynajmniej mieć wątpliwości. Można było ludziom na łożu śmierci nie mówić, że "Bóg tak chce". Wtedy nie byłoby tak źle. W przeciwnym wypadku wszyscy którzy przyłożyli do tego rękę są współodpowiedzialni.
Strony: [1] 2 3 ... 10