Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Głoszenie w XXI wieku - propaganda na użytek wewnętrzny  (Przeczytany 2002 razy)

Offline WIDZĘ MROKI

Odp: Głoszenie w XXI wieku - propaganda na użytek wewnętrzny
« Odpowiedź #45 dnia: 21 Maj, 2019, 06:22 »
Byłem głosicielem więcej niż 30 lat,było to coś co bardzo mi się podobało,były sokcesy kilkanaście osób zostało pochlapanych.Zawsze na pytanie po co to robię wyciągałem biblię i odpowiadałem ,że Jezus jeszcze nikogo nie zwolnił z tego zobowiązania dla tego ja idę i głoszę,stałem też z literaturą w miejscach publicznych  i podejmowałem się rozmowy z każdym,kto jak mówi biblia zażądał uzasadnienia naszej nadziei .Teraz przy rydwanikach widzę niemoty,które potrafią tylko recytować wejdź se na JW.orga.Biblia stała się dla nich rekwizytem zajmującym ręce.Jeżeli tylko tyle potrafią to z punktu widzenia organizacji lepiej niech stoją  przy tych stojakach i się nie odzywają,będzie mniej szkód.Jestem ciekaw co powiedzieliby na pytanie dla czego są świadkami, co ich przekonało.Zapytam jak będę gdzieś na wyjeździe bo tu u siebie obiecałem, że nie będę mącił w głowach nikomu ze świadków.Może ktoś z was zadał już takie pytanie?

Witaj Brachu.

Komu żeś to obiecał?

Daj spokój, to Twój moralny obowiązek wobec Pana Jezusa👍, Ty masz to robić, oświadczać wszem o prawdzie związanej z tą sektą, tym bardziej tym, którzy w niej tkwią, omamieni kłamstwami.

Pierwsze z brzegu, pokolenie, które się rozdwoiło.

Piszesz, że głosicielem byłeś trzydzieści lat, to masz bardzo szeroki ogląd sprawy.

Pozdrawiam
"Myślenie to najcięższa praca z możliwych i pewnie dlatego tak niewielu ją podejmuje." - HENRY Ford

DLA wielu, myślący są niewygodni, więc należy się ich pozbyć innymi słowy, WYKLUCZYĆ.


Offline Siedemtwarzy

Odp: Głoszenie w XXI wieku - propaganda na użytek wewnętrzny
« Odpowiedź #46 dnia: 25 Maj, 2019, 08:36 »
Dziewiatka, na pytanie co cie przekonało do zostania świadkiem, najczęstsza odpowiedź to mama i tata. Przecież z głoszenia to przynajmniej u nas w zborze nic nie wpada, a jak już 4 czy 5 lat temu coś wpadło, to przepraszam za określenie, ale to jakaś niereformowalna patologia ( w domu syf i malaria, dozór kuratora itp). Jak ich ochrzczono to, zadzwonila do siostry ze zboru (najblizej ich mieszka) , że już u kumunii byli. Na wozku jest jednak zawsze. Znak czasow.