Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Prawda o ostracyżmie w organizacji ŚJ  (Przeczytany 11005 razy)

Offline zaocznie wywalony

Odp: Prawda o ostracyżmie w organizacji ŚJ
« Odpowiedź #30 dnia: 27 Kwiecień, 2016, 22:12 »
Naprawdę szczerze współczuję tym wszystkim których spotkały tak ciężkie prześladowania i odrzucenie ze strony rodziny.
Mnie - na szczęście - nic takiego nie spotkało>Z rodziną mam dobry kontakt, chociaż pewnie mogą ich za to spotkać nieprzyjemności.
Siostra, chociaż jest ŚJ, nigdy i w żaden sposób nie zmieniła swojego stosunku do mnie i nadal często sie spotykamy, rozmawiamy itd
Moja mama na początku sama nie wiedziała jak się zachowywać - pewnie bała się narazić starszym, ale i nie chciała "podpaść" mojej żonie i córce.
Po dość krótkim czasie wszystko wróciło do normy. Rozmawiamy, odwiedzam ją, nie unikała nawet tematu mojego komitetu i wykluczenia.
Tak więc naprawdę wszystko zależy od ludzi i ich podejścia.


Offline gangas

Odp: Prawda o ostracyżmie w organizacji ŚJ
« Odpowiedź #31 dnia: 03 Maj, 2016, 23:24 »
Naprawdę szczerze współczuję tym wszystkim których spotkały tak ciężkie prześladowania i odrzucenie ze strony rodziny.
Mnie - na szczęście - nic takiego nie spotkało>Z rodziną mam dobry kontakt, chociaż pewnie mogą ich za to spotkać nieprzyjemności.
Siostra, chociaż jest ŚJ, nigdy i w żaden sposób nie zmieniła swojego stosunku do mnie i nadal często sie spotykamy, rozmawiamy itd
Moja mama na początku sama nie wiedziała jak się zachowywać - pewnie bała się narazić starszym, ale i nie chciała "podpaść" mojej żonie i córce.
Po dość krótkim czasie wszystko wróciło do normy. Rozmawiamy, odwiedzam ją, nie unikała nawet tematu mojego komitetu i wykluczenia.
Tak więc naprawdę wszystko zależy od ludzi i ich podejścia.

To prawda dlatego mamy bardzo różne odczucia względem śJ Miałem podobnie a nawet lepiej.
Jutro to dziś tyle że jutro.


Offline tomek_s

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 2 108
  • Polubień: 2001
  • Nigdy nie byłem ŚJ.... KRK
Odp: Prawda o ostracyżmie w organizacji ŚJ
« Odpowiedź #32 dnia: 03 Maj, 2016, 23:29 »
Naprawdę szczerze współczuję tym wszystkim których spotkały tak ciężkie prześladowania i odrzucenie ze strony rodziny.
Mnie - na szczęście - nic takiego nie spotkało
>Z rodziną mam dobry kontakt, chociaż pewnie mogą ich za to spotkać nieprzyjemności.
Siostra, chociaż jest ŚJ, nigdy i w żaden sposób nie zmieniła swojego stosunku do mnie i nadal często sie spotykamy, rozmawiamy itd
Moja mama na początku sama nie wiedziała jak się zachowywać - pewnie bała się narazić starszym, ale i nie chciała "podpaść" mojej żonie i córce.
Po dość krótkim czasie wszystko wróciło do normy. Rozmawiamy, odwiedzam ją, nie unikała nawet tematu mojego komitetu i wykluczenia.
Tak więc naprawdę wszystko zależy od ludzi i ich podejścia.

Skóra cierpnie.

Myślałem, że to nieliczne przypadki. Gdzieś tam wyczytane.
„Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim” (Mt 8:11),


Offline Szyszoonia

Odp: Prawda o ostracyżmie w organizacji ŚJ
« Odpowiedź #33 dnia: 04 Maj, 2016, 10:50 »
Skóra cierpnie.

Myślałem, że to nieliczne przypadki. Gdzieś tam wyczytane.
Tomek jestes tu juz chyba wystarczajaco dlugo, zeby wiedziec, ze niestety, ale do rzadkosci to naleza normalne stosunki miedzy odlaczonymi lub wykluczonymi a reszta rodziny. W przewazajacej wiekszosci mamy do czynienia z calkowitym odrzuceniem. I nie sadze, zeby kiedykolwiek zasady traktowania exow sie zmienilo. W koncu jest to jeden z najskuteczniejszych straszakow uzywanych przez WTS, dzieki ktoremu wielu tkwi w org. nawet jesli zdaja sobie sprawe z tego, ze to nie jst dla nich wlasciwe miejsce. Bo nawet jesli rozstanie z WTSem nie musi byc trauma, to juz perspektywa straty rodziny na pewna tak.


Offline Tadeusz

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 335
  • Polubień: 2651
  • Ktokolwiek bowiem ma, temu będzie dane...
Odp: Prawda o ostracyżmie w organizacji ŚJ
« Odpowiedź #34 dnia: 04 Maj, 2016, 12:05 »
Utrata rodziny i przyjaciół jest bardzo skutecznym straszakiem.
I takim samym motorem do "powrotu" do organizacji.
Bóg nie ma z tym nic wspólnego  >:(
Ot po prostu wycierają sobie nim mordę dla zwiększenia efektu  :-\
Praktyka znana praktycznie w historii (i nie tylko) każdej religii  :(
Ktokolwiek bowiem ma, temu będzie dane i będzie miał w nadmiarze; ktokolwiek zaś nie ma, temu również to, co ma, zostanie odebrane.


Offline Fox

Odp: Prawda o ostracyżmie w organizacji ŚJ
« Odpowiedź #35 dnia: 24 Lipiec, 2016, 23:39 »
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi do mojego postu.
Muszę też podzielić się z wami nowiną. Od czasu mojego ostatniego posta wszystko się wywróciło w moim domu do góry nogami. Największy miał w tym udział najnowszy kongres (zwłaszcza puszczane te filmiki), po którym wybuchła niezła burza.
Po pierwsze moja matka nie wytrzymała i dwa tygodnie temu oficjalnie się odłączyła. Chodzi obecnie do psychiatry i na terapię grupową, bo całe życie w organizacji całkowicie ją zniszczyło. Odkąd nie mieszkamy już wspólnie z ojcem i dziadkami po raz pierwszy zaczęła wyrażać swoje jakiekolwiek potrzeby. A nawet teraz zauważam, że często jeśli wprost się jej o coś nie spytam, to odruchowo próbuje się dostosować do mnie zamiast mówić co myśli (nawet w takich banałach jak domowe zakupy). Coś potwornego. Za to cieszę się, że się uwolniła i mam nadzieję, że uda się jej pozbierać.
Po drugie... No właśnie - koniec wspólnego mieszkania. Pierwsi wyprowadzili się dziadkowie, którzy od dawna już to planowali, a teraz mieli dobry pretekst. Dwa tygodnie temu wyprowadził się mój ojciec, na którym zgromadzenie zrobiło wielkie wrażenie. Oznajmił, że musi zmienić swoje życie, podjąć pewne decyzje i tak dalej. Na dodatek odłączenie się mojej matki zaogniło całą sytuację. Każdy niezbędny kontakt kończy się tragicznie, bo wciąż są pretensje albo do mnie, albo do mojej matki.
Po trzecie - wielkie zaskoczenie. Tydzień temu zadzwoniła do mnie moja babcia (przez zdecydowaną większość mojego życia najbardziej fanatyczny Świadek jakiego znałem). Rozmawiała ze mną ponad 2 godziny, mówiła również o zgromadzeniu - o tym, że do tych filmików trzeba mieć dystans, bo są dość przerysowane (użyła fajnego określenia, że mają być uproszczone by dobrze trafiać do ludzi) i we wszystkim trzeba zachowywać zdrowy rozsądek. Nawet mnie zaprosiła na obiad byśmy mogli spokojnie porozmawiać. (Tutaj kolejna niespodzianka, bo pamiętała o moich przekonaniach i obiad był bez mięsa ;)) I faktycznie porozmawialiśmy. Od tamtego czasu nawet zaczęła regularnie dzwonić. Nie wiem czy mój ojciec i dziadek o tym wiedzą, ale bardzo mnie to zaskoczyło.
Po czwarte... Nagle odzyskałem rodzinę, z którą całe życie nie miałem kontaktu, bo to źli fanatycy. Kiedyś już dość dawno napisałem do nich list (tradycyjny, bo nie mieliśmy nawet do nich telefonu). Skontaktował się ze mną mój dziadek, którego potwornie demonizowano w domu, ponieważ jest poganinem (dosłownie - czci naturę). Pojechałem do dziadka, babci, a potem poznałem po raz pierwszy w życiu swoich wujków, ciotki, kuzynów, a nawet prababcię. :) Przeżycie bardzo pozytywne, zwłaszcza gdy jeden z kuzynów opowiedział mi, że też był kiedyś świadkiem. Odszedł jednak tuż przed chrztem - miał wyznaczoną datę, ale na szczęście zrezygnował. Przeżycie niesamowite. Jeszcze zanim sytuacja w domu się wyklarowała zarówno babcia, dziadek, wujek i dwie ciotki proponowali mi, że mogę się do nich przeprowadzić.

Więc jak widać trochę refleksji odnośnie rozbijania rodzin przez Świadków Jehowy.
Rodzina "ze świata", którą całe życie przedstawiano jako dowód na to, że to nie Świadkowie rozbijają rodziny tylko (tu wstawić odpowiednio: katolicy, prawosławni, poganie, agnostycy, itp) okazała się naprawdę bardzo pozytywna. Rodziny rozbija fanatyzm Świadków Jehowy, a najbardziej destrukcyjny okazał się ostatni kongres. Naprawdę - rejestrując się na tym forum i pisząc kilka swoich historii nie spodziewałem się nawet, że w tak krótkim czasie tyle się zmieni. Sądziłem raczej, że stopniowo relacje zaczną się poprawiać... a tu wielkie zaskoczenie.
Żadna religia nie jest ważniejsza niż ludzkie szczęście.
- Siddhartha Gautama (Budda)


Offline PoProstuJa

Odp: Prawda o ostracyżmie w organizacji ŚJ
« Odpowiedź #36 dnia: 26 Lipiec, 2016, 00:03 »
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi do mojego postu.
Muszę też podzielić się z wami nowiną. Od czasu mojego ostatniego posta wszystko się wywróciło w moim domu do góry nogami. Największy miał w tym udział najnowszy kongres (zwłaszcza puszczane te filmiki), po którym wybuchła niezła burza.
Po pierwsze moja matka nie wytrzymała i dwa tygodnie temu oficjalnie się odłączyła. Chodzi obecnie do psychiatry i na terapię grupową, bo całe życie w organizacji całkowicie ją zniszczyło. Odkąd nie mieszkamy już wspólnie z ojcem i dziadkami po raz pierwszy zaczęła wyrażać swoje jakiekolwiek potrzeby. A nawet teraz zauważam, że często jeśli wprost się jej o coś nie spytam, to odruchowo próbuje się dostosować do mnie zamiast mówić co myśli (nawet w takich banałach jak domowe zakupy). Coś potwornego. Za to cieszę się, że się uwolniła i mam nadzieję, że uda się jej pozbierać.
Po drugie... No właśnie - koniec wspólnego mieszkania. Pierwsi wyprowadzili się dziadkowie, którzy od dawna już to planowali, a teraz mieli dobry pretekst. Dwa tygodnie temu wyprowadził się mój ojciec, na którym zgromadzenie zrobiło wielkie wrażenie. Oznajmił, że musi zmienić swoje życie, podjąć pewne decyzje i tak dalej. Na dodatek odłączenie się mojej matki zaogniło całą sytuację. Każdy niezbędny kontakt kończy się tragicznie, bo wciąż są pretensje albo do mnie, albo do mojej matki.
Po trzecie - wielkie zaskoczenie. Tydzień temu zadzwoniła do mnie moja babcia (przez zdecydowaną większość mojego życia najbardziej fanatyczny Świadek jakiego znałem). Rozmawiała ze mną ponad 2 godziny, mówiła również o zgromadzeniu - o tym, że do tych filmików trzeba mieć dystans, bo są dość przerysowane (użyła fajnego określenia, że mają być uproszczone by dobrze trafiać do ludzi) i we wszystkim trzeba zachowywać zdrowy rozsądek. Nawet mnie zaprosiła na obiad byśmy mogli spokojnie porozmawiać. (Tutaj kolejna niespodzianka, bo pamiętała o moich przekonaniach i obiad był bez mięsa ;)) I faktycznie porozmawialiśmy. Od tamtego czasu nawet zaczęła regularnie dzwonić. Nie wiem czy mój ojciec i dziadek o tym wiedzą, ale bardzo mnie to zaskoczyło.
Po czwarte... Nagle odzyskałem rodzinę, z którą całe życie nie miałem kontaktu, bo to źli fanatycy. Kiedyś już dość dawno napisałem do nich list (tradycyjny, bo nie mieliśmy nawet do nich telefonu). Skontaktował się ze mną mój dziadek, którego potwornie demonizowano w domu, ponieważ jest poganinem (dosłownie - czci naturę). Pojechałem do dziadka, babci, a potem poznałem po raz pierwszy w życiu swoich wujków, ciotki, kuzynów, a nawet prababcię. :) Przeżycie bardzo pozytywne, zwłaszcza gdy jeden z kuzynów opowiedział mi, że też był kiedyś świadkiem. Odszedł jednak tuż przed chrztem - miał wyznaczoną datę, ale na szczęście zrezygnował. Przeżycie niesamowite. Jeszcze zanim sytuacja w domu się wyklarowała zarówno babcia, dziadek, wujek i dwie ciotki proponowali mi, że mogę się do nich przeprowadzić.

Więc jak widać trochę refleksji odnośnie rozbijania rodzin przez Świadków Jehowy.
Rodzina "ze świata", którą całe życie przedstawiano jako dowód na to, że to nie Świadkowie rozbijają rodziny tylko (tu wstawić odpowiednio: katolicy, prawosławni, poganie, agnostycy, itp) okazała się naprawdę bardzo pozytywna. Rodziny rozbija fanatyzm Świadków Jehowy, a najbardziej destrukcyjny okazał się ostatni kongres. Naprawdę - rejestrując się na tym forum i pisząc kilka swoich historii nie spodziewałem się nawet, że w tak krótkim czasie tyle się zmieni. Sądziłem raczej, że stopniowo relacje zaczną się poprawiać... a tu wielkie zaskoczenie.

Widzę Fox, że u Ciebie zmiany o 180 stopni dosłownie! I nie tylko u Ciebie, ale u Twojej mamy też.
Fajnie, że zacząłeś się integrować z rodziną. Nagle okazało się bowiem, że "nie taki diabeł straszny ("pogańska" rodzina) jak Ci ją malowano przez całe życie przez rodzinę "w prawdzie".

Życzę Tobie oraz Twojej Mamie wszystkiego co najlepsze! Żeby się wam dobrze układało... i kto wie...? Może nastąpi kolejna rewolucja i kiedyś będziecie zjednoczeni jako rodzina z ojcem i dziadkami!

W ogóle kiedy przeczytałam ten Twój przykład jak byłeś chory i musiałeś dzwonić do koleżanki żeby kupiła Ci lekarstwa, choć mieszkałeś z rodziną pod jednym dachem, to byłam zszokowana. Chyba ze dwa razy opowiadałam ten przykład mojemu mężowi.
No i właśnie takie przykłady - z życia wzięte - pokazały mi obraz organizacji, którego nie znałam. I ten obraz naprawdę mnie przeraził! Już nic mnie nie trzyma w organizacji.. ale czekam na jakiś odpowiedni moment żeby w swoim życiu zrobić rewolucję i się odłączyć... Nie wiem co to będzie za moment... życie pokaże.


Offline Exodus

Odp: Prawda o ostracyżmie w organizacji ŚJ
« Odpowiedź #37 dnia: 27 Lipiec, 2016, 00:28 »
Słowo daję - "dom wariatów"  :o

Faryzeusze zabraniali leczyć w sabat, a widzę, że wykluczonemu też pomagać nie należy wcale!
Ja nigdy nie miałam tak skrajnych poglądów na postępowanie z wykluczonymi i to chyba logiczne, że drugiemu człowiekowi trzeba pomóc! Ehhh...
Uśmiechnąłem się w tym momencie PoProstuJa  :) Tak bardzo szczerze ! Kiedyś powiedziałem te same słowa starszemu który ze mną studiował ! A co to ma być?  Co to jest? Dom WARIATÓW??? 
Opiszę to innym razem.
A wracając do tego wątku: W tą niedzielę jestem na giełdzie gdzie jest dosłownie wszystko czyli mydło i powidło. Widzę dawnego brata który ma stoisko z używanym RTV  Salam alejkum krzyczę z daleka  :) a On wiedząc , kto idzie odpowiada : `alejkum salam" :)
Będąc już sam na sam mówię do niego : Powiedz proszę jak to jest z tym ostracyzmem bo w sumie jest to mi obcy temat. Otworzyłem oczy teraz bo wiesz jestem na forum A on : Pamiętasz jak długo się znamy?
 No pewnie! Odpowiadam i dodaję-Nasz nowy hotel pracowniczy 1986 rok ( pierwsza moja praca- Baran-ku )
A on : dokładnie. Już wtedy pomału czułem że to nie to choć byłem jeszcze taki gorliwy
Przyszedł jednak moment , że powiedziałem Odchodzę . Teraz ci powiem COŚ WIĘCEJ !!!Rok temu był pogrzeb mojej Mamy i na pogrzebie, mój brat kiedy wyciągnąłem rękę na przywitanie nie odwzajemnił gestu podania swojej ręki.  Znasz moją siostrę Esterę ? No tak- odpowiadam . Tyle o ile bo wiesz to był krótki moment w ich zborze po reorganizacji. Ale kojarzę . Ona jeszcze jak cię mogę. :( Ale powiedz pytam na odchodne : Dajesz radę , masz znajomych i przyjaciół?. No pewnie! spokojnie przyjacielu... na tamtych ( z WTS-U ) mam MW. !!! ŻE coo? Pytam bo nie zajarzyłem A on : Mam wy...je ane! :)
 


Offline Fox

Odp: Prawda o ostracyżmie w organizacji ŚJ
« Odpowiedź #38 dnia: 11 Sierpień, 2016, 10:41 »
PoProstuJa, dziękuję bardzo za wszystkie miłe słowa.
Co do tamtej sytuacji, to powiem Ci, że czasem sam nie mogę w to uwierzyć, bo Świadkowie zawsze tak zapewniają, że nie rozbijają rodzin i że jak się z kimś mieszka to jest inna sytuacja. Jak widać mówi się jedno, robi się co innego. Nadgorliwość jest gorsza os faszyzmu.
Trzymam za Ciebie kciuki. Sam chciałem odejść dopiero jak wszystko sobie ułożę. To jednak jest olbrzymia rewolucja w życiu. Mam nadzieję, że znajdziesz stosowny moment, w którym uda się przejść tą rewolucję bezboleśnie. :)

Exodus, ciekawa rozmowa. A przykład z pogrzebem naprawdę robi wrażenie...
Żadna religia nie jest ważniejsza niż ludzkie szczęście.
- Siddhartha Gautama (Budda)


Offline wind of change

  • Nieochrzczony głosiciel
  • Wiadomości: 72
  • Polubień: 149
  • żyj i pozwól żyć
Odp: Prawda o ostracyżmie w organizacji ŚJ
« Odpowiedź #39 dnia: 14 Sierpień, 2016, 20:01 »
Miałem okazje być dziś na zebraniu. Wts nie poprzestaje w nagonce na wykluczonych i rozbijaniu rodzin. W załączniku fragment dzisiejszego artykułu studium strażnicy. Na pytanie do akapitu 15,16 za podszeptem rodziców zgłosilo się około 5-letnie dziecko. Ech żal mi go...i żal tego słuchać  bo się nirmalnie niedobrze robi...


Offline Cielec Kierowniczy

Odp: Prawda o ostracyżmie w organizacji ŚJ
« Odpowiedź #40 dnia: 14 Sierpień, 2016, 20:38 »
W moim zborze, do tych akapitów komentarza udzieliła młoda mama.
Bezwiednie powtarzała te wszystkie bzdury, jak to trzeba wyrzec się dziecka.
Głupota nie zna granic.
Pomyślałem sobie, czy tak ochoczo w przyszłości zastosuje się do tych rad i odrzuci własne dziecko któremu teraz całuje dupkę.
No ale w akapicie rzekomo wykluczony syn rozumiał, że to nie jest przejaw nienawiści.
Nosz k...a a niby czego jest to przejaw???
Smutne, że większość na zebraniu to teoretycy, których problem osobiście nie dotyka.
Dlatego tak łatwo przychodzi im klepanie bzdur.


Offline wind of change

  • Nieochrzczony głosiciel
  • Wiadomości: 72
  • Polubień: 149
  • żyj i pozwól żyć
Odp: Prawda o ostracyżmie w organizacji ŚJ
« Odpowiedź #41 dnia: 14 Sierpień, 2016, 20:50 »
Oni zawsze w swoich publikacjach podają przykłady osób które potulnie wróciły. Zresztą wiem już teraz że wszystkie te ich historie mogą być zmyślone. To że oficjalnie jeszcze jestem w org. To  efekt ich polityki dotyczący ostracyzmu, niewiadomej reakcji rodziny, albo chęci odsunięcia tego w czasie. Natomiast gdybym został wykluczony przedstawił bym sprawę jasno. Nigdy nie będę chciał i nie wrócę już do tej organizacji...


Offline rzeski

Odp: Prawda o ostracyżmie w organizacji ŚJ
« Odpowiedź #42 dnia: 14 Sierpień, 2016, 20:51 »
Mnie z żoną zbulwersował akapit 16 i myśl że musisz błagać Jehowę, a kontekst wskazuje ze organizcję, bo uświadamiasz sobie jak bardzo jej potrzebujesz, a tak naprawdę towarzystwa innych, które tracisz przez wykluczenie. To zmusza do wrócenia do organizacji , a nie do Jehowy i ze względu na ludzi ,a nie Jehowę. I myślimy że o to w tym wszystkim chodzi, a reszta to pierdu, pierdu. I jeszcze jedno ,artykuł wzbudzał poczucie winy u osoby skrzywdzonej, że jeśli czuje się skrzywdzona, to znaczy że coś nie tak z nią, bo nie powinna czuć się skrzywdzona. A przecież Biblia jasno określa że w różnych sytuacjach, różnie mamy podchodzić do tej kwestii: można puścić w zapomnienie, czasem sytuacja wymaga wyjaśnienia w cztery oczy, czasem z udziałem osób trzecich itd. A wielu przyjmuje takie myśli bezkrytycznie i potem odbija się to na ich zdrowiu emocjonalnym kiedy duszą w sobie negatywne emocje wywołane przez krzywdziciela, i na dodatek mają poczucie że są niedorozwojami duchowymi. Znam dobrze z obserwacji i własnego doświadczenia jak to działa.
« Ostatnia zmiana: 14 Sierpień, 2016, 21:00 wysłana przez rzeski »


Offline Iza

Odp: Prawda o ostracyżmie w organizacji ŚJ
« Odpowiedź #43 dnia: 14 Sierpień, 2016, 20:58 »

Smutne, że większość na zebraniu to teoretycy, których problem osobiście nie dotyka.
Dlatego tak łatwo przychodzi im klepanie bzdur.
Druga liczna grupa obok teoretyków to hipokryci, którzy nie nie maja żadnych oporów, zeby co innego mowić na zebraniu, a zupełnie co innego reprezentować sobą w życiu .
 Mamy taką  jedna ex-znajomą, która na FB i po rożnych forach,
wypisuje jak to trzeba być zdecydowanym zastosować wskazówki co do wykluczonych,
jakie to Jehowa podał na tegorocznym zgromadzeniu( sic! )
Co nie przeszkadza jej kontaktować się z wykluczona córeczką.
 No, poza tym dla córki jest nadzieja, bo ona wierzy w Organizację i nie jest odstępcą. ;D
Gdzie Duch Pana, tam wolność.


Offline gerontas

Odp: Prawda o ostracyżmie w organizacji ŚJ
« Odpowiedź #44 dnia: 14 Sierpień, 2016, 21:11 »
A u mnie w zborze, kiedy padło pytanie do akapitu 15 i 16, przez naprawdę długą chwilę, ręki nie podniósł nikt. Dopiero jeden starszy uratował sytuację. Dla mnie był to ewidentny sygnał, że to drażliwy temat. Prowadzący natomiast dłużej zatrzymał się nad tymi akapitami. Mam nadzieję, że ta polityka wobec wykluczonych będzie powodem kolejnych wybudzeń. Bo rozum i serce mówi NIE dla takiego traktowania drugiego człowieka a szczególnie własnej rodziny. Nie mieści się to w kategoriach miłości.