Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Ilu jest wierzących Świadków Jehowy  (Przeczytany 491 razy)

Offline PoProstuJa

Odp: Ilu jest wierzących Świadków Jehowy
« Odpowiedź #15 dnia: 13 Luty, 2022, 14:25 »
Odnoszę wrażenie, że spora część Świadków Jehowy nie do końca wierzy w to co czyta w Strażnicy. Jak bowiem wytłumaczyć to, że po wyjściu z organizacji w zdecydowanej większości, pewnie ok. 90% zostają ateistami. Coś takiego raczej nie zdarza się np. w KK tj. osoba, która przetrwa okres buntu wczesnej młodości raczej ju ż nie odejście od wiary. Temat osobny to urodzeni w prawdzie. Na ile rzeczywiście wierzą a na ile tym co ich trzyma są więzi rodzinne, majątkowe, zawodowe, itd.

Moim zdaniem większość Świadków ma w swoim życiu taki etap, że wierzą.
I uważają wtedy, że to w co wierzą to "Prawda". Problem pojawia się w momencie, gdy dostrzegają, że coś jest nie tak w ich religii... Gdy nie zgadzają się im jakieś nauki, albo gdy czyjeś postępowanie w organizacji zaprzecza ideałom głoszonym przez tę religię. Wtedy Świadkowie chodzą tacy skołowani, ale jeszcze myślą, że wierzą w "prawdę".
Gdy dojdzie jednak do poznania prawdy o "prawdzie", to wtedy może dojść u nich do całkowitej utraty wiary.
Jeżeli wiara kojarzy się komuś z tym co znał przez większość życia (czyli, że to chodzenie na zebrania, czytanie Strażnicy itd.), to może nawet nie wiedzieć, że wiarę da się praktykować i przeżywać inaczej.

Myślę, że zanim się odrzuci wiarę najpierw warto zbadać na czym może polegać prawdziwa wiara. Problemem jest tylko to gdzie szukać jej prawdziwego źródła?

Podam przykład gastronomiczny. Załóżmy, że ktoś - nazwijmy go Zenek - całe życie jadł pizzę z małej knajpki z wiórkami seropodobnymi zamiast sera. I pizza ma w jego umyśle konkretny, mdły smak.
W końcu dowiaduje się z Internetu, że pizza którą jadł przez te lata to najtańsze świństwo, które dodatkowo ma właściwości rakotwórcze. A zatem człowiek ten mówi sobie: już nigdy więcej w życiu nie zjem pizzy!

Pewnego dnia Zenek spotyka na swojej drodze Włocha i zaczynają rozmawiać o różnych rzeczach. W końcu Włoch mówi: zgłodniałem, może pójdziemy na pizzę?
Wtedy Zenek krzyczy przerażony: Tylko nie to! Nie przełknę tego paskudztwa!
Na to zdziwiony Włoch odpowiada: Ale jak to? Przecież pizza to najlepsza rzecz na świecie! Uwielbiam ją!

Zarówno Zenek jak i Włoch używają słowa pizza, ale pod tym pojęciem dla każdego z nich kryje się coś innego.
Dla Zenka pizza to produkt z gumiastego ciasta o konsystencji i smaku podeszwy, posypany sztucznym serem.
Dla Włocha pizza to chrupiący placek z pysznymi dodatkami, bez sera i innych "udziwnień" wymyślonych np. przez amerykanów.

Dopóki Zenek i Włoch będą tylko teoretyzować, to w zasadzie nigdy się nie zrozumieją. Obaj będą uważać, że ten drugi to głupek. Zenek będzie się dziwił, że Włochowi smakuje takie świństwo. A Włoch będzie zdziwiony, że Zenek tak źle wyraża się o jego ulubionym daniu i że całkowicie je odrzuca.

Aby Zenek w końcu dogadał się z Włochem, to muszą obydwaj spróbować smaku pizzy tego drugiego. Czyli Zenek powinien zaprosić Włocha do swojej knajpki i wtedy ten Włoch natychmiast zrozumie o co chodziło Zenkowi i przy okazji dowie się, że istnieje coś takiego jak produkt seropodobny. Zapewne wypluje szybko ugryziony kęs i na tym zakończy spożywanie tej pizzy.
A teraz dla równowagi Zenek powinien spróbować prawdziwej włoskiej pizzy. Może się okazać, że stanie się jej fanem i uzna, że to najlepsze co jadł w życiu. Aby jednak do tego doszło Zenek musi przełamać swoją niechęć, musi chcieć spróbować czegoś nowego, nie zamykać się na nowe doświadczenie.

A tymczasem jak to bywa w życiu... Ktoś mówi: "ja tam wiem swoje..." i nie zagłębia się w inne rzeczy. Woli sobie żyć w swoim małym świecie ze swoimi ciasnymi poglądami.

----------------------------
Przekładając pizzę = wiarę na Świadków.
Moim zdaniem Świadkowie w bardzo niewielkim stopniu mogą doświadczyć w organizacji tego czym jest prawdziwa wiara. Bo jeśli wiarą nazywamy rozdawanie ludziom czasopism i puszczanie na tablecie filmików z jw.org, to uboga jest ta definicja wiary. Mają spaczony obraz wiary.
I taką spaczoną wiarę łatwo w końcu całkowicie odrzucić.
----------------------------

W przedstawionym wyżej przykładzie gastronomicznym pojawił się Włoch, który zna smak prawdziwej pizzy i jest w stanie od razu rozpoznać, gdy ktoś chce nakarmić go świństwem.
Niestety w prawdziwym życiu nie wiem kto mógłby być tą osobą, która zna "smak" prawdziwej wiary? Która pizzeria = religia będzie tą najlepszą?

Ponadto pojawią się kolejne filozoficzne pytania typu: dlaczego mamy uznawać, że to włoska pizza jest najlepsza skoro ta amerykańska z prawdziwym, podwójnym serem też jest smaczna?

Ogólnie żeby wyrobić sobie opinię na ten temat warto by było porozmawiać z wieloma ludźmi, z różnymi kucharzami, odwiedzić różne restauracje i spróbować różnych potraw.
Najgorsze byłoby całkowite zamknięcie się na innych i kurczowe trzymanie się wyłącznie swoich poglądów opartych tylko na własnym ograniczonym doświadczeniu.

Z ludźmi mającymi otwarty umysł można podyskutować, dogadać się, spędzić miło czas, czegoś się nauczyć. Z kolei rozmowa z ludźmi o zamkniętych umysłach to jest męka.
Mnóstwo Świadków ma umysły całkowicie zamknięte na inne poglądy i klapki na oczach. Z takimi to można co najwyżej pogadać o pogodzie.
Są również i eks-Świadkowie, którzy niby opuszczają organizację, ale umysł nadal mają zamknięty. Samo wyjście nie przyczynia się w takiej sytuacji do tego, że poza organizacją nagle się rozwiną...
-----------------------

Jeśli chodzi o KK, to raczej się nie zgodzę, że ludzie nie tracą w nim wiary po okresie młodzieńczym. Tracą wiarę na potęgę!
Ja sama znam takie osoby, które posyłają dzieci na religię w szkole, ale nie wierzą ani w kościół, ani w jego nauki. Chcą tylko żeby dziecko miało komunię. I nawet deklarują, że po komunii to chyba raczej wypiszą dziecko z religii.
Ta ich "wiara" to trzymanie się tradycji ze względu na wierzenia ich dziadków czy rodziców. Ale gdy dziadkowie umrą, to nie wiem czy jeszcze cokolwiek będzie ich w tym kościele trzymało...
---------------------

Reasumując:
Z racji, że wiele rzeczy jeszcze nie wiem. Że wielu rzeczy jeszcze nie doświadczyłam i że jestem otwarta na różne poglądy i możliwości, to nie jestem w stanie wygłaszać jednoznacznych sądów, które popierają lub negują wiarę. Dopuszczam różne opcje i różne możliwości i żadnej z góry nie odrzucam.
Ludzie którzy odeszli od Świadków oczywiście mogą zostać ateistami. Ale dobrze by było gdyby wiedzieli, że wcześniej niekoniecznie byli prawdziwie wierzącymi... Ta "amerykańska pizza" to gnieciuch wyso
ce zmodyfikowany genetycznie, ze szkodliwymi składnikami!

P.S. Wiecie, że naprawdę istnieje coś takiego jak produkt seropodobny? I że coś takiego jadłam w pizzerii, która reklamowała się w TV :( Gdy odkryłam, że dali mi sztuczny ser na pizzę, to już nigdy więcej tam nie poszłam! To było naprawdę obrzydliwe!  :P

 


Online Gremczak

Odp: Ilu jest wierzących Świadków Jehowy
« Odpowiedź #16 dnia: 13 Luty, 2022, 15:00 »
Jeśli chodzi o KK, to raczej się nie zgodzę, że ludzie nie tracą w nim wiary po okresie młodzieńczym. Tracą wiarę na potęgę!
Ja sama znam takie osoby, które posyłają dzieci na religię w szkole, ale nie wierzą ani w kościół, ani w jego nauki. Chcą tylko żeby dziecko miało komunię. I nawet deklarują, że po komunii to chyba raczej wypiszą dziecko z religii.
Ta ich "wiara" to trzymanie się tradycji ze względu na wierzenia ich dziadków czy rodziców. Ale gdy dziadkowie umrą, to nie wiem czy jeszcze cokolwiek będzie ich w tym kościele trzymało...

To tak jak z tą kaczką, co młoda żona przed pieczeniem obcinała boki kacze.