Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił  (Przeczytany 75508 razy)

Offline Trinity

Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #30 dnia: 14 Luty, 2017, 12:26 »
Trinity brałaś cukierki bo mądra dziewczynka byłaś ;D .Kariery piłkarskiej nie ma co żałować bo Ci w zaufaniu powiem , że jak ten puchar zobaczyłem to do własnej bramki jak wariat strzelałem ;D Wiesz ze mnie to jest taki wiejski celebryta ;D Taki rozumiesz Maserak z Kobylej Górki. ;)

też taki ładniutki jak on?


Offline HARNAŚ

Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #31 dnia: 14 Luty, 2017, 12:32 »
Nie wiem , nie znam się na facetach. Ale jak mówię ,że mogłem się urodzić bogaty a nie zabójczo przystojny to nie wiedzieć czemu wszyscy się śmieją :(


Offline zenobia

Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #32 dnia: 14 Luty, 2017, 13:52 »
Dla mnie to Ty jestes piekny ,chocbys mial brzydka facjate - masz poczucie humoru /i chyba taki nie skromny jestes /


Offline HARNAŚ

Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #33 dnia: 14 Luty, 2017, 15:58 »
Masz rację Zenobia taki FIFA-UEFA :) Wesoooły , gdzie nie pójdę tam mnie wyśmieją.


Offline Salome

Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #34 dnia: 14 Luty, 2017, 16:49 »
Dzieci są tam przeszczepione z automatu czy tego chcą czy nie.Nikt się ich nie pyta czy chcą chodzić na zebrania, po prostu rodzice są odpowiedzialni za dzieci i wdrażają je w to od małego.To nie był mój wybór tylko rodziców. Nigdy jednak nie buntowałem się z tego powodu ,że muszę chodzić na zebrania czy do służby bo byłem raczej posłusznym dzieckiem.

To prawda, nikt się dzieci o nic nie pyta, a bycie dzieckiem Świadków Jehowy to jest wyzwanie...
Z podstawówki pamiętam samotność i odrzucenie, trochę na własne życzenie, bo jak nic nie wolno, to i zdziczeć łatwiej.
Pewnej zimy tak mocno zapragnęłam świąt, że po przyjściu do domu ze szkoły ubrałam w podskokach wielką paprotkę (dumę moich rodziców) we własnoręcznie zrobiony na zajęciach plastycznych łańcuch choinkowy i papierowe bombki. Duma i radość "z osobistej choinki" wręcz mnie rozpierała, .....aż do chwili, gdy do domu wrócił tata- starszy zboru....  i pyta : A co to jest???? ::) :o
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippmann


Offline HARNAŚ

Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #35 dnia: 14 Luty, 2017, 19:38 »
Salome wiem o czym piszesz. Okazuje się ,że nawet te małe radości były  zabijane spojrzeniem lub wyraźnym zawodem w głosie rodziciela. Ja na plastyce nie mogłem rysować choinki tylko co najwyżej bałwanka  :'( Miałem się wyróżniać. W domu jedyna rzecz , którą mogłem stroić to gitarę.  ;) za to moja żona opowiadała mi ,że ubierała w domu fikusa :) Zatem mamy jako ludzie potrzebę świętowania bo jest zwyczajnie nie zaspokojona. Dla mnie święto to usiąść przy stole , zjeść , wypić ,pośmiać się i pogadać z rodziną. Ale nawet z takich rzeczy nas ograbili. Wmawiają , że Pamiątka to święto ale jakie to święto jak sobie nawet telewizji nie mogłem pooglądać. Słabe to wszystko.


Offline Startek

Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #36 dnia: 14 Luty, 2017, 19:47 »
To prawda, nikt się dzieci o nic nie pyta, a bycie dzieckiem Świadków Jehowy to jest wyzwanie...
Z podstawówki pamiętam samotność i odrzucenie, trochę na własne życzenie, bo jak nic nie wolno, to i zdziczeć łatwiej.
Pewnej zimy tak mocno zapragnęłam świąt, że po przyjściu do domu ze szkoły ubrałam w podskokach wielką paprotkę (dumę moich rodziców) we własnoręcznie zrobiony na zajęciach plastycznych łańcuch choinkowy i papierowe bombki. Duma i radość "z osobistej choinki" wręcz mnie rozpierała, .....aż do chwili, gdy do domu wrócił tata- starszy zboru....  i pyta : A co to jest???? ::) :o
  oj ! Tylko nie mów , że było rozgrzewanie tyłka pasem .


Offline Salome

Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #37 dnia: 14 Luty, 2017, 22:54 »
  oj ! Tylko nie mów , że było rozgrzewanie tyłka pasem .

Wzrok nagany wystarczył...Nigdy nie dostałam lania, gdyż byłam bardzo grzeczna i taka jestem do dziś. hahahahaha ;)

A może byłam trochę zastraszona? Też jest taka opcja.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippmann


Offline Startek

Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #38 dnia: 14 Luty, 2017, 23:08 »
Dobre dziecko , oj jakie dobre i ułożone dziecko państwo macie .


Offline Trinity

Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #39 dnia: 14 Luty, 2017, 23:21 »
a ja ubierałam bluszcza i paprotke w ozdoby, ojciec jak wracał to sie strasznie wqł! ja miałam babcie która dbała o nasze ,święta' czyli pamiętam choinke jak wszyscy szli na pasterke i ją zaświecali żebym sie nie bała. to był jakiś promyk. zresztą jak poczytałam skąd wzieła sie choinka - że to miało rozjaśniać coraz któtrze dni!! wszędzie ciemno i burota a tu zieleń światełka kolory i słodycze. Jajka też nam gotowała w cebuli i piekła ciasta eh  ja  potrafie tylko murzynka i szarlotke  :-[
jak chciałam świętować pamiątke to każdy mi mówił że jutro do roboty wstaje.
Ale pamiętam jedną pamiątkę: było nas 3 sis młode fajne ładne i był on zainteresowany ! po pamiątce jakoś poszliśmy wszyscy do mnie. zrobiłam kolacje alkoholu nie było bo byliśmy nieloty. ale! jedna poszła bo musiała a ja i moja koleżanka położyłismy się na łóżku a zainteresowanego wziełyśmy wśrodek i oglądając discovery usneliśmy w jednym łózku w ubraniach nie rójcie nic. eh
« Ostatnia zmiana: 14 Luty, 2017, 23:27 wysłana przez Trinity »


Offline Startek

Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #40 dnia: 14 Luty, 2017, 23:39 »
Pamiętam też robiliśmy sobie takie zakamuflowane swięta , trochę gałązek świerku , podświetlone wszystko . Stare dzieje .


Offline HARNAŚ

Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #41 dnia: 15 Luty, 2017, 07:41 »
To wy dziewczyny ,widać takie wrażliwe artystycznie jesteście ,  :) żeby cokolwiek ale  jednak upiększać. Nie ważne paprotka, fikus czy bluszcz aby ładniej było .Zobaczcie jakie tęsknoty w nas siedzą skoro po latach o tym mówimy. Dla innych robienie łańcuchów z kolorowego papieru to żadne wydarzenie , normalne jak dla nas podkreślenie strażnicy , a my wracamy do tego z nostalgią i  o tym w internetach piszemy.  :'(  Kiedyś u babci podszedłem do choinki i szukałem  tej lampki , którą się wszystkie włączało. Nagle poczułem jakbym prądem dostał . Nie było to z lampeczki tylko karcący głos taty: zostaw to co robisz?
Babcia na to włącz se Harnaś . To se włączyłem :D


Offline salvat

Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #42 dnia: 15 Luty, 2017, 08:30 »
Świetnie piszesz Harnasiu. I mnie przypomniałeś stare dzieje szkolne. Ja to nawet byłem przewodniczącym samorządu klasowego. Potem mama stwierdziła że to uczestnictwo jakby w polityce tego świata mimo, ze tylko w szkole i zrezygnowałem. Pamiętam jak na apelach stałem i nie śpiewałem hymnu, albo w klasie przy urodzinach kolegów i koleżanek nie śpiewałem sto lat. Wszyscy wiedzieli kim jestem ale mimo to nie czułem się wyjątkowy tylko wyjątkowo gorszy, choć pod względem wyników w nauce byłem w czołówce szkoły. Na zajęciach praktycznych kiedyś wszyscy robili stroiki, ja zrobiłem....kwietnik albo coś na kształt podkładki pod gorącą patelnię. Rodzicom wtenczas się nie przelewało więc trzeba było ukrywać niski status materialny.
W szkole średniej też cała klasa szybko się dowiedziała że jestem ŚJ więc zaczęły sie głupie gadki, śmiechy i przyklejanie do pleców kartki z napisem "Jestem jehowcem". Miałem wielką ochotę za każdym razem spuścić wpi...l takiemu idiocie, który takie żarty sobie robił. Ale znosiłem to ze spokojem, bo znów mając bardzo dobre wyniki w nauce mogłem nieraz takiemu "koledze" powiedzieć przed lekcją jak chciał zadanie: Teraz to jestem twoim kolegą i pamiętasz jak mam na imię??? Chcesz zadanie??? To idź do tych tępaków ( czyli liderów żartów na mojej osobie) którzy też go nie mają i może coś razem wymyślicie.
Raz tylko spróbowali rękoczynów. Bardzo się zdziwili jak nie pozwoliłem sobie na takie rzeczy i.... oddałem. Co prawda straszyli że policzą się po szkole wówczas mówiłem im: Tylko spróbujcie a gwarantuję wam że każdy najpóźniej wyleci do końca tygodnia ze szkoły z hukiem i wilczym biletem o ile wiecie co to jest. I nie straszcie mnie że macie kolegów na dzielnicy bo nie wiecie jakich JA mam KOLEGÓW. Mówiłem to z takim przekonaniem, że odpuścili i miałem spokój. Poza tym miałem wszystkich prawie nauczycieli za sobą i byłem wyszczekany. Potem szkoła się skończyła i nasze drogi się rozeszły.
Jak nazwać człowieka, który mając trochę władzy mówi jedno, a robi coś co tym słowom zaprzecza?

https://www.youtube.com/watch?v=cZMCsCO9hYw


Offline Trinity

Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #43 dnia: 15 Luty, 2017, 12:38 »
w zborze w którym się wychowywałam też był taki herszt bandy na czele każdej draki na dzielni, dlatego też młodzi świadkowie a raczej dzieci świadków miały spokój na osiedlu- herszt miał ładną dykcje to był flagowym lektorem na strażnicy,starsi chyba nie zdawali sobie jaki to huncwot o oczach jak kot szreka  ;)

najgorsze że sama zafundowałam swojemu dziecku taką jazdę bez trzymanki, na szczęście oprzytomniałam przejrzałam na oczy i pofolgowałam do tego stopnia że ugotowałam barszcz na wigilie! dlaczego? bo chciałam tak zwyczajnie zapunktować u nowej pani bo wiem że to bardzo pomaga! dobre oceny też są kapitałem a jak się ma kasy jak lodu, to człowiek kim by nie był ma immunitet i fory. moje dziecko też miało chrzest bojowy wg nie potrzebny. żałujemy tego bardzo! opowiem Wam kiedyś.



Offline Woland

Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #44 dnia: 15 Luty, 2017, 14:51 »
Witam.Może mógłbyś opowiedzieć coś o tym szkoleniu.Please   :)
Byłem w '99 na KSK
Ogólnie wiele przykładów zaistniałych problemów u braci i nauka, że masz znależć w literaturze na ten temat wytyczne i je przedstawić zaiteresowanym stronom.
Wtedy był gorący temat umów między braćmi , żeby były spisywane i zabezpieczały interesy stron.
Więc dużo przykładów ak to jeden brat drugiego wyciulał na forsę.
Ostrzegali przed powierzaniem kasy na wspólne inwestycje w rynek kapitałowy.
Nudy na pudy.