Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"  (Przeczytany 2331 razy)

Offline zero1

Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« dnia: 06 Wrzesień, 2018, 22:05 »
Zaczął się wrzesień, od dłuższego czasu jestem mentalnie po drugiej stronie 'prawdy' i karmi mnie teraz forum.
Jest jednak pewna wspominka związana z tym miesiącem i z pewnym 'wyróżnieniem', którego przed laty mogłem doznać właśnie w religii Świadków Jehowy - to zadanie pioniera stałego!
Miałem wtedy sporo na głowie w zborze, a do tego jeszcze wziąłem na siebie tą robotę. Potem przyszedł wyczekiwany kurs. No i ta 'tajemnicza, zakazana' książka. Tylko jedna osoba pozwoliła mi u siebie w domu wziąć ją do ręki i przeglądnąć, coś nawet o niej opowiadając. Kilka innych osób było tak wyszkolonych, że nie pozwalało mi jej u siebie dotknąć i nie odpowiadało na żadne pytania, dopóki sam na KSP nie pojadę. Ja po swoim nie miałem problemu z tym, aby inni ją sobie obejrzeli.
Tu rodzi się u mnie jednak pewien sentyment wyniesienia czegoś dobrego z tej gorączki religijnej - było to otrzymanie tej nobilitacji za cały rok ciężkiej pracy, dowiedzenie sobie, że jest się w stanie ciężko pracować i zdobyć się na poświęcenia a ponadto - choć wiem, że źle rozumiana, ale jednak - przyjęta do zrozumienia i napędzana ogromną chęcią dzielenia się tym 'dobrem' znajomość pewnej ideologii/filozofii/doktryny.

Przypuszczam, że wielu z Was, którzy mieliście okazję wysilać się przez pewien czas jako pełnoczasowi, też co roku wspominacie pierwszy wrzesień tej specyficznej służby w wyjątkowy sposób - był to pewien sposób mierzenia się z sobą samym i ... być może sami coś jeszcze dorzucicie od siebie.
nowezrozumienie@gmail.com
J3b4ć komitety sądownicze.


Offline salvat

Odp: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« Odpowiedź #1 dnia: 06 Wrzesień, 2018, 22:32 »
Gdy byłem czynnym głosicielem rozpoczęcie nowego roku służbowego znaczyło dla mnie po prostu koniec lata. Coraz krótsze i zimniejsze dni powodowały że służba na ulicy czyli szorowanie chodników było mniej wygodne. Trzeba było pójść na teren czego szczerze nienawidziłem. Oczywiście w zborze achy i ochy bo nowe cele bla bla bla... potem jakieś zgromadzenie jedno lub dwudniowe więc jakies urozmaicenie, ale i tak człowiek na sesji popołudniowej miał już dość. O książce dla pionierów dowiedziałem się przypadkiem przeglądając w gościach z nudów biblioteczkę pewnych braci. Zaciekawiła mnie pozycja więc wyciągnąłem z regału i ledwie przekartkowałem kilka stron a już ręka pionierska wyrwała mi ją z rozmachem, gniewem w oczach i słowami na ustach, ze to specjalna książka dla pionierów po kursie więc nie mogę jej czytać. Tamta reakcja mnie zbiła z tropu, więc za bardzo nie drążyłem tematu, jednak zapaliła malusieńkie światełko - stary coś tu nie gra, co to za tajemnice w prawdziwej religii???

Wówczas pomyślałem, że pionierzy to niezłe schizole i raczej nie dołączę do ich grona choć "zachęty" były, raz nawet wziąłem wniosek ze stolika pionierskiego, bo napatoczyła się grupka znajomych więc zagrałem pod publiczkę.
"niech wasze tak znaczy tak, a wasze nie - nie"


Offline fantom

Odp: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« Odpowiedź #2 dnia: 07 Wrzesień, 2018, 09:55 »
Jakiś inny duchowy pokarm był w tej książce?:)
''Brak sprzeciwu wobec błędu jest jego zatwierdzeniem, a niebronienie prawdy oznacza jej tłumienie''
 Ignoruję: Tusia,tomek_s


Offline zero1

Odp: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« Odpowiedź #3 dnia: 07 Wrzesień, 2018, 11:36 »
Tak, troszeczkę windował pionierów w ich oczach i nadawał im odpowiedzialność za robienie pionierów z innych. No i myślę, że był to też dodatkowo sekciarski element kontroli i rozbudzania pragnienia zdobycia tej gratyfikacji.
nowezrozumienie@gmail.com
J3b4ć komitety sądownicze.


Offline Sebastian

Odp: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« Odpowiedź #4 dnia: 07 Wrzesień, 2018, 12:37 »
zaproszono mnie na kurs dla pionierów ale tej książki NIE dostałem

pamiętam, że mówiono nam że głosiciele powinni pozyskiwać innych głosicieli, a pionierzy powinni pozyskiwać innych pionierów. Spytałem o podstawę biblijną tego zalecenia czym wywołałem niesmak na twarzy prowadzącego.


Offline Iwonka

  • Nieochrzczony głosiciel
  • Wiadomości: 46
  • Polubień: 113
  • W trakcie wybudzania po 20 latach
Odp: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« Odpowiedź #5 dnia: 07 Wrzesień, 2018, 15:02 »
Książka dla pionierów rozpalała mą wyobraźnię  aż przeczytałam ją w internecie, nic specjalnego nie zawiera, ale pionier ma satysfakcję że ją zdobył niesamowitą


Offline Ruda woda

Odp: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« Odpowiedź #6 dnia: 07 Wrzesień, 2018, 16:47 »
zaproszono mnie na kurs dla pionierów ale tej książki NIE dostałem

pamiętam, że mówiono nam że głosiciele powinni pozyskiwać innych głosicieli, a pionierzy powinni pozyskiwać innych pionierów. Spytałem o podstawę biblijną tego zalecenia czym wywołałem niesmak na twarzy prowadzącego.

po takim pytaniu... powiadam Ci nie byłeś godzien  ;D
"Nigdy nie próbuj upodobnić kogoś do siebie. Ty wiesz - i Bóg wie to również - że jeden taki egzemplarz jak ty zupełnie wystarczy"  Ralph Waldo Emerson


Offline zero1

Odp: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« Odpowiedź #7 dnia: 07 Wrzesień, 2018, 21:11 »
Pamiętam jeszcze w związku z tą decyzją swoje osobiste rozterki - czy podołam itp.
Wiadomo, że takiej decyzji nie podejmuje się w ciągu ostatnich dni sierpnia - to jest nawet i pół roku - lub więcej - przygotowywań, a głównie chodzi o impuls - decyzję: tak, zostanę!
Potem jeszcze przychodzi czysto-racjonalne rachowanie - ale nie od teraz (np. listopad), a od września przyszłego roku, bo wysłużę 10 m-cy, a i tak na kurs mnie nie zaproszą. No i już człowiek ma to w głowie.
I w końcu mija czas mierzenia się z decyzją, następuje oddanie wniosku starszym i start!
Obawy są cały czas, zmniejszają się, gdy 30 września udaje się złożyć sprawozdanie z byle czym w rubrykach publikacji lub odwiedzin, tudzież studiów - najważniejsza jest liczba 70 w kolumnie 'Godz.'.
nowezrozumienie@gmail.com
J3b4ć komitety sądownicze.


Offline Sebastian

Odp: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« Odpowiedź #8 dnia: 07 Wrzesień, 2018, 22:41 »
to ja byłem lepszy w kreatywnej matematyce :) jak miałem np. w marcu podjąć się pioniera pomocniczego, to owoc za luty składałem np. 5 lutego, a za marzec np. 30 marca - no i miałem więcej czasu na wypracowanie tych (wtedy wymaganych) 60 godzin w miesiącu...


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 181
  • Polubień: 1816
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« Odpowiedź #9 dnia: 08 Wrzesień, 2018, 08:08 »
to ja byłem lepszy w kreatywnej matematyce :) jak miałem np. w marcu podjąć się pioniera pomocniczego, to owoc za luty składałem np. 5 lutego, a za marzec np. 30 marca - no i miałem więcej czasu na wypracowanie tych (wtedy wymaganych) 60 godzin w miesiącu...
Czyli za 5 dni lutego ? No Sebastian uczciwy nie byłeś:)


Online Trinity

Odp: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« Odpowiedź #10 dnia: 08 Wrzesień, 2018, 09:04 »
kurs pionierski i książka również moją wyobraźnie rozpalała
będąc młodym dziewczęciem poszłam w pionierkę
wiedziałam jak to się kręci że muszę wniosek złożyć we wrześniu żeby na przyszły rok
iść na kurs
złożyłam w sierpniu. podjęłam się jakiejś dorywczej pracy i wio w teren ( miejski)
miałam dużo błogosławieństw,
ale jaką ja miałam logistyke? pracowałam do 15 a o 16 już byłam umówiona.
czasem coś zjadłam czasem już nie zdążyłam. tak sie starałam żeby z jednej służby iść w drugą o 18. powinnam być w służbie 3 godz dziennie żeby wyrobić kwantum 90 h ( to była istna rzeźnia) pracowałam zawodowo 7 godz dziennie.
do domu wracałam około 20 i tak przez rok. w soboty szłam na cały dzień, nie jeździłam do babci 😪 każdą chwile wykorzystywałam na głoszenie wg zaleceń.
mimo takiego galopu nie wyrabiałam godzin.
w soboty wieczorem imprezowaliśmy z innymi pionierami ale kulturalnie i bez alko
( kto by mi dziś kazał się tak męczyć?!)

wracając do kursu
gdy wpłynie wniosek do starszych oni się podpisują i wysyłają do BO
więc czekałam wrzesień i nic
pytałam starszego jak się sprawy mają a on że czekamy..
gdy zaczoł się październik i nie było mojego zamianowania zaczełam się denerwować
że nie " chwyci" mnie rok i nie pojade na kurs 😫
później się dowiedziałam że starszym zawieruszył się mój wniosek i dlatego go nie wysyłali
a może myśli że to mój słomiany zapał? i chcieli zobaczyć czy oddaje 90 godzin?
w każdym razie pod koniec października znów zapytałam a on mówi że czekamy...
zamianowanie przyszło 21 listopada że jestem pionierem od października.
i pomyślałam że nie zaproszą mnie na kurs bo brakuje mi 1 miesiąca.
nie wiem czy to było celowe działanie czy zwykła ignorancja.

akurat NO był człowiek z którym bardzo się polubiliśmy i wszystko mu to opowiedziałam
doradził mi żebym napisała do Nadarzyna w tej sprawie. napisałam a nawet dzwoniłam.

następnego roku pod koniec sierpnia zadzwonił telefon od koordynatora z zaproszeniem na kurs
jaka byłam szczęśliwa! że uwzględnili mi ten miesiąc!!!

prawie nigdy nie wyrabiałam 90 co było kością niezgody między mną a starszymi
szczególnie jeden wziął sobie mnie na ząb.
co zebranie mnie nękał o godziny, o za krótką spódnicę o za duży dekolt
no działałam mu jakoś wyjątkowo na nerwy
dziś nie jest w orgu może nawet to czyta.
zastanawiam się dlaczego taki był
zero miłosierdzia wobec mnie totalny antagonista
taka to moja urzekająca historia

 
« Ostatnia zmiana: 08 Wrzesień, 2018, 09:07 wysłana przez Trinity »


Offline Sebastian

Odp: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« Odpowiedź #11 dnia: 20 Wrzesień, 2018, 12:42 »
Czyli za 5 dni lutego ? No Sebastian uczciwy nie byłeś:)
zracjonalizowałem to sobie że gdyby było wolą Jehowy aby zawsze sprawozdania dotyczyły pełnego miesiąca to nie zbieranoby owocu pod koniec miesiąca ale na początku następnego (a skoro i tak zdajemy owoc za niepełny miesiąc i końcówkę poprzedniego, to luty mógł obejmować np. 3 dni stycznia i 5 dni lutego a marzec 26 dni lutego i 31 dni marca)

jak pracowałem w banku to nikt nigdy nie wpadł na pomysł aby sprawozdanie finansowe za marzec składać w marcu tylko każdy wiedział że do 10 kwietnia i to była jasna zasada; a skoro w zborach i tak dokonywano łamania miesiąca to nie widziałem różnicy aby miesiąc złamać 5go a nie 28go


Offline Sebastian

Odp: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« Odpowiedź #12 dnia: 26 Wrzesień, 2018, 00:40 »
z dzisiejszej perspektywy nie mogę sobie wyobrazić siebie głoszącego od domu do domu - a byc pionierem to już w ogóle kosmos; ale kiedyś służba pionierska sprawiała mi radość...


Offline Proctor

Odp: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« Odpowiedź #13 dnia: 26 Wrzesień, 2018, 00:56 »
Wrzesień? Nigdy nie przywiazywałem wagi do tego miesiąca. Nie lubię udziwnień wiec nigdy nie pamiętałem że to nowy rok służbowy. Pionierem byłem i w przeciwieństwie do Sebastiana książkę dostałem.


Offline Bożydar

Odp: Radowałem się gdy mi mówiono: "Chodźmy do domu Jehowy"
« Odpowiedź #14 dnia: 30 Listopad, 2018, 09:16 »
Jedyne głupie pomysły z pioniurowaniem jakie miałem to wyjazd z małżonką do jakiegoś tam Equadoru czy Peru i "głoszenie propagandy JW". Na szczęście chyba do końca tego nie czuliśmy i temat sam umarł... na szczęście.
Jeśli chodzi o pionierowanie będąc osobą pracującą na pełen lub 3/4 etatu, nigdy nie uważałem tego za coś normalnego i wykonalnego. Piszę wykonalnego, bo normalny człowiek poświęca też czas dla siebie, odrobinę hobby, spotkania z ludźmi. Chociaż byłem w tej sekcie, to przynajmniej nie udało się im mnie przerobić na takiego wielbłąda, który ograbia się ze wszystkiego w imię "rób więcej". Jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego do czego skłonny jest poświęcić się człowiek w imię czegoś co uważa za najważniejsze w życiu - ratowanie ludzi przed armagedonem i czczenie Boga.

Zawsze w głębi czułem, że Bóg nie jest na tyle niewyrozumiały i wie, że głównie mamy zadbać o swoje potrzeby fizyczne, a potem robić co możemy  by "głosić". Ja po ośrodku pionierskim , albo marcowej promocji na 30 godzinek miałem dosyć i czułem się wyjątkowy. Ja sam nigdy nie pionierowałem dopóki nie poznałem mojej żony. Po ślubie 4 lata z rzędu było pionierowanie w okresie marca 30h i 50h na ośrodkach (Stara wieś koło Nowej Soli, Leman koło Kolna, Limanowa, Warblewo niedaleko Koszalina). Ale na roczne zajeżdżanie bym namówić się już nie dał...  ;D Jak sobie pomyślę, że niektórzy potrafią tak ciągnąć latami to nie ogarniam jak ci ludzie funkcjonują.

Wydaje mi się, że ta książka pionierska i fotka zbiorowa z kursu jest swego rodzaju odznaczeniem za szczególne zasługo wobec Boga (czytaj organizacji) i wykorzystuje przede wszystkim zwykłe ludzkie poczucie winy/niższości i potrzebę udowodnienia, że jednak jest się wartościowym. Jest to swego rodzaju marchewka i nieco lepszy status od pozostałych przy jednoczesnym pokazywaniu innym, że jeśli poświęcą organizacji kawał swojego życia to dostaną kupkę papieru oprawioną na niebiesko/czerwono. Smutne to chociaż nie każdy wstępując w pionierkę ma takie same cele i deficyty.

Jedynym plusem jest trening obowiązkowości i samodyscyplina, które można przekuć z korzyścią dla siebie poza orgiem.
Dla mnie "rozpoczęcie nowego roku służbowego" nie miało żadnego znaczenia. Wyszedł braciak, pogadał, podsumował i zszedł, potem wszystko wracało do tej samej rutyny i monotonii.