Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: No cześć bracia dysydenci  (Przeczytany 1816 razy)

Offline Bugareszt

  • Pionier
  • Wiadomości: 612
  • Polubień: 670
  • Dzięki bogu jestem ateistą. Nigdy nie byłem w org.
Odp: No cześć bracia dysydenci
« Odpowiedź #15 dnia: 18 Grudzień, 2019, 17:26 »
cześć Maher
trudny nick do wypowiedzenia 😏



A co miał powiedzieć Izajasz jak w taki sposób swojego drugiego syna na śniadanie wołał
Nie mamy prawa naszej nieznajomości praw rządzących światem uważać za przejaw boskości. To tylko nasza niewiedza.


Offline 30LatPrzyPrawdzie

Odp: No cześć bracia dysydenci
« Odpowiedź #16 dnia: 18 Grudzień, 2019, 18:19 »
Piona Mahershalalhashbaz! :)

Pozdrawiam z Zachodniopomorskiego. ;-)


Offline Reskator

Odp: No cześć bracia dysydenci
« Odpowiedź #17 dnia: 18 Grudzień, 2019, 18:31 »
No hej. Miło mi bardzo być tak przyjemnie powitanym. Czuję się prawie tak jak kiedy zaczynałem pierwsze studium biblijne na podstawie czerwonej książeczki.

Ogólnie nie mam jakoś bardzo złej opinii o moich braciach i siostrach których poznałem będąc "w prawdzie". Większość z nich to w porządku ludzie, porządni i uczciwi tylko po prostu zindoktrynowani. Trochę mi czasem szkoda kilku przyjaciół z którymi już nie rozmawiałem od lat. Nasze drogi jakiś czas biegły razem a potem się rozeszły i tyle.

Organizacja natomiast to straszliwy Taliban, tylko że na poziomie umysłowym, realizujacy swoje cele w subtelny sposób, bez mordowania przeciwników. Religia totalitarna piorąca ludziom mózgi jak stalinizm i robiaca z nich bezmyślne marionetki. Posługuje się zresztą prawie identycznymi metodami jak komuniści. Te obrazki z Korei Północnej na ktorych Kim Ir Sen na tle osnieżonych gór i kwitnących wiśni pozdrawia przyjaznym gestem wpatrzonych w niego ludzi... też widzicie podobieństwo do ilustracji z książek jw.org? Trochę mi szkoda straconego przez bycie w niej czasu i wysiłku a także że dałem sobie zaśmiecić umysł zabobonami i trzeba było potem się tych rzeczy pozbywać. No ale co, czasu już się nie cofnie.

Kiedy znajdę trochę więcej czasu opiszę tu być może swoje przygody przed, w trakcie i po okresie "Życia Prawdą", ku przyszłej rzeczy pamięci.
Z tą Koreą trafiłeś w 10-kę.
Przy Kimie są też ludzie robiący notatki
Jak w zborze,kongresie gdy jest wykład.
Witam.
« Ostatnia zmiana: 18 Grudzień, 2019, 18:37 wysłana przez Reskator »


Offline Cytryna

Odp: No cześć bracia dysydenci
« Odpowiedź #18 dnia: 18 Grudzień, 2019, 20:15 »
Cześć Szacher-Macher czy jak tam  ;D ;D ;D z niecierpliwością czekam na Twoje opowieści


Offline Kleryk

  • Głosiciel
  • Wiadomości: 376
  • Polubień: 1480
  • Aby zacząć myśleć musisz przestać brać 'Prozium'
Odp: No cześć bracia dysydenci
« Odpowiedź #19 dnia: 18 Grudzień, 2019, 20:51 »
Super, że jesteś z nami :)
"Kłamstwo powtarzane 1000 razy staje się prawdą."
Josef Goebbels


Offline Matylda

Odp: No cześć bracia dysydenci
« Odpowiedź #20 dnia: 18 Grudzień, 2019, 21:36 »
Cześć Mher. Klawiatura ci się zaciela czy jak😲😜
Tak czy siak, miło poznać, Taki gość jeszcze w dodatku zagraniczny. Wpadaj jak masz czas.
Pozdrowionka z Pomorza zachodniego ✋


Offline Michu72

Odp: No cześć bracia dysydenci
« Odpowiedź #21 dnia: 18 Grudzień, 2019, 22:18 »
Siemano Mahershalalhashbaz,witaj na forum,pozdrawienia z Zielonej Góry  :)


Offline hynek

Odp: No cześć bracia dysydenci
« Odpowiedź #22 dnia: 18 Grudzień, 2019, 22:47 »
Cześć!


Offline Nikt

  • Nieochrzczony głosiciel
  • Wiadomości: 94
  • Polubień: 209
  • Cocojambo i do przodu
Odp: No cześć bracia dysydenci
« Odpowiedź #23 dnia: 18 Grudzień, 2019, 23:32 »
Witaj miło widzieć nową osobistość na forum.
Pozytywne myślenie na siłę może prowadzić do  specjalisty :(


Offline Mahershalalhashbaz

Odp: No cześć bracia dysydenci
« Odpowiedź #24 dnia: 19 Grudzień, 2019, 00:00 »
Macher Szalal Hasz Baz - tak wymawiam swoje imię tylko że używam go jedynie tutaj na tym forum. Mam dużo innych imion, ciągle powstają nowe. Na przykład nieraz nazywano mnie  pieszczotliwie "wężu starodawny", raz kiedy mnie ktoś spytał w co wierzę i kim właściwie jestem, odpowiedziałem tajemniczo "Jestem... który jestem"  ;D a raz kiedy moja wówczas przyszła a teraz obecna żona spytała mnie jak mam na imię odpowiedziałem jej "Dlaczego mam ci wyjawiać swoje imię jeśli jest ono przedziwne?". W sumie imię jest nieważne, liczy się człowiek. Ale to już ktoś kiedyś powiedział.




Offline Safari

Odp: No cześć bracia dysydenci
« Odpowiedź #25 dnia: 19 Grudzień, 2019, 01:39 »
Haha ☺️
Taaak swieza krew 😊
Czesc I czolem dobrze, ze sie odezwales.

Polska podobno przoduje w wybudzeniach to my Tu na forum powinnismy miec wysyp nowych :) jak to czyta ktos wybudzony a jeszcze nie zarejestrowany to dawajcie, ujawnijcie sie ☺️☺️ nie gryziemy ☺️

Machel Szaher Szal Maham (a co w koncu imie niewazne ;)) powodzenia w pisaniu na forum czekam na dalsze opowiesci ;)
"Faith, if it is ever right about anything, is right by accident" S.Harris


Offline Estera

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 5 809
  • Polubień: 13441
  • Wiara, to nie łatwowierność.
Odp: No cześć bracia dysydenci
« Odpowiedź #26 dnia: 19 Grudzień, 2019, 06:05 »
Jestem teraz uodporniony na religię i bardzo się z tego cieszę. Mój swiatopogląd można by określić jako wolnomyśliciel sprzeciwiający się wszelkim próbom
ustanowienia opartej na hierarchii, strachu i posłuszeństwie władzy jednych ludzi nad drugimi więc nastawia mnie to życzliwie dla inicjatyw takich jak to forum,
próbujacych otwierać ludziom oczy na pułapkę jaką jest dla wielu osób religia Swiadków Jehowy. Dysydenci, łączcie się!
   W tej części Twojego stwierdzenia, jesteśmy dosłownie jak jedna osoba.
   Maher Szalal Hasz Baz :))
   Witaj nowy dysydencie, który opuściłeś tę przebiegłą pułapkę śj.
   Pozdrawiam Cię, Wolny Człowieku.
   Przeciwniku władzy nad drugim człowiekiem.
   Ile czasu tkwiłeś w tej "dżumie"?
« Ostatnia zmiana: 19 Grudzień, 2019, 06:12 wysłana przez Estera »
Zachęcam do czytania, warto ... https://jedrusiowy.wordpress.com
Tego bloga również skarbnica wiedzy ... https://komitetsadowniczy.blogspot.com


Offline NieZnaPrawdy

Odp: No cześć bracia dysydenci
« Odpowiedź #27 dnia: 20 Grudzień, 2019, 23:40 »
Witaj Wyzwolony.

Tak mi się skojarzyła twoja ikonka „nie śpij, tu są węże”.
Takie dobranoc w języku Pirahã.


Offline Mahershalalhashbaz

Odp: No cześć bracia dysydenci
« Odpowiedź #28 dnia: 21 Grudzień, 2019, 16:28 »
Już zmieniłem ikonkę na twarz członka obecnego Komitetu Centralnego. Letts. On jest straszliwy, jeśli dostał się na szczyt to musiała to być naprawdę wolaboża bo pasuje idealnie żeby być twarzą tej organizacji.

Byłem z Orgiem związany około 9 lat swojego życia. W różnym stopniu.

Zaczęło się od trwającego około 2 lat etapu, mówiąc odwrotną strażnicową mową "zainteresowanego" (to znaczy ktoś kogo absorpcją Organizacja się interesuje). Potem był mniej więcej trzyletni okres głosicielstwa gdy się starałem żyć po świadkowsku. Na koniec udało mi się odsunąć od zboru i kontroli życzliwych braci na dalszy dystans aby wreszcie się odwiązać zupełnie. To było stopniowe i trwało około czterech lat. Przeniosłem się wtedy do innego miasta, tam szybko znalazłem normalnych ludzi z którymi czułem się dobrze i coraz bardziej słabła moja zależność od zboru. Olewałem zebrania książki, w swoim zborze bywałem tylko w weekendy a w końcu przestałem jeżdzić na weekend do swojej miejscowości; wtedy już wiedziałem że nie ma sensu dalej próbować tkwić w tym bagienku.

Na krótki okres wróciłem do swojej miejscowości. W tym okresie nie chodziłem już na zebrania i próbowali się do mnie dobrać i odzyskac kontrolę. Stanowiłem dla nich niezbyt wdzięczny obiekt manipulacji bo nie mogli mnie straszyć ostracyzmem. To znaczy mogli ale wiedzieli że i tak mam to gdzieś bo chodzi mi własnie o to aby nie mieć z nimi kontaktu. Miałem bowiem wsparcie w postaci towarzystwa przyjaciół z normalnego społeczeństwa a na braciach ze zboru już mi nie zależało. Owszem, przychodzili do mnie do domu, oczywiście bez zaproszenia i wcześniejszej zapowiedzi. Namawiali na powrót. Mówiłem im że nie mam siły i ochoty chodzić na zebrania i głoszenie na co ich radą było aby jednak się postarać, znów zacząć chodzić na zebrania i głosić. W końcu brat który wcześniej był dla mnie rodzajem autorytetu i najbliższego przyjaciela w zborze (on zaczął ze mną studium i byłem przez pewien okres pod jego wielkim wpływem) zaczął mnie namawiać na formalne odejście. Proponował mi też, nieco wcześniej, popełnienie samobójstwa, po tym jak mowiłem że czuję się beznadziejnie i nic mnie nie cieszy. Powiedział ze po co mam się męczyć i że jak na nic nie mam siły to może będzie lepiej jak się zabiję.

Nie poszedłem za jego radą, po pewnym czasie wyjechałem za granicę, tutaj ułożyłem sobie życie. Nie było to łatwe i proste zaczynać wszystko od zera, miałem w pewnym momencie epizod ostrej psychozy z którego wyszedłem. Były też momenty kiedy było bardzo trudno materialnie. Ale nigdy nie przyszło mi do głowy wracać do Orgu, szukać pomocy Swiadków. Faktycznie, brat M. miał rację - lepsze od tego byłoby od razu się zabić.
« Ostatnia zmiana: 21 Grudzień, 2019, 16:31 wysłana przez Mahershalalhashbaz »


Offline HARNAŚ

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 2 767
  • Polubień: 9017
  • Nie mów co myślisz . Myśl co mówisz.
Odp: No cześć bracia dysydenci
« Odpowiedź #29 dnia: 21 Grudzień, 2019, 18:07 »
Sporo przeszedłeś . Tym bardziej gratuluję , że do właściwych wniosków doszedłeś sam .Strasznie mi przykro , że okupiłeś to takin bólem duszy. Każde  doświadczenie kształtuje nas a dzięki takim ekstremalnym sytuacjom jakie doświadczyłeś ze strony zboru możesz mieć pewność , że byle błahostka Cię nie pokona .