Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Wielka miłość w zborze  (Przeczytany 2835 razy)

Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 328
  • Polubień: 2122
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Wielka miłość w zborze
« dnia: 18 Kwiecień, 2019, 15:31 »
Ostatnio zauważyłem zmianę w zachowaniu w stosunku do mnie moich współbraci w zborze,do którego należę. Otóż gdy byłem jeszcze aktywny spotkał mnie bezkompromisowy ostracyzm wewnętrzny. Wiele osób nie pozdrawiało i nie poznawało mnie na ulicy. Wiem, że nie był to przypadek, gdyż tych sytuacji było bardzo dużo i nie tylko jedna osoba w ten sposób swoją dezaprobatę okazywała.
Obecnie nastąpiła zmiana zachowania. Osoby, które wcześniej mnie nie poznawały nagle na ulicy mnie poznają i starają się nawiązać ze mną kontakt werbalny oraz niewerbalny. Odnoszę wrażenie, że pragną mi okazać wielką miłość i zainteresowanie abym powrócił do zboru. Tzw bombardowanie miłością, jak to jest wspaniale i cudownie. A jak u was, czy także próbowano w jakiś sposób przyciągnąć Was z powrotem do zboru, gdy byliście już na tzw. aucie? 
« Ostatnia zmiana: 18 Kwiecień, 2019, 16:25 wysłana przez Gandalf Szary »


Offline lukier

Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #1 dnia: 18 Kwiecień, 2019, 15:55 »
Ja czekam na wielki zalew 'miłości' jak tylko się zjawię na pamiątce ;)

ale to prawda, są dwie postawy, jedni mnie ignorują i udają, że nie widzą, a drudzy, którzy kiedyś ledwo się do mnie uśmiechali na sali, teraz jak mnie zobaczą to czasem dosłownie rzucają mi się na szyję, ale...zachęcają też do przyjścia na zebrania na koniec rozmowy.

Takie skrajne postawy upewniają mnie w tym, że to nie miejsce dla mnie, sekta po prostu, bo sztuczne to jest strasznie, kiedy pionierka, która nie zauważała mnie na zebraniach, bo nigdy nie byłam silna duchowo, nagle udaje moja najlepszą, zatroskana przyjaciółkę. Hipokryzja!


Offline matowa

Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #2 dnia: 18 Kwiecień, 2019, 16:23 »
Nie czuję się kochana, jeśli ktoś się do mnie uśmiecha i zaprasza na zebrania, a w międzyczasie ani razu nie zapyta co u mnie w życiu, nawet rodzina.
Napis z butelki wina mówi:
"Koty nie chodzą na spacery, żeby gdzieś dojść, a żeby odkrywać."
Nie jestem niczyim krytykiem, ale do nikogo nie należę.


Offline Ekskluzywna Inkluzywność

Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #3 dnia: 18 Kwiecień, 2019, 18:10 »
Ja czekam na wielki zalew 'miłości' jak tylko się zjawię na pamiątce ;)

A po co tam leziesz? :)

Mnie też już zaproszono, ale ateista na uroczystości religijnej na której częściowo bierni i zmuszeni do obejścia się smakiem są nawet sami wierni, to wyższy poziom zbędności i groteski.

Zresztą pamiątka, to taki religijny odpowiednik prezentacji garnków - najpierw zobaczcie na własne oczy jak te garnki cudownie gotują, a później oferta sprzedażowa i wszyscy rozchodzą się do domów, żeby zdążyć na Fakty :P

Zupełnie nie wiem po cholerę z takim zapałem zaprasza się obcych ludzi na pamiątkę, przecież to ani spektakularne nie jest, ani ciekawe, ani poruszające, ani też nie ma potencjału zmiany czyjegoś poglądu. Bardziej reprezentacyjne dla Organizacji byłoby zaproszenie na zebranie Strażnicy albo na kongres.
« Ostatnia zmiana: 18 Kwiecień, 2019, 18:24 wysłana przez Ekskluzywna Inkluzywność »


Offline lukier

Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #4 dnia: 18 Kwiecień, 2019, 18:36 »
W pełni się z Tobą zgadzam co do tego smutnego święta, ale idę się pomęczyć dla świętego spokoju w rodzinie i zborze. Nie chcę oglądać u siebie w domu znów jap starszych, a na pewno by przyszli jakbym się nie zjawiła. A tak to mam rok spokoju od nich ;)



Offline Ekskluzywna Inkluzywność

Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #5 dnia: 18 Kwiecień, 2019, 18:43 »
Nie chcę oglądać u siebie w domu znów jap starszych, a na pewno by przyszli jakbym się nie zjawiła. A tak to mam rok spokoju od nich

Tej dyspensy też nie rozumiem. Można być nieaktywnym, ale raz w roku zaliczyć pamiątkę i mieć względny spokój. Czy tam się jakieś sakramenty przebłagawcze przyjmuje na cały rok czy jak?


Offline Reskator

Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #6 dnia: 18 Kwiecień, 2019, 18:48 »
A po co tam leziesz? :)

Mnie też już zaproszono, ale ateista na uroczystości religijnej na której częściowo bierni i zmuszeni do obejścia się smakiem są nawet sami wierni, to wyższy poziom zbędności i groteski.

Zresztą pamiątka, to taki religijny odpowiednik prezentacji garnków - najpierw zobaczcie na własne oczy jak te garnki cudownie gotują, a później oferta sprzedażowa i wszyscy rozchodzą się do domów, żeby zdążyć na Fakty :P

Zupełnie nie wiem po cholerę z takim zapałem zaprasza się obcych ludzi na pamiątkę, przecież to ani spektakularne nie jest, ani ciekawe, ani poruszające, ani też nie ma potencjału zmiany czyjegoś poglądu. Bardziej reprezentacyjne dla Organizacji byłoby zaproszenie na zebranie Strażnicy albo na kongres.
To chyba za tego osiłaka z laseczką zwanego prezydentem wprowadzono takie obchodzenie talerzka i kielicha by nazwać to pamiątką.W którym roku nastąpiło to przełomowe odkrycie by tak obchodzić pamiątkę?.Nie wyobrażam sobie wieczerzy gdzie nikt nie pije.gdy Jezus mówi bierzcie i pijcie z tego WSZYSCY-Mat 26:27.
« Ostatnia zmiana: 18 Kwiecień, 2019, 18:53 wysłana przez Reskator »


Offline lukier

Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #7 dnia: 18 Kwiecień, 2019, 19:07 »
Tej dyspensy też nie rozumiem. Można być nieaktywnym, ale raz w roku zaliczyć pamiątkę i mieć względny spokój. Czy tam się jakieś sakramenty przebłagawcze przyjmuje na cały rok czy jak?

Taa, u mnie w z borze dostajesz swego rodzaju 'ułaskawienie' wtedy, nieaktywna ale na pamiątce była, jest dla niej nadzieja! Wiem, to jak dawanie nadziei chłopakowi albo dziewczynie która nas nie interesuje, ale nie robię tego z własnej, nieprzymuszonej woli, taki system, taka rodzina. Ostatnia rozmowę z nimi bardo przeżyłam, więc nie chcę znów prze to przechodzić...


Offline Reskator

Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #8 dnia: 18 Kwiecień, 2019, 19:13 »
Taa, u mnie w z borze dostajesz swego rodzaju 'ułaskawienie' wtedy, nieaktywna ale na pamiątce była, jest dla niej nadzieja! Wiem, to jak dawanie nadziei chłopakowi albo dziewczynie która nas nie interesuje, ale nie robię tego z własnej, nieprzymuszonej woli, taki system, taka rodzina. Ostatnia rozmowę z nimi bardo przeżyłam, więc nie chcę znów prze to przechodzić...
Lukier na pamiatkę jak pójdziesz to mówią:
1.O zjawiła się RAZ w roku.
Jak nie pójdziesz mówią:
2.Nawet na pamiątkę nie przyszła.
I tak żle i tak nie dobrze dla nich.
Ja wybrałem drugą opcję chcę być przede wszystkim w zgodzie z samym sobą.
« Ostatnia zmiana: 18 Kwiecień, 2019, 19:16 wysłana przez Reskator »


Offline ewa11

Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #9 dnia: 18 Kwiecień, 2019, 19:35 »
W pełni się z Tobą zgadzam co do tego smutnego święta, ale idę się pomęczyć dla świętego spokoju w rodzinie i zborze. Nie chcę oglądać u siebie w domu znów jap starszych, a na pewno by przyszli jakbym się nie zjawiła. A tak to mam rok spokoju od nich ;)
A ja to rozumiem. Ja na tej samej zasadzie chodzę dwa razy w roku do kościoła i do komunii (na Boże Narodzenie i na Wielkanoc), żeby mieć spokój od fanatycznej, katolickiej rodziny. W KK, o ile mnie pamięć nie myli, grzechem śmiertelnym jest przyjęcie komunii bez wcześniejszej spowiedzi. Do spowiedzi nie chodzę (byłam raz po opuszczeniu organizacji i powiedziałam never again. Nie wiem, jak niektórzy z Was dają radę przejść KS-y. Spowiedź to coś o wiele bardziej lajtowego, a mimo to dla mnie nie do przejścia - opowiadać obcemu facetowi o swoich przewinieniach).
Tak więc do spowiedzi nie chodzę, ale na msze i do komunii tak, dwa razy w roku, i mam święty spokój. A to ponoć najświętsza ze wszystkich świętych rzeczy.


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 3 697
  • Polubień: 5621
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #10 dnia: 18 Kwiecień, 2019, 19:39 »
(mtg): sJ , bardzo ''cenię i szanuję'', za ich niezłomną postawę.
Obserwując ich codzienny trud życia który związany jest mianowicie ze stojakowa niem oraz za bezwzględne postępowanie w stosunku do osób opuszczających to ugrupowanie- nie każdy tak zdecydowanie może postępować pokazując publicznie swoją wiarę w stosunku do rodziny, przyjaciół, znajomych.
Jest zastanawiające, co powoduje tak konsekwentne wyrażanie swoich uczuć w imię miłości bliźniego?
Z jednej strony to ich podziwiam z drugiej strony to mnie przeraża i napawa lękiem, aby być świadomie pogrzebanym za życia w ich odczuciu.
Miłość to wielkie słowo, ale żeby w jej imię donosić na drugich to trudne do pogodzenia z logiką.
Dlatego na propozycje pójścia na łyk czerwonego wina, zdecydowanie odmówiłem, obawiając się powrotu w szeregi osób tak ceniących miłość do bliźniego.


Offline lukier

Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #11 dnia: 18 Kwiecień, 2019, 19:58 »
Lukier na pamiatkę jak pójdziesz to mówią:
1.O zjawiła się RAZ w roku.



A to też może być. liczę się z tym, że co bardziej gorliwi tak właśnie powiedzą, ale grono starszych w moim zborze jest jednak litościwe, więc po cichu liczę jednak na to 'ułaskawienie', może się przeliczę tym razem, nie wiem, ryzykuję i już się stresuję co będzie...


Offline Aliki

  • Nieochrzczony głosiciel
  • Wiadomości: 68
  • Polubień: 223
  • Ludu mój, wyjdźcie z niej! (Obj 18:4)
Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #12 dnia: 21 Kwiecień, 2019, 10:15 »
Hej, u mnie dokładnie tak samo... Parę tygodni ignorowania ze strony starszych, potem napotykanych głosicieli... Wielkie oczy i zakłopotanie - jak mnie potraktować... No właśnie... Telefon ze strony mojego ulubionego wówczas starszego, żebym się określiła, bo bracia nie wiedzą jak na mnie reagować... Powiedziałam, że potrzebuję czasu, bo jestem emocjonalnie rozwalona. I co? Teraz szerokie uśmiechy w moją stronę na ulicy... Fuj... Wiem, że to ma być magnes... Czy oni naprawdę myślą, że ja taka głupia jestem?
Właściwie to jest mi tych ludzi niesamowicie szkoda, że albo nie widzą, w czym tkwią, albo boją się wyrwać z tej chorej sekty...
Nie należy się bać, wyjście to kolosalna zmiana na lepsze  :)


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 328
  • Polubień: 2122
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #13 dnia: 21 Kwiecień, 2019, 10:40 »
Tej dyspensy też nie rozumiem. Można być nieaktywnym, ale raz w roku zaliczyć pamiątkę i mieć względny spokój. Czy tam się jakieś sakramenty przebłagawcze przyjmuje na cały rok czy jak?
[/b][/size]
Osoba, która opuszcza pamiątkę daje dowód, że jest wrakiem duchowym. Wielokrotnie z takim stwierdzeniem się zetknąłem. Tak więc zebrania oraz głoszenie jest do przełknięcia, ale jak już pamiątkę się opuszcza to znaczy, że z takim człowiekiem nie jest dobrze. To znak sygnał dla całego zboru. 
A w temacie oprócz tego co opisałem powyżej, ostatnio aktywowały się różne osoby, z którymi wcześniej się przyjaźniłem. Dostałem kilka sms zachęcająco - pytających. Kurde przez wiele lat, co niektórzy się nie odzywali, a tu naraz jakaś akcja. Jak dla mnie to trochę żenujące postępowanie. Strasznie obłudne.
« Ostatnia zmiana: 21 Kwiecień, 2019, 10:42 wysłana przez Gandalf Szary »


Offline Storczyk

Odp: Wielka miłość w zborze
« Odpowiedź #14 dnia: 21 Kwiecień, 2019, 12:11 »
Pamietam czasy lata 90 ,wtedy czuło sie" miłość ",osrodki pionierskie,grupy książki,ogniska sporo spotkań towarzyskich to łączyło ludzi.Bracia naprawde byli za sobą.Ponadto Zbory od dawna  przesiakaja mysleniem Mieć niz Być.Nie liczy sie czlowiek tylko kasa☺.A nie tak uczył Jezus.Wts nie ma juz nic wartościowego tylko piękna gadka bez pokrycia.Ja ostatnio mówię do braci jak mi zaczynają gadke uskuteczniac.Najpierw swoje brudy posprzataj i swoje obejście dopiero później stań na stojaku nauczać innych
i swiec przykladem.Oczy wybaluszy.Nic nie dociera.