Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji  (Przeczytany 4950 razy)

Offline lukier

Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« dnia: 19 Październik, 2018, 21:39 »
Jak wiadomo organizacja przestrzega, że świat to samo zło. W Strażnicach często podaje się przykłady osób, które opuściły organizację i wtedy np. wpadły w złe towarzystwo, nałogi, długi, niechciane ciąże, choroby i wszystkie nieszczęścia świata. Dopiero jak wracają to wychodzą na prostą.

Zrobiłam małą rewizję wśród osób z mojego otoczenia, które odeszły i zatrważa mnie fakt, że najbardziej nazwijmy to 'staczają się', osoby, które nadal mentalnie tam tkwią. Nie czytałam historii tu na forum i nie znam odstępców, których życie to równia pochyła przez np. nałogi, przestępstwa itp. Natomiast znam przypadki wykluczonych, którzy uwikłali się w niefajne rzeczy, ale jak z nimi rozmawiam to są nadal święcie przekonani, że to prawda i całe ich nieszczęście wynika z oddalenia się od zboru oraz oczywiście chcą wrócić.

Stąd mój wniosek, że na prostą po tej sekcie można wyjść tylko drogą odstępstwa ;) Jeśli nadal wierzysz w orga to rzeczywiście Strażnice mają rację, nie wytrzymujesz presji i...się staczasz ;) Oczywiście wniosek trochę przesadzony i z lekkim przymrużeniem oka, ale może znacie też takie typowo strażnicowe sytuacje, że ktoś odszedł, nadal wierzył , ale poszedł w tango, a jak wrócił wszystko mu się wyprostowało.

Ja znam mnóstwo takich osób, których w ryzach trzyma jedynie organizacja, inaczej wystrzeliliby jak z procy. Natomiast nie spotykam takich przypadków u osób wolnych już od tego mentalnie. Nie chcę przesadzić i budować fałszywego obrazu życia odstępców, jako pasma nieustających sukcesów, bo życie się różne każdemu układa, pewnie zdarzają się i tu różne przypadki. Ale czy nie uważacie że coś jest na rzeczy?



Offline Sebastian

Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #1 dnia: 19 Październik, 2018, 21:47 »
istnieje także strefa pośrednia miedzy wykluczeniem a odstępstwem

znam przypadek ŚJ, który został wykluczony za cudzołóstwo gdyż odszedł od żony do kochanki - i będąc już wykluczony (a więc odcięty od manipulacyjnego wpływu organizacji) przemyślał na nowo sprawy światopoglądowe. A więc (jeśli tak można powiedzieć) wyewoluował z wykluczonego w odstępcę


Offline lukier

Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #2 dnia: 19 Październik, 2018, 21:55 »
Tylko pytanie czy cudzołóstwo to już tzw. stoczenie się. Dla śj na pewno, ale obiektywnie rzecz biorąc zdarza się, że ktoś kończy związek dla kogoś innego i układa sobie życie na nowo.

Chodziło mi o bardziej ekstremalne przypadki, alkoholizm, wejście na drogę przestępczą, uzależnienie od ciężkich narkotyków, długi. Znam każdy z takich przypadków, ale właśnie u osób, które nadal wierzą i wprost pragną powrotu. Tu na forum i poza nie spotkałam jeszcze odstępcy z takim bagażem doświadczeń.


Offline Nemo

  • El Kapitan
  • Wiadomości: 4 255
  • Polubień: 10054
  • Często pod wiatr. Ale zawsze własnym kursem.
Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #3 dnia: 19 Październik, 2018, 22:00 »
Znam taki przykład. Pijaczyna okrutna. Kiedy poznał "prawdę" ograniczył picie do przysłowiowego piwka z braćmi przy grillu. Potem zdarzyło mu się wykluczenie. Pił na potęgę. W międzyczasie się rozwiódł, nie wiem dlaczego, chociaż jego żona to też było niezłe ziółko. Mniejsza o to. Po pewnym czasie powrócił, ponownie się ożenił z gorliwą pionierką i nie pije. Akurat w tym przypadku przynależność do zboru pomogła.
Niemądrym jest być zbyt pewnym własnej wiedzy. Zdrowo jest pamiętać, że najsilniejszy może osłabnąć, a najmądrzejszy się mylić.
Mahatma Gandhi


Offline Sebastian

Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #4 dnia: 19 Październik, 2018, 22:03 »
znam przypadek odstępcy który po odejściu z organizacji zaczął żyć w konkubinacie z kobietą - i na tę sprawę można popatrzeć z dwóch pkt widzenia:

na pewno ŚJ powie, że ten odstępca "stoczył się" bo konkubinat to straszny grzech itd.itp. stara śpiewka

ale patrząc "nieteokratycznie" tamci konkubenci żyją jak w bajce, pełna zgoda, miłość że nie mogą żyć bez siebie, silna więź emocjonalno-uczuciowa, wierność, radość z życia; ów odstępca przed poznaniem swojej konkubiny był samotnym kawalerem bo w zborze nie było dla niego odpowiedniej partii więc musiał (że to tak ujmę) "zaciągać hamulec ręczny"; a teraz żyje w udanym związku niemałżeńskim

ja bym tego nie nazywał "stoczeniem się", przeciwnie: osiągnął w życiu szczęście osobiste...


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 3 699
  • Polubień: 5630
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #5 dnia: 19 Październik, 2018, 22:11 »
moje trzy grosze:
na pytanie Lurker
Nikt nie ma odwagi powiedzieć o sobie, ja powiem szczerze i uczciwie, bez ogródek -powróciłem do palenia


Offline lukier

Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #6 dnia: 19 Październik, 2018, 22:15 »
No dokładnie Sebastian, dla świadków to ja też się stoczyłam ;) bo jestem uzależniona od nikotyny, z tego wprawdzie zadowolona nie jestem, ale już z innych rzeczy, których próbuję tak ;) no i chodzę na wybory oraz obchodzę święta, totalna degeneratka po prostu ;)

Ale w organizacji jest wiele przypadków z tendencjami do nałogów, bardzo złego towarzystwa itd. W momencie, kiedy wyjdą z organizacji, ale tkwią tam nadal mentalnie idą w tango na całego, przykładem może być to co napisał Nemo. Mój wniosek natomiast jest taki, że tylko mentalne wyzwolenie daje gwarancję ułożenia sobie życia po wyjściu, w miarę na spokojnie bez większych, ekstremalnych problemów. Inaczej człowiek się gubi, stresuje, że zginie w tym całym Armagedonie, bo źle postępuje i wpada w coraz większe tarapaty życiowe. Takie są moje obserwacje.

moje trzy grosze:
na pytanie Lurker
Nikt nie ma odwagi powiedzieć o sobie, ja powiem szczerze i uczciwie, bez ogródek -powróciłem do palenia

Nadzaszyniaku kochany, to może kiedyś będzie okazja postaczać się przy wspólnej fajce ;) A tak na serio, nie cierpię swojego nałogu, ale nie przesadzajmy, nawet paląc do życiowego stoczenia się sporo nam brakuje ;)
« Ostatnia zmiana: 19 Październik, 2018, 22:21 wysłana przez lurker »


Offline Matylda

Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #7 dnia: 19 Październik, 2018, 22:24 »
Jak wiadomo organizacja przestrzega, że świat to samo zło. W Strażnicach często podaje się przykłady osób, które opuściły organizację i wtedy np. wpadły w złe towarzystwo, nałogi, długi, niechciane ciąże, choroby i wszystkie nieszczęścia świata.

Znam osobiście z pyska i z nazwiska świadków którzy byli w złym towarzystwie,mieli długi,byli w niechcianych ciążach nadal będąc przy tym świadkami jehowy.
Znam też katoli ktorzy  starannie dobieraja sobie towarzystwo,konsumują związek dopiero po ślubie i nie zaciągają długów.
Należy chyba przyjąć że to zwyczajnie ludzkie jest i denominacja nie ma tu nic do rzeczy.
świadkowi to uzurpatorzy,ot i tyle.


Offline Nemo

  • El Kapitan
  • Wiadomości: 4 255
  • Polubień: 10054
  • Często pod wiatr. Ale zawsze własnym kursem.
Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #8 dnia: 19 Październik, 2018, 22:28 »
moje trzy grosze:
na pytanie Lurker
Nikt nie ma odwagi powiedzieć o sobie, ja powiem szczerze i uczciwie, bez ogródek -powróciłem do palenia
dla świadków to ja też się stoczyłam ;) bo jestem uzależniona od nikotyny, z tego wprawdzie zadowolona nie jestem
No to jest nas troje.  ;D
Niemądrym jest być zbyt pewnym własnej wiedzy. Zdrowo jest pamiętać, że najsilniejszy może osłabnąć, a najmądrzejszy się mylić.
Mahatma Gandhi


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 3 699
  • Polubień: 5630
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #9 dnia: 19 Październik, 2018, 22:37 »
Nadzaszyniaku kochany, to może kiedyś będzie okazja postaczać się przy wspólnej fajce ;) A tak na serio, nie cierpię swojego nałogu, ale nie przesadzajmy, nawet paląc do życiowego stoczenia się sporo nam brakuje ;)
No to jest nas troje.  ;D
Lurker, Nemo- to wspaniale jesteśmy TRÓJCĄ-na Forum, nawet pod tym kątem nie utożsamiamy się z sektą(Ww)
Jak tu nie wierzyć w trójcę.
« Ostatnia zmiana: 19 Październik, 2018, 22:39 wysłana przez Nadaszyniak »


Offline lukier

Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #10 dnia: 19 Październik, 2018, 22:38 »
Znam osobiście z pyska i z nazwiska świadków którzy byli w złym towarzystwie,mieli długi,byli w niechcianych ciążach nadal będąc przy tym świadkami jehowy.
Znam też katoli ktorzy  starannie dobieraja sobie towarzystwo,konsumują związek dopiero po ślubie i nie zaciągają długów.
Należy chyba przyjąć że to zwyczajnie ludzkie jest i denominacja nie ma tu nic do rzeczy.
świadkowi to uzurpatorzy,ot i tyle.

Matylda, nie chodziło o to co dzieje się w organizacji, tylko o moment wyjścia z niej. Moim zdaniem Ci którzy najpierw uwalniają się mentalnie z tego całego balastu i przestają wierzyć mają większe szanse na ułożenie sobie normalnie życia, niż Ci którzy odchodzą bo byli pociągnięci przez swoje słabości ale nadal mocno wierzą.

Nie znam żadnej historii odstępców, którzy totalnie popłynęli życiowo. Jeśli takie są to chętnie poznam i zrewiduje swoje poglądy. Znam za to wielu, którzy w organizacji byli napięci jak sprężyna, jak odeszli nadal tkwiąc tam umysłem to poszli na całość. I tyle.


Offline Matylda

Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #11 dnia: 19 Październik, 2018, 22:40 »
moje trzy grosze:
na pytanie Lurker
Nikt nie ma odwagi powiedzieć o sobie, ja powiem szczerze i uczciwie, bez ogródek -powróciłem do palenia

Jak nie ma odwagi,jak nie ma odwagi. Tyle że to nie wiadomo czy sie chwalić czy bić w piersi. Już nie raz odważnie 8-) mówiłam:Będąc śwadkiem nie paliłam,odeszłam i nadal przez 10 lat nie paliłam,a potem 10 lat paliłam,Bo Tak mi sie podobało :P Teraz już chyba 7-8 lat nie palę i już nigdy nie bedę.
Miewałam kochanków 8-) ale to akurat uważam za wielką przyjemność a nie element stoczenia się ;D ;D ;D
Co tam jeszcze???
A no własnie,do kościoła chodzę jak mi się zachce.
Długów nie miewam bo przebiegła jestem :P Piję tyle ile trzeba ::)
Noo czy się stoczyłam?Ani przez chwilę. Jak spytacie moich znajomych to się dowiecie że Mati to najporządniejsza osoba na wsi ;D ;D


Offline Trinity

Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #12 dnia: 19 Październik, 2018, 22:50 »
Seba napisał o sobie i o swoim bóstwie Beatce


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 3 699
  • Polubień: 5630
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #13 dnia: 19 Październik, 2018, 22:51 »
Jatiw-Matylda
Czy się chwalić czy też nie, to każdego osobista decyzja.
Jako Pierwszy w tym wątku, wyjawiłem swój paskudny nałóg.
Matyldo, trzeba, żyć jak piszesz - godnie, a czasami trzeba ''pozakrętasić'' - palenie, kieliszeczek na żołądeczek i coś tam coś tam, to ludzka sprawa.
Nic nam nie ubędzie lecz może kiedyś przybędzie  :) :)


Offline Ekskluzywna Inkluzywność

Odp: Przypadki 'stoczenia się' po wyjściu z organizacji
« Odpowiedź #14 dnia: 19 Październik, 2018, 22:55 »
Stąd mój wniosek, że na prostą po tej sekcie można wyjść tylko drogą odstępstwa ;) Jeśli nadal wierzysz w orga to rzeczywiście Strażnice mają rację, nie wytrzymujesz presji i...się staczasz ;)

Stoczenie się to pewien konstrukt moralny. Ktoś kojarzy takie pojęcie jak bankrut, osoba niezdolna do spłaty długów? W czasach gdy pożyczki i zadłużenie społeczne nie były codziennością istniał taki gatunek ludzi. W oczach własnych i ogółu. Tak samo jak istnieli ludzie rozwiąźli. Dzisiaj bankrutów i rozwiązłych coraz mniej, bo ludzie coraz rzadziej monitorują się pod tym względem i myślą o sobie takimi kategoriami. Jeśli czegoś nie widzisz, to tego nie ma.
 
Tak samo ze staczaniem się po religii. Zobaczy to zbór, zobaczy to osoba myśląca kategoriami zboru, ale cała reszta już nie.

Czy jedzenie kaszanki to dowód upadku moralnego? Albo zadłużenie się? Albo objadanie się? Albo używanie wulgarnego języka?

Dla odpowiednio elastycznej moralnie osoby pojęcie upadku nie istnieje. Czytałem kiedyś opinię, że (nie)sławny Markiz De Sade uskuteczniał swoje rozmaite praktyki z których słynął, bo chciał zobaczyć w którym momencie natura postawi mu nieprzekraczalną granicę, po czym ku własnemu frasunkowi dostrzegał że one nie istnieją.
« Ostatnia zmiana: 19 Październik, 2018, 22:57 wysłana przez Ekskluzywna Inkluzywność »