Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Z życia wzięte .....  (Przeczytany 239194 razy)

Offline PoProstuJa

Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1365 dnia: 07 Marzec, 2020, 23:32 »
Tazła moje wyrazy współczucia  :(

Opisana przez Ciebie historia, że katolikowi zrobiono świadkowski pogrzeb nie jest dla mnie zaskoczeniem - sama słyszałam o kilku takich przypadkach, z czego jeden całkiem niedawno.
A inny był dość sporo lat temu, ale było to jawne pogwałcenie woli osoby zmarłej. Mąż był Świadkiem, a żona katoliczką - i deklarowała, że nigdy Świadkiem nie chce zostać. Mimo to po jej śmierci mąż się uparł, że będzie miała ona pogrzeb świadkowski i tak też się stało.

Inny przykład to kiebieta, która była poza zborem (zdaje się, że sama odeszła, choć nie jestem na 100% pewna; w każdym razie na pewno już nie Świadek). Zmarła dość wcześnie po ciężkiej chorobie. I również jej rodzina zrobiła świadkowski pogrzeb.
Może ci Świadkowie uważali, że w ten sposób zmarła zostanie zbawiona?!

Myślę, że podział w Twojej rodzinie może się jeszcze bardziej pogłębić gdy przyjdzie do dzielenia spadku. Nie wiem do czego zdolne jest Twoje rodzeństwo, ale może się nagla okazać, że będą się domagali od matki swojej "działki". Znam taką rodzinę (ale nie świadkową), którą śmierć ojca rodziny skłóciła na amen. A to kłócili się o to kto ma zrobić nagrobek i za ile. Gdy jedna córka zrobiła taki drogi, to inne powiedziały "po co taki drogi? My się nie dorzucamy do niego". Ponadto druga córka stwierdziła, że należą jej się pieniądze po ojcu.. o mało nie doszłoby do tego, że matka musiałaby sprzedawać z jej powodu mieszkanie. Trzecia się obraziła, że ta dostała ziemię w spadku, tamta obietnicę mieszkania, a ona nic. Jedna z córek całkowicie zerwała kontakt z matką. A dodam, że ta matka pomagała swoim córkom w opiece nad wnukami i co niedzielę na obiadach u siebie gościła. Minęło już parę lat jak ta kobieta nie widziała swojej wnuczki z powodu zerwanego kontaktu.

Takie sytuacje okołopogrzebowe potrafią wyzwolić z ludzi najgorsze instynkty.

W Waszej rodzinie ten pogrzeb to była taka iskra zapalna. Wypłynęły na wierzch wszystkie skrywane przez lata wzajemne żale, pretensje i spory.
Niestety potoczne powiedzenie, że "z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu" znów się sprawdza.

Dodam, że nawet w tak beznadziejnej sytuacji istnieje szansa na pogodzenie się rodziny (ale za wieeele lat dopiero, gdy emocje opadną) jednak z doświadczenia wiem, że nie jest to możliwe bez udziału osoby działającej w charakterze mediatora (niekoniecznie tego sądowego; chodzi o osobę z zewnątrz, która działałaby w dobrej wierze i z dobrych pobudek... tylko trudno taką znaleźć). Choć w przypadku, gdy jest to rodzina świadkowska, która z góry patrzy na "światusów" mających zginąć w Armagedonie, szanse na to by chcieli się pogodzić można mierzyć nie w procentach, a w promilach.

Życzę Ci spokoju ducha i wytrwałości. W końcu kiedyś... na szczęście... emocje opadną, ale te obecne zjadły Ci dużo nerwów.


Offline Exodus

Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1366 dnia: 08 Marzec, 2020, 00:15 »
  Proszę przyjmij także i ode mnie wyrazy szczerego współczucia i żalu.
Niełatwo jest znaleźć słowa otuchy w tym momencie.
Jedynie co przychodzi na myśl, to życzyć Ci sił do zniesienia tego wszystkiego.


Offline Storczyk

Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1367 dnia: 08 Marzec, 2020, 00:22 »
Jak widać co zbory to inne rządy.
Znam przypadek brata Weterana zasłużonego dla prawdy bardzo,   zbory na Pomorzu zakładał. Zona prawie sama synów wychowała on zajety  Zborami.
Jak zmienili pokolenie zaczęło mu sie nie zgadzać (Biblie mial w jednym placu)
Zaczął głośno o tym mówić, wykluczyli go miał  grubo po 70. Bracia i żona w jego obronę, ze demencja powinni weterana uszanować .Zaczął z 2 lata przed śmiercią na zebrania chodzić chciał wrócić nie zdążył ,zmarł. Cala rodzina w sekcie, prosili żona płakała, mimo tego pochować go nie chcieli i nie pochowali . Syn powiedział wykład, prawie nikt nie przyszedł .
Strasznie to odchorował . Długo na zebraniach go nie było. widać.

P.S Odstepca typowym nie byl bo listu nie napisał i chodził na zebrania.
 



Offline PoProstuJa

Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1368 dnia: 08 Marzec, 2020, 00:37 »
Jak widać co zbory to inne rządy.
Znam przypadek brata Weterana zasłużonego dla prawdy bardzo,   zbory na Pomorzu zakładał. Zona prawie sama synów wychowała on zajety  Zborami.
Jak zmienili pokolenie zaczęło mu sie nie zgadzać (Biblie mial w jednym placu)
Zaczął głośno o tym mówić, wykluczyli go miał  grubo po 70. Bracia i żona w jego obronę, ze demencja powinni weterana uszanować .Zaczął z 2 lata przed śmiercią na zebrania chodzić chciał wrócić nie zdążył ,zmarł. Cala rodzina w sekcie, prosili żona płakała, mimo tego pochować go nie chcieli i nie pochowali . Syn powiedział wykład, prawie nikt nie przyszedł .
Strasznie to odchorował . Długo na zebraniach go nie było. widać.

P.S Odstepca typowym nie byl bo listu nie napisał i chodził na zebrania.

No ale jak widać dla katolika nawet po śmierci jest szansa, że się nawróci... jak zmartwychwstanie... ale na "odstępcy" od razu stawiają krzyżyk!


Offline Estera

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 5 916
  • Polubień: 13775
  • Wiara, to nie łatwowierność.
Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1369 dnia: 08 Marzec, 2020, 00:42 »
Jak widać co zbory to inne rządy.
Znam przypadek brata Weterana zasłużonego dla prawdy bardzo,   zbory na Pomorzu zakładał. Zona prawie sama synów wychowała on zajety  Zborami.
Jak zmienili pokolenie zaczęło mu sie nie zgadzać (Biblie mial w jednym placu)
Zaczął głośno o tym mówić, wykluczyli go miał  grubo po 70. Bracia i żona w jego obronę, ze demencja powinni weterana uszanować .
Zaczął z 2 lata przed śmiercią na zebrania chodzić chciał wrócić nie zdążył ,zmarł. Cala rodzina w sekcie, prosili żona płakała, mimo tego pochować go nie chcieli i nie pochowali .
Syn powiedział wykład, prawie nikt nie przyszedł .
Strasznie to odchorował . Długo na zebraniach go nie było. widać.
P.S Odstepca typowym nie byl bo listu nie napisał i chodził na zebrania.
   To są tragedie rodzinne, które trudno objąć umysłem.
   I w żadnym pozytywnym uczuciu to się nie mieści :'(
   Co tylko mnie osobiście, utwierdza w tym, że to nie jest religia prawdziwa.
   To machina, która bezlitośnie miażdży ludzi, jak drogowy walec.
   I jest to bardzo przykre.
Zachęcam do czytania, warto ... https://jedrusiowy.wordpress.com
Tego bloga również skarbnica wiedzy ... https://komitetsadowniczy.blogspot.com


Offline Gostek

Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1370 dnia: 08 Marzec, 2020, 11:02 »
Ja znam taki przypadek z własnego podwórka. Otóż, było małżeństwo starszych braci wiekiem. Mieli on ok. 90 a ona 80parę.On że względu na liczne choroby od ok. 10lat nie chodzi na zebrania, ale był i jest bardzo pobożnym człowiekiem (wysłuchuje zebrań przez telefon obecnie). Jej przez ostatnie 20 lat nikt na zebraniu nie widział,a nawet nie znał, bo zbór powstał też mniej więcej w tamtym czasie i 80 procent obecnych dzisiaj przystąpiło do niego w późniejszym czasie. Dzieciei ich są nadal aktywnymi ŚJ. Z tego co wiem to ona będąc oficjalne na liście ŚJ, żyła po katolicku(odprawiała też katolickie święta). Mówiła, też że nie czuję się ŚJ.. Oficjalnie jednak, nikt jej za to nie wykluczył, bo starsi bywali u nich b. sporadycznie(raz nawet żalił mi się ten brat, że minęło już parę dobrych lat, od czasu kiedy był, ktoś u niego że zboru..) W zeszłym roku kobicinie się zmarło i synowie jej poprosili mowę pogrzebową na sali królestwa. Mowa pogrzebowa się odbyła i tuż po niej podszedł do mnie koordynator zboru i spytał się czy ją znam i czy była ona wogóle siostrą..... Spytał się chyba mnie dlatego chyba, bo ci  tych starsi bracia mieszkali w moim mieście a on jakieś 30km od nich i koordynatorem był od jakichś 3 lat. Możliwe nawet, że osobiście ich nie zdążył poznać... Ot taka dziwna historia pogrzebu nie ŚJ.


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 346
  • Polubień: 12211
  • Nigdy nie marzyłam o sukcesie. Pracowałam na niego
Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1371 dnia: 21 Marzec, 2020, 20:05 »

   Dziękuję Wszystkim za miłe słowa. Czasem taki upust emocjom jest wskazany, aby móc iść dalej.

Poszedł mail do Nadarzyna do działu prawnego, nie odpowiedzieli, po tygodniu drugi z delikatnym ponagleniem. Dostałam odpowiedź.

 
Cytuj
Nie jest nam znany przypadek, o którym napisali Państwo w swoim e-mailu. Oczywiście chcemy wyrazić szczere współczucie z powodu śmierci osoby, która była Państwu bardzo bliska. Przy czym, jeśli chodzi o kwestie pochówku, należy podkreślić, że zawsze decyzję w tej sprawie podejmuje najbliższa rodzina i to do niej należy kierować pytania czy ewentualne uwagi. Biuro Oddziału nie czuje się kompetentne do zajmowania w tej sprawie jakiegokolwiek stanowiska.

Przy tej okazji łączymy wyrazy należnego szacunku

Biuro Oddziału

Świadkowie Jehowy w Polsce

To było do przewidzenia, umywają ręce jak Piłat. Nie odpowiedzieli na żadne pytanie, zwykłe ble, ble...
Nie odpuszczę...
Szukam osób wątpiących w słuszność organizacji z okolic Wyszkowa ( mazowieckie).


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 346
  • Polubień: 12211
  • Nigdy nie marzyłam o sukcesie. Pracowałam na niego
Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #1372 dnia: 21 Marzec, 2020, 20:50 »

     A teraz z innej beczki.

   Z racji tego, że jestem tu praktycznie od początku istnienia forum, a więc jestem wiarygodna jako odstępca.  :D

Poproszono mnie abym zapytała...
Czy są tu na forum osoby z okolic Wyszkowa ( mazowieckie).

Ktoś szuka kontaktu z innymi odstępcami, albo wątpiącymi w słuszność org. Zapewnia pełną dyskrecję ( jeśli ktoś się ukrywa przed współwyznawcami).
Osobiście mogę zapewnić, że to poważna i rozsądna osoba.

Jeśli ktoś chce, proszę o kontakt na PW lub na maila  annamaria7504@gmail.com
Szukam osób wątpiących w słuszność organizacji z okolic Wyszkowa ( mazowieckie).