Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 3 Gości przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Świadkowie Jehowy twierdzą, że doświadczają ostracyzmu!  (Przeczytany 579 razy)

Offline NNN

Tak jak Izabela P. była Świadkiem Jehowy. Mówi nam, dlaczego odeszła.
 Anna Dryjańska 2 sierpnia 2024

Informacje o zaginięciu Izabeli P. śledziła tak jak cała Polska. Gdy dowiedziała się, że kobieta jest Świadkiem Jehowy, sprawa nabrała dla niej osobistego wymiaru. Sama do niedawna należała do tego wyznania. Znamy jej imię i nazwisko, ale prosi o zachowanie anonimowości. Na potrzeby tego tekstu wybiera sobie imię: Anna. A na koniec ma dla czytelników ważny apel.

Spis treści:
Odeszła od Świadków Jehowy
Wychodząc ze wspólnoty czujesz się jak na emigracji
Reszta świata jest jakby za szybą
Dlaczego kobieta odeszła od Świadków Jehowy?
Anna była Świadkiem Jehowy. Teraz ma apel
Świadkowie Jehowy: Musimy zmagać się z ostracyzmem.

Nie wiadomo, co się działo z Izabelą P. przez 11 dni, gdy trwały intensywne poszukiwania. Wiadomo, że wycieńczona i głodna pojawiła się u drzwi swoich znajomych w Bolesławcu. Na pytanie, dlaczego Izabela zniknęła, odpowiedź mogą dać jej zeznania. Na razie wiadomo, że kobieta odmawia kontaktu z rodziną.
Anna historię 35-letniej Izabeli śledziła z zapartym tchem. Sama była, podobnie jak zaginiona, Świadkiem Jehowy. Zdecydowała się jednak odejść ze wspólnoty.

– Ludzie odchodzą od Świadków Jehowy w różny sposób. Są tacy, którzy nie wyobrażają sobie dalszego życia we wspólnocie, ale jednocześnie nie wierzą w to, że czeka ich coś dobrego poza nią. Inni uciekają, czasami wręcz na drugi koniec świata. Są też tacy, którzy znajdują w sobie odwagę, by głośno powiedzieć, że już nie chcą być Świadkami Jehowy – mówi Anna.

  Odeszła od Świadków Jehowy.

Sama należy do tej trzeciej grupy. Rok temu opuściła wspólnotę razem z mężem. – Mam szczęście, bo mój najbliższy przyjaciel jest ze mną. Znacznie trudniej odejść w pojedynkę – relacjonuje.Dlaczego?
 – To nie jest społeczność niebezpieczna fizycznie, ale żeby z niej wyjść, musisz mieć dużą siłę psychiczną. Wiesz, że konsekwencje będą bardzo trudne do udźwignięcia. W jedną chwilę tracisz cały świat. Odwracają się od ciebie wszyscy znajomi. Zostajesz sama w rzeczywistości, której nie znasz – mówi.

Proszę, by podała przykłady.
– Przyjaciele, których masz od dziecka, na twój widok odwracają głowę. Gdy mówisz znajomym "dzień dobry" w Biedronce, nie odpowiadają – relacjonuje Anna.

Kobieta przyznaje, że próbowała walczyć o te relacje, tłumaczyć bliskim, że zrywanie kontaktów jest nie tylko niesprawiedliwe, ale i nieludzkie. Jej zdaniem nikt nie powinien być tak traktowany. Jednak walka o uratowanie przyjaźni skończyła się porażką. Nie ma już wspólnego chodzenia na kawę, jeżdżenia na wakacje, spotykania się całymi rodzinami.

– Staram się to zrozumieć i nie mieć im tego za złe. Ci ludzie tkwią w skomplikowanych układach. W pewnym momencie po prostu musiałam się z tym pogodzić – wspomina Anna.

Wychodząc ze wspólnoty czujesz się jak na emigracji.

A co ma na myśli, mówiąc o nieznanej rzeczywistości po odejściu od Świadków Jehowy? W końcu urodziła się w Polsce, tu chodziła do szkoły, tu pracuje, wzięła ślub i wychowuje dzieci. Trudno być bardziej "stąd". Anna wzdycha.
– Wychodząc ze wspólnoty, czujesz się jak na emigracji. Nie do końca znasz język, kulturę, nie wiesz, jak się zachować w różnych codziennych sytuacjach. Sporo rzeczy znasz tylko z książek. To pokazuje, jak bardzo ta religia izoluje cię od otoczenia – mówi.

Gdy znowu proszę o konkretny przykład, Anna odpowiada na początku jednym słowem: urodziny. Potem wyjaśnia:
 – Świadkowie Jehowy nie obchodzą urodzin. Jest to zakazane. Wychodzisz ze wspólnoty i nagle uwiadamiasz sobie, że nie wiesz, jak się organizuje przyjęcie urodzinowe, jak wybrać prezent, jak go wręczyć. Takich sytuacji jest multum. Jako dorosła osoba uczysz się, by jak ktoś kichnie mówić "na zdrowie", a gdy wznoszony jest toast, że zwyczajowo stuka się kieliszkami.
CDN
« Ostatnia zmiana: 16 Wrzesień, 2024, 08:01 wysłana przez NNN »
Nie walczę z organizacją, ja się przed nią bronię, jestem jej ofiarą!
Droga jest mi moja wolność.


Offline NNN

Odp: Świadkowie Jehowy twierdzą, że doświadczają ostracyzmu!
« Odpowiedź #1 dnia: 16 Wrzesień, 2024, 08:09 »
Reszta świata jest jakby za szybą
– Cała nasza energia, zasoby, pomysły – wszystko ma być nakierowane na wspólnotę religijną. Jako dzieciom szkolnym nie wolno nam wziąć cukierka od kolegi, który ma urodziny, śpiewać hymnu, świętować Dnia Matki – tłumaczy Anna.

– Jako dorośli też jesteśmy izolowani: nie możemy angażować się w akcje charytatywne, koło gospodyń wiejskich czy w organizacje pozarządowe. W nic! W pracy nie możemy dorzucić się na prezent urodzinowy dla kolegi, bo zabrania tego nasza religia, choć cały czas mówi się, że to nasz osobisty wybór. W praktyce wszystko ma zostawać we wspólnocie. Reszta świata jest jakby za szybą – kontynuuje.
Annę bawi też to, że Świadkowie Jehowy twierdzą, że wykonują między innymi takie zawody jak nauczyciel, prawnik, lekarz czy naukowiec.

– To nie jest cała prawda. Jesteśmy nieustannie zniechęcani do studiów. Starsi zboru powtarzają nam, że trzeba prowadzić proste życie, wykonywać nieskomplikowany zawód. Nie ma wprost zakazu studiowania, ale za wzór stawiane są osoby, które poprzestały na szkole średniej. Mówi się, że to przynosi błogosławieństwa. Jeśli ktoś studiuje albo chce studiować, jest oskarżany o nieczyste intencje, materializm i odbieranie uwagi "sprawom Królestwa Bożego". Jego rodzina traci pozycję w społeczności – relacjonuje.

Anna tłumaczy, że oczywiście istnieją nauczyciele, prawnicy, lekarze czy naukowcy, którzy są Świadkami Jehowy, ale zazwyczaj nie wychowali się w tej wierze, tylko zaczęli ją wyznawać już po ukończeniu studiów.

  Dlaczego kobieta odeszła od Świadków Jehowy?

 Dlaczego Anna przestała być Świadkiem Jehowy? To, że musi odejść, stało się dla niej jasne latem zeszłego roku, gdy razem z dziećmi uczestniczyła w kongresie religijnym.
– Moje dzieci słyszały, że wkrótce nastąpi koniec świata, Armagedon, a przeżyją go tylko dobrzy Świadkowie Jehowy. Wszyscy inni zginą straszną śmiercią. To nie był wypadek przy pracy – na tym strachu opiera się cała ta religia. Mnie też to powtarzano od wczesnego dzieciństwa. I właśnie wtedy, na tym kongresie, zrozumiałam, że nie chcę, by moje dzieci wychowywały się w lęku i poczuciu winy. Nie chcę, by oddychały strachem – mówi Anna.

Od tego czasu rozmówczyni naTemat.pl trzyma się z dala od każdego wyznania. – Religia jest mi już obca. Zrozumiałam, że nie muszę w tym lęku uczestniczyć. Wybieram życie – podkreśla kobieta.
Pytam Annę jak teraz, po roku od odejścia, ocenia swój były kościół. Jakim słowem by go określiła? Anna chwilę się namyśla.
– Gdy rozmawiam z ludźmi, którzy nie byli Świadkami Jehowy, używam słowa "sekta" albo terminu "organizacja destrukcyjna". Nie chcę demonizować, są przecież gorsze religie, ale chcę pokazać, w jak totalny sposób to wyznanie organizuje ci życie. Mamy nawet taką grę towarzyską: wymień sferę życia, która twoim zdaniem nie ma kompletnie nic wspólnego z religią, a ja ci powiem, jakimi regulacjami obwarowali ją Świadkowie Jehowy – mówi kobieta.

"Gra towarzyska"? Pytam Annę, jak wygląda jej życie prywatne rok po tym, gdy razem z mężem straciła wszystkich znajomych.

– Bardzo zainwestowaliśmy w relacje z ludźmi. Spotykaliśmy się dużo i z kimkolwiek, by nawiązać nowe znajomości. Po tych miesiącach mogę powiedzieć, że mamy już pierwsze potencjalne przyjaźnie. Świat jest pełen pięknych, dobrych ludzi, o różnych poglądach i zainteresowaniach. A ja poszłam na studia – uśmiecha się Anna.

  Anna była Świadkiem Jehowy. Teraz ma apel
Jako Świadek Jehowy kobieta doświadczyła wyśmiewania, złośliwości i dyskryminacji. Nie zaskakują jej przykre komentarze, które pojawiły się w sieci, gdy ujawniono, że do Świadków Jehowy należy Izabela P. Mówiąc delikatnie, przekonanie niektórych internautów, że należy prowadzić poszukiwania kobiety, wyraźnie wtedy osłabło.

– Zachęcam do życzliwości wobec Świadków Jehowy, bo oni mają naprawdę trudno – ktoś ich zwyczajnie oszukał i zmanipulował. Przez to nieraz mają bardzo skomplikowane i ciężkie życie – mówi Anna. Za tym, by wobec Świadków Jehowy przybrać "postawę czułości", przemawia zdaniem Anny wiele powodów.

– Im więcej wrogości doświadczają Świadkowie Jehowy, tym bardziej utwierdzają się w tym, że wyznają jedynie prawdziwą religię i tym trudniej im odejść. Na tym opiera się doktryna Świadków Jehowy: uczniowie Jezusa to prześladowani, a reszta świata to prześladujący. Nie umacniajmy podziału "oni i reszta świata". Wszyscy jesteśmy ludźmi. Wszyscy jesteśmy światem – podsumowuje Anna.
CDN
« Ostatnia zmiana: 16 Wrzesień, 2024, 08:25 wysłana przez NNN »
Nie walczę z organizacją, ja się przed nią bronię, jestem jej ofiarą!
Droga jest mi moja wolność.


Offline NNN

Odp: Świadkowie Jehowy twierdzą, że doświadczają ostracyzmu!
« Odpowiedź #2 dnia: 16 Wrzesień, 2024, 19:12 »
Świadkowie Jehowy: Musimy zmagać się z ostracyzmem.

 Wczoraj w serwisie naTemat.pl pojawiła się rozmowa z Pawłem Moczydłowskim, profesorem Krakowskiej Akademii Andrzeja Frycza Modrzewskiego, socjologiem, kryminologiem i szefem więziennictwa w latach 1990-1994.

– To w ogóle jest paradoks. Okazało się, że policję za nos wodzili świadkowie Jehowy. Podejrzewam, że wiele rzeczy, które się w tej sprawie działy, było celowym zamazywaniem obrazu. No i powiedzmy sobie szczerze: społeczność świadków Jehowy musiała brać w tym w jakiś sposób udział. Kobieta mogła przed nimi uciekać, a być może ktoś z tej grupy miał wiedzę, co się z nią dzieje – stwierdził kryminolog.

W odpowiedzi na materiał nasza redakcja otrzymała maila od Biura Informacji Publicznej Świadkowie Jehowy w Polsce.

Biuro protestuje przeciwko łączeniu wspólnoty z zaginięciem Izabeli P. oraz przedstawianiu ich w negatywnym świetle.

Świadkowie Jehowy są obecni w Polsce od 130 lat, jesteśmy częścią społeczeństwa, mieszkamy, uczymy się, pracujemy w różnych zawodach (np. nauczyciele, urzędnicy, lekarze, ogrodnicy, prawnicy, kucharze, elektrycy, sprzątający, naukowcy itd.), a nasze dzieci korzystają z powszechnego systemu edukacji wraz z innymi rówieśnikami. Korzystamy z Internetu, mediów społecznościowych, chodzimy do kina, oglądamy telewizję i czytamy książki oraz prasę. Świadkowie Jehowy nie grupują się też w żadne zamknięte „wspólnoty” odizolowane od społeczeństwa. Wręcz przeciwnie – z przyjemnością rozmawiamy z ludźmi ze wszystkich kultur i środowisk szanując przy tym ich poglądy – czytamy.

I dalej: Takie publikacje szkodzą Świadkom Jehowy nie tylko jako całej społeczności, ale także poszczególnym wyznawcom: kobietom i mężczyznom, a co gorsza nastolatkom i dzieciom. Będąc częścią społeczeństwa, w efekcie w pracy czy szkole, musimy zmagać się z ostracyzmem, krzywdzącymi stereotypami i często mową nienawiści opartą na takich krzywdzących publikacjach.

( https://natemat.pl/567311,izabela-p-to-swiadek-jehowy-byla-siostra-w-wierze-mowi-o-odejsciu )

Tak mnie ten protest ruszył (nie wzruszył), że nie wytrzymałem. Musiałem napisać, jak się rzeczy mają. Hipokryzja, mataczenie, świadome perfidne kłamstwa, infantylne tłumaczenia, łącznie "z przyjemnością rozmawiamy z ludźmi" -  stojąc ze stojako-wózkami jak niemoty, a jeżeli rozmawiają to tylko ze sobą, czasami nie zauważając kogoś przyglądającego się ich scenkom i czekającego aż skończą plotkować między sobą. Makabra i groteska! Ale za to, jakie wielkie, chociaż całkiem nieuzasadnione żale, co staram się poniżej udowodnić na podstawie ich literatury, listów i nauczania w nich.

CDN
« Ostatnia zmiana: 16 Wrzesień, 2024, 19:27 wysłana przez NNN »
Nie walczę z organizacją, ja się przed nią bronię, jestem jej ofiarą!
Droga jest mi moja wolność.


Offline NNN

Odp: Świadkowie Jehowy twierdzą, że doświadczają ostracyzmu!
« Odpowiedź #3 dnia: 17 Wrzesień, 2024, 12:13 »
Komentarz czytelnika, byłego Świadka Jehowy:

   W rzeczywistości Biuro Informacji Publicznej Świadków Jehowy nie tylko rozmija się bardzo daleko z prawdą, ale celowo, obrzydliwie oszukuje, wstrętnie manipuluje i okłamuje opinię publiczną, udając jakoby Świadkowie byli krzywdzeni. Tymczasem sami w swoim „portfolio religijnym” posiadają izolację społeczną, tak zwane „karanie milczeniem”, nawet w stosunku do najbliższych osób, które często same odsunęły się od tego kultu i odtąd  próbują ostrzegać przed nim innych. Przywódcy kultu naznaczają takich, zniesławiając niechlubnym mianem „odstępcy”. Należy zauważyć, że Biuro Informacji Publicznej tak naprawdę manipuluje nami, opisując Świadków Jehowy jakoby oni niczym nie różnili się od nas samych, od przeciętnego społeczeństwa. Niejako w ten sposób jakby mówili, czego od nas chcecie, nie mamy sobie nic do zarzucenia, bierzcie sobie z nas przykład, u nas jest wszystko w idealnym porządku, sprawdźcie lepiej siebie.
 Ale oni tak mówią sami o sobie, sami siebie chwalą, a to trzeba jeszcze sprawdzić,  zweryfikować te przechwałki, popytać ludzi. A poza tym to w wielu społecznościach, także w Polsce obowiązuje zasada, że nie należy się samemu chwalić, w szkołach uczą, że niech cię chwalą inni - to dopiero jest właściwa miara  wiarygodności człowieka. „Jak cię widzą tak cię piszą” – nieprawdaż świadkowie? Ten co się sam chwali jest od razu podejrzany. Nie pozwala, aby społeczeństwo samo go oceniło, a ma ono do tego prawo. Faryzeusze pewnego razu powiedzieli do Jezusa: „Ty świadczysz sam o sobie, więc twoje świadectwo nie jest wiarygodne” (Ew. Jana 8: 12-18 PNŚ). Ale Jezus im udowodnił, że z nim jest jego Ojciec. „A w swoim prawie macie zapisane, że świadectwo dwóch ludzi jest wiarygodne.” Nie napisano tam, że macie ustanawiać jakieś biura informacji publicznej drodzy mieszkańcy biura oddziału Świadków Jehowy w Polsce, jakiś rzeczników, jakieś „Departamenty Obrony Wiary”. Jeśli do dzisiaj wobec innych stosujecie „zasadę dwóch świadków”, to ta sama zasada stosuje się także i do was. Niech co najmniej dwóch, postronnych i bezstronnych świadków wypowiada się o was. A zdaje się, że wypowiadali się o was tacy, którzy was doskonale znają. W innym przypadku jesteście faryzeuszami, czyli ludźmi fałszywymi, obłudnymi, hipokrytami.

Sami się chwalą, a mówią, że w Polsce istnieją od 130 lat! To chyba ludzie już zdążyli ich w tak długim czasie poznać, co? No i ci ludzie ich ocenili! Ale to się nie spodobało. Zauważmy, że to była tylko ocena  jednego zaistniałego zdarzenia, ale także powiązanych z nim Świadków Jehowy. I nastąpiła wymiana zdań, co ludzie wiedzą o tym zdarzeniu, ale i o Świadkach. Wypowiadali się w prasie także specjaliści tacy jak kryminolog. I wszyscy robią im krzywdę? I po co im „malować oczy”?

To, co pisze Biuro Informacji Publicznej przypomina raczej działania kultów destrukcyjnych, czyli szkodliwych sekt.

   Sekty czasami wręcz perfekcyjnie wykorzystują możliwości manipulacji opinią publiczną i organizacjami praw człowieka  do … uniemożliwienia publicznej krytyki  swojej działalności oraz aby żądać dla siebie wszelkich przywilejów należnym sprawdzonym przez wieki religiom. To dlatego najprawdopodobniej Świadkowie przedłużają sobie sztucznie czas powstania, aby wyglądali na starsze kulty. Prawdziwą mniejszością w sporze z kultami są rodziny ofiar. Publiczna krytyka takich kultów to bardzo ryzykowna działalność.
Nie jest prawdą, że w imię tolerancji i szacunku dla odmienności religijnej społeczeństwo powinno przyznawać równy status każdej religii. Pozycja uznanej i szanowanej grupy wyznaniowej wiąże się z wieloma przywilejami, a na przywileje trzeba zasłużyć  i wykazać, że jest się godnym zaufania. W życiu codziennym nie dajemy przecież kluczy do własnego mieszkania komuś tylko dlatego, że nazywa sam siebie uczciwym i godnym zaufania. Dajemy dlatego, że znamy jego postępowanie.
( https://rorij.pl/prawa-mniejszosci/ )

    W statucie Świadków Jehowy jest zapis (Preambuła punkt 4): prawo wewnętrzne związku wyznaniowego… i ostatnie zdanie: Obejmuje też wytyczne przekazywane przez Ciało Kierownicze lub jego przedstawicieli w listach, publikacjach oraz ustnie….

I dlatego niepisane prawo wewnętrzne niesie, że dla Jehowy można oszukiwać „stary diabelski świat”, w prowadzając jego urzędników lub całe społeczeństwo w błąd, albo przekazywać im informacje bez pokrycia. Swoje doświadczenie zdążyły także  przekazać starsze wiekiem osoby, które przeżyły czasy komunistyczne i ówczesny zakaz działalności organizacji Świadków, a co za tym idzie metody ukrywania prawdy oraz wprowadzania w błąd. Nawet w swoich wewnętrznych nauczaniach mają ciągle wiele do ukrycia,  o czym świadczą wewnętrzne listy z Biur Oddziałów do starszych zborowych, w których stałą praktyką jest uwaga: pod scriptum: Tego nie należy odczytywać z podium, ani wywieszać na tablicy ogłoszeń, bowiem najniższy szczebel wiernego, jakim jest głosiciel, nie może o tym się dowiedzieć. Poza tym, po poniższych jawnych naukach przekazywanych w listach z  zakonu Biura oddziału Organizacji w Nadarzynie, (list z 6 listop. 2014 do gron starszych, dotyczący zasad postępowania w sprawach związanych z kwestiami prawnymi) nie trudno przewidzieć czego nauczali niektórych prominentnych funkcjonariuszy na wewnętrznych, niejawnych tak zwanych kursach usługiwania:

 ...jest niezwykle istotne, byście jako starsi działali mądrze, kierując się rozeznaniem oraz zawsze postępując zgodnie z procedurami i wskazówkami organizacyjnymi…

6.   Gdyby starszy naruszał zasadę poufności, mógłby narazić siebie i organizację na odpowiedzialność prawną. Dodatkowo takie naruszenie zasad poufności przez starszego mogłoby się wiązać z prawnym uchyleniem „tajemnicy spowiedzi” czy też tajemnicy zawodowej związanej z relacją pomiędzy profesjonalnym pełnomocnikiem  prawnym oraz jego klientem. Prawne przywileje związane z „tajemnicą spowiedzi” pozwalają starszemu, który w świetle przepisów jest traktowany jako duchowny – w okolicznościach uregulowanych prawem – uchylić się od obowiązku ujawnienia poufnych informacji przekazanych starszemu przez członka zboru. Przywileje związane z tajemnicą zawodową prawników z zasady chronią starszego przed obowiązkiem ujawnienia informacji przekazanych poufnie przez starszego jego prawnikowi, co może obejmować także Dział Prawny. (podkreślenia – autor opracowania).

- Problem leży w tym, że przywódcy świadków zasadę poufności bardzo rozwlekają, traktując ją jak gumę, - nawet na działania bezprawne, wręcz przestępcze (pedofilia), często ukrywając to "pod płaszczykiem tajemnicy spowiedzi”, w którą sami nie wierzą. Ciało Kierownicze (CK)  Świadków Jehowy od zawsze brzydziło się ”tajemnicą spowiedzi”, która zresztą w religii katolickiej jest „sakramentem”, a więc bardzo ważnym elementem ich wiary. Natomiast u Świadków, zawsze była bardzo krytykowana, nie występując nigdy jako element wiary w ich wewnętrznym nauczaniu, także i obecnie. Ciało rządzące świadkami, a także jako jedyne odpowiedzialne za doktrynę w kulcie wprowadziło katolicką „tajemnicę spowiedzi” dopiero  w roku 2014 swoim statutem, bowiem zwietrzyło możliwość ukrywania pod tym hasłem wielu nieprawidłowości, oszustw oraz niejawnego naginania prawa do swych niecnych celów (komitety sądownicze). Swoim wiernym wystarczyło powiedzieć, że ich statutem jest Biblia, a także utrudniać i reglamentować jego nabywanie. Osoba upominająca się o statut jest już elementem podejrzanym i jest pilnie obserwowana. Podobnie jest także z zakonami, których od zawsze CK się brzydziło, a również statutem je wprowadziło (tylnymi drzwiami), one również nadal nie istnieją w doktrynie tegoż kultu oraz w rzeczywistości, a tylko na papierze. Dlatego większość świadkowych wiernych nic nie wie, że dla ich przywódców  używanie tych elementów jest często narzędziem do trzymania ich w ryzach oraz legitymizowaniem ich fizycznego oraz finansowego wykorzystywania (nie postrzegają na przykład odwiedzającego ich zbory Nadzorcę Obwodu i jego żonę jako pary  zakonników):
 Wspólnota Specjalnych Sług Pełnoczasowych Świadków Jehowy – Polska. Wspólnota ma charakter zakonny. (Statut Świadków Jehowy w Polsce rozdział 5 art. 44 i 47, r. 6, art. 51 i 54 a także r. 7 art. 80).

CDN
« Ostatnia zmiana: 21 Wrzesień, 2024, 19:50 wysłana przez NNN »
Nie walczę z organizacją, ja się przed nią bronię, jestem jej ofiarą!
Droga jest mi moja wolność.


Offline NNN

Odp: Świadkowie Jehowy twierdzą, że doświadczają ostracyzmu!
« Odpowiedź #4 dnia: 17 Wrzesień, 2024, 20:56 »
We wspomnianym wyżej liście z zakonu Biura Oddziału w Nadarzynie, do starszych zboru z 6 listopada 2014 r. w punkcie 10 i 11 zapisano:

10. Lista osób, które mogłyby próbować żądać ujawnienia informacji poufnych, obejmuje oficerów śledczych, prawników, policjantów, detektywów, innych pracowników wymiaru sprawiedliwości, urzędników rządowych, personel szkolny, … Obejmuje to zapiski związane z konkretną sprawą oraz materiały ogólne, takie jak listy od organizacji, podręcznik ‘Paście trzodę Bożą’ oraz książkę Zorganizowani. Nawet jeśli władze świeckie żądają ujawnienia informacji poufnych, nie macie obowiązku ich ujawniać przed porozumieniem się z Działem Prawnym ( ks 10 6:19). Władze świeckie często żądają ujawnienia poufnych informacji, do których otrzymania nie mają prawa. Dlatego też w wypadku ujawnienia takich poufnych informacji moglibyście ściągnąć na siebie i na organizację odpowiedzialność prawną. (podkreślenie - autor opracowania).

11. Jeśli osoba nie uprawniona żąda od Was ujawnienia poufnych informacji, po prostu powiedźcie: „Jako duchowny mam obowiązek zachowania pewnych spraw w tajemnicy i zanim odpowiem na jakiekolwiek pytania muszę skonsultować się z prawnikiem”. Nie ma potrzeby mówić, że będziecie się kontaktowali z Działem Prawnym.  (...) lub zażąda wskazania Waszego prawnika, nie dajcie się zastraszyć i po prostu nie udzielajcie żadnych dalszych wyjaśnień. (podkreślenia – autor opracowania).

- Co takiego ma do zatajania „ jedyna na świecie religia prawdziwa”, gdy tak desperacko broni ujawniania swoich materiałów i to organom i służbom państwowym? Dlaczego państwo Polskie jest przez nich uznawane jako ich przeciwnik i muszą mieć przed nim swoje najskrytsze tajemnice? Czy nie służy to utrudnianiu i hamowaniu wyjawiania prawdziwych informacji i zdarzeń jakie dzieją się w kulcie Świadków? Czy kult ten boi się obnażenia własnych hipokryzji, związanych z oszukiwaniem zarówno swych wiernych jak i państwa? I zauważyliście, że jednocześnie zabraniają mówić, że dzwonimy do Działu Prawnego, (obecnie dzwonią do Działu Służby, to tym bardziej nie halo), gdy powołujemy się na swojego prawnika? Bo to ma być profesjonalny pełnomocnik prawny, a więc musi mieć odpowiednie uprawnienia a starszy ma być jego klientem, a więc musi z nim mieć zawartą imienną umowę na usługi prawnicze, bo on wtedy może klienta  reprezentować, a na pewno nie ma to być jakiś prawnik lub urzędnik korporacyjny, bowiem w takiej sytuacji nie ma zastosowania klauzula „tajemnicy zawodowej” i taki prawnik nie może się na nią powoływać. A jak ma się  ich postawa do listu do Rzymian 13 rozdział „bądźcie podporządkowani władzom zwierzchnim”? I „Nie na darmo władza miecz nosi" ?

Dalszy ciąg listu z 6 listopada 2014 roku: Wiele dokumentów i zapisków zborowych będzie korzystało z ochrony przed ujawnieniem na podstawie „tajemnicy spowiedzi” bądź  w związku z tajemnicą zawodową obejmującą profesjonalnych pełnomocników prawnych. (podkreślenie – autor opracowania).

( https://wtsarchive.com/letter/20141106-p_dot-zasad-postepowania-w-sprawach-zwiazanych-z-kwestiami-prawnymi )

- Przydaje się „organizacji Jehowy” katolicki sakrament tajemnicy spowiedzi co !!! Czy Jehowa tam w niebie nie dostaje z tego powodu torsji żołądkowych i nie doznaje „cofki”  z obrzydzenia?

- Odniosę się pokrótce bezpośrednio i z osobna do każdej z tych rewelacji Biura Informacji Publicznej, a szerzej i bardziej wyczerpująco będzie można się zorientować w sprawie czytając dołączone artykuły z informacjami i wywiadami z byłymi członkami tego kultu lub skorzystać z zamieszczonych linków:

1. BIP...  Świadkowie Jehowy są obecni w Polsce od 130 lat -
Już na samym początku pierwszego zdania przedstawiciel BIP nie mówi prawdy, więc dlaczego chce żeby mu uwierzyć i  mu zaufać? Twierdzi, że Świadkowie Jehowy po raz pierwszy pojawili się wtedy: „Historia Świadków Jehowy na ziemiach polskich sięga roku 1891, kiedy to latem w trakcie swojej pierwszej podróży do Europy Charles Taze Russell odwiedził Kraków”. Problem w tym, że  ten materiał w Wikipedii redagowali sami Świadkowie Jehowy i  oszukali cały świat. Pastor Russell nie założył żadnych Świadków Jehowy, on był twórcą Badaczy Pisma Świętego i jako Badacz przybył na ziemie polskie pod panowaniem austriaków. To następca prezesa  Pastora Russella, kolejny prezes, Sędzia Rutherford  po jego śmierci w 1916 r. dopiero w roku 1931 stał się twórcą Świadków Jehowy, wcześniej zamieniając doktryny Pastora na swoje własne. Dzisiejsi przywódcy Świadków Jehowy raz się przyznają do Russella, korzystając z jego dorobku i wtedy nie przeszkadza im to, że był on Badaczem Pisma Świętego zawłaszczając część jego historii dla siebie, a innym razem go odrzucają razem z jego całą spuścizną wiary Badackiej. Tę ich dwulicowość widać bardzo wyraźnie w ich anonimowym czasopiśmie Strażnica z 15 lipca 2013 roku, strona 18 akapit 15 i 16. Tutaj chwali się pierwszą grupę Badaczy z siedemdziesiątych lat XIX wieku kiedy przewodził im Russell, by za chwilę ich całkowicie odrzucić słowami: Czy przed rokiem 1914 Badacze Pisma  Świętego byli ustanowionym narzędziem, poprzez które Chrystus miał karmić swoje owce? Odpowiedź brzmi: Nie.
 Russell już nie może się bronić, to go zdetronizujemy i zawłaszczymy dla siebie jego kawałek tortu (kawałek historii), a co nam to szkodzi? Trzeba pokazać, że nasz założyciel Rutherford jest tym narzędziem wybranym, bo dzięki temu to i my mamy błogosławieństwo Jehowy, bo to my dziedziczymy po Rutherfordzie! A kto bogatemu zabroni?

W taki oto łatwy sposób odrzucili Russella jako  „onego sługę”, czyli jako „niewolnika” (klasa rządząca), by za chwilę, w następnych akapitach tej Strażnicy (strony 20 do 22) ustanowić inną grupę Badaczy Pisma Świętego jako klasę rządzącą tym ugrupowaniem: W roku 1919 Jezus wybrał wykwalifikowanych namaszczonych braci, żeby działali jako niewolnik wierny i roztropny. W roku 1919 prezes Russell już nie żył trzy lata, co wykorzystał Rutherford, dokonując tak zwanego „wrogiego przejęcia” władzy w organizacji Badaczy, wpływając w taki sposób na wybory, aby to jego wybrano nowym prezesem. To ten człowiek  wkrótce wyrzuci prawie wszystkich Russellitów z ich macierzystego kultu, aby dopiero w roku 1931 zmienić Badaczom nazwę na „Świadkowie Jehowy”. Od tej pory, zarówno Rutherford, jak i dzisiejsze władze Świadków robią wszystko, aby swoje panowanie nad ugrupowaniem umocować na trwałe, zakorzeniając je mocno w Piśmie Świętym (przypowieść Jezusa o niewolniku). Ale żeby było jeszcze ciekawiej należy wspomnieć, że nikt (nawet bóg Świadków - Jehowa) nie zrobił nic przez całe lata, aby nową nazwę,  młodej organizacji - Świadkowie Jehowy - zarejestrować, czy jakoś inaczej umocować prawnie (zabezpieczyć przed używaniem jej przez inne grupy) i funkcjonowała ona całe lata w wielu krajach nieformalnie (zobacz opracowanie Włodzimierza Bednarskiego pod tytułem:
( https://www.piotrandryszczak.pl/polemika1/czy-badacze-pisma-swietego-stali-sie-w-roku-1931-swiadkami-jehowy.html )

- A więc Świadkowie Jehowy zaistnieli w USA dopiero w lipcu 1931 roku, gdy ich założyciel Rutherford pozmieniał doktryny, cele ruchu i działania,  jakie wcześniej ustanowił twórca Badaczy Pisma Świętego Szarles Taze Russell, pozbywając się jednocześnie starej nazwy „Badacze Pisma Świętego”, którą już w tym momencie nosiło kilkanaście ugrupowań o wspólnych początkach w ruchu. Cel był więc jasny – odróżnienie się od pozostałych Badaczy. Dokonał tego dopiero 14 lat po śmierci  Russella w 1916 roku. Od tego roku, aż do 1931 Rutherford miał sporo czasu na utworzenie całkiem nowego kultu. Do Polski wieści z Ameryki docierały z opóźnieniem, jak jakiś kurier przypłynął stamtąd statkiem. Wkrótce po roku 1931 zaczął się okres przedwojenny a nowa nazwa Świadkowie Jehowy znana była tylko w środowisku Badaczy, wśród których z powodu pojawienia się jej dochodziło do rozłamów, tak samo jak i w USA. Jedni ją przyjmowali inni temu byli przeciwni, niektórzy z powrotem wracali do Badaczy, aż w 1939 roku wybuchła II wojna światowa. Niemcy nie zawracali sobie głowy jakimiś Świadkami Jehowy i wszystkie rodzaje Badaczy „wrzucali do jednego worka” jako „Bibelforcherów” (kategoria IBV- Internationale Bibelforcher Vereinigung- Międzynarodowe Stowarzyszenie Badaczy Biblii). Stulecie istnienia Świadków Jehowy na świecie będziemy więc liczyć dopiero od 2031 roku, to jakim cudem  w Polsce mają już teraz 130 lat? Matactwem przedłużają sobie swoje istnienie, bo się wstydzą, że w porównaniu do zaistnienia innych religii, ich Bóg Jehowa sobie o nich przypomniał tak późno?

 Wolni Badacze Pisma Świętego w Polsce, w 2019  roku wydali książeczkę (Wydawnictwo Straż, Białogard) „Stulecie Ruchu Wolnych Badaczy Pisma Świętego. August Stahn” (to nie jest autor książeczki, lecz przedwojenny zasłużony dla ruchu Badaczy przywódca). Na stronie 6 akapit 3 tak w niej napisano:

 W 1927 roku ruch badaczy Pisma Świętego jest już w Polsce dobrze znany. Działają tutaj zarówno zwolennicy organizacyjnego nurtu Towarzystwa „Watch Tower”, jak i wyznawcy ideologicznej linii Paula Johnsona. I jedni i drudzy prezentują się jako kontynuatorzy misji C. T. Russella, proponują jednak niezbędne aneksy do idei założyciela.

   Gdyby już wtedy używano nowej nazwy w grupie „Watch Tower” – Świadkowie Jehowy, niewątpliwie autorzy książeczki tutaj by ją już wymienili, tymczasem zaliczyli ich wyraźnie do „badaczy Pisma Świętego”, a dla odróżnienia od badaczy Johnsona wymieniają ich jako „nurt Towarzystwa Watch Tower”.

A więc nawet w roku 1927 nikomu się jeszcze nie śniło o jakichś Świadkach Jehowy! Ani w Polsce, ani nawet w USA. Rutherford przecież twierdził, że w noc przed kongresem, dopiero w lipcu 1931 roku doznał olśnienia czy objawienia woli Bożej i wtedy po raz pierwszy ujrzał pismo na ścianie "Mene, Mene, Tekiel", co miało znaczyć "nazwę was moimi Świadkami."  ;) ;D
CDN
« Ostatnia zmiana: 18 Wrzesień, 2024, 22:12 wysłana przez NNN »
Nie walczę z organizacją, ja się przed nią bronię, jestem jej ofiarą!
Droga jest mi moja wolność.


Offline NNN

Odp: Świadkowie Jehowy twierdzą, że doświadczają ostracyzmu!
« Odpowiedź #5 dnia: 18 Wrzesień, 2024, 21:52 »
2. BIP ... jesteśmy częścią społeczeństwa
    Świadkowie Jehowy sami, w wewnętrznej doktrynie nie uważają się za część społeczeństwa, ba, oni na każdym kroku podkreślają, że nawet „nie są częścią świata”. Oni nie chcą być częścią tak zwanego „starego świata” bo oczekują „nowego świata, w którym zapanuje pokój i bezpieczeństwo”. Całe społeczeństwo, tworzące „stary, zły świat” ich Bóg Jehowa wymorduje w Armagedonie, tak, jakby nie miał pomysłu, możliwości i na tyle miłości, aby ich zbawić, choćby dzięki ofierze swego Syna, Jezusa Chrystusa. Jest więc tenże Jehowa nieudolny  jak człowiek, mordując 99,9% społeczności Ziemi, ocalając tylko 0,1%, bo tyle stanowią Świadkowie Jehowy (9 miliardów mieszkańców Ziemi w stosunku do 8,5 milionów Świadków). Dlatego Świadkowie Jehowy wszelkie inne religie, które przecież składają się na społeczeństwo świata nazywają „Babilonem wielkim, nierządnicą, religią fałszywą i wreszcie ogólnoświatowym imperium religii fałszywej”. Nie mają litości nad nikim spoza swojej organizacji, wrzucając wszystkich do „Gehenny” oznaczającej trwałe unicestwienie „jak leci”, nawet swoich nauczycieli z podstawówki, lekarzy, u których się leczą, piekarzy, dentystów, specjalistów, którzy ich może wyleczyli z raka, a nawet swoich najbliższych, którzy „nie dochowali wierności Jehowie”. Ulubionym sloganem świadkowych głosicieli wziętym z Biblii jest: ciała ludzi ze świata po Armagedonie będą leżeć „jak gnój na polu”, tak, że nie będzie miał ich kto grzebać. „Rozdziobią ich kruki i wrony”

Świadkowie Jehowy nie udzielają się społecznie w lokalnych samorządach, poświęcając cały swój czas i środki swojej organizacji parareligijnej. Komentując ich postawę, autor książki „Fałszywi nauczyciele. Sekty dzisiaj” Mariusz Gajewski tak podsumował ich postawę obywatelską:

Kontestowanie społeczeństwa obywatelskiego opartego na samorządności, dystansowanie się od wszelkiej prospołecznej działalności, klasyfikuje Świadków Jehowy do grup ‘automarginalizacji społecznej’. Poprzez narzucanie swym wiernym dość rygorystycznej i hermetycznej wizji świata Świadkowie Jehowy prowadzą swoich wiernych do społecznego samowykluczenia i skazują siebie na społeczną banicję.


- Zresztą Ciało rządzące Świadkami Jehowy listem z Biura Oddziału w Nadarzynie w Polsce, do gron starszych AB 29 sierpnia 2012 w sprawie domów opieki z szokowało nie tylko świat, ale także swoich wiernych swoją bezdusznością, brakiem jakiejkolwiek empatii, litości i udowodnili, że zamiast serca mają stertę kamieni z granitu.

      ( https://wtsarchive.com/letter/20120829-p_dot-domow-opieki )

Oto kilka cytatów z powyższego listu:

Ciało Kierownicze poprosiło abyśmy skierowali do wszystkich gron starszych w Polsce list wyjaśniający nasze stanowisko dotyczące przedsięwzięć komercyjnych i humanitarnych podejmowanych przez naszych braci. Chcąc zapewnić pomoc humanitarną  (…) bracia mający dobre intencje założyli w niektórych europejskich krajach fundacje oraz podobne organizacje charytatywne. (…) W 2002 roku Ciało Kierownicze poprosiło, aby przerwać wszelkie takie działania.
… Napisano również, iż takie organizacje nie powinny korzystać z finansowego wsparcia braci. Jeszcze inni bracia w wielu krajach, także w Polsce, pragną podejmować działania, aby pomagać współwyznawcom w rozmaitych sprawach związanych z opieką zdrowotną, operacjami i tak dalej. Ciało Kierownicze zawsze stało na takim stanowisku: nie powinniśmy angażować się w tego rodzaju działania. Jezus polecił nam głosić dobrą nowinę o Królestwie i czynić uczniów (Mateusza 24:14; 28:19, 20). Nie zlecił nam budowania szkół, szpitali, domów opieki, schronisk dla bezdomnych, jak to czynią różne religie, nawet jeśli takie działania są pożyteczne i godne uznania. Nie jest to jednak nasze zadanie. (…) Takie prywatne organizacje nie powinny zwracać się do braci o wspieranie ich dobrowolnymi datkami lub w inny sposób.  … ale naszym najważniejszym obowiązkiem jest wspieranie zleconego nam zadania. (podkreślenia – autor opracowania).

Bardzo dobrze ilustrującym przykładem, że  Świadkowie Jehowy nie są częścią społeczeństwa jest niedawny przypadek dwu braci bliźniaków – Krzywdzińskich z okolic Białogardu, którzy założyli dobroczynną fundację „Abel, ambasador pokoju”, a których starszyzna zboru za ten „niecny” czyn wyrzuciła, nie przyznając się do tego w zeznaniach dla policji, ponieważ boją się odpowiedzialności karnej za zabranianie obywatelom państwa Polskiego czynienia dobra i zarazem skorzystania z uprawnień, jakie należą się każdemu obywatelowi tego kraju. Dlatego ledwie tolerują Krzywdzińskich na zebraniach, a zdecydowana większość nie wita się z nimi przez podanie ręki, ani z nimi nie rozmawia, a poza miejscem zebrań nie pozdrawiają zwykłym „dzień dobry”.
Z wewnętrznego nauczania i z wyboru swoich przywódców z Ciała Kierowniczego Świadkowie brzydzą się przynależenia do tak zwanych „światusów”.

 Odcinanie werbowanego od nie-kultowego świata, uzależnianie od grupy oraz ścisła kontrola aktywności. Nauczanie kultu szybko demaskuje zaprzedanie złu zewnętrznego świata...Powinieneś wykorzystywać czas: powiemy ci dokładnie, co masz kiedy robić… Wkrótce werbowany nie ma poza kultem już niczego oprócz „czyhających na niego demonów i miliardów wulgarnych, ciemnych ludzi.

 ( https://rorij.pl/o-manipulacji/ ).

    Szybko czas i nowe zdarzenia potwierdziły to, co wyżej napisano i stwierdzono. Szczególnie, że liderzy Świadków Jehowy w postaci Ciała Rządzącego nadal  zakazują i duszą w zarodku wszelką indywidualną inicjatywę pomocową dyktowaną porywem serca. W Polsce doszło do niebezpiecznych powodzi w południowo - zachodniej części kraju we wrześniu 2024 roku. List z biura oddziału w Nadarzynie twierdzi, że możesz być hojny i potrzebny tylko pod szyldem JWORG. Do pomocy trzeba być ochrzczonym głosicielem, ale wrzucać kasę do skrzynki z napisem "Ogólnoświatowa działalność" może każdy. Nie ma żadnych oddolnych, społecznych komitetów rozdysponowania tych pieniędzy, wszystko idzie do centrali, a tam wszelki ślad po nich ginie. "Góra" zapytana, może ale nie musi odpowiedzieć, że oczywiście, środki zostały wykorzystane jak najlepiej i tam, gdzie były potrzebne.
 Po co jednak zbierać dla całego świata w czasie, gdy są bardzo potrzebne w konkretnym kraju i miejscu? Nie jest to wykorzystywanie zrywu konkretnej pomocy od serca na konkretny, potrzebny w danej chwili cel, poprzez stworzenie sobie możliwości przejęcia choćby części z tych pieniędzy?

  Oczywiście, jak przystało na zakonników ze Wspólnoty Specjalnych Sług Pełnoczasowych Świadków Jehowy (wspólnota ma charakter zakonny - patrz statut Świadków Jehowy w Polsce r. 5 art. 47) - ochotnicy są zagrzewani do czynu słowami Pisma Świętego - róbcie to nie dla radości tych pokrzywdzonych ludzi, ale dla sprawienia "wielkiej przyjemności Bogu".   
 

           (https://sjwp.pl/index.php?action=dlattach;topic=12453.0;attach=14400;image)
 
CDN
« Ostatnia zmiana: 22 Wrzesień, 2024, 22:13 wysłana przez NNN »
Nie walczę z organizacją, ja się przed nią bronię, jestem jej ofiarą!
Droga jest mi moja wolność.


Offline NNN

Odp: Świadkowie Jehowy twierdzą, że doświadczają ostracyzmu!
« Odpowiedź #6 dnia: 19 Wrzesień, 2024, 11:41 »
3. BIP…mieszkamy, uczymy się, pracujemy w różnych zawodach… -

   Wszystkie stwierdzenia BIP są niesamowicie infantylne, nawet prostackie, tak samo jak i to zacytowane. Co to za zasługi, że my mieszkamy tak jak inni? Złodziej, oszust matrymonialny, bandzior, manipulant i wszyscy kombinatorzy różnej maści (telewizyjni kaznodzieje), też przecież mieszkają wśród nas, i co z tego, przecież nie jest to przesłanką przed temidą, aby oni ubiegali się z tych powodów o mniejszy wyrok, lub aby ich traktować lepiej jak innych. Każdy chce gdzieś mieszkać w możliwych warunkach, wyuczyć się by mieć popłatną i satysfakcjonującą pracę, ale nie Świadkowie Jehowy.

Biuro Informacji Publicznej (BIP) jest właśnie takim wspomnianym manipulatorem, bowiem ukrywa, że wśród  Świadków Jehowy jest dużo takich osób, którzy ulegli propagandzie swoich przywódców, aby kończyli tylko podstawową, często wymaganą przez państwo naukę lub szkołę uczącą jakiegoś zawodu i aby stawali się do dyspozycji swoim przywódcom, i szli  „w pionierkę”, by w pełnym wymiarze czasu poświęcali się pracy dla kultu, lub werbowaniu nowych konwertytów -  w tym czasie albo wcale nie pracując, albo też pracując w niepełnym wymiarze pracy. Są u nich i tacy, którzy pracowali jakiś czas, lub pracują okresowo, a resztę czasu przebywają na tak zwanej rencie chorobowej, co nie przeszkadza im, że ZUS wypłaca im comiesięczne świadczenia, a oni pracują dla swojego kultu, albo czynnie werbują nowych wiernych. Takie osoby odprowadzają mało podatków, nie wspierają więc swoje państwo, a korzystają często z jego ochrony (policja, straż pożarna, pogotowie i inne służby), kobiety nie rodzą dzieci, bo będą je mieć w już bardzo bliskim raju, nie zawierając często z tych samych powodów małżeństw.

4. BIP ... nauczyciele, urzędnicy, lekarze, ogrodnicy, prawnicy, kucharze, elektrycy, sprzątający, naukowcy itd. -

    Tutaj występuje cała gama zawodów oprócz zawodu budowlańca i hydraulika. Myślę, że specjalnie te zawody pominięto, aby nie kusić losu, aby ktoś nie zarzucił im, że przecież od wielu lat liderzy Świadków namawiają młodych, aby uczyli się tylko i wyłącznie w zawodach budowlanych, a potem  aby wstępowali do kultowych grup budowlanych i remontowych, by budować i remontować sale królestwa - ich miejsca zebrań, wszystko to oczywiście w postaci wolontariatu. Po kilkunastu latach sale królestwa są wyprzedawane, a pieniądze uzyskane w ten sposób nie trafiają do zborów, które tak naprawdę były inwestorami, lecz  zasilają konta wielu zagranicznych korporacji, poprzez międzynarodową korporację zwaną Towarzystwo Strażnica, które to korporacje są w całości kontrolowane przez najwyższe władze kultu, a kasa jest wyprowadzana z Polski; gdzie wyprzedaż tych miejsc zebrań jest procesem ciągłym i trwa nieprzerwanie już siódmy rok w Polsce, a w wielu krajach świata trwa nieprzerwanie już od dłuższego czasu. Jest to stały, nieopodatkowany dochód dla cwanych manipulatorów, bogacących się na przymusowej pracy szeregowych wiernych, dla których ciągle przygotowuje się coraz nowsze materiały, które ich urabiają, powodując, że wierni stają się „mrówkami robotnicami” i „użytecznymi głupcami”.

 ( https://www.otodom.pl/pl/firmy/biura-nieruchomosci/kontakt-ds-nieruchomosci-ID2319286 ).

Strażnica z 15 lipca 2013 roku strona 25 akapit 20:Jezus posługuje się niewolnikiem wiernym i roztropnym… Ustanowił tego niewolnika, żeby zapewnić swoim prawdziwym naśladowcom… stały dopływ aktualnego pokarmu duchowego przez cały okres dni ostatnich. (podkreślenie – autor opracowania).

Z tego powodu, jak pisze Mariusz Gajewski, autor cytowanej wcześniej książki „Fałszywi prorocy. Sekty dzisiaj” na stronie 74:

 Doktryna Towarzystwa Strażnica charakteryzuje się przede wszystkim brakiem stałości poglądów i interpretacji. Wierzenia szeregowych Świadków Jehowy są więc niezwykle zmienne, dopasowywane przez tzw. Ciało Kierownicze do chwilowych potrzeb.

A jeśli chodzi o wymienionych przez BIP – nauczycieli, urzędników, lekarzy, uczonych oraz  prawników, to u Świadków z tymi zawodami jest cienko, lub bardzo cienko. Dzieje się tak przeważnie z tego powodu, że liderzy kultu obrzydzają wiernym jakiekolwiek studia wyższe, bowiem wykształceni ludzie nie pozwalali by sobą tak pomiatać oraz wykorzystywać przez niewykształconych starszych zborowych czy też poprzez niedouczonych nadzorców obwodu. Nauczyciel musi nauczać zgodnie z zatwierdzonym programem Kuratorium Oświaty, urzędnik pracuje zgodnie z procedurami często sprzecznymi z nauczaniem Ciała Kierowniczego, lekarz  musiałby często korzystać z tak zwanej „klauzuli sumienia” w sprawach przetoczeń krwi, a tak zwanych „uczonych inaczej” po podstawówce lub zawodówce jest pełno w kulcie Świadków Jehowy, zajmują oni często najwyższe stanowiska, są najczęściej gorliwymi twórcami i wykładowcami anonimowych doktryn, a także „tłumaczami” Świadkowej wersji Pisma Świętego. Z tegoż to powodu wszystkie ich wydawnictwa łącznie z Pismem Świętym są „dziełami” anonimowymi, no i oczywiście jest to także ucieczka przed odpowiedzialnością społeczną, prawną i w rezultacie także karną.

 Strażnica z 15 listopada 2013 roku, s.20, akapit. 17:
 
  Teraz jest czas, żeby ci,  którzy  pokładają ufność w świeckim wykształceniu, dobrach materialnych albo w ludzkich instytucjach, zmienili swój sposób myślenia.

Strażnica z grudnia 2018 roku s.19:

Nauczyciele, pedagodzy szkolni i inne osoby, mogą cię zachęcać do zdobycia wyższego wykształcenia i robienia kariery zawodowej. Jednak Jehowa radzi, żebyś obrał inny kierunek.

CDN
« Ostatnia zmiana: 19 Wrzesień, 2024, 12:08 wysłana przez NNN »
Nie walczę z organizacją, ja się przed nią bronię, jestem jej ofiarą!
Droga jest mi moja wolność.


Offline NNN

Odp: Świadkowie Jehowy twierdzą, że doświadczają ostracyzmu!
« Odpowiedź #7 dnia: 21 Wrzesień, 2024, 21:01 »
Ale po co Świadkom Jehowy prawnicy oraz naukowcy?
 
Wiele współczesnych sekt to niesłychanie potężne organizacje – dysponują milionami, jeśli nie miliardami dolarów, własnymi mediami, zespołami bezwzględnych i utalentowanych prawników, zorganizowanym lobbingiem, własnymi „uczonymi” i finansowym udziałem w … w walce z sektami!!!     ( https://rorij.pl/o-manipulacji/ ).
 
  List z Biura Oddziału w Nadarzynie (jednostka nadrzędna Wyznania Świadkowie Jehowy w Polsce):
 
Ogłoszenia i Przypomnienia – Sierpień 2021.  Dla starszych:

 "10. Zapotrzebowanie na doświadczonych adwokatów, radców prawnych, prawników
 i asystentów prawnych. Niemałą pomoc w wykonywaniu pracy w Betel świadczą wykwalifikowani duchowo adwokaci, radcowie prawni, prawnicy i asystenci prawni (Filip. 1:7). Potrzebne są zwłaszcza osoby mające doświadczenie w postępowaniu sądowym, sprawach
 korporacyjnych, ochronie danych osobowych, transakcjach dotyczących nieruchomości
 lub prawie podatkowym. Doświadczeni adwokaci, radcowie prawni, prawnicy i asystenci
 prawni o wyjątkowych umiejętnościach analitycznych, w zakresie wyszukiwania informacji
 oraz pisarskich pomagają właściwie prowadzić sprawy prawne i tym samym oszczędzają
 wydatków, które w przeciwnym wypadku trzeba byłoby ponieść.
(W niektórych krajach
 chodzi również o notariuszy będących profesjonalnymi prawnikami, uprawnionymi do podejmowania działań w pewnych sprawach prawnych).
(Podkreślenie autor opracowania).

11. Jeśli znacie przykładnych głosicieli, którzy mają potrzebne umiejętności i warunki, żeby
 wesprzeć prace w Betel w zakresie niepełnoczasowym lub pełnoczasowym, zachęćcie
 ich do złożenia „Wniosku dla ochotnika” (A-19) wraz z życiorysem (sfl rozdz. 22, ak. 29-
 31). Pomóżcie im zrozumieć ten dostępny dla nich przywilej oraz radość i satysfakcję, jakich
 mogą zaznać, wykorzystując swoje umiejętności na rzecz Królestwa.
Ufamy, że poruszając
 tę sprawę z głosicielami, pokierujecie się rozwagą. Zauważcie, że nie zachęcamy
 nikogo, żeby w celu zdobycia potrzebnych umiejętności zabiegał o wyższe wykształcenie
 lub stopnie naukowe. Zależy nam raczej na osobach, które już mają te umiejętności i są
 gotowe wspierać prace w Betel
(w13 15.10 ss. 15, 16, ak. 13, 14)
. (podkreślenia – autor opracowania).

    ( https://sjwp.pl/informacje-prosto-z-kanalu/ogloszenia-sierpien-2021-(pl)/ )
 
- W kulcie Świadków Jehowy ogromnie wzrosło zapotrzebowanie na „dobrych” i darmowych prawników od czasu działania przez parę lat Państwowej Australijskiej Komisji Królewskiej do spraw pedofilii, która udowodniła instytucjonalną winę tegoż kultu. Następnie w kolejnych latach udowodniono występowanie takiej samej pedofili u Świadków także w Anglii, w Irlandii, w Kanadzie, w USA, a następnie ostatnio Świadkowie nie chcą się poddać kontroli w Nowej Zelandii. W międzyczasie przegrali sprawy o RODO w Finlandii, a następnie w Norwegii od 4 lat przegrywają kolejne sprawy o dotacje państwa za status Organizacji Pożytku Publicznego jaki w tym kraju posiada Organizacja Świadków Jehowy, a odpowiednie ministerstwo, które rozdzielało kwoty dotacji udowadnia im kolejny już raz, że takie dotacje finansowe nie należą się im, bo zamiast pomagać społeczeństwu Norweskiemu, to oni jemu szkodzą, poprzez indoktrynowanie, wykluczanie  głównie niepełnoletnich, a następnie ich wiktymizację (proces stawania się ofiarą).
 
5. BIP...a nasze dzieci korzystają z powszechnego systemu edukacji wraz z innymi rówieśnikami
właśnie że słabo i nieudolnie korzystają z tego darmowego dobrodziejstwa, ze szkodą oczywiście dla niepełnoletnich dzieci. To jest szeroki temat, więc dołączam do tego artykułu  link  z obszernym opracowaniem psycholog Eweliny Smetaniuk pod tytułem „Funkcjonowanie dzieci Świadków Jehowy w środowisku szkolnym”. 
( https://berejczycy.org/funkcjonowanie-dzieci-swiadkow-jehowy-w-srodowisku-szkolnym/ )
 
 Przytoczę z tego opracowania parę myśli, dla zaznaczenia powagi tego problemu i tego, że organizacja świadków izoluje już w wieku szkolnym dzieci i młodzież  od społeczeństwa przedstawiając świat jako "wcielenie zła". To zadaje kłam twierdzeniom Biura Informacji Publicznej jakoby świadkowie byli częścią społeczeństwa.
 
Spośród wielu trudności, z którymi dzieci Świadków Jehowy muszą się borykać, na uwagę zasługują ograniczenia w kontaktach społecznych i restrykcyjny, oparty na ideologii, system wychowawczy.

 (...) Ciągłe wycofywanie się z życia społecznego, szkoły, klasy, do której uczęszcza dziecko prowadzi do jego alienacji. Prowadzi to do swoistego naznaczenia, stygmatyzacji dziecka Świadków Jehowy. Dziecko żyje w ciągłym napięciu, niepewności, czy  nie zrobiło czegoś nie zgodnego z „jego” sumieniem. Jeśli dochodzi do „przewinienia” pojawia się poczucie winy, co w połączeniu z częstym odrzuceniem przez rówieśników może być katastrofalne w skutkach. Dzieci Świadków Jehowy nierzadko „odstają” od swoich rówieśników, środowiska,  w którym żyją, funkcjonują. Jak wiemy, większość ludzi, zwłaszcza dzieci, nie lubi inności. Młodzież świadków Jehowy, za wytycznymi Organizacji,  „nie brata się z tym światem”, nie bierze udziału w życiu szkoły, izoluje się od społeczeństwa. Prowadzi to często do tego, że są to dzieci bardzo samotne, odrzucone przez środowisko rówieśnicze. Młody człowiek potrzebuje, z racji swojego etapu rozwojowego, akceptacji, poczucia przynależności do grupy. Czasem tę potrzebę realizuje środowisko rówieśnicze w samej Organizacji, jednak młody Świadek Jehowy musi przecież funkcjonować poza nią.
 Organizacja przedstawia „świat”, jako wcielenie zła, środowisko pełne potępionych przez Jehowę ludzi, od których należy trzymać się z daleka, nie nawiązywać z nimi bliższych przyjaźni (oprócz aktywności głosicielskiej). Prowadzi to bezwarunkowo do zachwiania poczucia bezpieczeństwa poza Organizacją i lęku przed ludźmi, którzy nie są jej częścią. Konkludując, należy uznać środowisko wychowawcze (tworzone przez zaangażowanych Świadków Jehowy) za odzwierciedlenie instytucji totalitarnej.


Dzieci Świadków Jehowy nie mają, więc dużych szans na szczęśliwe doświadczenie dzieciństwa, okresu dorastania oraz na rozwój dojrzałej osobowości. Od najwcześniejszych lat są one, wprowadzane  (często  zmuszane)  w   rutynę  życia  organizacyjnego.
Jednocześnie  zgodnie z zaleceniami Towarzystwa, izoluje się je od środowiska rówieśników co prowadzi do różnorodnych konfliktów ze światem  zewnętrznym.. Dlatego, już jako dzieci, potem jako dorośli – nierzadko wymagają specjalistycznego wsparcia psychologicznego lub psychiatrycznego.


CDN
« Ostatnia zmiana: 22 Wrzesień, 2024, 22:14 wysłana przez NNN »
Nie walczę z organizacją, ja się przed nią bronię, jestem jej ofiarą!
Droga jest mi moja wolność.


Offline NNN

Odp: Świadkowie Jehowy twierdzą, że doświadczają ostracyzmu!
« Odpowiedź #8 dnia: 25 Wrzesień, 2024, 21:57 »
6. BIP …Korzystamy z Internetu, mediów społecznościowych, chodzimy do kina, oglądamy telewizję i czytamy książki oraz prasę.
   - I to jest półprawda, żeby nie powiedzieć, iż BIP dopuszcza się ordynarnej manipulacji. Trzeba stwierdzić tutaj, że przez wiele lat korzystanie z tych dobrodziejstw cywilizacyjnych było mocno ograniczane, wręcz zakazywane. Zarówno telewizja, jak i kino, Internet to były „narzędzia szatana”. Do dzisiaj do nich wierni mają ograniczany dostęp i mają bardzo wybiórczo korzystać z nich, pod takim strachem, żeby zawsze zastanawiali się kogo wpuszczają do swojego domu, bo i w ten sposób „mogą być pod wpływem złego towarzystwa”. Internet bardzo był demonizowany, aż do czasu pojawienia się strony Jw.Org. Niektóre starsze osoby do dzisiaj korzystają tylko z tej strony, natomiast młodzi po wielu latach w zasadzie  praktycznie wymusili na liderach kultu zgodę na czynny udział w mediach społecznościowych, poprzez wcześniejszy „nielegalny”, ale masowy w nich udział. Jednak za wchodzenie na strony  tak zwane odstępcze, od zawsze grozi wywalenie z kultu i napiętnowanie poprzez  traktowanie każdego takiego „karaniem ciszą”, czyli „wykluczeniem społecznym”, nazywanym także izolacją społeczną. Takiemu nawet nie mówi się dzień dobry.

Do dzisiaj nadal pewne książki są zakazane, jak np. książka „Paście trzodę Bożą”, która jest tylko dla starszych zborowych, czy książki dla pionierów i misjonarzy. Znam także osoby, które wyleciały karnie z kultu za przynoszenie na zebranie i cytowanie w swoich wypowiedziach z Pisma Świętego,  innych przekładów, a nie z przekładu Nowego Świata, czyli świadkowego, tylko tego zatwierdzonego przez  ich ciało rządzące  do egzegezy na zebraniach. Na komitecie sądowniczym zapytano delikwenta, dlaczego nie lubi Przekładu Nowego Świata. Wiele osób wyrzucono za czytanie książki byłego członka Ciała Kierowniczego Rajmonda Franza pod tytułem „Kryzys sumienia”, albo  jego drugiej „W poszukiwaniu chrześcijańskiej wolności”. Jedną osobę, którą znam wyrzucono z kultu tylko dlatego, że na forach społecznościowych zamieściła zdjęcie swojego regału z książkami, gdzie okazało się, że wśród innych książek jest też „Kryzys sumienia”. Wszystkie książki napisane przez byłych świadków są zakazane, a oni są nazywani odstępcami i są unikani jak trędowaci.
    Międzynarodowe korporacje powiązane jakoś biznesowo z przywódcami kultu, a drukujące dotychczas dla Świadków Jehowy miliony ton literatury papierowej po 2000 roku prawie całkowicie z tego zrezygnowały, uruchamiając studia telewizyjne i zakładając tak zwaną telewizję JW Broadcasting, gdzie nawiedzeni telewizyjni kaznodzieje spod znaku Ciała Kierowniczego i ich „pomocnicy” non stop są obecni na zebraniach religijnych, kongresach i w domach prywatnych wiernych. Wszystko to się odbywa w postaci bardzo uzależniającego „ nauczania obrazkowego” i każdy Świadek Jehowy jest więc już dawno uzależniony od wszelkiej maści elektronicznych odtwarzaczy, telebimów, smartfonów, tabletów, laptopów i innych elektronicznych gadżetów.  Większość już na nic nie ma czasu, nie umie już nic znaleźć w Biblii papierowej, jeżeli coś czyta, to tylko na ekranach i 99% to materiały rodzimego kultu, nie znajdując już czasu ani na kino, ani na książkę. Wszystko co im potrzeba do wielbienia ich Boga Jehowy mają w urządzeniach elektronicznych, zapominając, że one są przecież wytworem tego znienawidzonego przez nich „starego, zepsutego świata” i jak on upadnie, to razem z ich telewizją internetową.

   W 2008 roku  przywódcy z ciała rządzącego Świadkami Jehowy wydali dwustronicowy traktat mający służyć celom werbunkowym zatytułowany Czy chciałbyś poznać prawdę. Już na pierwszej stronie piszą tak:

 W bibliotekach i księgarniach znalazłbyś tysiące książek rzekomo zawierających rzetelne odpowiedzi. Ale wiele podręczników zaprzecza sobie nawzajem. Inne w danym momencie wydają się aktualne, lecz wkrótce trzeba je rewidować lub zastępować nowymi.
Czy takie nauczanie zachęca członka kultu do sięgania po jakąkolwiek książkę? Czy uczy zaufania dzieci i ich rodziców do podręczników szkolnych?

A tymczasem wkrótce po roku 2008 zaczęli sami masowo rewidować swoje publikacje, zmieniać ich wygląd i treść, usuwając ich stare pliki z wersji elektronicznych, mało tego, posunęli się nawet do niszczenia wersji papierowych w niszczarkach lub je spalając w piecach co, albo w ogniskach w przydomowych ogródkach. Posunęli się nawet do niszczenia swojego wydania „Chrześcijańskich Pism Greckich w Przekładzie Nowego Świata” drukowanego Nowego Testamentu w Polsce z 1994 roku. A w roku 2024, wydali właśnie całe Pismo Święte kolejny raz zrewidowane i z tym rewidowaniem wcale się nie kryją. Widocznie ta kłamliwa dwubiegunowość Ciała Kierowniczego Świadków Jehowy wcale im nie przeszkadza, a szeregowi głosiciele tej organizacji muszą mieć bardzo słabą pamięć.

 List do wszystkich Gron Starszych z 17 listopada 2012 roku dotyczący niszczenia starszych publikacji zmagazynowanych w zborze, drukowany na papierze firmowym, który tak naprawdę uruchamia działania, by zrobiło się miejsce w zborach na prywatną literaturę przynoszoną z domów wiernych, z nadrukiem:
 Chrześcijański Zbór Świadków Jehowy 05-830 Nadarzyn, ul. Warszawska 14, tel. (22) 739-16-00, fax (22) 739-17-00  podpisany pod treścią: „Wasi bracia” i poniżej: Chrześcijański zbór Świadków Jehowy.

 ( https://wtsarchive.com/letter/20121117-p_dot-niszczenia-starszych-publikacji-zmagazynowanych-w-zborze )

Parę cytatów:
Zauważyliśmy jednak, że niektóre zbory wciąż mają nadmiar starszych publikacji, które prawdopodobnie nigdy nie zostaną wykorzystane. Aby pomóc zborom znajdujących się w takiej sytuacji, udostępniamy nowy formularz ‘Lista publikacji zatwierdzonych do zniszczenia’ (S-60). Lista będzie co pewien czas aktualizowana. (podkreślenie autora opracowania).
                 
                       („Lista publikacji zatwierdzonych do zniszczenia” )

 Kolejny list z 10 września 2014 roku do wszystkich zborów dotyczy osobistych zapasów literatury. Również napisany na papierze firmowym, z identycznym nadrukiem jak poprzedni, którego treść tak naprawdę jest skokiem na prywatne zapasy literatury znajdujące się w domach wiernych, za które zapłacili oni ze swoich poborów.

   ( https://wtsarchive.com/letter/20140910-2-p_dot-osobistych-zapasow-literatury )

Parę cytatów:
W sytuacji, gdy treść danej publikacji zostaje zrewidowana, zazwyczaj wykorzystuje się bieżący zapas jej starszych wydań, a dopiero później korzysta się z tych nowszych. Zmniejszenie zapasów literatury zgromadzonej w zborach lub w domach przyczyni się do tego, że w służbie kaznodziejskiej będzie można szybciej korzystać ze zrewidowanych wydań publikacji. W związku z tym z przyjemnością informujemy, że w przyszłości zostaną wydane zrewidowane książki  ‘Czego naprawdę uczy Biblia’ i ‘Trwajcie w miłości Bożej’. W publikacjach tych zostanie uwzględnione nasze aktualne zrozumienie prawd biblijnych. Ponadto w treści książki te będą się odwoływać do zrewidowanego angielskiego wydania ‘Pisma Świętego w Przekładzie Nowego Świata’. (podkreślenia – autor opracowania).

  Zastanówmy się, ile razy można zrewidować Pismo Święte żeby ono nadal zachowywało "prawdę biblijną"? Co to znaczy "nasze aktualne zrozumienie prawd biblijnych"? To znaczy, że poprzednie zrozumienie nie było aktualne? A jak nie było aktualne, to znaczy że było nieprawdziwe, czy teraz jest uznawane za nieprawdziwe? A czy to dzisiejsze już z aktualizowane, czy zrewidowane, czy zreinterpretowane po raz kolejny "zrozumienie prawd biblijnych" pozostaje nadal "prawdą" w zrozumieniu nie ludzkim, jakie posiada niewątpliwie CK, ale "biblijnym" i "Bożym"?  Czy Pismo Święte Świadków Jehowy wielokrotnie rewidowane jest jeszcze nadal Pismem Świętym?   

W książce "Manipulacja Biblią" (praca zbiorowa pod redakcją Wojciecha Macieja Stabryły. Maternus Media 2011), właśnie Pan Stabryła na stronie 216 pisze tak:

Współczesna biblistyka ma charakter interdyscyplinarny i posiłkuje się nie tylko najnowszymi osiągnięciami filologii czy teorii literatury, ale także historią, archeologią, a nawet psychologią i socjologią, aby wymienić tylko niektóre dyscypliny ją wspierające. Podstawowym błędem interpretatorów Biblii w środowisku Świadków Jehowy jest całkowite ignorowanie gatunków literackich obecnych w Piśmie Świętym. Każdy tekst musi być interpretowany zgodnie z prawami gatunku literackiego, w jakim został napisany. (...) Zignorowanie tak podstawowej zasady interpretacji tekstu nie może pozostać bez wpływu na to, jakie wnioski końcowe wyciąga się z niego samego czy Biblii jako całości. Co więcej, choć Biblia wydaje się być obecna w życiu Świadków Jehowy, to traktowana jest ona wyłącznie instrumentalnie, tj. jako uzasadnienie przyjmowanych tez. W momencie, gdy tekst stanowi problem interpretacyjny  i zdaje się przeczyć przyjmowanym tezom, dokonuje się jego "reinterpretacji" czy zmiany (często właśnie na etapie tłumaczenia), tzn. ucieka się do swoistego podstępu, a to jest już czysta manipulacja. 

Uczciwość tłumacza- interpretatora Biblii wymaga, aby przez swoją pracę wprowadził czytelników w świat tekstu, a także, aby wprowadził ów tekst w świat czytelnika. To dwubiegunowe zadanie nie jest łatwe. Wymaga ono nie tylko gruntownych studiów i przygotowania, ale wiąże się ono także z ogromną odpowiedzialnością, aby ten, kto bierze do ręki przekład nie został podstępem wprowadzony w świat, który kreuje dla niego jedynie sam tłumacz. (podkreślenia autor opracowania). 

A może jest tak, że Ciało Kierownicze przewodząc i nauczając Świadkom Jehowy wymyśliło taką furtkę, nazywając ją nowym, lub jaśniejszym światłem, aby ukryć fakt używania forteli psychomanipulacyjnych i wybiegów, a to wszystko po to, aby mózgi prostych głosicieli nie zauważały zwykłej żonglerki  „Słowem Bożym” z ich strony, kiedy czas i życie boleśnie zweryfikuje ich wykładnię i kompetencje do bycia autorytetami w dziedzinie zastępowania Boga i Jego Syna w zapewnianiu swoim prawdziwym naśladowcom… stałego dopływu aktualnego pokarmu duchowego przez cały okres dni ostatnich?

  Dosłownie dwa dni po wpisaniu do tego opracowania powyższego cytatu W. M. Stabryły przeglądałem  Kwartalnik Informacyjno – Profilaktyczny „Sekty i Fakty” (Nr 35; z 2/2008) i na stronie 24-27 znalazłem opracowanie Pana Stabryły pod tytułem: Narzędziowe użycie Biblii u świadków Jehowy, które kończy się takimi słowami, a których nie ma w książce:

   Niestety ‘Biblia Nowego Świata’ prowadzi czytelnika nie tam, gdzie chciał zaprowadzić go autor, ale w miejsce, które wybrało dla niego Towarzystwo Strażnica.



-A jak twierdzi Ciało Kierownicze Świadków Jehowy Towarzystwo Strażnica jest ich narzędziem. Do czego?


 CDN
« Ostatnia zmiana: 27 Wrzesień, 2024, 21:46 wysłana przez NNN »
Nie walczę z organizacją, ja się przed nią bronię, jestem jej ofiarą!
Droga jest mi moja wolność.


Offline NNN

Odp: Świadkowie Jehowy twierdzą, że doświadczają ostracyzmu!
« Odpowiedź #9 dnia: 26 Wrzesień, 2024, 15:29 »
    O co tak naprawdę chodziło w tym krętactwie z nagminną „reinterpretacją i rewidowaniem” kolejnych książek i Biblii w organizacji świadków? O starszą literaturę, której nowe wersje już się drukowały lub były już składowane na paletach w przepastnych magazynach drukarń. Należało usunąć z tych starszych jak najwięcej egzemplarzy, aby nie służyły jako dowód na całkowicie niestabilną wykładnię Pisma Świętego serwowaną przez przywódców i przyzwyczajania wiernych do ciągłych zmian, do tak zwanego „nowego, jaśniejszego światła od Jehowy”. W tym okresie zmiany w doktrynie Świadków Jehowy następowały tak szybko, że w magazynach jeszcze były całe palety starej literatury, a już trzeba było znaleźć miejsce na te nowe, zrewidowane. Dochodziło do tego, że zatrzymywano przez jakiś czas te nowe, aby wypchnąć do wiernych i do ludzi spoza kultu te stare. Na porządku dziennym było nawet tak, że jednocześnie proponowano ludziom spoza kultu starą i nową wersję „biblijnego słowa od Jehowy”, aby tylko wypchnąć to wszystko poza organizację.

Tak było na przykład z książką do werbowania konwertytów, z jej starą wersją Czego naprawdę uczy Biblia  i z nową wersją Czego nas uczy Biblia. Najpierw przytrzymano tę zrewidowaną i powiedziano, że dostaną je zbory dopiero wtedy jak  rozpowszechnią tę starą wersję, a potem się okazało, że nie tak łatwo jest wpychać przy stojakach przechodniom ani starej ani nowej, więc później obie były naraz do wzięcia. To było bardzo dziwne szczególnie z tego powodu, że w kulcie Świadków Jehowy jest nauczane, iż Jehowa zsyła „aktualny pokarm duchowy na czas słuszny w okresie dni ostatnich”, poprzez tak zwane Ciało Kierownicze, a tutaj proponowano jednocześnie „stare światło” wraz z „nowym światłem”, jedne świętsze od drugiego. To chyba był pierwszy taki przypadek w organizacji świadków, że naraz, jednocześnie, można było porównywać, w czym Jehowa tak naprawdę w krótkim czasie zmienił swe zdanie. I w tym momencie ciśnie się na usta pytanie, kto wtedy był odpowiedzialny za tę szopkę? Jehowa czy jego organizacja? Jakby nie było, to te fakty udowadniały, że tak naprawdę jest nieważne jakim „światłem” karmisz się głosicielu, jeśli jesteś nadal wierny Jehowie (czytaj: – jeśli nadal jesteś wierny tym ludziom, w których ręce  na swoje nieszczęście nieopacznie powierzyłeś swoje dobro i  swojej rodziny). Wyraźnie więc było widać, że przywódcom zależy tylko na wypchaniu do ludzi starych, nieaktualnych już egzemplarzy, by nie stracić na tym finansowo. Prawdopodobnie chodziło też o to, że drukarnie już wiedziały, że organizacja świadków rezygnuje z papierowych publikacji na rzecz elektronicznych, już może kupiec na maszyny czekał, terminy uciekały, więc na tak zwany „gwałt” drukowano zamówione całe tony literatury, zapychając wszelkie magazyny, a potem robiono również „na gwałt” miejsce po zborach.
 
   To rewidowanie publikacji i książek po obu stronach „barykady” różni się tym, że na całym świecie jest to uznawane za normalne zjawisko i wiadomo z jakich przyczyn, nikt tego nie ukrywa, ale u Świadków Jehowy do niedawna funkcjonowało jako tabu, organizacja aż tak się tym nie chwaliła. Ciało rządzące od zarania co trochę musiało rewidować daty, wierzenia i doktryny serwowane wiernym, bo się nic nie sprawdzało w praktyce, ale ukrywało to pod płaszczykiem „nowego, jaśniejszego światła”, pochodzącego rzecz jasna od samego boga Jehowy. Wobec czego sami uważali się za niewinnych. Jak się to mówi, „siła wyższa”. Po roku 2000 wymarli poprzedni przywódcy, a wraz z nimi ich „prawdy”. Następcy musieli zrewidować wszystkie dotychczasowe doktryny, nazywając ten proces „stałym dopływem aktualnego pokarmu duchowego” (Strażnica z 15 lipca 2013 r. s.25 ak. 20). Oczywiście to wszystko pociągało za sobą przymus  rewidowania wydawnictw, albo drukowania całkiem nowych. Był taki okres, że do wydawnictw papierowych dodrukowywano fragmenty zrewidowane i wierni mieli obowiązek wklejania ich do tekstu. Jednak świadkowi głosiciele zawsze to  ukrywali, tej „dobrej nowiny” nie rozgłaszano, wobec czego można było za to co sami masowo robili bezkarnie krytykować świat. Ale ci wstrętni „odstępcy” (byli świadkowie) coraz częściej ujawniają te zjawiska i za to są bardzo nienawidzeni przez liderów z CK.

Sprawa rewidowania książek w kulcie świadków przypomina więc „metodę Kalego”. Kali ukraść wołu – to dobrze. Ale jak Kalemu ukraść wołu - to już jest źle, tego tobie nie wolno robić. Ostatnio sprawę „rozwiązały” materiały elektroniczne, które liderzy świadków masowo rewidują, czyniąc to prawie niezauważalnie dla ogółu, więc nadal bezkarnie mogą o to samo krytykować „ten zły świat”.

CDN
« Ostatnia zmiana: 26 Wrzesień, 2024, 15:34 wysłana przez NNN »
Nie walczę z organizacją, ja się przed nią bronię, jestem jej ofiarą!
Droga jest mi moja wolność.