W małych miejscowościach, świadkowie zrywają plakaty i ulotki mówiące prawdę o ich ugrupowaniu religijnym. Tymczasem w większych, miasteczkach powiatowych, ruch uliczny jest duży i tam materiały wiszą dłużej. Wyraźnie świadkowie wstydzą się zrywać na oczach ludzi. Ewentualnie zerwą tam, gdzie mają stały punkt stojakowy.
Ktoś pisze do mnie:
Pewnego dnia wieszałem "guzika" na siatkowym, ulicznym płocie, w miejscu bardzo ruchliwym, ale w tym momencie nie było ruchu. Na krawężniku siedział chłopak w kapturze, tyłem do mnie. Co trochę się oglądał, co ja mu tam robię za plecami. Czułem, że muszę mu powiedzieć, bo może się boi, że mu jakąś krzywdę zrobię. Wyglądał mi na jakieś 15 lat. Zagadałem, pokazałem guzika i opowiedziałem pokrótce o dniu pamięci o ofiarach strażnicy. Zaproponowałem "guzika". Wziął, obejrzał, i mi mówi, że wszystkie religie są do bani, "nawet ta nasza". Ja: "a która to jest "ta nasza"? On: Katolicka! I kontynuuje: "Jezus nie założył żadnej religii, raczej zwalczał wszystkie te, które zastał w swoim środowisku. I wyłożył mi pokrótce obraz polityczno- religijny z czasów Jezusa. Dzisiaj, powiada, gdyby przyszedł, zabiliby go po raz drugi. To, co się dzieje w religiach, urąga wszelkiej wierze. Cały czas trzymał "guzika" w dłoni i już mi nie oddał go. Trafnie zdiagnozował dzisiejszy opłakany stan religii w Polsce i na świecie. Ja się zorientowałem, że musi być o wiele starszy, niż myślałem, i że to były student, może miał na studiach religioznawstwo, stąd elokwentnie się wyrażał o stanie wiary w sercach ludzkich. W pewnym momencie zrobił się ruch na ulicy, "mój student wstał", (teraz się z orientowałem, że rzeczywiście jest starszy niż myślałem), przywitał się czule z nadchodzącą młodą kobietą i pożegnał ze mną. Odszedł, trzymając "guzika" w ręce.