Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
ŚWIADKOWIE JEHOWY W MEDIACH / Odp: Polemika na Facebook - eksperyment z AI
« Ostatnia wiadomość wysłana przez donadams dnia Wczoraj o 23:14 »
Tak... "wyśmienita uczta duchowa" :)
2
ŚWIADKOWIE JEHOWY W MEDIACH / Odp: Polemika na Facebook - eksperyment z AI
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Światus dnia Wczoraj o 22:06 »
    Ciekawa ocena. Widać, że AI przemyca pod łagodnymi stwierdzeniami poważniejsze treści np.: "zamiast próbować udowadniać logiczność zasad, których przed człowiekiem z zewnątrz obronić się po prostu nie da." Albo to: "pokazało, że nie rozmawiasz jak zaprogramowany robot". Widocznie tak ludzie odbierają ŚJ ;-)
    Nauczyłem się, z tego dłuuugiego wpisu", żeby trzymać się logiki.

Ja niestety trafiłem na post z kongresu, pod którym połowa komentarzy ŚJ stanowiły wpisy typu: Wspaniały pokarm duchowy.
3
ŚWIADKOWIE JEHOWY W MEDIACH / Odp: Polemika na Facebook - eksperyment z AI
« Ostatnia wiadomość wysłana przez donadams dnia Wczoraj o 19:50 »
Poniżej zapis rozmowy z AI. Pogrubiłem ciekawe wnioski wyciągnięte przez AI:

[ŚJ] Jestem Świadkiem Jehowy i wdałem się w polemikę z człowiekiem z internetu. Chciałbym, żebyś ocenił naszą rozmowę i powiedział, dlaczego moja argumentacja jest dobra.

[AI] Chętnie przyjrzę się Waszej rozmowie i przeanalizuję argumenty. Żeby moja ocena była rzetelna, obiektywna i pomocna, wklej tutaj przebieg Waszej dyskusji albo najważniejsze fragmenty Waszych wypowiedzi.

Po zapoznaniu się z tekstem wskażę mocne strony Twojej argumentacji – na przykład to, czy była logiczna, oparta na konkretnych źródłach, kulturalna i czy trafnie odpowiadała na zarzuty rozmówcy. Jeśli zauważę jakieś pułapki dyskusyjne, w które mogłeś wpaść (częste w internetowych debatach), również Ci na nie zwrócę uwagę, żebyś mógł jeszcze lepiej prowadzić takie rozmowy w przyszłości.

Czekam na tekst! Jakie były główne tematy Waszej polemiki?

[ŚJ] Pod artykułem o kongresie Świadków Jehowy ktoś napisał komentarz: "Wspaniali ludzie z otwartymi sercami". Ale ktoś inny napisał wtedy: "sekta stosujaca ostracyzm rodzinny". Tutaj ja się włączyłem do rozmowy i napisałem:

"to nie jest takie proste . W wielu rodzinach jeśli ktoś się wyłamie to jest problem. Wogole w społeczeństwie jeśli ktoś się wyłamie to jest problem."

I tutaj po raz pierwszy odpowiedział mi człowiek z którym teraz polemizuje. Napisał mi:

(odstępca) "to jest bardzo proste. Jeśli ktoś się wyłamie w społeczeństwie, społeczeństwo ma prawo przyjąć daną postawę wobec tej osoby. Ta postawa może być w miarę spójna lub rozproszona. W przypadku Świadków Jehowy wygląda to zupełnie inaczej. Postawa całej społeczności Świadków Jehowy jest dyktowana doktryną, wobec tego stosunek do osoby wykluczonej jest NARZUCONY przez władze organizacji. Nie ma dowolności w tym zakresie. Jeśli ktoś jest wykluczony, trzeba zerwać z nim kontakt. Brak takiej reakcji związany jest z sankcjami nakładanymi na osobę, która tego nie zrobiła. Wobec tego różnica jest zasadnicza i ma charakter systemowy.".

Ja mu za to napisałem:

"wszystko co robimy , co robią świadkowie Jehowy jest podyktowane słowem bożym i i interpretacja słowa Bożego, pewne rzeczy są kwestią sumienia , a pewne nie . Bazujemy głównie na Biblii i na tej podstawie chcemy podejmować decyzje. Osoby które się odłączają od zboru też są różne , niektórzy są bardziej wrogo nastawieni inni mniej. To wpływa też na nasze podejście do nich. Przypomnę że organizacje mają wytyczne i się ich stosują , chcą zachować jedność. Dzieje się tak też w kościele katolickim , oczywiście to nie to samo . Jednak w kościele również nie można zbyt swobodnie interpretować Biblii , pewne kwestie są z góry narzucone też. Tak to wygląda. Życie człowieka i wszystko co przeżywamy bywa raz trudne raz łatwe.zycie ogólnie nie jest łatwe , bo sami jesteśmy niedoskonali i sobie szkodzimy często , ale i ludzie wokół nas też. I człowiek też jest tak stworzony, że potrzebuje innych . Dziwię się że się dziwisz że mamy wytyczne , każda organizacja ma. Watykan też".

On znów mi odpisał:

(odstępca) "albo się nie zrozumieliśmy, albo odwracasz uwagę od tego, co jest sednem sprawy. Każda religia ma doktrynę, to jest jasne. Szanująca się religia wymaga stosowania od swoich członków zasad, które ustala. To też jest jasne. To jednak nie zmienia tego, że doktryna może być ZŁA i NIEGODZIWA - właśnie taka jest doktryna Świadków Jehowy. Przez całe dekady mówiliście, że zrywanie wszelkich kontaktów z wykluczonymi jest konieczne, że w taki sposób "wyraża się miłość" do tych ludzi. Jakoś w zeszłym roku zawisło nad wami widmo problemów prawnych i utraty finansowania w Norwegii, przez co nieco zmieniliście doktrynę dotyczącą wykluczania i niektóre osoby, możecie teraz zapraszać na te wasze spotkania i witać się z nimi jak przyjdą. Nadal nie możecie utrzymywać z nimi regularnych kontaktów. Zmiana dotyczyła tylko niektórych osób, bo pozostałe wykluczone osoby nadal mają ZERO kontaktu ze swoimi rodzinami. Więc proszę nie kłamać, że Świadek Jehowy ma prawo podjąć jakąkolwiek osobistą decyzję w tym zakresie, bo wszystko jest dokładnie opisane w waszych procedurach, Strażnicach itd. Zachowania względem wykluczonych są regulowane odgórnie, co przyczynia się do rozpadu rodzin, depresji, prób samobójczych... W katolicyzmie, chociaż nie jestem jego fanem, nie ma odpowiednika takiej szkodliwej nauki. Ekskomunika ma inne skutki. Co więcej nie ma żadnych podstaw biblijnych, żeby tak traktować ludzi, którzy od was odchodzą. Przykładem niech jest to, że w zeszłym roku zmieniliście niektóre zasady w tym zakresie - czyli przez 50 lat Biblia uczyła "tak i tak", a w zeszłym roku wyszła nowa Biblia i można było uczyć "tak a tak". Przecież to jest paranoja. Życie człowieka bywa trudne, ale życie Świadka Jehowy mogłoby być prostsze, gdyby rzeczywiście polegał na Biblii, a nie ślepo podążał za tym, co jestnapisane w Strażnicy.".

Co o tym myślisz?

[AI] Dziękuję za przedstawienie całej rozmowy. To klasyczna, internetowa debata na temat, który budzi bardzo silne emocje. Twoje podejście ma kilka mocnych stron, zwłaszcza pod względem kultury dyskusji, ale Twój rozmówca poruszył bardzo konkretne argumenty formalne i systemowe.

Oto rzetelna ocena Twojej argumentacji – wskazanie tego, co zrobiłeś dobrze, oraz analiza, dlaczego z punktu widzenia osoby z zewnątrz Twoje argumenty mogły nie być w pełni przekonujące.
Gdzie Twoja argumentacja jest dobra? (Mocne strony)

Zachowanie spokoju i wysoka kultura osobista: Nie dałeś się ponieść emocjom, nie zaatakowałeś rozmówcy personalnie (brak ad personam), co w dyskusjach internetowych jest plagą. Pokazałeś dojrzałość.

Odwołanie do uniwersalnego ludzkiego doświadczenia: Bardzo ładnie i empatycznie napisałeś o tym, że "życie ogólnie nie jest łatwe", że ludzie są niedoskonali i potrzebują siebie nawzajem. To zhumanizowało Twoją wypowiedź i pokazało, że nie rozmawiasz jak zaprogramowany robot, tylko jak wrażliwy człowiek.

Próba relatywizacji (szukania analogii): Słusznie zauważyłeś, że każda duża organizacja (w tym Kościół katolicki czy Watykan) posiada swoje wewnętrzne wytyczne, hierarchię i zasady interpretacji, których członkowie muszą przestrzegać, by zachować jedność. Z logicznego punktu widzenia to prawda – struktury społeczne potrzebują reguł.

    Wskazanie na rolę sumienia i Biblii: Dla Świadka Jehowy fundamentem jest wiara, że wytyczne nie są wymysłem ludzkim, ale wynikają ze zrozumienia Pisma Świętego. Jasno określiłeś swój punkt odniesienia (Biblię).

Dlaczego dla Twojego rozmówcy (i osób z zewnątrz) ta argumentacja była niewystarczająca?

Twój rozmówca zastosował bardzo precyzyjną argumentację opartą na faktach formalno-prawnych i logice systemowej. Oto dlaczego Twoje odpowiedzi go nie przekonały:
1. Porównanie "społeczeństwa" do "organizacji" (Błąd fałszywej analogii)

W pierwszej wypowiedzi napisałeś, że jeśli ktoś wyłamuje się w społeczeństwie lub rodzinie, to też jest problem. Rozmówca natychmiast to wypunktował:

    W społeczeństwie reakcja na kogoś, kto się "wyłamie" (np. zmieni poglądy), jest oddolna i rozproszona – jedna osoba przestanie z nim rozmawiać, a druga nie będzie miała z tym problemu. Nie ma za to kar.

    U Świadków Jehowy (co rozmówca nazwał charakterem systemowym) zasada unikania kontaktów jest odgórna. Jeśli Świadek Jehowy zignoruje wytyczne i będzie utrzymywał regularne kontakty z wykluczonym (poza bliską rodziną mieszkającą w jednym domu), sam ryzykuje sankcje religijne (również wykluczenie). Twój argument o "wyłamywaniu się w społeczeństwie" nie pokrywa się więc z realną procedurą.

2. Argument o zmianach z marca 2024 roku (Norwegia)

Rozmówca wyciągnął bardzo silny argument faktograficzny dotyczący niedawnych zmian (ogłoszonych przez Ciało Kierownicze w marcu 2024 roku, m.in. możliwość krótkiego przywitania wykluczonych w Sali Królestwa czy zapraszania na zebrania).

    Połączył to z głośnym procesem w Norwegii, gdzie Świadkowie Jehowy stracili rejestrację jako wspólnota religijna i dotacje państwowe właśnie z powodu zarzutów o naruszanie praw człowieka przez ostracyzm.

    Dla osoby z zewnątrz zmiana zasad po kilkudziesięciu latach w tym samym momencie, gdy pojawiają się problemy prawne i finansowe, wygląda na działanie pragmatyczne i polityczne, a nie podyktowane zmianą tekstu Biblii. Nie odniosłeś się do tego zarzutu, przez co rozmówca uznał, że "odwracasz uwagę od sedna".

3. "Wytyczne" a wolność sumienia

Napisałeś, że "pewne rzeczy są kwestią sumienia, a pewne nie". Dla Twojego rozmówcy kwestia traktowania własnej rodziny czy bliskich przyjaciół, którzy odeszli z religii, powinna być zawsze kwestią osobistego sumienia. Fakt, że organizacja ściśle reguluje (w publikacjach takich jak Strażnica czy podręcznikach dla starszych), jak należy się zachowywać, dla ludzi z zewnątrz przekreśla argument o wolności wyboru.

Podsumowanie

Twoja argumentacja była dobra pod względem intencji i tonu – broniłeś swojej wiary z pozycji osoby lojalnej, szukającej pokoju i jedności w zborze.

Jednak w dyskusji czysto logiczno-formalnej Twój rozmówca miał przewagę, ponieważ operował na definicjach systemowych i konkretnych wydarzeniach (Norwegia, oficjalne procedury). Kiedy napisałeś o "wytycznych, które ma każda organizacja", on celnie odpowiedział, że problemem nie jest sam fakt istnienia wytycznych, ale to, że dana wytyczna (ostracyzm) w jego ocenie niesie za sobą ciężkie skutki emocjonalne i rodzinne dla ludzi.

W internetowych debatach z osobami, które dobrze znają procedury organizacji, argumenty o "niedoskonałości ludzi" czy "trudnym życiu" rzadko działają, ponieważ rozmówcy ci skupiają się na sztywnych przepisach prawa wewnętrznego, a nie na intencjach poszczególnych głosicieli.

[ŚJ] Ale to nie wszystko. Bo napisałem mu jeszcze:

"zmieniono podejście do osób usuniętych ze zboru, jak dobrze wspomniałeś . Przez całą nowożytną historię sług Jehowy zmieniliśmy już sporo i jeszcze pewnie sporo się zmieni. Przypominam, że zgodnie z biblią królestwo Boże będzie panować jak i w niebie tak i na ziemii . W związku z tym wszytko się zmieni. Nie zmieni się jedno , publiczne wyznawanie wiary w Jehowę , ale nasze podejście będzie się zmieniać. Apostoł Paweł pisał że jest Żyda zydem, dla Greka Grekiem itd żeby jak najwięcej ludzi pozyskać. Głosimy zgodnie ze słowami Jezusa idźcie i czyńcie uczniów . Dlatego chcemy czynić uczniów , głosimy żeby czynić uczniów. Dopasujemy się do realiów świata , pod warunkiem że jest to zgodne z biblią , żeby skuteczniej głosić. Chcemy też patrzęc na osoby usunięte ze zboru jako na osoby którym się potknęła noga , ale dalej przecież Bóg chce żeby się poprawili i wrócili. Tak wierzymy i tak robimy. Chcemy też zachować jedność , dlatego jesteśmy zarządzani centralnie przez grupę ciała kierowniczego. Nie ma jednego przywódcy , nie ma panów wiary naszej , wszyscy jesteśmy braćmi. Ale zgodnie z biblią 1 Koryntian 5:11 „Napisałem wam, żebyście przestali utrzymywać kontakty z każdym, kto nazywa się bratem, a jest rozpustnikiem, chciwcem, bałwochwalcą, oszczercą, pijakiem lub zdziercą — z takim nawet nie jadajcie.” . Teraz mamy łagodniejsze podejście , bo wzorem Boga chcemy okazywać więcej miłosierdzia , bo miłosierdzie cenniejsze niż ofiara. Idealni nie jesteśmy ale się staramy . Robimy też błędy to jest jasne , ale idziemy do przodu , zachowujemy wiarę i pokonujemy nasze słabości , duch chętny ale ciało słabe. Osobiście byłem też poza zborem , ale wróciłem."

On na to mi napisał:

(odstępca) "To świetnie brzmi, ale znowu omijasz sedno. Zapytałem o Norwegię, a Ty odpowiadasz ogólnikiem "sporo się zmieniło i jeszcze się zmieni" — to nie jest odpowiedź, tylko uciekanie od tematu. Fakt jest taki: przez dekady uczyliście jednego, a zmieniliście to dopiero wtedy, gdy zawisło nad wami widmo utraty rejestracji i finansowania w jednym z krajów europejskich. To nie jest "postęp duchowy", to jest reakcja na presję prawną. Gdyby to była kwestia lepszego zrozumienia Biblii, zmiana nastąpiłaby wcześniej albo z innego powodu niż zagrożenie sądowe. Co do 1 Koryntian 5:11 — przeczytaj ten werset jeszcze raz. Apostoł Paweł pisze o unikaniu ROZPUSTNIKÓW, CHCIWCÓW, BAŁWOCHWALCÓW, OSZCZERCÓW, PIJAKÓW i ZDZIERCÓW. To są konkretne, poważne grzechy. Świadkowie Jehowy stosują ten sam zakaz kontaktu wobec kogoś, kto PO PROSTU ODSZEDŁ od nich albo ma wątpliwości doktrynalne — bez popełnienia żadnego z wymienionych czynów. To jest nadużycie tekstu, rozciągnięcie go poza jego pierwotne znaczenie, żeby uzasadnić politykę organizacyjną, która z tym wersetem nie ma nic wspólnego. Piszesz też, że "nie ma jednego przywódcy, wszyscy jesteśmy braćmi", ale "jesteśmy zarządzani centralnie przez Ciało Kierownicze". To jest sprzeczność. Nieważne, czy decyzje narzuca jedna osoba czy grupa - mechanizm jest identyczny: odgórna decyzja, którą każdy członek MUSI wykonać pod groźbą sankcji. To właśnie systemowe narzucanie, a Ty to potwierdziłeś własnymi słowami. To, że osobiście wróciłeś do zboru, nic nie zmienia w tej sprawie. Rozmawiamy o rodzinach, które przez lata nie mają ŻADNEGO kontaktu z dzieckiem czy rodzicem, bo tak nakazuje procedura - nie dlatego, że ta osoba kogoś okradła czy zdradziła, tylko dlatego, że przestała wierzyć. To jest krzywda wyrządzana systemowo, a nie jakieś "trudności życia", o których piszesz ogólnikowo jakby był niezależne od was. Sami tworzycie te trudności."

Ja znów napisałem:

"to nie są łatwe sprawy , konflikt jest wpisane w naturę chrześcijaństwa . Nie będę tego tłumaczył . Przypomnij sobie Jezusa który mówi że nie przyszedł przynieść pokój , ale miecz. Tutaj już czytelnik musi się wykazać zrozumieniem. Niech każdy sobie to interpretuje jak chce. Głowa zborów jest Chrystus i on też narzuca pod groźbą sankcji wymogi . Możesz zobaczyć co mówi do zborow w objawieniu , że może wypluć ich jeśli nie zmienia swojego postępowania. Sankcje o których tak cudownie piszesz w negatywnym świetle również są wpisane w chrześcijaństwo , ale nie tylko , w prawo mojżeszowe kiedyś też. Dużo się zmieniło od tamtego czasu , dzisiaj nikt nikogo nie zabija za złamanie prawa Bożego. Zobacz kiedyś jak Bóg nakazał traktować grzeszników w starym testamencie , a jak jest dzisiaj zgodnie z droga Chrystusa . Ale duch zostaje ten sam. Duch prawa jest takie samo , ani odstępca który nie przynosi zdrowej nauki ani grzesznik jawny i nie okazujący skruchy nie może być członkiem ludu Bożego. Zasady się nie zmieniły. Niech czytelnik który czyta Biblię lub interpretuje wydarzenia na świecie wykaże się rozeznaniem. Nie jest łatwo podążać wąską ścieżką , ale za to pokój Boży który wtedy osiągamy jest bezcenny . Niezależnie od drogi, którą wybrałeś lub wybierzesz życzę Tobie takiego spokoju wewnętrznego. Toczymy też batalie prawne i zgodnie ze słowami Jezusa” Oto posyłam was jak owce między wilki. Dlatego bądźcie ostrożni (roztropni) jak węże i niewinni jak gołębie.” (Mateusza 10:16). Mamy sporo przeciwników.".

Na co on napisał:

(odstępca) ""Nie będę tego tłumaczył" to nie jest argument, tylko przyznanie, że nie masz odpowiedzi. Zapytałem konkretnie o trzy rzeczy - Norwegię, nadużycie 1 Koryntian 5:11 i sprzeczność w kwestii Ciała Kierowniczego - a Ty w odpowiedzi przechodzisz do mistyki o mieczu i konflikcie wpisanym w naturę chrześcijaństwa... Fragment z Objawienia o "wypluciu" zboru dotyczy oceny całej wspólnoty za jej duchową kondycję - to zupełnie inna sytuacja niż nakaz, żeby matka zerwała kontakt z własnym synem, bo ten przestał wierzyć Ciału Kierowniczemu. Mieszasz dwie różne sprawy, żeby nadać bieżącej praktyce organizacyjnej rangę biblijnego nakazu, którym nie jest. Sam się zresztą obalasz - piszesz, że "dziś nikt nikogo nie zabija za złamanie prawa Bożego", czyli przyznajesz, że praktyka zmieniła się drastycznie od Starego Testamentu. Skoro więc "duch prawa" wcale nie jest niezmienny w praktyce, tylko ewoluuje - to dlaczego zmiana zasad dotyczących wykluczonych nastąpiła akurat w momencie, gdy zagroziły wam realne konsekwencje prawne i finansowe w Norwegii, a nie wcześniej, z powodów czysto duchowych? Na to pytanie nadal nie odpowiedziałeś. I jeszcze jedno - najpierw mówisz, że zasady są jasno określone i odgórnie egzekwowane, a teraz nagle "niech czytelnik wykaże się rozeznaniem, niech każdy interpretuje jak chce". Nie może być jednocześnie sztywną doktryną i sprawą swobodnej interpretacji - musisz wybrać jedno z dwojga, inaczej osoby czytające naszą polemikę zobaczą, że mijasz się z prawdą. Dziękuję za życzenia spokoju, ale to nie zmienia faktu, że unikasz odpowiedzi na konkretne pytania, przechodząc do ogólników o mieczu, wilkach i batalii prawnych. Rozmawiamy o realnej krzywdzie realnych rodzin, a nie o metaforach. Rozumiem jednak, dlaczego to robisz - będąc Świadkiem Jehowy jesteś zobowiązany do obrony organizacji za wszelką cenę. Nie możesz przyznać, że jakiś element jej nauczania jest błędny, ponieważ wtedy de facto groziłoby ci wykluczenie. Nauczanie Świadków Jehowy akceptuje się albo w całości albo wcale, co jest dośc ironiczne w kontekście ciągle zachodzących zmian. Ja natomiast mogę podążać za faktami i logiką nie będąc zobowiązanym do dowodzenia, że jakaś konkretna przyjęta pozycja z góry jest w porządku. Zastanów się, czy warto w ogóle tak bronić doktryny oraz procedur, które jutro mogą ulec zmianie?"


[AI]
Druga część Waszej dyskusji weszła na jeszcze głębszy poziom i dotknęła kluczowych kwestii doktrynalnych oraz metodologii prowadzenia debaty. Twój rozmówca to osoba bardzo sprawna intelektualnie, która potrafi precyzyjnie wyłapywać błędy logiczne i nie daje się skierować na tematy poboczne.

Oto rzetelna ocena tej części Waszej rozmowy – z podziałem na to, co z Twojej perspektywy było trafnym argumentem, oraz na to, dlaczego w oczach postronnego obserwatora Twój rozmówca zyskał przewagę.
Gdzie Twoja argumentacja była dobra? (Mocne strony)

    Autentyczność i osobiste świadectwo: Przyznanie, że sam byłeś poza zborem i wróciłeś, to potężny, osobisty argument. Pokazuje, że znasz ten system z obu stron, a Twój powrót był świadomą decyzją. To nadaje Twoim słowom ludzki wymiar.

    Właściwe użycie tekstu biblijnego o "mieczu": Odwołanie się do słów Jezusa o tym, że nie przyniósł pokoju, ale miecz (Mateusza 10:34), z punktu widzenia teologii chrześcijańskiej jest trafne. Pokazuje, że radykalna wiara może prowadzić do podziałów w rodzinach i jest to koszt, który prawdziwy chrześcijanin musi brać pod uwagę.

    Pokora wobec zmian: Dobrze ująłeś to, że Świadkowie Jehowy nie uważają się za ludzi nieomylnych, że robicie błędy, uczycie się i dostosowujecie (porównanie do Pawła: „dla Żyda Żydem”). Z perspektywy wewnątrzorganizacyjnej to logiczne wyjaśnienie koncepcji „nowego światła”.

    Klasa na pożegnanie: Mimo naporu rozmówcy, życzyłeś mu wewnętrznego spokoju. To piękny gest, zgodny z chrześcijańską postawą, który łagodził ostry ton dyskusji.

Dlaczego z punktu widzenia logiki i obserwatora Twój rozmówca wygrał tę rundę?

Twój rozmówca zastosował technikę "trzymania się tematu" i bezlitośnie punktował każdą Twoją próbę ucieczki w metafory. Oto główne powody, dla których jego argumentacja okazała się silniejsza w tej debacie:
1. Unikanie odpowiedzi na zarzut o Norwegię

Rozmówca wprost zarzucił organizacji pragmatyzm (zmiana doktryny pod wpływem groźby utraty pieniędzy i statusu w Norwegii w 2024 roku).

    Twoja odpowiedź: "Przez całą nowożytną historię [...] zmieniliśmy już sporo i jeszcze pewnie sporo się zmieni".

    Z punktu widzenia debaty to tzw. unikanie odpowiedzi (red herring). Rozmówca natychmiast to obnażył, pisząc: "To nie jest postęp duchowy, to jest reakcja na presję prawną". Dla postronnego czytelnika brak bezpośredniego odniesienia się do mechanizmu tej konkretnej zmiany wygląda jak przyznanie mu racji.

2. Egzegeza wersetu z 1 Koryntian 5:11

Rozmówca dokonał bardzo trafnej analizy tekstu, który sam przytoczyłeś.

    Zauważył, że Paweł wymienia tam konkretne grzechy moralne (rozpustnik, pijak, złodziej).

    Wytknął organizacji, że stosuje ten werset (całkowity ostracyzm) również wobec ludzi, którzy po prostu stracili wiarę, mają wątpliwości lub złożyli rezygnację (odłączyli się), nie popełniając żadnego z tych czynów. Z punktu widzenia hermeneutyki (badania tekstu), Twój rozmówca wykazał tu błąd nadinterpretacji z Twojej strony.

3. Sprzeczność w kwestii wolności i posłuszeństwa

Wpadłeś w pułapkę logiczną, którą rozmówca natychmiast wykorzystał:

    Z jednej strony napisałeś: "niech każdy sobie to interpretuje jak chce / niech czytelnik wykaże się rozeznaniem".

    Z drugiej strony sam przyznałeś: "jesteśmy zarządzani centralnie przez grupę ciała kierowniczego", a wcześniej pisałeś o wytycznych.

    Rozmówca słusznie zauważył sprzeczność: w systemie Świadków Jehowy nie ma miejsca na to, by "każdy interpretował jak chce". Gdyby szeregowy Świadek zinterpretował werset o unikaniu kontaktów inaczej niż Ciało Kierownicze i zaczął zapraszać wykluczonego ze zboru na obiady, poniósłby konsekwencje. Twoje słowa o swobodzie interpretacji były więc sprzeczne z rzeczywistością organizacyjną.

4. Sprowadzenie dyskusji na poziom ludzkiej krzywdy

Twoje argumenty o "baczności", "wąskiej ścieżce" i "wilkach" rozmówca zneutralizował, sprowadzając temat na poziom czysto ludzki i emocjonalny: "Rozmawiamy o realnej krzywdzie realnych rodzin, a nie o metaforach". W oczach osób trzecich, które czytają taką dyskusję, argument o cierpieniu matek i dzieci zawsze przeważy nad teologicznymi metaforami o "wypluwaniu z ust".
Podsumowanie i wniosek na przyszłość

Twoja argumentacja była dobra wewnątrz Twojego systemu wartości – użyłeś pojęć i myśli, które dla innego Świadka Jehowy byłyby w pełni zrozumiałe i pokrzepiające.

Jednak w polemice z człowiekiem z internetu, który używa twardej logiki, poniosłeś porażkę dyskusyjną, ponieważ:

    Użyłeś zwrotu "Nie będę tego tłumaczył", co w debacie jest formalnym poddaniem partii.

    Zamiast odpowiadać na trudne pytania (Norwegia, Ciało Kierownicze), uciekałeś w ogólniki i metafory biblijne.

Twój rozmówca na koniec napisał coś bardzo celnego z psychologicznego punktu widzenia: zauważył, że jako Świadek Jehowy musisz bronić organizacji, bo nie masz wyjścia. Ta uwaga stawia Cię w pozycji osoby nieobiektywnej. Jeśli kiedykolwiek będziesz jeszcze prowadził taką dyskusję, zamiast unikać trudnych tematów (jak sprawa Norwegii), lepiej szczerze powiedzieć: "Rozumiem, jak to wygląda z boku i dlaczego może budzić takie emocje", a dopiero potem przejść do argumentacji biblijnej. Unikanie odpowiedzi zawsze osłabia Twoją pozycję.

[ŚJ] Ale to nie wszystko. Napisałem mu jeszcze:

"co ja mam Tobie odpowiedzieć ? Dlaczego ja mam się ustosunkowywać do Twoich wypowiedzi? Ja przedstawiam zdanie nasze , czyli osób które są zjednoczone w wielbieniu jednego prawdziwego Boga , wierzymy że Bóg jest zadowolony z naszych starań by spełniać jego wolę i głosić , wierzymy że nasi bracia z ciała kierowniczego również kochają Boga. Ta wiara kieruje mną by się starać i głosić dobrą nowinę i naśladować Jezusa . Wspólnie z braćmi jest mi łatwiej dochować wierności Bogu i wierzyć jego słowu. Co ja mam Ci odpowiedzieć , że ludzie mogą być poczuć się skrzywdzeni , to się zdarza. To ze rodziny niestety czasami są rozbijane przez ewangelie to o tym wspomniał Jezus 2000 lat temu . No i tak jest . Ja mam teraz przyjąć że to źle i odejść od Boga , ale Jezus uprzedził że tak może być. Zawsze , albo prawie zawsze tak bedzie że jeśli ktoś np: porzuci rodzinne tradycje katolickie i zacznie głosić od domu do domu będzie miał problem w rodzinie. Co ja mam Ci odpowiedzieć , że tak nie powinno być? Że to źle , z twojego punktu widzenia źle , bo tak jesteś ukierunkowany , nie pałasz sympatią do SJ , twoja sprawa . Duża część sppoleczenstwa też nie pała sympatią. Jezus powiedział że skoro nas prześladowali was też będą prześladować. Ogólnie to nie ma znaczenia dla Ciebie , ty nie jesteś wyznawcą Jehowy bo nie chcesz . Nie podobają ci się wyznawcy Jehowy i nie uznajesz ich za dobrych, nie chcesz mieć z nimi nic wspólnego. To jest twoja sprawa . My dalej będziemy wyszukiwać osoby które chcą oddać swoje życie Bogu i podążać za Chrystusem. Jezus powiedział że w sytuacji konfliktu rodzinnego trzeba wybrać Chrystusa . Powiedział , że kto bardziej kocha matkę lub syna niż mnie nie jest mnie godzien. Tak jak wspomniałem wcześniej wszytko zależy od intencji . Ja głównie i tylko polegam na Biblii i interpretacji słowa Bożego przez ciało kierownicze, czyli odrzucam trójce , nieśmiertelność duszy , czyściec , piekło . Ty możesz w to wierzyć , możesz wybrać Kościół katolicki , możesz wybrać kościoły protestanckie , lub ogólnie przestać wierzyć. Możesz podążać za ateistyczna logika . Droga wolna. Pamiętaj że po ich owocach ich poznacie . Po czynach i miłości. Ciebie nie znam, nie znam Twoich czynów, ale słowa które wypowiadasz pochodzą z serca i nie wskazują żebyś miał miłość w sercu . Nikt kto ma miłość w sercu nie będzie oceniał innych i sugerował złych pobudek. To jak dla mnie wystarczy. Po owocach ich poznacie . Co na ustach to w sercu."

Na co on mi odpisał:

(odstępca) "Zobacz, co się właśnie stało - po raz drugi nie odpowiedziałeś na żadne z trzech pytań: Norwegia, nadużycie 1 Koryntian 5:11, sprzeczność między "sztywną doktryną" a "niech każdy interpretuje jak chce". Zamiast tego piszesz "co ja mam Ci odpowiedzieć" - znów przyznajesz, że nie masz odpowiedzi, tylko tym razem próbujesz to zamaskować cytatami o prześladowaniach i podziałach rodzinnych. To zresztą przesunięcie tematu. Nikt nie kwestionuje, że wiara może dzielić rodziny na poziomie różnic światopoglądowych - to się zdarza w każdej religii i to nie jest przedmiotem naszej rozmowy. Mówiłem o czymś innym: o ODGÓRNIE NAKAZANYM, PROCEDURALNYM zakazie kontaktu, egzekwowanym pod groźbą sankcji wobec tego, kto go złamie. To nie jest "naturalny efekt różnicy przekonań" o którym mówił Pan Jezus - to jest wymuszona polityka organizacyjna, a to fundamentalnie inna sprawa, którą konsekwentnie pomijasz. Co do oceny "mojego serca" - piszesz, że nie mam miłości, bo "oceniam innych i sugeruję złe pobudki". Zauważ, że w tym samym zdaniu robisz dokładnie to samo wobec mnie - oceniasz mój charakter i przypisujesz mi złe intencje. Więc albo ta zasada obowiązuje obu, albo żadnego z nas - nie możesz jej użyć tylko wtedy, gdy wygodnie kończy dla Ciebie niewygodną rozmowę. Rozumiem, że nie masz zamiaru odpowiadać dalej na konkrety - to Twój wybór. Ale dla każdego kto czyta tę wymianę od początku, jest jasne, które pytania pozostały bez odpowiedzi i dlaczego."

[AI]
Trzecia runda Waszej dyskusji przyniosła ostateczne rozstrzygnięcie. W tej wypowiedzi odsłoniłeś swoje karty – zamiast silić się na logiczną obronę procedur, szczerze i otwarcie napisałeś, co czujesz i na czym opiera się Twoja wiara. Z ludzkiego i religijnego punktu widzenia to bardzo autentyczny moment.

Jednak z punktu widzenia zasad prowadzenia debaty (erystyki) Twój rozmówca postawił kropkę nad „i”. Wykorzystał Twoje słowa, by ostatecznie wykazać publiczności (osobom postronnym czytającym komentarze), że nie masz merytorycznych odpowiedzi na jego zarzuty.

Oto szczegółowa analiza tego, co wydarzyło się w tej ostatniej części:
Gdzie Twoja argumentacja miała wartość? (Mocne strony)

    Rozbrojenie dyskusji szczerością: Pytaniem „co ja mam Tobie odpowiedzieć? Dlaczego ja mam się ustosunkowywać do Twoich wypowiedzi?” dokonałeś ważnego zwrotu. Przyznałeś, że ta dyskusja z pozycji czysto intelektualnej nie ma dla Ciebie sensu, bo Twoja postawa wynika z wiary i zaufania do Boga oraz Ciała Kierowniczego, a nie z chęci wygrania debaty na argumenty prawne.

    Trafne użycie wersetu o pierwszeństwie miłości do Chrystusa: Cytat z Mateusza 10:37 („Kto bardziej kocha ojca lub matkę...”) był najlepszym możliwym argumentem teologicznym, jakiego mogłeś użyć w tej sytuacji. Doskonale wyjaśnia on motywację Świadka Jehowy: lojalność wobec Boga stoi ponad więzami rodzinnymi. Z perspektywy doktryny to absolutny fundament.

Dlaczego Twój rozmówca zyskał całkowitą przewagę?

Twój rozmówca nie odniósł się do Twoich uczuć religijnych, lecz po raz kolejny, bardzo precyzyjnie ocenił strukturę Twojej wypowiedzi. Zrobił to za pomocą trzech kroków:
1. Wskazanie na oficjalne poddanie dyskusji merytorycznej

Twoje słowa „co ja mam Tobie odpowiedzieć” dla każdego obserwatora debaty są sygnałem kapitulacji. Rozmówca natychmiast to wykorzystał, pokazując, że po raz kolejny trzy kluczowe i bardzo konkretne problemy (Norwegia, błędna interpretacja 1 Kor 5:11 oraz sprzeczność w kwestii wolności wyboru) zostały przez Ciebie całkowicie zignorowane.
2. Rozróżnienie między "konfliktem światopoglądowym" a "systemowym nakazem"

To prawdopodobnie najsilniejszy punkt jego argumentacji. Wyjaśnił Ci różnicę:

    Twój argument: Jezus mówił, że prawda przyniesie podziały (np. gdy ktoś zostaje Świadkiem Jehowy, a rodzina-katolicy się od niego odwracają). To jest naturalny konflikt wynikający z różnych przekonań.

    Kontrargument rozmówcy: To nie to samo, co sytuacja, w której organizacja nakazuje matce zerwać kontakt z dzieckiem pod groźbą kary religijnej. Rozmówca wykazał, że ukrywasz odgórną procedurę za plecami Jezusa i jego słów o „mieczu”, podczas gdy Jezus mówił o spontanicznych reakcjach ludzi, a nie o instytucjonalnych paragrafach.


3. Pułapka "oceny serca" (Hipokryzja dyskusyjna)

Na koniec popełniłeś poważny błąd taktyczny, który rozmówca bezlitośnie obrócił przeciwko Tobie (tzw. argument tu quoque – „ty też”).

    Napisałeś, że słowa rozmówcy „nie wskazują, żeby miał miłość w sercu” i że „nikt kto ma miłość w sercu nie będzie oceniał innych”.

    Rozmówca natychmiast zauważył, że pisząc to, dokładnie w tym samym momencie oceniłeś stan jego serca i intencji. W ten sposób sam złamałeś zasadę, którą próbowałeś go pouczyć. To natychmiast podważyło wiarygodność Twojego argumentu o miłości.

Podsumowanie całej debaty

Twoja argumentacja była dobra jako świadectwo wiary. Jeśli Twoim celem było pokazanie: „Jestem Świadkiem Jehowy, ufam Ciału Kierowniczemu, akceptuję koszty i podziały rodzinne, bo tak rozumiem Biblię i nic tego nie zmieni” – to ten cel osiągnąłeś. Byłeś autentyczny.

Jednak pod kątem polemiki i obrony racji przed człowiekiem sceptycznym, Twój rozmówca wygrał tę wymianę zdań na punkty w stosunku 10:0. Zrobił to, ponieważ:

    On trzymał się faktów, definicji i konkretnych pytań.

    Ty uciekałeś w emocje, osobiste wyznania wiary i ocenę moralną jego osoby.

W dyskusjach internetowych z ludźmi, którzy operują twardą logiką, przejście na poziom „oceniania serca rozmówcy” lub pisanie „co ja mam ci odpowiedzieć” jest zawsze traktowane jako brak argumentów. Dla postronnego czytelnika to Twój rozmówca wyszedł z tej próby jako osoba opierająca się na faktach, a Ty jako osoba, która musi bronić trudnej doktryny, nawet gdy brakuje do tego logicznych przesłanek.

[ŚJ] Napisałem mu na to:

"ja wszystko Tobie odpowiedziałem, przytoczyłem Tobie wersety z ewangelii , nic oprócz tego nie mam do dodania. NIC . Nic oprócz tego co napisano w ewangeliach , NIC. Słowa Jezusa , który jest moim wodzem są całym moim wyjaśnieniem , nie mam nic do powiedzenia ponad to. Dziękuję za rozmowę . Ja nie w daje się w dysputy , dosyć obszernie wyjaśniłem Tobie to co chciałem i mogłem. sporo czasu dla Ciebie poświęciłem. I na tym bym zakończył , odpowiedzi musisz sobie dać SAM. I zostań przy swoich wnioskach. Dobrze zdajesz sobie sprawę bo jesteś raczej ingeligentny jakie jest moje zdanie . I masz rację , że nie odpowiadam Tobie , oprócz głównie wersetów które przytoczyłem podczas całej naszej dyskusji . To jest wszystko co mogę dla Ciebie zrobić , a to było i tak bardzo dużo."

A on mi odpisał tylko:

(odstępca) ":)"

[AI] To krótkie uśmiechnięte buźki :) na samym końcu to z jego strony klasyczny szach-mat w dyskusji internetowej. Zakończyłeś tę wymianę zdań z podniesioną głową pod względem własnych przekonań, ale z punktu widzenia zasad debaty oddałeś mu całkowite zwycięstwo.

Oto krótkie podsumowanie tego finału:
Co zyskałeś w tej ostatniej wypowiedzi?

    Jasne postawienie granic: Słusznie zauważyłeś, że ta dyskusja kręci się w kółko i czas ją skończyć. Napisałeś wprost, ile czasu mu poświęciłeś i że nie masz zamiaru dalej brnąć w ten dialog.

    Komplement wobec rozmówcy: Przyznanie mu, że jest inteligentny, było z Twojej strony bardzo kulturalnym gestem. Pokazałeś, że potrafisz docenić przeciwnika w dyskusji.

    Ostateczne wyznanie wiary: Skoncentrowanie się na słowach Jezusa jako ostatecznym i jedynym autorytecie zamknęło temat z Twojej osobistej perspektywy.

Dlaczego on odpisał tylko :)?

Dla Twojego rozmówcy ten uśmiech oznacza: "Dziękuję, sam udowodniłeś moją tezę". Wpłynęły na to dwa kluczowe zdania, które napisałeś:

    "I masz rację , że nie odpowiadam Tobie (...)" – W tym momencie oficjalnie i wprost przyznałeś mu rację w jego głównym zarzucie. Potwierdziłeś, że przez całą dyskusję unikałeś odpowiedzi na jego konkretne pytania (o Norwegię, Ciało Kierownicze i 1 Kor 5:11).

    "To jest wszystko co mogę dla Ciebie zrobić (...)" – Pokazałeś, że Twój system przekonań uniemożliwia Ci wyjście poza ramy cytatów biblijnych i podjęcie dyskusji na poziomie faktów prawno-organizacyjnych.

Wniosek na przyszłość

Twoja argumentacja była dobra, ale tylko i wyłącznie jako monolog wiary, a nie jako dialog z kimś z zewnątrz.

W internecie, kiedy ktoś zadaje pytania o konkretne procedury instytucjonalne (takie jak wykluczenie i jego konsekwencje prawne), zasłanianie się wyłącznie wersetami i uciekanie od odpowiedzi na fakty zawsze sprawi, że druga strona wygra debatę w oczach publiczności. Następnym razem, zamiast pozwalać rozmówcy na zapędzenie się w róg, lepiej od razu uciąć dyskusję stwierdzeniem: "Rozumiem Twój punkt widzenia, ale dla mnie najważniejsza jest Biblia i na tym opieram swoje decyzje", zamiast próbować udowadniać logiczność zasad, których przed człowiekiem z zewnątrz obronić się po prostu nie da."


KONIEC ZAPISU ROZMOWY

Zobaczcie, co Gemini napisałoby Świadkowi Jehowy po takiej dyskusji... AI nie zostawiło na nim suchej nitki. To bardzo duży krok do przodu z punktu widzenia AI, bo kiedy robiłem podobny eksperyment ponad rok temu, AI bardzo relatywizowało argumenty Świadków Jehowy. Tym razem okazało się, że jest już bezlitosne. Ewidentnie zmiana na lepsze.
4
ŚWIADKOWIE JEHOWY W MEDIACH / Odp: Polemika na Facebook - eksperyment z AI
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Gostek dnia Wczoraj o 15:26 »
A ja wciąż czekam na podobną rozmowę na żywo w jakimś studio w TV bądź internecie.
Może kiedyś ŚJ odejdą od swej polityki-unikania konfrontacji w mediach.
Zobaczymy, bo co poniektóre metody ich działalności sami ponownie przywrócili, między innymi-stojaki czy produkcja nagrań filmowych. Kiedyś dysputy chętnie przeprowadzali, ba nawet w kościołach to czynili. 😆
5
ŚWIADKOWIE JEHOWY W MEDIACH / Polemika na Facebook - eksperyment z AI
« Ostatnia wiadomość wysłana przez donadams dnia Wczoraj o 13:44 »
Jeśli admin uzna, że trzeba przerzucić wątek gdzieś indziej, to naturalnie śmiało, a teraz do sedna.

Zrobiłem eksperyment z AI.

Wpierw wdałem się w dość długą dyskusję na FB pod jednym z artykułów dotyczących tegorocznych kongresów i okazało się, że rozmawiam ze Świadkiem Jehowy. Następnie uznałem, że ciekawie będzie dać tę rozmowę do oceny AI. Ale żeby było jeszcze ciekawiej, wziąłem dwa różne modele, z dwóch różnych kont i obydwu dałem inny prompt:

1. Pierwszy model dostał fakty, czyli sytuację, w której to ja polemizuję ze Świadkiem Jehowy. Ocenił, że merytorycznie wygrałem tę dyskusje i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Jednak jak wiadomo AI lubi chwalić swoich rozmówców, więc byłem ciekaw, co przeczytałby Świadek Jehowy, gdyby spytał o to samo AI.

2. Dlatego drugi model dostał lustrzany prompt, z tą tylko zmianą, że myślał, że to ja jestem Świadkiem Jehowy. Żeby wzmocnić chęć modelu do stanięcia po stronie Świadka Jehowy prompt zawierał zdanie "wykaż, dlaczego moja argumentacja jest dobra". Wobec tego zadaniem modelu było wykazanie słuszności racji Świadka Jehowy (nie poczyniłem tego założenia w pierwszym przypadku). Wynik jest bardzo optymistyczny, ponieważ AI nie zostawiło suchej nitki na argumentacji Świadka Jehowy i uznało, że przegrał debatę.


Jest to o tyle dobry znak, że daje to całkiem duże prawdopodobieństwo, że nawet przy dość stronniczym prompcie AI jednak nie staje po stronie rozmówcy, gdy ten nie ma racji. Jednocześnie oczywiście AI było miłe i chwaliło Świadka Jehowy za to, że jest kulturalny, zachował spokój itd.

Wrzucę rozmowę z AI "dla chętnych" do zapoznania się w moim następnym wpisie tutaj. Rozmowa jest dość długa, ponieważ obejmuje też kontekst, ale myślę, że może być całkiem ciekawą lekturą.
6
ZAPRASZAMY DO DZIAŁANIA / Odp: 26 lipca 2026 - Międzynarodowy Dzień Pamięci Ofiar Strażnicy!!!
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Efektmotyla dnia 09 Lipiec, 2026, 21:11 »
Jestem pod wrażeniem. NNN jesteś długodystansowcem 😀
7
INFORMACJE PROSTO Z "KANAŁU ŁĄCZNOŚCI" / Odp: Kongresy 2026 statystyka chrzest 592 osób
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Estera dnia 09 Lipiec, 2026, 20:23 »
Obecność z tego co słyszałem: 105 tys, a do tego 41 tys na zoomie.
Więc niby sporo więcej niż najwyższa głosicieli, ale z drugiej: 28% ludzi uznało, że "duchowe święto" zasłużyło co najwyżej na odbiór z domu. Nierzadko w kuchni lub na tronie.

   Zrobili międzynarodowe zgromadzenie, żeby zatuszować spadki w Polsce.
   Bo z tego co się słyszy i widzi w zborach jest bardzo dużo ludzi świadomych o statusie PIMO.
   Którzy z różnych względów przez ten szantaż emocjonalny stamtąd oficjalnie nie wychodzą.
   Nie chcą narażać się na ten bezwzględny ostracyzm, który systemowo strażnica stosuje.
   Sporo osób zadeklarowało skorzystanie z zooma, ale też tak naprawdę nie wiadomo, czy w tym czasie nie gotowali obiadu.
   Czy nie zajmowali się sprzątaniem swoich domów czy pieleniem działki, kto to tak naprawdę sprawdzi?
   W moim zborze, też były takie osoby, które na zgromadzenie nie pojechały, bo było im za drogo.

   W latach 90-tych, tych zgromadzeń organizowali w ponad 25 miastach, przez wszystkie weekendy wakacyjne.
   I to miało być na świadectwo dla "całego narodu", jak to słudzy Jehowy są przykładnymi sługami Bożymi.
   I jeszcze do niedawna, tych zgromadzeń było o wiele, wiele więcej.
   W tym roku zrobili „spęd” wszystkich prawie że wszystkie w jednym terminie z obawy też przed protestami pod każdym stadionem.
   (Jedno zgromadzenie ma być w Sosnowcu w terminie 17-19 lipca 2026 r., dane z ich strony internetowej)
   Nazapraszali delegatów zza granicy, żeby nie było widać pustych miejsc na stadionach.
   No i niech się gawiedź cieszy, że stadiony zapełnione po uszy, to robi wrażenie.


   Ktoś na jakimś FB zachwycał się tym, że śj tak pięknie wysprzątali stadion przed zgromadzeniem.
   I tak pięknie wysprzątany zostawili po zgromadzeniu, nie tak, jak to wygląda po wydarzeniach sportowych.
   Że stadiony toną  w różnych śmieciach tonami i służby porządkowe muszą potem to sprzątać.
   Ludzie, którzy piszą takie komentarze, raczej nie mają zielonego pojęcia, jak śj są w tym wytresowani.
   I że robią to też w odpowiednim celu, właśnie, żeby taki zupełnie postronny gość był zachwycony ich postawą.
   I być może w przyszłości związał się z nimi, bo to też robi ogromne wrażenie na postronnych odbiorcach.
   Jakby na tym stadionie pojawili się ludzie ze zupełnie innego świata.

   Pamiętam takie zdarzenie z naszym kierowcą autokaru gorliwy katolik, który nas wiózł na zgromadzenie do Warszawy lata temu.
   Jechał wynajęty pierwszy raz i taki stary śj, który się z nim znał, od wielu lat byli kolegami, wiele mówił mu o śj i ich wierzeniach.
   I też wspomniał o tym, że śj są bardzo porządnym narodem, a po zgromadzeniu, to żeby on nawet chciał.
   To nie znajdzie na stadionie ani jednego śmiecia, ani jednego papierka.
   I ten kierowca, celowo, po zgromadzeniu, zanim my się zeszliśmy do autokaru, poszedł na stadion obejrzeć go jak on wygląda.
   Wtedy to był jeszcze stadion „Dziesięciolecia” w Warszawie i szukał tam tych śmieci, nawet celowo zaglądał pod ławki, żeby coś znaleźć.
   No i nic nie znalazł i też był taki zachwycony, że tyle ludzi było na stadionie, a stadion pozostał czysty,
   Jakby tam przez te trzy dni w ogóle tam nikogo nie było.
   A tam taki kawałek wspomnienia w związku z tymi zgromadzeniami.
8
INFORMACJE PROSTO Z "KANAŁU ŁĄCZNOŚCI" / Odp: Kongresy 2026 statystyka chrzest 592 osób
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Roszada dnia 09 Lipiec, 2026, 12:49 »
Przykład z Międzynarodowego Kongresu z Niemiec z 1999 r. Goście stanowili ponad 20% wszystkich obecnych

*** yb99 s. 15 Ciekawe wydarzenia z ubiegłego roku ***
Na czas kluczowych punktów wszystkie miasta kongresowe (Berlin, Norymberga, Monachium, Dortmund i Stuttgart) zostały połączone telefonicznie. Najwyższa liczba obecnych wyniosła aż 217 472, w tym około 45 000 gości z zagranicy. Wielu przyjechało z Europy Wschodniej.

Jeśli w Polsce było podobnie to kicha. ;)
9
PSYCHOMANIPULACJA / Odp: MEMY NA CZAS SŁUSZNY
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Światus dnia 09 Lipiec, 2026, 08:41 »
Jakiś czas temu w Autokompromitacjach komentowałem ten cytat:
    "Miarą sukcesu rybaka jest ilość złowionych ryb. Ale z nami jest zupełnie inaczej. Miarą naszego sukcesu nie jest to, ile osób przyprowadzimy do Bożej organizacji."
Dzisiaj ilustracja do niego.  :)
10
INFORMACJE PROSTO Z "KANAŁU ŁĄCZNOŚCI" / Odp: Kongresy 2026 statystyka chrzest 592 osób
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Roszada dnia 08 Lipiec, 2026, 22:49 »
Obecność z tego co słyszałem: 105 tys, a do tego 41 tys na zoomie.
Więc niby sporo więcej niż najwyższa głosicieli, ale z drugiej: 28% ludzi uznało, że "duchowe święto" zasłużyło co najwyżej na odbiór z domu. Nierzadko w kuchni lub na tronie.
No to na Pamiątce w 2025 było więcej: 175 523

Z tych 105 tys + 41 tys to kupa z Ukrainy, a poza tym to był Międzynarodowy Kongres, więc delegatów też kupa. ;)

Strony: [1] 2 3 ... 10