Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Jak nadal-wierzący ex-ŚJ poukładali sobie duchowość ?  (Przeczytany 1790 razy)

Offline PoProstuJa

Odp: Jak nadal-wierzący ex-ŚJ poukładali sobie duchowość ?
« Odpowiedź #15 dnia: 06 Październik, 2019, 21:46 »
PoProstuJa chodź uściskam Cię  :-*  :D Oddałaś pełnię moich spostrzeżeń i uczuć !
Dodam Tylko,że tak mam na dzień dzisiejszy.Jestem jednak świadoma,że za jakiś czas może się u mnie w niektórych kwestiach zmienić i jestem szczęśliwa,że ta prawdziwa wolność Chrystusowa daje mi takie prawo zmian .Org mi to wszystko zabierał.

Cytryno ja też Cię chętnie uściskam! (ale postaram się nie wycisnąć jak cytrynę!  ;D )

Będąc u Świadków zawsze myślałam, że tylko oni spotykają się w domach, żeby analizować Biblię (oczywiście mam tu na myśli czasy jeszcze jak spotkania w tygodniu odbywały się w domach). Tymczasem obecnie odkrywam, że takich grupek chrześcijańskich spotykających się na analizowaniu / czytaniu Biblii jest naprawdę sporo! Jeśli ktoś ma potrzebę, to może się do takiej grupki dołączyć.
Byli (i obecni) Świadkowie mają jednak duży problem, aby przynależeć do grupy z którą się nie zgadzają w 100% co do swoich wierzeń. Takie podejście "wszystko albo nic" bardzo utrudnia integrację z innymi chrześcijanami.

Mi na chwilę obecną już nie zależy aż tak bardzo na tym żeby spotkać "bliźniaka" w wierze. Nie mam potrzeby żeby kogoś nawracać (z chrześcijaństwa A na chrześcijaństwo B); jestem otwarta na dyskusję, ale też nie mam potrzeby żeby prowadzić takie dyskusje "na śmierć i życie" byleby komuś na siłę coś udowadniać. I to mi pasuje :)


Offline Gremczak

Odp: Jak nadal-wierzący ex-ŚJ poukładali sobie duchowość ?
« Odpowiedź #16 dnia: 06 Październik, 2019, 22:05 »
Czy duchowość musi być powiązana z jakąś religią np. z chrześcijaństwem? Czy musi mieć podtekst teologiczny?
« Ostatnia zmiana: 06 Październik, 2019, 22:09 wysłana przez Gremczak »


Offline PoProstuJa

Odp: Jak nadal-wierzący ex-ŚJ poukładali sobie duchowość ?
« Odpowiedź #17 dnia: 06 Październik, 2019, 22:17 »
Czy duchowość musi być powiązana z jakąś religią np. z chrześcijaństwem? Czy musi mieć podtekst teologiczny?

Pewnie nie musi :) Gdyby musiała, to Indianie z buszu nie mogliby być uduchowieni (nigdy nie słysząc o chrześcijaństwie) :)


Offline Gremczak

Odp: Jak nadal-wierzący ex-ŚJ poukładali sobie duchowość ?
« Odpowiedź #18 dnia: 06 Październik, 2019, 22:51 »
Wobec tego czy może być człowiek uduchowiony odrzucając  boga i  Jezusa?


Offline PoProstuJa

Odp: Jak nadal-wierzący ex-ŚJ poukładali sobie duchowość ?
« Odpowiedź #19 dnia: 06 Październik, 2019, 23:04 »
Wobec tego czy może być człowiek uduchowiony odrzucając  boga i  Jezusa?

Że tak powiem są różne potrzeby duchowe... Niektórzy na przykład uważają, że należy kłaniać się przed jakimiś posągami albo święte są dla nich krowy. Są uduchowieni, choć nie znają Jezusa. Czy ktoś im tego może zabronić...?! nie może!

To wybór każdego człowieka. A czy wszystkie wybory są dobre?!... to już sprawa dyskusyjna.


Offline Trinity

Odp: Jak nadal-wierzący ex-ŚJ poukładali sobie duchowość ?
« Odpowiedź #20 dnia: 06 Październik, 2019, 23:46 »
powiem tak
mam dość tej całej duchowości,
tego rozdzielania włosa na czworo
szukania trzeciego dna zwyczajnie rzygam tęczą.
religia mnie kompletnie nie interesuje! Biblia również. nawet tu na forum
zaczynam omijać tematy doktrynalne i historie ze ST . sorry,ale tu macz.

taki widać jest kolej rzeczy bo wielu forumowiczów już tu nie ma. poszli dalej
 


Offline Gremczak

Odp: Jak nadal-wierzący ex-ŚJ poukładali sobie duchowość ?
« Odpowiedź #21 dnia: 06 Październik, 2019, 23:56 »
Że tak powiem są różne potrzeby duchowe... Niektórzy na przykład uważają, że należy kłaniać się przed jakimiś posągami albo święte są dla nich krowy. Są uduchowieni, choć nie znają Jezusa. Czy ktoś im tego może zabronić...?! nie może!

To wybór każdego człowieka. A czy wszystkie wybory są dobre?!... to już sprawa dyskusyjna.
No to podyskutujmy.


Trinity dla mnie te tematy tu na forum na tym etapie to jest dobra zabawa. :)
« Ostatnia zmiana: 07 Październik, 2019, 00:51 wysłana przez Gremczak »


Offline PoProstuJa

Odp: Jak nadal-wierzący ex-ŚJ poukładali sobie duchowość ?
« Odpowiedź #22 dnia: 07 Październik, 2019, 18:49 »
No to podyskutujmy.

Nie mam takiej potrzeby :)

Gdybym była Świadkiem, to bym chętnie dyskutowała żeby sobie zaraportować godziny głoszenia  ;D
Ale już nie jestem Świadkiem i nie mam misji żeby "nawracać" ludzi... na przykład chrześcijan z odłamu X na chrześcijaństwo z odłamu Y.

Powiem więcej... takie dyskusje wzbudzają we mnie negatywne emocje, bo zawsze w niej ktoś chce udowodnić, że wie lepiej i że wierzy "lepiej".


Offline Gremczak

Odp: Jak nadal-wierzący ex-ŚJ poukładali sobie duchowość ?
« Odpowiedź #23 dnia: 07 Październik, 2019, 19:07 »
Szczególnie negatywne emocje wtedy ,gdy ktoś w coś wierzy a tu okazuje się ,że ta wiara to wymysł ludzki.


Offline cocacolasong91

  • Nieochrzczony głosiciel
  • Wiadomości: 59
  • Polubień: 138
  • "nikt mniej i nikt więcej, po prostu człowiek"
Odp: Jak nadal-wierzący ex-ŚJ poukładali sobie duchowość ?
« Odpowiedź #24 dnia: 26 Październik, 2019, 23:18 »
Będąc u Świadków miało się "poczucie bezpieczeństwa" polegające na tym, że znam wszelkie prawdy objawione i wierzę w "prawdę". Biblia była dla mnie dość przystępną księgą, bo wszystko przecież było tłumaczone w Strażnicy. To było jak jedzenie w McDonaldzie - na całym świecie te same "hamburgery" i wiesz, że wierzysz w to samo co twoi bracia z innych krajów. Ta jednomyślność mnie zawsze urzekała.

Po wyjściu z orga okazało się, że Biblię można interpretować na rożne sposoby i żadna nauka nie jest jednoznaczna na 100%. Wkurzał mnie brak jednomyślności co do nauk u innych religii/odłamów chrześcijańskich. A teraz zrozumiałam, że ten brak jednomyślności wynika z wolności w myśleniu - z wolności, której u Świadków nigdy nie było.
A zatem "coś za coś" - albo gotowy zestaw wierzeń z wplecionymi wszelkimi naukami i poglądami typu sekciarskiego, albo wolność... która czasem jest trudna do ogarnięcia... bo nie wiesz w co wierzyć i co rzeczywiście jest prawdą.

Jako Świadek byłam pewna, że podstawową wiedzę biblijną można zdobyć w rok (na podstawie książek teokratycznych). Obecnie postrzegam to jako wieloletni proces, którego ostatecznych efektów nie mogę przewidzieć.

Odchodząc od Świadków poczułam ulgę, że Bóg jest inny niż go przedstawiają. No bo nigdy nie mogłam zrozumieć np. dlaczego Bóg nie chce żebym poszła na studia... Bóg był jako osoba kontrolująca zalecenia orga... patrzył czy byłeś w służbie i się smucił, gdy nie widział głosicieli drepczących po piętrach czy stojących przy wózku  ;D Nie mogłam też zrozumieć dlaczego tak dużo jest artykułów w Strażnicy na podstawie Starego Testamentu, a o Jezusie artykułów jest jak na lekarstwo (głównie w okresie Pamiątki). Mnie zawsze fascynowały nauki Jezusa, a na zebraniu albo ich nie było, albo tłumaczenie ich w Strażnicy wyjęte z tyłka (np. wyjaśnienie, że miłość do bliźniego polega na zapraszaniu na obiad nadzorcy obwodu z żoną).

Gdyby metaforycznie określić stan mojego umysłu, to mogę porównać go do sytuacji następującej:

- u Świadków: byłam niczym magazynier w pokoju niewielkich rozmiarów, gdzie na półkach były równo poustawiane kartonowe pudła z podpisanymi etykietami-naukami. Łatwo mi było po nie sięgnąć, bo pudła oznaczone, a pokoik nie wymagał długiego chodzenia i szukania.

- po wyjściu ze Świadków: brak pokoiku, a przede mną bezkres możliwości - morze, plaża. Nie znajduję już gotowych nauk w pudełkach, muszę sama ich szukać niczym pereł w morzu i muszelek na plaży. Nie mam już poczucia, że "ogarniam" wszystkie nauki, ale bardziej chodzi mi po głowie: "scio me nihil scire" (wiem, że nic nie wiem).
Niemniej jednak zawsze zostaje jakaś podstawa, której się trzymam. Jestem przywiązana do nauk Jezusa o "miłości do bliźniego", natomiast nie mam (na razie) stałych doktryn, w które wierzę. Dla mnie najważniejsze jest to, aby "człowiek był człowiekiem". Tymczasem religia Świadków odczłowiecza i pozbawia ludzi naturalnych uczuć (gdy np. zakazuje matce kontaktów z wykluczonym dzieckiem). Jestem zdania, że wiara bez uczynków jest martwa. Pokaż mi swoją wiarę, a ja ci pokażę moje uczynki - póki co, to dla mnie sedno religii.

Najbardziej mnie trafia, gdy jakiś chrześcijanin ma misję, aby nawracać innego chrześcijanina i chce udowadniać mu, że można "lepiej" wierzyć w Boga, w Jezusa itd.
Zauważyłam, że wymądrzanie się chrześcijan chcących "zbawiać" innych chrześcijan jest po prostu nagminne. Nie jest to tylko domena i skrzywienie Świadków. Do pouczania każdy jest pierwszy, ale do "roboty" i spełniania uczynków mniej jest chętnych. Każdy głównie w gębie mocny.
Dlatego też wcale mi nie spieszno, aby przyłączać się do jakiejkolwiek religii i używać dla siebie jakiejś nazwy. Bycie "po prostu" albo "aż" chrześcijaninem, bez rozróżnienia na denominację, jest dla mnie satysfakcjonujące.

Chrześcijańska wolnośc może przytłaczać tych, którzy byli przyzwyczajeni do życia przez lata w ciemnej celi JW-orga. Niby cela-więzienie, ale było poczucie bezpieczeństwa, że więzień dostanie codziennie "michę" z jedzeniem. Po wyjściu na wolność nie ma już celi, ale jest za to bezkres mozliwości. Nie ma też "michy" z porcją nauk. Trzeba sobie samemu organizować "jedzenie"... pokarm duchowy. Niektórzy postanawiają całkowicie odrzucić "strawę duchową" i idą w ateizm. Biorąc pod uwagę, że wiele nauk w Biblii może byc niezrozumiałych i kontrowersyjnych, zaczęłam rozumieć tę postawę... aczkolwiek idąc w ateizm musiałabym sprowadzić rolę Jezusa do jednego z wielu proroków, a uważam, że jednak był kimś więcej niż tylko jakimś człowiekiem-samozwańcem.

Reasumując: wiara łatwa nie jest, gdy ktoś nie podaje "pod nos" gotowych rozwiązań. Ale za to Bóg jest lepszy, bo odkrywa się go na różne sposoby :)
Z tym, że to praca na całe życie... Nie da się tego ogarnąć w rok...


Świetnie to opisałas.doslwnie mysle podobnie.
Jeśli ktoś traktuje Cię źle pamiętaj że coś jest nie tak z nim a nie z Tobą. Normalni ludzie nie niszczą innych ludzi.


Offline sphinxj

  • Zainteresowany
  • Wiadomości: 13
  • Polubień: 66
  • "Czy Bóg stwarzając Wszechświat miał jakiś wybór?"
Odp: Jak nadal-wierzący ex-ŚJ poukładali sobie duchowość ?
« Odpowiedź #25 dnia: 17 Listopad, 2019, 23:16 »
ŚJ uświadomili mi, że Biblia nie jest żadnym Słowem Bożym. Zawarte w niej treści to tylko opis zjawisk i zdarzeń nie do końca rozumianych w tamtych czasach. Coś w rodzaju próby opisania telewizora przez średniowiecznego rycerza :).
   Jak zatem poukłądałem sobie duchowość? Jestem ateistą niewykluczającym jednak istnienia Boga. Nie, nie jestem agnostykiem. Jestem ateistą który nie wierzy w Boga na podstawie dostepnych dowodów a w zasadzie na ich kompletnym braku.
« Ostatnia zmiana: 17 Listopad, 2019, 23:30 wysłana przez sphinxj »
"Tyl­ko dwie rzeczy są nies­kończo­ne: wszechświat oraz ludzka głupo­ta, choć nie jes­tem pe­wien co do tej pierwszej." - Albert Einstein


Offline Takajaja

Odp: Jak nadal-wierzący ex-ŚJ poukładali sobie duchowość ?
« Odpowiedź #26 dnia: 18 Listopad, 2019, 15:10 »
Zgadzam sie z niektorymi przedmowcami, wiec kolejnego poematu pisac nie bede.

Napisze krotko:
Bylam katoliczką, juz niedlugo bedę exSJ...wystarczy mi Religii na cale życie. Osobiscie to raczej zadna z tych religii nie wprowadzila nic dobrego do mojego życia. Katolicyzm był neutralny, a ORG destrukcyjny.
Czy wierze w Boga? Na dzien dzisiejszy nie wiem.
Zawsze bylam dobrym czlowiekiem i uczciwym, zadna religia mnie tego nie nauczyla. Po prostu taka byłam, jestem i zamierzam taka byc.
Staram sie byc tolerancyjna. A od dluzszego czasu wyznaje zasade " do polityki i religii lepiej sie nie mieszac" Obie poróżniają ludzi, a zycie jest zbyt krotkie zeby użerać sie i tracic zdrowie, czas i siły na bronieniu swoich przekonań. Wszak i tak wszyscy skończymy jednakowo. W piachu!!
Pozdrawiam :-)