Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 4 Gości przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Powitanie i pożegnanie  (Przeczytany 6552 razy)

Offline Ruda woda

Odp: Powitanie i pożegnanie
« Odpowiedź #90 dnia: 14 Czerwiec, 2019, 21:04 »
[/b][/size]
Tak, ale będąc na samym szczycie muszą widzieć tę obłudę. Mają dostęp do informacji i dokumentów, który zwykły szarak nigdy mieć nie będzie. Od momentu zostania członkiem CK spada na nich podwójna odpowiedzialność. To ich świadomy wybór, brną w g...o świadomie i jeszcze oszukują innych. Cyniczne czy nie?
realistyczne Gandalfie. mam nadzieję, ze bóg czy jezus kiedyś ich za to rozliczy... zastanawiam się czy ci perfidni ludzie mają sumienie? :-\ :-\ :-\ raczej nie. jakim trzeba być obrzydliwcem biorąc na sumienie życie milionów ludzi?
"Nigdy nie próbuj upodobnić kogoś do siebie. Ty wiesz - i Bóg wie to również - że jeden taki egzemplarz jak ty zupełnie wystarczy"  Ralph Waldo Emerson


Offline Trinity

Odp: Powitanie i pożegnanie
« Odpowiedź #91 dnia: 14 Czerwiec, 2019, 23:04 »
Xevres
osobiście uważam że nasze nicki i awatary mówią o nas więcej niż myślimy
podobnie jak Ruda nieraz miałam ochotę ci przywalić za twoje zerojedynkowe podejście do życia
trzeźwi alkoholicy tak mają
dlatego pytałam.
tymczasem piszesz i naszym oczom ukazuje się spoko gość
wrażliwy i dobry
młody jeszcze jesteś, fajnie że ci sie chce chcieć
pisz bo to jest crème de la crème
cenię twoją odwagę 


Offline zenobia

Odp: Powitanie i pożegnanie
« Odpowiedź #92 dnia: 14 Czerwiec, 2019, 23:33 »
A mnie nurtuje mysl ; ktory z nich jest prawdziwy ?


Online Villa Ella

Odp: Powitanie i pożegnanie
« Odpowiedź #93 dnia: 15 Czerwiec, 2019, 04:24 »
A mnie nurtuje mysl ; ktory z nich jest prawdziwy ?
Możliwe, że żaden... Możliwe, że każdy...
Michale, Xevresie, Nabonicie, czy jak Ci tam...
Czas na próżne żale i krygowanie się, tak, jakby minął. Administracja i użytkownicy, dają tobie szansę na wytłumaczenie swojego postępowania, chociaż moim zdaniem jedyne, co je tłumaczy, są zaburzenia psychiczne. Podobnie jak ty i wielu innych, jestem dzieckiem WTSu. Urodziłam i wychowałam się w sekcie. Może, różni nas to, że jestem, tym dzieckiem, gorszego sortu, bo z racji płci, choćbym nie wiem, jak się starała, to jedynym przywilejem, jakiego mogłam dostąpić, było, czyszczenie kibli.
Wychowana byłam w karności (czytaj, przemocy fizycznej i psychicznej, mającej symtomy znęcania się), która ukształtowała mój los i charakter, zamknąwszy przede mną wiele możliwości. Niektóre udało mi się otworzyć, na inne brakło śmiałości, przebojowości, i... Czasu.... Było, minęło...
Nie jestem chrześcijanką, chociaż w wielu aspektach mojego życia, naśladuję Chrystusa. Nie, nie modleniem się i czytaniem pism... Podobnie, jak wielu, straciłam wiarę... Jak już, zupełnie szczerze napisałam, patrząc nieustannie na cierpienie i konfrontując je z tym, co napisane w Biblii, wolę myśleć, że Bóg, jeżeli istnieje, nie ingeruje i nigdy nie ingerował w życie ludzkie. Ponieważ doświadczyłam krzywdy, stałam się na nią wrażliwa i niezwykle ważnym stało się dla mnie pomaganie innym, a jeszcze ważniejsze - nie krzywdzenie.
Dlatego, zapytałam o twoją postawę. Czy zdajesz sobie sprawę, że swoim postępowaniem, mogłeś skrzywdzić, czy to ciebie, w jakiś sposób rusza... Bo to także jest aspekt, twojego postępowania. Zwłaszcza, tu, w takim miejscu, jak to forum, które zrzesza poszkodowanych mniej lub bardziej, przez sektę.
Jak dla mnie, ta cała sytuacja, zaszkodziła nam wszystkim, bo namieszałeś dokumentnie. Nie ja jedna zastanawiam się po co i dlaczego? Jest na wstępie prośba o przedstawienie się, ale każdy zrozumie, jeżeli ktoś będzie wolał pozostać w ukryciu, jeżeli ujawnienie może mu zaszkodzić. Jeżeli twój status w WTS nie do końca pozwalał ci, na napisanie prawdy o sobie, trzeba było tego nie robić. Ty wolałeś postąpić inaczej. Zwróć uwagę, że wystarczyło kilka (prawdopodobnie!) szczerych zdań, aby ludzie cię zupełnie inaczej odebrali i dali szansę.
W Biblii, napisano: "Nie okłamujcie się nawzajem, skoro zewlekliście z siebie starego człowieka wraz z uczynkami jego, a przyoblekli nowego, który się odnawia ustawicznie ku poznaniu na obraz tego, który go stworzył.” KOL. 3,9-10 (BW)
Dlatego, moja prośba, nie nadużywaj danej tobie, przez administrację szansy. Jeżeli, czytasz komentarze w wątku, widzisz chyba, że naraziła się przy tym, na stronniczość. Widzisz, jak podupadło wzajemne zaufanie. Ale, ja rozumiem, że tak, na prawdę nie wiadomo, co z tobą zrobić.
Napisałeś, że na tym forum, nigdy nie byłeś sobą... Hmmm. Ale już raz, jako Nabonit, przeszedłeś cudowne i niestety nieszczere, nawrócenie...

« Ostatnia zmiana: 15 Czerwiec, 2019, 04:30 wysłana przez Villa Ella »
Obojętnie czy postąpisz według czyjejś rady, czy według własnego uznania, konsekwencje zawsze poniesiesz  ty sam.


Offline pies berneński

Odp: Powitanie i pożegnanie
« Odpowiedź #94 dnia: 15 Czerwiec, 2019, 05:44 »
        Wcześniej nigdy na tym forum nie byłem sobą.
         No i wszystko w temacie

       Wierze głęboko, ze to nie będzie miało już nigdy miejsca.
       Paradoks kłamcy?
Ludzie nie dlatego przestają się bawić, że się starzeją, lecz starzeją się, bo przestają się bawić.


Offline Xevres

Odp: Powitanie i pożegnanie
« Odpowiedź #95 dnia: 15 Czerwiec, 2019, 09:09 »
Początki poważnych wątpliwości, rozpoczęcie podwójnego życia.

Tak wiec po przyłączeniu się do jedynej prawdziwej i cudownej organizacji Bożej otworzyły się przede mna wielkie drzwi do działalności. Czułem się trochę jak małe dziecko w sklepie z zabawkami, nie wiedziałem za co chwycić rączkami. Trochę byłem pionierem, trochę jeździłem po budowach, trochę jakieś inne rzeczy typu pilnowanie Szwedzkiej a potem Ursusa, sprzątania w Betel itp, ogólnie moje całe życie kręciło się w około zboru. Byłem tez w 3 klasie liceum wiec przede mna była ostatnia klasa męki z tymi „swiatusami”. W szkole zawsze trzymałem się z najstarszymi rocznikami, wolałem towarzystwo starszych osób, bo równieśnicy często byli dla mnie dziecinni. Jednak przyszedł czas, ze to ja byłem najstarszym rocznikiem wiec nie było już z kim się trzymać w szkole dlatego wraz z moim kuzynem, który nie jest SJ, spędzaliśmy w szkole minimalne ilości czasu. Zazwyczaj 2 z 5 dni byliśmy w szkole a 3 z 5 robiliśmy inne ciekawe rzeczy. Chodziliśmy na piwko, jeździliśmy do Warszawy do kina i mnóstwo mnóstwo innych rzeczy włącznie z tym, ze zwyczajnie znajdowaliśmy jakieś miejsce w szkole żeby odespać noce jakie spędzaliśmy np na grach komputerowych.
Kluczowe jednak dla mnie były budowy i działalność w RKB. To właśnie dzięki temu tworowi zaczęły się moje pierwsze poważne dylematy i spadły mi z oczu takie dziecięce łuski, ze organizacja to taki cudowny i idealny twór.
W naszym zborze działała i chyba nawet dalej dziala, choć nie jestem pewny po zmianach, brygada od kostki i ogrodów. Zarządzał tym działem wspomniany przeze mnie Mirosław K. Moja pierwsza budowa to bodajże Tarchomin gdzie pojechaliśmy i całe dwa dni laliśmy szlaufami wodę w ziemie bo miejscowy zbór zaniedbał totalnie przygotowanie dla nas frontu pracy. Tak wiec 10 osób przyjechało i zmienialiśmy się przy wężu z woda. Poznaliśmy tam szamana, psychicznego męża jednej z sióstr z tamtego zboru. Przychodził i groził nam ulewami i innymi klęskami choć niestety im bardziej groził ulewami tym bardziej było gorąco. Szkoda, ze jego przepowiednie się nie sprawdzały bo upały były podobne do tych dzisiejszych. Kolejna moja budowa to Lidzbark, poznałem tam piękna dziewczynę z która świetnie mi się gadało i kontynuowaliśmy znajomość jeszcze po budowie. Nela była z Wawy i jej Mama zabrała ją na budowę ponieważ chciała zapewnić jej lepsze towarzystwo. W piątek przed budowa Nela wróciła pijana i ledwo przytomna do domu. Była w moim wieku. Mama bardzo się o nią martwiła, ze pójdzie w ślady swojej starszej siostry, która była wykluczona i miała nie ślubne dziecko. Facet ją zostawił i sama wychowywała dziecko. Nela była bardzo na anty co do organizacji, ja byłem w organizacji szczerze zakochany, chociaż różnił nas pogląd w tej kwestii to bardzo się sobie podobaliśmy i cała budowę przepracowaliśmy razem a po budowie utrzymywaliśmy kontakt telefoniczny. Zaczęła mi opowiadać o rzeczach z jej zboru, jakiś chorych akcjach a ja bardzo broniłem organizacji i mówiłem ze to tylko ludzie którzy nie trzymają się rad są problemem. Niestety po około miesiącu napisała mi, ze brała narkotyki, policja ją zgarnęła i nie będzie miała ze mna możliwości kontaktu. Zadzwoniłem na jej telefon ale odebrała jej Mama i płacząc powoedziala, żebym się z nią nie zadawał bo jestem dobrym chłopakiem a ona mnie tylko zniszczy i ze przeprasza za nią. Powiedziałem tylko żeby się pomodlili i ze Bóg napewno im pomoże (wtedy większość spraw było dla mnie do załatwienia w ten sposób). Zakończyła się moja znajomość z nią a ja jeździłem dalej na budowy, miedzy innymi Gołdap, Krynica Górska, Tłuszcz, Zielonka, Ełk i naprawdę wiele wiele innych miejsc, miedzy innymi Ostrołęka... tam zobaczyłem pierwszy raz w życiu moja obecna Żonę i największe szczęście w całym moim popieprzonym życiu (z perspektywy czasu). Budowy to tez początek moich największych wątpliwości... a zaraz potem rozpoczęcie podwójnego życia...

CDN.
wolnym jest się dopiero wtedy gdy można wszędzie i zawsze być sobą


Offline Xevres

Odp: Powitanie i pożegnanie
« Odpowiedź #96 dnia: 15 Czerwiec, 2019, 11:16 »
Możliwe, że żaden... Możliwe, że każdy...
Michale, Xevresie, Nabonicie, czy jak Ci tam...
Czas na próżne żale i krygowanie się, tak, jakby minął. Administracja i użytkownicy, dają tobie szansę na wytłumaczenie swojego postępowania, chociaż moim zdaniem jedyne, co je tłumaczy, są zaburzenia psychiczne. Podobnie jak ty i wielu innych, jestem dzieckiem WTSu. Urodziłam i wychowałam się w sekcie. Może, różni nas to, że jestem, tym dzieckiem, gorszego sortu, bo z racji płci, choćbym nie wiem, jak się starała, to jedynym przywilejem, jakiego mogłam dostąpić, było, czyszczenie kibli.
Wychowana byłam w karności (czytaj, przemocy fizycznej i psychicznej, mającej symtomy znęcania się), która ukształtowała mój los i charakter, zamknąwszy przede mną wiele możliwości. Niektóre udało mi się otworzyć, na inne brakło śmiałości, przebojowości, i... Czasu.... Było, minęło...
Nie jestem chrześcijanką, chociaż w wielu aspektach mojego życia, naśladuję Chrystusa. Nie, nie modleniem się i czytaniem pism... Podobnie, jak wielu, straciłam wiarę... Jak już, zupełnie szczerze napisałam, patrząc nieustannie na cierpienie i konfrontując je z tym, co napisane w Biblii, wolę myśleć, że Bóg, jeżeli istnieje, nie ingeruje i nigdy nie ingerował w życie ludzkie. Ponieważ doświadczyłam krzywdy, stałam się na nią wrażliwa i niezwykle ważnym stało się dla mnie pomaganie innym, a jeszcze ważniejsze - nie krzywdzenie.
Dlatego, zapytałam o twoją postawę. Czy zdajesz sobie sprawę, że swoim postępowaniem, mogłeś skrzywdzić, czy to ciebie, w jakiś sposób rusza... Bo to także jest aspekt, twojego postępowania. Zwłaszcza, tu, w takim miejscu, jak to forum, które zrzesza poszkodowanych mniej lub bardziej, przez sektę.
Jak dla mnie, ta cała sytuacja, zaszkodziła nam wszystkim, bo namieszałeś dokumentnie. Nie ja jedna zastanawiam się po co i dlaczego? Jest na wstępie prośba o przedstawienie się, ale każdy zrozumie, jeżeli ktoś będzie wolał pozostać w ukryciu, jeżeli ujawnienie może mu zaszkodzić. Jeżeli twój status w WTS nie do końca pozwalał ci, na napisanie prawdy o sobie, trzeba było tego nie robić. Ty wolałeś postąpić inaczej. Zwróć uwagę, że wystarczyło kilka (prawdopodobnie!) szczerych zdań, aby ludzie cię zupełnie inaczej odebrali i dali szansę.
W Biblii, napisano: "Nie okłamujcie się nawzajem, skoro zewlekliście z siebie starego człowieka wraz z uczynkami jego, a przyoblekli nowego, który się odnawia ustawicznie ku poznaniu na obraz tego, który go stworzył.” KOL. 3,9-10 (BW)
Dlatego, moja prośba, nie nadużywaj danej tobie, przez administrację szansy. Jeżeli, czytasz komentarze w wątku, widzisz chyba, że naraziła się przy tym, na stronniczość. Widzisz, jak podupadło wzajemne zaufanie. Ale, ja rozumiem, że tak, na prawdę nie wiadomo, co z tobą zrobić.
Napisałeś, że na tym forum, nigdy nie byłeś sobą... Hmmm. Ale już raz, jako Nabonit, przeszedłeś cudowne i niestety nieszczere, nawrócenie...

Już gdzieś słyszałem ze osoby odchodzące ze zboru maja zaburzenia psychiczne. Ciekawe, ze tez tak myślisz. Sadze, ze z czasem zrozumiesz motywy mojego postępowania. Nemo dowiedział się dlaczego tak postępowałem i zdjął mi moderację bo jest empatycznym człowiekiem, który rozumie, ze sekta ma bardzo destrukcyjny wpływ na człowieka. Szkoda, ze takie słowa padły od Ciebie. Jeśli chodzi o mój stan psychiczny to raczej nigdy nie miałem z tym problemów. Jedynie moja Mama miała niezwykle silna depresje przez te sektę ale to również z czasem opisze. Wszystko staram się opisać po kolei i najdokładniej jak potrafię. Uwierz mi, ze takie ujawnienie siebie w pełni nie jest czymś prostym także jest mi zwyczajnie przykro z powodu tego co przeczytałem. Oczywiście nie ma usprawiedliwienia dla niektórych moich zachowań jednak było by miło gdyby tego typu oceny pojawiły się na koniec całej mojej opowieści. Ja ze swojej strony przeprosiłem chyba już każdego kogo tutaj zawiodłem czy skrzywdziłem. Jeśli bedzie mi kiedyś dane to chce to zrobić osobiście. Bo bardzo żałuje tego wszystkiego jednak z jakiegoś powodu tak a nie inaczej się zachowywałem i nie, nie było to spowodowane zaburzeniami psychicznymi czy osobowościowymi. Była to maska, która musiałem założyć aby być pewnym ze nie zostanę rozpoznany.
wolnym jest się dopiero wtedy gdy można wszędzie i zawsze być sobą


Online Villa Ella

Odp: Powitanie i pożegnanie
« Odpowiedź #97 dnia: 15 Czerwiec, 2019, 14:05 »
Hmmm... Przykro... Dlaczego? Zaburzenia psychiczne, to nie jest powód do wstydu, a po orgu, tak na prawdę ciężko ich nie mieć. Ja otwarcie przyznaję się, że nie zawsze w życiu sobie radziłam i radzę. Czasem nadal potrzebuję wsparcia, zarówno psychologicznego, jak i farmakologicznego. To żadne tabu. Tu, gdzie mieszkam, ludzie otwarcie mówią, o swoich problemach psychicznych.
Dlaczego,szkoda, że te słowa padły ode mnie? I dlaczego posłużyłeś się przykładem z orga? Odbieram to, jako próbę manipulacji i zasugerowania mi, że podobnie, jak świadkowie, wmawiam odchodzącym od zboru, chorobę psychiczną. Nieładnie, bo ja tego nigdzie nie napisałam, a od świadków odeszłam, jak ty jeszcze byłeś w podstawówce i to na samym jej początku. Ich metody, od dawna są mi obce. Ja patrzę na to, z punktu widzenia medycznego. Piszesz, że nie byłeś sobą - nie wiem, do końca czy celowo, czy po prostu, nie byłeś w stanie kontrolować swojego postępowania.W każdym przypadku, jest to zachowanie odbiegające znacząco, od tego, jak postępuje większość użytkowników tego forum.
Nemo wybaczył, chwała mu za to, ale to nie znaczy, że wszyscy teraz mają traktować cię jakoś specjalnie. Ja tobie mówię, to, co czuję, szczerze, bez ściemy. Doceń to, bo jak wynika z twojej opowieści nieczęsto miałeś z tym do czynienia. Wolę, po ludzku, dać ci w gębę, a nie fałszywie uśmiechać się i wbić nóż w plecy. A ja jeszcze nie wiem, czy mogę ci wierzyć. Tak po prostu. Jeżeli, jednak uda ci się, odzyskać chociaż część zaufania, które u mnie straciłeś, powiem ci o tym, równie szczerze.
« Ostatnia zmiana: 15 Czerwiec, 2019, 14:58 wysłana przez Villa Ella »
Obojętnie czy postąpisz według czyjejś rady, czy według własnego uznania, konsekwencje zawsze poniesiesz  ty sam.


Offline Xevres

Odp: Powitanie i pożegnanie
« Odpowiedź #98 dnia: 15 Czerwiec, 2019, 15:16 »
Poważne wątpliwości i początki prowadzenia podwójnego życia.

Dlaczego budowy „teokratyczne” spowodowały moje największe wątpliwości dotyczące tej religii? Otóż rzeczy jakie tam się wyprawiały zwyczajnie nie miały nic wspólnego z Bogiem itp. Była to zwykła budowa z darmowa siła robocza a przy tym okazja dla tej siły roboczej do picia w ilościach w jakich pewnie na nie jednej „świeckiej” budowie pije się mniej. To co było kluczem to postawa starszego zboru i zaraz szefa naszej brygady,  Sławnego Mirosława K. Ilość piwa i wódki jakie ten człowiek potrafi w siebie wlać są dla mnie niesamowite. Jednak spożywanie piwa czy wódki nie przeszkadzało mu modlić się w trakcie takiej budowy, prowadzić samochodu itp. Co gorsza, nie przeszkadzało to tez w zasadzie nikomu innemu. Towarzystwu z budów zwyczajnie takie coś odpowiadało bo skoro bos pije to inni tez mogli. Dochodziło do takiego pijaństwa na budowach, ze wymiotowanie po alkoholu nie było czymś najgorszym. Podczas jeden budowy, młody chłopak pod wpływem alkoholu obszczal braciom ścianę w środku domu. Tak, serio. Innym razem młodzież po hucznej popijawie na budowie urywała lusterka aut. Przykładów tego, ze ktoś wymiotował u braci na kwaterze jest tak dużo, ze nawet szkoda o tym pisać bo to nie było coś niezwykłego. Tak wiec tego typu rzeczy widziałem na budowach sal. Oczywiście sam tez z czasem zgodnie z przysłowiem „jeśli wejdziesz miedzy wrony...” zacząłem również pic piwerka na budowach. W miedzy czasie zostałem zamianowany jako sługa pomocniczy i zacząłem kręcić tez z moja pierwsza żona.

Mając ponad 18 lat zostaje zamianowany do uslugiwania, mam ogromne wątpliwości z powodu tego, ze jeden z usługujących, starszy zboru zwyczajnie jest alkoholikiem. Zaczynaja się pytania czy Bóg rzeczywiście mianuje mężczyzn w zborze? Czy Jezus rzeczywiście trzyma każde grono w dłoni i zna sytuacje jaka w tym gronie panuje? Było mi bardzo ciężko zrozumiec te rzeczy a wątpliwości powodowały często bezsenne noce. Pomocą okazał się Krzysztof M który właśnie wtedy był w obwodzie.

Warto tez dodać, ze z moja obecna Zona kręcił brat z mojego zboru, który również ma bardzo duże problemy z alkoholem i nie tylko. Kiedy poznałem moja obecna Żonę, zwyczajnie nie miałem szans jej nic zaoferować, ja 17 letni chłopak, który się uczy a ona 20 letnia piękna dziewczyna, która pracowała i chciała iść na studia. Podczas jednej z imprez u mnie w domu(moi rodzice często wyjeżdżali i zostawiali mi dom wolny wiec imprezy były huczne i grubo zakrapiane alkoholem) wszyscy byli pijani poza mna i nią. Zapytałem czy pogadamy na balkonie. Zgodziła się i zapytałem czy napewno jest z właściwym chłopakiem bo może być ktoś komu również się bardzo podoba i ten ktoś może nie ma problemów z alkoholem. Uśmiechnęła się tylko i wtedy nie zrozumiała, ze chodziło mi o mnie. Impreza minęła a ja w głowie miałem tylko jedna myśl „jeszcze kiedyś to Ty będziesz chciała być ze mna”. Takie młodzieńcze wyjaśnienie sobie dostania kosza 😉. Przynajmniej w mojej ocenie dostałem wtedy kosza bo moja Żona dziś twierdzi, ze zrozumiała to zupełnie inaczej.

W związku z tym zacząłem z czasem kręcić z siostra tego brata, który kręcił z moja obecna Żona. To trochę skomplikowane jednak z czasem będzie łatwiejsze do zrozumienia. Byłem po zamianowaniu około 3 miesięcy kiedy spotkaliśmy się sam na sam i się zaczęło....

Prowadzenie podwójnego życia CDN

Dorzucam nasze zdjęcie z przed 3 tygodni około.
« Ostatnia zmiana: 15 Czerwiec, 2019, 15:26 wysłana przez Xevres »
wolnym jest się dopiero wtedy gdy można wszędzie i zawsze być sobą


Offline Cytryna

Odp: Powitanie i pożegnanie
« Odpowiedź #99 dnia: 15 Czerwiec, 2019, 17:14 »
Trzeba było zamazać twarz tego pana z brodą :)


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 176
  • Polubień: 11200
  • Nigdy nie marzyłam o sukcesie. Pracowałam na niego
Odp: Powitanie i pożegnanie
« Odpowiedź #100 dnia: 15 Czerwiec, 2019, 17:17 »

   Karol Bunsch powiedział... Łatwiej odbudować zburzone miasto niż zburzone zaufanie.

Osobiście każdy ma u mnie na wstępie kredyt zaufania, co z nim zrobi...jego sprawa. Jednak jeśli podpadnie, nigdy już do końca nie zaufam.
Zawsze się będę zastanawiać czy napewno nie kręci, nie oszukuje, nie knuje za plecami, ile prawdy w tym co mówi vel pisze ?

Sorry Xevres, dobry człowiek tak nie postępuje. To nie jest wojna, że miałeś pistolet przy głowie i byłeś zmuszony do podłych zagrywek aby ratować życie.
Człowiek nie zmienia się jak kalejdoskop, raz zły, raz dobry, innym razem mniej lub bardziej podły.
Tłumaczenie, że to tylko internet też jest cienkie. Bo gdy ktoś jest szują, jest nią zawsze i wszędzie. Zbór, otoczenie, biznes czy forum.

Chcesz pokazać...że masz materiały, dla mnie to za mało. Ty masz tam osobiste porachunki z braciszkami i przez forum chcesz je załatwić. Wcześniej zamieściłeś imiona i nazwiska, później wydygałeś i kazałeś usunąć, bo wiesz czym to pachnie.


Zgadzam się z tym co napisała Ella i wcześniej Matylda.
A Ty doskonale wiesz jak manipulować "słuchaczami" , piszesz o swoich powodach, empatii Nemo. A gdzie była Twoja empatia wcześniej, tak wyglądała Twoja miłość do bliźniego ? A może tym na forum ona się nie należy?

Jest taka stara mądrość ludowa...kto z rana to i do wieczora.
Głupcem jest ten, kto nie potrafi się przyznać do własnych błędów i słabości, a widzi całe zło w innych.


Offline Xevres

Odp: Powitanie i pożegnanie
« Odpowiedź #101 dnia: 15 Czerwiec, 2019, 17:18 »
Prowadzenie podwójnego życia początki.

Około 3 miesięcy po moim zamianowaniu moja pierwsza żona, wtedy jeszcze moja dziewczyna mająca szalone 16 lat wracała ze szkoły pociągiem do domu. Stwierdziłem, ze wyjdę po nią żeby sama nie wracała. Byliśmy z jednego zboru i mieszkaliśmy około kilometra od siebie. Było bardzo ciepło tego dnia, może nie tak strasznie jak teraz w Polsce ale było bardzo ciepło. Szliśmy droga trzymając się za rękę. Po drodze był las gdzie postanowiliśmy wejść. Zaczęliśmy się całować no i oczywiście rączka poszła tam gdzie według orga nie powinna. Tak się zaczęło kilka lat (około 5) naszego podwójnego życia zanim się pobraliśmy. Warto wspomnieć ze nie była ona wtedy po chrzęście ale obiecała, ze na najbliższym kongresie przyjmie chrzest bo od tego według Krzysztofa M. Zależało moje być albo nie być sługa pomocniczym. Wiadomo, hormony buzowaly a my spotkaliśmy się coraz częściej i coraz częściej „grzeszyliśmy”. Pamietam, ze wtedy bardzo mocno to przeżywałem. Modliłem się o wybaczenie itp. Noce przepłakane i nieprzespane. No ale jakoś trzeba było ciągnąć uslugiwania itp żeby nikt się nie zorientował. Najtrudniejsze były punkty o tego typu tematyce, dlatego zawsze je oddawałem komuś innemu. Po pewnym czasie wytłumaczyłem sobie, ze skoro kiedyś planujemy się pobrać to w zasadzie nic złego się nie dzieje. W tym okresie moja obecna Żona wyszła pierwszy raz za mąż. Chyba jeden z najtrudniejszych dni w moim życiu, bawić się na weselu kobiety, która się kocha. Modliłem się bardzo żeby jakimś cudem do tego nie doszło (jak się z czasem okaże w zasadzie myśle ze Bóg wysłuchał moich modlitw). Byłem na weselu z moja dziewczyna, która była siostra pana młodego. „Zabawa” przednia... no nic stało się wiec myślałem ze to koniec moich wszelkich nadziei na związek z moja ukochana. Dalej wiec prowadziłem podwójne życie i widziałem co się dzieje w zborze zalesie górne, które jest wzorem tego jak w zborze dziać się niż powinno (przynajmniej jeśli chodzi o rady CK).  Tak wiec przez około 3 lata kręciłem z moja pierwsza żona i dopuszczaliśmy się w tym czasie (według SJ) rozpusty z częstotliwością kilka razy w tygodniu choć nigdy do seksu przed ślubem nie doszło. Chodziło o inne formy rozpusty.

Prowadzenie podwójnego życia oraz poznanie Tomasza S CDN.

   Karol Bunsch powiedział... Łatwiej odbudować zburzone miasto niż zburzone zaufanie.

Osobiście każdy ma u mnie na wstępie kredyt zaufania, co z nim zrobi...jego sprawa. Jednak jeśli podpadnie, nigdy już do końca nie zaufam.
Zawsze się będę zastanawiać czy napewno nie kręci, nie oszukuje, nie knuje za plecami, ile prawdy w tym co mówi vel pisze ?

Sorry Xevres, dobry człowiek tak nie postępuje. To nie jest wojna, że miałeś pistolet przy głowie i byłeś zmuszony do podłych zagrywek aby ratować życie.
Człowiek nie zmienia się jak kalejdoskop, raz zły, raz dobry, innym razem mniej lub bardziej podły.
Tłumaczenie, że to tylko internet też jest cienkie. Bo gdy ktoś jest szują, jest nią zawsze i wszędzie. Zbór, otoczenie, biznes czy forum.

Chcesz pokazać...że masz materiały, dla mnie to za mało. Ty masz tam osobiste porachunki z braciszkami i przez forum chcesz je załatwić. Wcześniej zamieściłeś imiona i nazwiska, później wydygałeś i kazałeś usunąć, bo wiesz czym to pachnie.


Zgadzam się z tym co napisała Ella i wcześniej Matylda.
A Ty doskonale wiesz jak manipulować "słuchaczami" , piszesz o swoich powodach, empatii Nemo. A gdzie była Twoja empatia wcześniej, tak wyglądała Twoja miłość do bliźniego ? A może tym na forum ona się nie należy?

Jest taka stara mądrość ludowa...kto z rana to i do wieczora.


Rozumiem, ze tak mnie odbierasz i tak jak pisałem z Nemo na prv, wiem, ze większość z was zwyczajnie wyleje na mnie kubeł ścieków. Rozumiem to i w pełni na to zasługuje. Zgadzam się z Toba.

Co do porachunków z braćmi ze zboru to nie do końca tak jest szczególnie, ze raczej nikt z nich tego czytać nie powinien choć wierze i liczę na to, ze dotrze to do nich. Nie są to porachunki bo gdyby były to już byś zobaczyła filmik z obszczanyn starszym idącym od ściany do ściany i bełgoczącym coś niezrozumiałego. Zwyczajnie zastanawiam się czy kiedyś się opamiętają.

Uwierz mi Tazła, ze żałuje tego jak postępowałem, wiem, ze moje zapewnienia nic nie zmienia jednak szczerze żałuje, rozumiem swój błąd i nigdy więcej mam nadzieje ze go nie powtórzę. Co do nazwisk to zwyczajnie chciałem aby je usunąć ze względu na konsekwencje prawne jakie mogło by to przynieść a mi się nie chce z nimi sadzić itp. Wiem, ze zawiodłem i wiem, ze większości zaufania nigdy już nie odzyskam. Jestem tego świadom i wiem ze nie mogę z tym nic zrobić. To jest najbardziej przykre.
« Ostatnia zmiana: 15 Czerwiec, 2019, 17:25 wysłana przez Xevres »
wolnym jest się dopiero wtedy gdy można wszędzie i zawsze być sobą


Offline Ruda woda

Odp: Powitanie i pożegnanie
« Odpowiedź #102 dnia: 15 Czerwiec, 2019, 17:23 »
Tazła... wybacz. ale masz jakiś straszny wewnętrzny problem, który nadal rozkminiasz. Po co? Umów się z autorem wątku i trzaśnij parę razy po pysku to Ci ulży. Sorki, ale odbieram Cię jako nakręconą babę, która w tej chwili niepotrzebnie zaśmieca wątek swoimi żalami.

Xevres - czekam na ciąg dalszy
"Nigdy nie próbuj upodobnić kogoś do siebie. Ty wiesz - i Bóg wie to również - że jeden taki egzemplarz jak ty zupełnie wystarczy"  Ralph Waldo Emerson


Offline Xevres

Odp: Powitanie i pożegnanie
« Odpowiedź #103 dnia: 15 Czerwiec, 2019, 17:27 »
Tazła... wybacz. ale masz jakiś straszny wewnętrzny problem, który nadal rozkminiasz. Po co? Umów się z autorem wątku i trzaśnij parę razy po pysku to Ci ulży. Sorki, ale odbieram Cię jako nakręconą babę, która w tej chwili niepotrzebnie zaśmieca wątek swoimi żalami.

Xevres - czekam na ciąg dalszy

Spokojnie, wszystko opisze choć to bardzo trudne dla mnie... proszę zrozum tez innych. Naprawdę zawiodłem i to jest szczera prawda. Także nie wiń innych. Każdy z nas został bardziej lub mniej skrzywdzony i tutaj liczył na szczerość, zrozumienie i poczucie bezpieczeństwa a moje zachowanie to zmąciło. Dlatego proszę choć o to żebyście tutaj się nie spierali z mojego powodu. Jeśli uszanujcie moja prośbę to będę bardzo wdzięczny...
wolnym jest się dopiero wtedy gdy można wszędzie i zawsze być sobą


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 176
  • Polubień: 11200
  • Nigdy nie marzyłam o sukcesie. Pracowałam na niego
Odp: Powitanie i pożegnanie
« Odpowiedź #104 dnia: 15 Czerwiec, 2019, 17:29 »
   Nie mam żadnego problemu, tylko niedawno była jazda jak ktoś kogoś chciał udup...
Teraz znów to samo...

Każdy z nas ma pobrudzobe ręce, każdy. Tylko jedni więcej.
Więc nie robimy z siebie idealnych byłych śJ.
Głupcem jest ten, kto nie potrafi się przyznać do własnych błędów i słabości, a widzi całe zło w innych.