8
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia Dzisiaj o 07:11 »
Mt 2:1 Kiedy już Jezus się narodził w Betlejem Judejskim za dni króla Heroda, oto magowie (μάγοι magoi) ze stron wschodnich przybyli do Jerozolimy,
Mt 2:2 mówiąc: „Gdzie jest ten narodzony król (βασιλεύς basileus) Żydów? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę, będąc na wschodzie, i przyszliśmy złożyć mu hołd”.
Użyte w powyższym tekście słowo gwiazda (gr. ἀστήρ - astēr) oznaczało każde świecące ciało niebieskie.
Mag (staroperski/medyjski magi maγu lub maguš, elam. magu-pati, sanskr. maga, gr. μάγος, per. مغ; łac. magus, pahlawi magu-pati, magupat mag - nauczyciel. Nazywano tak zarównież kapłanów i mędrców elamickich, chaldejskich, medyjskich i babilońskich zajmujących się astrologią, magią i alchemią, a także kapłanów zaratusztriańskich pełniących rożne funkcje religijne: strażników ognia świątynnego, nauczycieli, układaczy hymnów świątynnych i arcykapłanów. W okresie hellenistycznym zaczęto tak tytułować samego Zaratusztrę (Zoroastra).
Z treści przekazu Mateusza wynika, że magowie ujrzeli gwiazdę narodzonego króla Żydów i przyszli mu złożyć hołd. Zapoznajmy się teraz z dalszym ciągiem tego wydarzenia.
Gdy król Herod to usłyszał, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrawszy więc wszystkich naczelnych kapłanów i nauczycieli ludu, wypytywał ich, gdzie miał się urodzić xριστός - christos Mt 2:3-4 W tym momencie słuchacze musieli pomyśleć, że Herod zwariował. Jak można się pytać o narodziny pomazańca. Pomazaniec się nie rodzi tylko się nim staje w postaci, proroka, najwyższego kapłana czy króla, które to osoby były namaszczane przed objęciem swojej funkcji świętym olejem. Ponadto dlaczego na wieść o pomazańcu cała Jerozolima zatrzęsła się ze strachu. Powinni się tylko cieszyć z tego faktu. Bo każdy pomazaniec był w pewnym sensie wybrańcem Najwyższego. A jeżeli by chodziło o zapowiadanego mesjasza, to powinni skakać do góry z radości, że nastąpi kres zależności od Rzymskiego Imperium i nastąpi ogólnoświatowy pokój. Przecież na boga, każdy Żyd wiedział, że taka osoba wcześniej czy później nadejdzie. O niepełnych władzach umysłowych Heroda może świadczyć także fakt zwrócenia się o wyjaśnienie do najwyższych kapłanów, jakby nie wiedział że zawsze istniał tylko jeden.
A oni mu powiedzieli: W Betlejem w Judei; bo tak jest napisane przez proroka: A ty, Betlejem, ziemio Judy, wcale nie jesteś najmniejsze wśród władców Judei, z ciebie bowiem wyjdzie władca, który będzie rządził moim ludem, Izraelem Mt 2:5-6
Rzeczywistość jest zupełnie inna. Herod nigdy nie zwariował i do końca zachował pełnię swoich władz umysłowych. Nigdy nie okazywał żadnej słabości ani litości. Każdego uzurpatora do jego władzy: zarówno prawdziwego jak i domniemanego czekała śmierć. To bardzo odpowiadało Rzymianom bo dzięki temu na Bliskim Wschodzie panował Pax Romana.
Mędrcy ze Wschodu dostrzegli Gwiazdę przyszłego króla jeszcze w swojej ojczyźnie. Już wtedy „zasygnalizowała” im, że powinni udać się do Jerozolimy. Gdy tam dotarli, Herod wskazał im dokładną lokalizację – Betlejem Judzkie – i w tym momencie gwiazda przestała być potrzebna.
Stała się znów niezbędna dopiero wtedy, gdy trzeba było znaleźć dokładne miejsce narodzin: stajenkę, w której w żłobie, w towarzystwie osłów, leżał przyszły król Żydowski. Wtedy zawisła kilkanaście metrów nad oborą niczym pineska w Google Map, prowadząc Mędrców prosto do celu i pozwalając im złożyć swoje dary – złoto, kadzidło i mirrę. A że przy tym nie spopieliła całej Ziemi? Cóż, papier jest cierpliwy. Na tym samym papierze ustalono też dokładny dzień narodzin Jezusa: 24.12.0001 rok n.e.
Ten sam papier nakazał pasterzom wypasać swoje trzody podczas śnieżyc i marznących deszczy, bo gdyby na jesieni, jak to zawsze czynili, zagnali stada do obór, Jezus nie mógłby się narodzić.
Nie ma dla mnie wątpliwości – chrześcijanie potraktowali przekazy Nowego Testamentu jak bajkę, więc postanowili dodać do niej własny wkład w postaci Trzech Króli. Pochowali ich w pięknym pozłacanym relikwiarzu i wystawili w katedrze kolońskiej, jakby chciało się powiedzieć: „Oto dowód, że magia też bywa materialna”.