Oczywiście, że istnieje związek pomiędzy celibatem a pedofilią.
Zacznijmy, że nie ma jednej kategorii pedofila, tak jak nie ma jednej kategorii zabójcy. Psychopaci zabijają dla przyjemności, a płatni mordercy dla zarobku.
Z pedofilami jest tak, że albo już rodzą się z wynaturzonymi pragnieniami, albo stają się nimi pod wpływem okazji.
Ludzie mają popęd seksualny i w jakiś sposób starają się ten popęd zaspokoić lub zagłuszyć. Ksiądz też człowiek... ale legalnie popędu zaspokoić nie może. Może więc sobie radzić z nim na różne sposoby... a to "pomoc" gosposi z plebanii, a to "pomoc" jakiejś parafianki...
Jednak nie każdy ksiądz ma dostęp do kobiet, a ma nieograniczony dostęp do dzieci (a to katecheza w szkole, a to rekolekcje, a to ministranci...). Dzieci są istotami słabszymi, łatwo je zastraszyć i zmuszać do nierządu...
Jedni z księży zapewne zdecydują się na dzieci z powodu braku kobiet wokół (zgodnie z myślą, że "na bezrybiu i rak ryba" oraz "okazja czyni złodzieja"), a inni właśnie w niewinności dzieci będą mieli największą atrakcję.... to już tacy rasowi pedofile - zboczeńcy.
Sam problem pedofilii wcale nie jest taki rzadki... i najczęściej pedofilami są członkowie rodziny - ojciec, matka, wujek. Czasami napity ojciec przystawia się do córki, choć na trzeźwo tego nie planuje. Czasami w rodzinie umrze ojciec/matka i ten drugi małżonek szuka oparcia i pocieszenia oraz zaspokojenia swoich potrzeb seksualnych w ramionach swojego dziecka.
Reasumując: aby nie dochodziło do pedofilii, w szeregach zakonnych powinny być same osoby aseksualne (a zdaje się tych jest 1% w populacji). Wszyscy pozostali próbują zaspokajać swój popęd seksualny i zwykle pada na słabszego... a słabe i niewinne jest dziecko. Ksiądz wykorzystuje niewinne dzieci, aby zaspokoić swoje żądze...

----------------------------------------------------------------------------------------
Świadkowie wrzucają pieniądze do skrzynki jw.org, a katolicy wrzucają na tacę.
A suma sumarum i tak trafiają one jako odszkodowania do ofiar pedofilów.
Zatem obie religie dużo łączy!