Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Rodzina na drugim miejscu..  (Przeczytany 10800 razy)

Offline Delilah

Odp: Rodzina na drugim miejscu..
« Odpowiedź #15 dnia: 09 Maj, 2015, 20:30 »
  O Jacek tez przyszedł :)


Offline Kitty

Odp: Rodzina na drugim miejscu..
« Odpowiedź #16 dnia: 09 Maj, 2015, 22:40 »

Jezeli rodzina odciaga nas od tego co boże to powinnismy sluchac Boga a nie rodziny.

Te słowa to strzał w dziesiątkę!
Myślę,że przy okazji dobrze by było zastanowić się nad dwiema kwestiami: na czym w praktyce miałoby polegać to "odciąganie od tego co boże" i czym rzeczywiście jest "słuchanie Boga".
Jako że forum dotyczy śJ,napiszę w kontekście tego,co ma miejsce u nich.

Świadkowie doszli do granic absurdu w odrzucaniu,nienawidzeniu tych,którzy myślą inaczej i nie chcą praktykować tego,co oni.Jeśli ktoś z najbliższych nie ma zamiaru czynem popierać nauk organizacji,obligatoryjnie zaliczony jest do wrogów.Doskonale to widać w przypadkach osób wykluczonych,lub tych,które się odłączyły.Mimo że te osoby nie chcą przeszkadzać najbliższym,którzy nadal są śJ,chcą tylko poza zborem żyć własnym życiem-traktowane są jak najgorzej,bo prewencyjnie traktuje się je jako wrogów,którzy chcą wierzących świadków odciągnąć od ich wiary.
I tu moje pytanie: czy odłączony członek rodziny z automatu staje się tym,który stanowi zagrożenie dla "świadkowskiej" części rodziny mimo,że niczego złego nie czyni? Sama znam przypadki,gdy taki odłączony poprosił o pomoc członka rodziny (pomoc dotyczyła akurat pory zebrania) i spotkał się z kategoryczną odmową,bo "nie będzie nas odciągał od wielbienia Jehowy".
Jest prawie pewne,że gdyby trzeba było zrezygnować z pójścia na zebranie na prośbę współbrata,to nic złego by w tym nie było...
Tak więc "odciąganie od Boga" jest kwestią bardzo delikatną i dopóki nie powtarza się z dużą regularnością i nie burzy naszego życia religijnego w sposób wyraźnie odczuwalny,to niełatwo określić,czy jeszcze mieści się w granicach przyzwoitości,czy już nam zagraża.No i jest to zjawisko szalenie subiektywne.Dla jednego można-a nawet należy-zrezygnować z zebrania,a dla innego absolutnie nie! 

Druga sprawa: słuchanie Boga.
Co rzeczywiście nakazuje nam Bóg,a co Jego "przedstawiciele"-to są czasami dwie różne kwestie.
Świadkowie ze skóry by się dali obedrzeć na dowód,że słuchają Boga i wypełniają Jego wolę,ale jak jest naprawdę wiadomo dopiero wtedy,gdy spadną klapki z oczu.

Kurde,piszę elaboraty jak Jacek.Muszę nauczyć się streszczać :o



Offline R2D2

  • Pionier
  • Wiadomości: 700
  • Polubień: 115
  • "Umiesz mówić prawdę? Naucz się też jej słuchać. "
Odp: Rodzina na drugim miejscu..
« Odpowiedź #17 dnia: 09 Maj, 2015, 23:20 »
Kitty, pięknie piszesz :) zgadzam się zgadzam zgadzam ! :)
Miłość nigdy nie ustaje..., [nie jest] jak proroctwa, które się skończą 1 Kor 13:8


Offline Kitty

Odp: Rodzina na drugim miejscu..
« Odpowiedź #18 dnia: 09 Maj, 2015, 23:29 »
Kitty, pięknie piszesz :) zgadzam się zgadzam zgadzam ! :)
:-*


Offline ahmadeusz

Odp: Rodzina na drugim miejscu..
« Odpowiedź #19 dnia: 11 Maj, 2015, 11:40 »
A jeszcze inni chrześcijanie mają mieć wiele żon...
Cenne spostrzeżenie szanowny Liberal.
Przypomniała mi się rodzina szanownego pana Jakuba, praojca narodu Izraela.
Miła on cztery żony.
Rachelę kochał najbardziej, Leę nienawidził.
Okazało się jednak, że to znienawidzona żona odegrała szczególną rolę w planach Boga.
To ona urodziła Lewiego, od którego wywodzą się kapłani Izraelscy.
To ona urodziła Judę, od którego wywodzi się Dawid, przodek szanownego pana Jezusa.

Powróćmy jednak do kwestii roli szanownego pana Jezusa w chrześcijaństwie.
Myślę, że dla prawdziwych i wiernych chrześcijan fakt, że szanownego pana Jezusa trzeba kochać najbardziej nie podlega dyskusji.
Oni kochają go najbardziej, ze wszystkich stworzeń i doskonale zdają sobie sprawę, że małżeństwo może być przeszkodą w tej miłości:

1 Koryntian 7:32-34
Doprawdy, chcę, żebyście byli wolni od zbytniego zatroskania. Mężczyzna nieżonaty jest zatroskany o sprawy Pana, jak zyskać uznanie Pana. Żonaty zaś jest zatroskany o sprawy świata, jak zyskać uznanie żony, i jest w rozterce. (...)

W chrześcijaństwie małżeństwo traktowane jest jako zło konieczne, którego celem jest zapobieżenie złu gorszemu, czyli rozpuście:

1 Koryntian 7:1-5
(...)A jeśli chodzi o sprawy, o których napisaliście, dobrze jest, gdy mężczyzna nie dotyka kobiety; jednakże ze względu na szerzenie się rozpusty niech każdy mężczyzna ma własną żonę i niech każda kobieta ma własnego męża. Mąż niech oddaje żonie, co się jej należy, a żona niech czyni podobnie mężowi. Żona nie sprawuje władzy nad swoim ciałem, tylko jej mąż; podobnie też mąż nie sprawuje władzy nad swoim ciałem, tylko jego żona. Nie pozbawiajcie się tego wzajemnie, chyba że za obopólną zgodą, na wyznaczony czas, aby poświęcić czas na modlitwę i znowu się zejść, tak by was Szatan nie kusił ze względu na wasz brak wstrzemięźliwości.

Wzorcowy model rodziny, optymalny dla chrześcijan to celibat:

1 Koryntian 7:37, 38
(...)Ale jeśli ktoś jest ustalony w swym sercu i nie odczuwa koniecznej potrzeby, lecz ma władzę nad swoją wolą i w sercu swym powziął decyzję, że zachowa swą dziewiczość, taki uczyni dobrze. Tak więc również ten, kto swą dziewiczość oddaje w stan małżeński, czyni dobrze, ale kto jej nie odda w stan małżeński, uczyni lepiej.



Offline bernard

Odp: Rodzina na drugim miejscu..
« Odpowiedź #20 dnia: 11 Maj, 2015, 16:15 »
W chrześcijaństwie małżeństwo traktowane jest jako zło konieczne, którego celem jest zapobieżenie złu gorszemu, czyli rozpuście:

Bzdura.Zaden normalny Kosciol chrzescijanski nie uwaza malzenstwa za zlo.Przytoczone przez Ciebie slowa Ap.Pawla sa poprostu rada dana w okreslonym kontekscie sytuacyjnym a nie jakims sztywnym dogmatycznym nauczaniem.Zauwaz ze Pawel porownal do zwiaxku malzenskiego zwiazek miedxy Jezusem i Kosciolem i na odwrot malzenstwo porownal do zwiazku Jezusa z K8dciolem. Nadal przez to bardzo wysoka range zeiazkowi malzenskiemu a nie to co sugerujesz .
Podobnie jest tez ze sprawa celibatu ktory jest uzalezniony od kontekstu sytuacyjnego a nie nakazem obowiazujacym wszystkich.




Offline ahmadeusz

Odp: Rodzina na drugim miejscu..
« Odpowiedź #21 dnia: 11 Maj, 2015, 17:26 »
W chrześcijaństwie małżeństwo traktowane jest jako zło konieczne, którego celem jest zapobieżenie złu gorszemu, czyli rozpuście:

Bzdura.Zaden normalny Kosciol chrzescijanski nie uwaza malzenstwa za zlo.Przytoczone przez Ciebie slowa Ap.Pawla sa poprostu rada dana w okreslonym kontekscie sytuacyjnym a nie jakims sztywnym dogmatycznym nauczaniem.Zauwaz ze Pawel porownal do zwiaxku malzenskiego zwiazek miedxy Jezusem i Kosciolem i na odwrot malzenstwo porownal do zwiazku Jezusa z K8dciolem. Nadal przez to bardzo wysoka range zeiazkowi malzenskiemu a nie to co sugerujesz ...
Szanowny Bernardzie, dlaczego pan tak myśli?
Proszę sięgnijmy do pism jednego z poważanych teologów chrześciańskich, szanownego pana Hieronima ze Strydonu.
W jednym ze swoich pism napisał On:

Z dobra bezżenności wynika podrzędność małżeństwa
Wróćmy do sedna świadectwa: dobrze jest człowiekowi - powiada (apostoł Paweł)- nie łączyć się z kobietą. Jeśli dobrze jest nie łączyć się z kobietą, a więc źle jest łączyć się. Nic bowiem nie jest przeciwne dobru, jak tylko zło.   
Zło konieczne ze względu na niebezpieczeństwo rozpusty
Jeśli więc to jest złem, któremu się pobłaża, to dlatego na nie się przyzwala, aby nie stało się coś gorszego od tego.
Jakie zaś jest owo dobro, na które przyzwala się w perspektywie zaistnienia [czegoś] gorszego? W każdym razie nigdy by Paweł nie dodał: niech każdy ma swoją żonę, gdyby wpierw nie wyjaśnił: ze względu na niebezpieczeństwo rozpusty. Usuń nierząd, a [Apostoł] nie powie: niech każdy ma swoją żonę.
Dziewictwo i małżeństwo jak pszenica i jęczmień
Podobnie, gdyby ktoś stwierdził: „Dobrze jest żywić się pszennym chlebem i spożywać najczystszy gatunek pszennej mąki". Jednak, aby ktoś przynaglany głodem nie spożywał bydlęcego łajna, pozwalam mu, aby pożywił się i jęczmieniem. Czy rzeczywiście z tego powodu pszenica nie będzie miała swojej czystości, jeśli jęczmień postawi się wyżej niż mierzwę? To jest dobre z natury, co nie da się zestawić ze złem i nie zostaje przysłonięte przez postawienie nad nim czegoś [jeszcze] innego.

Rozumowanie jego jest moim zdaniem logiczne, sensowne i harmonizuje zarówno z naukami szanownego pana Jezusa, oraz jego uczniów.


Offline Liberal

Odp: Rodzina na drugim miejscu..
« Odpowiedź #22 dnia: 12 Maj, 2015, 02:52 »
Cenne spostrzeżenie szanowny Liberal.
Przypomniała mi się rodzina szanownego pana Jakuba, praojca narodu Izraela.
Miła on cztery żony.
Rachelę kochał najbardziej, Leę nienawidził.
Okazało się jednak, że to znienawidzona żona odegrała szczególną rolę w planach Boga.
To ona urodziła Lewiego, od którego wywodzą się kapłani Izraelscy.
To ona urodziła Judę, od którego wywodzi się Dawid, przodek szanownego pana Jezusa.

Wszystko prawda, tylko że tamci "szanowni panowie" nie byli chrześcijanami, a Jezus wcale nie miał żony.
A Ty, szanowny panie Ahmadeuszu, chciałbyś mieć kilka
:)
Marek Boczkowski

Viva la Apostasía!


Offline bernard

Odp: Rodzina na drugim miejscu..
« Odpowiedź #23 dnia: 16 Maj, 2015, 09:05 »
Rozumowanie jego jest moim zdaniem logiczne, sensowne i harmonizuje zarówno z naukami szanownego pana Jezusa, oraz jego uczniów.
No ale to jest Twoje zdanie ,fajnie by bylo jakbys bral pod uwage takie cxy inne kwestie w kontekscie calosci nauczania Kosviola czy biblii.

Zauwaz ze Kosciolach ortodoksyjnych zwiazek malzenski jest sakramentem czyli stoi wyzej od bezzennosci ktora nim nie jest.



Offline exe

Odp: Rodzina na drugim miejscu..
« Odpowiedź #24 dnia: 21 Lipiec, 2015, 11:55 »
Wyrywanie z kontekstu całości, informacji z dzieł świętych Kościoła, jest powszechną manipulacją, mającą kształtować postawę wrogości, co zasadniczo zawiera przemilczenie ich oddaniu Kościołowi, a więc i przemilczenie ich niedoścignionej znajomości Pisma Świętego.

Na kanwie tego spostrzeżenia widać od razu błąd logiczny, na którym bazuje cała tego typu retoryka typu :"Hieronim opluwał własny Kościół" i inne podobne androny.

Błąd ten w swej istocie swej polega na próbie obalenia systemu myślowego przez użycie przeciw niemu wybranego elementu tegoż systemu. Oczywiście "ryba psuje się od głowy", więc wypada zaapelować, aby autorzy takich manipulacji uczciwie przeczytali całości dzieł ze zrozumieniem i dobrą wolą.

Co do rodziny więc .... "A jeśli kto nie dba o swoich, a zwłaszcza o domowników, wyparł się wiary i gorszy jest od niewierzącego. " (1 Tym 5, 8 ).
« Ostatnia zmiana: 21 Lipiec, 2015, 12:44 wysłana przez exe »


Offline Andrzejek

Odp: Rodzina na drugim miejscu..
« Odpowiedź #25 dnia: Dzisiaj o 13:22 »
RODZINA NA DRUGIM MIEJSCU?

Widzę, Ahmadeuszu, że część dyskutantów najchętniej zobaczyłaby Cię na stosie za takie poglądy. Możesz więc mówić o sporym szczęściu, że czasy inkwizycji minęły — choć, jak widać, mentalność niektórych niewiele się zmieniła. Ja jednak nie zamierzam ferować wyroków, tylko przyjrzeć się sprawie na chłodno.

Zacznijmy od rzeczy podstawowej: przysłowia nie biorą się znikąd. „Bliższa ciału koszula” nie jest pustym sloganem, lecz skrótem życiowej mądrości. Najpierw odpowiadamy za siebie i za swoich najbliższych — i to jest porządek naturalny, którego nie da się ot tak unieważnić religijnym hasłem.

Tymczasem przykazanie z Pwt 6:5 - powtórzone w Mt 22:37 - mówi jasno: Będziesz miłował Pana, swego Boga, całym swym sercem, całą swą duszą i z całej swej siły. Bez komplikowania, bez filozoficznych konstrukcji. To fundament judaizmu — Szema Jisrael — i nie ma tu miejsca na żadne mnożenie bytów ani teologiczne akrobacje. Ale tu jest mowa jedynie o bogu Jahwe a nie o Jezusie, tak jak to sobie niektórzy wyobrażają.

I tu pojawia się poważny problem. Słowa z Łk 14:26, przypisywane Jezusowi, brzmią jak jawna sprzeczność z elementarną logiką i ludzkim doświadczeniem: „nienawidzić” własnej rodziny, by być uczniem? Trudno to uznać za sensowne wezwanie - chyba że ktoś chce zredukować relacje międzyludzkie do roli przeszkody na drodze do religijnego zaangażowania. W praktyce brzmi to raczej jak próba podporządkowania człowieka niż nauka o miłości.
Z historycznego punktu widzenia Jezus był Żydem i funkcjonował w ramach judaizmu. Cała późniejsza narracja o „Bogu w ciele” to już wytwór rozwijającej się teologii, a nie oczywista treść jego nauczania. Dla judaizmu — i dla każdego, kto trzyma się zasady niesprzeczności — koncepcja Boga podzielonego na osoby jest po prostu nie do obrony.

Co więcej, sam Jezus w Mt 5:17 wyraźnie podkreśla, że nie przyszedł znieść Prawa, lecz je wypełnić. A Prawo mówi jednoznacznie: Bóg jest jeden. Nie „jeden w trzech”, nie „złożony”, nie „tajemniczy w swojej wielości” — tylko jeden. Każda próba obejścia tego faktu to interpretacja, a nie oczywista prawda tekstu.

Chrześcijaństwo jednak poszło dalej, wprowadzając idee, które trudno pogodzić z pierwotnym przekazem. Nauczanie Pawła o wyższości bezżenności nad życiem rodzinnym stało się fundamentem dla tworzenia środowisk oderwanych od normalnego życia społecznego. W efekcie powstały pasożytnicze zakony, które zamiast wzmacniać naturalne więzi rodzinne,  często je marginalizują, stawiając abstrakcyjne ideały ponad realnym życiem człowieka.

Można więc odnieść wrażenie, że w pewnym momencie prosta wiara w jednego Boga została zastąpiona rozbudowanym systemem pojęć i wymagań, które coraz bardziej oddalają się od zdrowego rozsądku. I to właśnie ten rozdźwięk — między prostotą pierwotnego przekazu a jego późniejszymi interpretacjami — jest dziś źródłem tak wielu sporów. A wszyscy zapomnieli o boskim przykazaniu skierowanym do ludzi: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną - Rdz 1:28.
« Ostatnia zmiana: Dzisiaj o 13:52 wysłana przez Andrzejek »


Offline Profesor Tutka

Odp: Rodzina na drugim miejscu..
« Odpowiedź #26 dnia: Dzisiaj o 14:54 »
Noż kuźwa, otwieram lodówkę(Polar stary,ale działa),a tam Andrzejek.Litości,kto z tym skończy?