Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 3 Gości przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Czy Bóg chroni swój lud  (Przeczytany 2228 razy)

Offline Nemo

  • El Kapitan
  • Wiadomości: 5 692
  • Polubień: 14760
  • Często pod wiatr. Ale zawsze własnym kursem.
Odp: Czy Bóg chroni swój lud
« Odpowiedź #45 dnia: Wczoraj o 11:37 »
Podziwiam cierpliwosc, Twoje proby rozmowy z nim obserwuje od kilkunastu watkow:)
Też to zauważyłem. Wg mnie, rozmowa z użytkownikiem ROB660 przypomina grę z gołębiem w szachy. Gołąb przewróci wszystkie figury na szachownicy, potem na nią napaskudzi i zadowolony że wygrał odleci. Potem znowu wyląduje na innej szachownicy i proces się powtarza.
Niemądrym jest być zbyt pewnym własnej wiedzy. Zdrowo jest pamiętać, że najsilniejszy może osłabnąć, a najmądrzejszy się mylić.
Mahatma Gandhi


Offline donadams

Odp: Czy Bóg chroni swój lud
« Odpowiedź #46 dnia: Wczoraj o 17:37 »
Świadkowie Jehowy twierdzą, że troska Boga dla ludzkości uwidoczni się po armagedonie, gdy usunie wszelkie skutki buntu szatana i ludzi. Znamy te nauki. Ta nauka jest nieweryfikowalna i dotyczy nieokreślonej przyszłości. Niemniej w życiu codziennym jakoś nie widać ręki Boga. Coś co potwierdziłoby nie tylko jego istnienie, ale też było dowodem, że interesuje się ludźmi.  Oczywiście można wierzyć i na podstawie wiary być przekonanym. Wiara nie potrzebuje namacalnych dowodów. I chyba to jest klu sprawy, która nie podlega dyskusji. Bo jak dyskutować o swojej wierze??

Nie ma nic złego w tym, że ludzie dają wiarę czemuś nieweryfikowalnemu i dotyczącego bliżej nieokreślonej przyszłości. Problemy zaczynają się, gdy dzieje się to w zorganizowanej religii, gdzie aż prosi się o nadużycia związane z powyższymi.
Chrystus umarł za nasze grzechy, został pogrzebany i trzeciego dnia zmartwychwstał - zgodnie z Pismem.


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 3 045
  • Polubień: 5503
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Czy Bóg chroni swój lud
« Odpowiedź #47 dnia: Wczoraj o 20:00 »
Nie ma nic złego w tym, że ludzie dają wiarę czemuś nieweryfikowalnemu i dotyczącego bliżej nieokreślonej przyszłości. Problemy zaczynają się, gdy dzieje się to w zorganizowanej religii, gdzie aż prosi się o nadużycia związane z powyższymi.
[/b][/size]
To prawda i zgadzam się z tobą. Napisze tylko, że dziś nie wyszedłbym do służby, aby przekonywać ludzi do swoich przekonań (patrz głoszenie w organizacji). Dlatego napisałem, że wiara nie podlega dyskusji.
„Nikt nie jest tak bardzo zniewolony jak ktoś, kto czuje się wolnym, podczas gdy w rzeczywistości nim nie jest”.

Johann Wolfgang Gothe,


Offline donadams

Odp: Czy Bóg chroni swój lud
« Odpowiedź #48 dnia: Wczoraj o 21:10 »
Dziś też nie wyszedłbym do służby, tylko że to ocena mocno skrzywiona latami wychodzenia do służby. Musiałbym raczej powiedzieć, że dziś nie zainicjował bym rozmowy o mojej wierze, żeby kogoś do niej przekonać. Ale znów, to nie znaczy, że nie zacząłbym rozmowy o Bogu, czy o wierze jako takiej, bo to mi się zdarza jak mam nastrój, ale nigdy nie robię tego w celu "niesienia prawdy", "przekonania kogoś" czy czegoś podobnego, a raczej z chęci rozmowy o czymś innym niż rzeczy powszednie.

Mógłbym też porozmawiać z kimś o wierze w taki sposób, w jaki u ciebie nie podlega ona dyskusji, tylko czuję, że do tego nie dojdzie, bo albo trafię na takiego ROB660, albo na niby otwartego na dyskusję ale przedstawiciela jakiegoś konkretnego wyznania, a wtedy - jak wiadomo - to dupa a nie rozmowa. Jest jeszcze trzecia prawdopodobna opcja, czyli rozmowa z kimś kto naprawdę ma otwarty umysł, ale zero wiedzy biblijnej czy historycznej i wtedy to też nie ma sensu, bo to jak próba grania w szachy z kimś, kto zamiast zasad "czuje ich emocje". Powodzenia.
Chrystus umarł za nasze grzechy, został pogrzebany i trzeciego dnia zmartwychwstał - zgodnie z Pismem.


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 3 045
  • Polubień: 5503
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Czy Bóg chroni swój lud
« Odpowiedź #49 dnia: Wczoraj o 21:59 »
Dziś też nie wyszedłbym do służby, tylko że to ocena mocno skrzywiona latami wychodzenia do służby. Musiałbym raczej powiedzieć, że dziś nie zainicjował bym rozmowy o mojej wierze, żeby kogoś do niej przekonać. Ale znów, to nie znaczy, że nie zacząłbym rozmowy o Bogu, czy o wierze jako takiej, bo to mi się zdarza jak mam nastrój, ale nigdy nie robię tego w celu "niesienia prawdy", "przekonania kogoś" czy czegoś podobnego, a raczej z chęci rozmowy o czymś innym niż rzeczy powszednie.

Mógłbym też porozmawiać z kimś o wierze w taki sposób, w jaki u ciebie nie podlega ona dyskusji, tylko czuję, że do tego nie dojdzie, bo albo trafię na takiego ROB660, albo na niby otwartego na dyskusję ale przedstawiciela jakiegoś konkretnego wyznania, a wtedy - jak wiadomo - to dupa a nie rozmowa. Jest jeszcze trzecia prawdopodobna opcja, czyli rozmowa z kimś kto naprawdę ma otwarty umysł, ale zero wiedzy biblijnej czy historycznej i wtedy to też nie ma sensu, bo to jak próba grania w szachy z kimś, kto zamiast zasad "czuje ich emocje". Powodzenia.
[/b][/size]
Ja również nie wykluczam możliwość rozmowy na temat wiary. Mogę porozmawiać na zasadzie wymiany poglądów, czy też poszerzenia wiedzy na temat PŚ, ale bez przekonywania osób do swojego punktu widzenia. Obecnie nie szukam okazji do rozmów i nie z każdym taką dyskusję podejmuję. Czując się oszukany nie jestem w stanie przekonywać do swoich racji innych ludzi, bo niby co miałbym im zaproponować?? Jeżeli miałoby jednak dojść  do takiej rozmowy, to z zachowaniem pełnego szacunkiem do poglądów  drugiej osoby, bez narzucania swoich przekonań. Raczej na zasadzie wymiany poglądów i tylko tyle, a nie tak jak to robiłem w służbie polowej. W życiu prywatnym nie chwalę się swoją znajomością PŚ, choć dziś nie wiem co jest w niej prawdą, a co literackim dziełem i jak to intepretować.
« Ostatnia zmiana: Wczoraj o 22:17 wysłana przez Gandalf Szary »
„Nikt nie jest tak bardzo zniewolony jak ktoś, kto czuje się wolnym, podczas gdy w rzeczywistości nim nie jest”.

Johann Wolfgang Gothe,