Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: Dosłowność czy symbole.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Gremczak dnia Wczoraj o 23:46 »
Teologicznie.
No i co?
Był ten Adam, Ewa fizycznie?
A jak nie było fizycznie Adama i Ewy to i nie było Kaina i Abla.
Może ten tekst o Adamie , Ewie i raju trzeba brać symbolicznie a nie dosłowni.
2
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: Czy morralny kodeks Jezusa ma sens?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Gremczak dnia Wczoraj o 22:35 »
Skoro kodeks Jezusa jest bez sensu, to rozumiem, że według Ciebie miłość ma sens tylko wtedy, gdy jest opłacalna? Czyli kochasz, dopóki ktoś Cię nie uderzy? To nie miłość, to transakcja handlowa.

To tak troszkę wymyślnie napisałeś
Miłość na sens gdy ktoś cię miłuje.



Jeśli Jezus robi to, co może robić tylko absolutna Miłość, to staje się Bogiem w działaniu, a nie tylko w teorii. Twoje wyśmiewanie Jego kodeksu to po prostu dowód na to, że nie rozumiesz definicji Boga.

W Biblii napisano, że Bóg jest miłością (1 Jana 4:16). Skoro wyśmiewasz kodeks Jezusa – to nadstawianie policzka, wybaczanie 77 razy i brak pogoni za majątkiem – to wyśmiewasz bezwarunkową miłość.

Czy gdybym zastosował Twoje rady (oko za oko, brak przebaczenia, walka o swoje), to okazałbym miłość bliźniego? To byłoby postępowanie wbrew Bogu, a nie zgodnie z Jego wolą. A tak Jezus nie mógł postąpić.


W biblio mamy dużo przykładów,które przeczą ,że bóg jest miłościa.
Gdyby człowiek tak postępował na pewno nie przysporzyło by mu chwały.

Kodeks wymieniony?
Nie zgadzam się z nim.
3
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: Czy morralny kodeks Jezusa ma sens?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Stanisław Klocek dnia Wczoraj o 21:54 »
Niestety, ale wymienione rady "owego kodeksu" są do kitu. Tego nie powinno uczyć się gdziekolwiek. Dlaczego? Dlatego, że jest to pożywka i ochrona dla wszelkiej maści przestępców. Jest to nie wychowawcze. Ten kodeks zachęca przestępców do dalszej grabieży i wyrządzania innych krzywd, a pokrzywdzonym zaleca dawać się krzywdzić jeszcze bardziej. Czy to tak trudno zrozumieć?
4
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: Czy morralny kodeks Jezusa ma sens?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Nadaszyniak dnia Wczoraj o 21:40 »
Jeżeli osoba uznaje, wierzy w PS, powinna kierować się ''Zasadą Miłości'' zacytuję: „Wszystko, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy” (Mt 7, 12). Nawet osoba niewierząca w ten chrześcijański kanon, stwierdzi - taka postawa względem drugiej osoby JEST NIEODZOWNA. Andrzejku, Andrzejku wyszedłeś  ''przed orkiestrę'' opierając się na algorytmach.
5
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: Czy morralny kodeks Jezusa ma sens?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Światus dnia Wczoraj o 20:54 »
Skoro kodeks Jezusa jest bez sensu, to rozumiem, że według Ciebie miłość ma sens tylko wtedy, gdy jest opłacalna? Czyli kochasz, dopóki ktoś Cię nie uderzy? To nie miłość, to transakcja handlowa.

Jeśli Jezus robi to, co może robić tylko absolutna Miłość, to staje się Bogiem w działaniu, a nie tylko w teorii. Twoje wyśmiewanie Jego kodeksu to po prostu dowód na to, że nie rozumiesz definicji Boga.

W Biblii napisano, że Bóg jest miłością (1 Jana 4:16). Skoro wyśmiewasz kodeks Jezusa – to nadstawianie policzka, wybaczanie 77 razy i brak pogoni za majątkiem – to wyśmiewasz bezwarunkową miłość.

Czy gdybym zastosował Twoje rady (oko za oko, brak przebaczenia, walka o swoje), to okazałbym miłość bliźniego? To byłoby postępowanie wbrew Bogu, a nie zgodnie z Jego wolą. A tak Jezus nie mógł postąpić.

PS. Twój sarkastyczny spis treści pominął punkt 5. Czyżby Twoje AI uznało, że ten punkt Twojej »analizy« jest zbyt nieracjonalny8-)
6
ŚWIADKOWIE JEHOWY W MEDIACH / Odp: Jezus rowerzysta i Kazik
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Estera dnia Wczoraj o 17:28 »
      https://www.youtube.com/watch?v=ynJb6lOO378

   Kazik Staszewski był na pamiątce.
   No to zapewnie jako taki polski celebryta zrobił tam furorę w okolicy.
   Zaraz się będą chwalić, że taki artysta ich nawiedził.
7
PSYCHOMANIPULACJA / Odp: MEMY NA CZAS SŁUSZNY
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Estera dnia Wczoraj o 15:59 »
   Organizacja śj mówi o niesamowitym rozwoju.
   I wzrostach w swoich szeregach, a jak jest naprawdę?


   
8
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Czy należy wierzyć w cuda?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia Wczoraj o 14:36 »
CZY NALEŻY WIERZYĆ W CUDA?

Cud – między zachwytem a łatwowiernością

Słowo „cud” od wieków działa na wyobraźnię. Oznacza coś niezwykłego, zdumiewającego, wykraczającego poza codzienne doświadczenie. Problem w tym, że granica między tym, co naprawdę niewyjaśnione, a tym, co jedynie niezrozumiane lub zmyślone, bywa niebezpiecznie cienka.
W potocznym sensie „cud” to po prostu rzadkie zdarzenie. W sensie religijnym — ingerencja siły nadprzyrodzonej. I właśnie ta druga definicja wymaga najwięcej krytycznego namysłu, bo bardzo często staje się wygodnym wyjaśnieniem tam, gdzie brakuje wiedzy albo dowodów.

Tam, gdzie kończą się dowody, zaczyna się „cud”

Historia pokazuje prosty mechanizm: im mniej wiemy, tym chętniej sięgamy po wyjaśnienia nadprzyrodzone. Dawniej „cudami” były zjawiska, które dziś tłumaczy fizyka, medycyna czy biologia.
Nie oznacza to, że świat przestał być fascynujący. Oznacza natomiast, że obszar cudów systematycznie kurczy się wraz z rozwojem wiedzy.
To prowadzi do niewygodnego pytania:
czy cuda rzeczywiście istnieją, czy raczej są tylko etykietą przyklejaną do naszej niewiedzy?

Relikwie i materialne „dowody” wiary

Szczególnie problematyczne są cuda, które rzekomo pozostawiają fizyczne ślady — relikwie, „święte” przedmioty, materialne dowody ingerencji boskiej.
W przeszłości wiele z nich okazywało się:
błędną interpretacją,
legendą powtarzaną przez wieki,
albo zwyczajnym fałszerstwem.
Wraz z rozwojem metod badawczych te „dowody” zaczęły się rozpadać. Im dokładniejsze badania, tym mniej cudów wytrzymuje konfrontację z rzeczywistością.
Nie jest przypadkiem, że współcześnie instytucje religijne podchodzą do takich zjawisk z dużo większą ostrożnością — ryzyko kompromitacji jest po prostu zbyt duże.

Przypadek Sokółki – wiara zamiast weryfikacji

Historia z Sokółki z 2008 roku dobrze ilustruje problem. Ogłoszono, że hostia przemieniła się w tkankę mięśnia sercowego. Brzmi spektakularnie — i właśnie dlatego powinno być potraktowane z najwyższą rygorystycznością naukową.
Tymczasem:
badania przeprowadzono poza oficjalnym trybem,
nie było pełnej dokumentacji,
nie dopuszczono do niezależnej weryfikacji,
odrzucono możliwość dalszych badań, które mogłyby rozstrzygnąć sprawę.
W takiej sytuacji nie mamy do czynienia z cudem, lecz z twierdzeniem pozbawionym solidnych podstaw.
Jeżeli coś ma być uznane za wydarzenie nadprzyrodzone, powinno być badane z maksymalną dokładnością, a nie chronione przed weryfikacją.

Wiara nie jest dowodem

Najczęstszą odpowiedzią na wątpliwości jest stwierdzenie: „to kwestia wiary”. I jest w tym sporo prawdy — tyle że ma ona poważne konsekwencje.
Wiara:
nie wymaga dowodów,
nie podlega weryfikacji,
nie może być obalona.
Ale właśnie dlatego nie może być traktowana jako argument w dyskusji o faktach.
Jeżeli każde niewygodne pytanie można uciszyć słowem „wiara”, to przestajemy rozróżniać prawdę od przekonania.

Czy należy wierzyć w cuda?

Nie ma żadnego racjonalnego obowiązku wierzyć w cuda.
Jest natomiast powód, by podchodzić do nich sceptycznie.
Sceptycyzm nie oznacza zamknięcia się na świat. Oznacza jedynie, że:
nadzwyczajne twierdzenia wymagają nadzwyczajnych dowodów,
brak wyjaśnienia nie jest jeszcze dowodem na cud,
a autorytet — nawet religijny — nie zastępuje rzetelnej analizy.

Wnioski

Cuda funkcjonują przede wszystkim jako element wiary, nie wiedzy. I dopóki nie będą poddawane uczciwej, niezależnej weryfikacji, pozostaną bardziej opowieścią niż faktem.
Można w nie wierzyć — ale warto mieć świadomość, że jest to wybór światopoglądowy, a nie wniosek wynikający z dowodów.
A tam, gdzie zamiast dowodów pojawia się zakaz zadawania pytań, kończy się poszukiwanie prawdy — i zaczyna się dogmat.

Addendum - Historia domniemanego cudu w Sokółce.

12 października 2008 roku młody wikariusz, ksiądz Jacek Ingielewicz, przypadkowo upuścił konsekrowaną hostię na ziemię. Arcybiskup Edward Ozorowski telefonicznie, prywatnie poprosił dwóch patomorfologów z Uniwersytetu w Bialymstoku: profesora Marię Sobaniec-Łotowską oraz profesora Stanisława Sulkowskiego o zbadanie hostii. Wydali oni następujące oświadczenie: Analizowany przez nas materiał w całości stanowi tkankę mięśnia sercowego.

Uniwersytet Medyczny oficjalnie odcina się  od wyników tych badań i podkreśla, że uczelnia ich nie firmuje. Takie jest stanowisko rektora uczelni, które prof. Chyczewski, jako rzecznik prasowy, prezentuje w najnowszym numerze wydawanego na uczelni pisma "Medyk białostocki". W czwartek stanowisko udostępnił PAP.

"Myśmy tego nie robili, jako uczelnia" - powiedział PAP Chyczewski i dodał, że badania zostały przeprowadzone w sposób nielegalny, "po cichu", poza oficjalną drogą. Miało to miejsce w Akademickim Zakładzie Diagnostyki Patomorfologicznej. Chyczewski podkreśla, że uczelnia nie miała żadnego zlecenia do wykonania tych badań, badanie nie zostało nigdzie zarejestrowane.

"Proszę nie przypisywać diagnozy żadnemu konkretnemu zakładowi działającemu w instytucji zwanej Uniwersytetem Medycznym" - napisał Chyczewski w stanowisku.
Chyczewski napisał w oświadczeniu, że "szanuje" przeświadczenie kolegów "o cudzie przeobrażenia świętej hostii we fragment mięśnia sercowego", jednak - jak zaznacza - jako człowiek wierzący, a jednocześnie wątpiący "medyk o przyrodniczym spojrzeniu na świat" - ma wątpliwości. Chyczewski napisał, że nie podważa diagnozy kolegów, chociaż "cechuje ich emocjonalne podejście do wiary"."Są doświadczonymi patologami, więc z dużym prawdopodobieństwem badana przez nich tkanka pochodzi z mięśnia serca. Nasuwa się pytanie: z czyjego serca?" - pisze rzecznik Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Podkreśla, że badanie histopatologiczne nie da tu odpowiedzi, a wątpliwości rozwiałoby badanie genetyczno-molekularne.
Prof. Chyczewski uważa, że koledzy, którzy podjęli się diagnozy popełnili "szkolny błąd", polegający na tym, że próbowali połączyć teologię i biologię, a to jego zdaniem jest niemożliwe. Rzecznik poinformował też, że w rozmowie z metropolitą białostockim abp. Edwardem Ozorowskim zaproponował przeprowadzenie szczegółowych oficjalnych badań nad tkanką, ale metropolita odmówił tłumacząc, że sprawa wymaga spokoju.
Chyczewski powiedział, że są też oferty badań od innych doświadczonych specjalistów z innych ośrodków, np. Bydgoszczy. Już kilka tygodni temu, gdy informacja o badaniach została nagłośniona, arcybiskup Ozorowski mówił: "Mamy do czynienia z materią niezwykle subtelną. Jeśli wyznajemy, że jest to ciało Chrystusa, to nie można tak sobie ciąć na kawałki i poddawać badaniom. Trzeba zachować ostrożność i swoistą rozwagę”

A jakie jest stanowisko kolegów w sprawie cudów kościelnych?
9
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Który system rozwodu jest najwłaściwsy?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia Wczoraj o 11:36 »
KTÓRY SYSTEM ROZWODU JEST NAJWŁAŚCIWSZY?

Izrael

Ze względu na wcześniejsze doświadczenia związane z krytyką korzystania z cudzych cytatów, w niniejszym opracowaniu rezygnuję z bezpośredniego przywoływania tekstów źródłowych, ograniczając się do przedstawienia własnych wniosków interpretacyjnych.

Fragment Pwt 24:1 odnosi się do sytuacji, w której mężczyzna znajduje u swojej żony „coś odrażającego”, co staje się podstawą do wystawienia listu rozwodowego. W kontekście narracji Księgi Rodzaju kobieta została ukazana jako pomoc dla mężczyzny, co znajduje odzwierciedlenie w asymetrii uprawnień – to mężczyzna posiadał inicjatywę w zakresie rozwiązania małżeństwa. Jednocześnie list rozwodowy pełnił istotną funkcję ochronną wobec kobiety, zabezpieczając ją przed ewentualnymi oskarżeniami o cudzołóstwo w przypadku ponownego zamążpójścia.

Pojęcie „czegoś odrażającego” pozostaje niejednoznaczne, co otworzyło pole do rozbieżnych interpretacji. Ponieważ jednak decyzja o tym czy uznać list rozwodowy czy nie należała do rabinów, niektórzy z nich starali się jakoś skodyfikować te wątpliwości. Interpretacja czegoś odrażającego” (hebr. דָּבָר - dâbâr  עֶרְוָה -‛ervâh) była sporna. Konserwatywna szkoła rabbiego Szammaja dopuszczała go tylko w przypadku cudzołóstwa, a liberalna - ta rabbiego Hillela z niemal błahego powodu. Spór ten wskazuje na brak jednoznacznej wykładni oraz próbę dostosowania norm prawnych do realiów społecznych.

Prawo starotestamentowe przewidywało również sankcje wobec mężczyzny, który fałszywie oskarżył żonę o brak dziewictwa przed ślubem. Wtedy nie tylko nie dostawał rozwodu z nią póki żyje, ale na dodatek będzie musiał zapłacić ojcu swojej wybranki grzywnę w wysokości 100 sykli (szekli) srebra, czyli ok 1,3 kg srebra. Wtedy była to znaczna suma odpowiadające kilkuletniemu zarobkowi niewykwalifikowanego robotnika, ewentualnie kupnie 3 niewolników czy 30-50 stuk bydła.  Można było za nią kupić także 10 chomerów jęczmienia ( ok. 2200 litrów)

Polska

Współczesna Polska, mimo silnych odniesień kulturowych do katolicyzmu, nie implementuje wprost norm religijnych do systemu prawa cywilnego i karnego. Nauczanie chrześcijańskie, zgodnie z którym rozwód dopuszczalny jest jedynie w przypadku naruszenia wierności małżeńskiej, pozostaje przede wszystkim normą etyczną, a nie bezpośrednim źródłem prawa.

W okresie II Rzeczypospolitej system prawa rozwodowego był niejednolity i uzależniony od dziedzictwa prawnego poszczególnych zaborów. Na terenach dawnego zaboru rosyjskiego i austriackiego rozwody dla katolików były niedopuszczalne, natomiast w zaborze pruskim istniała taka możliwość. Sytuacja ta wynikała z braku unifikacji systemu prawnego po odzyskaniu niepodległości.
Współczesne prawo polskie definiuje rozwód jako instytucję sądową, której podstawą jest zupełny i trwały rozkład pożycia małżeńskiego. Oznacza to zerwanie więzi emocjonalnej, fizycznej oraz gospodarczej między małżonkami. Kryteria te mają charakter obiektywny i nie odwołują się bezpośrednio do norm religijnych, lecz do oceny faktycznego funkcjonowania związku.

Rozwód po Włosku ;)

Ten typ rozwodu obejmuje wszystkie nacje oraz wyznania i jest odpowiedzią na przypadek, kiedy któryś z małżonków stwierdza, że ma swojego partnera na tyle dość że należy tak szybko jak tylko możliwe przeciąć małżeńskie więzi bez niepotrzebnego tracenia czasu i pieniędzy na koszta sądowe. Należy go jednak przeprowadzić z wielką starannością i rozwagą, gdyż nie każdy kraj uznaje go za dopuszczalny.

Uwagi końcowe

Zestawienie starotestamentowych regulacji, nauczania chrześcijańskiego oraz współczesnego prawa polskiego ukazuje ewolucję podejścia do instytucji małżeństwa i rozwodu. Prawo starożytne miało charakter regulacyjny i ochronny, nauczanie religijne wprowadzało normy o charakterze moralnym, natomiast nowoczesne systemy prawne opierają się przede wszystkim na przesłankach społecznych i pragmatycznych.
10
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: Czy morralny kodeks Jezusa ma sens?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Storczyk dnia Wczoraj o 11:27 »
Ten kodeks to najwyższy level.
Ma sens niestety niewiele osób go zna.
Gdyby uczyli go w szkole wpajano od dziecka .
To życie byłoby bajką .
Strony: [1] 2 3 ... 10