Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji  (Przeczytany 4949 razy)

Offline Światus

Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #15 dnia: 19 Październik, 2018, 23:00 »
Nie byłem ŚJ, więc napiszę  co mi się wydaję. Dlaczego tak może się dziać?
Mogą być 2 powody;
1. Charakter - ktoś wykazywał negatywne cechy już jako ŚJ, a po wyjściu nie musi się już bać sankcji orgowych i może działac na 100%.
2. Ktoś był "betonem, świadkowym dewotem" - po odejściu zaczyna się zachowywać jak pies spuszczony ze smyczy, chce się wyszaleć. Jedni się wyszumią i im przechodzi, innym się spodoba i tak im zostaje.


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 338
  • Polubień: 2139
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #16 dnia: 19 Październik, 2018, 23:01 »
I ja muszę się do czegoś przyznać. Od dłuższego czasu używam wulgarnego języka. Przed poznaniem prawdy byłem w tym niedościgniony. Bardzo się tego wstydzę, to moja słabość, nad którą latami pracowałem. Przegrałem tę walkę.


puma

  • Gość
Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #17 dnia: 19 Październik, 2018, 23:06 »
A ja znowuż staram się ograniczać z nałogiem i na razie póki co mi się udaje :) Jestem co prawda lekko zdołowana ponieważ doszło do mnie, że moje działania na dłuższą metę nie mają sensu i że ciągłe przepraszanie Świadków Jehowy a także szukanie z nimi kontaktu nic  mi nie dało i było błędem ponieważ te osoby o których myślę po prostu zwyczajnie mają mnie za nic , a nawet mnie nigdy podejrzewam nie lubiły. Straciłam mnóstwo czasu i to mnie trochę przeraża.Na szczęście pozbyłam się poczucia winy.Staram się cieszyć małymi rzeczami i nie wpadać w smutne myślenie.Staram się przejawiać wobec siebie wyrozumiałość i empatię.Wiem, że jestem jakby uzależnionym narkomanem, który potrzebuje wyjść z nałogu zależności od organizacji.Bombardowanie miłością jest bardzo niebezpieczne dla osób, które nie mają wsparcia emocjonalnego w najbliższych.Wszystkie moje słabe punkty zostały i nadal mogą zostać przez Świadków Jehowy wykorzystane.Teraz wiem, że posuną się do wszystkiego aby zaciągnąć mnie na zebranie.Rozmowy przy stojakach tylko mnie ranią dlatego postanowiłam sobie w dzień stojakowych nie wychodzić do miasta.I tego się trzymam.Myślę że jeśli się stoczyłam to raczej emocjonalnie.Nie umiem jeszcze wyjść mentalnie chociaż się staram :)


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 3 699
  • Polubień: 5630
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #18 dnia: 19 Październik, 2018, 23:08 »
I ja muszę się do czegoś przyznać. Od dłuższego czasu używam wulgarnego języka. Przed poznaniem prawdy byłem w tym niedościgniony. Bardzo się tego wstydzę, to moja słabość, nad którą latami pracowałem. Przegrałem tę walkę.
Jatiw- Gandalf Szary:
Pikanterii nigdy nie za wiele.
W sekcie(Ww) słyszałem tą łacinę kuchenną na bokach a nawet, mało, że się nie ses...em słysząc będąc kiedyś w ich służbie klamkowej.
Czasami również teraz siarczyście ''popiermandole'' ;D
« Ostatnia zmiana: 19 Październik, 2018, 23:11 wysłana przez Nadaszyniak »


Offline Sebastian

Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #19 dnia: 19 Październik, 2018, 23:10 »
Seba napisał o sobie i o swoim bóstwie Beatce
akurat w tym momencie nie myślałem o nas chociaż opis w sumie pasowałby :) ale istnieją także inne odstępcze pary niemałżeńskie


Offline Ekskluzywna Inkluzywność

Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #20 dnia: 19 Październik, 2018, 23:10 »
Zależy jeszcze jak definiujemy upadek. Bo jeśli ekonomicznie, to tutaj nie widzę specjalnego związku pomiędzy przynależnością religijną, a późniejszymi kłopotami, chyba że firma była uzależniona od zboru.

Jeśli natomiast moralnie, to znaczy że ktoś się zaczął łajdaczyć i używać życia - bądźmy poważni. Większość nigdy nie będzie używała życia w sposób jaki obiecują przestrzegają publikacje. Życie nie jest ani tak straszne, ani tak pikantne jak obiecują strażnice.

Wygrywają w nim ci z dobrymi genami, należycie ułożonym charakterem, wyglądem fizycznym, majątkiem. Reszta stara się jakoś związać koniec z końcem harując w korpo, podbija bez sukcesu do pryszczatej Helenki, a od imprez dostają kaca i sraczki...o ile w ogóle ma ich kto zaprosić, albo do nich przyjść.

Są ludzie o takiej konfiguracji, że nie potrzebują żadnej religii aby odnieść życiowy sukces, a jeśli im się akurat zdarzy w jakiejś wychować albo do jakiejś wejść, to będą się wspinać po jej stopniach na sam szczyt niczym górskie koziołki. To wąski margines ludzi do którym wiedzie się niemal zawsze i wszędzie.

Cała reszta natomiast zmaga się i w najlepszym razie prowadzi żywoty przeciętne w których szczęście jest..."Jak gówno na kole - raz na górze, raz na dole". Tylko że jak jesteś w zborze i zdarzy ci się na dole, to "czekaj na Jehowę i nowy świat", a jak poza zborem - "Widzieliśta jak Jehowa pokarał?"

I to cały sekret życia.
« Ostatnia zmiana: 19 Październik, 2018, 23:16 wysłana przez Ekskluzywna Inkluzywność »


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 338
  • Polubień: 2139
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #21 dnia: 19 Październik, 2018, 23:13 »
Jatiw- Gandalf Szary:
Pikanterii nigdy nie za wiele.
W sekcie(Ww) słyszałem tą łacinę kuchenną na bokach a nawet, mało, że się nie ses...em słysząc będąc kiedyś w ich służbie klamkowej.
Czasami również teraz siarczyście ''popiermandole'' ;D
[/b][/size]
Codziennie modlę się do Boga aby pomógł mi pozbyć się tego problemu, ale przegrywam walkę. Cóż może jestem złym człowiekiem!!


Offline Matylda

Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #22 dnia: 19 Październik, 2018, 23:15 »
I ja muszę się do czegoś przyznać. Od dłuższego czasu używam wulgarnego języka. Przed poznaniem prawdy byłem w tym niedościgniony. Bardzo się tego wstydzę, to moja słabość, nad którą latami pracowałem. Przegrałem tę walkę.

Sie popłakałam ze śmiechu.Niedościgniony znaczy się w sypaniu Chu.mi?
To jest niestety smutna i niechlubna strona tej szkodliwej sekty że skupia wiele osób które do niedawna były"niedoścignione"w różnych gupotach ;D ;D


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 338
  • Polubień: 2139
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #23 dnia: 19 Październik, 2018, 23:16 »
Zależy jeszcze jak definiujemy upadek. Bo jeśli ekonomicznie, to tutaj nie widzę specjalnego związku pomiędzy przynależnością religijną, a późniejszymi kłopotami, chyba że firma była uzależniona od zboru.

Jeśli natomiast moralnie, to znaczy że ktoś się zaczął łajdaczyć i używać życia - bądźmy poważni. Większość nigdy nie będzie używała życia w sposób jaki obiecują przestrzegają publikacje. Życie nie jest ani tak straszne, ani tak pikantne jak obiecują strażnice.

Wygrywają w nim ci z dobrymi genami, należycie ułożonym charakterem, wyglądem fizycznym, majątkiem. Reszta stara się jakoś związać koniec z końcem harując w korpo, podbija bez sukcesu do pryszczatej Helenki, a od imprez dostają kaca i sraczki...o ile w ogóle ma ich kto zaprosić, albo do nich przyjść.

Są ludzie o takiej konfiguracji, że nie potrzebują żadnej religii aby odnieść życiowy sukces, a jeśli im się akurat zdarzy w jakiejś wychować albo do jakiejś wejść, to będą się wspinać po jej stopniach na sam szczyt niczym górskie koziołki. To wąski margines ludzi do których należy życie niemal zawsze i wszędzie.

Cała reszta natomiast się zmaga i w najlepszym razie wiedzie żywoty przeciętne w których szczęście jest..."Jak gówno na kole - raz na górze, raz na dole". Tylko że jak jesteś w zborze i zdarzy ci się na dole, to "czekaj na Jehowę i nowy świat", a jak poza zborem - "Widzieliśta jak Jehowa pokarał?"

I to cały sekret życia.
[/b][/size]
Wspaniała perspektywa, jak bardzo prawdziwa.


Offline Sebastian

Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #24 dnia: 19 Październik, 2018, 23:17 »
jeden z moich odstępczych kolesi kiedyś krótko i konkretnie podsumował organizacyjne brednie na temat "staczania się": obrócił sprawę w żart stwierdzając że owszem "stacza się" tzn. zjeżdża ze stoku, ale narciarskiego, gdyż bardzo lubi ten sport...


Offline lukier

Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #25 dnia: 19 Październik, 2018, 23:19 »
Stoczenie się to pewien konstrukt moralny. Ktoś kojarzy takie pojęcie jak bankrut, osoba niezdolna do spłaty długów? W czasach gdy pożyczki i zadłużenie społeczne nie były codziennością istniał taki gatunek ludzi. W oczach własnych i ogółu. Tak samo jak istnieli ludzie rozwiąźli. Dzisiaj bankrutów i rozwiązłych coraz mniej, bo ludzie coraz rzadziej monitorują się pod tym względem i myślą o sobie takimi kategoriami. Jeśli czegoś nie widzisz, to tego nie ma.
 
Tak samo ze staczaniem się po religii. Zobaczy to zbór, zobaczy to osoba myśląca kategoriami zboru, ale cała reszta już nie.

Czy jedzenie kaszanki to dowód upadku moralnego? Albo zadłużenie się? Albo objadanie się? Albo używanie wulgarnego języka?

Dla odpowiednio elastycznej moralnie osoby pojęcie upadku nie istnieje. Czytałem kiedyś opinię, że (nie)sławny Markiz De Sade uskuteczniał swoje rozmaite praktyki z których słynął, bo chciał zobaczyć w którym momencie natura postawi mu nieprzekraczalną granicę, po czym ku własnemu frasunkowi dostrzegał że one nie istnieją.

Tak, ale nikt z nas nie jest ani de Sadem ani już dłużej świadkiem Jehowy, w większości jesteśmy przeciętnymi obywatelami, których obowiązują pewne ogólnoprzyjęte normy, zasady i prawa. Stąd można mówić o upadku jakiegoś człowieka w tym aspekcie. Chciałam uściślić to już w pierwszym poście o co mi chodzi z tym staczaniem się, ale i tak wyszło dość zawile więc sobie odpuściłam. Myślę, ze dla większości tu z nas istnieje granica po której ktoś powie, że limit został przekroczony i ktoś się stoczył życiowo. Taka umowna i dla każdego trochę inna, ale istnieje.


2. Ktoś był "betonem, świadkowym dewotem" - po odejściu zaczyna się zachowywać jak pies spuszczony ze smyczy, chce się wyszaleć. Jedni się wyszumią i im przechodzi, innym się spodoba i tak im zostaje.

Z tym, że wielu z nas było betonami, ale pewne historie jednak się odstępcom nie przytrafiają z tego co mi wiadomo. Nie to, ze jesteśmy święci, ale chyba nie idziemy na całość, jak to obserwuję czasem wśród nadal wierzących wykluczonych, stąd moje rozważania.


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 338
  • Polubień: 2139
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #26 dnia: 19 Październik, 2018, 23:19 »
Sie popłakałam ze śmiechu.Niedościgniony znaczy się w sypaniu Chu.mi?
To jest niestety smutna i niechlubna strona tej szkodliwej sekty że skupia wiele osób które do niedawna były"niedoścignione"w różnych gupotach ;D ;D
[/b][/size]
Popłakałaś się ze śmiechu ? Ja się zwierzam a ty pękasz ze śmiechu? Fantastyczna jesteś może coś ujawnisz o sobie?


Offline Trinity

Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #27 dnia: 19 Październik, 2018, 23:26 »
akurat w tym momencie nie myślałem o nas chociaż opis w sumie pasowałby :) ale istnieją także inne odstępcze pary niemałżeńskie
odkąd sie przebudziłam z tego letargu
jestem cięta na każdą religie
każdą z wyjątkiem Twojej Seba
wiem że to religia jednoosobowa
ale ja jestem laikiem, słuchaczem w niej


Offline Ekskluzywna Inkluzywność

Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #28 dnia: 19 Październik, 2018, 23:30 »
No dokładnie Sebastian, dla świadków to ja też się stoczyłam ;) bo jestem uzależniona od nikotyny, z tego wprawdzie zadowolona nie jestem, ale już z innych rzeczy, których próbuję tak ;) no i chodzę na wybory oraz obchodzę święta, totalna degeneratka po prostu ;)

Bo świadki to "etyczne przedszkole". Są zafiksowani na tej podstawowej etykiecie do tego stopnia, że ucieka im cała substancja. Z drugiej strony może myślą, że moralność jest jak domino i skoro nie bierzesz na poważnie podstawowego pakietu, to wkrótce będziesz też olewać całą resztę. I to całkiem rozsądny wniosek, bo nie wyobrażam sobie wielu prawowiernych świadków, którzy zarazem z zapałem będą walczyć o prawo do palenia cygar.

Tak, ale nikt z nas nie jest ani de Sadem

Jakby dobrze poszukać, to kilku takich Sade'ów albo chociaż Christianów Greyów na pewno by się i pośród eksów znalazło. Religia znaczy stosunkowo niewiele w porównaniu do całej reszty czynników konfigurujących nasze położenie na tym świecie.
« Ostatnia zmiana: 19 Październik, 2018, 23:42 wysłana przez Ekskluzywna Inkluzywność »


Offline Matylda

Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #29 dnia: 19 Październik, 2018, 23:31 »

Popłakałaś się ze śmiechu ? Ja się zwierzam a ty pękasz ze śmiechu? Fantastyczna jesteś może coś ujawnisz o sobie?

Nie dąsaj sie  chłopie. Ja sie nie śmieje z Ciebie tylko z tego jak to przekazałeś.
Wyobraziłam sobie przeciętnego faceta który zamiast przecinka używa ch.i i innych k..w ,ale po paroletnim pobycie u świadków nawet i tę wiadomość przekazuje elokwentnie mówiąc:byłem niedościgniony w uzywaniu wulgaryzmów.Sam zobacz co organizacja robi z ludźmi.
A co do moich "dokonań"to poczytaj sobie wyżej.Ja nic nie ukrywam.Tyle że po wielu latach mam do tego większy dystans :)