Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Witam, jestem Świadkiem Jehowy  (Przeczytany 2678 razy)

Offline WyzwolonyJa

Witam, jestem Świadkiem Jehowy
« dnia: 26 Grudzień, 2019, 23:20 »
Witam, jestem Świadkiem Jehowy.
   Jest to moja historia opisana w dużym skrócie, pod wpływem emocji i potrzebą wyrzucenia tego z siebie. Nie jestem żadnym pisarzem, więc z góry przepraszam za jakiekolwiek błędy i chaotyczny opis.
   Od dziecka jestem wychowywany w rodzinie świadków. Dla mnie od zawsze była to jedyna słuszna droga i każdą moja wątpliwość pomagała mi rozwiewać mama (swoją drogą - oddany Światek Jehowy, jednak bardzo trzeźwo myśląca - potrafi "walczyć" ze starszymi o swoje kiedy dostrzega, że ich działania nie są zgodne z Biblią - nie raz ich zagięła). Czasem były to bardzo logiczne tłumaczenia, a czasem miałem wrażenie, że na siłę próbuje coś usprawiedliwić. Oczywiście przyjmowałem to co mówiła i zawsze tłumaczyłem sobie, że na pewno czegoś jeszcze nie rozumiem właściwie. Często wspominam o mamie, ponieważ mój ojciec zginął potrącony przez pijanego kierowcę, kiedy miałem 10 lat i to ona "prowadziła" mnie i moje rodzeństwo przez życie. Po kilku latach zginął mój 10-letni brat potrącony tym razem przez naćpanego kierowcę (wspominam o tym bo to na pewno miało wpływ na moją psychikę i wrażliwość).
    Jako dziecko i nastolatek "nie brałem sobie do serca" nauk Świadków i prowadziłem podwójne życie. W piątek na zebranie, po zebraniu impreza. Sobota - służba na kacu, wieczorem impreza, a następnie w niedzielę przespane zebranie. Po wielomiesięcznym studium z jednym ze starszych zboru w końcu dostrzegłem, że powinienem zmienić swoje życie (oczywiście duży wpływ miały jego uwagi i naciski, ze powinienem zmienić to i tamto). Zacząłem żałować każdego swojego ‘wybryku’ (które są naturalne w okresie dojrzewania) i popadłem w depresję. Miałem wyrzuty sumienia o każdy najmniejszy drobiazg.
 W międzyczasie - w wieku około 19 lat zacząłem na poważnie "kręcić" z bardzo przykładną, rok młodszą siostrą z mojego zboru. Spotkało się to z ogromną krytyką, ciągłymi spojrzeniami i nadmierną kontrolą. Ten czas uważam za jeden z najmroczniejszych czasów w moim życiu. Każde nasze przywitanie, uśmiech czy spojrzenie w swoją stronę na Sali Królestwa było zauważane i nierzadko komentowane – istna paranoja w tym zacofanym wiejskim zborze. To jeszcze bardziej pogłębiło moją i jak się okazało też depresję mojej wybranki.
   W wieku 20 lat zostałem ochrzczony – decyzja ta wynikła głównie pod naciskiem mojego „duchowego tatusia”, który często pytał „co stoi na przeszkodzie, żebyś został ochrzczony?” - bardzo mnie to denerwowało ale w końcu zdecydowałem się na ten krok z nadzieją, że Bóg wybaczy mi wszystkie błędy młodości.. Bardzo się starałem dla Boga i braci, mimo nieśmiałości podejmowałem pomocniczą służbę pionierską, często się zgłaszałem, byłem lektorem i starałem się być wzorem dla innych.
   Jednak nadal nie mogłem się spotykać z dziewczyną ze zboru „bo byliśmy za młodzi” - ale mimo zakazów i gróźb ze strony rodziców mojej ukochanej spotykaliśmy się potajemnie – nie mieliśmy innego wyjścia. Pewnego razu pod wpływem alkoholu nie zapanowaliśmy nad sobą i doszło do czegoś poważniejszego.

…….. I wtedy zaczęło się prawdziwe piekło ………..

   Ogromne wyrzuty sumienia i decyzja, żeby bezzwłocznie powiadomić starszych o tym co się stało. Tak też zrobiliśmy, a co za tym idzie został powołany komitet sądowniczy. Oczywiście wypytywanie o każdy szczegół (prawdziwe upokorzenie) – jakby nie wystarczyły nasze łzy, szczerość i fakt, że od razu poszliśmy do starszych. Nikt inny o tym nie wiedział – czyli nie było podstaw do publicznego upomnienia. Jednak zostało to ogłoszone na sali „W RAMACH KARY”! To był kolejny cios – szczególnie dla mojej narzeczonej, która do dzisiaj czuje się „mentalnie zgwałcona” przez starszych (w końcu jako nastolatka, ciągnięta za język musiała opowiadać erotyczne szczegóły trzem facetom w średnim wieku).
   Tak oto zostaliśmy naznaczeni w zborze. Po dwóch latach wzięliśmy ślub, jednak nie mogliśmy mieć wykładu na sali bo „nie byliśmy przykładnym narzeczeństwem”. Tej decyzji nie byliśmy w stanie zrozumieć.. przecież każdy popełnia błędy, a chyba daliśmy dobry przykład, że od razu zgłosiliśmy to starszym i okazaliśmy skruchę… Przecież sprawa została załatwiona i została za nami.. ale ok.. przeboleliśmy to. Wtedy słowa i wskazówki starszych były dla nas święte.
   Tej decyzji nie mogli przeboleć inni członkowie zboru, którzy wstawili się za nami bez naszej wiedzy, po czym zostaliśmy wezwani na rozmowę z zarzutem „W ZBORZE NIE MAMY SWOICH ADWOKATÓW”. Nie wiedzieliśmy wtedy o co im chodzi.. ale oni jak zwykle już wyciągnęli swoje wnioski.
   Po tym wszystkim postanowiłem pokazać, że dorosłem i jestem samodzielny – że jestem gotowy do dorosłego życia, narzeczeństwa i ślubu. Wynająłem dom i tam zamieszkałem. Niestety samotność i ciągłe wyrzuty sumienia jeszcze bardziej pogłębiły depresję i podjąłem próbę samobójczą – wylądowałem w psychiatryku na kilka dni. Zaraz po powrocie zmusiłem się by pójść na zebranie. Oczywiście zaraz zaczepił mnie jeden ze starszych i powiedział, że chcą ze mną porozmawiać.
   HURA! NARESZCIE KTOŚ SIĘ SZCZERZE ZAINTERESOWAŁ I OTRZYMAM WSPARCIE OD SAMYCH STARSZYCH („POŚREDNIKÓW BOGA”). Naprawdę miałem taką nadzieję.. ale ja głupi. Rozmowa z nimi to kolejne wyrzuty i słowa: „dojrzały duchowo brat nie decyduje się na taki krok”, „ta sytuacja została opisana w lokalnej gazecie – jakie to światło na nas rzuca?”.
   Kolejnych spotkań starszych vs my, i starszych vs rodzice i inni bracia w naszej sprawie był więcej, ale szkoda nerwów na opisanie tego… Starsi podtrzymywali swoje decyzje, utrzymując, że podjęli 100% właściwe decyzje pod wpływem ducha i są nieomylni.
   Pomimo tych przejść wzięliśmy ślub i postanowiliśmy pokazać wszystkim dookoła, że się mylą i że będziemy szczęśliwym małżeństwem – co nam się udało i jesteśmy z tego powodu bardzo dumni :) W międzyczasie wybuchła „Australijska afera” - to i kilka innych sytuacji w zborze spowodowały, że moi teściowe zaczęli się „wybudzać”. Ja nadal byłem po stronie Świadków i chciałem dać teściom dobry przykład swoją lojalnością, w której utwierdzała mnie moja mama. Teść od czasu do czasu podrzucał nam jakieś wątpliwości, które nas bardzo poruszały, ale po rozmowie z moją mamą odstawialiśmy je na bok – trwało to około roku..
   Do czasu kiedy spotkały nas kolejne przykre doświadczenia ze starszymi. Wtedy nareszcie zaczęliśmy wątpić w ich powołanie i natchnienie. Dopuściliśmy do siebie myśl, że są zwykłymi ludźmi i odważyliśmy się dopuścić wszystkie nasze wątpliwości na temat organizacji. Tak też trafiłem na to forum i różne relacje na Youtube. W tej chwili dostrzegamy manipulacje i obłudę organizacji. Jedyne co nas tu trzyma to strach przed utratą rodziny, a w szczególności mojej mamy, która chce dla nas jak najlepiej i jest przekonana, że Świadkowie to jedyna słuszna droga i żadne argumenty, że coś z nimi nie tak do niej nie trafiają.
   Teraz mam 24 lata i cieszę się, że nie trwaliśmy w tym dłużej.. aczkolwiek żal mi rodziny, która nadal uważa Świadków za świętość. Dziwi mnie, że zakaz szukania informacji u innych źródeł ich nie niepokoi, oraz, że ostracyzm to dla nich przejaw miłości, a nie szantaż emocjonalny.
   Stoimy teraz z żoną na rozstaju dróg i myślimy co dalej… póki co dla niepoznaki czasem pokazujemy się na zebraniu, ale nie zdajemy „owocu”. Prawdopodobnie otrzymamy status nieczynnych, ale to będzie najlepsze wyjście - wilk syty i owca cała :)


Offline Roszada

Odp: Witam, jestem Świadkiem Jehowy
« Odpowiedź #1 dnia: 26 Grudzień, 2019, 23:40 »
Cytuj
Pomimo tych przejść wzięliśmy ślub i postanowiliśmy pokazać wszystkim dookoła, że się mylą i że będziemy szczęśliwym małżeństwem
Nie rozumiem dlaczego w to wątpili?
Że za młodzi  jesteście, czy co?
Przecież już wszystko było w Panu!


Offline WyzwolonyJa

Odp: Witam, jestem Świadkiem Jehowy
« Odpowiedź #2 dnia: 26 Grudzień, 2019, 23:42 »
Też tego nie rozumiem... oni wiedzieli lepiej


Offline Cytryna

Odp: Witam, jestem Świadkiem Jehowy
« Odpowiedź #3 dnia: 27 Grudzień, 2019, 12:26 »
Otrzymanie statusu nieczynnych niekiedy pociąga za sobą natrętne telefony od starszych z chęcią zorganizowania wizyty pasterskiej lub bezczelne wpadanie komuś na chatę bez zapowiedzi.
Spytam wprost:czy po próbie samobójczej miałeś psychoterapię ?


Offline matowa

Odp: Witam, jestem Świadkiem Jehowy
« Odpowiedź #4 dnia: 27 Grudzień, 2019, 13:03 »
Otrzymanie statusu nieczynnych niekiedy pociąga za sobą natrętne telefony od starszych z chęcią zorganizowania wizyty pasterskiej lub bezczelne wpadanie komuś na chatę bez zapowiedzi.

U mnie był hit :). Jestem nieczynna i dzwonił do mnie starszy. Pierwsze co zapytał czemu nie odbieram telefonów, a przecież... wcześniej nie było takowych.
Obecnie już nikt nie dzwoni :)

Witaj autorze wątku. Jesteśmy w podobnym wieku. Dobrze, że nie jesteś sam. Powodzonka! Z jakiej części Polski jesteście?
Napis z butelki wina mówi:
"Koty nie chodzą na spacery, żeby gdzieś dojść, a żeby odkrywać."
Nie jestem niczyim krytykiem, ale do nikogo nie należę.


Offline HARNAŚ

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 2 857
  • Polubień: 9452
  • Nie mów co myślisz . Myśl co mówisz.
Odp: Witam, jestem Świadkiem Jehowy
« Odpowiedź #5 dnia: 27 Grudzień, 2019, 13:17 »
Najgorsze co może być w tej sytuacji to donosić na siebie do starszych . Nie róbcie tego juz nigdy .


Offline WyzwolonyJa

Odp: Witam, jestem Świadkiem Jehowy
« Odpowiedź #6 dnia: 27 Grudzień, 2019, 16:41 »
Otrzymanie statusu nieczynnych niekiedy pociąga za sobą natrętne telefony od starszych z chęcią zorganizowania wizyty pasterskiej lub bezczelne wpadanie komuś na chatę bez zapowiedzi.
Spytam wprost:czy po próbie samobójczej miałeś psychoterapię ?

Rozumiem to, ale w naszej sytuacji i tak wydaje się to być lepszym wyjściem.
Psychoterapii nie miałem - nikt mnie do tego nie zniechęcał ale też nie zachęcał. Ja sam bałem się iść i opowiedzieć przez co przeszliśmy, żeby psychoterapeuta nie wyrobił sobie złego zdania o Świadkach. Przez długi czas brałem tylko jakieś psychotropy.
Od kilku miesięcy uczęszczam już do psychologa i cieszę się, że wszystko z siebie wyrzucam.

Witaj autorze wątku. Jesteśmy w podobnym wieku. Dobrze, że nie jesteś sam. Powodzonka! Z jakiej części Polski jesteście?

Witaj ;) Bardzo się cieszę. Jesteśmy z Wielkopolski

Najgorsze co może być w tej sytuacji to donosić na siebie do starszych . Nie róbcie tego juz nigdy .

Nawet nam to już przez myśl nie przejdzie  :-X





Offline Reskator

Odp: Witam, jestem Świadkiem Jehowy
« Odpowiedź #7 dnia: 27 Grudzień, 2019, 17:03 »
Gdy tak będziecie dbali o "wilka i owcę" to się umęczycie gorzej jakbyście byli misjonarzami.
Gdy odeszłem- również i mentalnie- to śj budzą we mnie teraz litość i zarzenowanie-żal mi ich.
Doświadczysz tego samego gdy nabierzesz dystansu i spojrzysz na nich poprzez
Właśnie Australię,manipulacje biblijne,sygnety,rolexy,ubabranie w firmy zbrojeniowe itp itd.
Poczytajcie Kryzys czy choćby Barbarę Anderson-oczy otwierają się same.
« Ostatnia zmiana: 27 Grudzień, 2019, 17:08 wysłana przez Reskator »


Offline Opatowianin

Odp: Witam, jestem Świadkiem Jehowy
« Odpowiedź #8 dnia: 27 Grudzień, 2019, 18:12 »
Cytuj
Jesteśmy z Wielkopolski
No to witam dawnych krajan! W dzieciństwie też tam mieszkałem  :)

Dawni krajanie - a obecnie BRATNIE DUSZE, zgłębiające PRAWDĘ o "prawdzie"...  :) :) :)


Offline samotny

Odp: Witam, jestem Świadkiem Jehowy
« Odpowiedź #9 dnia: 01 Styczeń, 2020, 01:56 »
Witaj WyzwolonyJa :)
Chciałbym z Tobą porozmawiać, lecz coś nie mogę wysłać do Ciebie wiadomości.
Pozdrawiam

Nemo: Wysyłanie PW jest możliwe dopiero po napisaniu 5-ciu postów. To zabezpieczenie przed trollami, którzy nawiedzają to forum regularnie i spamowali na PW
« Ostatnia zmiana: 01 Styczeń, 2020, 22:42 wysłana przez Nemo »


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 217
  • Polubień: 6245
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Witam, jestem Świadkiem Jehowy
« Odpowiedź #10 dnia: 01 Styczeń, 2020, 02:10 »
Witaj WyzwolonyJa
W Nowym dwadzieścia dwadzieścia, życzę  WAM sił aby porzucić (Ww) oraz mądrości w podjęciu decyzji, kiedy stoicie na rozdrożu. Już pewny krok uczyniony- Dołączyliście do Naszej GROMADKI, nie jesteście odosobnieni a nie jeden z Nas przeszedł "PIEKŁO" sekty jak Wy jeszcze  przechodzicie.- Pozdrawiam  :) :)
 


Offline Takajaja

Odp: Witam, jestem Świadkiem Jehowy
« Odpowiedź #11 dnia: 01 Styczeń, 2020, 18:20 »
Wyzwolony Ja,  witam na forum  :))
Fajnie że napisaleś swoją historie. Trzymam kciuki za ciebie i żonę  :D. Jestescie mlodym kochajacym się małżeństwem z juz duzymi przejsciami w zyciu dzieki Matrixowi. Najważniejsze że jestescie razem wybudzeni i mozecie na siebie liczyć. To wielki skarb i szczescie miec przy boku tą drugą polowe ķtóra cię wspiera.
Mam nadzieję że wszystko inne przetrwacie bo jestescie we dwoje. (Plus tescie) :))
Powodzenia
Pozdrawiam :-)


Offline NieZnaPrawdy

Odp: Witam, jestem Świadkiem Jehowy
« Odpowiedź #12 dnia: 01 Styczeń, 2020, 22:09 »
Witaj.
Twoja historia przypomina człowiekowi jakie tam jest piekło.
Życzę pogody ducha i nie trać nadziei może kiedyś uda Ci się wybudzić mamę.


Offline Estera

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 5 840
  • Polubień: 13559
  • Wiara, to nie łatwowierność.
Odp: Witam, jestem Świadkiem Jehowy
« Odpowiedź #13 dnia: 01 Styczeń, 2020, 22:19 »
Też tego nie rozumiem... oni wiedzieli lepiej
   Oni zawsze wiedzą lepiej, nawet jeśli nie wiedzą!
Zachęcam do czytania, warto ... https://jedrusiowy.wordpress.com
Tego bloga również skarbnica wiedzy ... https://komitetsadowniczy.blogspot.com


Offline PoProstuJa

Odp: Witam, jestem Świadkiem Jehowy
« Odpowiedź #14 dnia: 01 Styczeń, 2020, 22:31 »
   Stoimy teraz z żoną na rozstaju dróg i myślimy co dalej… póki co dla niepoznaki czasem pokazujemy się na zebraniu, ale nie zdajemy „owocu”. Prawdopodobnie otrzymamy status nieczynnych, ale to będzie najlepsze wyjście - wilk syty i owca cała :)

Strategia "nieczynnego" jest dobra tylko na jakiś czas, ale obecnie to chyba najlepsze wyjście.

Jeśli miałabym Ci coś doradzić WyzwolonyJa... to zdawanie fikcyjnego owocu (np. 1-3 godz) - nawet jak Ciebie nikt w służbie nie widzi, to przecież możesz głosić np. w pracy.
Jak się odda 1 godz owocu, to masz spokój. Jak oddasz 0 godzin, to starszy dzwoni i chce się od razu umówić do służby. Słowem dla starszych te "0" godzin to problem (chyba dlatego, że im statystyki czynnych głosicieli na łeb lecą i chcą cokolwiek wpisać do tabeli z godzinami).

Jeśli będziecie rzadko chodzić na zebrania, to ludzie ze zboru zaczną Was unikać - skończą się spotkania towarzyskie, a nawet "dzień dobry" na ulicy.
Kiedy już poczujecie na sobie ostracyzm ze strony członków zboru (jako osoby nieczynne, a jeszcze nie jako wykluczone!), to zobaczycie, że odejście z orga jest już tylko formalnością.
U mnie tak było.

Pozdrawiam :)