1
INFORMACJE PROSTO Z "KANAŁU ŁĄCZNOŚCI" / Odp: Czy Watchtower powoli bankrutuje?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez donadams dnia Dzisiaj o 20:07 »Dokładnie tak.
Nie mogę też nie zauważyć, że pojęcie "bankructwa" w przypadku organizacji religijnej jest niezastosowalne, ponieważ organizacja nie działa według reguł wolnorynkowych, nie jest to też firma, która może stać się niewypłacalna. Niewypłacalna względem kogo? Tych około 20 000 "sług pełnoczasowych", którym dają miesięcznie jakieś ochłapy? Przy obecnym trendzie można dalej ograniczać liczbę personelu i w zasadzie końca tutaj nie widać.
Kredytów nie mają, finansują się z własnych środków. Potężny portfel nieruchomości na całym świecie, których utrzymanie niemalże nic nie kosztuje - nawet podatku od nieruchomości nie płacą.
Ja w tych wszystkich rewelacjach widzę jedynie postępującą optymalizację finansową. Jakie stałe koszty mają ich przygnieść?
Musicie się zdecydować, Orędownicy Upadku Orga, bo albo czytam, że jakieś "miliardy" przez nich płyną i to jest "idealna maszynka do pieniędzy", "zwykła korporacja" i co nie tylko, albo zaraz wchodzi druga narracja, że to już koniec i te "miliardy" się już nie liczą. Niedługo pewnie wróci temat sprzedaży sal i budowy nowych i znów będzie pisanie, że to "zwykła deweloperka" i na jakiś czas organizacja już nie będzie "bankrutować".
Wiecie co? Przypomina mi to studium Strażnicy. Tam też tak było, że jak był artykuł o głoszeniu, to wszyscy zapominali o wdowach. Jak był artykuł o wdowach, to wszyscy zapominali o głoszeniu. Czy serio tak ciężko jest stworzyć trochę bardziej złożony obraz organizacji niż ciągłe wychylanie się od finansowej zapaści do miliardów na kajmanach?
Nie mogę też nie zauważyć, że pojęcie "bankructwa" w przypadku organizacji religijnej jest niezastosowalne, ponieważ organizacja nie działa według reguł wolnorynkowych, nie jest to też firma, która może stać się niewypłacalna. Niewypłacalna względem kogo? Tych około 20 000 "sług pełnoczasowych", którym dają miesięcznie jakieś ochłapy? Przy obecnym trendzie można dalej ograniczać liczbę personelu i w zasadzie końca tutaj nie widać.
Kredytów nie mają, finansują się z własnych środków. Potężny portfel nieruchomości na całym świecie, których utrzymanie niemalże nic nie kosztuje - nawet podatku od nieruchomości nie płacą.
Ja w tych wszystkich rewelacjach widzę jedynie postępującą optymalizację finansową. Jakie stałe koszty mają ich przygnieść?
Musicie się zdecydować, Orędownicy Upadku Orga, bo albo czytam, że jakieś "miliardy" przez nich płyną i to jest "idealna maszynka do pieniędzy", "zwykła korporacja" i co nie tylko, albo zaraz wchodzi druga narracja, że to już koniec i te "miliardy" się już nie liczą. Niedługo pewnie wróci temat sprzedaży sal i budowy nowych i znów będzie pisanie, że to "zwykła deweloperka" i na jakiś czas organizacja już nie będzie "bankrutować".
Wiecie co? Przypomina mi to studium Strażnicy. Tam też tak było, że jak był artykuł o głoszeniu, to wszyscy zapominali o wdowach. Jak był artykuł o wdowach, to wszyscy zapominali o głoszeniu. Czy serio tak ciężko jest stworzyć trochę bardziej złożony obraz organizacji niż ciągłe wychylanie się od finansowej zapaści do miliardów na kajmanach?
Ostatnie wiadomości