Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Czy wózki z literaturą to tylko atrapy na logo JW.ORG?  (Przeczytany 1238 razy)

Offline PoProstuJa

Hej,

mam pytanie do tych, którzy stali / stoją przy wózkach z literaturą.
Jakie było zainteresowanie? Czy ktoś w ogóle podchodził? Czy Świadkowie z kimś rozmawiali? Czy przez 99% czasu tylko stali i patrzyli przed siebie albo gadali ze sobą?

Moje obserwacje...
Byłam w większym mieście i chodziłam po centrum miasta. Po drodze zastałam 2 wózki (ale oddalone od siebie z kilkaset metrów). Co ciekawe obydwa były z ukraińską literaturą! A ci głosiciele to też Ukraińcy!

Zaczęłam najpierw się zastanawiać czy Polacy też stoją?  :o

W każdym razie chciałam sobie wziąć na pamiąteczkę jakieś czasopismo najnowsze i tu kolejne zdziwienie...

Nie dość, że literatura głównie w języku ukraińskim / rosyjskim, to jeszcze sprzed miliona lat! Na czasopismach widniały daty 2018, 2019... "najświeższe" było z 2020!  :o
Więc mój plan na "świeżą" literaturę drukowaną upadł! Dostrzegłam, że mają JEDNO czasopismo po polsku (z 2020), więc wzięłam. Zanim jednak wzięłam zapytałam czy mają coś po polsku. Panie łamanym polskim odpowiedziały, że nie (nawet nie zauważyły tego jednego czasopisma po polsku) i od razu odesłały mnie do strony JW.ORG.

Ilość literatury na wózku również nie powalała! W każdym rządku 2, max 3 czasopisma, co daje poniżej 10 egzemplarzy na cały stojak i to jak wspomniałam - sprzed 2,3 a nawet 4 lat!

O co chodzi? Czy Świadkowie są biedni i nie mają nowej literatury? Czy te czasopisma to tak naprawdę eksponat muzealny (zapakowany w folię!), którego nawet nie dotykają, bo nikt nie okazuje zainteresowania?!

Gdy natknęłam się na drugi wózek, to podeszłam do niego i znów przejrzałam wszystkie tytuły - ta sama historia. Wszystko po ukraińsku / rosyjsku i sprzed 2-3 lat. Żadnego czasopisma po polsku. Co więcej, te 2 babeczki stały z taką dziewczynką - na oko 10 letnią. Rozmawiały ze sobą i nawet mnie nie zauważyły! Dopiero ta dziewczynka dała im cynk, że ja tam stoję i patrzę na czasopisma. Wtedy się ocknęły.

To jest wspaniały przykład na to jak można koncertowo MARNOWAĆ czas. W głoszeniu od mieszkania do mieszkania przynajmniej można było jeszcze udawać, że jest jakaś interakcja pomiędzy Świadkiem a domownikami, gdy odpowiadali: nie, dziękuję!
Ale tutaj nie ma już nic!

No chyba, że ktoś ma inne doświadczenia... założył przy stojaku 5 studiów biblijnych i ogólnie uważa, że to SKUTECZNA forma "głoszenia".

Zaczynam mieć poważne podejrzenia, że te wózki, to tak naprawdę wyłącznie (darmowe) mobilne słupy ogłoszeniowe reklamujące stronę internetową JW.ORG!
« Ostatnia zmiana: 20 Lipiec, 2022, 21:07 wysłana przez PoProstuJa »


Offline Szwejk (dawniej Gorolik)

Odp: Czy wózki z literaturą to tylko atrapy na logo JW.ORG?
« Odpowiedź #1 dnia: 20 Lipiec, 2022, 21:25 »
Nie tylko stojaki. Głosiciele to też tylko 'słupy ogłoszeniowe' jworga. Jeszcze za mojej pamięci większość nie potrafiła nic poza wciśnięciem czasopisma, nie potrafili rozmawiać (nawet z katolikami). Trzy razy zdarzyło mi się jeszcze 'załapać' na stojak, zawsze bez najmniejszego efektu, ale to już tak dawno. :-) 


Offline Estera

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 6 939
  • Polubień: 16741
  • Przeszłości nie zmienię, dziś i jutro jest moje :)
Odp: Czy wózki z literaturą to tylko atrapy na logo JW.ORG?
« Odpowiedź #2 dnia: 20 Lipiec, 2022, 21:36 »
Zaczynam mieć poważne podejrzenia, że te wózki,
to tak naprawdę wyłącznie (darmowe) mobilne słupy ogłoszeniowe reklamujące stronę internetową JW.ORG!


   Moim zdaniem.
   To te wózki są przede wszystkim reklamą JW.ORG!
   Co do tego nie mam żadnej wątpliwości, słysząc jak ten rodzaj służby jest traktowany i kto z jakim poziomem wiedzy tam stoi.
   Ale, że nie ma na nich   ... "bieżącego" pokarmu duchowego!!!  :'( :'( ...  to jest rzeczywiście zastanawiające, nawet bardzo.
   Czyżby już teraz karmili ludzi tylko przeterminowaną strawą?

   Kojarzę sobie taki moment jeszcze będąc w zborze.
   Były zachęty, żeby strażnicę i przebudźcie się w dobrym stanie z przed lat oddawać osobom zainteresowanym.
   Ale nawet jak się komuś dawało starszą literaturę, bo np., tematyka była ciekawa czy jakiś interesujący osobę artykuł.
   To zawsze dołączało się jeszcze jakieś bieżące czasopismo czy książkę z aktualną datą.
   I stosy zaległej literatury znikały.

   W przypadku obecnych stojaków.
   Widać, że   ... "kucharze" warwickowi  >:D >:D >:D ...   chyba jednak wyszli z założenia, że można dawać cokolwiek.
   I już nie przygotowują na bieżąco   ... świeżych "bułeczek"!!! ...
   Być może w salach królestwa zalega takie mnóstwo tego przeterminowanego pokarmu.
   Że trzeba to jakoś wypchnąć do ludzi, by nie zapychać makulaturą pieców czy zaśmiecać świętym pokarmem śmietników.
Nie walczę z organizacją, ja się przed nią bronię, jestem jej ofiarą!
https://komitetsadowniczy.blogspot.com


Offline PoProstuJa

Odp: Czy wózki z literaturą to tylko atrapy na logo JW.ORG?
« Odpowiedź #3 dnia: 20 Lipiec, 2022, 21:51 »
Nie tylko stojaki. Głosiciele to też tylko 'słupy ogłoszeniowe' jworga. Jeszcze za mojej pamięci większość nie potrafiła nic poza wciśnięciem czasopisma, nie potrafili rozmawiać (nawet z katolikami). Trzy razy zdarzyło mi się jeszcze 'załapać' na stojak, zawsze bez najmniejszego efektu, ale to już tak dawno. :-)

Pamiętam jak kiedyś (tj. w latach 40-tych XX w.) słuchałam historii o tym jak to postępowi bracia chodzili od domu do domu z gramofonem i puszczali przemówienie z płyty. Zawsze się zastanawiałam jak to wyglądało technicznie i dlaczego oni po prostu nie mówili własnymi słowami?! Uważałam również wtedy, że te gramofonowe czasy minęły raz na zawsze. Jakże się myliłam!
Obecnie Świadek nie potrafi ani jednego słowa od siebie powiedzieć. Uzbrojony w tablet dobrze opanował tylko dwa zdania:
- "Więcej dowie się pan ze strony JW.ORG..."
- "Proszę zobaczyć ten krótki filmik..."
 :o


Offline spawarka noego

Odp: Czy wózki z literaturą to tylko atrapy na logo JW.ORG?
« Odpowiedź #4 dnia: 20 Lipiec, 2022, 22:20 »
Gramofon był wtedy techniczną nowinką, zatem marketingowo strzał był celny.

Mam na kolanie stworzoną teoryjkę, że tego nie robi się dla ludzi, ale dla czasopism właśnie.
Żeby je przewietrzyć, i by zyskały na świeżości.
Przy dobrej pogodzie złapią cenną dawkę światła… :)

Jedni wyprowadzają na spacer pieski, inni naświetlają gazetki.
« Ostatnia zmiana: 20 Lipiec, 2022, 22:30 wysłana przez spawarka noego »


Offline PoProstuJa

Odp: Czy wózki z literaturą to tylko atrapy na logo JW.ORG?
« Odpowiedź #5 dnia: 20 Lipiec, 2022, 22:32 »
Gramofon był wtedy techniczną nowinką, zatem marketingowo strzał był celny.

Mam na kolanie stworzoną teorykę, że tego nie robi się dla ludzi, ale dla czasopism właśnie.
Żeby je przewietrzyć, i by zyskały na świeżości.
Przy dobrej pogodzie złapią cenną dawkę światła… :)

Jedni wyprowadzają na spacer pieski, inni naświetlają gazetki.

Że niby w ten sposób do czasopism dociera nowe światło?....  :o   ;D

Ale niestety jedynym skutkiem takiego działania na czasopisma będą tylko wyblakłe literki  ;D
Ja rozumiem, że pandemia, że oszczędności, że w piwnicy zostały zapasy... no ale bez przesady... To tak jakby w Krakowie sprzedawali czerstwe obwarzanki sprzed roku!
Z drugiej strony oni mogą już tak być przyzwyczajeni do tego, że nikt do nich nie podchodzi, że nawet jak będą mieli na stojaku Strażnicę z formułką o nieprzemijającym pokoleniu z roku 1914, to i tak tego nie zauważą  ;D


Offline Roszada

Odp: Czy wózki z literaturą to tylko atrapy na logo JW.ORG?
« Odpowiedź #6 dnia: 20 Lipiec, 2022, 22:39 »
Jedni wyprowadzają na spacer pieski, inni naświetlają gazetki.
Tych z pieskami też chcą łapać na jworga:

*** w22 kwiecień s. 15 Ciasteczka dla terierków ***
Ciasteczka dla terierków
„WIOSNĄ 2014 roku zacząłem spacerować ze swoimi dwoma pieskami po śródmieściu” — pisze Nick ze stanu Oregon w USA. „Świadkowie zwykle stali tam przy wózkach z literaturą. Byli ładnie ubrani i witali wszystkich ciepłym uśmiechem.
„Byli przyjaźni nie tylko dla ludzi, ale też dla moich dwóch terierków. Pewnego razu Elaine, która stała przy wózku, dała im kilka ciasteczek. Od tamtej pory, jak tylko wychodziliśmy na spacer, ciągnęły mnie do ‚punktu z ciasteczkami’.
„Minęło kilka miesięcy. Moje pieski polubiły ciasteczka, a ja polubiłem krótkie rozmowy ze Świadkami. Ale nie chciałem się w nie za bardzo angażować. Byłem już po siedemdziesiątce i nie wiedziałem zbyt dużo o tym, w co wierzą Świadkowie. Ponieważ rozczarowały mnie kościoły protestanckie, uznałem, że najlepiej studiować Biblię na własną rękę.


Offline Roszada

Odp: Czy wózki z literaturą to tylko atrapy na logo JW.ORG?
« Odpowiedź #7 dnia: 21 Lipiec, 2022, 12:27 »
Pamiętam jak kiedyś (tj. w latach 40-tych XX w.) słuchałam historii o tym jak to postępowi bracia chodzili od domu do domu z gramofonem i puszczali przemówienie z płyty. Zawsze się zastanawiałam jak to wyglądało technicznie i dlaczego oni po prostu nie mówili własnymi słowami?! Uważałam również wtedy, że te gramofonowe czasy minęły raz na zawsze. Jakże się myliłam!
Obecnie Świadek nie potrafi ani jednego słowa od siebie powiedzieć.
Nie wszyscy mieli gramofony, więc mieli "karty świadectwa":

„Bardzo ucieszyłam się z wprowadzenia kart świadectwa. (...) Nie wszyscy potrafiliśmy umiejętnie przedstawiać dobrą nowinę (...) wielu uważało, że nie umie się poprawnie wysławiać (...) czasem spotykaliśmy osoby, które sądziły, że jesteśmy niemowami. W pewnym sensie wielu z nas rzeczywiście nie potrafiło mówić” (Królestwo Boże panuje! 2014 s. 81).

„Pod koniec roku 1933 wprowadzono nową metodę głoszenia. Na wstępie wręczano domownikowi do przeczytania kartę świadectwa z krótkim orędziem. Stanowiła ona dużą pomoc szczególnie dla nowych głosicieli, którzy w tamtych czasach nie byli zbytnio zaprawiani do służby. Kiedy domownik przeczytał kartę, Świadkowie na ogół jedynie krótko ją komentowali; niektórzy rozwijali temat, korzystając przy tym z Biblii. Kart świadectwa używano jeszcze długo w latach czterdziestych. Dzięki nim można było szybko opracować teren, dotrzeć do większej liczby ludzi, wręczyć im sporo cennej literatury biblijnej, dawać jednakowe świadectwo, a nawet przekazywać orędzie w języku obcym. Niestety, dochodziło też do niezręcznych sytuacji, na przykład gdy domownik brał kartę i zamykał drzwi. Chcąc ją odzyskać, głosiciel musiał zapukać jeszcze raz!” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 564).

Chociaż karty świadectwa oraz nagrania gramofonowe same dużo »mówiły«, to jednak bycie Świadkiem wymagało w tamtych latach niemałej odwagi” (jw. s. 565).

Cytuj
Czy wózki z literaturą to tylko atrapy na logo JW.ORG?

Coś w tym jest. Ludzie mają łączyć wózek jworga z salą jworga:

*** w21 luty s. 25 ***
Kiedy później wracały do domu autobusem, zauważyły na ścianie Sali Królestwa duże logo jw.org. Przypomniały sobie, że to samo logo widziały na wózku. Wysiadły z autobusu, podeszły do Sali i sprawdziły pory zebrań w różnych zborach.



Offline Szwejk (dawniej Gorolik)

Odp: Czy wózki z literaturą to tylko atrapy na logo JW.ORG?
« Odpowiedź #8 dnia: 21 Lipiec, 2022, 12:36 »
Jeszcze gdzieś mam taką 'kartę świadectwa', odtworzoną przez jednego człowieka, który po wojnie z nimi chodził, miał ją w dwóch językach, polskim i niemieckim.


Offline Roszada

Odp: Czy wózki z literaturą to tylko atrapy na logo JW.ORG?
« Odpowiedź #9 dnia: 21 Lipiec, 2022, 12:38 »
   Karty te dłużej były stosowane w krajach, w których przyjezdni głosiciele nie znali miejscowego języka:

„W roku 1947 ukończyliśmy Gilead i razem z Billem Copsonem otrzymaliśmy przydział do Egiptu, jednak przed wyjazdem mogłem jeszcze skorzystać w bruklińskim Betel ze szkolenia w zakresie pracy biurowej, którego udzielił mi Richard Abrahamson. Wysiedliśmy ze statku w Aleksandrii. Dość szybko przystosowałem się do życia na Bliskim Wschodzie, lecz z trudem przychodziła mi nauka arabskiego, więc musiałem posługiwać się kartami świadectwa w czterech językach” (Strażnica Nr 5, 2002 s. 22).

Wynalazek Towarzystwa

„Pracownicy naszego działu zaprojektowali i skonstruowali gramofon funkcjonujący w pozycji pionowej. Można było nie tylko odtwarzać na nim nagrane orędzie, ale też przenosić w specjalnym schowku broszury i ewentualnie kanapkę. Miałem przywilej zademonstrować ten nowy sprzęt na zgromadzeniu w Detroit w stanie Michigan w 1940 roku” (Strażnica Nr 7, 1996 s. 24).
« Ostatnia zmiana: 21 Lipiec, 2022, 12:44 wysłana przez Roszada »


Offline PoProstuJa

Odp: Czy wózki z literaturą to tylko atrapy na logo JW.ORG?
« Odpowiedź #10 dnia: 21 Lipiec, 2022, 12:55 »
Głoszenie ludziom posługujących się obcym językiem to nie nowość dla Świadków, bo broszurę z orędziem w wielu językach dostałam z kilkanaście lat temu, a może to było jeszcze wcześniej!
Ale zastanawiające jest to, że nawet Świadkom brakowało języka w gębie wobec ludzi posługujących się tym samym językiem co oni...

Czyżby Ciało Kierownicze / aktualny prezes uważało ich za niekompetentnych matołów?
A może rzeczywiście nie potrafili nic mówić...?
Stąd zdaje się w latach 50-tych pojawiła się szkoła teokratyczna. Od tego czasu Świadkowie chyba już potrafią mówić...?
Więc dziwi mnie ten ponowny regres, że od gadających znów przeszli do etapu milczących stojaków na tablet....!
A z drugiej strony jak ludzie z nimi nie chcą rozmawiać, to nie ma aż takich potrzeb żeby byli erudytami.

Ja pamiętam jak jako początkująca głosicielka stresowałam się tym co zrobię, gdy ktoś podczas głoszenia zada mi trudne pytanie. Ale później zauważyłam, że ilość rozmów z ludźmi jest minimalna. A jeśli już jest, to ci ludzie nie są aż tak wyedukowani żeby byli w stanie zadawać trudne pytania. Takich filozofów / mędrców w ciągu kilkunastu lat głoszenia, z którymi udało mi się porozmawiać, mogłabym policzyć na palcach jednej ręki.
Zatem byłam rozczarowana tym, że w szkole teokratycznej muszę opracowywać jakieś kosmiczne tematy (pamiętam, że byłam kiedyś osobą towarzyszącą w punkcie tłumaczącym czym jest POCHWYCENIE), a w codziennym życiu nikt mnie o takie rzeczy nie pyta. To tak jakby robić studia magisterskie po to, żeby nauczyć przedszkolaka liczyć od 1 do 10... i na tym koniec...

Oczywiście ci którzy mieli studia biblijne, to musieli się bardziej wysilać. Ale nie słyszałam żeby ktoś studiował rzeczywiście z jakimś filozofem...

Szkoda mi tego regresu u tych ludzi, bo to kolejny przykład na marnowanie ich potencjału (i czasu).


Offline Roszada

Odp: Czy wózki z literaturą to tylko atrapy na logo JW.ORG?
« Odpowiedź #11 dnia: 21 Lipiec, 2022, 13:11 »
To ‘mówienie karty świadectwa’ przypominało dawne nadzieje co do ‘mówienia’ dawnej książki Towarzystwa Strażnica:

„Kiedy na początku 1918 roku książka Dokonana tajemnica została obłożona zakazem, wielu braci nie wiedziało, jak głosić. Nie umieli tego robić, posługując się samą Biblią. Liczyli na to, że książka Dokonana tajemnica będzie »mówić za nich«” (Strażnica listopad 2016 s. 28).

Wydaje się, że CK doprowadzi głosicieli do tego, że będą niemi. :)
Stojak będzie za nich mówił i witryna jworg.
Oni będą mieli tylko "dyżury" przy tych wózkach i stojakach. ;)

TSSK zlikwidowali w 2016 r. więc umiejętność "prowadzenia rozmów" zanika. :D


Offline PoProstuJa

Odp: Czy wózki z literaturą to tylko atrapy na logo JW.ORG?
« Odpowiedź #12 dnia: 21 Lipiec, 2022, 13:33 »
To ‘mówienie karty świadectwa’ przypominało dawne nadzieje co do ‘mówienia’ dawnej książki Towarzystwa Strażnica:

„Kiedy na początku 1918 roku książka Dokonana tajemnica została obłożona zakazem, wielu braci nie wiedziało, jak głosić. Nie umieli tego robić, posługując się samą Biblią. Liczyli na to, że książka Dokonana tajemnica będzie »mówić za nich«” (Strażnica listopad 2016 s. 28).

Wydaje się, że CK doprowadzi głosicieli do tego, że będą niemi. :)
Stojak będzie za nich mówił i witryna jworg.
Oni będą mieli tylko "dyżury" przy tych wózkach i stojakach. ;)

TSSK zlikwidowali w 2016 r. więc umiejętność "prowadzenia rozmów" zanika. :D

Szkoła teokratyczna nadal istnieje tylko ma chyba inną nazwę. No i niestety nie opracowuje się w niej już głębokich tematów tylko są przedstawiane scenki podczas których głosiciele uczą się jak zachęcić kogoś do obejrzenia filmiku na tablecie...

A więc to nowe pokolenie będzie bardziej nieme, ale to starsze jeszcze mówić potrafi.

Dodam, że dla sprawiedliwości Świadkowie i tak się wyróżniają na tle innych ludzi, że potrafią mówić (mam na myśli ludzi bez wyższego wykształcenia). Gdyby dać przeciętnemu obywatelowi Biblię do ręki i poprosić żeby cokolwiek o niej powiedział albo coś w niej wskazał, to spodziewam się wypowiedzi mniej więcej o treści:
"Eeee? Eee? Eeeeeeeeeeeee..... Eeeeee.... E..e..e...e...e... Ehhh...."


Offline Roszada

Odp: Czy wózki z literaturą to tylko atrapy na logo JW.ORG?
« Odpowiedź #13 dnia: 21 Lipiec, 2022, 13:37 »
Historia TSSK

1942 - kurs dla betelczyków

1943 - kurs dla mężczyzn w zborach

1959 - kurs dla kobiet w zborach

*** kr rozdz. 16 s. 176 ***
Teokratyczna szkoła służby kaznodziejskiej. „W poniedziałkowy wieczór 16 lutego 1942 roku wszystkich mężczyzn należących do bruklińskiej rodziny Betel zachęcono do zapisania się na kurs, który potem stał się znany jako teokratyczna szkoła służby kaznodziejskiej” — wspominał Carey Barber

*** w15 15.11 s. 29  ***
W roku 1943 w zborach wprowadzono teokratyczną szkołę służby kaznodziejskiej.

*** kr rozdz. 16 s. 179 ***
W roku 1959 do szkoły teokratycznej zostały zaproszone siostry



Offline Roszada

Odp: Czy wózki z literaturą to tylko atrapy na logo JW.ORG?
« Odpowiedź #14 dnia: 21 Lipiec, 2022, 17:56 »
No właśnie i radio i gramofony były od Jehowy.
Czekam kiedy napiszą, że stojaki też od Jehowy. ;)
Owszem pieśń o nich już jest, jako o Świadku, ale to mało. :)

   „Radjo jest wynalazkiem Jehowy. Człowiek jedynie wynalazł, jak się niem posługiwać” (Przyjaciel ludzkości 1928 s. 5).

„W latach dwudziestych naszego stulecia stało się dostępne inne narzędzie, które umożliwiło nadanie szerokiego rozgłosu orędziu Królestwa. Brat Rutherford był mocno przeświadczony, że do powstania tego wynalazku przyczyniła się ręka Pańska. Co to było? Radio” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 562).

„GRAMOFON MA BŁOGOSŁAWIEŃSTWO JEHOWY
(...) Od niedawna otrzymałem przywilej używać gramofonu, który dał nam Jehowa, do staczania walki z nieprzyjaciółmi. Miałem z nim taki dobry wynik, że nie mogę się wstrzymać od powiedzenia o moich doświadczeniach. Przy piętnastu odwiedzinach z czterdziestoma dwoma uczestnikami wręczyłem dziewięć książek, siedmdziesiąt siedm broszur i trzynaście Biblij” (Strażnica 15.10 1937 s. 306 [ang. 15.07 1937 s. 223]).

»Używajcie gramofonów!« wydał niedawno rozkaz Chrystus Jezus, Naczelny Dowódca armii Jehowy. Ten świeży bodziec dodaje głosicielom nowej gorliwości i siły, dlatego dzieło posuwa się naprzód a wynikiem tego jest dokładniejsze i szersze obwieszczanie dobrej nowiny o królestwie. Zabieramy z sobą gramofon kiedykolwiek idziemy świadczyć. Ostatnia prowizja Jehowy rozrzewniła nas do takiego rozmiaru, iż (...) zarazem dziwno nam jest, jak dotąd mogliśmy się obejść bez gramofonu” (Strażnica 15.01 1938 s. 30 [ang. 01.04 1937 s. 110]).