Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Niewyjaśnine i niesamowite nasze historie z życia - a przeżyte .  (Przeczytany 5866 razy)

Offline sawaszi

W swym krótkim życiu, przeżyłem wiele różnych i nie wytłumaczalnych zdarzeń (w świetle i wiedzy obecnej nauki).
Czy ktoś z was przeżył coś w swym życiu takiego, czego nie można udowodnić i wytłumaczyć "racjonalnie" ?
Proszę o szczere wypowiedzi .


Offline listonosz

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 077
  • Polubień: 2903
  • Der bestirnte Himmel über mir...
Odp: Niewyjaśnine i niesamowite nasze historie z życia - a przeżyte .
« Odpowiedź #1 dnia: 06 Sierpień, 2018, 21:59 »
W swym krótkim życiu, przeżyłem wiele różnych i nie wytłumaczalnych zdarzeń (w świetle i wiedzy obecnej nauki).
Czy ktoś z was przeżył coś w swym życiu takiego, czego nie można udowodnić i wytłumaczyć "racjonalnie" ?
Proszę o szczere wypowiedzi .

Pare dni temu siedze z moja znajoma  przy sniadanku w kawiarni Katulki ( jak bedziecie w Berlinie to polecam )  i znajoma opowiada mi , ze  w drodze na nasze spotkanie  , w ciagu  paru minut , na jednej ulicy , spotkala  po koleji  trzech ludzi , ktorzy  utykali na lewa noge . :o   Przypuszczam , ze prawdopodobienstwo takiego zdarzenia jest naprawde znikome , ale jednak   wydarzylo sie  :D.
Innych , parapsychologicznych  wydarzen w zyciu nie mialem ... :'(


Offline sawaszi

Odp: Niewyjaśnine i niesamowite nasze historie z życia - a przeżyte .
« Odpowiedź #2 dnia: 06 Sierpień, 2018, 22:24 »
Pare dni temu siedze z moja znajoma  przy sniadanku w kawiarni Katulki ( jak bedziecie w Berlinie to polecam )  i znajoma opowiada mi , ze  w drodze na nasze spotkanie  , w ciagu  paru minut , na jednej ulicy , spotkala  po koleji  trzech ludzi , ktorzy  utykali na lewa noge . :o   Przypuszczam , ze prawdopodobienstwo takiego zdarzenia jest naprawde znikome , ale jednak   wydarzylo sie  :D.
Innych , parapsychologicznych  wydarzen w zyciu nie mialem ... :'(
 
To żeś szczęsliwy .
A co powiesz o "czarnej magi" -"wudu" ,"zakinianiu i rzucaniu uroków" , o wróżeniu , wiedzmach i 'wiedzminach' , o inkwizytorach i ich polowaniach .. , o nawiedzonych domach i opętaniu w nich , itp. ??
Zapraszam wszystkich do wolnej i nie przymuszonej wymiany myśli , oraz swych doświadczeń (osobistych) - o tym co niewidzialne ?, a było realne.
« Ostatnia zmiana: 06 Sierpień, 2018, 22:36 wysłana przez sawaszi »


Offline Agnesja

Odp: Niewyjaśnine i niesamowite nasze historie z życia - a przeżyte .
« Odpowiedź #3 dnia: 06 Sierpień, 2018, 23:02 »
   Takich sytuacji mam trochę na swoim koncie dla mnie nie wytłumaczalnych.
To było z 17 lat temu nigdy tego nie zapomnę, chodziłam do pracy przez miasto na pieszo. 
Wracałam już do domu dochodziłam do dużego skrzyżowania miałam zielone światło wchodziłam już na jezdnię gdzie ktoś mnie strasznie szarpnął do tyłu mało co nie upadłam i w tym momencie  w zakręt  wjechał samochód z taką szybkością że nic by ze mnie nie zostało. Byłam w szoku chciałam podziękować tej osobie za uratowanie życia
ale po za mną nikogo tam nie było.

Drugi przypadek też był bardzo dziwny miałam chyba z rok temu.
Od ośmiu lat pracuję w Austrii zabieram się z prywatną firmą przewozową. Wracałam do Polski akurat jechałam w nocy koło kierowcy jechała kobieta ,ja siedziałam z tyłu dalej siedział mężczyzna między nami miejsce było wolne.
Widziałam że kierowca był z męczony podróżą, ale nic jechaliśmy dalej. Przez same Czechy to z 5 godz.
Kobieta zasnęła  ten Pan też spał i mnie z muliło trochę gdzie walczyłam aby obserwować kierowcę by też nie zasnął za kółkiem.
 W pewnym momencie poczułam na moim prawym ramieniu strasznie silną dużą rękę która mnie dotknęła i potrząsnęła. Obudziłam się gościu obok chrapał ta kobieta też spała a kierowca jechał zygzakiem
jak nie wrzasnę do kierowcy żeby uważał jak jedzie. Wręcz rozkazałam mu by zatrzymał się na jakimś parkingu i się przespał.
Jechał na pewno ze 20 godz. Jak się zatrzymaliśmy nie minęła minuta jak kierowca chrapał.
Pytałam się tego Pana czy mnie szturchał bym się obudziła ale powiedział że spał. Do tej pory nie wiem co to było, ale to nas uratowało.

Historii paranormalnych mam bardzo dużo z własnego przeżycia i nie umiem  ich racjonalnie wyjaśnić.
Aby oszukać kobietę, potrzebny był wąż, ale aby oszukać mężczyznę, wystarczyła kobieta.
                              Św. Ambroży


Offline ewa11

Odp: Niewyjaśnine i niesamowite nasze historie z życia - a przeżyte .
« Odpowiedź #4 dnia: 07 Sierpień, 2018, 00:06 »
   Takich sytuacji mam trochę na swoim koncie dla mnie nie wytłumaczalnych.
To było z 17 lat temu nigdy tego nie zapomnę, chodziłam do pracy przez miasto na pieszo. 
Wracałam już do domu dochodziłam do dużego skrzyżowania miałam zielone światło wchodziłam już na jezdnię gdzie ktoś mnie strasznie szarpnął do tyłu mało co nie upadłam i w tym momencie  w zakręt  wjechał samochód z taką szybkością że nic by ze mnie nie zostało. Byłam w szoku chciałam podziękować tej osobie za uratowanie życia
ale po za mną nikogo tam nie było.

Drugi przypadek też był bardzo dziwny miałam chyba z rok temu.
Od ośmiu lat pracuję w Austrii zabieram się z prywatną firmą przewozową. Wracałam do Polski akurat jechałam w nocy koło kierowcy jechała kobieta ,ja siedziałam z tyłu dalej siedział mężczyzna między nami miejsce było wolne.
Widziałam że kierowca był z męczony podróżą, ale nic jechaliśmy dalej. Przez same Czechy to z 5 godz.
Kobieta zasnęła  ten Pan też spał i mnie z muliło trochę gdzie walczyłam aby obserwować kierowcę by też nie zasnął za kółkiem.
 W pewnym momencie poczułam na moim prawym ramieniu strasznie silną dużą rękę która mnie dotknęła i potrząsnęła. Obudziłam się gościu obok chrapał ta kobieta też spała a kierowca jechał zygzakiem
jak nie wrzasnę do kierowcy żeby uważał jak jedzie. Wręcz rozkazałam mu by zatrzymał się na jakimś parkingu i się przespał.
Jechał na pewno ze 20 godz. Jak się zatrzymaliśmy nie minęła minuta jak kierowca chrapał.
Pytałam się tego Pana czy mnie szturchał bym się obudziła ale powiedział że spał. Do tej pory nie wiem co to było, ale to nas uratowało.

Historii paranormalnych mam bardzo dużo z własnego przeżycia i nie umiem  ich racjonalnie wyjaśnić.
Katolicy powiedzieliby, że anioł stróż :)


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 3 379
  • Polubień: 5186
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Niewyjaśnine i niesamowite nasze historie z życia - a przeżyte .
« Odpowiedź #5 dnia: 07 Sierpień, 2018, 00:33 »
moje trzy grosze:
Posłużę się pewnymi doznaniami jakie doświadczyłem w szarym swoim życiu, być może nie zainteresują audytorium Forum owe zwierzenia, najprawdopodobniej  wywołają delikatny uśmieszek fantazjującego Nadaszyniaka.
Jednak pragnę mimo wszystko podzielić się nimi

Na wstępie zacznę takim ciekawym wydarzeniem szkolnym:
Kiedy chodziłem do szkoły (bo musiałem skończyć obowiązkowo podstawówkę), chodząc do drugiej klasy, po lekcjach przebywałem w szkolnej świetlicy zanim rodzić odebrał mnie z szkoły.
Jak w świetlicy: obiad, odrabianie zadań, wspólne spędzanie czasu z innymi dziećmi czy starszakami..
Pewnego razu,  przysiadłem się do koleżanki dużo starszej odrabiałem lekcje przy wspólnym stoliku, natomiast ona czytała głośno po rosyjsku opowiadanie.
Przez pewien czas nie zwracałem żadnej uwagi na jej czytanie, byłem skupiony na  swoich wypracowaniach, lecz niespodziewanie to jej czytanie zaczęło mnie drażnić, denerwować odburknąłem aby się ''zamknęła''(taki  żargon uczniowski) bo nie mogę się skupić.
Jednak to nie poskutkowało, wywiązała się uczniowska przepychanka, tak głośna, że zareagowała świetliczanka podchodząc do nas.
Wściekły, rozjuszony wykrzyknąłem:  'ja też potrafię czytać po rosyjsku a nie dukać na głos, jak ona' (tego języka nie znałem, będąc w drugiej klasie, nikt w domu nim się nie posługiwał).
Wychowawczyni słysząc gwar, jak wspominałem, natychmiast zareagowała przychodząc do naszego stolika, wywiązała się niemiła  rozmowa, w całym zaistniałym zdarzeniu pani podając książkę, powiedziała mnie – 'więc ty przeczytaj'
Kiedy otworzyłem  podręcznik zauważyłem jakąś ilustracje i tekst, trudno uwierzyć -  zacząłem płynnie pierwszy raz czytać w tym języku, nie sprawiało to żadnej dla mnie trudności.
Wychowawczyni i zgromadzone przy stoliku dzieci wsłuchiwali się w milczeniu jak płynnie czytam po rosyjsku.
W pewnej chwili pani, przerwała obróciła parę kartek i ponownie kazała przeczytać, tak postąpiła jeszcze  raz.
Zdumiona zapytała, czy kiedyś uczyłem się tego języka i czytać w tym języku - odpowiedziałem pierwszy raz to zrobiłem i nie sprawiło to żadnego wrażenia czy problemu dla mnie.
Sam, później zastanawiałem się jak to zrobiłem, poszło w zapomnienie - taka szkolna przygoda.
Mama  w domu powiedziała, że wywarłem duże wrażenie w oczach wychowawczyni czytając, nie znając tego j. rosyjskiego i wszystko rozumieć  co przeczytałeś.

Inne wydarzenie zaistniało kiedy dostałem powołanie do wojska (kwiecień 1975).
Jak każdy ''bocian'', chciał za wszelką cenę uniknąć tego powołania ( na ten temat, może powiedzieć osoba, która zderzyła się z taką sytuacją – w  tamtym czasie tylko powoływano płeć męską, niewiasty mogą zabiegać między innymi w obecnym czasie).
Wpadłem na genialny pomysł ... !!??, zastanawiałem się co przyniesie przyszłość gdy pójdę do armii na dwa lata, chciałem zostać ''trepem''  (żargon wojskowy), do tej pory mam silny syndrom zaspokajania ciekawości o przyszłość jaka będzie, tak jak każdy z nas tego oczekuje - nie czarujmy się.
Wybrałem się do wróżki w Krakowie, była w tamtym czasie około osiemdziesięcioletnia  słynna wróżka z ul. Parkowej znana i lubiana w szerokim kręgu Krakowa i okolic – ściągały tłumy do prawie 80-letniej Staruszki (kto jest Krakus a ma obecnie 65+, wie o kim piszę, proszę nie mylić owej wróżki z Parkowej, ze słynną znaną wróżką /D.S/ z Krakowa, która mieszkała również na Krakowskim-Podgórzu, gdzie w Rynku Głównym przy Sukiennicach przepowiadała przyszłość – również  ją znałem, kiedy Ją spotykałem, mówiłem ''Baśka''  w czerwieni jest Tobie  świetnie, z szczerym uśmiechem groziła mnie palcem, mówiąc przy tym ''ty czarusiu mały''- bardzo lubiłem  wróżkę- Krakowską DAMĘ ).

Powracając do wydarzenia:
Jako prawie dwudziestolatek poszedłem na Parkową usiadłem pośród kilku osób, czekałem z niecierpliwym napięciem , co powie..?? (ale będą ''pisanki'', no cóż chciałeś to masz, mówiłem w duchu sobie).
Przyszła kolej na mnie, wchodzę mówię dzień dobry- staruszka wskazała miejsce naprzeciw siebie usiadłem w czerwonym pluszowym fotelu, zapytała co mnie sprowadza, odpowiedziałem krótko – do dziś pamiętam jej ciemne przenikliwe oczy, przeszywające na wylot spojrzenie (aż dreszcz przeszedł po całym ciele) oczekując co opowie...
Nastała chwila milczenia, patrząc na mnie spokojnie powiedziała:
Nie będę tobie chłopcze wróżyła, proszę wyjść i nigdy tu nie przychodź, proszę ciebie o to (oniemiałem zaszokowany, to co usłyszałem), coś jeszcze mówiłem do kobiety ale ona wskazała palcem drzwi.( to wypowiedziane słowo ''proszę'' nigdy w takim tonie nie usłyszałem, nawet do tej pory).
Wyszedłem i usiadłem na korytarzu pomiędzy oczekujących aby ochłonąć z wrażenia, pytali z zainteresowaniem i lekką  trwogą (co powiedziała tobie ''wiedźma'', że co dopiero wszedłeś i tak szybko wyszedłeś) – odpowiedziałem, nic szczególnego.
Po chwili wyszła inna kobieta i powiedziała wszystkim – wróżka,  pani …( tu powiedziała imię, którego już nie pamiętam) dzisiaj nikogo już nie przyjmie.
Najwyraźniej, to jeszcze bardziej mnie zszokowało, dlaczego po mnie zdecydowała przerwać przepowiadanie przyszłości. (czy czas i przypadek, zbieg okoliczności... ?)

Innym razem jak zawsze popołudniowym zwyczajem poszedłem do ogródka ulubionej kawiarni na małą czarną, aby zaobserwować przechodzących ludzi pochłoniętych swoimi sprawami (taki osobisty relaks).
Kiedy przyszła kelnerka zamówiłem swój ulubiony jak inni mówią ''boski napój,'' nic nie byłoby szczególnego w tym wydarzeniu, ale, ale kiedy przyniosła kelnerka  moje zamówienie, nagle i niespodziewanie  powiedziałem -   ''proszę wybaczyć co powiem ale zanim wypije tą kawę, otrzyma  pani telefon w bardzo ważnej sprawie i rachunek ureguluje z pani koleżanką'' – odeszła z lekkim uśmiechem.
Bijąc się z myślami, miałem wielki niesmak, ze coś takiego mogłem powiedzieć.
Kiedy kończyłem swój upragniony eliksir podeszła kelnerka do innego stolika po nowe zamówienie ale nie ta lecz jej koleżanka wspólnego rewiru.
Kiedy wychodziłem, z niekłamaną ciekawością zapytałem kelnerkę - dlaczego nie przyszła pani koleżanka  abym uregulował rachunek?
Odpowiedziała musiała wyjść w ważnej sprawie po otrzymanym telefonie.
Te zdarzenia już wcześniej umieściłem na Forum (Powitanie-Witam Was Wszystkich)
« Ostatnia zmiana: 07 Sierpień, 2018, 01:04 wysłana przez Nadaszyniak »


Offline Martin

Odp: Niewyjaśnine i niesamowite nasze historie z życia - a przeżyte .
« Odpowiedź #6 dnia: 07 Sierpień, 2018, 09:05 »
Czy ktoś z was przeżył coś w swym życiu takiego, czego nie można udowodnić i wytłumaczyć "racjonalnie" ?
Proszę o szczere wypowiedzi .
Ja kiedyś wstąpiłem do sekty.
"Religia to głupie odpowiedzi na głupie pytania."


Offline Agnesja

Odp: Niewyjaśnine i niesamowite nasze historie z życia - a przeżyte .
« Odpowiedź #7 dnia: 07 Sierpień, 2018, 14:10 »
 Ciekawe zdarzenie mieliśmy w domu.Mój tato lubił sobie wypić bynajmniej za kołnierz nie wylewał. W dniu gdy był jego pogrzeb mama  urządziła stypę w naszym mieszkaniu.
Rodzina przyjechała  z bardzo daleka ze 20 osób było. Ja miałam wtedy 9 lat.
Oczywiście ,jedzenie i alkohol stół zastawiony.
Mieliśmy taki starodawny kredens gdzie na górze mama trzymała za szkłem kieliszki ,jakieś lampki do wina .W pewnym momencie zaczęło w tym kredensie coś kapać dość głośno, że wszyscy obecni to słyszeli ja też.
Moja mama palnęła, no Lutek  domaga się wódki trzeba mu na cmentarz zanieść.
Ktoś tam potem zaglądał do tych kieliszków ale były puste.

Aby oszukać kobietę, potrzebny był wąż, ale aby oszukać mężczyznę, wystarczyła kobieta.
                              Św. Ambroży


Offline ewa11

Odp: Niewyjaśnine i niesamowite nasze historie z życia - a przeżyte .
« Odpowiedź #8 dnia: 07 Sierpień, 2018, 14:23 »
moje trzy grosze:
Posłużę się pewnymi doznaniami jakie doświadczyłem w szarym swoim życiu, być może nie zainteresują audytorium Forum owe zwierzenia, najprawdopodobniej  wywołają delikatny uśmieszek fantazjującego Nadaszyniaka.
Jednak pragnę mimo wszystko podzielić się nimi

Na wstępie zacznę takim ciekawym wydarzeniem szkolnym:
Kiedy chodziłem do szkoły (bo musiałem skończyć obowiązkowo podstawówkę), chodząc do drugiej klasy, po lekcjach przebywałem w szkolnej świetlicy zanim rodzić odebrał mnie z szkoły.
Jak w świetlicy: obiad, odrabianie zadań, wspólne spędzanie czasu z innymi dziećmi czy starszakami..
Pewnego razu,  przysiadłem się do koleżanki dużo starszej odrabiałem lekcje przy wspólnym stoliku, natomiast ona czytała głośno po rosyjsku opowiadanie.
Przez pewien czas nie zwracałem żadnej uwagi na jej czytanie, byłem skupiony na  swoich wypracowaniach, lecz niespodziewanie to jej czytanie zaczęło mnie drażnić, denerwować odburknąłem aby się ''zamknęła''(taki  żargon uczniowski) bo nie mogę się skupić.
Jednak to nie poskutkowało, wywiązała się uczniowska przepychanka, tak głośna, że zareagowała świetliczanka podchodząc do nas.
Wściekły, rozjuszony wykrzyknąłem:  'ja też potrafię czytać po rosyjsku a nie dukać na głos, jak ona' (tego języka nie znałem, będąc w drugiej klasie, nikt w domu nim się nie posługiwał).
Wychowawczyni słysząc gwar, jak wspominałem, natychmiast zareagowała przychodząc do naszego stolika, wywiązała się niemiła  rozmowa, w całym zaistniałym zdarzeniu pani podając książkę, powiedziała mnie – 'więc ty przeczytaj'
Kiedy otworzyłem  podręcznik zauważyłem jakąś ilustracje i tekst, trudno uwierzyć -  zacząłem płynnie pierwszy raz czytać w tym języku, nie sprawiało to żadnej dla mnie trudności.
Wychowawczyni i zgromadzone przy stoliku dzieci wsłuchiwali się w milczeniu jak płynnie czytam po rosyjsku.
W pewnej chwili pani, przerwała obróciła parę kartek i ponownie kazała przeczytać, tak postąpiła jeszcze  raz.
Zdumiona zapytała, czy kiedyś uczyłem się tego języka i czytać w tym języku - odpowiedziałem pierwszy raz to zrobiłem i nie sprawiło to żadnego wrażenia czy problemu dla mnie.
Sam, później zastanawiałem się jak to zrobiłem, poszło w zapomnienie - taka szkolna przygoda.
Mama  w domu powiedziała, że wywarłem duże wrażenie w oczach wychowawczyni czytając, nie znając tego j. rosyjskiego i wszystko rozumieć  co przeczytałeś.

Inne wydarzenie zaistniało kiedy dostałem powołanie do wojska (kwiecień 1975).
Jak każdy ''bocian'', chciał za wszelką cenę uniknąć tego powołania ( na ten temat, może powiedzieć osoba, która zderzyła się z taką sytuacją – w  tamtym czasie tylko powoływano płeć męską, niewiasty mogą zabiegać między innymi w obecnym czasie).
Wpadłem na genialny pomysł ... !!??, zastanawiałem się co przyniesie przyszłość gdy pójdę do armii na dwa lata, chciałem zostać ''trepem''  (żargon wojskowy), do tej pory mam silny syndrom zaspokajania ciekawości o przyszłość jaka będzie, tak jak każdy z nas tego oczekuje - nie czarujmy się.
Wybrałem się do wróżki w Krakowie, była w tamtym czasie
Sorry, piszę na smartfonie, coś mi się tu pochrzaniło i wysłałam cytat bez komentarza.

Co do tej historii z rosyjskim, to zielonoświątkowcy powiedzieliby pewnie, że otrzymałeś dar języków:) A co do historii z kelnerką - że otrzymałeś dar przepowiadania przyszłości :)
« Ostatnia zmiana: 07 Sierpień, 2018, 14:33 wysłana przez ewa11 »


Offline Sebastian

Odp: Niewyjaśnine i niesamowite nasze historie z życia - a przeżyte .
« Odpowiedź #9 dnia: 07 Sierpień, 2018, 17:49 »
Przypuszczam , ze prawdopodobienstwo takiego zdarzenia jest naprawde znikome , ale jednak   wydarzylo sie  :D.
niekoniecznie. Przykładowo osoby niepełnosprawne mogą przebywać na wczasach organizowanych przez państwowy fundusz rehabilitacji osób niepełnosprawnych, mogą także uczęszczać na jakieś zajęcia rehabilitacyjne, mogą wreszcie być pacjentami tego samego lekarza leczącego ich schorzenie. Jeśli lekarz o jakiejś konkretnej specjalności ma gabinet w określonym miejscu to miejsce to będzie odwiedzane właśnie przez ludzi mających to konkretne schorzenie.


Offline Salamander

Odp: Niewyjaśnine i niesamowite nasze historie z życia - a przeżyte .
« Odpowiedź #10 dnia: 07 Sierpień, 2018, 18:12 »
Mój znajomy, która interesował się religią wschodu twierdził, że idzie w jakąś duchową podróż. W którymś momencie zniknął z mieszkania. Wystraszyłem się. Szukałem go po całym domu. Drzwi były zamknięte, klucze zostały w domu, nigdzie go nie było. Sprawdzałem, czy przypadkiem nie skoczył z okna. Też nie. Po prostu wsiąkł. Po jakimś czasie wrócił z powrotem, jak gdyby nigdy nic.

Inna znajoma opowiadała, że po śmierci sąsiada, którego nie lubiła całą noc garnki w kuchni się tłukły, jakby on to robił jej na złość.


Offline Matylda

Odp: Niewyjaśnine i niesamowite nasze historie z życia - a przeżyte .
« Odpowiedź #11 dnia: 07 Sierpień, 2018, 18:28 »
Mnie się nigdy nie zdarzają takie historie których nie można wytłumaczyć,Nawet jak coś gdzieś dziwnie stuka to sie potem okazuje że to przeciąg a jak coś zimnego mnie dotyka po ramieniu to się potem okazuje że zimnego okładu z karku nie zdjęłam  :P
Moja matka była zawsze silnie wyczulona na takie rzeczy.Jak zmarł jej tata to ją gdzieś tam na schodach za rekę chwtał albo jeszcze jakieś inne dziwy.
Zawsze mówię że żeby zostać świadkiem to trzeba być bardzo łatwowiernym i przewrażliwionym.Taka jest właśnie moja rodzicielka całe jej życie jest niestworzoną hist(e)orią.
Nigdy nie słyszałam od człowieka tak zwanego niewierzącego żeby go nadprzyrodzone historie spotykały,To domena uduchowinych nadwrażliwców.


Offline Sebastian

Odp: Niewyjaśnine i niesamowite nasze historie z życia - a przeżyte .
« Odpowiedź #12 dnia: 07 Sierpień, 2018, 19:09 »
ile razy śni mi się mój zmarły tato tyle razy po paru dniach lub tygodniach mam wizytę urzędników z urzędu skarbowego ;)

tyle że ja jestem księgowym i urzędnicy po prostu ciągle mnie odwiedzają, bo muszą kontrolować różnych podatników którym ja prowadzę dokumentację, a mam tych klientów co nieco ;) a ponieważ żaden przepis prawa nie nadaje immunitetu kontrolnego moim klientom więc każdy z nich co najmniej raz na kilka lat musi być skontrolowany.

 A więc (w przeciwieństwie do "przeciętnego człowieka" dla którego kontrola przypomina klęskę żywiołową i który wierzy że "ktoś się na niego uwziął" albo że ktoś "musiał napisać anonimowy donos") dla mnie kontrola podatkowa to nie jest nic nowego pod słońcem ot po prostu chleb powszedni.

No i tych kontroli jest tyle że już nie tylko ja przyzwyczaiłem się do nich ale one do mnie. ;)
« Ostatnia zmiana: 07 Sierpień, 2018, 19:11 wysłana przez Sebastian »


Offline listonosz

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 077
  • Polubień: 2903
  • Der bestirnte Himmel über mir...
Odp: Niewyjaśnine i niesamowite nasze historie z życia - a przeżyte .
« Odpowiedź #13 dnia: 07 Sierpień, 2018, 21:18 »
niekoniecznie. Przykładowo osoby niepełnosprawne mogą przebywać na wczasach organizowanych przez państwowy fundusz rehabilitacji osób niepełnosprawnych, mogą także uczęszczać na jakieś zajęcia rehabilitacyjne, mogą wreszcie być pacjentami tego samego lekarza leczącego ich schorzenie. Jeśli lekarz o jakiejś konkretnej specjalności ma gabinet w określonym miejscu to miejsce to będzie odwiedzane właśnie przez ludzi mających to konkretne schorzenie.
 

No wlasnie , Sebastian .  Spojrzales na opisane wydarzenie "szkielkiem i okiem"  i juz  zaczelo tracic  otoczke niezwyklosci . ;)
Miedzy mna i moja znajoma wywiazala sie pozniej dyskusja o  tzw. cudach  termodynamicznych  czy  probabilistycznych , czyli zjawiskach  , ktore  w normalnych warunkach nie zachodza nigdy  ale  przez ekstremalnie  rzadki zbieg okolicznosci  moga jednak zaistniec .
Co ciekawe , niektorzy naukowcy sa wlasnie zdania , ze wlasnie spontaniczne powstanie zycia  bylo wlasnie takim "cudem".

Mysle , ze dobrze jest  przyjrzec sie takim zjawiskom  blizej  a nie zaraz popadac  w zabobonny zachwyt  i  wywracac cala fizyke do gory nogami .
Tutaj , jako przyklad , wyjasnie  "anomalii grawitacyjnej "z okolic  Karpacza . Sebastian chyba znasz to miejsce ... ;)


Pzdr.


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 087
  • Polubień: 10631
  • Przez oczy dusza rzuca swój cień na twarz.
Odp: Niewyjaśnine i niesamowite nasze historie z życia - a przeżyte .
« Odpowiedź #14 dnia: 07 Sierpień, 2018, 21:38 »
  Kilka lat temu  chciałam zdążyć przejść , a raczej już przebiegnąć na zielonym świetle.
Przed samym przejściem szpilka utkwiła mi w kratce, zaczęłam się z nią szarpać, ale but ani drgnął.
Prędzej bym sobie nogę wyrwała.
I nagle z impetem wjeżdża na przejście ciężarówka, przepychając przez  nie  dwa inne samochody.

Ten huk, podmuch o mało mnie nie przewrócił. Wiadomo powstało zamieszanie, po chwili zorientowałam się, że obcas się uwolnił.
Nie dochodziłam do tego...jak to się stało,   wydostał się i tyle.

Po jakimś czasie nie dawało mi coś spokoju, przy okazji postanowiłam się przyjrzeć mojej ''wybawczyni''.
Jakież było moje zdziwienie gdy okazało się, że kratka ma spore otwory. Przymierzyłam obcas jaki miałam na nodze, a był o wiele grubszy niż ten poprzedni, wchodził i miał jeszcze sporo luzu.

Takie niewytłumaczalne historie dają do myślenie. Oszukać przeznaczenie? Nie, że ktoś nad nami czuwa.
Anielska cierpliwość wymaga diabelskiej siły.