Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Czy ... TO TYLKO JAKIŚ ETAP ... w drodze do Boga, bycie Świadkiem Jehowy ...  (Przeczytany 22977 razy)

Online sawaszi

Estero absolutnie i w niczym mnie nie urażasz (spojrzenie na rzeczywistość jest mam podobne) -spokoju ducha życzę (sobie też) - :) :)


Offline Lunkaa

'Czy to tylko jakiś etap w drodze do Boga, bycie Świadkiem Jehowy?'

W moim przypadku zdecydowanie Tak. Śj nie byłam, ale kilka lat trzymałam z nimi (tak to nazwę).

Jeszcze wcześniej, z takiego głębokiego pragnienia zaczęłam poszukiwać Boga .
Zainteresowałam  się pewnymi naukami na które nie byłam jeszcze gotowa. I pojawili się Śj.

Zaczęłam studium i dziś stwierdzam w pełni świadomie, że byli oni moim narzędziem (proszę nie odbierać tego jako ubliżanie czy upokarzanie ludzi będących świadkami, absolutnie to nie jest w mej intencji) do  poznania Boga .
Nic nie dzieje się bez przyczyny, dzięki nim zdobyłam część wiedzy, którą przełożyłam na wcześniejsze doświadczenia do których wówczas nie byłam jeszcze gotowa.
Teraz mogę iść dalej.
« Ostatnia zmiana: 16 Lipiec, 2017, 19:25 wysłana przez Lunkaa »


Offline Estera

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 5 571
  • Polubień: 12687
  • Wiara, to nie łatwowierność.
  Świetnie Lunkaa :)
  Udało Ci się nie przechodzić wielu traum, jakich tu będący, doświadczyli.
  Życzę powodzenia w dalszej drodze.
Zachęcam do czytania, warto ... https://jedrusiowy.wordpress.com
Tego bloga również skarbnica wiedzy ... https://komitetsadowniczy.blogspot.com


Offline Lunkaa

Dziękuję Estero, ja również życzę Tobie wszystkiego najlepszego:)


Offline Estera

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 5 571
  • Polubień: 12687
  • Wiara, to nie łatwowierność.
Dziękuję Estero, ja również życzę Tobie wszystkiego najlepszego:)
   Niedługo minie dwa lata, jak dotarła do mnie wiadomość, która zaprowadziła mnie na proces w Australii.
   Już coraz częściej, o swoim byciu świadkiem Jehowy, myślę jak o pewnym etapie, który powoli trzeba zamykać.
   Nie chcę tkwić w takim punkcie, że będąc poza WTS-em, będę nadal żyła WTS-em.
   :'( :'(
   Czas pożegnać tę kłamliwą panią "strażnicę".
   Mam realne życie, z żywymi ludźmi, pracę, dzieci, nowy krąg znajomych, w którym chcę normalnie żyć.
   Choć zdaję sobie sprawę z tego, że te wiele lat spędzone w tej organizacji religijnej, będzie dawało o sobie znać.
   Po części, to, co sobą reprezentuję, to właśnie wts we mnie wykształciła.
   Co można było najlepszego stamtąd wziąć, to chyba wzięłam.
   Pomaga mi to w życiu i żyję już bez tego orgowego hamulca na wszystko.
   Pozbierałam się, choć początek odkryć był straszny.
   Dziś patrzę na to z uśmiechem i dobrze, że znam prawdę o tej sekcie.
   I naprawdę mam radość z życia.
   Lunkaa
   Również, z serca dziękuję Ci za życzenia wszystkiego najlepszego.
   Pozdrawiam.
Zachęcam do czytania, warto ... https://jedrusiowy.wordpress.com
Tego bloga również skarbnica wiedzy ... https://komitetsadowniczy.blogspot.com


Offline Estera

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 5 571
  • Polubień: 12687
  • Wiara, to nie łatwowierność.
Odp: Czy ... TO TYLKO JAKIŚ ETAP ... w drodze do Boga, bycie Świadkiem Jehowy ...
« Odpowiedź #140 dnia: 15 Wrzesień, 2017, 19:13 »
   
   Raymond Franz, były członek Ciała Kierowniczego Świadków Jehowy ...

   Napisał tak:

  "Nie wierzę w to, że "życie w nieświadomości jest szczęściem", nie wierzę, że zachęcanie ludzi do życia złudzeniami, jest przejawem życzliwości.
   Wcześniej czy później, iluzja musi zderzyć się z rzeczywistością.
   Im dłużej trwają złudzenia, tym bardziej bolesny jest powrót do rzeczywistości.
   Cieszę się, że w moim własnym przypadku, nie trwało to jeszcze dłużej."
   ("Kryzes sumienia" rozdział 13, str. 433)

   Będąc Świadkiem Jehowy, nigdy nie myślałam, że wszystkie obietnice tej religii, okażą się zwykłą iluzją.
   Pamiętam szok, jak sobie zdałam sprawę z tego, że ta religia, to oszustwo.
   I jak natychmiast podjęłam decyzję, że śj, to ja napewno już nie będę.

   Cieszę się, że miałam na tyle siły moralnej, żeby się z tą nieszczęsną iluzją pożegnać.
   Bo wielu zaklina rzeczywistość, tj., wielu moich przyjaciół, których obserwuję, z którymi próbowałam rozmawiać.
   Całkowicie zgadzam się z tym, co napisał Raymond Franz, w wyżej cytowanym fragmencie.
   Jak również to, że potrafię na ten czas spojrzeć jak na pewien etap swojego życia, który mi się przytrafił.
   I mam siły na to, by dalej żyć i cieszyć się życiem.
   Pozdrawiam.
  "Estera".
    :)
Zachęcam do czytania, warto ... https://jedrusiowy.wordpress.com
Tego bloga również skarbnica wiedzy ... https://komitetsadowniczy.blogspot.com


Offline Sebastian

Odp: Czy ... TO TYLKO JAKIŚ ETAP ... w drodze do Boga, bycie Świadkiem Jehowy ...
« Odpowiedź #141 dnia: 15 Wrzesień, 2017, 22:29 »
'Czy to tylko jakiś etap w drodze do Boga, bycie Świadkiem Jehowy?'
W moim przypadku zdecydowanie Tak. Śj nie byłam, ale kilka lat trzymałam z nimi (tak to nazwę)
a dla mnie bycie ŚJ to pewien etap w życiu, ale obecnie jestem bezbożnikiem :)


Offline WIDZĘ MROKI

Duzo jest prawdy w tym co pisze lebioda,choc moze koncowy wniosek ,troche zbyt optymistyczny ? Taka juz jest nasza ludzka mentalnosc ,ze zawsze szukamy "wyzszych" sensow w zyciu . I sprawia nieraz przypadek , ze na naszej drodze pojawia sie jakas religia/sekta. Nie inaczej bylo z Zydami w 1 wieku n.e. Wydaje mi sie ,ze i tak wzglednie miekko wyladowalismy po wyskoczeniu z tego Zeppelina ;) W latach 80-tych w Poznaniu ,w zborze na Ogniku prowadzono studia biblijne z bardzo wieloma mlodymi ludzmi i dobrze pamietam nasza fascynacje ta ,nowa dla nas wiedza ! Wygladalo to na dobra alternatywe miedzy Kosciolem Katolickim i propagowanym przez komune ateizmem. Atmosfera byla super ,spotkania wylacznie w mieszkaniach ,mili i uczciwi ludzie...Dostep do krytycznych opracowan na temat SJ praktycznie zerowy ... A na zewnatrz zly swiat ,kryzys ,stan wojenny itd. Nic dziwnego ,ze lecielismy jak muchy do g....( sorry ,powinno byc "jak pszczoly do miodu" ;) Ja sam dopiero po emigracji do Niemiec moglem rozwinac krytyczne myslenie i zauwazylem jaka gigantyczna Organizacja-Firma  za tym wszystkim stoi!  Czy to wszystko to stracony czas i gonitwa za zludzeniami ?  Dla mnie zdecydowanie nie ! Byl to pewien etap rozwoju wewnetrznego i trzeba go bylo przejsc. Bo wydaje mi sie ,ze do zrozumienia czym tak naprawde jest chrzescijanstwo konieczne jest zostanie fundamentalistycznym chrzescijaninem i pozniej rezygnacja z tego... W jednym z postow wspomnialem o ksiazce E.Carerre "Krolestwo" i polecam ja wszystkim ktorzy zastanawiaja sie nad wlasna religijnoscia .Punkt widzenia ,co prawdwa, dosyc mocno katolicki ale mysli tam zawarte maja uniwersalny charakter i SJ czy ex-SJ znajda tam na pewno cos dla siebie. Milej Niedzieli ! :)
zaznaczenie dodałem

Dziękuję Ci za Tą książkę.

Pozdrawiam ;)
"Myślenie to najcięższa praca z możliwych i pewnie dlatego tak niewielu ją podejmuje." - HENRY Ford

DLA wielu, myślący są niewygodni, więc należy się ich pozbyć innymi słowy, WYKLUCZYĆ.