Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: ile mogę mieć żon wg biblijnego prawa?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Fantom dnia Dzisiaj o 18:15 »
@Andrzejek  Czy dzisiaj w judaizmie jest wielożeństwo? Czy to prawda,że na ponad dwa tysiące żonatych rabinów wymienianych w Talmudzie, każdy miał tylko jedną żonę?
2
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: ile mogę mieć żon wg biblijnego prawa?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Gandalf Szary dnia Dzisiaj o 16:05 »
Koledzy. Przypomnijcie sobie przesłanie Mt 5:17 - Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. A teraz przypomnijcie sobie, co mówi Prawo, czyli Tanach na temat dopuszczalnej ilości żon. Prawo Tory nie mówi wprost: „wolno mieć X żon”. W wielu narracjach biblijnych poligynia (wielożeństwo) jest po prostu zakładana jako istniejąca praktyka. To pokazuje, że w ramach Tanachu wielożeństwo nie jest samo w sobie zakazane ani polecane. A Jezus był przecież Żydem a nie chrześcijaninem.
[/b][/i][/b][/i]

I co? Jezus propagował prawo i tradycję żydowską? Ten werset który przytoczyłeś temu zaprzecza. A to są kolejne, że prawo Mojżeszowe nie obowiązuje, a JCH był końcem prawa:

Rzym 10: 4 - Albowiem końcem zakonu jest Chrystus, aby był usprawiedliwiony każdy, kto wierzy.

Gal 3:23-24 - Zanim zaś przyszła wiara, byliśmy wspólnie zamknięci i trzymani pod strażą zakonu, dopóki wiara nie została objawiona. Tak więc zakon był naszym przewodnikiem do Chrystusa, abyśmy z wiary zostali usprawiedliwieni.

Kol 2:13-14 - I was, którzy umarliście w grzechach i w nieobrzezanym ciele waszym, wespół z nim ożywił, odpuściwszy nam wszystkie grzechy; Wymazał obciążający nas list dłużny, który się zwracał przeciwko nam ze swoimi wymaganiami, i usunął go, przybiwszy go do krzyża;

Efezjan 2:15 - On zniósł zakon przykazań i przepisów, aby czyniąc pokój, stworzyć w sobie samym z dwóch jednego nowego człowieka

Heb 7:18-19 - A przeto poprzednie przykazanie zostaje usunięte z powodu jego słabości i nieużyteczności, Gdyż zakon nie przywiódł niczego do doskonałości, z drugiej zaś strony wzbudzona zostaje lepsza nadzieja, przez którą zbliżamy się do Boga.

Bzdury piszesz, a przedstawiasz się jako znawca PŚ.
3
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: Co się stało z Matką Boską?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Gremczak dnia Dzisiaj o 15:23 »
Która matka boska bo jest ich pewnie z kilkanaście?
Jakaś tam ziołowa, pieniężna, częstochowska.
4
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: Co się stało z Matką Boską?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Roszada dnia Dzisiaj o 14:27 »
Matka Boska pojechała do wojska.

Jak przyjechała to zwołali: szeregowy Bosek, matka twoja przyjechała. >:D
5
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Co się stało z Matką Boską?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia Dzisiaj o 14:16 »
Matka Boska to – po Jezusie – druga najważniejsza postać kultu w Kościele katolickim, która, jak wiadomo, przeżyła swojego syna. Od samego początku, kiedy po uprzednim namaszczeniu Duchem Świętym go urodziła, cieszyła się dużą estymą wiernych – do tego stopnia, że zaczęto nawet zbierać jej mleko, którym karmiła swoje dziecko. Znajduje się ono w dwóch miejscach: w Bazylice Santa Maria Maggiore oraz w katedrze w Chartres.

Wydaje się, że Miriam potrafiła także zachować dla potomnych kilka napletków Jezusa, które przechowywano między innymi w Calcacie, katedrze w Chartres oraz w Antwerpii. Na tym jednak skończył się słomiany zapał wiernych. Napletków strzeżono bardzo pilnie, ale – jak wiadomo – przed złodziejami nie ma ratunku, dlatego też po serii kradzieży nie ostał się do dziś żaden z tych artefaktów.

To smutne, ale nawet jego śmiertelny całun okazał się fałszerstwem spreparowanym na przełomie XIII i XIV wieku. Jak widać, biedna kobieta robiła wszystko, aby pamięć o jej pierworodnym nie zaginęła. Jednak o ile pamiętano o jej synu, o niej samej pamięć okazała się ułomna – zgodnie z powiedzeniem: „Murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść”.

Dopiero długo po jej śmierci przypomniano sobie o niej i wyniesiono ją na ołtarze w postaci obrazów i rzeźb, z których niektóre płakały rzewnymi, a kilka nawet krwawymi łzami (znany przypadek to figura w Civitavecchia z 1995 roku; analizy wykazały, że była to prawdziwa krew).
Nie pomogło to jednak w odtworzeniu jej ostatnich chwil życia. Zarówno jej, jak i jej męża szczątki przykryła pokrywa czasu, chociaż apostołowie ich syna teoretycznie mogli zapewnić im godny pochówek – ale najwyraźniej mieli to gdzieś.

Na pomoc zaniepokojonym chrześcijanom przyszedł w 1950 roku papież Pius XII, który – po konsultacji z Najwyższym – ogłosił uspokajającą wiadomość: Miriam, Matka Jezusa, po zakończeniu swojego ziemskiego życia została z ciałem i duszą wzięta do nieba.
Hip, hip, hurra!!!
6
Twoje rozumowanie łączy kilka elementów teologicznych, ale miesza różne tradycje i zakłada rzeczy, które nie wynikają z tekstu biblijnego. Warto to uporządkować, bo inaczej łatwo dojść do bardzo daleko idących wniosków, które nie mają oparcia w źródłach.

1. Czy Jezus „nie wiedział, że był archaniołem”? W kanonicznych Ewangeliach nie ma nigdzie stwierdzenia, że Jezus był archaniołem ani że miał „zakrytą pamięć” o wcześniejszym bycie w niebie. To jest koncepcja spotykana w niektórych nurtach interpretacyjnych (np. niektóre grupy unitariańskie lub świadkowie Jehowy mają inne ujęcia chrystologii), ale nie jest to konsensus biblijny.

2. Kuszenie w Ewangeliach. Opis kuszenia (Mt 4, Łk 4) ma charakter bardzo prosty. Nie ma tam informacji o: „przymuszeniu przez Ducha” w sensie braku wolności (raczej „prowadzenie”) ani o obecności „tajnych obserwatorów” w sensie narracji historycznej.

3. „Drugi Adam” – tak, ale nie w sensie utraty pamięci. Zgadza się — Paweł nie mówi, że Jezus „jest tym samym bytem co Adam” ani że chodzi o jakąś identyczność natury w sensie metafizycznym. Raczej: Adam i Chrystus pełnią funkcję figur reprezentujących dwie „linie” ludzkości.

4. Szatan jako „ukryta osoba z Sanhedrynu”. To jest już czysto spekulacyjna konstrukcja. W tekstach biblijnych: Szatan w kuszeniu występuje jako kusiciel / przeciwnik, nie jako członek Sanhedrynu. Ewangelie nie sugerują jego ludzkiej tożsamości ani ukrytego imienia wśród ludzi. Takie interpretacje pojawiają się w literaturze apokryficznej lub współczesnych teoriach, ale nie mają potwierdzenia w źródłach historycznych ani tekstach kanonicznych.

5. Scena „ujawnienia tożsamości na Horebie”. W Ewangeliach nie ma opisu ani podróży Jezusa na Horeb po kuszeniu, ani „ujawnienia wcześniejszej niebiańskiej tożsamości. To jest rekonstrukcja, która wychodzi poza tekst i łączy różne tradycje w jedną narrację.
7
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Święte obrazy i inne parafrenalia
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia Dzisiaj o 10:54 »
ŚWIĘTE OBRAZY I INNE PARAFRENALIA

Wj 20:4–5 Nie będziesz czynił sobie żadnego rzeźbionego posągu ani żadnej podobizny czegokolwiek, co jest w górze na niebie, co jest nisko na ziemi ani co jest w wodach pod ziemią. Nie będziesz oddawał im pokłonu ani nie będziesz im służył, bo Ja jestem PAN, twój Bóg, Bóg zazdrosny, który karze nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy Mnie nienawidzą.

Stary Testament nie zakazuje jednak absolutnie wszelkich przedstawień artystycznych. Przykładowo w Przybytku i Świątyni znajdowały się:
– cheruby na Arce Przymierza,
– dekoracje roślinne i zwierzęce (Wj 25–26; 1 Krl 6).
Wszystkie te elementy nie były jednak przedmiotem kultu ani adoracji.

Kościół Katolicki, nie przestrzega Wj 20:4-5, a sam kapłan i wierni klękają przed np. świętymi obrazami. Teolodzy stosują co prawda różne sztuczki słowne mające zaprzeczać faktowi oddawania czci obrazowi, ale prawda jest jedna. W praktyce religijnej w Kościele katolickim: wierni i duchowni wykonują gesty (np. klękanie, modlitwa) w kierunku konkretnych przedstawień: obrazów, figur, ikon, a nie przed konkretnymi osobami.

Z perspektywy obserwacyjnej (behawioralnej), bez wchodzenia w intencje: gest jest skierowany fizycznie wobec przedmiotu materialnego. Stąd też w Kościele utarła się nazwa Cudowne Obrazy, które są celem masowych pielgrzymek. Obraz Matki Boskiej Częstochowskiej w 1717 roku został uroczyście ukoronowany papieskimi koronami – było to pierwsze takie wydarzenie poza Rzymem, co uznano za wyjątkowy znak jego znaczenia dla wiernych. Słynie też z wielu uzdrowień i innych cudów, jak na przykład obrona swojego mieszkania przed Szwedami

Nawet prosta drewniana konstrukcja urosła do rangi Krzyża Świętego, a pochodzące z niego odłamki są czczone na równi z nim, chociaż osobiście podejrzewam, że nie leżały nawet w odległości mili od tych prawdziwych. Fakt jednak jest faktem - Święte Wióry potrafią nawet leczyć śmiertelnie chorych, co udowodniła jako pierwsza św. Helena.

8
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: ile mogę mieć żon wg biblijnego prawa?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia Dzisiaj o 09:39 »
Koledzy. Przypomnijcie sobie przesłanie Mt 5:17 - Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. A teraz przypomnijcie sobie, co mówi Prawo, czyli Tanach na temat dopuszczalnej ilości żon. Prawo Tory nie mówi wprost: „wolno mieć X żon”. W wielu narracjach biblijnych poligynia (wielożeństwo) jest po prostu zakładana jako istniejąca praktyka. To pokazuje, że w ramach Tanachu wielożeństwo nie jest samo w sobie zakazane ani polecane. A Jezus był przecież Żydem a nie chrześcijaninem.
9
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Święte Matki Boże
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia Dzisiaj o 09:02 »
Święte Matki Boże, to świetnie operujący system duchowej obsługi klienta, działający od lat nieprzerwanie. Każda ma swoją specjalizację, żeby człowiek nie miał za trudno i nie musiał się zastanawiać, tylko od razu wiedział, do której wersji się zgłosić.

Różańcowa – od spraw trudnych, decyzji życiowych i sytuacji, gdzie człowiek już wszystko przemyślał… za późno.

Częstochowska – od spraw państwowych, rodzinnych i ogólnego „żeby Polska jakoś się trzymała, mimo aktualizacji systemu”.

Fatimska – od pokoju na świecie, moralnych przypomnień i statystycznego „a nie mówiłam?”.

Lourdeska – dział medyczny: przypadki trudne, beznadziejne i te, które lekarz nazwał „będzie cud albo zobaczymy”.

Guadalupska – od ludzi w kryzysie, biedy i sytuacji, gdzie życie wyraźnie mówi: „brak dalszych opcji”.

Nieustającej Pomocy – infolinia 24/7. Działa nawet wtedy, gdy inne systemy już się zawiesiły.

Szkaplerzna – ochrona duchowa, coś jak antywirus na duszę, tylko bez przycisku „aktualizuj później”.

Gietrzwałdzka – wersja lokalna: rodzina, wiara i trzeźwość, czyli próba utrzymania człowieka w trybie „działa stabilnie”.

W praktyce wygląda to jak dobrze rozbudowany system wsparcia, tylko bez call center i z bardzo dużą cierpliwością po stronie obsługi.
10
No i proszę, Rob660, oto mamy klasyczny przypadek, w którym prosty „łucznik na koniu” zostaje wciągnięty w wielką karuzelę interpretacyjną, gdzie każdy widzi to, co akurat chce zobaczyć.

Zaczyna się niewinnie: jeździec, wieniec, zwycięstwo — ot, ktoś wyrusza z przewagą, pewny siebie, może nawet zbyt pewny. Ale to przecież za proste jak na tekst, który od wieków jest traktowany jak literacki escape room bez instrukcji obsługi.

Więc rusza proces interpretacyjny: Jezus? Możliwe. Św. Jerzy? Czemu nie. A może ktoś z całego katalogu postaci, które dobrze wyglądają w symbolicznej poświacie i jeszcze lepiej w przypisach teologicznych.

A jeśli ktoś zapyta, czy nie chodzi po prostu o człowieka — to pojawia się lekki dyskomfort. Bo człowiek w tej układance jest jak brakujący klocek: psuje symetrię, nie daje się łatwo nastroić na „wieczną alegorię”.
Tymczasem Jan w swojej wizji robi dokładnie to, co wizjonerzy robią najlepiej: nie oszczędza nam obrazów. Smoki, bestie, dziwne istoty, kosmiczna menażeria symboli, które wyglądają jakby ktoś przepuścił rzeczywistość przez sen po ciężkiej i suto zakrapianej kolacji. Ale to właśnie daje pole do popisu — bo im więcej symboli, tym więcej interpretatorów.

I tu wchodzi sedno: tekst przestaje być opisem, a zaczyna być projektem zbiorowej wyobraźni. Każdy dokłada swoją wersję, aż w końcu oryginał znika pod warstwą „na pewno chodziło o…”.

A jeśli konsekwentnie traktować wszystkie takie wizje jako literalne raporty z rzeczywistości, to nagle okazuje się, że mamy więcej „pewnych prawd” niż faktów do ich obsłużenia. I wtedy już tylko krok dzieli od sytuacji, w której interpretacja zaczyna być ważniejsza niż sam tekst — co historycznie kończy się zawsze tak samo: nadprodukcją pewności siebie.
Bo czasem „łucznik na koniu” to po prostu łucznik na koniu. Ale to, jak bardzo nie chcemy w to uwierzyć, to już zupełnie inna historia.
Strony: [1] 2 3 ... 10