Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Autor Wątek: CHWILA WSPOMNIEŃ: rożne wykroczenia, rozstrzygane w KOMITETACH SĄDOWNICZYCH SJ?  (Przeczytany 5963 razy)

Offline Moyses

Ależ dokładnie rozumiem.
I chciałabym, żebyś zrozumiał o co mi chodziło.
Kiedy byłam wykluczana 90 roku za niemoralność, dokładnie wypytywano mnie o szczegóły. Uważasz, że młoda kobieta chce opowiadać starszym facetom ze szczegółami co zrobiła, by dostarczyć im rozrywki?!
Wtedy wykluczało się na pniu, nie było " miłosierdzia" i tłumaczenia, że młodość i nie zapanowało się nad pożądaniem.
Nie pamiętam czy ktoś mi mówił wtedy o odwołaniu, być może nie było.
Ale wmówiono mi, że do starszych przemawia duch Boży, który mówi im czy ktoś ma skruchę czy nie.
Mój obecny mąż był wieloletnim starszym, tez brał udział w komitetach. Do tej pory mówi, że czuł się z tym źle i żadnego ducha nie czuł, że to jest szafowanie słowami. Tak jak w modlitwie dziękowano Bogu za piękną pogodę na kongresie ( na stadionach ) bo sie o nas troszczy. A jak padało to już Bóg się nie troszczył?
A jeżeli jest duch, który mówi starszym czy wykluczyć czy nie, to po co odwołanie?
To nie wykluczany je wymyślił tylko starsi!!
Brali pod uwagę, że mogą się pomylić??

Widzę, że inaczej nie będzie jak zdanie w zdanie, ad w ad, ale bez żadnych Ad.
Jak byłaś wykluczona za niemoralność, to raczej nie za niewinność. Według prawideł tej firmy należało się. Nie wiem o co Cię wypytywano dokładnie. Trzeba uściślić przynajmniej dwie sprawy. Jak długo - czyli jednorazowy incydent lub długa fala. Spaliśmy ze sobą - czyli co; grzeszyliście czy wam się śniło, że grzeszycie? Młoda kobieta wie co zrobić, ale już opowiedzieć nie umie??? Hmmm... słabe. Dla rozrywki starszy facetów??? Mnie to nie rozerwało. Wolałbym już pornusy oglądać. Nawet tego nie robię. Nie lubię plastyku.
Na pniu wykluczają idioci. Miłosierdzie jest znane już od czasów starożytnych.
Może mówili o odwołaniu, tylko nie słuchałaś. Bardzo częsty przypadek.
Starsi mają ocenić skruchę, i żaden duch im tego nie mówi. Gdyby mówił, to nie musieli by oceniać.
Twój mąż jak czegoś nie czuł, to zapytaj po co tam się pchał. Nie lubię festiwali disco polo, więc w nich nie uczestniczę.   
Odwołanie już prawie zdefiniowałem. Nie dotarło. Bariera wiedzy. Wykluczeni chcieli mieć odwołanie, to im dali.
Długoletni mąż starszy powinien Tobie to wytłumaczyć.
Idź do sądu w swoim Państwie, i powiedz, że może się pomylić.
Nemo: Edycja.
« Ostatnia zmiana: 09 Marzec, 2020, 21:07 wysłana przez Nemo »


Offline Nemo

  • El Kapitan
  • Wiadomości: 4 753
  • Polubień: 11562
  • Często pod wiatr. Ale zawsze własnym kursem.
Całą niepotrzebną pyskówkę usunąłem. Proszę trzymać się tematu wątku. Z góry dziękuję. 
Niemądrym jest być zbyt pewnym własnej wiedzy. Zdrowo jest pamiętać, że najsilniejszy może osłabnąć, a najmądrzejszy się mylić.
Mahatma Gandhi


Offline Moyses

Komitet przyłączeniowy. Jeśli ktoś chce zbiera się 3 hydraulików. Zgodnie z prawdą, żaden nie jest od kręcenia rurek, a jeden zawód pokrewny - elektryk.
Polska A, a Polska B, to są kilometry. By się nie denerwować, zostawiamy procedury miedzy elektrykami a hydraulikami.
Ważny jest członek, który znów się chce przyłączyć. Były starszak. Z jakimiś świadkowymi korzeniami - czyli jest przynajmniej 2, może nawet 3 pokoleniem ŚJ.
Podczas całego słuchania mówi (sam z siebie), że mieszka z jakąś dziewczyną. Inaczej mówiąc jadą na 'kartę rowerową'.
Mógł nic nie mówić. Z kim mieszka, sypia, i inne takie - nikt nie sprawdzi. Z drugiej strony, po co składa papier o przyłączenie, skoro ma taką nieunormowaną sytuację? Zapytałem czy się dobrze czuje emocjonalnie. Tylko delikatnie, przez minimalny szacunek do jego ojca. Gdybym miał robić ranking zjebów, to ten chłopaczyna na pierwszą dyszkę by się może załapał. Ktoś mi doniósł, że jednak w innym zborze go przyłączyli.
Jeśli ktoś złoży u ŚJ papier z prośbą o przyłączenie, i w swym sercu wyzna miłość do Szatana, to wygrywa rozdanie, pod warunkiem, że chęć powrotu do przenajświętszej będzie szczera; niespowodowana uszczerbkiem na zdrowiu psychicznym.
Teraz wytłumacz byłemu starszemu, że ma niedotlenienie.  ::)
Podobno, ktoś, kiedyś, żył pod jego panowaniem w pewnym zborze. Cóż, niektórzy urodzili się w KRLD, i nie mieli na to wpływu.
O tyle dobrze (dla pozostałych), że trochę pocudzołożył, więc funkcji mu nie dadzą za prędko, jeśli w ogóle dadzą.


Offline Sebastian

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 617
  • Polubień: 6250
  • tel.kom.+48 799831259 Stowarzyszenie@WYZWOLENI.org
autentyczna sytuacja bliska postawieniu Sebastiana przed komitetem

rok 1991, byłem wtedy młodym 19 letnim pionierem; po odbywającym się w mieszkaniu prywatnym zebraniu książki zostałem na herbatę i słuchałem jak jedna osoba opowiada coś krytykując osobę nieobecną i czepiając sie życia osobistego tejże nieobecnej osoby

w pewnym momencie wypaliłem: "jestem ciekawy co być siostro X powiedziała gdybyś się dowiedziała że ja Sebastian od roku mieszkam w jednym mieszkaniu z kobietą która nie jest moją żoną i śpimy w tym samym pokoju"

zagadnięta w ten sposób siostra poczerwieniała na twarzy i spytała: "pytasz teoretycznie czy naprawdę mieszkasz z kobietą która nie jest twoją żoną?"

odpowiadam: "naprawdę, taka sytuacja ma miejsce od około roku"

zszokowana wyksztusiła z siebie, że musi poinformować starszych bo to kwalifikuje sie na komitet sądowniczy który napewno skończy się wykluczeniem

a ja wtedy pytam ją i pozostałych osób siedzących przy stole: "wiecie kim jest ta kobieta?"
nikt nie wie, więc odpowiadam: "to moja 85-letnia babcia, którą ja się opiekuję"

wszystkie osoby przy stole (oprócz tej co chciała mnie zgłaszać do starszych) ksztuszą się ze śmiechu herbatą i ciastkami, a ona robi minę, z której wynika że ona absolutnie nie pojmuje dlaczego wszyscy się śmieją ...


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 935
  • Polubień: 3108
  • Najbardziej boję się fanatyków.
autentyczna sytuacja bliska postawieniu Sebastiana przed komitetem

rok 1991, byłem wtedy młodym 19 letnim pionierem; po odbywającym się w mieszkaniu prywatnym zebraniu książki zostałem na herbatę i słuchałem jak jedna osoba opowiada coś krytykując osobę nieobecną i czepiając sie życia osobistego tejże nieobecnej osoby

w pewnym momencie wypaliłem: "jestem ciekawy co być siostro X powiedziała gdybyś się dowiedziała że ja Sebastian od roku mieszkam w jednym mieszkaniu z kobietą która nie jest moją żoną i śpimy w tym samym pokoju"

zagadnięta w ten sposób siostra poczerwieniała na twarzy i spytała: "pytasz teoretycznie czy naprawdę mieszkasz z kobietą która nie jest twoją żoną?"

odpowiadam: "naprawdę, taka sytuacja ma miejsce od około roku"

zszokowana wyksztusiła z siebie, że musi poinformować starszych bo to kwalifikuje sie na komitet sądowniczy który napewno skończy się wykluczeniem

a ja wtedy pytam ją i pozostałych osób siedzących przy stole: "wiecie kim jest ta kobieta?"
nikt nie wie, więc odpowiadam: "to moja 85-letnia babcia, którą ja się opiekuję"

wszystkie osoby przy stole (oprócz tej co chciała mnie zgłaszać do starszych) ksztuszą się ze śmiechu herbatą i ciastkami, a ona robi minę, z której wynika że ona absolutnie nie pojmuje dlaczego wszyscy się śmieją ...
[/b][/size]

Dobre!!
To pokazuje jaka perspektywa jest w organizacji, zawsze są domysły i posądzenia o złą wolę lub o złe postępowanie. Bo na pewno musiało coś się wydarzyć, a jak się nie wydarzyło, to ta sytuacja mogła spowodować, że mogło się wydarzyć. W tym miejscu przypomniała mi się taka opowiastka tatusia duchowego z czasów, gdy studiowałem z nim czerwoną książeczkę. Otóż opowiadał mi jak to do starszych donieśli, że na mieście jeden z braci nazwijmy go X obściskiwał się z kobietą na ulicy. Oczywiście osoby widzące całą sytuację zaraz poleciały do starszych poinformować ich o całym zajściu, a brat kawalerem jest, więc jak to tak? Starsi niewiele myśląc biorą brata X na rozmowę i wypytują, co, kto to, dlaczego, czy poważne zamiary. A on spokojnie wyjaśnia, że to jego siostra, która nie jest w prawdzie i go przejazdem odwiedziła. Czułości na ulicy były powitaniem siostry, której dawno nie widział. Infantylne to, aby dorosły człowiek z takich głupot się musiał tłumaczyć.
„Nikt nie jest tak bardzo zniewolony jak ktoś, kto czuje się wolnym, podczas gdy w rzeczywistości nim nie jest”.

Johann Wolfgang Gothe,


Offline Moyses

Z perspektywy odwoławczego.
Zmieniają się NO. Odchodzący mówi, że on tam nie jest, i żeby załatwiać sprawę z nowym. Nowy mówi, że jeszcze nie jest, nikogo nie zna, więc musimy sami się zorganizować. Kilka telefonów. Później dograć jak się 6 facetów ma spotkać, a za chwile wejdzie siódmy wykluczony.

Siedzimy w 6 osób. Najpierw papiery. Dodam, że s-77 przed aktualizacją. Ładny, estetyczny, na kopie zrobiony. No i jeden mówi, że nie ma uzasadnienia biblijnego. Ohhh! Nie ma większych problemów. Uzasadnienie jest rozpisane dość obszernie. Nie ma w nawiasach wersetu biblijnego. Co gorsze, ten werset zawiera w sobie różne występki, więc nie wiadomo co miałby uzasadniać. Poza tym, każdy świadek zna wersety na wszelkiego rodzaju występki. Tym bardziej w BO też mają taką wiedzę. Ale nie ma i jest problem. Se dobrałem ekipe.. >:(
Wyciągam długopis, podaje, i mówię: dopisz. Pauza. Wziąłem druk i sam dopisałem. Jeśli komuś ma to pomóc, to czemu nie? Na Warszawskiej tego druku nie ma. Tam poszedł inny. Nie muszą wertować papierów. Zresztą nie ma mojego podpisu, tylko 3 pierwszej instancji.

Słuchanie bajki. Trochę dziwna sytuacja. Problem się ciągnął, więc musieli coś zrobić. W między czasie zmieniły się okoliczności. Dodatkowo facet się sam przyznawał. Nie na zasadzie bicia się w pierś ze skruchą, tylko opowiadał jak było. Jakby film opowiadał. Gdyby tego nie opowiadał, by nie było podstaw. Nie ma się czego przyczepić. Procedury zachowane. On opowiada dalej to samo. Złapać można się było tylko krzesła. Cóż zrobić? Do dziś nie wiem, po co go wykluczali. Przecież On chciał być świadkiem. To trzeba mu było pomóc w byciu, a nie wywalać. Może gdyby go ktoś po ojcowsku pasem zdzielił, to by pomogło. Jeszcze trzeba było tłumaczyć cel komitetu odwoławczego. Chociaż to jest standard. Myślał, że jak odwoławczy, to mu wyrok odwołają.
Na koniec wytłumaczyłem, że jak chce być ŚJ, to niech szybko składa prośbę o przyłączenie. Ale nie po tygodniu lub dwóch, bo nic to nie da.
Pojechałem kiedyś do wielkiego miasta. Przypadkowo się spotkaliśmy. Już był przyłączony. Zapytałem jak sobie życie układa. Rozmawialiśmy normalnie - jak człowiek z człowiekiem. Nie czułem antypatii z jego strony. Gdybym mógł znać go wcześniej, to pewnie bym podpowiedział, jak to rozegrać. Może mu wykluczenie było potrzebne? Może coś zrozumiał? Może w chwili obecnej nie jest już ŚJ? Nawet nie mam kogo zapytać.


Offline Sebastian

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 617
  • Polubień: 6250
  • tel.kom.+48 799831259 Stowarzyszenie@WYZWOLENI.org
Otóż opowiadał mi jak to do starszych donieśli, że na mieście jeden z braci nazwijmy go X obściskiwał się z kobietą na ulicy. Oczywiście osoby widzące całą sytuację zaraz poleciały do starszych poinformować ich o całym zajściu, a brat kawalerem jest, więc jak to tak? Starsi niewiele myśląc biorą brata X na rozmowę i wypytują, co, kto to, dlaczego, czy poważne zamiary. A on spokojnie wyjaśnia, że to jego siostra, która nie jest w prawdzie i go przejazdem odwiedziła. Czułości na ulicy były powitaniem siostry, której dawno nie widział.
no tak, nawet normalne powitanie w obrębie rodzeństwa może być przedmiotem donosu. Co więcej, taki donos nie jest jakimś wyjątkiem nad wyjątkami ale w wielu zborach jest po prostu standardem.


Offline Moyses

Kolejna chwila wspomnień. Trochę dziwna. On był na przywileju SP lub już S. Teraz jest (chyba jeszcze S). Żona mu się przyznała do zdrady. Przyszli obydwoje. Nas też jest dwóch. Człowiek myśli, że coś się stało, ale nie że aż tyle! Komitet sądowniczy odbyć się musi. Wtedy zapytaliśmy się gościa, czy będzie na komitecie jako mąż i głowa rodziny. Ma do tego prawo, ale nie ma przymusu. Był.
Rozmowa standardowa. Ona mówi o romansie. Zasadnicze pytania: miłość platoniczna, zdrada emocjonalna, czy ocieranie się dwóch ciał. To ostatnie. Jak długo? Może miesiąc lub dwa, ale wielokrotnie. Wiadomo, że człowiek o minimalnym poziomie inteligencji nie będzie pytał gdzie, i czym, i w co. Podczas przesłuchania ona mówiła, że to wina jej męża, bo niby oschły. U nas w domu winę zwalało się na psa, bo on nie umiał się wytłumaczyć. Napomnienie bez ogłoszenia. Nawet ludzie się w okolicy nie domyślali.

To co jest ciekawsze będzie teraz. Nie znam odpowiedzi na te pytania. Może wystąpiło wszystko na raz.
Czy facet był masochistą? Raz to od żony usłyszał. Potem przy innych 3 facetach słyszał to samo.
Może tam siedział, by 3 hydraulików nie zrobiło jego zonie badań ginekologicznych podczas przesłuchania? W sumie, ja nie widzę różnicy gdy inny obcy już żonę 'zbadał' nader osobistym instrumentem.
A może chciał żonie pomóc przebyć najcięższą traumę jaka jest wynikiem sądu kapturowego? Do tej pory nie zaobserwowałem większych problemów nękających ludzkość.

Minęło parę lat. Można liczyć na plotkarzy zborowych, w spódnicach. Nie wiem jak się dziewczyna dowiedziała o tym incydencie, ale uprzejmie donosi, że sprawa się powtórzyła. Tym razem romansik jest ze ŚJ, mężem własnej koleżanki. Przynajmniej grzeszą 'w panu'. Postęp duchowy nastąpił. Nie wiem jak i czy zostało to załatwione. Pewnie się kiedyś dowiem. Najciekawsze, ze są to bardzo uduchowione osoby. Kochają Boga, Biblię, Ciało Kierownicze, TV org, głoszenie dobrej nowiny, zebrania, braci i siostry, i inne takie podobne...
Człowiek jest tylko człowiekiem i musi nagrzeszyć. Inaczej by nie umierał >:D
Teraz kurde siedź na takim komitecie! Znasz ludzi, a tam takie 'kwiatki' wychodzą.


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 935
  • Polubień: 3108
  • Najbardziej boję się fanatyków.
No to trochę po plotkuję. Wiem to nieoficjalnie od kilku osób.
On wysoko postawiony wieloletni starszy wzór we wszystkich zborach. Ona przy jego boku. On pracuje fizycznie, a Ona wyjazdy dla kuracjuszy. No i się stało. Po jej powrocie cichy komitecik z jakimiś ograniczeniami. On wybaczył jej i zachował wieloletni przywilej. 
„Nikt nie jest tak bardzo zniewolony jak ktoś, kto czuje się wolnym, podczas gdy w rzeczywistości nim nie jest”.

Johann Wolfgang Gothe,


Offline Moyses

Nie rozumiem. taki fajny temat, a nikt nie pisze. Gdzie indziej piszą o ostracyzmie, sądach kapturowych, etc. A w temacie komitetów nic?!

Będzie komitet z innej strony. Najpierw charakterystyka winnej. Młoda wdowa. Wolna, więc mogła sobie układać życie. Pech chciał, że o chwilowe zapotrzebowanie intymne zatroszczył się kolega z pracy. Gdyby się nie przyznała, nikt by nie wiedział.

Teraz sedno. Niedziela rano. Zebrania są rotacyjne - czyli jedni rano, inni pod wieczór. Na początek przychodzą starsze babcie, które nie śpią, a lubią robić publiczną licytację w temacie, która jest chorsza od najchorszej. Jest Moyses. I jest kartka z drukarki A4 zapisana zielonym długopisem. Raczej dużo podpowiedziałem.
Na kartce jest wszystko. To jest forma brudnopisu po komitecie, a przed sporządzeniem notatki właściwej zalepianej w koperty. Kartka sobie lata w sali. Na niej są dane personalne, wykroczenie, przyznanie, z kim, ile razy, skład komitetu, ograniczenia, data. W tym miejscu postawie retoryczne pytanie: czy ktoś by chciał, aby kartka o nim tak fruwała? Znam dziewczynę. Przez wzgląd na jej męża mam do niej szacunek. Nie ominęła ją tragedia życiowa. teraz mnie nie ominęła kartka z jej grzechami. Mógł ją przeczytać każdy.

Teraz charakterystyka ich. Trzech biznesmenów. Dwóch od kołyski u ŚJ. Jeden po KU wraz z wysoce wykształcona rodziną. Dwóch jest ojcami. Trzeci ma ładną żonę - w znaczeniu fizycznym. Jeden nic nie potrafi. Drugi wszystko spartoli. W tym zestawieniu człowiek oczekuje profesjonalizmu. Jednemu można wybaczyć pomyłkę, niedopatrzenie, błąd. Jest ich trzech. Jeden się myli, to dwóch pilnuje. A tutaj dali d... wszyscy.
Było jakieś spotkanie. Może przed zgromadzeniem, albo inne takie. Dałem im tę kartkę w komplecie trzech osób. Nie komentowałem. Nie muszę chyba komentować teraz jaką braterska miłością do mnie pałają. Koniec końców, to Moyses był gorszy od tej grzesznicy ;)

Jeśli ktoś miał właśnie tak, to uprzedzam, że się to zdarza. Jednak upraszam nie wywoływać na mnie nacisków w celu przepraszania za wszystkich hydraulików. Za nich świeciłem oczami nie jeden raz. Nie ja jeden świeciłem.     
« Ostatnia zmiana: 27 Marzec, 2020, 19:19 wysłana przez Moyses »


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 935
  • Polubień: 3108
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Ooo to wiadomość z mojego zboru z ostatniej chwili. On syn starszego. Będąc młody zadurzył się o ok 8 lat młodszej od siebie. Ona go nie chciała, ale ojciec młodego naciskał na nią. Teksty w stylu jak to przyjęła kwiaty, a teraz nie chce, a On pojechał zagrawanicę zarobić na ślub i pierścionek. Oprócz takich, jeszcze inne epitety latały po całej sali, typu to kokietka, tak się nie godzi i nie przystoi ochrzczonemu ŚJ. Jakże tak obiecała, kokietowała, a teraz nie chce. Pod naciskiem wieloletniego starszego, ojca kandydata na przyszłego męża oraz pod ogromną presją właściwie całej jego rodziny, obrabiania dupy po zborze wyszła za niego za mąż.
Kilka dziesięcioleci później czyli co się stało w 2020 r.
Otóż gruchnęło, że starszy zboru i mąż jednej żony, pionierki stałej, której nigdy przy jego boku nie było ostro zabawiał się w damskiego boksera. Widocznie bycie świadkiem Jehowy przeszkodziło mu w karierze zawodnika MMA. Ale jego koledzy po fachu nie mieli tyle wyrozumiałości dla jego umiejętności i wiedzieli co zrobić. Jak wieść niesie dostał propozycję nie do odrzucenia. Jaką to już Moyses pisał. Dlaczego go nie wykluczyli? Bo kolega, bo były starszy, bo co? Teraz ponoć bardzo się stara. Ale to nie wszystko tydzień później po informacji o zakończonych przez starszych sparingach bokserskich w domu, wykluczyli jego sparing partnerkę. Nie wiem za co i nie mogę się tego dowiedzieć. Ale myślę, że znudziło się jej być workiem do treningów. 
W tym miejscu wszystkiego dobrego Ci życzę ,,W......o H.....k" (imię i nazwisko panieńskie). Powinnaś już dawno to zrobić czyli kopnąć go w cztery litery i zacząć żyć swoim życiem. Jeżeli to czytasz wiesz kto to pisze ;)
« Ostatnia zmiana: 27 Marzec, 2020, 19:40 wysłana przez Gandalf Szary »
„Nikt nie jest tak bardzo zniewolony jak ktoś, kto czuje się wolnym, podczas gdy w rzeczywistości nim nie jest”.

Johann Wolfgang Gothe,


Offline Moyses

Będzie teraz przemoc domowa w postaci wszczynania awantur przez nią. Bezdzietne małżeństwo dorosłych ludzi. razem pili, a ona rzucała się do niego z łapami. Wiadomo, awantura gotowa. Za to co sąsiedzi mówili niejeden z nas przepraszał. Raz zostali wykluczeni - pijaństwo i awantury. On nie wrócił nigdy. Ona wróciła, czyli musiała przetrzeźwieć. Tylko problem też wrócił. Pretekstem do okładania męża było to, że on już nie jest świadkiem. Według wiedzy weteranów, miała tak zawsze - z tą agresją. Do tego wszystkiego były jeszcze groźby wobec innych członków zboru. Plotkowanie z oszczerstwami, oraz próby skłócenia wszystkich ze wszystkimi. Komitet jeden (tzn kolejny); jeszcze jeden; i ostatni wykluczeniowy. Już nie było zmiłowania.

Ludzie dalej nie odetchnęli. Plotkarskie zapędy trwały nadal. Jak popiła (wcale nie dużo) to potrafiła chodzić po ludziach ze zboru. Niektórych spotykała na ulicy. Niektórzy z nią rozmawiali, bo może chcieli pomóc. Był stalking. Do tego stopnia, że dostaje telefon od kogoś o śmierci kogoś innego, gdzie 15 minut wcześniej rozmawiałem z nieboszczykiem. Sam robiłem kiedyś ten patent, więc oddzwaniam. Facet zdziwiony, że właśnie dowiedział się o swojej śmierci, i o tym, że niektórzy zbierają na kwiaty.
Gdyby wypiąć z tego alkohol i awantury, to pewnie byłby komitet za oszczerstwa, plotkowanie; szerzenie podziałów.
Sam usłyszałem, że jestem z mafii i na dodatek jestem szef szefów i boss bossów. Po prawdzie mówiąc, nawet nie byłem przewodniczącym tego komitetu ani głównym ordynatorem zborowym. To był najszybszy awans w moim życiu :D Zostałem panem prezesem bez składania składek.

Najgorsze jest to, że takie egzemplarze zdarzają się wszędzie. W każdej społeczności. W zborze, w parafii, w klasie, w piaskownicy, w firmie. Nic innego nie robią, poza obrabianiem innym przysłowiowego tyłka. Co z takimi zrobić? Nie dość, że jestem najgorszy, bo wykluczyłem, to jeszcze zachęcałem do powrotu. Z tego co wiem, do dziś bez zmian.


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 935
  • Polubień: 3108
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Będzie teraz przemoc domowa w postaci wszczynania awantur przez nią. Bezdzietne małżeństwo dorosłych ludzi. razem pili, a ona rzucała się do niego z łapami. Wiadomo, awantura gotowa. Za to co sąsiedzi mówili niejeden z nas przepraszał. Raz zostali wykluczeni - pijaństwo i awantury. On nie wrócił nigdy. Ona wróciła, czyli musiała przetrzeźwieć. Tylko problem też wrócił. Pretekstem do okładania męża było to, że on już nie jest świadkiem. Według wiedzy weteranów, miała tak zawsze - z tą agresją. Do tego wszystkiego były jeszcze groźby wobec innych członków zboru. Plotkowanie z oszczerstwami, oraz próby skłócenia wszystkich ze wszystkimi. Komitet jeden (tzn kolejny); jeszcze jeden; i ostatni wykluczeniowy. Już nie było zmiłowania.

Ludzie dalej nie odetchnęli. Plotkarskie zapędy trwały nadal. Jak popiła (wcale nie dużo) to potrafiła chodzić po ludziach ze zboru. Niektórych spotykała na ulicy. Niektórzy z nią rozmawiali, bo może chcieli pomóc. Był stalking. Do tego stopnia, że dostaje telefon od kogoś o śmierci kogoś innego, gdzie 15 minut wcześniej rozmawiałem z nieboszczykiem. Sam robiłem kiedyś ten patent, więc oddzwaniam. Facet zdziwiony, że właśnie dowiedział się o swojej śmierci, i o tym, że niektórzy zbierają na kwiaty.
Gdyby wypiąć z tego alkohol i awantury, to pewnie byłby komitet za oszczerstwa, plotkowanie; szerzenie podziałów.
Sam usłyszałem, że jestem z mafii i na dodatek jestem szef szefów i boss bossów. Po prawdzie mówiąc, nawet nie byłem przewodniczącym tego komitetu ani głównym ordynatorem zborowym. To był najszybszy awans w moim życiu :D Zostałem panem prezesem bez składania składek.

Najgorsze jest to, że takie egzemplarze zdarzają się wszędzie. W każdej społeczności. W zborze, w parafii, w klasie, w piaskownicy, w firmie. Nic innego nie robią, poza obrabianiem innym przysłowiowego tyłka. Co z takimi zrobić? Nie dość, że jestem najgorszy, bo wykluczyłem, to jeszcze zachęcałem do powrotu. Z tego co wiem, do dziś bez zmian.
[/b][/size]

No takiego czegoś w swojej karierze w zborze nie widziałem. Aż uśmiałem się  ;D Niezły matrix!!!
„Nikt nie jest tak bardzo zniewolony jak ktoś, kto czuje się wolnym, podczas gdy w rzeczywistości nim nie jest”.

Johann Wolfgang Gothe,


Offline Moyses

To jeszcze o 'przemocy domowej'.
Od początku. Wszyscy we trójkę (podstawowy skład hydraulików od sądów kapturowych) jesteśmy z innych zborów. Stosując unaocznienie - jeśli ktoś sobie chce pomieszać smołę w beczce bez zabrudzenia, to najlepiej cudzymi rękami (rękoma). Standardowa praktyka w każdym środowisku. Jeszcze mi wmówili, że najlepiej znam sprawę. Każdy zna tę sprawę tak samo.
Miejscowi starsi uznali, że jest przemoc domowa i należy się komitet. Człowiek myśli, że jakiś facet okłada własną babę. A tu guzik prawda!
Po pierwszym kwadransie orientujesz się, że to jakaś pomyłka - z tym komitetem. Przemoc domowa wyglądała (według zeznań), że ona tłukła wszystko, rzucała wazonami, garnkami, talerzami, po to, by go wku.... . On trzepał smartfonem, tabletem, laptopem, aż kopnął TV.
Teraz znajdź paragraf - bo jak już się spotkaliśmy, to przecież czasu nie będziemy marnować. Nie znam się na Biblii, ale niszczenie własnego mienia podług automasochizmu raczej pod sądy kapturowe nie podlega.
To może on awanturował się po pijanemu? Dwie sprawy. Awanturowanie po pijaku dyskwalifikuje z przywilejów - nie jest powodem do wykluczenia. Dodatkowo chłopak jak wypił jedno piwo w tygodniu i na weekend 2 drinki u znajomych, to wszystko.
To może obelżywa mowa? Okazało się, że wyzwał żonę od 'szmat'. Cienkie i słabe. Mam szmaty w domu. Służą do ścierania różnych nieczystości. Jak mam na nie mówić? Ściereczki brzmi bardziej romantycznie? Myślałem, że obelżywa mowa w wykonaniu faceta w kierunku do własnej małżonki to jest: podstawową litanią >:D

Teraz od innej strony. Baba chce faceta udupić. Ona ma to na czole napisane. Jeszcze nie znałem sprawy, ale gdy ją zobaczyłem, to widać było od razu. Co on w niej widział, to jego gust. Dobrnęliśmy dalej. Czyli, czy ma to bardziej po matce, czy po ojcu? Po ojcu.
Rozeszli się w znaczeniu prawnym - rozwód. Co robią dziś, tego nie wiem. Jedno wiem, że takiego wrednego babsztyla nie życzę nawet największemu wrogowi. Prawdopodobnie chodziło od podmianę faceta. Czyli jednego uziemić, by mieć biblijny pretekst do następnego. Może kiedyś, ktoś to potwierdzi.
Sąd na którejś rozprawie orzekł mniej więcej to samo, co opinia sądu w sprawie innej osoby, opisanej na forum.

* * * * *

Teraz bonus bez komitetowy. Bardziej dla rozrywki. :)
Facet, duży, młody, silny, mówi starszakom, że go żona bije. Wszyscy w gronie się dowiedzieli. Połowa umiera ze śmiechu, mając w myślach taki znany slogan: "bo nie miałam orgazmu". Druga połowa medytuje, czy to jest możliwe, czy to prawda, jak do tego doszło, itp.
Próbuję się dowiedzieć, co to za dziewczyna. Nazwisko po mężu, a ja pamiętam tylko panieńskie. Imię się zgadza. Rejon występowania zarazy także. W końcu ktoś wypowiedział panieńskie nazwisko. Więc mówię, że to normalne w jej wykonaniu - znam dziewczynę. Pytania były w stylu: skąd znam dziewczynę i z jakich sytuacji, skoro potwierdzam. A ja się pytam: "dlaczego nie pomyśleliście z jakiego powodu Moyses jej nie chciał?".
Najważniejsze, że są dalej tymi świadkami.
Ot, takie życie u świadków. ;) Tak na prawdę, działała na mnie odpychająco.
« Ostatnia zmiana: Wczoraj o 00:36 wysłana przez Moyses »


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 935
  • Polubień: 3108
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Czytałem te wszystkie opowiastki z zaciekawieniem. Po cichu miałem nadzieję, że gdzieś indziej jest lub było inaczej. Niestety tak nie jest i wszędzie jest to samo bagno i patologia. Smutno się zrobiło.
„Nikt nie jest tak bardzo zniewolony jak ktoś, kto czuje się wolnym, podczas gdy w rzeczywistości nim nie jest”.

Johann Wolfgang Gothe,