Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: IX Konferencja dla byłych i obecnych ŚJ - Świętochłowice 5 września 2020  (Przeczytany 3109 razy)

Offline Sebastian

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 5 493
  • Polubień: 7806
  • NaszeStowarzyszenia@ SMS799831259.Biuro.Karpacz.pl
u świadków Jehowy jest pełne przyzwolenie na normalne leczenie _ciała_ (oczywiście: bez transfuzji) ale są (a przynajmniej były za moich czasów) duże obiekcje wobec leczenia psychologicznego i psychiatrycznego;

prawdopodobnie przywódcy sekty boją się że psycholog lub psychiatra jest w stanie zdiagnozować negatywny wpływ na psychikę pacjenta - a to mogłoby być początkiem wybudzenia; o wiele lepiej jest mieć nieleczoną  depresję i być podatnym na manipulację


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 2 245
  • Polubień: 3750
  • Najbardziej boję się fanatyków.
[quote author=Sebastian link=topic=10078.msg224169#msg224169 date=1599941174]
u świadków Jehowy jest pełne przyzwolenie na normalne leczenie _ciała_ (oczywiście: bez transfuzji) ale są (a przynajmniej były za moich czasów) duże obiekcje wobec leczenia psychologicznego i psychiatrycznego;

prawdopodobnie przywódcy sekty boją się że psycholog lub psychiatra jest w stanie zdiagnozować negatywny wpływ na psychikę pacjenta - a to mogłoby być początkiem wybudzenia; o wiele lepiej jest mieć nieleczoną  depresję i być podatnym na manipulację
[/quote]
[/size]
Znam braci, którzy w ubiegłym 10 -cio leciu jeździli do naszej siostry psycholoszki z depresją. Znam także siostrę, żonę byłego starszego zboru, która ów fach ukończyła z dyplomem. Z psychiatrią nie miałem do czynienia ale z psychologami nie było problemu w zborze.
„Nikt nie jest tak bardzo zniewolony jak ktoś, kto czuje się wolnym, podczas gdy w rzeczywistości nim nie jest”.

Johann Wolfgang Gothe,


Online sawaszi

Natanie - życzę Ci abyś wraz z twymi towarzyszami wiary zgromadzili jak najwięcej owieczek  :)
- jak to mówią myśliwi ; "dasz bór"  :)


Offline Estera

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 6 205
  • Polubień: 14750
  • Przeszłości nie zmienię, dziś i jutro jest moje :)
   Fanatyzm nie jest dobry w żadnej dziedzinie życia.
   https://sjwp.pl/index.php?topic=1117.msg10243#msg10243
   Warto o tym pamiętać.
« Ostatnia zmiana: 12 Wrzesień, 2020, 22:23 wysłana przez Estera »
Nie walczę z organizacją, ja się przed nią bronię, jestem jej ofiarą!
https://komitetsadowniczy.blogspot.com


Online sawaszi

[quote author=Sebastian link=topic=10078.msg224169#msg224169 date=1599941174]
u świadków Jehowy jest pełne przyzwolenie na normalne leczenie _ciała_ (oczywiście: bez transfuzji) ale są (a przynajmniej były za moich czasów) duże obiekcje wobec leczenia psychologicznego i psychiatrycznego;

prawdopodobnie przywódcy sekty boją się że psycholog lub psychiatra jest w stanie zdiagnozować negatywny wpływ na psychikę pacjenta - a to mogłoby być początkiem wybudzenia; o wiele lepiej jest mieć nieleczoną  depresję i być podatnym na manipulację

Znam braci, którzy w ubiegłym 10 -cio leciu jeździli do naszej siostry psycholoszki z depresją. Znam także siostrę, żonę byłego starszego zboru, która ów fach ukończyła z dyplomem. Z psychiatrią nie miałem do czynienia ale z psychologami nie było problemu w zborze.


Za pewne - albowiem w zborach jest nie mało osób "z zaburzeniami emocjonalnymi i osobowości" - 'taka to już tam przyroda'  :( ..
- ale co tam jest zaiste pozytywne ? - wszyscy się radują i uśmiechają się do siebie wzajemnie  :) :)
« Ostatnia zmiana: 13 Wrzesień, 2020, 00:31 wysłana przez sawaszi »


Offline bleszak

[quote author=Sebastian link=topic=10078.msg224169#msg224169 date=1599941174]
u świadków Jehowy jest pełne przyzwolenie na normalne leczenie _ciała_ (oczywiście: bez transfuzji) ale są (a przynajmniej były za moich czasów) duże obiekcje wobec leczenia psychologicznego i psychiatrycznego;

prawdopodobnie przywódcy sekty boją się że psycholog lub psychiatra jest w stanie zdiagnozować negatywny wpływ na psychikę pacjenta - a to mogłoby być początkiem wybudzenia; o wiele lepiej jest mieć nieleczoną  depresję i być podatnym na manipulację

Znam braci, którzy w ubiegłym 10 -cio leciu jeździli do naszej siostry psycholoszki z depresją. Znam także siostrę, żonę byłego starszego zboru, która ów fach ukończyła z dyplomem. Z psychiatrią nie miałem do czynienia ale z psychologami nie było problemu w zborze.

Ja słyszałem o bracie psychologu z Legnicy, do którego waliły tłumy Świadków. Niezłą kasę robił na tym fachu.


Offline Sebastian

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 5 493
  • Polubień: 7806
  • NaszeStowarzyszenia@ SMS799831259.Biuro.Karpacz.pl
możliwe że niechęć do psychologii i do psychiatrii nieco osłabła z biegiem lat (ja mam wspomnienia z XX wieku, a Gandalf i Bleszak z XXI wieku)

możliwe także że nie wszędzie podchodzono do sprawy z takim samym rygoryzm

trzeba wreszcie dodać, że nie było twardego zakazu ("korzystający z usług psychologów i psychiatrów królestwa Bożego nie odziedziczą") ale jedynie zalecenia


Offline kormoran

  • Głosiciel
  • Wiadomości: 218
  • Polubień: 489
  • Każda zmiana ma iść ku lepszemu
Z leczeniem się u psychologów, psychoterapeutów itp są różne skrajności. Znam ŚJ, którzy są psychoterapeutami i psychologami mającymi swoje własne prywatne gabinety. Do jednej z "sióstr lekarek" proponowałem osobiście kilku osobom ze zboru by się udały. Ogólnie zazwyczaj to silna depresja o której w zborze zazwyczaj się nie mówiło. Spowodowana przez różne czynniki od "słabych wyników w zborze" po kłótnie i bicie w rodzinie.
Niemniej jeszcze kilka kilkanaście lat temu leczenie się u lekarzy z przedrostkiem psycho- było uważane za brak zaufania do Boga, za wymówkę by nie przychodzić na zebrania lub do służby.

Na wizytach pasterskich na których byłem pamiętam, że drugi starszy próbował przekonać taką osobę do tego że musi więcej się wytężać w służbie to Bóg da jej spokój wewnętrzny. Radę jaką miał to módl się do Jehowy. Gdy tylko wtrąciłem coś o możliwości zasięgnięciu opinii od specjalisty to się wtrącił w zdanie i zaczął znowu cyt z Biblii. Werset który był najczęściej w takiej sytuacji wykorzystywany to Psalm 55:22 "zrzuć swe brzemię na Jehowę a On cię wesprze"
Pamiętam jak na niedzielnym zebraniu mówca z innego zboru wypalił tekstem że "depresja do problem osoby, która nie ufa Bogu i że powinna się więcej modlić" Brat ze zboru cierpiący na depresje wstał i wyszedł. Nie mógł tego dłużej słuchać - później targnął się na swoje życie. W ostatniej chwili go znaleźliśmy

A co do konferencji? No cóż - wcześniejsze z dużym zaciekawieniem przesłuchałem, nawet zastanawiałem się czy się nie wybrać na jedną z nich. Po tej zostałem wbity w beton i zakręcony. Nie chcę już. Dla mnie to to samo fanatyczne spojrzenie jak u ŚJ, z tym że trochę inni bohaterowie. Nie wybieram się z deszczu pod rynnę. Tak to dla mnie wygląda.


« Ostatnia zmiana: 13 Wrzesień, 2020, 12:48 wysłana przez kormoran »


Offline Sebastian

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 5 493
  • Polubień: 7806
  • NaszeStowarzyszenia@ SMS799831259.Biuro.Karpacz.pl
Z tego co poczytałam na temat takich grup oraz z osobistego doświadczenia wydaje mi się, że główną przyczyną niechęci do leczenia jest bardzo opacznie rozumiane zaufanie do Boga i pewien magiczny sposób myślenia. Bóg ma wszystko pod kontrolą a więc i moje zdrowie.
To jest zjawisko bardziej uniwersalne i dotyczy nie tylko sekt, ale ogólnie ludzi bardzo religijnych.

Przykładowo Kaja Godek chodzi w czerwonej strefie bez maseczki i sympatyzuje z różnymi dziwnymi ruchami propagującymi lewoskrętne witaminy itd. itp.

Przykładowo Tadeusz Rydzyk zajmuje dziwnie dwoistą postawę bo niby zaleca słuchać rządzących w zakresie prawa epidemicznego, a z drugiej strony publicznie powątpiewa w możliwość zarażenia sie wirusem w kościele (np. kpi sobie: "bardzo pobożny ten wirus, chodzi do kościoła a do biedronki nie chodzi, czyż to nie dziwne?!")