Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: psychoterapia...  (Przeczytany 8633 razy)

Offline stinkfist34

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #150 dnia: 17 Wrzesień, 2019, 10:17 »


No nie czuje, zmarzlina emocjonalna :)Kiedy bylam w sekcie bardzo lubilam ludzi i bardzo zalezalo mi na akceptacji i zeby mnie wszyscy lubili .Dzis mam odwrotnie .Moje problemy w niewielkim stopniu sa związane z sekta.

Wydaje mi się, że twoje problemy mogą być dalej związane z sektą. Bo ta organizacja jest w Tobie. Ja przyrownałbym nawet byłego ŚJ do alkoholika. Abstynencja wszakże nie leczy. Tak samo jak odejście z org. Trzeba od nowa budować swoje człowieczeństwo.

Wysłane z mojego LG-H870 przy użyciu Tapatalka



Offline Storczyk

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #151 dnia: 17 Wrzesień, 2019, 10:44 »
Widzisz psychiatra tez powiedział, ze nie Swiadki(oni mi dawali wetyl) pokiereszowana rodzina. Mezalianse, duzo zlych rzeczy które sie odbiły na mnie bo ja najmlodsza niby powinnam miec najlepiej a jest odwrotnie .Teraz tez walczymy o spadek po ojcu i wszyscy tzn moje dwie starsze siostry  umysły rece,sprawa jest powazna bo rodzenstwo ojca sprzedało nasza część(jak?l a Storczyk wziął sprawy plecy ktore juz odmowily posluszenstwa .Storczyk sobie  poradzi a adwokat sobie nie radzi i frustracja  .
Swiadki mnie trzymali w kupie.Zresztą unikalam kontaktu z rodzina. swiecka.Teraz strupy rodzinne zaczynaja sie rozdrapywac, a sa bardzo głębokie.Jedna Siostra zostala wychowana przez babcie matke ojca( babcia mame miala za nic bo biedna, gdy urodzila 3 dziecko babcia wzięła siostre na chwilę aby niby pomoc .Ale pozniej nie oddala i klamala mowiac ze matka jej nie chciala .Mama bardzo sie z tym gryzla do konca .Moglabym gruba ksiazke napisac o swoim zyciu. ..
« Ostatnia zmiana: 17 Wrzesień, 2019, 11:10 wysłana przez Storczyk »


Offline Terebint

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #152 dnia: 17 Wrzesień, 2019, 11:17 »
Największy ból, jaki zadała mi moja psycholog to wtedy, gdy powiedziała mi, że mam umysł podatny na sekty, teorie spiskowe a przyczyną tego jest magiczne myślenie. Oczywiście, całe szczęście nie powiedziała mi tego na początku terapii. Ale w trakcie, gdy uznała, że dojrzałem (nie dojrzałem - zbyt duży szok to był dla mnie :P ). Z tym, że ja chodziłem na terapię codziennie, od 7 lub 8 do 15, przez 5 bądź 6 tygodni. Ból był potężny i trawił mnie przez bardzo długi czas, ale naukę z niego wyciągam do tej pory. Teraz się cieszę, że zostałem wtedy uświadomiony, bo gdy po paru latach ta informacja dotarła do mnie i się we mnie zadomowiła, to mogłem to faktycznie w sobie sam zaobserwować i zauważyłem, że mam takie tendencje do wpadania w najróżniejsze nauki zbudowane na emocjonalizmie.

Druga sprawa, że nauczyłem się tam relaksacji. Zarówno metodą Jacobsona, jak i Schultza. Uważam, że jeżeli jakaś osoba jest zbyt podenerwowana, zbyt lękliwa to nawet nie ma, co zaczynać jakichś dyskusji bez wprowadzenia w tematykę relaksacji.
"Dusza jest całym światłem... Ciemność jest spowodowana martwym sercem, które ożywić może ból". Hazrat Inayat Khan


Offline Storczyk

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #153 dnia: 17 Wrzesień, 2019, 13:22 »
Od starszej siostry(byla bardzo bita przez ojca).Natomiast mnie rozpieszczal  (jeszcze dzis gdy ma ponad 60 lat gada,  ze tylko mnie i brata kochał), jak jeszcze bylam mala powiedziala, ze mne miało nie być "matka miala Cię usunąć" ,lekarz sie nie poznał brak okresu zwalil na lata przejściowe..Usuniecie bylo wskazane  bo chorowala powaznie na serce. Ostatecznie jestem, ale z poczuciem winy ze wykonczylam matke (bylam zywym energicznym dzieckiem)
 .Nie mam złości w sobie na siostrę bo widze jak sie gryzie i ze zycie ja dopadło i nie ma lekko. Szkoda mi jej, ale w podświadomości siedzi .Jak bylam w sekcie to miałam to gdzieś ale teraz wraca i męczy.


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 284
  • Polubień: 11790
  • Nigdy nie marzyłam o sukcesie. Pracowałam na niego
Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #154 dnia: 17 Wrzesień, 2019, 17:17 »

     Idąc na terapię nie ma co liczyć na pochwały, głaskanie po główce. Czasem boli i to bardzo, czasem wnioski zaskakują, ale pozwalają pozbierać się do kupy i zacząć wreszcie żyć. Tak było ze mną, mnie spotkania z psychologiem dały odwagę, siłę, pewność że mogę, że potrafię, że zasługuję.

Poszłam, nie dlatego, że chciałam zapomnieć o sekcie, poszłam za namową lekarza rodzinnego ( wręcz mnie siłą wypchnął) moim problemem był toksyczny związek.

 I tam się okazało, że  to nie sekta aż tak bardzo mnie pokiereszowała, że tkwiłam w chorej relacji, ale despotyczna matka.
Dziś już wszystko za mną, ale potrzebowałam tego psycho kopniaka, i choć niektórzy uważali/ uważają, że coś ze mną nie tak bo chodziłam do wariata, to mam to w....
Toksyczny związek za mną, śj mi zwisają, matce wyznaczyłam granice, że wręcz dostaje klaustrofobii.  :D
A ja wreszcie czuję, że żyję. I pomyśleć, że potrzebowałam kilku miesięcy, aby sobie to móc poukładać,
albo raczej pozamiatać.

Dać komuś kolejną szansę, to jak dać mu kulę aby nas dobił, bo poprzednim razem nie trafił.


Online Takajaja

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #155 dnia: 24 Wrzesień, 2019, 12:31 »
Ja przez lata uswiadamialam sobie ze zyje w jakiejs dziwnej organizacji. Jeszcze wtedy sektą tego nie nazywałam. Ale tez myslalam ze moze ze mna cos nie tak. Ochrzcilam sie nie dlatego ze kochalam Boga, ale dlatego ze wydawalo mi sie to wszystko prawdą co mowią SJ. Pewna siostra mi powiedziala ze milosc przyjdzie z czasem......ale jakos przez te 13 lat nie przyszla. Bo jak mozna pokochac Boga przez pryzmat tej korporacji? Czlowiek wpada w wieksze poczucie winy,że za malo robi albo jest malo wartosciowy lub ma wyrzuty sumienia ze dzis nie bylo go na zbiorce lub inni zle patrza bo nie bylo go na zebraniu a przeciez zawsze jest itp. Wina, wina moja bardzo wielka wina......tak trzebabylo sie piescią w piers bic zawsze. To nie wina Boga, nie braci tylko" moja"
Tak czulam sie przez te wszystkie lata az w koncu powiedzialam dosc. Nie bada mna rządzic, nie beda mna sie wyslugiwać, nie pozwole byc inwigilowana. Nie pozwole wchodzic z butami do mojego zycia. Koniec!
Ale jak powiedzialam "koniec" to zauwazylam ze obudzilam sie z " reka w nocniku". Chociaz jestem sama w prawdzie, wiec otracyzm mnie tak nie dotknie (poza klikoma dobrymi znajomymi kt.strace) to rodzina jednak daleko (inny kraj). Uswiadomilam sobie ze za granica poza SJ nie mam nikogo. Powrot do polski nie taki latwy po tylu latach itp.
W miedzy czasem rozstanie z facetem, w kt pokladolo sie jakies nadxieje itp. Poza tym uswiadomienie sobie co tak naprawde bylo powodem zostania śj,....wpadlam w depresje.
Zaczelam szukac pomocy...pierwsze w necie....czytalam wywody psychiatrow itp. Moje dziecinstwo odegralo glowną rolę. Odrzucenie przez matkę ...brak czucia kochaną, brak przytulania, agresja slowna, (do cielesnej tez dochodzilo jesli uznacie...popychanie, lapanie za ucho, bicie reka po glowie, i dostawanie szmatą gdzie popadnie) Rozwod rodzicow, awantury, ciche dni itp. Jako dziecko przez lata uwazalam ze jestem adoptowana!!  (Moja historia jest w moim powitaniu wiec nie bede sie powtarzac)
Wiec pewnego dnia po przyjsciu do domu i rozbierajac sie gdy zobaczyłam na moim ciele wystajace rzebra ktore po raz pierwszy w zyciu mogłam policzyc uznalam ze czas na psychiatrę. Bo tylko jemu moglam powiedziec wszystko. Niezaleznie czy zrozumie czy nie musialam sie komus wygadać. Poszlam.....wyplakałam tone łez. Ulżylo.....troche.
Nie chcialam tabletek. Dr nie nalegał, ale powiedział ze idzie wiosna wiec te tabletki sprawią" ze chociaż zobacze zieloną trawe" bo wszystko widzialam beznadziejnie.
Miał racje po paru tygodniach trawa była zielona, ale i tak nie sprawiała mi radosci. W miedzy czasie zauwazyłam ze  pieprzyk ktory mialam od dziecinstwa zaczął przybierac inne kształty i kolory...  w sierniu usunelam. 2 tygodnie temu dowiedzialam sie ze mam złosliwego raka skory. Potrzebna pilna operacja. Dzis piszac ten tekst jestem dzien po operacji i przed kolejnymi badaniami ktore mi powiedza czy poszedl dalej czy tez na szczescie juz go nie ma.
Nie wiem czemu to napisakam.... ale chyba mam zal...
A poza tym chcialabym przestrzec innych zeby sie nie dawali i byli silni w wychodzeniu z ORG.
Ja bylam chyba za slaba....i mnie dopadlo chorobsko....wy sie nie dajcie!! Ani sekcie, ani ludzia ktorzy chca was skrzywdzic sni chorobą!!
« Ostatnia zmiana: 24 Wrzesień, 2019, 12:40 wysłana przez Takajaja »
Pozdrawiam :-)


Offline stinkfist34

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #156 dnia: 24 Wrzesień, 2019, 12:52 »
Ja przez lata uswiadamialam sobie ze zyje w jakiejs dziwnej organizacji. Jeszcze wtedy sektą tego nie nazywałam. Ale tez myslalam ze moze ze mna cos nie tak. Ochrzcilam sie nie dlatego ze kochalam Boga, ale dlatego ze wydawalo mi sie to wszystko prawdą co mowią SJ. Pewna siostra mi powiedziala ze milosc przyjdzie z czasem......ale jakos przez te 13 lat nie przyszla. Bo jak mozna pokochac Boga przez pryzmat tej korporacji? Czlowiek wpada w wieksze poczucie winy,że za malo robi albo jest malo wartosciowy lub ma wyrzuty sumienia ze dzis nie bylo go na zbiorce lub inni zle patrza bo nie bylo go na zebraniu a przeciez zawsze jest itp. Wina, wina moja bardzo wielka wina......tak trzebabylo sie piescią w piers bic zawsze. To nie wina Boga, nie braci tylko" moja"
Tak czulam sie przez te wszystkie lata az w koncu powiedzialam dosc. Nie bada mna rządzic, nie beda mna sie wyslugiwać, nie pozwole byc inwigilowana. Nie pozwole wchodzic z butami do mojego zycia. Koniec!
Ale jak powiedzialam "koniec" to zauwazylam ze obudzilam sie z " reka w nocniku". Chociaz jestem sama w prawdzie, wiec otracyzm mnie tak nie dotknie (poza klikoma dobrymi znajomymi kt.strace) to rodzina jednak daleko (inny kraj). Uswiadomilam sobie ze za granica poza SJ nie mam nikogo. Powrot do polski nie taki latwy po tylu latach itp.
W miedzy czasem rozstanie z facetem, w kt pokladolo sie jakies nadxieje itp. Poza tym uswiadomienie sobie co tak naprawde bylo powodem zostania śj,....wpadlam w depresje.
Zaczelam szukac pomocy...pierwsze w necie....czytalam wywody psychiatrow itp. Moje dziecinstwo odegralo glowną rolę. Odrzucenie przez matkę ...brak czucia kochaną, brak przytulania, agresja slowna, (do cielesnej tez dochodzilo jesli uznacie...popychanie, lapanie za ucho, bicie reka po glowie, i dostawanie szmatą gdzie popadnie) Rozwod rodzicow, awantury, ciche dni itp. Jako dziecko przez lata uwazalam ze jestem adoptowana!!  (Moja historia jest w moim powitaniu wiec nie bede sie powtarzac)
Wiec pewnego dnia po przyjsciu do domu i rozbierajac sie gdy zobaczyłam na moim ciele wystajace rzebra ktore po raz pierwszy w zyciu mogłam policzyc uznalam ze czas na psychiatrę. Bo tylko jemu moglam powiedziec wszystko. Niezaleznie czy zrozumie czy nie musialam sie komus wygadać. Poszlam.....wyplakałam tone łez. Ulżylo.....troche.
Nie chcialam tabletek. Dr nie nalegał, ale powiedział ze idzie wiosna wiec te tabletki sprawią" ze chociaż zobacze zieloną trawe" bo wszystko widzialam beznadziejnie.
Miał racje po paru tygodniach trawa była zielona, ale i tak nie sprawiała mi radosci. W miedzy czasie zauwazyłam ze  pieprzyk ktory mialam od dziecinstwa zaczął przybierac inne kształty i kolory...  w sierniu usunelam. 2 tygodnie temu dowiedzialam sie ze mam złosliwego raka skory. Potrzebna pilna operacja. Dzis piszac ten tekst jestem dzien po operacji i przed kolejnymi badaniami ktore mi powiedza czy poszedl dalej czy tez na szczescie juz go nie ma.
Nie wiem czemu to napisakam.... ale chyba mam zal...
A poza tym chcialabym przestrzec innych zeby sie nie dawali i byli silni w wychodzeniu z ORG.
Ja bylam chyba za slaba....i mnie dopadlo chorobsko....wy sie nie dajcie!! Ani sekcie, ani ludzia ktorzy chca was skrzywdzic sni chorobą!!
Wspóczuję Ci wszystkich przykrości które Cię spotkały. Nie ufałbym prochom. Ja biorę i na początku było spoko, ale po czasie się idzie przyzwyczaić:/. Jedyne co mogę napisać to chyba to, że zawsze możesz znaleźć wsparcie. Nie takie rzeczy, że wszystko się ułoży, bo na swoim przykładzie wiem, że ciężko w to uwierzyć. Ale zawsze warto liczyć na ludzi, zresztą jak nie masz z kimś pogadać to możesz pisać na forum albo nawet priv. Czasem tego bym potrzebował, żeby ktoś ze mną pogadał:)
Dużo zdrowia życzę, trzeba być dobrej myśli!!

Wysłane z mojego LG-H870 przy użyciu Tapatalka



Online Takajaja

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #157 dnia: 24 Wrzesień, 2019, 13:05 »
Na szczescie zadnych tabletek juz nie biorę. Oczywiscie pomogly w pierwszych miesiacach zeby jakos zaczac sprobowac pozytywnie myslec i zeby zaczac ukladac zycie na nowo lub chociaz jakis plan. Pojawila sie tez osoba z ktora chce dalej ukladac nowy plan zycia, wiec oby wyszlo. I chcialabym wszystko co bylo pozostawic za mną.
Pozdrawiam :-)


Offline stinkfist34

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #158 dnia: 24 Wrzesień, 2019, 13:28 »


Na szczescie zadnych tabletek juz nie biorę. Oczywiscie pomogly w pierwszych miesiacach zeby jakos zaczac sprobowac pozytywnie myslec i zeby zaczac ukladac zycie na nowo lub chociaz jakis plan. Pojawila sie tez osoba z ktora chce dalej ukladac nowy plan zycia, wiec oby wyszlo. I chcialabym wszystko co bylo pozostawic za mną.

To już coś, od czego można zacząć - nadzieja wszakże przychodzi wraz z drugim człowiekiem. Czasem ciężko zostawić przeszłość za sobą ale warto próbować.

Wysłane z mojego LG-H870 przy użyciu Tapatalka



Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 284
  • Polubień: 11790
  • Nigdy nie marzyłam o sukcesie. Pracowałam na niego
Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #159 dnia: 28 Wrzesień, 2019, 17:04 »
Ja bylam chyba za slaba....i mnie dopadlo chorobsko....wy sie nie dajcie!! Ani sekcie, ani ludzia ktorzy chca was skrzywdzic sni chorobą!!

    Piszę i kasuję, wszystko wydaje mi się nie na miejscu...

To nie prawda, że byłaś słaba masz za sobą ogromny bagaż doświadczeń, jesteś silną kobietą i tak masz o sobie myśleć.
Każdy z nas ma jakiś plecak z problemami, jedni mniejszy  inni więksi. Bardzo długo starałam się być silna, nie pokazywać po sobie że mi źle, ciężko, że nie daję rady. Tylko ile można?
W pewnym momencie organizm zaczyna się buntować, jakby chciał powiedzieć...mam dość, więcej mnie nie katuj.

Trochę to trudne zmienić swój wizerunek siłaczki, ale warto to zrobić, zrobić dla siebie. Tak zwyczajnie z czystego egoizmu, aby czasem sobie móc jawnie zapłakać...
To taki wentyl bezpieczeństwa, który upuści ciśnienia aby nas nie rozerwało od środka.
Dać komuś kolejną szansę, to jak dać mu kulę aby nas dobił, bo poprzednim razem nie trafił.


Offline Terebint

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #160 dnia: 28 Wrzesień, 2019, 20:30 »
W pewnym momencie organizm zaczyna się buntować, jakby chciał powiedzieć...mam dość, więcej mnie nie katuj.
Tak z perspektywy lat mogę powiedzieć, że najwięcej złego wyrządził mi brak uczciwości wobec siebie samego. Działo się to na niwie intelektualnej, psychicznej i duchowej. Wiele szkód sobie wyrządziłem poprzez pozytywne afirmowanie swojego życia. Zamiast upaść na kolana i zapłakać wtedy, kiedy organizm i dusza razem wzięte dawały mi znak wszelkimi możliwymi symptomami, że jest to mi teraz najbardziej potrzebne, ja po prostu stałem, jak kołek wbity w ziemię i afirmowałem: "Ja Terebint dam sobie ze wszystkim radę, ja Terebint z dnia na dzień czuję się coraz silniejszy". Co za bzdety. 

To takie "njuejdżowskie pierd-olety", które przedostało się w każdą dziedzinę życia, również do kościołów, a może przede wszystkim tam. Zarówno umysł, jak i organizm nienawidzą kłamania i takiego pieprzenia głupot, więc po jakimś czasie przychodzi za to zapłacić cenę: przewlekłą chorobą i totalnym odłączeniem prądu. Ktoś, kto nigdy nie wskoczył w takie mokasyny to niech nawet nie próbuje tego krytykować. Albo niech krytykuje. Mam to w sumie gdzieś... wiadomo gdzie.

Najważniejsza dziś dla mnie rzecz to wsłuchiwać się w samego siebie i być wobec siebie, jak najbardziej uczciwym. Gdy mam ochotę śmiać się - śmieję się, gdy mam ochotę ponarzekać - narzekam, gdy przychodzi taki czas, że mam ochotę powygrażać Bogu pięścią bądź palcem, czynię to... a potem przychodzi oczyszczenie.
« Ostatnia zmiana: 28 Wrzesień, 2019, 20:34 wysłana przez Terebint »
"Dusza jest całym światłem... Ciemność jest spowodowana martwym sercem, które ożywić może ból". Hazrat Inayat Khan


Online Takajaja

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #161 dnia: 28 Wrzesień, 2019, 21:11 »
Ja dusiłam wszystko w sobie. Wszystkie negatywne emocje. Nie mialam sie komu wygadac. Nie moglam. Ja jedyny SJ w rodzinie katolickiej.... wszystko musialam ukrywac przez tyle lat. Nigdy nie moglam zlego slowa na braci powiedziec bo to przeciez zle świadectwo o ORG i o Jehowie. Oraz to że musialabym publicznie przed rodziną sie przyznac ze byłam glupia, niemadra, beznadziejna, nieposluszna wybierajac bycie SJ. Musialabym sie przyznac....ze jednak popelnilam blad i weszlam do sekty. A to oni by tez triumfowali że jacy oni madrzy i przewidujący ze mnie ostrzegali itp
A wspólwyznawcą tez czasem probowalam cos powiedziec, ale wiecie jak to jest. Niektorzy widza i slysza to samo co my, ale i tak w tym fałszywie tkwią. Bo nieoficjalnie to na Org gadają, ale jak przyjdzie co do czego to piersi do obrony sekty staja. Fałsz, fałsz i jeszcze raz fałsz.

Dziekuje "Tazla" za twoje slowa...
Nie jestem feministką, ale zycie potoczylo sie ze musialam sobie radzic sama. I myslalam że co? Ja rady nie dam..? 
Moze bym dala rady gdybym trafila na to forum wczesniej. A to dopiero sie stalo pare miesiecy po.
Pomalu zbieram sily zeby wszystko w zyciu zmienic i pozegnac sie z tą organizacja raz na zawsze. Aczkolwiek teraz skupiam sie na zdrowiu fizycznym. Nic innego mnie nie interesuje. A jak tylko ktos sprobuje sie do mnie zblizyc z zatroskanych braci i siostr to pogryze. Chyba teraz przypominam zranione zwierze, ktore jak ranne to wsciekłe.
Pozdrawiam :-)


Offline zenobia

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #162 dnia: 28 Wrzesień, 2019, 23:59 »
Niczego w sobie nie duś , to nam nie słuzy !
Przyznanie się przed samym sobą i innymi , ze dokonaliśmy złych wyborów , nie jest zadnym wstydem , wprost przeciwnie .

Zyczę duzo sił i tylko pozytywnych mysli


Offline stinkfist34

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #163 dnia: 29 Wrzesień, 2019, 03:22 »


Niczego w sobie nie duś , to nam nie słuzy !
Przyznanie się przed samym sobą i innymi , ze dokonaliśmy złych wyborów , nie jest zadnym wstydem , wprost przeciwnie .

Zyczę duzo sił i tylko pozytywnych mysli

Dokładnie tak jest!! Wszakże jak to było w jednej piosence - " z tylu roznych drog przez zycie, kazdy ma prawo wybrac źle..." pamiętanie o tym może trochę pomagać:)

Wysłane z mojego LG-H870 przy użyciu Tapatalka



Online Takajaja

Odp: psychoterapia...
« Odpowiedź #164 dnia: 29 Wrzesień, 2019, 09:51 »

Dokładnie tak jest!! Wszakże jak to było w jednej piosence - " z tylu roznych drog przez zycie, kazdy ma prawo wybrac źle..." pamiętanie o tym może trochę pomagać:)

Wysłane z mojego LG-H870 przy użyciu Tapatalka

Jaki tytuł tej piosenki?
Pozdrawiam :-)