Świadkowie Jehowy - forum dyskusyjne

DYSKUSJE DOKTRYNALNE => BIBLIA - DYSKUSJE..... => Wątek zaczęty przez: Nadaszyniak w 26 Styczeń, 2020, 20:48

Tytuł: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Nadaszyniak w 26 Styczeń, 2020, 20:48
(mtg): Jak było z porodem Marii - matki Jezusa trudno dzisiaj powiedzieć. Możemy się tylko domyślać.
Wydawałoby się, że wystarczy sięgnąć do najlepszego źródła, jakim są Ewangeliści. Wszak piszą oni wyraźnie o zwiastowaniu, poczęciu.
A jednak Ewangelie, które dotarły do rąk pierwszego chrześcijańskiego historyka Euzebiusza z Cezarei (lata 270-310), nic nie mówiły o tak drobnym incydencie jak same narodziny Chrystusa i okolicznościach im towarzyszących.
Dopiero później uzupełniane, poprawiane, korygowane i rozszerzane stworzyły wiele opowieści związanych z narodzinami Jezusa. Początkowo po prostu traktowały fakt samego porodu, jako coś bez specjalnego znaczenia dla istoty religii chrześcijańskiej.
Nawet Ewangelie bardzo się różnią pod tym względem pomiędzy sobą. Marek i Jan nie zajmuje się wcale tym tematem, a Łukasz i Mateusz – każdy mówi inaczej. Najobszerniej podejmuje to zagadnienie Mateusz.

Rzecz dzieje się w Betlejem, gdyż w Nazarecie Józef i Maria zamieszkali dopiero po powrocie z Egiptu (Mat. 1,19). Po zaślubinach Marii z Józefem wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się ona brzemienną. Mąż jej Józef, który był człowiekiem prawym nie chciał narażać jej na zniesławienie. Zamierzał, więc oddalić ją potajemnie z domu. Gdy powziął tę myśl anioł pański ukazał mu się we śnie i rzekł: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło (Mat. 1,20).
Łukasz w swojej Ewangelii powiedział inaczej. U niego -  nie do Józefa, tylko do Marii przychodzi anioł i nie w Betlejem, tylko w Nazarecie. To ona wyraziła wątpliwość, czy aby ciąża jej mogła nastąpić. Więc kiedy Anioł Gabriel zwiastował zmieszała się... i rzekła do anioła: Jakże się to
stanie, skoro nie znam męża? (Łuk. 1,34).

Widocznie nie tylko Maria miała wątpliwości, miał je również Łukasz. Obawiał się, że nikt w tak mało prawdopodobną historię nie uwierzy. Na wszelki, więc wypadek, aby utwierdzić wiernych w przekonaniu, po prostu dla przykładu, przytoczył inny podobny przypadek. Krewna Twoja, Elżbieta - powiedział anioł - poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu, ta, która uchodzi za niepłodną (Łuk.1,36.). Wypowiedź ta dotyczy Elżbiety, matki Jana Chrzciciela, której poród odbył się także z „Ducha Świętego i za sprawą tegoż Anioła Gabriela".

Należy sobie uświadomić, że cała historia o dziewiczym porodzie stworzona była znacznie później, jako potrzeba ochrony Jezusa przed skalaniem. Dziewiczy poród, bowiem dodawał glorii i splendoru.
Tak z popełnianych błędów powstają legendy, pielęgnowane przez ludzi dla tych lub innych celów. W tym przypadku celem było wyróżnienie i uświetnienie narodzin Jezusa.
Nie był on wcale w historii świata pierwszym, ani też jedynym, co się z dziewicy narodził - Wielka bogini Egiptu Izis urodziła Horusa także jako dziewica, jej statuę z niemowlęciem na ręku obnoszono przez parę pokoleń w uroczystych procesjach.
W Denderach, świątyni boga Hetora widniało malowidło przedstawiające kobietę z dzieckiem w ramionach (dziś w Paryżu). Napis głosił, że jest to dziewica-matka.
Na murach egipskiego Luxoru widnieje napis, że jej budowniczy, faraon Amenefis III, urodził się z dziewicy.
Listę takich lub innych dziewiczych porodów możemy dziś mnożyć w nieskończoność.

Kiedy rozważamy sprawę narodzin Chrystusa zgodnie z wszelkimi zasadami anatomii i fizjologii, to należy wspomnieć, że Maria, matka Jezusa, urodziła potem kolejne dzieci, które przyszły na świat w sposób normalny, bez żadnego zwiastowania i pomocy sił nadprzyrodzonych.

Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Roszada w 12 Grudzień, 2022, 11:26
Jeśli uważasz to za legendy to po co takie obszerne dywagacje?
Po co dywagować, nad czymś, co nie miało wcale miejsca. ;D

Niewierzący wpadają w swoje sidła, uwiązani są do Biblii i dowartościować chcą Biblią swoją decyzję w kwestii niewiary. :)
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: blossom w 12 Grudzień, 2022, 12:25
Jeśli uważasz to za legendy to po co takie obszerne dywagacje?
Po co dywagować, nad czymś, co nie miało wcale miejsca. ;D

Niewierzący wpadają w swoje sidła, uwiązani są do Biblii i dowartościować chcą Biblią swoją decyzję w kwestii niewiary. :)

Pan, Panie Roszado, nie wierzy w religię świadków Jehowy, a jednak dywaguje Pan nad nią dniami i nocami.

Cytuj
A jednak Ewangelie, które dotarły do rąk pierwszego chrześcijańskiego historyka Euzebiusza z Cezarei (lata 270-310

Ciekawy temat. Czy to są faktycznie najstarsze relacje o dziewiczym poczęciu Jezusa? Nikt z pisarzy wczesnochrześcijańskich wcześniej o tym nie wspominał?
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Roszada w 12 Grudzień, 2022, 12:38
A kto powiedział, że ja nie wierzę w religię ŚJ?
Gdzie ja tak napisałem?
Tu nie trzeba wierzyć, ona istnieje.

To nie jest przedmiot wiary, tylko historii.
Mylisz pojęcia. ;D
Cytuj
Nikt z pisarzy wczesnochrześcijańskich wcześniej o tym nie wspominał?
Oj Izajasz pisał już. Wszyscy na nim się opierali i na faktach, łącznie z Ewangelistami.
Nie słuchaj Nadaszyniaka, bo nie ma pojęcia, a chce tylko obśmiać. ;)
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Turbulent_Business w 12 Grudzień, 2022, 12:52
Mylisz pojęcia. ;DOj Izajasz pisał już. Wszyscy na nim się opierali i na faktach, łącznie z Ewangelistami.
Nie słuchaj Nadaszyniaka, bo nie ma pojęcia, a chce tylko obśmiać. ;)

Czy moglbym prosic o konkretna wypowiedz Izajasza? (werset). W celach edukacyjnych.

Jesli zamierzasz odpowiedziec "to sobie poszukaj", to prosze nie odpisuj wcale:) Grzecznie zapytalem:)
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Turbulent_Business w 12 Grudzień, 2022, 13:06
Najbardziej znany werset przytaczany w NT. Toż to analfabetyzm biblijny, jak ktoś o takie rzeczy pyta. ;D
Daj sobie spokój z Biblią. Masz prostsze książki :).

Jak juz kiedys pisalem NT za bardzo mnie nie interesuje (Pisze NT, bo mowimy o odnosnikacj do ST w NT). Za malo zabojstw, gwaltow na zlecenia i bez zlecenia tez. Nie wiem totez pytam, bo temat mnie akurat zainteresowal... Podobno nie ma glupich pytan, ale chyba nie z Toba drogi Roszado.

Ale masz racje, przerzuce sie na cos prostszego. Zaczne od tego artykulu:

https://ohme.pl/lifestyle/jak-sobie-radzic-z-chamstwem-krotki-pozytywny-poradnik/

Szczegolnie skupie sie na podtytule "Po pierwsze" i "Po czwarte", bo skad w Tobie tyle goryczy ("Po trzecie") to nawet nie bede probowal zgadywac...
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Turbulent_Business w 12 Grudzień, 2022, 13:31
Żadnej goryczy, ale ma co robić na grupie exŚJ na face i na swoim profilu.

Wystarczy zwykła znajomość proroctw ze ST.
O Izajaszu mówi się że to protoEwangelista.

Czyli mowimy o Izajasza 7:14. Doedukowalem sie (tylko troszke - glebiej moze kiedys w to wnikne - czekam na wysmianie). I przeczytalem caly rozdzial dla kontekstu. I ponownie okazuje sie, ze proroctwa NT sa w 99% powyrywaniem z kontekstu losowych pism ST.  I za Chiny nie widze Ci ja tam wzmianki o Jezusie. Dla mnie jest to wyrwane z kontekstu, ktory pieknie wyjasnia werset 16:

Gdyż zanim chłopiec nauczy się odrzucać złe, a wybierać dobre, kraj, przed którego obu królami drżysz, będzie spustoszony. (BW)

Laczac kontekst Biblijny z kontesktem historycznym:

Emmanuel – symboliczne imię (z hebrajskiego 'immanu 'el – Bóg jest z nami), przypisywane przez proroka Izajasza chłopcu, którego królowi Achazowi miała urodzić młoda kobieta (Iz 7,14) w momencie poważnego zagrożenia dynastii. W chwili wygłoszenia proroctwa król Damaszku, Resin, i król Izraela, Pekach, oblegli Jerozolimę w ramach toczącej się wojny syro-efraimskiej. Emmanuel miał być znakiem Bożej łaski wobec Achaza, skutkującej niepowodzeniem koalicji.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Emmanuel#cite_note-wagner2009-1

W sumie nie widze potrzeby wnikania w ten temat glebiej, bo zeby to "przypasowac" do Jezusa potrzeba czegos, co znienawidzilem : "reinterptejaci / interpretacji". Takie mam zdanie, Ty sobie miej jakie chcesz i zyjmy sobie dalej po swojemu bez dalszych uniesien.

Zakonczylem. Jesli chcesz, smialo mnie mozesz dalej obrazac. Zastosuje zasade "po czwarte" wedlug Ksiegi Przypadkowego Bloga 1:4
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Roszada w 12 Grudzień, 2022, 13:55
Po co głupa palisz i pytasz o to co wiesz i wiesz lepiej niż ja. ;D
Wiesz też lepiej od interpretatorów z I w.
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: blossom w 12 Grudzień, 2022, 14:42
Mylisz pojęcia.

Nie mylę pojęć. Stosuję skróty myślowe.
Może jednak w takim razie wytłumaczę, co mam na myśli...
Niewierzący - nie może pisać o wierze. Zatem pozostaje pytanie, czy osoba, która nigdy świadkiem Jehowy nie była, może o nich pisać?
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Roszada w 12 Grudzień, 2022, 14:45
Cytuj
Zatem pozostaje pytanie, czy osoba, która nigdy świadkiem Jehowy nie była, może o nich pisać?

Nie może. :-\
Ja się wyłamałem, jako jedyny.
Bo Andryszczak ma choć żonę ŚJ.

Ja tylko miałem sąsiada ŚJ przez wiele lat, siedziałem w ławce w szkole ze ŚJ i znam ich od roku 1973, czyli prawie 50 lat.
No i mam całą literaturę polską od 1908 r. i angielską ŚJ od 1877 r.
Nie mam więc żadnych uprawnień do pisania o nich.
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Gremczak w 12 Grudzień, 2022, 18:51
(mtg): Jak było z porodem Marii - matki Jezusa trudno dzisiaj powiedzieć. Możemy się tylko domyślać.

Ludzie prześcigają się w pomysłach.
Zakładając ,że ona istniała, poród nastąpił tak samo jak każdego innego człowieka.
Chyba ,że była cesarka ale w tamtych czasach mało prawdopodobne,
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Turbulent_Business w 12 Grudzień, 2022, 20:58
Panie Roszado,

Dziekuje za wyczerpujaca dokladna odpowiedz na poziomie. Dobrze jest sie od Pana uczyc:)

Ci pierwszowieczni "interpretatorzy", a raczej re-interpretatorzy zyli 700 lat po rzekomym spisaniu slow Izajasza:) Co sie w 10 lat moze stac z doktryna to kazdy z nas dobrze wie:) Pana szczegolowa odpowiedz mnie nie przekonuje, ale ona chyba miala na celu bardziej mnie wysmiac niz czegos nauczyc, czyz nie ;)?

Na bardzo celna riposte uzytkowniczki Blossom odpowiedzial Pan zupelnie odkrecajac kota ogonem;)

Jako, ze jedynym i slusznym argumentem na temat Iz 7:14 jest moja niewiedza i i palenie glupa, niechze tak bedzie, musze uznac to za argument ostateczny, niekwestionowalny i w 100% uznaje Panska wyzszosc w temacie. Dziekuje jeszcze raz za poswiecony czas:)
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Roszada w 12 Grudzień, 2022, 21:03
Mówimy innymi językami i się nie dogadamy.
Ja ciebie nie zaczepiam, a Ty szukasz swary. ;D

Nie zajmuję się latami 700
Mnie interesują wieki I-III i mam wszystkie pisma z tego czasu.
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Roszada w 12 Grudzień, 2022, 21:57
Zablokowałem jednego dziada z tego forum. :)
Będzie spokojniej. ;)
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Turbulent_Business w 12 Grudzień, 2022, 22:06
No to mamy znowu konsensus amerykanskich naukowcow. Niech i tak bedzie ze sie nie dogadamy nigdy. To chociaz sie tolerujmy na wzajem i okazujmy sobie ( chociaz pisemny, mysl co chcesz) szacunek. Chociaz jego namiastke.

PS. Prowokuje - czesto - tak. Ale tylko w tematach w ktorych jako pierwszy kpisz z innych. Nie jestem w stanie tego zaakceptowac i strasznie mnie to boli, zwlaszcza gdy robi to osoba z takim dorobkiem (ktory w tematyce swiadkow szczerze doceniam)

W tym temacie chcialem szczerze poznac punkt widzenia innej osoby tam gdzie sam nie widze w tekscie sensu. Może mi cos umknelo. Ale OK sam poszukam

PS 2. Jesli to nie mnie zablokowales (a jesli to ja to chcialbym chociaz wiedziec:):)) to postaram sie bardziej trzymac tematu watkow i nasze dwa swiaty zamkne w szafce bo nie ma sensu ich trzymac na biurku
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Gostek w 13 Grudzień, 2022, 09:44
Zablokowałem jednego dziada z tego forum. :)
Będzie spokojniej. ;)

Chętnie bym się dowiedział, kto jest  lub był tym dziadem...!? 😇
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Roszada w 13 Grudzień, 2022, 12:05
Chętnie bym się dowiedział, kto jest  lub był tym dziadem...!? 😇
Przecież nie Ty. :)
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: blossom w 13 Grudzień, 2022, 15:16
Ogólnikowe informacje można znaleźć tutaj https://www.britannica.com/biography/Mary-mother-of-Jesus
Cytuj
The Apostles’ Creed appears to teach at least the virginitas in partu when it says “born of the Virgin Mary.” Although this teaching about how Mary gave birth to Jesus occurs for the first time in the 2nd-century apocryphal, or noncanonical, Protevangelium of James, its origins and evolution are not easy to trace, and Roman Catholic and Protestant historians have come to contradictory conclusions.
Cytuj
Chociaż ta nauka o tym, jak Maria urodziła Jezusa, pojawia się po raz pierwszy w apokryficznym lub niekanonicznym Protevangelium Jakuba z II wieku, jej pochodzenie i ewolucja nie są łatwe do prześledzenia, a historycy rzymskokatoliccy i protestanccy doszli do sprzecznych wniosków .
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Roszada w 13 Grudzień, 2022, 16:36
Jakieś wyrwane i skrajne opinie przedstawiasz.
Ja sam czytałem i mam teksty napisane wg nauczania kościoła, a nie wg apokryfu:

Klemens Aleksandryjski (ur. 150) pisał, że Maryja po urodzeniu Jezusa pozostała nadal dziewicą:

„po urodzeniu Dzieciątka, gdy była doglądana przez położną, jak powiadają niektórzy, znaleziono ją dziewicą. (...) ‘Ona urodziła i nie urodziła zarazem’ - mówi Pismo - ponieważ poczęła z samej siebie, nie z kontaktu z mężczyzną” („Kobierce” VII:93,7-94,1).

Arystydes (140 r.) uczył podobnie:

„Ze świętej Dziewicy urodzony bez nasienia i bez naruszenia [jej] przyjął ciało” („Apologia” 2-tekst syryjski).

Ireneusz (ur. 130-140) zaś podawał:

„Tego znaku człowiek [król Achaz] w ogóle nie żądał (por. Iz 7:12) i w ogóle nie liczył, że dziewica pozostając dziewicą ‘pocznie i porodzi syna’, że ten syn będzie ‘Bogiem z nami’.” („Przeciw herezjom” 3:19,3).

Orygenes (ur. 185) o stałym dziewictwie Maryi pisał:

„Słuszną rzeczą jest uznać w Jezusie pierwociny dziewictwa dla mężczyzn, a w Maryi dla kobiet” (Comm. in Matth. 10,17; por. „Homilie o Ewangelii św. Łukasza” 7:4 i „Komentarz do Ewangelii św. Jana” fragment 31,
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Turbulent_Business w 13 Grudzień, 2022, 17:38
Blossom skupila sie na zbadaniu pochodzenia interpretacji o niepokalanym poczeciu (chyba tak to sie fachowo nazywa)  i jej poczatkach w antycznej literaturze sprzed czasow Chrzescijanstwa natomiast Ty drogi Roszado na I/II wiecznej interpretacji ojcow Kosciola. Tak sie nie dogadacie:)
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Mahershalalhashbaz w 13 Grudzień, 2022, 17:45
Niewierzący wpadają w swoje sidła, uwiązani są do Biblii i dowartościować chcą Biblią swoją decyzję w kwestii niewiary. :)

Uwiązani są ci którzy wierzą w "boskie natchnienie" świętej książki. Oni się muszą nieźle nagimnastykować intelektualnie żeby uzasadnić jej boskie autorstwo mimo niezliczonych absurdów i głupot jakie ona zawiera. Niewierzącemu wystarczy wskazać te absurdy palcem i już nic nie musi uzasadniać.
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Roszada w 13 Grudzień, 2022, 17:47
Uwiązani są ci którzy wierzą w "boskie natchnienie" świętej książki. Oni się muszą nieźle nagimnastykować intelektualnie żeby uzasadnić jej boskie autorstwo mimo niezliczonych absurdów i głupot jakie ona zawiera. Niewierzącemu wystarczy wskazać te absurdy palcem i już nic nie musi uzasadniać.
Wierzący nic nie muszą, bo się kierują wiarą, jak samo określenie mówi.
Mają za sobą 2000 lat wiary.
Mylisz więc pojęcia. :)
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Mahershalalhashbaz w 13 Grudzień, 2022, 19:05
Ja bym powiedział że ludzie nie wierzący w Jezusa mają za sobą 2000 lat obserwacji jak najpierw ten rzekomy "syn boga" dał się im sponiewierać i zabić jak najgorszy przestępca a potem miał zaraz wrócić i zrobić swoim wrogom jesień średniowiecza po czym się nigdy więcej nie pojawił na tej planecie. Tak że póki co jest 1:0 dla niewierzących.
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Roszada w 13 Grudzień, 2022, 19:10
Jesteś bardziej sfrustrowany niż wierzący. Ty nic nie tracisz, a o moją stratę się zamartwiasz? :)
Głowa do góry.
Jak Boga nie ma ja nic nie stracę, tak jak i Ty.
A tak samo bym żył, jakby Boga nie było. :)
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Nadaszyniak w 13 Grudzień, 2022, 19:18
Ja bym powiedział że ludzie nie wierzący w Jezusa mają za sobą 2000 lat obserwacji jak najpierw ten rzekomy "syn boga" dał się im sponiewierać i zabić jak najgorszy przestępca a potem miał zaraz wrócić i zrobić swoim wrogom jesień średniowiecza po czym się nigdy więcej nie pojawił na tej planecie. Tak że póki co jest 1:0 dla niewierzących.
(mtg): dobrze, że co poniektórzy  nie wierzą w ''skarabeusza'' w połączeniu z ''KL'' w tedy  byłyby to prawdziwe wielkie, wielgaśne ''pisanki"  >:D >:D
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Roszada w 13 Grudzień, 2022, 19:20
(mtg): dobrze, że co poniektórzy  nie wierzą w ''skarabeusza'' w połączeniu z ''KL'' w tedy  byłyby to prawdziwe wielkie, wielgaśne ''pisanki"  >:D >:D
Jedni za to w gówno wierzą, jak to się mówi. ;D
Jako wymiennik niewiary. ;)
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Nadaszyniak w 13 Grudzień, 2022, 21:07
Jedni za to w gówno wierzą, jak to się mówi. ;D
Jako wymiennik niewiary. ;)
Witaj Roszada: z takim stwierdzeniem nie spotkałem się jak piszesz, cytuję z Twojego postu: 'Jedni za to w gówno wierzą, jak to się mówi ...'
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Nadaszyniak w 13 Grudzień, 2022, 21:22
Gdzie ty mieszkasz, że tak mało wiesz. ;D
(mtg): W POOOLSCE - pięknym Kraju  >:D
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Mahershalalhashbaz w 13 Grudzień, 2022, 22:04
Ach ci straszni sfrustrowani zgorzkniali podli niewierzący, o niczym nie marzą jak tylko o zniszczeniu innym wiary. Gdzie ja to już słyszałem?
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Nadaszyniak w 13 Grudzień, 2022, 22:22
Ach ci straszni sfrustrowani zgorzkniali podli niewierzący, o niczym nie marzą jak tylko o zniszczeniu innym wiary. Gdzie ja to już słyszałem?
podkreślenie osobiście dodałem
Witaj Mahershalalhashbaz
Z WIARĄ nie jest tak jak piszesz - poniższy mem wyjaśnia,  WIARY nie można u nikogo zniszczyć  >:D
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Roszada w 13 Grudzień, 2022, 22:55
Ach ci straszni sfrustrowani zgorzkniali podli niewierzący, o niczym nie marzą jak tylko o zniszczeniu innym wiary. Gdzie ja to już słyszałem?
A ja olewam Wasze zniszczenie.
Gdzie ja pisałem o niszczeniu.
Co wy macie niby niszczyć skoro nic nie istnieje?
Śmiechu warte.
Nawet ateizmu nie umiecie uprawiać. ;D

Jakbym chciał być ateistą to wiedziałbym jak to robić, jak nie wierzyć.
Czytało się trochę ateistycznych mądrzejszych rzeczy niż jakichś wygibasów na forum. Ale czy Wam się chce czytać książki ateistów?
Jakby się chciało, to by jeden z drugim nawet wiedzieli, że jestem przytoczony w książce Dawkinsa, w polskiej edycji. Wprawdzie jako wierzący, ale choć to sie zachowa o mnie u ateistów. ;D
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Mahershalalhashbaz w 14 Grudzień, 2022, 22:16
Widzisz Roszado, jeśli myślisz że zrobi na mnie wrażenie powołanie się na Dawkinsa to robisz błąd logicznego myślenia zwany projekcją zakładając iż u ateistów czy nonteistów (do których się zaliczam) istnieje coś w rodzaju hierarchii, jakby lustrzanego odbicia religii w sensie organizacji o charakterze wodzowskim a cała różnica między nimi a chrześcijanami polega na przeciwnym kierunku pogladów.
Tymczasem jest odwrotnie; pierwsza rzecz od której zaczyna się wolnomyślicielstwo to odrzucenie polegania na cudzym autorytecie. W ogóle nie działa argument "muszę mieć rację bo ktoś znany coś takiego napisał". Do wszystkiego trzeba dojść swoją własną drogą. Tak że nie widzę tu związku między postacią Dawkinsa i tematem dyskusji. Wspomnienie jej nic do niej nie wnosi. On szedł swoją drogą i osiągnął na niej swoje postępy. No i co z tego? Ja idę swoją, być może trafiłem w podobne miejsce co on i tyle mamy ze sobą wspólnego.

Drugim błędem jest twoje (wydaje mi się że z automatu negatywne) pojmowanie motywacji kierującej rozmówcą z którego wynika wysuwanie dosyć niewybrednych zarzutów o charakterze personalnym. Krytykuję sensowność świętej książki więc muszę być z jakiegoś powodu sfrustrowany. Otóż tak nie jest. Krytykuję ją bo w swoim życiu obrałem drogę poszukiwania prawdy obiektywnej, częścią te drogi był etap studiowania tak zwanych "świętych pism" i przekaz Biblii z którą się dosyć gruntownie zapoznałem kłóci się z moim pojmowaniem idei dobra piękna i prawdy a właściwie to wręcz podstawowych zasad uniwersalnego sensu i logiki. Coś tu po prostu mocno nie gra. Tak to widzę i daję temu wyraz, to wszystko. Możesz tego nie lubić ale istnieje coś takiego jak swoboda wypowiedzi, nawet według KK, przynajmniej odkąd zlikwidowano Kongregację Świętego Oficjum w 1965 roku.

Kolejną rzeczą jaką robisz i nie do końca to rozumiem jest twój osobisty emocjonalny stosunek do czyjejś niewiary. Wiara bądź niewiara jest czymś bardzo osobistym. Własna wiara lub niewiara, nie cudza. A zachowujesz się jakby ciebie osobiście dotykało że ktoś w ogóle śmie odrzucać przekaz ewangelii a do tego go otwarcie kwestionować. I - ponownie - projektujesz to odczucie na oponenta. Tymczasem mnie nie dotyka osobiście że ktoś inny w coś wierzy, jakkolwiek absurdalna może mi się wydawać jego wiara, czy wierzy w Jezusa czy garbate aniołki. Nie zarzucam temu komuś nieczystych motywów, nie wyśmiewam go ani nie próbuję obrazić.  Próbuję się jedynie porozumieć w drodze dyskusji gdyż interesuje mnie na czym ten określony człowiek swoją wiarę zbudował, dlaczego wyznaje właśnie takie a nie inne poglądy (gdyż z wiary wynikają określone poglądy, nieprawdaż?), co go do wiary popchnęło i jakie z tej wiary widzi określone korzyści w swoim życiu. Z moich obserwacji wynika że w większości przypadków określone przekonania religijne rozwijają się u danej osoby drogą głębokiej indoktrynacji w rodzinie i lokalnej zbiorowości a kondycjonowanie zaczyna się jeszcze przed wykształceniem osobowości, ba! przed powstaniem świadomości siebie jako osoby, i trwa latami, właściwie przez całe życie osobnika o ile nie wyrwie się ze swojego otoczenia. Katolicyzm i jehowityzm są pod tym względem bardzo do siebie podobne.
Być może jednak istnieją ludzie którzy stali się głęboko religijni na innej drodze, może wskutek samodoskonalenia umysłowego jakim ukształtowali swoją religijną świadomość. Może nawet jesteś jedną z takich osób i byłbym bardzo zaciekawiony gdybyś zechciał w pozytywny sposób opowiedzieć o swojej drodze do wiary. To chyba nie jest obraźliwe że pytam o coś takiego?
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Roszada w 14 Grudzień, 2022, 22:25
Nie na temat piszesz.
Musisz zmienić sobie albo forum na ateistyczne, albo masz tu lepszych zawodników niż ja: Nadaszyniak, Turbulent.
Jam za słaby na Twoje argumenty. :-\
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Nadaszyniak w 14 Grudzień, 2022, 22:43
Nie na temat piszesz.
Musisz zmienić sobie albo forum na ateistyczne, albo masz tu lepszych zawodników niż ja: Nadaszyniak, Turbulent.
Jam za słaby na Twoje argumenty. :-\
podkreślenie osobiście zaznaczyłem
(mtg): halo, halo ''Waść Szachowy'' - ''Nadaszyniak'' to nie tekst roczny na 2023 w (Ww)  >:D 
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Mahershalalhashbaz w 14 Grudzień, 2022, 22:53
Nie na temat piszesz.
Musisz zmienić sobie albo forum na ateistyczne, albo masz tu lepszych zawodników niż ja: Nadaszyniak, Turbulent.
Jam za słaby na Twoje argumenty. :-\

Nie chcesz chociaż spróbować?
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Roszada w 15 Grudzień, 2022, 07:55
Jestem za słaby przeciwnik dla Ciebie.
Musisz szukać równych sobie.
Ja tego typu swarliwych ludzi zazwyczaj zaraz blokuję. ;D
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Roszada w 15 Grudzień, 2022, 08:55
podkreślenie osobiście zaznaczyłem
(mtg): halo, halo ''Waść Szachowy'' - ''Nadaszyniak'' to nie tekst roczny na 2023 w (Ww)  >:D
Ciesz się, że wymieniłem Ciebie, bo jakbym pominął, to byś miał pretensje, że nie dowartościowałem Ciebie. ;)
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: blossom w 15 Grudzień, 2022, 10:09
Widzisz Roszado, jeśli myślisz że zrobi na mnie wrażenie powołanie się na Dawkinsa to robisz błąd logicznego myślenia zwany projekcją zakładając iż u ateistów czy nonteistów (do których się zaliczam) istnieje coś w rodzaju hierarchii, jakby lustrzanego odbicia religii w sensie organizacji o charakterze wodzowskim a cała różnica między nimi a chrześcijanami polega na przeciwnym kierunku pogladów.
Tymczasem jest odwrotnie; pierwsza rzecz od której zaczyna się wolnomyślicielstwo to odrzucenie polegania na cudzym autorytecie. W ogóle nie działa argument "muszę mieć rację bo ktoś znany coś takiego napisał". Do wszystkiego trzeba dojść swoją własną drogą. Tak że nie widzę tu związku między postacią Dawkinsa i tematem dyskusji. Wspomnienie jej nic do niej nie wnosi. On szedł swoją drogą i osiągnął na niej swoje postępy. No i co z tego? Ja idę swoją, być może trafiłem w podobne miejsce co on i tyle mamy ze sobą wspólnego.

Drugim błędem jest twoje (wydaje mi się że z automatu negatywne) pojmowanie motywacji kierującej rozmówcą z którego wynika wysuwanie dosyć niewybrednych zarzutów o charakterze personalnym. Krytykuję sensowność świętej książki więc muszę być z jakiegoś powodu sfrustrowany. Otóż tak nie jest. Krytykuję ją bo w swoim życiu obrałem drogę poszukiwania prawdy obiektywnej, częścią te drogi był etap studiowania tak zwanych "świętych pism" i przekaz Biblii z którą się dosyć gruntownie zapoznałem kłóci się z moim pojmowaniem idei dobra piękna i prawdy a właściwie to wręcz podstawowych zasad uniwersalnego sensu i logiki. Coś tu po prostu mocno nie gra. Tak to widzę i daję temu wyraz, to wszystko. Możesz tego nie lubić ale istnieje coś takiego jak swoboda wypowiedzi, nawet według KK, przynajmniej odkąd zlikwidowano Kongregację Świętego Oficjum w 1965 roku.

Kolejną rzeczą jaką robisz i nie do końca to rozumiem jest twój osobisty emocjonalny stosunek do czyjejś niewiary. Wiara bądź niewiara jest czymś bardzo osobistym. Własna wiara lub niewiara, nie cudza. A zachowujesz się jakby ciebie osobiście dotykało że ktoś w ogóle śmie odrzucać przekaz ewangelii a do tego go otwarcie kwestionować. I - ponownie - projektujesz to odczucie na oponenta. Tymczasem mnie nie dotyka osobiście że ktoś inny w coś wierzy, jakkolwiek absurdalna może mi się wydawać jego wiara, czy wierzy w Jezusa czy garbate aniołki. Nie zarzucam temu komuś nieczystych motywów, nie wyśmiewam go ani nie próbuję obrazić.  Próbuję się jedynie porozumieć w drodze dyskusji gdyż interesuje mnie na czym ten określony człowiek swoją wiarę zbudował, dlaczego wyznaje właśnie takie a nie inne poglądy (gdyż z wiary wynikają określone poglądy, nieprawdaż?), co go do wiary popchnęło i jakie z tej wiary widzi określone korzyści w swoim życiu. Z moich obserwacji wynika że w większości przypadków określone przekonania religijne rozwijają się u danej osoby drogą głębokiej indoktrynacji w rodzinie i lokalnej zbiorowości a kondycjonowanie zaczyna się jeszcze przed wykształceniem osobowości, ba! przed powstaniem świadomości siebie jako osoby, i trwa latami, właściwie przez całe życie osobnika o ile nie wyrwie się ze swojego otoczenia. Katolicyzm i jehowityzm są pod tym względem bardzo do siebie podobne.
Być może jednak istnieją ludzie którzy stali się głęboko religijni na innej drodze, może wskutek samodoskonalenia umysłowego jakim ukształtowali swoją religijną świadomość. Może nawet jesteś jedną z takich osób i byłbym bardzo zaciekawiony gdybyś zechciał w pozytywny sposób opowiedzieć o swojej drodze do wiary. To chyba nie jest obraźliwe że pytam o coś takiego?

Ogólnie wypowiedź bardzo sensowna i logiczna. Jednak co do kwestii dochodzenia do różnych rzeczy własną drogą i czystego obiektywizmu warto pamiętać, że to są rzeczy niemożliwe do osiągnięcia w 100%. Kto studiował nauki społeczne ten wie. Nigdy człowiek nie będzie w stanie pozbyć w swoich ocenach wpływów innych ludzi, społeczeństwa, kultury i być w 100% racjonalnym. Trzeba być ostrożnym przy głoszeniu swojego obiektywizmu wszem i wobec. Tak jak wspomniałeś - na wiarę bardzo silnie wpływa wychowanie i nasze doświadczenia życiowe. Naiwnym jest myśleć, że na niewiarę to nie wpływa :)
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Nadaszyniak w 15 Grudzień, 2022, 10:58
Ciesz się, że wymieniłem Ciebie, bo jakbym pominął, to byś miał pretensje, że nie dowartościowałem Ciebie. ;)
Witaj Roszada
Wiedziałem, że Twoja odpowiedź zaskoczy moją skromną osobę bardzo miło o poranku, jak zawsze jesteś konkretny, szczery, aż do bólu  ;), nic nie owijasz w bawełnę (tak powiadają), wiedza którą posiadasz sprawia wobec mojego jestestwa niesamowite wrażenie, godny Jesteś dyskutant, krótko i na temat - przyznaj szczerze - bez moich komentarzy byłoby Ci smutno i czegoś brakowałoby Tobie tu na Forum pozwolę sobie napisać na priv Szanowny Roszado - pozdrawiam
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Profesor Tutka w 15 Grudzień, 2022, 11:14
Czy u Exów to nazywa się ''napięcie przed bożonarodzeniowe''?
Tytuł: Odp: Jak było z porodem Marii - matki Jezusa?
Wiadomość wysłana przez: Roszada w 15 Grudzień, 2022, 11:33
Czy u Exów to nazywa się ''napięcie przed bożonarodzeniowe''?
Masz rację muszę poblokować kilka osób. :)
Szkoda że nie można tak skutecznie jak na face. ;)