Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"  (Przeczytany 2755 razy)

Offline zero1

Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« dnia: 06 Wrzesień, 2018, 22:05 »
Zaczął się wrzesień, od dłuższego czasu jestem mentalnie po drugiej stronie 'prawdy' i karmi mnie teraz forum.
Jest jednak pewna wspominka związana z tym miesiącem i z pewnym 'wyróżnieniem', którego przed laty mogłem doznać właśnie w religii Świadków Jehowy - to zadanie pioniera stałego!
Miałem wtedy sporo na głowie w zborze, a do tego jeszcze wziąłem na siebie tą robotę. Potem przyszedł wyczekiwany kurs. No i ta 'tajemnicza, zakazana' książka. Tylko jedna osoba pozwoliła mi u siebie w domu wziąć ją do ręki i przeglądnąć, coś nawet o niej opowiadając. Kilka innych osób było tak wyszkolonych, że nie pozwalało mi jej u siebie dotknąć i nie odpowiadało na żadne pytania, dopóki sam na KSP nie pojadę. Ja po swoim nie miałem problemu z tym, aby inni ją sobie obejrzeli.
Tu rodzi się u mnie jednak pewien sentyment wyniesienia czegoś dobrego z tej gorączki religijnej - było to otrzymanie tej nobilitacji za cały rok ciężkiej pracy, dowiedzenie sobie, że jest się w stanie ciężko pracować i zdobyć się na poświęcenia a ponadto - choć wiem, że źle rozumiana, ale jednak - przyjęta do zrozumienia i napędzana ogromną chęcią dzielenia się tym 'dobrem' znajomość pewnej ideologii/filozofii/doktryny.

Przypuszczam, że wielu z Was, którzy mieliście okazję wysilać się przez pewien czas jako pełnoczasowi, też co roku wspominacie pierwszy wrzesień tej specyficznej służby w wyjątkowy sposób - był to pewien sposób mierzenia się z sobą samym i ... być może sami coś jeszcze dorzucicie od siebie.
nowezrozumienie@gmail.com
J3b4ć komitety sądownicze.


Offline salvat

Odp: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« Odpowiedź #1 dnia: 06 Wrzesień, 2018, 22:32 »
Gdy byłem czynnym głosicielem rozpoczęcie nowego roku służbowego znaczyło dla mnie po prostu koniec lata. Coraz krótsze i zimniejsze dni powodowały że służba na ulicy czyli szorowanie chodników było mniej wygodne. Trzeba było pójść na teren czego szczerze nienawidziłem. Oczywiście w zborze achy i ochy bo nowe cele bla bla bla... potem jakieś zgromadzenie jedno lub dwudniowe więc jakies urozmaicenie, ale i tak człowiek na sesji popołudniowej miał już dość. O książce dla pionierów dowiedziałem się przypadkiem przeglądając w gościach z nudów biblioteczkę pewnych braci. Zaciekawiła mnie pozycja więc wyciągnąłem z regału i ledwie przekartkowałem kilka stron a już ręka pionierska wyrwała mi ją z rozmachem, gniewem w oczach i słowami na ustach, ze to specjalna książka dla pionierów po kursie więc nie mogę jej czytać. Tamta reakcja mnie zbiła z tropu, więc za bardzo nie drążyłem tematu, jednak zapaliła malusieńkie światełko - stary coś tu nie gra, co to za tajemnice w prawdziwej religii???

Wówczas pomyślałem, że pionierzy to niezłe schizole i raczej nie dołączę do ich grona choć "zachęty" były, raz nawet wziąłem wniosek ze stolika pionierskiego, bo napatoczyła się grupka znajomych więc zagrałem pod publiczkę.
Jak nazwać człowieka, który mając trochę władzy mówi jedno, a robi coś co tym słowom zaprzecza?

https://www.youtube.com/watch?v=cZMCsCO9hYw


Offline Fantom

Odp: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« Odpowiedź #2 dnia: 07 Wrzesień, 2018, 09:55 »
Jakiś inny duchowy pokarm był w tej książce?:)
''Brak sprzeciwu wobec błędu jest jego zatwierdzeniem, a niebronienie prawdy oznacza jej tłumienie''
 Ignoruję: Tusia,tomek_s


Offline zero1

Odp: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« Odpowiedź #3 dnia: 07 Wrzesień, 2018, 11:36 »
Tak, troszeczkę windował pionierów w ich oczach i nadawał im odpowiedzialność za robienie pionierów z innych. No i myślę, że był to też dodatkowo sekciarski element kontroli i rozbudzania pragnienia zdobycia tej gratyfikacji.
nowezrozumienie@gmail.com
J3b4ć komitety sądownicze.


Offline Sebastian

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 157
  • Polubień: 5671
  • tel.kom.+48 799831259 Stowarzyszenie@WYZWOLENI.org
Odp: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« Odpowiedź #4 dnia: 07 Wrzesień, 2018, 12:37 »
zaproszono mnie na kurs dla pionierów ale tej książki NIE dostałem

pamiętam, że mówiono nam że głosiciele powinni pozyskiwać innych głosicieli, a pionierzy powinni pozyskiwać innych pionierów. Spytałem o podstawę biblijną tego zalecenia czym wywołałem niesmak na twarzy prowadzącego.


Offline Iwonka

  • Nieochrzczony głosiciel
  • Wiadomości: 46
  • Polubień: 114
  • W trakcie wybudzania po 20 latach
Odp: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« Odpowiedź #5 dnia: 07 Wrzesień, 2018, 15:02 »
Książka dla pionierów rozpalała mą wyobraźnię  aż przeczytałam ją w internecie, nic specjalnego nie zawiera, ale pionier ma satysfakcję że ją zdobył niesamowitą


Offline Ruda woda

Odp: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« Odpowiedź #6 dnia: 07 Wrzesień, 2018, 16:47 »
zaproszono mnie na kurs dla pionierów ale tej książki NIE dostałem

pamiętam, że mówiono nam że głosiciele powinni pozyskiwać innych głosicieli, a pionierzy powinni pozyskiwać innych pionierów. Spytałem o podstawę biblijną tego zalecenia czym wywołałem niesmak na twarzy prowadzącego.

po takim pytaniu... powiadam Ci nie byłeś godzien  ;D
"Nigdy nie próbuj upodobnić kogoś do siebie. Ty wiesz - i Bóg wie to również - że jeden taki egzemplarz jak ty zupełnie wystarczy"  Ralph Waldo Emerson


Offline zero1

Odp: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« Odpowiedź #7 dnia: 07 Wrzesień, 2018, 21:11 »
Pamiętam jeszcze w związku z tą decyzją swoje osobiste rozterki - czy podołam itp.
Wiadomo, że takiej decyzji nie podejmuje się w ciągu ostatnich dni sierpnia - to jest nawet i pół roku - lub więcej - przygotowywań, a głównie chodzi o impuls - decyzję: tak, zostanę!
Potem jeszcze przychodzi czysto-racjonalne rachowanie - ale nie od teraz (np. listopad), a od września przyszłego roku, bo wysłużę 10 m-cy, a i tak na kurs mnie nie zaproszą. No i już człowiek ma to w głowie.
I w końcu mija czas mierzenia się z decyzją, następuje oddanie wniosku starszym i start!
Obawy są cały czas, zmniejszają się, gdy 30 września udaje się złożyć sprawozdanie z byle czym w rubrykach publikacji lub odwiedzin, tudzież studiów - najważniejsza jest liczba 70 w kolumnie 'Godz.'.
nowezrozumienie@gmail.com
J3b4ć komitety sądownicze.


Offline Sebastian

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 157
  • Polubień: 5671
  • tel.kom.+48 799831259 Stowarzyszenie@WYZWOLENI.org
Odp: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« Odpowiedź #8 dnia: 07 Wrzesień, 2018, 22:41 »
to ja byłem lepszy w kreatywnej matematyce :) jak miałem np. w marcu podjąć się pioniera pomocniczego, to owoc za luty składałem np. 5 lutego, a za marzec np. 30 marca - no i miałem więcej czasu na wypracowanie tych (wtedy wymaganych) 60 godzin w miesiącu...


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 580
  • Polubień: 2476
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« Odpowiedź #9 dnia: 08 Wrzesień, 2018, 08:08 »
to ja byłem lepszy w kreatywnej matematyce :) jak miałem np. w marcu podjąć się pioniera pomocniczego, to owoc za luty składałem np. 5 lutego, a za marzec np. 30 marca - no i miałem więcej czasu na wypracowanie tych (wtedy wymaganych) 60 godzin w miesiącu...
Czyli za 5 dni lutego ? No Sebastian uczciwy nie byłeś:)
,,Jesteś tak daleko ode mnie, czasami jednak blisko tak"


Offline Trinity

Odp: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« Odpowiedź #10 dnia: 08 Wrzesień, 2018, 09:04 »
kurs pionierski i książka również moją wyobraźnie rozpalała
będąc młodym dziewczęciem poszłam w pionierkę
wiedziałam jak to się kręci że muszę wniosek złożyć we wrześniu żeby na przyszły rok
iść na kurs
złożyłam w sierpniu. podjęłam się jakiejś dorywczej pracy i wio w teren ( miejski)
miałam dużo błogosławieństw,
ale jaką ja miałam logistyke? pracowałam do 15 a o 16 już byłam umówiona.
czasem coś zjadłam czasem już nie zdążyłam. tak sie starałam żeby z jednej służby iść w drugą o 18. powinnam być w służbie 3 godz dziennie żeby wyrobić kwantum 90 h ( to była istna rzeźnia) pracowałam zawodowo 7 godz dziennie.
do domu wracałam około 20 i tak przez rok. w soboty szłam na cały dzień, nie jeździłam do babci 😪 każdą chwile wykorzystywałam na głoszenie wg zaleceń.
mimo takiego galopu nie wyrabiałam godzin.
w soboty wieczorem imprezowaliśmy z innymi pionierami ale kulturalnie i bez alko
( kto by mi dziś kazał się tak męczyć?!)

wracając do kursu
gdy wpłynie wniosek do starszych oni się podpisują i wysyłają do BO
więc czekałam wrzesień i nic
pytałam starszego jak się sprawy mają a on że czekamy..
gdy zaczoł się październik i nie było mojego zamianowania zaczełam się denerwować
że nie " chwyci" mnie rok i nie pojade na kurs 😫
później się dowiedziałam że starszym zawieruszył się mój wniosek i dlatego go nie wysyłali
a może myśli że to mój słomiany zapał? i chcieli zobaczyć czy oddaje 90 godzin?
w każdym razie pod koniec października znów zapytałam a on mówi że czekamy...
zamianowanie przyszło 21 listopada że jestem pionierem od października.
i pomyślałam że nie zaproszą mnie na kurs bo brakuje mi 1 miesiąca.
nie wiem czy to było celowe działanie czy zwykła ignorancja.

akurat NO był człowiek z którym bardzo się polubiliśmy i wszystko mu to opowiedziałam
doradził mi żebym napisała do Nadarzyna w tej sprawie. napisałam a nawet dzwoniłam.

następnego roku pod koniec sierpnia zadzwonił telefon od koordynatora z zaproszeniem na kurs
jaka byłam szczęśliwa! że uwzględnili mi ten miesiąc!!!

prawie nigdy nie wyrabiałam 90 co było kością niezgody między mną a starszymi
szczególnie jeden wziął sobie mnie na ząb.
co zebranie mnie nękał o godziny, o za krótką spódnicę o za duży dekolt
no działałam mu jakoś wyjątkowo na nerwy
dziś nie jest w orgu może nawet to czyta.
zastanawiam się dlaczego taki był
zero miłosierdzia wobec mnie totalny antagonista
taka to moja urzekająca historia

 
« Ostatnia zmiana: 08 Wrzesień, 2018, 09:07 wysłana przez Trinity »


Offline Sebastian

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 157
  • Polubień: 5671
  • tel.kom.+48 799831259 Stowarzyszenie@WYZWOLENI.org
Odp: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« Odpowiedź #11 dnia: 20 Wrzesień, 2018, 12:42 »
Czyli za 5 dni lutego ? No Sebastian uczciwy nie byłeś:)
zracjonalizowałem to sobie że gdyby było wolą Jehowy aby zawsze sprawozdania dotyczyły pełnego miesiąca to nie zbieranoby owocu pod koniec miesiąca ale na początku następnego (a skoro i tak zdajemy owoc za niepełny miesiąc i końcówkę poprzedniego, to luty mógł obejmować np. 3 dni stycznia i 5 dni lutego a marzec 26 dni lutego i 31 dni marca)

jak pracowałem w banku to nikt nigdy nie wpadł na pomysł aby sprawozdanie finansowe za marzec składać w marcu tylko każdy wiedział że do 10 kwietnia i to była jasna zasada; a skoro w zborach i tak dokonywano łamania miesiąca to nie widziałem różnicy aby miesiąc złamać 5go a nie 28go


Offline Sebastian

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 157
  • Polubień: 5671
  • tel.kom.+48 799831259 Stowarzyszenie@WYZWOLENI.org
Odp: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« Odpowiedź #12 dnia: 26 Wrzesień, 2018, 00:40 »
z dzisiejszej perspektywy nie mogę sobie wyobrazić siebie głoszącego od domu do domu - a byc pionierem to już w ogóle kosmos; ale kiedyś służba pionierska sprawiała mi radość...


Offline Proctor

Odp: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« Odpowiedź #13 dnia: 26 Wrzesień, 2018, 00:56 »
Wrzesień? Nigdy nie przywiazywałem wagi do tego miesiąca. Nie lubię udziwnień wiec nigdy nie pamiętałem że to nowy rok służbowy. Pionierem byłem i w przeciwieństwie do Sebastiana książkę dostałem.


Offline Bożydar

Odp: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« Odpowiedź #14 dnia: 30 Listopad, 2018, 09:16 »
Jedyne głupie pomysły z pioniurowaniem jakie miałem to wyjazd z małżonką do jakiegoś tam Equadoru czy Peru i "głoszenie propagandy JW". Na szczęście chyba do końca tego nie czuliśmy i temat sam umarł... na szczęście.
Jeśli chodzi o pionierowanie będąc osobą pracującą na pełen lub 3/4 etatu, nigdy nie uważałem tego za coś normalnego i wykonalnego. Piszę wykonalnego, bo normalny człowiek poświęca też czas dla siebie, odrobinę hobby, spotkania z ludźmi. Chociaż byłem w tej sekcie, to przynajmniej nie udało się im mnie przerobić na takiego wielbłąda, który ograbia się ze wszystkiego w imię "rób więcej". Jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego do czego skłonny jest poświęcić się człowiek w imię czegoś co uważa za najważniejsze w życiu - ratowanie ludzi przed armagedonem i czczenie Boga.

Zawsze w głębi czułem, że Bóg nie jest na tyle niewyrozumiały i wie, że głównie mamy zadbać o swoje potrzeby fizyczne, a potem robić co możemy  by "głosić". Ja po ośrodku pionierskim , albo marcowej promocji na 30 godzinek miałem dosyć i czułem się wyjątkowy. Ja sam nigdy nie pionierowałem dopóki nie poznałem mojej żony. Po ślubie 4 lata z rzędu było pionierowanie w okresie marca 30h i 50h na ośrodkach (Stara wieś koło Nowej Soli, Leman koło Kolna, Limanowa, Warblewo niedaleko Koszalina). Ale na roczne zajeżdżanie bym namówić się już nie dał...  ;D Jak sobie pomyślę, że niektórzy potrafią tak ciągnąć latami to nie ogarniam jak ci ludzie funkcjonują.

Wydaje mi się, że ta książka pionierska i fotka zbiorowa z kursu jest swego rodzaju odznaczeniem za szczególne zasługo wobec Boga (czytaj organizacji) i wykorzystuje przede wszystkim zwykłe ludzkie poczucie winy/niższości i potrzebę udowodnienia, że jednak jest się wartościowym. Jest to swego rodzaju marchewka i nieco lepszy status od pozostałych przy jednoczesnym pokazywaniu innym, że jeśli poświęcą organizacji kawał swojego życia to dostaną kupkę papieru oprawioną na niebiesko/czerwono. Smutne to chociaż nie każdy wstępując w pionierkę ma takie same cele i deficyty.

Jedynym plusem jest trening obowiązkowości i samodyscyplina, które można przekuć z korzyścią dla siebie poza orgiem.
Dla mnie "rozpoczęcie nowego roku służbowego" nie miało żadnego znaczenia. Wyszedł braciak, pogadał, podsumował i zszedł, potem wszystko wracało do tej samej rutyny i monotonii.