2
« Ostatnia wiadomość wysłana przez donadams dnia Dzisiaj o 15:26 »
Zaryzykowałbym tylko twierdzenie, że to nie działania organizacji osłabiły więzi pomiędzy ludźmi w niej, ale że organizacja wpisała się w trend społeczny swoimi decyzjami. Zaczęło się od skasowania zebrania grupowego w domach prywatnych. Nie jest jednak tak, że gdyby te zebrania zostały, wszystko byłoby inaczej. Można ulegać takim złudzeniom, ale już pod koniec życia tych zebrań było coraz mniej chętnych, żeby organizować je u siebie, to były ciągle te same 2-3 osoby w grupie. Społeczeństwo się zmieniło na "nie mam czasu", "niech inni też coś zrobią" itd. Bardziej roszczeniowe, bardziej nastawione na siebie. Decyzje o skasowaniu zebrania grupowego dobrze wpisały się w trend, ale gdyby tego nie zrobili i tak by do tego doszło.
Zoom to też nie był ich wybór, tylko konieczność na pewnym etapie, a potem okazało się, że przyzwyczajenia zrobiły swoje, a te ciężko zmienić. Ludzie szybko przyzwyczajają się dobrego. Więc jeśli chodzi o więzi, to powiedziałbym, że jak zrobią tylko jedno zebranie w tygodniu, to to nic nie zmieni w tym temacie. Już teraz jest tak, że ludzie mocno się ograniczają do swojego kręgu znajomych i 7 zebrań w tygodniu by tego nie zmieniło.
Ale to byłby strzał w kolano ze względu na zaangażowanie i poczucie "bliskości końca" - no chyba, że wymyśliliby jakiś wypełniacz za to drugie zebranie. To nie mógłby być jednak wypełniacz dobrowolny, bo jak wiadomo rodzinne wielbienie Boga miało takim być i powiedzieć, że słabo to wyszło, to nic nie powiedzieć.