Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Czy można być szczęśliwym będąc wierzącym Świadkiem Jehowy?  (Przeczytany 2620 razy)

Offline Martin

Jestem ciekaw Waszych opinii w tym temacie. Czy uważacie, że ktokolwiek może być autentycznie szczęśliwy będąc wierzącym, aktywnym ŚJ? Czy w tej organizacji można znaleźć prawdziwe szczęście i spełnienie?
"Religia to głupie odpowiedzi na głupie pytania."


Online Gremczak

Odp: Czy można być szczęśliwym będąc wierzącym Świadkiem Jehowy?
« Odpowiedź #1 dnia: 24 Styczeń, 2019, 21:22 »
Mnie się wydaje ,że tylko sobie to wmawiają.


Offline Ola

Odp: Czy można być szczęśliwym będąc wierzącym Świadkiem Jehowy?
« Odpowiedź #2 dnia: 24 Styczeń, 2019, 21:36 »
Mogę opisać tylko swoje odczucia i myślę, że nie można być w pełni szczęśliwym będąc w org, stale mimo usilnych starań musisz być podporządkowany a to nie jest stuprocentowe szczęście. Do tego dochodzi sporo innych rzeczy związanych z org, takich jak zabrania, punkty, zbiórki, służba i wiele innych a przecież tego wszystkiego nie da się na raz lubić. Osobiście nie cierpiałam wyruszać do służby cierpiałam wewnętrznie w tym czasie trudno to nawet opisać, zebrania mnie potwornie nudziły wręcz bolała mnie dusza na studium strażnicy od infantylności wypowiedzi... Lubiłam właściwie letnie zgromadzenia. I mimo że kochałam Boga i darzyłam ogromnym szacunkiem Pana Jezusa nie byłam szczęśliwa mimo, że bardzo się starałam.
Teraz mam spokój wewnętrzny i nareszcie nic nie muszę 😆
wolę nie mieć nic, niż mieć coś na niby


Offline Moyses

Odp: Czy można być szczęśliwym będąc wierzącym Świadkiem Jehowy?
« Odpowiedź #3 dnia: 24 Styczeń, 2019, 21:45 »
Tak, można. Jest ich ok 8 mln. Niektórym nawet sam to polecałem. Uprzedzam - to nie sarkazm.
Nawet gdybym wymieniał tych szczęśliwców z imienia, to wiele to nie podpowie.
Ale taki facet w średnim wieku, gdy sam do siebie mówi: 'ale gdzie ja pójdę? przecież na zewnątrz to tylko szatański świat', pozostając w WTSie staje się z automatu szczęśliwym.
Wielu osobom radziłem aby więcej robiły dla boga ORGa, a wtedy poczują radość i szczęście z dawania, oraz spełnienie misji. I poczuły. Radość na twarzach.
Jeden gość powiedział, że odkąd skupił się na celach duchowych, to jego życie nabrało radosnych rumieńców. Kluczem w tym wypadku były 'cele'.
Dla kogoś, kto spędził tam całe 60 lub 70 lat to bycie aktywnym ŚJ jest szczytem szczęścia z perspektywą teokratycznego pogrzebu.
Są też tacy, którzy z cierpień czerpią radość. A najlepsze prześladowanie daje WTS.  A także tacy, którzy prawdziwe szczęście czerpią ze stanowisk zajmowanych w 'firmie' i związanych z tym wypełnianiem obowiązków - normalnie lubią dużo robić.

Tu można tak długo pisać. Trzeba też określić definicję szczęścia, i tym jak indywidualnie jest ona postrzegana przez jednostki. A w 'strażnicy' jest wiele barw szczęścia.
 


Offline listonosz

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 148
  • Polubień: 3106
  • Der bestirnte Himmel über mir...
Odp: Czy można być szczęśliwym będąc wierzącym Świadkiem Jehowy?
« Odpowiedź #4 dnia: 24 Styczeń, 2019, 22:11 »
A  czy mozna byc szczesliwym bedac wojskowym ?  To bardzo podobne do bycia  SJ .  Wszystko  na rozkaz  , wszystko pod  jeden sznurek ...   Sa tacy , ktorzy nie moga bez tego zyc.  A  SJ maja jeszcze poczucie  bycia w centrum rozgrywki o wszechswiatowym znaczeniu ... no prawdziwa  euforia... ;)


Offline Sebastian

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 181
  • Polubień: 5713
  • tel.kom.+48 799831259 Stowarzyszenie@WYZWOLENI.org
Odp: Czy można być szczęśliwym będąc wierzącym Świadkiem Jehowy?
« Odpowiedź #5 dnia: 24 Styczeń, 2019, 22:21 »
owszem, niektórzy lubią życie na rozkaz i pod sznurek...

ale trzeba pamiętać, że organizacja generuje także wiele zgryzot. Przykładowo ja Sebastian cieszyłem się na samą myśl o życiu wiecznym w raju na ziemi w którym będę miał czas czytać mnóstwo książek. Ale jednocześnie smuciło mnie, że moja najbliższa rodzina nie słucha Jehowy i niechybnie umrze w Armagedonie. Wierzyłem w to że w dzień armagedonu aniołowie Jehowy zamordują mojego tatę moją mamę moją siostrę i moich dwóch braci. Miliardy trupów nie robiły na mnie takie wrażenia jak pewna śmierć tychże pięciu osób. Czy można być szczęśliwym oczekując wykonania pięciu wyroków śmierci na członkach najbliższej rodziny?! Odpowiedź jest oczywista: nie można!


Offline Sinéad

  • Nieochrzczony głosiciel
  • Wiadomości: 36
  • Polubień: 88
  • It hurts to know the truth
Odp: Czy można być szczęśliwym będąc wierzącym Świadkiem Jehowy?
« Odpowiedź #6 dnia: 24 Styczeń, 2019, 22:36 »
Myślę że niektórzy faktycznie są.

Ale nie mogę tego powiedzieć o sobie. Nigdy nie byłam wystarczająco dobra.


Offline Ekskluzywna Inkluzywność

Odp: Czy można być szczęśliwym będąc wierzącym Świadkiem Jehowy?
« Odpowiedź #7 dnia: 24 Styczeń, 2019, 22:52 »
Można, pozwalam.


Offline Bożydar

Odp: Czy można być szczęśliwym będąc wierzącym Świadkiem Jehowy?
« Odpowiedź #8 dnia: 24 Styczeń, 2019, 23:19 »
Mam bardzo podobne podejście do tematu jak Moyses.
Do tego dochodzi właśnie to kłopotliwe pytanie - Co dla kogo jest szczęściem.
Nie tylko ja znam co najmniej 1 taką osobę, której inni podsunęli fajnego partnera. Potem coś nie zatrybiło i znajomi się pytają dlaczego. I ta osoba mówi tak: "No wiesz... z nim/nią to nie da się nawet pokłucić - jest za spokojna. Generalnie to ja się nudzę w takim związku". Osoba o jakiej pisałem miała ojca despotę (myśliwego agresora). Facet od czasu do czasu robił burdy na chacie. Dlaczego o tym piszę. Dziewczyna została ukształtowana w domu gdzie emocją spajającą strukturę rodziny było napięcie i stres, a wszystko kręciło się wokół starego. Ona nie dostawała zwyczajnie energii od tego spokojnego faceta dlatego nie zaakceptowała go. Ona wchodziła w relacje z archetypami ojca.

No to do brzegu.... Jeśli ktoś w domu zawsze był kopciuchem, zamienionym na role z rodzicami, wiecznie żle, wiecznie za mało... Ten ktoś nie mógł (a potem już sam nie chciał) dbać o własne szczęście, duszę i ciało, bo obiektem opieki była toksyczna rodzina.
W przełożeniu na organizację, taka osoba znajdzie w niej archetyp rodziny. Trzeba będzie ciągle pracować dla organizacji, wiecznie będzie za mało godzinek, a pomysły o zadbaniu o siebie będą przedstawiane jako czysty szatański egoizm tego świata.
U danej osoby system JW zatrybi z wgranym w jej dzieciństwie programem i będzie dochodziło do odgrywania podobnej roli jaką się zna. To właśnie wytwarza w mózgu hormony. I właśnie owo wyzwalanie hormonów daje ludziom szczęście. Nie zawsze jest to endorfina. Inni odczuwają szczęście po tym jak się napracują w służbie i padną plackiem, poszarpią się z partnerem i płomienie potem "pogodzą". Często szczęściem będzie emocjonalny rollercoaster czyli skoki od skrajności do skrajności (osobowości z pogranicza borderline). Inne typy osobowości to kontrolanci i despoci - takim to JW daje szerokie pole manewru do zaznawania szczęścia z kontrolowania, wykluczania, napominania itd.

Dlatego i ja odpowiadam TAK, ludzie w JW mogą czuć się szczęśliwi mimo poniewierania. Co nie znaczy, że wszyscy ludzie w JW są toksyczni i pokrzywieni. Znam wielu takich, którzy są bardzo w porządku i traktują swoją posługę dla CK jako działalność społeczną. Nie mają złych manier i kompleksów. W ich głowach pokora czyni ich ludźmi szlachetnymi. Nie da się im tego odmówić i trudno wpierać, że nie są szczęśliwsi...

Żeby stwierdzić czym jest "prawdziwe szczęście" trzeba by wszystkich ludzi odlać od jednej foremki. I nie mam na myśli kształtu ciała ;)
Spójrzmy, że inni jadą do Afryki ratować głodne dzieci, nosorożce, goryle itd. Trudno byłoby polemizować czy dla nich byłoby lepsze to co robią czy opalanie się w tej Afryce. Inni malują obrazy, grają na instrumentach, albo wędkują. Babcie moherowe też są szczęśliwe z dawania na Ojca Dyrektora.

Czy wszyscy ŚJ wychodzący z JW są szczęśliwsi po zrozumieniu prawdy o prawdzie? Nie, nie wszyscy. Wielu z nich nie jest w stanie pozbierać się po zderzeniu z nową rzeczywistością.  Wielu z nich cierpi potem w samotności, bo nie potrafią nawiązywać relacji z ludźmi, którzy mają inne poglądy, a ze strony ŚJ pojawia się ostracyzm. Szczególnie dotyczy to osób starszych.

Ja widzę to mniej więcej tak:
Osoby zamknięte, o niskim poczuciu własnej wartości, bez zainteresowań, często rozpamiętujące smutki, łatwo urażalne, zasiedziałe w jednym miejscu życia - takim osobom mogłoby trudno być szczęśliwszym poza JW.

Osoby otwarte na ludzi
(szczególnie nowe znajomości), rozwojowe, ciekawe życia, nie użalające się nad sobą zbyt długo, wybaczające, posiadające jakieś zainteresowania, lubiące podróżować w nowe miejsca - takie osoby wg mnie mają niemal 100% szansę na prowadzenie prawdziwie szczęśliwszego życia poza JW.

Jak poznać czy ktoś w JW jest faktycznie szczęśliwy? Wielu ŚJ nosi mocno przyrośnięte maski uzbrojone w kamienny uśmiech. Wielu taka maska przyrosła na tyle, że wyglądają w niej bardzo naturalnie a uśmiech nie jest taki kamienny tylko elastyczny jak silikon - niemniej nadal sztuczny.
Ale godne uwagi w JW są zaburzenia emocjonalne, depresje i wszelkiej maści konstelacje schozofreniczne wynikające z udawania szczęśliwych podczas kiedy w środku trwa walka na pałki między wewnętrznym głosem, a głosem organizacji. Oczywiście taka osoba może być chora przez problemy w swoim domu, a nie tylko przez JW, ale wiemy jak jest najczęściej. Mimo problemów w domu JW nie daje wsparcia i siłą rzeczy przyczynia się do pogłębienia uczucia wyobcowania.

Temat rzeka, ale "szczęście" nie jedno ma imię w JW i poza nią.

« Ostatnia zmiana: 24 Styczeń, 2019, 23:21 wysłana przez Bożydar »


Offline hello_him

Odp: Czy można być szczęśliwym będąc wierzącym Świadkiem Jehowy?
« Odpowiedź #9 dnia: 24 Styczeń, 2019, 23:57 »
Jeśli ktoś ci wtłacza do głowy ze to co teraz masz to jest twoje szczęście i nie znasz innego- to faktycznie to jest twoim szczęściem. Ale jakby zareagował milioner gdyby zajął moje miejsce, jak by zareagował człowiek który nigdy nie chodził a nagle zajął moje miejsce. Szczęście jest pojęciem względnym.
I pewnie wielu sj jest szczęśliwych, a ci którym się coś nie zgadza w orgu szukają szczęścia.
Człowiek zostaje przyjęty do kościoła za to w co wierzy a wykluczony za to, co wie. – Samuel Clemens (Mark Twain)


Offline ihtis

Odp: Czy można być szczęśliwym będąc wierzącym Świadkiem Jehowy?
« Odpowiedź #10 dnia: 25 Styczeń, 2019, 00:39 »
owszem, niektórzy lubią życie na rozkaz i pod sznurek...

ale trzeba pamiętać, że organizacja generuje także wiele zgryzot. Przykładowo ja Sebastian cieszyłem się na samą myśl o życiu wiecznym w raju na ziemi w którym będę miał czas czytać mnóstwo książek. Ale jednocześnie smuciło mnie, że moja najbliższa rodzina nie słucha Jehowy i niechybnie umrze w Armagedonie. Wierzyłem w to że w dzień armagedonu aniołowie Jehowy zamordują mojego tatę moją mamę moją siostrę i moich dwóch braci. Miliardy trupów nie robiły na mnie takie wrażenia jak pewna śmierć tychże pięciu osób. Czy można być szczęśliwym oczekując wykonania pięciu wyroków śmierci na członkach najbliższej rodziny?! Odpowiedź jest oczywista: nie można!

Ale teraz już wiesz, że to bzdura. Bóg jest MIŁOŚCIĄ, a jednym z Jego przymiotów jest MIŁOSIERDZIE. nauczyłem się kiedyś takiej modlitwy "Jezu ufam Tobie". :)
To mi wystarcza.
PS. Dziś wpadło mi sympatyczne nagranie kardynała Tagle. https://www.youtube.com/watch?v=0H1Oq95Yess
Warto by posłuchali go zagorzali zwolennicy Armagedonu.






Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 240
  • Polubień: 11583
  • Nigdy nie marzyłam o sukcesie. Pracowałam na niego
Odp: Czy można być szczęśliwym będąc wierzącym Świadkiem Jehowy?
« Odpowiedź #11 dnia: 25 Styczeń, 2019, 15:02 »
 
   A cóż to jest szczęście? To taki stan, gdzie odpowiednie hormony dobierają się w pary bądź grupy i doprowadzają osobnika  do stanu w którym jest zadowolony, radosny, uśmiechnięty...
Ten stan nie jest dany na zawsze, jest jak to w życiu przeplatany z gorszymi momentami, które ciężko nazwać szczęściem.

I teraz pytanie...ilu z Nas miało takie momenty w org życiu, że prawie klaskało uszami? ;D
Tylko się nie okłamujcie, że nie mieliście takich momentów, każdy je miał. Jedni częściej, inni rzadziej ale były.

Tak jak ktoś kto jeździ na wózku, wychowuje niepełnosprawne dziecko, ktoś kto żyje bardzo skromnie może być szczęśliwy, tak samo będąc śJ, też można być szczęśliwym.
Teraz uważacie inaczej, bo jesteście po drugiej stronie i macie inny pogląd na sprawę. Gdy ktoś tam był długo, tzn że nie do końca było mu tam tak źle, miał inne priorytety i według nich się uszczęśliwiał.

Ja bym zadała inne pytanie...kiedy byliście szczęśliwi będąc w org...w jakich sytuacjach, jakich momentach?
Ja np wtedy, gdy wprowadzałam starszych w zakłopotanie, stosując się do ich ''dobrych rad'', gdy nie umieli wybrnąć, a ja byłam cała w skowronkach.
Np...zostaję skarcona przez starszego, że taka młoda siostra nosi spódnicę nad kolana, dłużej proszę ...nakazał. Następne zebranie i jestem...spódnica prawie do kostek, pochwalił mnie i prawie triumfował, do momentu gdy wstałam i zobaczył, że moja spódnica ma rozcięcia prawie po pachy. ::)
Jego mina, bezcenna. ;D
« Ostatnia zmiana: 25 Styczeń, 2019, 15:04 wysłana przez Tazła »
Głupcem jest ten, kto nie potrafi się przyznać do własnych błędów i słabości, a widzi całe zło w innych.


Offline Krystian

Odp: Czy można być szczęśliwym będąc wierzącym Świadkiem Jehowy?
« Odpowiedź #12 dnia: 25 Styczeń, 2019, 15:20 »
Jestem ciekaw Waszych opinii w tym temacie. Czy uważacie, że ktokolwiek może być autentycznie szczęśliwy będąc wierzącym, aktywnym ŚJ? Czy w tej organizacji można znaleźć prawdziwe szczęście i spełnienie?

Nigdy nie byłem świadkiem, ale byłem głosicielem, dlatego organizacje poznałem i jej podziękowałem.  :D
W tej organizacji, raczej szczęścia nie ma.
Tam jest raczej kierat.
Godzinki,sprawozdania, przywileje na które człowiek musi poświęcać swój czas , kosztem rodziny.
Pan Jezus nauczał, że Chrystian prawda wyzwoli, z pod kieratu faryzeuszy, sadeceuszy itd. Dlatego nie dajcie się jako wierzący w Pana Jezusa poddać się pod współczesny kierat CK.


Offline ewa11

Odp: Czy można być szczęśliwym będąc wierzącym Świadkiem Jehowy?
« Odpowiedź #13 dnia: 25 Styczeń, 2019, 15:27 »
Ja bym zadała inne pytanie...kiedy byliście szczęśliwi będąc w org...w jakich sytuacjach, jakich momentach?
Ja wtedy, kiedy wierzyłam w nauki organizacji, wątpliwości miałam niewiele, w służbie szło mi nie najgorzej i miałam fajnych przyjaciół (w zborze, oczywiście).

Problemy zaczęły się, kiedy okazało się, że służenie Jehowie i odkładanie wszystkiego innego na bok nie opłaci rachunków i nie da pieniędzy na jedzenie, wątpliwości się namnożyło i nie dało się ich już zagłuszyć, a przyjaciele okazali się nie ten teges.

A co do szczęścia jako takiego, to przeczytałam kiedyś, że szczęśliwym się bywa (a nie jest cały czas). Olek Klepacz natomiast twierdził, że szczęście to brak nieszczęść.


Offline Krystian

Odp: Czy można być szczęśliwym będąc wierzącym Świadkiem Jehowy?
« Odpowiedź #14 dnia: 25 Styczeń, 2019, 15:49 »
Ja wtedy, kiedy wierzyłam w nauki organizacji, wątpliwości miałam niewiele, w służbie szło mi nie najgorzej i miałam fajnych przyjaciół (w zborze, oczywiście).

Problemy zaczęły się, kiedy okazało się, że służenie Jehowie i odkładanie wszystkiego innego na bok nie opłaci rachunków i nie da pieniędzy na jedzenie, wątpliwości się namnożyło i nie dało się ich już zagłuszyć, a przyjaciele okazali się nie ten teges.

A co do szczęścia jako takiego, to przeczytałam kiedyś, że szczęśliwym się bywa (a nie jest cały czas). Olek Klepacz natomiast twierdził, że szczęście to brak nieszczęść.

Dlatego nie wierz Ewo w organizację.
Bóg Jehowa nic nie ma z tym wspólnego.
Najpiękniejsze są tylko chwile.
Pozdrawiam serdecznie :D