Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Stracę wszystko  (Przeczytany 1618 razy)

Offline zenobia

Odp: Stracę wszystko
« Odpowiedź #15 dnia: 13 Sierpień, 2019, 12:56 »
Gdy rozmawiałam ze starszym o pedofilii , tez mnie zapytał , skąd o tym wiem ?
Ponowiłam pytanie i spytałam czy moze zaprzeczyć , odpowiedział ; u nas w zborze nie ma


Online Lemuel

Odp: Stracę wszystko
« Odpowiedź #16 dnia: 13 Sierpień, 2019, 13:02 »
  Tokaji, obecnie przeżywam podobne do Twoich chwile, a Twoja historia bardzo mi przypomina moją. Również bywam zanadto ufny i to właśnie w odpowiednim momencie mojego życia wykorzystali św.J. Od 8 miesięcy jestem "wybudzony" (po 28 latach niewoli!). Próbowałem szczerze (błąd!) wyjaśnić rodzinie moją nieobecność na zebraniach- skończyło się przypięciem mi łatki odstępcy, zerwaniem kontaktu i donosem do starszych. "MIŁOŚĆ NIE ZAWIODŁA" i na własnej skórze przeżywam Mat. 5:11. Teraz naprawdę czuję się chrześcijaninem.
 To mnie nauczyło. że zbytnia szczerość nie popłaca, jeśli z jakichś powodów nie chcesz jeszcze zostać wykluczony. Ciało kierownicze prowadzi z poddanymi przebiegłą, nieuczciwą psychologiczną  grę, trzyma wszystkich za twarz żelazną łapą. Więc i ja postanowiłem sobie pogrywać ze starszymi, dopóki sam nie zadecyduję o oficjalnym odejściu. Póki co chciałbym jeszcze pomóc paru osobom w zborze, a stan wykluczenia znacznie by to utrudnił.
 Nie musisz się godzić na rozmowy ze starszymi, jeśli nie masz na nie ochoty- oni nie są Twoimi panami. Ja się wykręcam sianem (zniechęcenie, praca, zdrowie albo po prostu nie odbieram telefonów ;) ) i póki co to działa.
Zdaję sobie jednak sprawę, że przyjdzie czas na odważne zajęcie stanowiska i oficjalne wyjście z tej obłudnej organizacji. W sumie to nie mogę się tego doczekać.
 Życzę Ci powodzenia na drodze do wolności :)


Online Tokaji

Odp: Stracę wszystko
« Odpowiedź #17 dnia: 13 Sierpień, 2019, 13:40 »
Dziękuję Wam za słowa wsparcia. Problem w tym, że ja już jestem na granicy, mam stany depresyjne, które są odczytywane przez bliskich jako "słabość duchowa". Nie chcę nikogo ranić, bo niesamowicie ich kocham... Jestem na tym świecie tylko dla nich i tylko dlatego, że jestem tchórzem i boję się bólu towarzyszącemu odebraniu sobie życia. Często myślę, że tak mniej ich zranię, niż jakbym miał z wyboru nie głosić o Królestwie.


Online Trinity

Odp: Stracę wszystko
« Odpowiedź #18 dnia: 13 Sierpień, 2019, 13:41 »
każdy przypadek jest inny
wszystko mamy w głowie
tych znajomych i bliskich też masz w głowie spróbuj podzielić się wątpliwościami
a zobaczysz jak zaczną wypierać temat.

osobiście uważam że szkoda życia na picie złej kawy, i analogicznie dostosuj sobie
szkoda żyć w takim emocjonalnym odrętwieniu, ale to ty sam musisz to ogarnąć.
wiem jakim ogromnym wsparciem jest forum bo ludzie z zewnątrz po prostu tego całego
ostracyzmu nie rozumieją.
jest też druga strona medalu że przebudzenie się z orgowskiego snu jest nie wzskazane
z powodu czysto emocjonalnego.
tzn więcej spustoszenia wywoła prawda o prawdzie niż sam org.
piszę tu o takich bezmyślnych robotnikach orga którzy chodzą na zebrania i na kongres bo tak zostali wychowani a jak z nimi zadrzesz to jeszcze gorsi niż światusy .
pierwszy szok minie i zobaczysz jak jest fajnie bez tego galopu.
moje nastoletnie dziecko powiedziało że org za wszelką cenę chce wzbudzić w nas entuzjazm
a ten temat już się wystrzelał . byłam pod wrażeniem.
a reszta to truman show


Offline Ruda woda

Odp: Stracę wszystko
« Odpowiedź #19 dnia: 13 Sierpień, 2019, 21:00 »
jest też druga strona medalu że przebudzenie się z orgowskiego snu jest nie wzskazane
z powodu czysto emocjonalnego.
i tak i nie
jeśli leczysz się na depresji - starsi praktycznie nic nie mogą zrobić  ;D
"Nigdy nie próbuj upodobnić kogoś do siebie. Ty wiesz - i Bóg wie to również - że jeden taki egzemplarz jak ty zupełnie wystarczy"  Ralph Waldo Emerson


Offline Kachinas

Odp: Stracę wszystko
« Odpowiedź #20 dnia: 13 Sierpień, 2019, 21:18 »
Witaj.
Jak wielu poprzedników nie będę się powtarzał ale naprawdę nie jesteś sam. Doskonale Cię rozumiem, znam jak wielu z nas tutaj obecnych to wszystko o czym piszesz, z czasem zapewne sam zobaczysz jeszcze więcej nieprawidłowości.

Może dodam jedno zdanie do tego co napisałeś  :)
Otóż mam żonę, dzieci pracuje normalnie dbam o rodzinę, zona pracuje dba również o rodzinę. Nie upijamy się i nie chodzimy brudni, nie chodzimy na lewiznę żadne z nas, JEDYNIE nie ma nas na zebraniach a 90 % zboru udaje że nas nie zna jak widza na na ulicy, odwracają głowy ŻENADA.
To ja się zapytuje, gdzie jest ta miłość ?, bo traktują nas jak jakąś patologię  :o :o
Dlatego może w weekend jak nie zapomnę, pobiorę sobie oświadczenie i zamknę ten temat raz i koniec.
Pozdrawiam
Możesz liczyć tylko na siebie albo na cud. A pamiętaj, co mówi towarzysz Stalin: cudów nie ma.

Wiktor Suworow


Offline PoProstuJa

Odp: Stracę wszystko
« Odpowiedź #21 dnia: 13 Sierpień, 2019, 22:15 »
Jestem Świadkiem Jehowy. Kochani, niech to będzie dla Was ostrzeżenie. Nie będę pisał o rzeczach wiadomych, że nie obchodzę świąt, że nie przyjmuję krwi, to rzeczy na które z wiarą się godziłem i które uważałem za słuszne przyjmując chrzest, obchodzenie niektórych świąt nadal uważam za niepotrzebne... Ale nie o tym. Chcę Wam opowiedzieć o tym, czego nie widać na pierwszy rzut oka. Jeśli mogę tak o sobie napisać, to z mojego punktu widzenia należę do osób życzliwych, przyjaznych, ale jak się okazało i łatwowiernych. Spotkałem Świadków Jehowy w bardzo trudnym momencie mojego życia, potrzebowałem wtedy pocieszenia i osób, którym mogę zaufać. Bardzo mili i uśmiechnięci ludzie, pomyślałem, że za tą życzliwością musi kryć się coś więcej, zacząłem czytać Biblię, zafascynowało mnie to, że ludzie mogą żyć w takiej harmonii. Teraz już wiem, że w wielu przypadkach pod pozornymi uśmiechami kryją się smutni przygnębieni ludzie, którzy "służą Jehowie" bo nie widzą innej możliwości w życiu. Są też tacy, dla których to cały świat i są szczęśliwi, że każdą wolną chwilę spędzają na rozmowach o Bogu Jehowie. Jak to możliwe? Nigdy nie czytałem książek o tematyce psychologicznej, ale chyba wiem już jak wygląda doskonała manipulacja. JEDEN WSPÓLNY WRÓG który łączy wszystkich wyznawców Boga Jehowy to Szatan. Jest on obecny wszędzie w obecnym świecie, dlatego niestosowne jest oglądanie filmów, czytanie książek w których ukazywane są różne pragnienia tego świata np. robienie kariery, czy niemoralność, wiele Świadków pewnie czyta i ogląda takie treści, ale na zebraniach jest regularnie przypominane, że to niestosowne. Nie należy także spędzać dużo czasu w towarzystwie osób  spoza grona Świadków, bo jeszcze źle wpłyną na nasze "dobre zwyczaje duchowe" czyli całkowitą uległość "Ciału Kierowniczemu Świadków Jehowy". Jeśli wspomnisz, że dowiedziałeś się czegoś ze stron internetowych poza JW.org, to albo wywołasz szok, że brakuje Ci wiary i wystawiasz się na kłamstwa Szatana, albo bracia zaczną się bardziej Tobą interesować, żebyś za dużo się nie dowiedział. Wszystko co nie pochodzi z wydawnictwa Świadków Jehowy pochodzi "ze świata", czyli od podstępnego Szatana. Na początku mnie okłamywano, że to najlepsza droga życiowa, droga do szczęścia. Widziałem zainteresowanie moją osobą. Bracia mówili, że robię postępy, że to świetnie. Po jakimś czasie jednak dostrzegłem presję jaka jest wywierana na każdego "głosiciela Królestwa", również na mnie. Olbrzymią presję. Między innymi, że w służbie (czyli głoszeniu) nie daję z siebie wszystkiego, że za mało godzin spędzam, że pewnie nie kocham Jehowy w sposób wystarczający, że Bóg nie ma czemu mi błogosławić. Bracia oczekują efektów, odwiedzin ponownych oraz nowych osób w zborze. Nawet wśród bliskich można podpaść, że nie kocha się Jehowy, jeśli kupi się dla siebie coś drogiego, a do skrzynki na datki wrzuci się mało pieniędzy. To nie jest mówione wprost, ale ta presja istnieje i z czasem zabiera szczery uśmiech, pozostaje tylko ten, który wypada, żeby był. Poza tym jeśli rodzina osoby wykluczonej chce mieć dobre relacje z braćmi musi z osobą wykluczoną zerwać kontakty, dlatego wielu braci i wiele sióstr zmęczonych tą presją nie zrobi nic co by mogło zaszkodzić dobremu imieniu Jehowy. To wszystko pod przykrywką miłości. Poza tym Ciało Kierownicze dba byśmy nie mieli czasu na nic poza służbą dla Jehowy i pracą by utrzymać swoje podstawowe potrzeby. Dlatego nawet nie mamy możliwości zauważyć manipulacji. Ostatecznie gdy społeczności braci i sióstr już brakuje argumentów zostaje się posądzonym o utratę rozumu, albo o szatańskie działanie. Stoję przed wyborem... albo będę żył w kłamstwie, albo stracę bliskich.

Tokaji to nie jest łatwa decyzja, więc pośpiechu nie zalecam.
Z mojego osobistego doświadczenia wiem, że tę decyzję trzeba "poczuć" na sobie, a nie tylko ogarniać ją rozumem.
Bo rozum każe Ci zostać w orgu żeby nie tracić kontaktu z bliskimi - co akurat rozumiem. Bycie odepchniętym przez rodzinę i tzw. przyjaciół wcale nie jest łatwe. Choć wyjście z orga wyzwala ciało i umysł, to jednak pozostaje dyskomfort w postaci braku kontaktu z osobami, które uważałeś za bliskie.

Co mi pomogło?
Otóż specjalnie na początku się nie odłączałam, bo sobie wyobraziłam, że jak będę po prostu nieczynna - czyli Świadek niepraktykujący, to będę miała kontakty z ludźmi ze zboru, więc po co odchodzić? I taki plan - jak podejrzewam - na początku ma jakieś 90% wybudzonych Świadków (a może nawet 99%?).
Na początku to działa - nie chodzisz na zebrania, mam kontakt z ludźmi... super... Ale ten stan trwa baardzo krótko... Bo baczni zborowi obserwatorzy widzą ile zebrań opuściłeś. Miesiąc nieobecności da się jeszcze wybaczyć (zwłaszcza gdybyś wymyslił jakieś usprawiedliwienie w postaci choroby), ale każdy kolejny dzień absencji na zebraniach...... uuuuuu........ Niby należysz oficjalnie do orga, a ludzie przestają na ulicy Ciebie poznawać... przestają się witać... mijają Ciebie obojętnie...
I wtedy CZUJESZ na sobie jak to jest być traktowanym jak wykluczony - nie jesteś wykluczony, a ludzie już Ciebie pogrzebali "za życia".
Mechanizm wykluczenia wcale nie włącza się dopiero po ogłoszeniu z mównicy, że "X nie jest już Świadkiem...". Mechanizm ten włącza się dużo wcześniej....

Innymi słowy... z każdym dniem będzie gorzej w Twoich relacjach ze zborem (no chyba, że masz jeszcze jakieś niesamowite siły żeby regularnie chodzić na zebrania i udawać zainteresowanie nimi). Za długo udawać się jednak nie da... to niszczy człowieka od środka. Jednocześnie będziesz się zastanawiać kto na Ciebie mógł donieść do starszych zboru, a "życzliwych", którzy poinformują ich o Twoich odstępczych słowach/ myślach i zachowaniach w zborze nie brakuje.
W pewnym momencie można od tego zwariować. Odejście staje się zatem ulgą. Czujesz, że dalszy pobyt w orgu tylko Ci zaszkodzi i stawiasz wszystko na jedną kartę.

Ile trwa cały proces? Myślę, że u każdego inaczej. Ja byłam w stanie wytrzymać 1,5 roku w orgu od momentu wybudzenia.
Po wyjściu poprawił mi się nastrój, polepszyłam swoje stosunki z rodziną i sąsiadami (część rodziny to nie ŚJ, druga część to wykluczeni/odstępcy), znalazłam nowych przyjaciół - głównie wśród "odstępców".
Nigdy nie zdarzyło mi się tęsknić za orgiem czy żałować decyzji o odejściu.
Jak poczujesz na sobie czym jest wolność i wewnętrzny spokój, to nie chcesz tego stanu się pozbywać i nie chcesz ponownie zakuć się w dyby niewoli.

Powodzenia! :)


Offline WIDZĘ MROKI

Odp: Stracę wszystko
« Odpowiedź #22 dnia: 13 Sierpień, 2019, 22:31 »
Nie napiszę gdzie mam takich "przyjaciół".
Ale to ja, mnie będą szerokim łukiem omijać, banda złodziei.

Napiszę trochę inaczej, nie mazgaj się, ponieważ jeszcze bardziej się skręcasz.

Ilu w tej sekcie ma PRAWDZIWYCH, przyjaciół, co podkreślam?

Prawdziwych, takich do końca i na zabój.

To co oni robili i robią to fikcja, może jednostki, a ich miłość "agape", na gapę co to jest?

Miłość bezinteresowna, w którym miejscu, gdy żebrają o pieniądze OD DZIECI, WREDNE TYPY Z AMERYKI.

WON z Polski, emocje, a pewnie, chłopak przechodzi załamanie nerwowe, piszę że ma myśli samobójcze, ale.......i jak normalny facet może zareagować na wstrętne ruchy sekty.

Jeszcze jedno, myślicie że któryś z wyzyskiwaczy przejmie się jednostką, mało to w Polsce młodych życie sobie przez tych gangsterów odebrało.

To dopiero teraz wychodzi.
« Ostatnia zmiana: 13 Sierpień, 2019, 22:35 wysłana przez WIDZĘ MROKI »
"Myślenie to najcięższa praca z możliwych i pewnie dlatego tak niewielu ją podejmuje." - HENRY Ford

DLA wielu, myślący są niewygodni, więc należy się ich pozbyć innymi słowy, WYKLUCZYĆ.


Offline Estera

Odp: Stracę wszystko
« Odpowiedź #23 dnia: 13 Sierpień, 2019, 22:44 »
Najgorsza z opcji, to życie w kolizji z samym sobą.
   I to jest najprawdziwsza z prawd.
   Życie w tej religii, naszpikowane kłamstwami i obłudą doprowadza ludzi do stanów depresyjnych.
   Dlatego to takie ważne, by żyć w zgodzie ze sobą.
   Życzę Ci, byś mógł osiągnąć taki stan.
   Wybór Twój.
   Tokaji.
Zachęcam do czytania, warto ... https://jedrusiowy.wordpress.com
Tego bloga również skarbnica wiedzy ... https://komitetsadowniczy.blogspot.com


Offline Efektmotyla

Odp: Stracę wszystko
« Odpowiedź #24 dnia: 13 Sierpień, 2019, 22:51 »
1.) Zadaj sobie pytanie, ile mam czasu? Czy nagłe zdecydowane ruchy dadzą coś co nazwiemy okazją?
Nie?   Zatem odpuść sobie, daj sobie czas bo masz go sporo?

2.) Masz sporo czasu to buduj nowe wartościowe relacje, znajduj nowych znajomych czy to w pracy czy to na siłowni a może sąsiad?

3.) Zrób rachunek sumienia, czy nie olałem światusów w rodzinie?  A może odświeżyć kontakty? Zrób to.

4.) KONIECZNIE ZAŻYWAJ RUCHU. Na stany depresyjne świetnie wpływają endorfiny, i uwierz mi nie trzeba kasy a czas zawsze się znajdzie na rower szybki spacer, bieg po lesie.

5.) Kropla drąży skałę, z wybudzaniem patrz punkt 1.


CIESZ SIĘ ŻYCIEM. MASZ ŻYCIE. TO NIE GRA TO ŻYCIE.


Online Lemuel

Odp: Stracę wszystko
« Odpowiedź #25 dnia: 13 Sierpień, 2019, 22:53 »
(...) Otóż specjalnie na początku się nie odłączałam, bo sobie wyobraziłam, że jak będę po prostu nieczynna - czyli Świadek niepraktykujący, to będę miała kontakty z ludźmi ze zboru, więc po co odchodzić? I taki plan - jak podejrzewam - na początku ma jakieś 90% wybudzonych Świadków (a może nawet 99%?).
Na początku to działa - nie chodzisz na zebrania, mam kontakt z ludźmi... super... Ale ten stan trwa baardzo krótko... Bo baczni zborowi obserwatorzy widzą ile zebrań opuściłeś. Miesiąc nieobecności da się jeszcze wybaczyć (zwłaszcza gdybyś wymyslił jakieś usprawiedliwienie w postaci choroby), ale każdy kolejny dzień absencji na zebraniach...... uuuuuu........ Niby należysz oficjalnie do orga, a ludzie przestają na ulicy Ciebie poznawać... przestają się witać... mijają Ciebie obojętnie...
I wtedy CZUJESZ na sobie jak to jest być traktowanym jak wykluczony - nie jesteś wykluczony, a ludzie już Ciebie pogrzebali "za życia".
Mechanizm wykluczenia wcale nie włącza się dopiero po ogłoszeniu z mównicy, że "X nie jest już Świadkiem...". Mechanizm ten włącza się dużo wcześniej.... (...)

 A spróbuj, bracie, zapuścić brodę- będą wiali przed tobą, jak przed diabłem wcielonym i chować się po kątach!  ;D


Offline Salome

Odp: Stracę wszystko
« Odpowiedź #26 dnia: 13 Sierpień, 2019, 22:55 »
Pozdrawia Cię Salome-"ta psychiczna, co odeszła do szatana, ta wariatka, zaburzona, ta co powiedziała, że SJ to sekta, ta co ma problemy z sobą i w ogóle ze wszystkim ma problemy, ta co się pogubiła w życiu i odeszła od Jehowy". Także witaj w klubie odstępców.

Po odejściu nie stracisz wszystkiego. Odzyskasz na pewno siebie.
A reszta "niech się goni", jeśli nie chce z Tobą mieć nic wspólnego. Trzymaj się.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippmann


Offline WIDZĘ MROKI

Odp: Stracę wszystko
« Odpowiedź #27 dnia: 13 Sierpień, 2019, 23:30 »
Słuchaj rad, znam osobiście faceta, który przez okres sześciu miesięcy zrobił półtora tysiąca km na nogach.

Zaczął chodzić na basen dwa razy w tygodniu, w końcu zaczął mieć czas dla siebie i rodziny.

O wczasach normalnych nie piszę, bo w sekcie na to bardzo czasu nie było.

Zatem głowa do góry, klata do przodu i działaj, nie zadręczaj się.

Jeszcze raz, słuchaj rad ludzi, którzy to przerobili, a przyjaciół tam nie masz skoro się obawiasz że ich stracisz gdy odejdziesz.
« Ostatnia zmiana: 13 Sierpień, 2019, 23:33 wysłana przez WIDZĘ MROKI »
"Myślenie to najcięższa praca z możliwych i pewnie dlatego tak niewielu ją podejmuje." - HENRY Ford

DLA wielu, myślący są niewygodni, więc należy się ich pozbyć innymi słowy, WYKLUCZYĆ.


Online Lemuel

Odp: Stracę wszystko
« Odpowiedź #28 dnia: 14 Sierpień, 2019, 00:01 »
(...)Zatem głowa do góry, klata do przodu i działaj, nie zadręczaj się. (...)

 Takie rady nie zawsze pomagają. W wypadku depresji lepiej udać się do specjalisty. Mi osobiście pomaga procesowanie emocji. Trzeba sobie dać przyzwolenie i czas na "negatywne" emocje.


Offline WIDZĘ MROKI

Odp: Stracę wszystko
« Odpowiedź #29 dnia: 14 Sierpień, 2019, 00:53 »

 Takie rady nie zawsze pomagają. W wypadku depresji lepiej udać się do specjalisty. Mi osobiście pomaga procesowanie emocji. Trzeba sobie dać przyzwolenie i czas na "negatywne" emocje.
[/quot

Nie wyrywa się z kontekstu by dopasować do swej tezy.

Postąpiłeś nieładnie, jak ci z sekty, wyrywają wersy z kontekstu by te służyły im za podpórkę ich twierdzenia
.Otrzymał wiele cennych rad, czy skorzysta, inna kwestia

Wszystko można zakwestionować, a jeszcze w taki sposób zacieniają całość.

Jak się nie weźmie w garść to i do specjalisty nie pójdzie.

I na cóż zda się Twoja rada o "procedowaniu emocji"?

Tylko się będzie gotował we własnym sosie, takie fakty, życie, a wielu z nas trochę go ma za sobą.
"Myślenie to najcięższa praca z możliwych i pewnie dlatego tak niewielu ją podejmuje." - HENRY Ford

DLA wielu, myślący są niewygodni, więc należy się ich pozbyć innymi słowy, WYKLUCZYĆ.