Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Czy należy wierzyć w cuda?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia Dzisiaj o 14:36 »
CZY NALEŻY WIERZYĆ W CUDA?

Cud – między zachwytem a łatwowiernością

Słowo „cud” od wieków działa na wyobraźnię. Oznacza coś niezwykłego, zdumiewającego, wykraczającego poza codzienne doświadczenie. Problem w tym, że granica między tym, co naprawdę niewyjaśnione, a tym, co jedynie niezrozumiane lub zmyślone, bywa niebezpiecznie cienka.
W potocznym sensie „cud” to po prostu rzadkie zdarzenie. W sensie religijnym — ingerencja siły nadprzyrodzonej. I właśnie ta druga definicja wymaga najwięcej krytycznego namysłu, bo bardzo często staje się wygodnym wyjaśnieniem tam, gdzie brakuje wiedzy albo dowodów.

Tam, gdzie kończą się dowody, zaczyna się „cud”

Historia pokazuje prosty mechanizm: im mniej wiemy, tym chętniej sięgamy po wyjaśnienia nadprzyrodzone. Dawniej „cudami” były zjawiska, które dziś tłumaczy fizyka, medycyna czy biologia.
Nie oznacza to, że świat przestał być fascynujący. Oznacza natomiast, że obszar cudów systematycznie kurczy się wraz z rozwojem wiedzy.
To prowadzi do niewygodnego pytania:
czy cuda rzeczywiście istnieją, czy raczej są tylko etykietą przyklejaną do naszej niewiedzy?

Relikwie i materialne „dowody” wiary

Szczególnie problematyczne są cuda, które rzekomo pozostawiają fizyczne ślady — relikwie, „święte” przedmioty, materialne dowody ingerencji boskiej.
W przeszłości wiele z nich okazywało się:
błędną interpretacją,
legendą powtarzaną przez wieki,
albo zwyczajnym fałszerstwem.
Wraz z rozwojem metod badawczych te „dowody” zaczęły się rozpadać. Im dokładniejsze badania, tym mniej cudów wytrzymuje konfrontację z rzeczywistością.
Nie jest przypadkiem, że współcześnie instytucje religijne podchodzą do takich zjawisk z dużo większą ostrożnością — ryzyko kompromitacji jest po prostu zbyt duże.

Przypadek Sokółki – wiara zamiast weryfikacji

Historia z Sokółki z 2008 roku dobrze ilustruje problem. Ogłoszono, że hostia przemieniła się w tkankę mięśnia sercowego. Brzmi spektakularnie — i właśnie dlatego powinno być potraktowane z najwyższą rygorystycznością naukową.
Tymczasem:
badania przeprowadzono poza oficjalnym trybem,
nie było pełnej dokumentacji,
nie dopuszczono do niezależnej weryfikacji,
odrzucono możliwość dalszych badań, które mogłyby rozstrzygnąć sprawę.
W takiej sytuacji nie mamy do czynienia z cudem, lecz z twierdzeniem pozbawionym solidnych podstaw.
Jeżeli coś ma być uznane za wydarzenie nadprzyrodzone, powinno być badane z maksymalną dokładnością, a nie chronione przed weryfikacją.

Wiara nie jest dowodem

Najczęstszą odpowiedzią na wątpliwości jest stwierdzenie: „to kwestia wiary”. I jest w tym sporo prawdy — tyle że ma ona poważne konsekwencje.
Wiara:
nie wymaga dowodów,
nie podlega weryfikacji,
nie może być obalona.
Ale właśnie dlatego nie może być traktowana jako argument w dyskusji o faktach.
Jeżeli każde niewygodne pytanie można uciszyć słowem „wiara”, to przestajemy rozróżniać prawdę od przekonania.

Czy należy wierzyć w cuda?

Nie ma żadnego racjonalnego obowiązku wierzyć w cuda.
Jest natomiast powód, by podchodzić do nich sceptycznie.
Sceptycyzm nie oznacza zamknięcia się na świat. Oznacza jedynie, że:
nadzwyczajne twierdzenia wymagają nadzwyczajnych dowodów,
brak wyjaśnienia nie jest jeszcze dowodem na cud,
a autorytet — nawet religijny — nie zastępuje rzetelnej analizy.

Wnioski

Cuda funkcjonują przede wszystkim jako element wiary, nie wiedzy. I dopóki nie będą poddawane uczciwej, niezależnej weryfikacji, pozostaną bardziej opowieścią niż faktem.
Można w nie wierzyć — ale warto mieć świadomość, że jest to wybór światopoglądowy, a nie wniosek wynikający z dowodów.
A tam, gdzie zamiast dowodów pojawia się zakaz zadawania pytań, kończy się poszukiwanie prawdy — i zaczyna się dogmat.

Addendum - Historia domniemanego cudu w Sokółce.

12 października 2008 roku młody wikariusz, ksiądz Jacek Ingielewicz, przypadkowo upuścił konsekrowaną hostię na ziemię. Arcybiskup Edward Ozorowski telefonicznie, prywatnie poprosił dwóch patomorfologów z Uniwersytetu w Bialymstoku: profesora Marię Sobaniec-Łotowską oraz profesora Stanisława Sulkowskiego o zbadanie hostii. Wydali oni następujące oświadczenie: Analizowany przez nas materiał w całości stanowi tkankę mięśnia sercowego.

Uniwersytet Medyczny oficjalnie odcina się  od wyników tych badań i podkreśla, że uczelnia ich nie firmuje. Takie jest stanowisko rektora uczelni, które prof. Chyczewski, jako rzecznik prasowy, prezentuje w najnowszym numerze wydawanego na uczelni pisma "Medyk białostocki". W czwartek stanowisko udostępnił PAP.

"Myśmy tego nie robili, jako uczelnia" - powiedział PAP Chyczewski i dodał, że badania zostały przeprowadzone w sposób nielegalny, "po cichu", poza oficjalną drogą. Miało to miejsce w Akademickim Zakładzie Diagnostyki Patomorfologicznej. Chyczewski podkreśla, że uczelnia nie miała żadnego zlecenia do wykonania tych badań, badanie nie zostało nigdzie zarejestrowane.

"Proszę nie przypisywać diagnozy żadnemu konkretnemu zakładowi działającemu w instytucji zwanej Uniwersytetem Medycznym" - napisał Chyczewski w stanowisku.
Chyczewski napisał w oświadczeniu, że "szanuje" przeświadczenie kolegów "o cudzie przeobrażenia świętej hostii we fragment mięśnia sercowego", jednak - jak zaznacza - jako człowiek wierzący, a jednocześnie wątpiący "medyk o przyrodniczym spojrzeniu na świat" - ma wątpliwości. Chyczewski napisał, że nie podważa diagnozy kolegów, chociaż "cechuje ich emocjonalne podejście do wiary"."Są doświadczonymi patologami, więc z dużym prawdopodobieństwem badana przez nich tkanka pochodzi z mięśnia serca. Nasuwa się pytanie: z czyjego serca?" - pisze rzecznik Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Podkreśla, że badanie histopatologiczne nie da tu odpowiedzi, a wątpliwości rozwiałoby badanie genetyczno-molekularne.
Prof. Chyczewski uważa, że koledzy, którzy podjęli się diagnozy popełnili "szkolny błąd", polegający na tym, że próbowali połączyć teologię i biologię, a to jego zdaniem jest niemożliwe. Rzecznik poinformował też, że w rozmowie z metropolitą białostockim abp. Edwardem Ozorowskim zaproponował przeprowadzenie szczegółowych oficjalnych badań nad tkanką, ale metropolita odmówił tłumacząc, że sprawa wymaga spokoju.
Chyczewski powiedział, że są też oferty badań od innych doświadczonych specjalistów z innych ośrodków, np. Bydgoszczy. Już kilka tygodni temu, gdy informacja o badaniach została nagłośniona, arcybiskup Ozorowski mówił: "Mamy do czynienia z materią niezwykle subtelną. Jeśli wyznajemy, że jest to ciało Chrystusa, to nie można tak sobie ciąć na kawałki i poddawać badaniom. Trzeba zachować ostrożność i swoistą rozwagę”

A jakie jest stanowisko kolegów w sprawie cudów kościelnych?
2
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Który system rozwodu jest najwłaściwsy?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia Dzisiaj o 11:36 »
KTÓRY SYSTEM ROZWODU JEST NAJWŁAŚCIWSZY?

Izrael

Ze względu na wcześniejsze doświadczenia związane z krytyką korzystania z cudzych cytatów, w niniejszym opracowaniu rezygnuję z bezpośredniego przywoływania tekstów źródłowych, ograniczając się do przedstawienia własnych wniosków interpretacyjnych.

Fragment Pwt 24:1 odnosi się do sytuacji, w której mężczyzna znajduje u swojej żony „coś odrażającego”, co staje się podstawą do wystawienia listu rozwodowego. W kontekście narracji Księgi Rodzaju kobieta została ukazana jako pomoc dla mężczyzny, co znajduje odzwierciedlenie w asymetrii uprawnień – to mężczyzna posiadał inicjatywę w zakresie rozwiązania małżeństwa. Jednocześnie list rozwodowy pełnił istotną funkcję ochronną wobec kobiety, zabezpieczając ją przed ewentualnymi oskarżeniami o cudzołóstwo w przypadku ponownego zamążpójścia.

Pojęcie „czegoś odrażającego” pozostaje niejednoznaczne, co otworzyło pole do rozbieżnych interpretacji. Ponieważ jednak decyzja o tym czy uznać list rozwodowy czy nie należała do rabinów, niektórzy z nich starali się jakoś skodyfikować te wątpliwości. Interpretacja czegoś odrażającego” (hebr. דָּבָר - dâbâr  עֶרְוָה -‛ervâh) była sporna. Konserwatywna szkoła rabbiego Szammaja dopuszczała go tylko w przypadku cudzołóstwa, a liberalna - ta rabbiego Hillela z niemal błahego powodu. Spór ten wskazuje na brak jednoznacznej wykładni oraz próbę dostosowania norm prawnych do realiów społecznych.

Prawo starotestamentowe przewidywało również sankcje wobec mężczyzny, który fałszywie oskarżył żonę o brak dziewictwa przed ślubem. Wtedy nie tylko nie dostawał rozwodu z nią póki żyje, ale na dodatek będzie musiał zapłacić ojcu swojej wybranki grzywnę w wysokości 100 sykli (szekli) srebra, czyli ok 1,3 kg srebra. Wtedy była to znaczna suma odpowiadające kilkuletniemu zarobkowi niewykwalifikowanego robotnika, ewentualnie kupnie 3 niewolników czy 30-50 stuk bydła.  Można było za nią kupić także 10 chomerów jęczmienia ( ok. 2200 litrów)

Polska

Współczesna Polska, mimo silnych odniesień kulturowych do katolicyzmu, nie implementuje wprost norm religijnych do systemu prawa cywilnego i karnego. Nauczanie chrześcijańskie, zgodnie z którym rozwód dopuszczalny jest jedynie w przypadku naruszenia wierności małżeńskiej, pozostaje przede wszystkim normą etyczną, a nie bezpośrednim źródłem prawa.

W okresie II Rzeczypospolitej system prawa rozwodowego był niejednolity i uzależniony od dziedzictwa prawnego poszczególnych zaborów. Na terenach dawnego zaboru rosyjskiego i austriackiego rozwody dla katolików były niedopuszczalne, natomiast w zaborze pruskim istniała taka możliwość. Sytuacja ta wynikała z braku unifikacji systemu prawnego po odzyskaniu niepodległości.
Współczesne prawo polskie definiuje rozwód jako instytucję sądową, której podstawą jest zupełny i trwały rozkład pożycia małżeńskiego. Oznacza to zerwanie więzi emocjonalnej, fizycznej oraz gospodarczej między małżonkami. Kryteria te mają charakter obiektywny i nie odwołują się bezpośrednio do norm religijnych, lecz do oceny faktycznego funkcjonowania związku.

Rozwód po Włosku ;)

Ten typ rozwodu obejmuje wszystkie nacje oraz wyznania i jest odpowiedzią na przypadek, kiedy któryś z małżonków stwierdza, że ma swojego partnera na tyle dość że należy tak szybko jak tylko możliwe przeciąć małżeńskie więzi bez niepotrzebnego tracenia czasu i pieniędzy na koszta sądowe. Należy go jednak przeprowadzić z wielką starannością i rozwagą, gdyż nie każdy kraj uznaje go za dopuszczalny.

Uwagi końcowe

Zestawienie starotestamentowych regulacji, nauczania chrześcijańskiego oraz współczesnego prawa polskiego ukazuje ewolucję podejścia do instytucji małżeństwa i rozwodu. Prawo starożytne miało charakter regulacyjny i ochronny, nauczanie religijne wprowadzało normy o charakterze moralnym, natomiast nowoczesne systemy prawne opierają się przede wszystkim na przesłankach społecznych i pragmatycznych.
3
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: Czy morralny kodeks Jezusa ma sens?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Storczyk dnia Dzisiaj o 11:27 »
Ten kodeks to najwyższy level.
Ma sens niestety niewiele osób go zna.
Gdyby uczyli go w szkole wpajano od dziecka .
To życie byłoby bajką .
4
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Kiedy Jahwe zaplanował Jezusa?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia Dzisiaj o 08:56 »
KIEDY JAHWE ZAPLANOWAŁ JEZUSA ?

Wstęp - kiedy powstał Bóg?

Pytanie o moment „powstania” Boga nie musi odnosić się do ontologicznego istnienia bytu absolutnego, lecz może zostać ujęte jako problem epistemologiczny i psychologiczny: kiedy i w jaki sposób idea Boga pojawia się w ludzkiej świadomości. W tym ujęciu Bóg nie jest punktem wyjścia, lecz rezultatem określonych procesów poznawczych i kulturowych.

Rozwój tej idei wiąże się ściśle z kształtowaniem świadomości jako narzędzia poznania. W pierwszych etapach życia jednostka przyswaja wiedzę o rzeczywistości za pośrednictwem autorytetów pierwotnych, przede wszystkim rodziców. Równolegle funkcjonuje świat wyobrażeń i narracji fantastycznych, który nie jest jeszcze wyraźnie oddzielony od rzeczywistości empirycznej. Dopiero wraz z rozwojem zdolności poznawczych następuje stopniowa demarkacja między tym, co fikcyjne, a tym, co realne.

Paradoksalnie jednak moment odrzucenia bytów fantastycznych nie oznacza końca myślenia w kategoriach pozamaterialnych. Przeciwnie – na ich miejsce wprowadzane są bardziej złożone i społecznie usankcjonowane konstrukty, takie jak pojęcie Boga. Proces ten dokonuje się poprzez instytucje socjalizacyjne, w szczególności rodzinę i system edukacji, które przekazują określone treści religijne jako element dziedzictwa kulturowego.

W konsekwencji w świadomości jednostki wyłania się koncepcja bytu absolutnego, charakteryzującego się cechami radykalnie odmiennymi od ludzkich: nieskończonością, wszechmocą, wszechwiedzą oraz niezależnością od czasu i przestrzeni. Bóg jawi się zatem jako konstrukt przekraczający granice doświadczenia empirycznego, a zarazem pełniący funkcję wyjaśniającą i porządkującą rzeczywistość.
Z tej perspektywy idea Boga może być interpretowana jako wytwór rozwijającej się świadomości, ukształtowany przez język, kulturę i potrzebę nadania sensu światu. Nie rozstrzyga to o jego rzeczywistym istnieniu, lecz wskazuje na warunki, w których pojęcie to staje się możliwe i zrozumiałe dla człowieka.

Legenda o Jezusie

Opowieść o nim rozpoczyna się hymnem ewangelisty Jana -  J 1:1 Ἐν ἀρχῇ ἦν ὁ λόγος, καὶ ὁ λόγος ἦν πρὸς τὸν θεόν, καὶ θεὸς ἦν ὁ λόγος. Na początku był Logos, a Logos był u Boga i Bogiem był Logos.

I tu pojawia się pierwszy problem: mamy zdanie, które brzmi prosto, ale w praktyce stało się jednym z najbardziej spornych fragmentów w historii teologii Nowego Testamentu. Z biegiem czasu Logos przestał być pojęciem językowym czy filozoficznym, a stał się fundamentem całej konstrukcji dogmatycznej.

Można odnieść wrażenie, że postać Jezusa została „zaprojektowana” od samego początku. W tym celu konieczne było wprowadzenie pojęcia drugiej boskiej osoby – Logosu, który z przyczyn znanych wyłącznie Najwyższemu miał pozostawać w ukryciu aż do pierwszego wieku naszej ery.
Problem w tym, że prosty tekst stał się polem niekończących się interpretacji. Teolodzy różnych szkół zaczęli rozciągać jego znaczenie w każdą możliwą stronę. W efekcie Logos bywa rozumiany jako:

„boski”
„mający boską naturę”
„tożsamy z boską istotą”

Każda z tych interpretacji prowadzi do innych wniosków, ale wszystkie mają jedną wspólną cechę: pozwalają utrzymać wcześniej przyjęty dogmat.
Jeśli przyjąć, że „Bóg” w Biblii oznacza jedną, najwyższą istotę – Jahwe – pozostają trzy logiczne opcje:
uznać Logosa za drugiego boga,
odmówić mu boskości,
uznać go za „boskiego”, ale nie jako odrębną istotę.
Każda z tych dróg jest problematyczna. I właśnie dlatego powstał cały przemysł interpretacyjny, który nie tyle wyjaśnia tekst, co ratuje go przed sprzecznościami.

Trzeba to powiedzieć wprost: Biblia nie jest kroniką historyczną. To zbiór tekstów o mieszanej naturze — od mitów, przez poezję, po fragmenty przetworzonej historii. Nie opisuje rzeczywistości w sensie faktograficznym, tylko ją interpretuje i przekształca.

W efekcie mamy system, w którym napięcia i sprzeczności nie są problemem, lecz paliwem dla kolejnych komentarzy. Każda niezgodność zostaje „naprawiona” kolejną warstwą wykładni. Ale pojawia się zasadnicze pytanie: czy nadal mówimy o opisie świata, czy już o systemie, który jest z definicji odporny na falsyfikację?
Im więcej interpretacji, tym mniej treści pierwotnej. I odwrotnie: im bardziej tekst jest niejednoznaczny, tym łatwiej dopasować go do dowolnej tezy.

W tym kontekście nawet historyczna postać Jezusa – żydowskiego nauczyciela i reformatora religii judaistycznej zostaje całkowicie przekształcona przez warstwę cudowności i teologii. Z człowieka staje się konstruktem doktrynalnym, który musi jednocześnie być w pełni człowiekiem i w pełni Bogiem. A to napięcie nie znika — tylko się maskuje.

Dlatego, odrzucając teologiczną nadbudowę i trzymając się analizy językowej oraz zdrowego rozsądku, można postawić hipotezę, że pierwotnie mamy do czynienia z koncepcją Logosu jako odrębnej boskiej istoty, która z czasem zostaje utożsamiona z Jezusem, nie tracąc przy tym swojego boskiego charakteru — przynajmniej w ramach późniejszej interpretacji.

Wniosek. Nie wiemy, kiedy Jahwe zaplanował swojego syna, a co gorsza, czy to on czy człowiek go stworzył jako boga i człowieka.

A może moi koledzy podyskutują na ten temat?
5
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Gdzie udajemy się po śmierci lub zgrzeszeniu?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia Dzisiaj o 08:43 »
GDZIE UDAJEMY SIĘ PO ŚMIERCI LUB ZGRZESZENIU ?

Żyd

1. Szeol
Pojęcie Szeolu w tradycji Starego Testamentu odnosi się do podziemnej krainy zmarłych, stanowiącej miejsce egzystencji pośmiertnej wszystkich ludzi, niezależnie od ich moralnej postawy za życia. W tekstach biblijnych Szeol nie jest miejscem kary ani nagrody, lecz raczej stanem lub przestrzenią istnienia pozbawioną pełni życia, światła oraz relacji z Bogiem.
Zmarli przebywający w Szeolu przedstawiani są jako „cienie” (hebr. refa’im), co podkreśla ich niepełny, osłabiony sposób istnienia. Egzystencja ta ma charakter bierny, pozbawiony aktywności oraz możliwości oddawania czci Bogu. Szeol jawi się zatem jako rzeczywistość ciszy, bezruchu i separacji - zarówno od świata żywych, jak i od sfery boskiej.

Katolik

1. Hades
Jest to mroczna kraina zmarłych. Do Hadesu można się dostać, przeprawiając się przez rzekę Styks (rzeka nienawiści). Położony jest on pod ziemią, poza rzeką Okeanos. W Hadesie oprócz Styksu płyną jeszcze cztery inne rzeki: Acheron, Kokytos, Flegeton i Lete. Kraina zmarłych dzieli się na 3 sektory: prawe dusze udają się na pełne radości i wiecznej wiosny Pola Elizejskie (nie mylić z tymi Paryskimi). Niczym niewyróżniający się są skierowani do Erebu (Asfolelowe Łąki). W końcu najwięksi zbrodniarze oraz wrogowie Boga są wrzucani do najniższej części Hadesu - Tartaru.
Aby nieco przybliżyć czytelnikowi położenie Tartaru (o czym zapomniał wspomnieć Nowy Testament) podam jedynie, że według Hezjoda, miedziane kowadło zrzucona z nieba spadałoby na Ziemię przez 9 dni, a kolejne 9 dni zajęło by mu dotarcie z powierzchni Ziemi do Tartaru. W sektorze tym panuje bezgraniczna ciemność.

2. Jezioro Ognia (Ap 19:20; 20:14-15; 21:8). Lokalizacja nieznana

3. Łono Abrahama
Jest to to składowisko, do którego, jak możemy wnioskować z opowieści o bogaczu i Łazarzu (Łk 16:19–31), trafiają po śmierci wszyscy zmarli, a nie ich dusze czy cienie. Domyślam się, że Łono Abrahama jest podzielone przynajmniej na dwa sektory, z których pierwszy przeznaczony jest dla grzeszników, którzy są tam poddawani (jak w sądach Świętej Inkwizycji) próbom ognia. Niestety, z Ewangelii Łukasza nie da się wycisnąć, czy ten ogień jest wieczny, czy tymczasowy, a jeśli tak, to na jak długo. Drugi sektor wg. mojego domysłu jest przeznaczony dla tych bezgrzesznych.
Lokalizacja Łona jest nieznana - prawdopodobnie jest to któreś z trzech Nieb odkrytych przez Pawła 2 Kor 12:2, bo tam zapewne znajduje się nasz praojciec.

4. Więzienie
Jest to magazyn duchów ludzi, którzy za dni Noego, kiedy był on zajęty budowaniem Arki, wypowiedzieli Bogu posłuszeństwo (1P 3:19-20). Lokalizacja nieznana
5. Gehenna
Gehenna (hebr. גֵּיא בֶן־הִנֹּם - Ge Hinnom) oznacza Dolinę Synów Hinnoma, czyli realną dolinę położoną na południe od starożytnego miasta Jeruzalem. W tej dolinie w starożytności (według źródeł biblijnych Jr 7:31-32; 19:5-6 i 2  Krl 23:10) odbywały się praktyki kultowe związane z ofiarami z dzieci (zwłaszcza kult Molocha), Późniejsze zwyczaje ograniczały się do palenia w niej śmieci i padliny. Jednak zgodnie z rozkazem Jezusa, każdy, kto nazwie swojego bliźniego słowem  ῥ̔ακά - rhaka, (półgłówek, nicpoń, a w sensie obraźliwym ktoś tępy lub bezmyślny) zostanie tam spalony (Mt 5:22).
Bardzo jestem ciekaw, czy czytelnicy mogą mi podać jeszcze inne lokalizacje pomieszczeń dla nieboszczyków?
6
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Czy morralny kodeks Jezusa ma sens?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia Dzisiaj o 07:27 »
CZY KODEKS MORALNY  JEZUSA MA SENS?
1. Jeżeli ktoś cię uderzy, nadstaw swe ciało na więcej ciosów - w końcu nieprzyjaciel się zmęczy i odpuści. W przypadku najazdu nieprzyjaciela nie walcz, tylko bez protestów poddaj się jego żądaniom (Mt 26:52 i 5:39)
2. Złodziejowi, który nie zdążył cię do cna okraść oddaj cały swój majątek. Zawsze miej na uwadze, że może się on znajdować w znacznie gorszej sytuacji materialnej niż ty (Mt 5:40)
3. Zawsze spełniaj prośby bliźniego, szczególnie jeżeli chodzi o darowizny i pożyczki. Z pełną ufnością szeroko otwieraj swoją sakiewkę i nie martw się o zwrot pieniędzy, bo nawet jeśli ich nie odzyskasz, pociesz się tym, że Jezus żył w ubóstwie – staraj się go naśladować (Mt 5:42)
4. Kochaj swojego nieprzyjaciela jak najbliższych – jak ojca i matkę. Nawet jeśli jego wrogość wobec ciebie nie wynika z twojej winy, spróbuj go przeprosić za to, że poczuł się przez ciebie dotknięty  (Mt 5:44)
6. Zawsze przebaczaj swojemu nieprzyjacielowi i to nie po trzykroć, ale 77 razy. A gdy okaże się że to jest za mało i twój adwersarz dalej nie czuje się komfortowo to nie żałuj mu następnej porcji przebaczeń. (Mt 18:21)
7. Nigdy nie bądź nigdy silny w duchu - wygaś swoją odporność psychiczną, łatwo się poddawaj, nie walcz z trudnościami i przeciwnościami. Bądź cały czas ubogi w duchu ! (Mt 5:3)
8. Ogranicz swoją wesołość i poczucie humoru. Smutek bardziej przystoi pobożności, a prawdziwa radość czeka dopiero w Niebie (Mt 5:4)
9. Jeżeli nie daj Boże chcesz łypnąć pożądliwie na kobietę, pamiętaj żeby zerknąć na nią tylko jednym okiem, bo przecież w końcu będziesz je musiał sobie wyłupić (Mt 5:28-29)
10. Pamiętaj, że jeśli chcesz swoją rękę uwikłać w przestępstwo, np. sięgnąć nią pod spódnicę dziewicy czy po czyjąś sakiewkę, niech będzie to chociaż ta kończyna której nie używasz częściej, bo w końcu będziesz zmuszony ją sobie amputować (Mt 5:30).
11. Nie goń za bogactwem. To ułuda. Wzoruj się na Jezusie, który nie miał stałego miejsca zamieszkania. Zamiast gromadzić dobra materialne, poświęć się studiowaniu Pisma i głoszeniu nauk (Mk 10:25)
Te wzniosłe zasady znalazły odzwierciedlenie w praktyce Kościoła katolickiego. Jego przywódcy – papieże, namiestnicy Boga na ziemi świecili przykładem ubóstwa i bezinteresowności. Majątek? Władza? Przepych? Nic z tych rzeczy. Przecież bogacz nie ma szans na zbawienie, więc temat był z góry zamknięty.
Podobnie nieskazitelna była moralność. Ani jedno pożądliwe spojrzenie na niewiastę, ani jedno odstępstwo. Wszyscy – od najwyższych hierarchów po szeregowych kapłanów – trzymali się tych zasad z żelazną konsekwencją.
Równie pokojowa była historia instytucji. Żadnych wojen, żadnego nawracania siłą, żadnego uczynku „dla dobra duszy” okupionego cudzą krwią. Wyłącznie łagodność, dialog i przykład.

Ciekaw jestem zdania kolegów na te tematy
7
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Dlaczego Jakub walczył z bogiem ?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia Dzisiaj o 06:49 »
DLACZEGO JAKUB WALCZYŁ Z BOGIEM?

Jakub to sprytny oszust, który już na samym początku swojej kariery wykiwał rodzonego brata Ezawa i przyjął zamiast niego błogosławieństwo ojca, co (przynajmniej w teorii) awansowało go jako przyszłą głowę rodu. Jednak na wszelki wypadek, obawiając się zemsty Ezawa wziął nogi za pas i powędrował aż do potoku Jabbok. (Rdz 32:22-30)

Nie znamy szczegółów tej walki — nie wiemy, czy przypominała boks, kickboxing (np. K-1), Muay Thai czy MMA. Brak jest też wiadomości, kto zaczął tą walkę. Wiadomo jedynie, że trwała całą noc i długo pozostawała nierozstrzygnięta, aż do momentu, gdy Bóg przetrącił Jakubowi biodro.
Zdumiony jego niezwykłą wytrwałością, Bóg zmienia mu imię na Izrael — jakby nowe miano miało odciąć go od przeszłości i sprawić, że nie będzie już kojarzony z dawnymi szwindlami. Ślad tej nocy jednak pozostaje: Jakub będzie kulał do końca życia.

Wniosek

Kuba przez całe życie próbował kontrolować rzeczywistość swoimi przekrętami. Tej jednej nocy spotyka jednak coś, czego nie jest w stanie opanować. Walczy, ale nie zwycięża na własnych zasadach. Wychodzi z tego starcia fizycznie osłabiony, lecz wewnętrznie silniejszy. Nie opuszcza tego spotkania bez zmiany — ani bez kosztu. Jednak ten koszt nie jest karą, lecz ceną przemiany.
Ostatecznie Jahwe pozwala mu żyć, daje mu błogosławieństwo, ale zostawia inwalidztwo  jako trwałe przypomnienie. Zatem przyczyną rozpoczęcia bijatyki było naprawienie charakteru Jakuba.

A jak oceniają to moi koledzy?
8
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: Dosłowność czy symbole.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Nadaszyniak dnia Wczoraj o 18:31 »
Prof. dr hab. Marcin Majewski to jeden z najbardziej cenionych współczesnych polskich biblistów i hebraistów, związany zawodowo z Uniwersytetem Papieskim Jana Pawła II w Krakowie.
Jego praca naukowa koncentruje się na egzegezie Starego Testamentu, ze szczególnym uwzględnieniem Pięcioksięgu oraz starożytnego kontekstu kulturowego Bliskiego Wschodu.
Jestem pod wrażeniem jego wykładni Pisma Świętego
9
ŚWIADKOWIE JEHOWY W MEDIACH / Odp: Jezus rowerzysta i Kazik
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Nadaszyniak dnia Wczoraj o 18:17 »
Wielu artystów zderzyło się w świecie z ruchem wyznaniowym ''Strażnicy'' - Świadków Jehowy, również w Polsce.
Prawda jest taka, że Czesław Niemen zbliżył się do Świadków Jehowy znacznie później niż powstał jego największy przebój. Zainteresowanie artysty tą religią nasiliło się w latach 80. i 90. XX wieku. Choć w późniejszym okresie życia otwarcie przyznawał się do fascynacji ich interpretacją Biblii i brał udział w ich spotkaniach, w momencie pisania „Dziwny ten świat” (połowa lat 60.) jego światopogląd był kształtowany raczej przez egzystencjalizm i ogólny bunt przeciwko zastanemu porządkowi społecznemu.
Interpretacja, jakoby Czesław Niemen pisał utwór „Dziwny ten świat” pod wpływem nauk Świadków Jehowy, jest jednym z najtrwalszych mitów krążących wokół polskiej muzyki rozrywkowej.
10
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: Dosłowność czy symbole.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Storczyk dnia Wczoraj o 18:10 »
Biblista prof.Marcin Majewski rzuca światło w tym i innych tematach

Strony: [1] 2 3 ... 10