Świadkowie Jehowy - forum dyskusyjne
PRZYSZLI..... => JEŚLI CHCESZ ZOSTAĆ ŚWIADKIEM.... => Wątek zaczęty przez: Greenwizard w 03 Wrzesień, 2019, 21:41
-
Cześć. Mój szczególny przypadek zaczął się jak wiele innych, od zauroczenia kobietą- Świadkiem Jehowy. Od dwóch lat nie wierzyłem, ale chodziłem do katolickiego kościoła bo twierdziłem, że religie mają dobry wpływ na moralność społeczeństw, więc warto to wspierać. Także nie chciałem osłabiać mojej rodziny, która do kościoła chodzi regularnie.
Parę miesięcy temu nastawiłem się na tryb „trzeba trochę skorzystać z życia” (czytaj: zobaczyć trochę świata, wydać trochę pieniędzy, znaleźć drugą połówkę- to takie sprostowanie, gdyby ktoś pomyślał, że postanowiłem zostać seks turystą). Religia przestała mieć dla mnie aż takie znaczenie, myślę sobie- zaproszę na jakieś spotkanie tę moją koleżankę- Świadka Jehowy.
No Świadek Jehowy to taki protestant. To cała moja wiedza na ten temat w tamtym okresie. Przecież już miałem styczność z Zielonoświątkowcami i jakąś ich siódmą wodą po kisielu. Ja nie dam rady?
Kiedy już dostałem kosza (chwila na aplauz), z czasem postanowiłem dowiedzieć się co się właściwie stało. Zacząłem czytać. Strażnicę. Tak, Strażnicę zacząłem czytać. Wikipedię. Przerobiłem tematy, przez które kiedyś stałem się niewierzący. Myślę- o tak, ich wierzenia są bardzo ciekawe. Zacząłem budować sobie domek z wierzeń Świadków Jehowy, bo koleżankę widziałem często, była miła, wszystkim pomagała, była pracowita, więc była i kołem zamachowym mojego czytania.
Nagle koronny temat- uzdrowienie. „Tego żadne wyznanie nie zdzierży”, myślę sobie. Każdy o tym mówi, nikt nie widział. W to nie wierzę szczególnie. No to czytamy. No i Świadkowie Jehowy nie modlą się o uzdrowienie. Proroctwa przeminą, dar języków zaniknie. Nie wszyscy mają dar uzdrawiania, tak jak nie wszyscy są apostołami. Nie ma uzdrowienia. „Ok, to o co oni się modlą”? Oni się modlą o siłę w mężnym znoszeniu choroby. Połączyła nas wspólna niewiara (gorące brawa). Domek wierzeń Świadków zamknął się ze mną w środku. Tydzień szukałem cytatów w Ewangelii, które potwierdziły, że jednak jestem niewierzący. Ten tydzień to tydzień zombie. Łaziłem jak zombie, gadałem jak zombie i nie spałem (zombie chyba nie śpią).
Co się dzieje ze mną przez kilka ostatnich miesięcy to jest jakaś abstrakcja. Czytałem Ewangelię Mateusza w przekładzie Nowego Świata, różne Strażnice, Biblię w edycji Świętego Pawła, Biblię interlinearną, niniejsze forum. Modliłem się do Jehowy w imię Jezusa, następnego dnia nie wierzyłem, jeszcze następnego modliłem się do Ojca w Imię Jezusa, następnego ateizm, potem modlitwa do Jezusa. Chyba niektórych nie zdziwi, że raz obudziłem się przez burzę i myślę „Trzeba się było spieszyć, mieli rację z tym Armagedonem”. Przerobiłem Jutuberów, dawnych JW.
Z koleżanką porozmawiałem jeszcze raz, o tym że dużo czytałem, że uwierzyłem, ale minęło. Że religię szanuję itd. Oczywiście nic to nie dało. Ale dostałem komentarz, że mam większą wiedzę od Niej.
Dużo tekstu wyszło ale nie umiem inaczej, starałem się to okrasić śmiesznymi wstawkami (taki mój sposób na ciężkie wyznania, nie chcę nikogo urazić, nie są to wygłupy, poznałem wiele smutnych historii JW i bardzo im współczuję). Myślę- opiszę wam to, bo już mnie mają dosyć moi powiernicy. Kto mnie zrozumie lepiej? Generalnie wiele sprowadza się do zdań „chciałbym, żeby Bóg istniał, bo świat idzie od złego ku gorszemu”, ”chciałbym nie mieć wątpliwości”, „chciałbym być tak dobry”, „chciałbym jakiegoś głębszego sensu”. Widzicie JW nic mi nie zrobili, wszystko zrobiłem sobie sam, obserwując jednego urodziwego i dobrego Świadka Jehowy.
-
cóż mogę ci powiedzieć ,skro szukałeś kobiety na całe życie,to dobrze że się ostudziłeś
bo kiedyś rano byś sie obudził a zamiast urodziwej dziewczyny obok ciebie leżała by strażnica 8-)
pamiętaj faceci w tej organizacji żenią się ze strażnicą
ona po ślubie zmienia się w krwiopijną ośmiornicę która nie odpuści ;) tak że uwaga
a acha zobacz kiedy mają zebrania i postaraj się z nią umówić na kawę lub spacer w tym samym terminie
to zobaczysz że nie przyjdzie,bo wtedy sie posila strażnicą to jest najważniejsze ,oleje cie
-
Nie potrafię wyobrazić Jej sobie jako krwiopijcy :-\ Ostatnimi czasy oglądam wielu Jutuberów, oglądałem także tego pana, który odszedł z Ciała Kierowniczego i zgadzam się, że Ona jest ofiarą ofiar.
-
mówię ci że to strażnica,pokaż jej to forum jak zamknie oczy to strażnica
zajrzyj w sobotę wieczorem do torebki jak będzie miała coś z napisem JW to znaczy że strażnica 8-)
oni maja taką moc zamieniają ludzi w kolporterów strażnicy
no jest ofiarą ofiar ale strażnicy
też tak do niedawna myślałem że to niewinne dziadki..ale rzeczywistość pokazuje co innego,pooglądaj więcej filmów o inwestycjach,
poczytaj to forum ,porównaj dowody i fakty a zobaczysz że mowie prawdę..ja to półwieku analizuje ;)
ofiary z rolexami na ręku ::)
-
Cześć Greenwizard :)
Fajnie, że tu zawitałeś :) I dobrze, że opisałeś tę historię.
Jak byli Świadkowie przestaną już się ekscytować swoimi byłymi wierzeniami, to już nawet zapominamy powoli jak to kiedyś było. A faktycznie jest tak, że na początku studiowania publikacji Świadków czujesz się tak jakbyś odkrywał całkiem nowe rzeczy, nowy świat, wszystko nowe... fascynujesz się... czytasz.. dociekasz... chodzisz jak zombie...
Dopóki masz w sobie zdrowy rozsądek i sceptycyzm, to jeszcze jest ok. Gorzej jak się przekroczy tę magiczną granicę, gdy uznajesz że Świadkowie mówią najprawdziwszą prawdę i zaczynasz wierzyć im na ślepo, w ciemno.
Bo to jest tak... Świadkowie podają próbki wierzeń tak jak częstowani są próbkami klienci supermarketów. "Jaki smaczny serek" - myślisz sobie wcinając darmową próbkę. Później dostaniesz jeszcze gratis kawałek pierożka, jakieś ciasteczko, łyczek kawy... Smaczne, bierzesz, jesz gratis zadowolony. I dochodzi do momentu, gdy jakoś chcesz się odwdzięczyć swoim dobroczyńcom i kupujesz "3 kilo" ich smacznych ciasteczek. Wracasz do domu... jesz... i już nie czytasz składu produktu... ważne, że dobrze smakuje. Dopiero po latach się przekonujesz, że do ciasteczek dodali całą masę polepszaczy, glutaminianu sodu, wszystkie E i jeszcze jakieś zakazane rakotwórcze składniki. Są tacy ludzie, którzy nigdy nie dochodzą do etapu "czytania składu produktu", tylko ślepo wierzą w to, że to co im zaserwowało Watchtower to najlepsze jedzonko na świecie. Zamiast sami dobierać składniki swojej "diety duchowej" zdają się już tylko na "suchą karmę" w postaci nauk Strażnicy.
Świadkowie część nauk mają ok plus uniwersalne zasady: nie kradnij, nie zabijaj etc. Z zewnątrz wszystko wygląda ok. I myślisz sobie: Hmmm... skoro głoszą takie piękne rzeczy, to na pewno żyją zgodnie z tymi ideami. Wiele osób żyje ok, ale niestety zdarzają się - również wśród przywódców - tacy, którzy co innego głoszą, a co innego robią. Skąd my to znamy... choćby w takim kościele... oficjalnie potępiają gejów i pedofilię... a nieoficjalnie robią wszystko żeby nie ujawniać jaki burdel się u nich dzieje i ile skrzywdzonych dzieci mają na sumieniu.
I niestety podobnie jest w "raju" Świadków...
Jeśli weźmiesz chrzest jako Świadek, a później jednak stwierdzisz, że nie chcesz być Świadkiem.. Twoja znajoma przestanie Ciebie rozpoznawać na ulicy, przestanie patrzeć w Twoją stronę i zacznie udawać, że nie istniejesz! Każdy kto nie jest Świadkiem ma przecież zginąć marnie w Armagedonie... więc ze "światusami" spoza organizacji Świadków jest zakaz bratania się. Są mili dla Ciebie tak długo, jak długo chcesz z nimi studiować książki i Strażnicę.
Co do religijności i ateizmu... to wszystko wcale nie jest takie proste - jeden uzna, że Bóg istnieje, a drugi że nie istnieje. Niemniej jednak chcąc poznać Boga odradzam przywiązywanie się do dogmatów religijnych, zwłaszcza tych świadkowskich. Bo jak się przywiązesz do dogmatów, to będziesz jak ten dżihadysta, co chce zbawiać świat wysadzając się bombą w autobusie i zabijając innych ludzi. Tak niestety robią Świadkowie - najpierw "nawracają" swoje rodziny na religię Świadków, a później "wysadzają" ich bombą (na szczęście póki co w przenośni) i całkowicie zrywają z nimi kontakt, gdy tamci przestaną być przykładnymi Świadkami... najgorzej traktowani są "odstępcy", czyli ci, którzy ośmielają się podważać niektóre lub wszystkie nauki Ciała Kierowniczego (8 mężczyzn) z USA.
W praktyce wygląda to tak: zostajesz Świadkiem, chodzisz, głosisz, rozdajesz Strażnice, wrzucasz datki do skrzynki i utrzymujesz 8 facetów z USA (plus ludzi, którzy im usługują w Betel). Oni cały czas Ci mówią, że mają prawdę objawioną przez Boga... tylko oni.... nikt inny! Jezus pofatygował się do samego Ch. Taze'a Russella i akurat jemu objawił swoje prawdy (poprzez Biblię). Później te "prawdy" są notorycznie zmieniane i przerabiane przez Świadków w czasie kolejnych dziesięcioleci... ale cały czas to jest prawda!
Ogólnie wpadasz w taki mętlik, że później nie wiesz komu wierzyć. Moje wierzenia zostały "odkręcone" dopiero przez książki Raymonda Franza, w których pisze on jak rzeczywiście wygląda praca Ciała Kierowniczego i jak bardzo polityka CK szkodziła ludziom na całym świecie, przyczyniała się do rozbijania małżeństw, rozbijania rodzin, śmierci hemofilików (zakaz transfuzji i podawania czynnika krzepliwości krwi), depresji u wyznawców.
Jest to religia mająca całkowitą kontrolę nad Twoim życiem - każdą jego sferą: mysli, potrzeby, kontakty rodzinne, wybór ścieżki edukacji, wybór zawodu...... po prostu wdziera się w każdy zakamarek życia. A odkręcić to później wcale nie jest łatwo...
Reasumując: warto poznawać religię, ale najlepiej korzystać ze żródła w postaci "czystej Biblii". Jeśli zaczynasz dawać sobie narzucać czyjść "jedyny, słuszny" punkt widzenia i dać sobie wmówić, że to on zna "najprawdziwszą prawdę", to znaczy, że właśnie pakujesz się w kłopoty... i zmierzasz do zniewolenia swojego umysłu.
Może trochę pomogłam, może nie... pozdrawiam :)
-
poczytaj to forum ,porównaj dowody i fakty a zobaczysz że mowie prawdę..ja to półwieku analizuje ;)
Co, to mi potrwa pół wieku?! ;D Ja jestem wycieńczony już dziś...
Uwaga- Myślę, że masz rację, że pewnie jej nie znam zupełnie...
Czasem tak się zastanawiam... Jej rodzina najbliższa jest podzielona na różne wyznania. Właściwie pół na pół można powiedzieć. Co czuje taki JW? Nie ma wątpliwości? A może musi stać równo w rządku, żeby członek rodziny tych właśnie wątpliwości nie zauważył... Czy jego jedynym zadaniem jest przeciągnąć tych z innej wiary do siebie? Trochę dziwnie, kiedy linia frontu biegnie przez stół kuchenny od masła do jajek na twardo...
-
Świadek musi być zawsze przykładnym Świadkiem i nigdy z nikim nie może się podzielić informacją, że ma jakiekolwiek wątpliwości dotyczące jego wierzeń, które są mu wykładane przez Strażnicę. Jeśli komukolwiek o tym by powiedział, to jest zagrożenie, że ten ktoś nakapuje na niego do starszych zboru (oczywiście w imię miłości i chęci "pomocy" bliźniemu).
Efekt jest taki, że taki Świadek może mieć upominającą rozmowę ze starszymi, może mieć komitet sądowniczy, a nawet może być wywalony ze zboru na zbity łeb (czyli wykluczony).
Smutne jest to, że ze strachu nie możesz mówić o tym co naprawdę myślisz i czujesz i ciągle się pilnować tak jakbyś był w Big Brotherze (swoją drogą jak ktoś czytał u Orwella o Wielkim Bracie, to tak jakby czytał o organizacji Świadków). Na dłuższą metę to męczy.
Jako analogię podam Koreę Północną - trzeba uwielbiać Kima i płakać gdy władza każe płakać.
Jeśli więc Twoja znajoma powiedziałaby Ci o jakichkolwiek wątpliwościach, to BAAARDZO bym się zdziwiła! Wszystko musi się jej podobać w orgu i koniec! Musi! Nie ma wyboru! A nawet zatai przed Tobą o orgu wiele rzeczy bylebyś tylko został Świadkiem. Dobre imię organizacji jest najważniejsze!
-
w tym problem ci z rolexem tak każą
no właśnie wszytko musi się jej podobać 8-) ale są dwa rodzaje ośmiornic/prawdziwe i udające,jest na to pewien sposób podobny jak na wampiry woda święcona
jak polejesz wampira wodą święconą to on zaczyna się kopcić,tutaj też jest pewien sposób dla ciebie bo
ośmiornice są oddane do śmierci ,ale jak relacjonujesz że rodzina jest podzielona,to jest szansa ona może udawać taką podszywać się żeby przeżyć 8-) a to już lepiej,jak wspomniałem jest na to jeden sposób
umów się dla osobności musicie być sami włącz laptopa i pokaż jej to forum i koniecznie zapytaj ,czy to już widziałaś?
jak zamknie oczy to ośmiornica... trzeba uważać mimo że ładna,zadaj jej te wszystkie pytania czy wierzy na 100% itd
jak potwierdzi to uciekaj przed nocą ::)
jest jeszcze jeden sposób ,ale to dla twardzieli,karmić małymi porcjami ośmiornicę jak ci na niej zależy
bardzo delikatnie pokarmem z tego forum bardzo delikatnie ale trzeba być ostrożnym i
bardzo cierpliwym,tego sposobu nie polecam bo to może trwać latami i,znam takiego że nie wytrzymał położył się z ośmiornicą
one szybko zachodzą w ciążę teraz siedzi w sieci WTS i tragedia rodzinna bo sie rozpił i wogóle..tak że weź to ryzyko po uwagę
wchłonęli go.
-
Witaj na forum,
ja tak tylko w kwestii formalnej.
No Świadek Jehowy to taki protestant.
Według protestantów świadkowie Jehowy nie są protestantami, ponieważ nie uznają 5 sola. A i oni sami się za protestantów raczej nie uważają. Ja gdy byłem świadkiem w życiu bym o sobie nie pomyślał, że jestem protestantem. Po prostu świadek Jehowy w prostej linii od Boga; Noego, Abrahama i innych wielkich sług Jehowy... ;D
-
PoProstuJa Dzięki za uzmysłowienie tego. Czyli człowiek powinien się śmiać kiedy chce mu się płakać, głosić Królestwo Boże opisane przez Ciało Kierownicze, nawet jak nie wierzy...
Wiesz, Ona mnie nie nawracała ani razu. Raczej przez żart kiedyś rzuciłem tekst Laskowika "będzie to kiedyś lepiej?" Ona oczywiście odpowiedziała, że będzie. Nie chciałem pytać, o czym mówi... Komu innemu mówiła, że wierzy, że biblia to prawda, że ziemia nigdy nie będzie zniszczona, że Bóg zniszczy tych, co ją niszczą (wtedy nie wiedziałem do końca, czy chodzi też o mnie).
Nawet podczas szczerej rozmowy z nią sam na sam, kiedy znów chciałem ją zaprosić na spotkanie, jakby tylko badała moją wiarę. "A w co uwierzyłeś, że zmienił się twój punkt widzenia? A teraz wierzysz, czy nie?" Odpowiedziałem, że nie, że jeśli to mi wróci, to na pewno zapytam, gdzie pójść. I nie próbowała mnie nawracać (może się nie spodobałem, ale mama mówiła, że chłopcy nie muszą być ładni). A może pomyślała, że ją okłamuję. To by miało sens... Może chciała szybko zakończyć rozmowę ze światusem, który przecież nie może mieć czystych intencji z definicji.
Raczej rozmowa dotyczyła tego, że ciężko żyje się rodzinom o różnych wyznaniach, że Świadkowie nie rozłączają się kiedy przyjdą święta, opowiedziała doświadczenia.
-
cześć Greenwizard
jak nie masz skóry słonia to uciekaj!
odchorujesz znajdziesz sobie normalniejszą niunie
szkoda cie chłopie
będziesz miał siłę na to żeby znosić jej świat gdy ją tak odegnasz od stada?
świadkowie żyją wg swoich rytuałów, tam nie ma miejsca na jakiś spontan.
wszystko logistycznie przemyślane.
będziesz jej wielkim wyrzutem sumienia! rodzina, bracia ciotki będą jej lobbować żeby cię pusiła kantem bo żeś światus, bezbożnik i zasadzasz się tylko na jej cnotę 😐
trzeba mieć twardą skórę żeby przez to przejść, masz na to siłę?
musisz jej stworzyć alternatywną rzeczywistość bo ona jest w ciągłym galopie i jak koń
jak się nie zmęczy to dostaje szaleństwa.
chyba że jest tym zmeczona jak ja bylam i to mnie oprzytomniło.
ale ona się nie przyzna, nic z tego.
no chyba że zauważyłeś jakąś rysę na szkle to próbuj.
ale nie przykładaj od razu majzla, tylko najpierw wykałaczkę.
nie mówię że się nie da, ale znam mnóstwo takich historii bez hapyendu
to jest za ciężki temat żeby młody chłopak uniósł. ale może się mylę
chyba że masz BMW X 7 to rodzina przymknie oko.
u świadków jak wszędzie
-
cześć Greenwizard
jak nie masz skóry słonia to uciekaj!
odchorujesz znajdziesz sobie normalniejszą niunie
szkoda cie chłopie
będziesz miał siłę na to żeby znosić jej świat gdy ją tak odegnasz od stada?
świadkowie żyją wg swoich rytuałów, tam nie ma miejsca na jakiś spontan.
wszystko logistycznie przemyślane.
będziesz jej wielkim wyrzutem sumienia! rodzina, bracia ciotki będą jej lobbować żeby cię pusiła kantem bo żeś światus, bezbożnik i zasadzasz się tylko na jej cnotę 😐
trzeba mieć twardą skórę żeby przez to przejść, masz na to siłę?
musisz jej stworzyć alternatywną rzeczywistość bo ona jest w ciągłym galopie i jak koń
jak się nie zmęczy to dostaje szaleństwa.
chyba że jest tym zmeczona jak ja bylam i to mnie oprzytomniło.
ale ona się nie przyzna, nic z tego.
no chyba że zauważyłeś jakąś rysę na szkle to próbuj.
ale nie przykładaj od razu majzla, tylko najpierw wykałaczkę.
nie mówię że się nie da, ale znam mnóstwo takich historii bez hapyendu
to jest za ciężki temat żeby młody chłopak uniósł. ale może się mylę
chyba że masz BMW X 7 to rodzina przymknie oko.
u świadków jak wszędzie
Jak facet bardzo sie zakocha to wiele potrafi znieść ... :).musiałbys byc bardzo oddany bardzo przyjacielski nie poddawac sie . Pojsc na zebranie z kilka razy, po zebraniu kropelkami siać wątpliwość na tematy tam poruszone ,z tym co wiesz od odstepcow.I absolutnie nic na temat sexu tylko bezinteresownie duzo ciepla i milosci .Tez nie wiadomo co to za typ dziewczyny.
-
to jest za ciężki temat żeby młody chłopak uniósł. ale może się mylę
Trinity, sprowadziłaś mnie do parteru i uzmysłowiłaś mi pewien poziom abstrakcji mojego problem. Nie jestem młodym chłopakiem, jestem po 30 a koleżanka jest starsza ode mnie. Nie wiem, czy to przez styl mojej wypowiedzi, czy przez fakt, że zauroczenie, czy zakochanie przewróciło mi świat jak nastolatkowi, ale chyba pomyślałaś, że jestem młodszy. Staram się to tłumaczyć przyjaciołom, że to szczególny przypadek, że uczucia szły tu razem z wiarą, której myślałem, że już nigdy nie doświadczę i stąd ta... obsesja! Ale jeśli wypowiedź weź się w garść stary koniu ma paść i mnie wyleczyć, to biorę w ciemno. Właściwie, to już chyba troche zaczyna działać.
-
Jeżeli już jesteś po tej ciemnej stronie co i my to choćby nie wiem co i tak się już nie dogadacie no chyba, że ona się wybudzi. To kolejny przypadek miłości warunkowej bo w organizacji świadków Jehowy tej bezwarunkowej u betona nie uświadczysz... Co do Twojej obsesji zapewne to jest siła napędowa tego wszystkiego, ale na uczucia nie ma rady...
-
Weź też po uwagę taki wariant że trucizna WTS jest tak silna, że może odtruje się
założycie rodzinę a po pewnym czasie po powrocie z pracy zobaczysz na łóżku siedzącą ośmirnicę jak czyta twojemu dziecku "mój zbiór opowieści biblijnych" 8-) i powie ci że ona jednak chce wrócić to WTS żywić się strażnicą ,to u każdego nieraz taki atak może się pojawić
bo na tę truciznę skutecznego antidotum raczej niema, wieczna walka,nielicznym sie udaje ;) chociaż niektórym takie cos pasuje
ona na zebraniu spożywa pokarm a on piwio z kolesiami ,tylko pamiętaj że ona będzie miała obowiązek karmić dzieci 8-)
a z drugiej strony to wierne żony....chyba ::)
-
e no chłopie szacun
za tą obsesje jak nastolatek 😏
to trochę zmienia postać
możnaby się połudzić że dziewczyna
ma już poukładane pod sufitem.
to są często bardzo fajne babki.
dobre, oddane, i bardzo pragnące
miłości.
miłości każdy potrzebuje bezwzględu na
status. ale te dziewczyny które dociągneły do trzydziestki
że się tak kolokwialnie wyrażę o suchym pysku, są
bardzo stęsknione za uczuciem.
jak już sobie tak szczerze piszemy to mogę ci zdradzić jedno: one też są bardzo rozczarowane
tak tak.
całe jej życie wmawiano jej że jak
będzie stawiać sprawy królestwa na pierwszym miejscu to błogosławieństwa będą się pchały drzwiami i oknami
tymczasem ona jest sama. taka super babka
i ładna jak piszesz. więc już w tym jej nie styka na łączach.
piszesz że sam chciałeś się w tej religii zatracić
ale sam widzisz że jak nie ma chemii to nawet
Salomon nie naleje 😉.
możesz spróbować licząc że ona ma w głowie poukładane. bo co ty byś chciał?
spędzić resztę życia z osobą która cię zauroczyła, w której się zakochałeś
mieć dom, może dzieciaczki, pić razem rano kawę.
dużo?
-
Witaj Greenwizard, dobrze że piszesz o tym co Cię trapi.
Weź też po uwagę taki wariant że trucizna WTS jest tak silna, że może odtruje się
założycie rodzinę a po pewnym czasie po powrocie z pracy zobaczysz na łóżku siedzącą ośmirnicę jak czyta twojemu dziecku "mój zbiór opowieści biblijnych" 8-) i powie ci że ona jednak chce wrócić to WTS żywić się strażnicą ,to u każdego nieraz taki atak może się pojawić
bo na tę truciznę skutecznego antidotum raczej niema, wieczna walka,nielicznym sie udaje ;) chociaż niektórym takie cos pasuje
ona na zebraniu spożywa pokarm a on piwio z kolesiami ,tylko pamiętaj że ona będzie miała obowiązek karmić dzieci 8-)
a z drugiej strony to wierne żony....chyba ::)
Ty Awario to jak byś pisał scenariusz życia niektórych.
W Żorach wypisz wymaluj sytuacja przez Ciebie wskazana:
Ona rozeszła się z pierwszym mężem, przyczyny? Różne podobno on pił, natomiast od dwóch starszaków wiem że, ona lubiąca się bawić.
Jak zawsze prawda w tak delikatnych sprawach leży po środku.
Oboje wylecieli ze zboru.
Ona Po czasie poznaje faceta, kasiastego, daje się zasiać ;) stereotyp, ślub świecki i po jakimś czasie on się dowiaduje że, ona była kiedyś świadkiem jehowy (facet oczywiście owinięty w okół palca) i chciała by wrócić do zboru. Zenek (imię zmienione) zgadza się, jak do mnie powiedział, mi to rybka co Jadźka robi.
Po czasie zaczyna naciskać, on zostaje nic nie rozumiejącym świadkiem, z czasem grill 5-ty, pięćdziesiąty zaczyna częściej pić i mamy młyn(intercyzy nie było spisanej), ona stawia warunki, starszaki również albo idziesz na leczenie albo tracisz wszystko włącznie z rodziną.
Wiem o tym od Zenka jak i od starszaków, co niektórzy ostrzyli na nią zęby, ponieważ znali jej gierki.
Tak że uważaj Greenwizard, Trini zrobiła świetną robotę.
Pozdrawiam
-
Trinity, już chyba trzeci raz nie spróbuję, chyba że masz na myśli próby wybudzania. O próbach wybudzania myślałem dziś do 2 w nocy, po tym wszystkim, co mi tutaj napisaliście. Przychodzi mi tylko do głowy nauka o pokoleniu, pokoleniu z 2010, pokoleniu z 2014. Z tym mógłbym do niej pójść. Z biblijnym opisem pokolenia, który wykasował mi dość ostatecznie wszystkie religie chrześcijańskie... Chyba.
Dziś rozmawiała z kolegą o kasie. I mówi mu: -"czy ty nie masz nic niematerialnego, co sprawia ci radość" -"nie, chyba że wejdziemy na tematy..." A ona na to"...Filozoficzne". Nie wiem, czy to rysa, o której była mowa. Tematy filozoficzne- a miała chyba na myśli religię... Byłem gotowy na moje pokolenia. Ale widać na tematy filozoficzne nie chciała rozmawiać.
Moje zawały gruntu zdarzają się rzadziej od dwóch tygodni. Trochę się od niej odsunąłem. Stwierdziłem, że gdyby chciała się wybudzić, to jej pomogę. Ale wybudzić ją? Nie wiem ludziska. Gdyby ona głosiła nam coś co drugi dzień w pracy to może odpaliłbym moje pokolenia. Ale z małymi wyjątkami siedzi cichutko. Ja BARDZO chciałbym wiedzieć, jak jej wiara jest szczera a co robi jedynie dla swojej rodziny.
Te nowe "Światusy" z Youtube mówią, co robić, kiedy widzisz, że Świadek się wybudza. Ale czy ja będę wybudzał Świadka? Może poczekam na temat "filozoficzny". Naprawdę nie wiem...
-
A może Ty się zwyczajnie przestań tak starać, daj na luz, jak to mówią młodzi. Bądź dla niej miły tak samo jak dla innych koleżanek w pracy, może wtedy się obudzi?
Ja wiem, że chodzi o to aby gonić króliczka...ale Ty od tej gonitwy już dostałeś zadyszki. Odpocznij sobie, daj jej pomyśleć, myślenie nie boli. ;D
-
Ona - świadek jehowy
Ty - jedyna opcja to też świadek jehowy // stary nie rób tego
A jak nie... to Wasz związek byłby zawsze uwalony jakimś świadkowskim gównem.
Wiem co mówię - to poprostu jest niekompatybilne.
-
(...) że się tak kolokwialnie wyrażę o suchym pysku, są (...)
Kupuję ten kolokwialny tekst. Jest nader inteligentnie łagodny. Przy moim języku codziennym, będę na salonach błyszczał. ;)
Swoją drogą, to mam pytanie. Najbardziej do autora wątku. Chociaż, jak ktoś jest znawcą tematyki, to też może odpowiedzieć. Z czym jest problem? Z dziewczyną czy z religią? Aby zastosować jakieś rozwiązanie, trzeba wiedzieć gdzie się pojawił błąd.
Bez zbytecznych badań mogę powiedzieć, że jeśli problem powstał w dziewczynie i/lub religii, to należy postąpić identycznie. Zostawia się jedno i drugie. Tak samo. Z automatu. Podobnie się rzuca palenie tytoniu.
Wszystkie bardziej skomplikowane działania niepotrzebnie komplikują sytuację. Chyba, że pies jest pogrzebany w innym miejscu?!
-
Chyba problem lezy juz w niewielkim stopniu w religii.
Jestem w stanie zrozumiec ludzi, ktorzy chorzy chca zmartwychwstania i bycia zdrowymi, ktorzy chca swiata bez wojen, ktorzy potrzebuja wsparcia po traumie.
Pod wplywem silnych emocji zawezasz swoje postrzeganie. Nie chcesz myslec o czesciach biblii, ktore cie nie przekonuja. Ja pod wplywem emocji pomyslalem ze Jehowa chce mnie nawrocic, a kiedy JW przyniesli ulotki o kongresie, ze Bog daje mi ostatnia szanse!
W religii tej nawet dzis pociaga mnie pacyfizm i moralnosc. Ale moje emocje nie sa juz tak silne, zeby przeslaniac mi sprawy, w ktore nie wierze.
-
pamiętaj..o jednej bardzo ważnej rzeczy,kiedy założy kieckę na granicy kolana
i..powie""choć ze mną na zebranie" 8-) to uważaj to jest najniebezpieczniejszy moment
warto wtedy mieć Billie ze sobą ale tą tysiąclecia z niej zacytować słowa p. Jezusa z Mateusza 4:10
wielu na tym poległo ;)
-
a wtedy za włosy i do wyra
nie dziękujcie mi
-
>:D o tak siostra Trinity >:D
dokładnie to wyjaśniła to może odmienić każdą ośmiornicę
ale to zależy co będzie rano ;)
-
a wtedy za włosy i do wyra
nie dziękujcie mi
Dalej?😍
Co dalej?🤔
Tak?😛
Czy może😔, tak?
Pozdrawiam ;)
-
oj chłopcy co wy tacy poważni?
najprostrze rozwiązania są czasem najlepsze
co rano
rano będzie kawusia
-
A może Ty się zwyczajnie przestań tak starać, daj na luz, jak to mówią młodzi. Bądź dla niej miły tak samo jak dla innych koleżanek w pracy, może wtedy się obudzi?
Ja wiem, że chodzi o to aby gonić króliczka...ale Ty od tej gonitwy już dostałeś zadyszki. Odpocznij sobie, daj jej pomyśleć, myślenie nie boli. ;D
Zwykle bycie milym. To jest mniej wiecej sposob Edwina i Sary z kanalu Swiatusy na YT. Traktowac JW normalnie, nic mu tam nie wypominac. Jak sie budzi i zje torta, normalka, normalny gosc. Nie wypominac.
Jak dla JW religia to tematy "filozoficzne" to nie wypominac.
Jak bedzie duzo tematow filozoficznych padac, to powiem, ze sie troche znam i czytalem.
To tez nie jest dobre, jak z pracy idziemy ekipa na pizze, a ja zakladam ze ona nie pojdzie. No nie poszla, ale moze nie zakladac tego z gory. Moze sie zdecyduje kiedys i zobaczy ze zaba spadajaca z nieba jej nie zabila. Ze wlasciwie tego dnia w pogodzie malo bylo o zabach. A ja w glowie mialem tylko: no tak, przeciez "zle towarzystwo psuje pozyteczne zwyczaje". No tak, normalka. Przeciez nie to jest normalne! Normalne jest to ze pizza jest pycha a w towarzystwie to juz w ogole :). Musze wrocic do tej normalnosci, kiedy nie wiedzialem ze nie mowi sie " na zdrowie".
Chodze przy niej jak z kijem w tylku. To raczej sytuacji nie poprawia. Musze wrzucic na luz. Jak chemii nie bedzie to szlus.
Kolezanka ostatnio naprawde wziela sie za siebie, moze wyczekiwany JW jest tuz tuz. Przeciez nie gadam z nia o tym. Moze juz glosi z jakims milym kolezka. Wtedy problem rozwiaze sie sam.
Ale mnie wzielo. Trzeci miesiac odkad napisalem, jeden miesiac od szczerej rozmowy, pewnie to strata czasu. Moje szanse szacuje na mocne 1%
-
Po jakiego grzyba lgniesz do dziewczyny , która ma takie obciążenia ? Na pizzę nie pójdzie bo to złe towarzystwo , bo to czas stracony , który ona woli poświecić na przygotowanie do zebrania . Nawet jak dla Ciebie postanowi sie przestawić , bo latka jej lecą , to i tak z jej głowy nie wyprzesz mechanizmów , które nią sterują . :'( Zapomnij : urodziny , święta i wszelkie uroczystości rodzinne , bo dla niej to zawsze będzie zasmucanie Jehowy . Zamiast przyjemny czas z Tobą ona woli spokój swojego sumienia .
Kumaty facet jesteś , wiec daj sobie z nią spokój albo niech ona postara się o Ciebie :)
-
Brzmi madrze :)
Gdyby ktos mial podobna historie, to chce tylko powiedziec, ze ciagle z tylu glowy mialem "jak pojde na zebranie to juz tam zostane". Z kolezanka bym zapewne poszedl. I bym tam zostal.
To taki mechanizm obronny jeszcze z czasow jak wierzylem mocno i chcialem byc protestantem. Ale wiedzialem ze jak pojde do tych milych ludzi to juz tam zostane. Mialem wiec nastawienie "pokazcie mi te wszystkie cuda zanim do was przyjde."
Swiadkowie w cuda nie wierza. Dla innych wyznan to moze byc taki szok, ze niektorzy moga sie zastanawiac czy Prawda to prawda.
-
poczytaj tu na forum wątek z życia wzięte autorki Tejzłej
to są przepięknie opisane historie świadkow.
może jest tam podobna historia
na poprzednim forum była podobna historia Winstona który też zakochal
się w świadku przeszedł swoje ale ją odzyskał dla świata.
była to to orka na ugorze ale dopioł swego.
a jak już chcesz iść z nią na zebranie to weź SWOJĄ Biblie i przyjrzyj się ich minom
i korzystaj z niej
-
Znam przypadek, on juz prawie przekabacony( krew mu nie leżała i pal ,ale dla dobra wspólnego i uczucia przemilczal ) prawie szedł do chrztu.Ona zaczynała miec wątpliwości zaczęła o nich mówić .Chlopak z dnia na dzien zobaczył te wielką i prawdziwą miłość zbiorową jak ja i go zresztą nic niewinnego zaczęli unikać i udawac, ze nie widzą przy stojakach odwracac głowy. Przywiazal sie do zboru przestudiowal 2 ksiazki, gdyby napierali to by wziął chrzest mimo wszystko ,bo juz sie uzaleznil .A oni ze wzgledu na nia go olali :)
-
Nie słuchaj nikogo, chcesz w imię miłości zostać świadkiem, to zostań. Co Ci ludzie wszyscy chrzanią, wiesz czego chcesz, jesteś duży chłopczyk.
A tak na marginesie jak już się przytulisz do świadków, poznasz ten miód, zobaczysz że z nimi jak z odrą.
Raz zachorujesz uodpornisz się na całe życie. ;D
-
Kazdy pisze co widzial i słyszał albo przeżył, ostateczna decyzję podejmie pytający :).Ja na jego miejscu odwrocilabym sie na pięcie i w nogi, ale skoro sie zauroczyl sj to ma problem .Szansa na taki zwiazek jest jak 1 do 1000 albo i dalej,ty aby ona byla szczesliwa i usmiechnieta (100% dla twarzy zboru ciotek i córek)musisz zostać Swiadkiem Jehowy.Bo inaczej płacz i krwawy pot.
-
A ja za Tązłą (ale fajna forma mi wyszła ;)) napiszę, że "duży chłopczyk" sam wie co ma robić w zakresie życiowych decyzji. Dodam, że znam przykłady szczęśliwych małżeństw mieszanych (przynajmniej tak to wygląda i tak "zeznają uwikłani w te związki") szczęśliwych małżeństw organizacyjnych i małżeństw, które się rozpadły po zgodnym wyjściu z ORGa obojga małżonków. Ktoś gdy tylko będzie chciał wyciągnie wniosek, że odstępcom Jehowa nie błogosławi. Takie wnioski słyszałem od Świadków. Co oczywiście dla mnie jest bzdurą. Uważam, że ludzie albo się kochają i jest dobrze albo trzeba się uwalniać z niszczących związków. Co za różnica pomiędzy biciem żony przez męża (co dla większości tłumaczy rozwód) a terrorem psychicznym żony na mężu? Tak więc jeśli podejmować decyzje to trzeba rozegrać mecz między wątpliwościami a pewnością. ;)
-
Jak by wiedział :)to by sie nie logowal i nikogo nie pytał.
-
to jest na razie tytuł wątku na tym forum"Szczególny przypadek samozaorania uważaj żeby nie stał
się myślą przewodnią twojego życia ::)
naprawdę igrasz z jednym najbardziej niebezpiecznym
związkiem wyznaniowym ,mającym tak siny wpływ na swoich poddanych
że wstępując w jej szeregi ludzie staja sie ubezwłasnowolnieni
postępują mimo własnej woli jak każe im CK,wież co ci piszemy
zobacz ,wypowiedzi,to nie żarty. 8-) dla tej osoby obecnie nie liczy się twoje dobro
ani jej , tylko tego aby CK było zadowolone,każdy tam na to ora.
-
Wrzucam na luz. Latwo teraz powiedziec, ale wrzucam.
Tazła, czytam Twoje historie i jestem urzeczony.
Żadnego mieszanego zwiazku z tego nie da się już zrobić. Jak napisała Ola- jestem już po ciemnej stronie, jak Wy, więc się nie dogadamy. Z kolei Świadek Jehowy z moimi pogladami to byłby piekielnie smutny żart. Dowody są nawet spisane.
Dziekuje wam za odpowiedzi.
-
jeżeli o ta moc chodzi 8-)
zaprawdę powiadam ci że kolory potem się zmienią ciemny stanie się biały,a biały ciemny
to etap przejściowy ;) to jeszcze ta trucizna tak działa
-
>:D o tak siostra Trinity >:D
dokładnie to wyjaśniła to może odmienić każdą ośmiornicę
ale to zależy co będzie rano ;)
Jak to co? Modlitwa i tekst dzienny :) :) :)
-
A mnie chłopak - niewierzący, z rodziny katolik przyjął z tym moim świadkowskim życiem, które krytykował wewnętrznie ale szanował. Ja poznałam go pełna wątpliwości i z brakiem wielkiej miłości do organizacji. Zawsze mówił, że w końcu zrozumiem, że religia to gówno i zawsze się irytowałam, mówiłam, że nie może zakładać, że nie myślę samodzielnie, że bycie Świadkiem to moja decyzja, że to się nigdy nie zmieni i nie wiem czy to pogodzimy. Zawsze wierzył, że pogodzimy, nic mi nie narzucał... A ja zaczęłam czytać, analizować, myśleć, nic mu o tym nie mówiąc, żeby nie usłyszeć "a nie mówiłem". A teraz, czym dalej jestem, tym jestem szczęśliwsza, że go mam.
-
A mnie chłopak - niewierzący, z rodziny katolik przyjął z tym moim świadkowskim życiem, które krytykował wewnętrznie ale szanował. Ja poznałam go pełna wątpliwości i z brakiem wielkiej miłości do organizacji. Zawsze mówił, że w końcu zrozumiem, że religia to gówno i zawsze się irytowałam, mówiłam, że nie może zakładać, że nie myślę samodzielnie, że bycie Świadkiem to moja decyzja, że to się nigdy nie zmieni i nie wiem czy to pogodzimy. Zawsze wierzył, że pogodzimy, nic mi nie narzucał... A ja zaczęłam czytać, analizować, myśleć, nic mu o tym nie mówiąc, żeby nie usłyszeć "a nie mówiłem". A teraz, czym dalej jestem, tym jestem szczęśliwsza, że go mam.
:) Matowa, myślę więc, że nie ma nic złego w usłyszeniu "a nie mówiłem" ... zwłaszcza gdy to dobre "a nie mówiłem" ;)
-
Cześć Greenwizard :)
(...)
Co do religijności i ateizmu... to wszystko wcale nie jest takie proste - jeden uzna, że Bóg istnieje, a drugi że nie istnieje. Niemniej jednak chcąc poznać Boga odradzam przywiązywanie się do dogmatów religijnych, zwłaszcza tych świadkowskich. Bo jak się przywiązesz do dogmatów, to będziesz jak ten dżihadysta, co chce zbawiać świat wysadzając się bombą w autobusie i zabijając innych ludzi. Tak niestety robią Świadkowie - najpierw "nawracają" swoje rodziny na religię Świadków, a później "wysadzają" ich bombą (na szczęście póki co w przenośni) i całkowicie zrywają z nimi kontakt, gdy tamci przestaną być przykładnymi Świadkami... najgorzej traktowani są "odstępcy", czyli ci, którzy ośmielają się podważać niektóre lub wszystkie nauki Ciała Kierowniczego (8 mężczyzn) z USA.
(...)
Świetnie napisane (wyróżnienie sam dodałem).
Chciałem na to spojrzeć z jeszcze innego kąta: Zbytnie przywiązanie do dogmatów i pełne, zero-jedynkowe zaufanie do WTS (oni mają prawdę/1, reszta to fałsz/0) może potem "wysadzić" niczym bomba Twoją własną wiarę w Boga albo Biblię. No bo skoro tu miała być sama prawda, a okazała się lipą, w dodatku z domieszką sekciarstwa, to teraz trzeba się totalnie odtruć, "szorując" aż do samego dna, same podstawy wiary :(
Za nic nie można utracić krytycznego spojrzenia i samodzielnego myślenia, to jest kotwica.