Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Problem z rodzicami  (Przeczytany 1547 razy)

Offline klenczon

Odp: Problem z rodzicami
« Odpowiedź #15 dnia: 29 Styczeń, 2020, 16:04 »
Przypominam sobie zdarzenie z tragicznym zakończeniem gdy 16 letni Pełen życia (S) z Mińska odebrał sobie
życie bo rodzice nie korzystali z fachowej pomocy tylko z pseudo uzdrowicieli zborowych i własnego ego.
Mimo takich zdarzeń nikt nie wyciąga wniosków tylko dalej na siłę robią to samo.
Myślę że jak takie sytuacje byłyby upubliczniane to może by to się zmieniło. Ale z tego co słyszałem mimo
wielkiej tragedii (ojciec - starszy, matka - pionierka wieloletnia) rodzice jak tylko mogli wyciszali całą sytuację.

Dobrze że jest (są) takie forum gdzie można się spytać, doradzić i otrzymać wsparcie. Może gdyby (S) tu trafił
skończyło by się to zupełnie inaczej.
Łatwiej jest oszukać człowieka, niż przekonać go, że został oszukany.
Mark Twain


Offline Galadriela

Odp: Problem z rodzicami
« Odpowiedź #16 dnia: 29 Styczeń, 2020, 17:47 »
Właśnie między innymi to forum pozwoliło mi się pozbierać i pójść do psychiatry, inaczej sama nie wiem co by się stało w moim życiu... i może lepiej się nie zastanawiać. W każdym razie problemy psychiczne u ŚJ są na porządku dziennym, raz czekając w poczekalni spotkałam siostrę ze swojego zboru(i zapewne plotki o mnie również się rozeszły). Szkoda tylko że takie betony nie potrafią się zastanowić i wypierają zależność między chorobami psychicznymi a organizacją... a nawet prace doktorskie niektórych psychiatrów w Polsce poruszają ten temat.


Offline Cytryna

Odp: Problem z rodzicami
« Odpowiedź #17 dnia: 29 Styczeń, 2020, 19:50 »
Kochana Galadrielo,przeczytałam Twój wpis i komentarze mężowi.Jesteśmy pod ogromnym wrażeniem Twojej dojrzałości.Trudno cokolwiek radzić,ale myślę ,że z każdego komentarza od innych możesz coś dla siebie zgarnąć  :) Wizyty u lekarza pomogą Ci przetrwać,zachować miarę zdrowia psychicznego,nie zaniedbuj tego.Rodzice kochają Ciebie ,ale niestety są w szponach.Nie kop się z koniem.Ucz się i dąż do celów ,które sobie obrałas.A gdyby zabrakło Ci na chleb i coś do niego,daj znac.Chętnie Ci z mężem pomożemy.Tulę  :-*


Offline Apostasy

Odp: Problem z rodzicami
« Odpowiedź #18 dnia: 29 Styczeń, 2020, 23:08 »
Hej myśl o sobie przede wszystkim, nikt inny tego niestety nie zrobi, zadbaj o swoje szczęście, dopiero potem rodzice. W przeciwym razie może źle się to skończyć. Wysypiaj się, zadbaj o relaks, nie podejmuj teraz żadnych decyzji itp. Może masz kogoś w rodzinie kto jest ze Świata poproś o pomoc- może przygarną Cię na jakiś czas Rodzicom wyjaśnij że musisz odpocząć... To naprawdę jest Ci potrzebne, Przebywanie w sytuacji gdzie czujesz ciągły nacisk nie jest dobre, kiedyś nastąpi eksplozja... A z tego co piszesz już wiele za tobą...Trzymam kciuki za Ciebie 😉 daj znać co i jak...
« Ostatnia zmiana: 29 Styczeń, 2020, 23:11 wysłana przez Apostasy »


Offline PoProstuJa

Odp: Problem z rodzicami
« Odpowiedź #19 dnia: 30 Styczeń, 2020, 01:11 »
Galadrielo,

myślę, że to że Twoi rodzice są "betonami" i nie chcą słuchać odstępczych treści nie wynika tylko z ich złej woli. Jeśli Twój tato jest na stanowisku, to stara się mieć przykładną rodzinę, aby nie zostać zrzuconym ze "stołka".
Ponadto każdy rodzic chce żeby jego dzieci obrały dobrą drogę, wyszły "na ludzi" itd. Mówiąc wprost - im może być wstyd przed innymi Świadkami, że swoją córkę "źle" wychowali w "Prawdzie".

Proponuję żebyś teraz, przed maturą, nie robiła żadnych drastycznych i pochopnych kroków. Bo to bez sensu... Skup się na nauce, na maturze. Zmotywuj się w ten sposób: im lepiej się nauczę na maturę, tym mam większą szansę na wyjazd z domu na bezpłatne studia.
Jak się chce opuścić dom, to trzeba mieć jakiś plan działania. Wyjazd na studia, to plan całkiem niezły - zwłaszcza jeśli udałoby Ci się załatwić sobie jakiś tani akademik. Chodzi o to żeby mieć gdzie spać i gdzie żyć.

Co do Twoich rodziców - nie znam ich, ale przypuszczam, że Ciebie kochają. A ich denerwujące nauki są wynikiem wtłaczanej im latami ideologii do głowy. Na razie chcąc ich szybko "nawrócić" na odstępstwo możesz doznać tylko rozczarowań, bo trudno jest zawrócić rzekę kijem.
Nie radzę zostawiać za sobą spalonych mostów, kłócić się z rodzicami, uciekać z domu. To bez sensu... bo buntownicza postawa od razu kojarzy się z opętaniem przez Szatana (i myślą, że ich biedna córka słucha jego podszepty).

Jeśli nie chcesz chodzić na zebrania, to zwalaj winę na to, że musisz się teraz uczyć do matury! Że masz dużo sprawdzianów itd.

Nie sztuką jest bowiem zatrzasnąć za sobą drzwi z hukiem i spać później na ulicy. Sztuką jest wyjście z domu powolutku, po cichutku... czyli w zgodzie... ale wyprowadzasz się (na studia) i zaczynasz żyć tak jak chcesz (pod warunkiem, że to studia poza miejscem Twojego obecnego zamieszkania).

Ja odchodziłam z organizacji jakieś 1,5 roku... żadnych gwałtownych ruchów. Najpierw zbuduj sobie całą bazę (mieszkanie, praca, utrzymanie, znajomi itd.), a dopiero później możesz pokazać bardziej zdecydowane stanowisko przeciwko Świadkom. Aczkolwiek... czy takie "nawracanie siłą" ma sens?
Jak przestaniesz mieszkać z rodzicami, to o tak nie będą mieli już nad Tobą dużej mocy... nie wiem więc czy jest sens teraz walczyć z nimi na śmierć i życie.

Życzę Ci powodzenia i pozdrawiam :)


Offline Estera

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 5 919
  • Polubień: 13783
  • Wiara, to nie łatwowierność.
Odp: Problem z rodzicami
« Odpowiedź #20 dnia: 30 Styczeń, 2020, 08:10 »
Powiedziałam że muszę obecnie chodzić do lekarza przez to że mam od ponad roku myśli samobójcze a odpowiada za to religia w jakiej żyję i której mam już dość.
Do rodziców nie docierało że za taki stan może odpowiadać religia, zaczęłam z nimi dyskutować m.in na temat roku 75,
że uważam że organizacja to nie Bóg i prowadzą ją ludzie których nie darzę zaufaniem.
Jednocześnie pokazałam im podpunkty charakteryzujące sektę destrukcyjną
(ze strony Dominikańskie Centrum Informacji o  Nowych Ruchach Religijnych i Sektach w Polsce).
Byli mocno zszokowani i oczywiście uważali że org nie wpasował się w żaden podpunkt  ;)
Już sama nie wiem czy zrobiłam dobrze, mówiąc o tym wszystkim, do nich i tak nic nie trafia ale jakoś już nie potrafiłam tego w sobie dusić,
to trwa już za długo jak dla mnie i mam straszny mętlik w głowie. Nie wiem czy sobie z tym wszystkim poradzę.
   Droga Galadrielo :-*
   Napiszę tu do Ciebie między innymi kilka słów z punktu widzenia zabetonowanego rodzica.
   Moje dzieci, też próbowały wielokrotnie trafić do mojego zabetonowanego mózgu.
   Żadne argumenty do mnie nie przemawiały, żadne !!!  :'( :'(  na wszystko miałam swoje "strażnicowe" kontrargumenty.
   Były długie, zagorzałe dyskusje, które mnie nie przekonywały w żaden sposób, a wręcz utwierdzały w mojej słuszności.
   I w tym, żeby jeszcze bardziej angażować się w działalność śj.
   Dlatego moja rada dla Ciebie jest taka.

   Nie próbuj obecnie ... "przebijać muru głową" ... wiesz, że to fizycznie niemożliwe.

   Ale skup się na tym, co dla ciebie najważniejsze.
   Trudno budować pokój, jak się równocześnie prowadzi ostrą wojnę.
   A u Ciebie właśnie jest taki stan, rodziców nie przekonasz żadnymi argumentami, skoro są tak zaangażowani w działalność śj.
   Dla Ciebie w tej chwili jest najważniejszy spokój emocjonalny, żebyś się mogła bardzo dobrze przygotować do matury.
   To jest Twój obecny cel :-*
   Kup sobie spokój, nie odbieraj go sobie na własne życzenie.
   Od Twojej postawy tu bardzo dużo zależy.
   Poświęć bardzo dużo czasu na naukę, bo od tego zależy Twoja przyszłość, czyli między innymi niezależność od rodziców.
   A w takim rozgardiaszu emocjonalnym nie będziesz miała siły tego zrobić.
   Uspokoisz w ten sposób swoje emocje i wykupisz odpowiednią atmosferę, by w spokoju się uczyć.
   Czas na wybudzanie rodziców przyjdzie w odpowiedniej chwili.
   Teraz skup się na swoim jednym z najważniejszych egzaminów dla młodego człowieka.
   I dlatego najważniejsza rada na obecną chwilę, to:

   NIE PODEJMUJ DYSKUSJI Z RODZICAMI NA TEMAT PRZEKRĘTÓW W TEJ ORGANIZACJI !!!

   Do Twoich rodziców na obecnym etapie nic nie dotrze, skoro są jacy są, czyli bardzo teokratyczni.
   I mówię Ci to ze swojego doświadczenia, napewno wielu rodziców by to potwierdziło.
   Narazie odstaw te dyskusje na boczny tor, zachowując swoje myślenie ntt.
   W ten sposób zdobędziesz spokój emocjonalny, który teraz jest Ci niezbędny.
   Nie prowokuj ich do rozmowy w tym kierunku.
   Narazie daj sobie z tym spokój, uśpij na chwilę tego pająka.
   Swoją odstępczą wiedzą będziesz miała czas się jeszcze z nimi podzielić.
   Zdaj pomyślnie maturę i napisz tu, jak ją zdałaś i na jakie studia udało Ci się dostać.
   Realizuj mądrze swoje życie.
   Powodzenia :-* :-*
   
Zachęcam do czytania, warto ... https://jedrusiowy.wordpress.com
Tego bloga również skarbnica wiedzy ... https://komitetsadowniczy.blogspot.com


Offline hiacynta

Odp: Problem z rodzicami
« Odpowiedź #21 dnia: 30 Styczeń, 2020, 10:59 »
Kochana Galadrielo🙂🙂masz okazję swoje życie rozpocząć bez sekty, wiele osób pisało żebyś spokojnie zrobiła maturę i skupiła się na studiach, i mają rację.A jeśli chodzi o rodziców bardzo dobrze że szczerze z nimi porozmawiałaś o tym co wiesz,być może to zaowocuje, rodzice napewno nie będą chcieli stracić z Tobą kontaktu bo masz wiedzę o orgu bo Ciebie kochają mój syn też ze łzami w oczach powiedział mi o tej całej prawdzie delikatnie i szczerze skruszył moje jw orgowe serce a też byłam betonem także nigdy nic nie wiadomo, a pochopnymi czynami możesz kochana sobie zaszkodzić życzę Ci dużo szczęścia, radości z życia obyś dała radę to przetrwać.
« Ostatnia zmiana: 30 Styczeń, 2020, 11:01 wysłana przez hiacynta »


Offline PoProstuJa

Odp: Problem z rodzicami
« Odpowiedź #22 dnia: 30 Styczeń, 2020, 15:32 »
   Droga Galadrielo :-*
   Napiszę tu do Ciebie między innymi kilka słów z punktu widzenia zabetonowanego rodzica.
   Moje dzieci, też próbowały wielokrotnie trafić do mojego zabetonowanego mózgu.
   Żadne argumenty do mnie nie przemawiały, żadne !!!  :'( :'(  na wszystko miałam swoje "strażnicowe" kontrargumenty.
   Były długie, zagorzałe dyskusje, które mnie nie przekonywały w żaden sposób, a wręcz utwierdzały w mojej słuszności.
   I w tym, żeby jeszcze bardziej angażować się w działalność śj.
   Dlatego moja rada dla Ciebie jest taka.

   Nie próbuj obecnie ... "przebijać muru głową" ... wiesz, że to fizycznie niemożliwe.

Estero, skoro byłaś taka "zabetonowana", to co w końcu przekonało Cię, aby jednak zacząć drążyć odstępcze tematy?
Czy Twoje dzieci miały wpływ na Twoje "odbetonowanie"?
Może to będzie cenna wskazówka dla Galadrieli...


Offline Sandra

Odp: Problem z rodzicami
« Odpowiedź #23 dnia: 30 Styczeń, 2020, 16:12 »
Różnie może być, może Twoi rodzice jak za Tobą zatęsknią to zmiękną, ale lepiej się nie nastawiaj. Miałam taką koleżankę w zborze, ojciec uważa że jest pomazańcem, jest też starszym zboru, matka pionierką, poza nią mają troje dzieci i jak ona odeszła 10 lat temu to rzeczywiście zero kontaktu z nią. Jak byłam świadkiem i się z nimi widziałam to opowiadali jak na wszelkie sposoby próbują unikać z nią kontaktu, że gdy tylko ktoś zaczynał temat że ją gdzieś widział to ucinali rozmowę. Mówią że niby tęsknią, ale niestety zbyt głęboko siedzą w orgu. Nie straszę Cię, ale po prostu dla własnego dobra, nie nastawiaj się że coś do nich dotrze, zwłaszcza teraz.
One who doesn't care is one who shouldn't be.


Offline Galadriela

Odp: Problem z rodzicami
« Odpowiedź #24 dnia: 30 Styczeń, 2020, 16:50 »
Estero, skoro byłaś taka "zabetonowana", to co w końcu przekonało Cię, aby jednak zacząć drążyć odstępcze tematy?
Czy Twoje dzieci miały wpływ na Twoje "odbetonowanie"?
Może to będzie cenna wskazówka dla Galadrieli...
O tak, bardzo chętnie bym posłuchała czegoś takiego, może znajdę jakieś wskazówki. Bardzo dziękuję wam wszystkim za te rady, podniosły mnie na duchu i pomogły mi się na obecny czas opanować i przyjmować swoją sytuację ze spokojem. Nie nastawiam się że na pewno rodzice się wybudzą ale chcę mieć chociażby odrobinę nadziei bo uważam że stworzyli oni cudowną rodzinę a mnie też dobrze wychowali. Są mądrzy ale mocno zmanipulowani, na wszystko co podważa org znajdą kontrargumenty, a w niektórych sytuacjach widać u nich dysonans poznawczy. W sumie się nie dziwię jeżeli ktoś tak dużo swojego czasu i energii wsadził w tą sektę to wypiera z siebie myśli że może żyć w kłamstwie.


Offline Estera

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 5 919
  • Polubień: 13783
  • Wiara, to nie łatwowierność.
Odp: Problem z rodzicami
« Odpowiedź #25 dnia: 31 Styczeń, 2020, 12:53 »
Estero, skoro byłaś taka "zabetonowana", to co w końcu przekonało Cię, aby jednak zacząć drążyć odstępcze tematy?
Czy Twoje dzieci miały wpływ na Twoje "odbetonowanie"?
Może to będzie cenna wskazówka dla Galadrieli...
O tak, bardzo chętnie bym posłuchała czegoś takiego, może znajdę jakieś wskazówki.
   Galadrielo :-*
   Niestety, nie mam dla Ciebie dobrych wiadomości w tej kwestii.
   Nie dzieci mnie wybudziły, ani ich logiczne argumenty do mnie, niestety, nie to do mnie trafiło.
   To, co podziałało na mnie, to informacja o aferze pedofilskiej w Australii i że zamieszany w to jest członek Ciała Kierowniczego.
   To był lont zapalny do mojego wybudzenia i to, że okazało się to prawdą.
   Oczywiście, miałam sporo swoich zdrowych wniosków wyciągniętych z sytuacji, które obserwowałam w zborze przez moje dziesięciolecia bycia tam.
   Z obłudy i hipokryzji, którą w wielu sytuacjach było widać.
   Ze swoich doświadczeń, które tam miałam i nie mogłam się pogodzić z podejściem do nich.
   Przez niektórych członków zboru i większość starszych i niektórych obwodowych.
   Zeznania z Królewskiej Komisji w Australii, złożyły się na to, że moje wnioski poskładały się w jedną całość.

   Postrzegałam organizację, jako coś wyjątkowego, czystego, nieskalanego.
   Gorliwa byłam do bólu i gotowa byłam oddać życie za Jehowę i organizację, nic nie przesadzam.
   A tu raptem, wyskakuje na podium światowe pedofilia, afera jak w KK, w tej jedynej, prawdziwej :'( religii na świecie.
   Po obejrzeniu zeznań, doszłam do wniosku, że prawdziwy Bóg, nie może mieć z tym nic wspólnego.
   Jeszcze do tego mętne tłumaczenia zastosowania zasady dwóch świadków w takich przypadkach totalnie zrobiły swoje.

   Info od byłego nadzorcy + zeznania Geoffrey'a Jackson'a + moje wcześniejsze, zdrowe wnioski.
   Doprowadziły mnie do tego miejsca w którym teraz jestem.
   Zanim zajrzałam do internetu, wiadomość, która pochodziła pośrednio od koordynatora sąsiedniego zboru.
   I wieloletniego pioniera specjalnego i nadzorcy obwodu w jednym, spowodowały, że zajrzałam głębiej, żeby zbadać tę sprawę.
   Wpisując hasło w internet, natknęłam się na przetłumaczone nagranie z komisji.
   Myślę, że gdyby nie fakt, że informacja pochodziła od tak poważanej osoby działającej w organizacji, zapewne nie sięgnęłabym po ten materiał.
   Zakaz zaglądania na strony poza strażnicowe, działał u mnie w 200%.
   A tak, potem, to już leciało wszystko z internetu, co mnie tylko zainteresowało.
   Jarek Ziębiec z kanału ... "Prawda o Prawdzie" ..., tytuł mnie bardzo zaintrygował, co to za prawda o prawdzie?
   Rafał Banaś z kanału ... "Elear Elda" ... + ... "Kryzys Sumienia" ... byłego członka CK Raymonda Franza.
   I wszystko inne, co tylko napotkałam.
   A dziś jestem szczęśliwa, że ani mnie, ani moich dzieci tam nie ma.
   I że mogę prowadzić naprawdę usatysfakcjonowane życie.
   Strażnica jest przede mną całkowicie naga.
   Odkryłam jej manipulacje i machinacje.
   Czuję się religijnie wyzwolona.
   I wolna od tej korporacji.

                                                        :-* :-* :-*
                                                       Galadrielo.
                                                        :-* :-* :-*

   Życzę Ci, żeby na Twoich rodziców też coś tak skutecznie podziałało, jak na mnie.
   Byłam moherem strasznym, a jednak wybudziłam się, pomimo tak długiej i głębokiej indokrynacji świadkowskiej.
   Wierzę w to, że skoro ja przejrzałam na swoje religijne oczy i stamtąd wyszłam.
   To dla Twoich rodziców też jest jakiś procent szansy, że wybudzą się z tej strażnicowej matni.
   Że może i na Twoich rodzicow kiedyś coś tak zadziała, że przyjdą do Ciebie i powiedzą:
  "Witaj Nasza Kochana Córeczko, miałaś rację, co do tej organizacji, przepraszamy !!!"
   Tak jak ja to przyznałam do swoich dzieci :-*
                                   
« Ostatnia zmiana: 31 Styczeń, 2020, 13:10 wysłana przez Estera »
Zachęcam do czytania, warto ... https://jedrusiowy.wordpress.com
Tego bloga również skarbnica wiedzy ... https://komitetsadowniczy.blogspot.com


Offline Gipiura

Odp: Problem z rodzicami
« Odpowiedź #26 dnia: 31 Styczeń, 2020, 16:04 »
Galadrielo mówienie rodzicom prawdy prosto w oczy ma dwa zagrożenia:
1) Mogą się utwierdzać, że beton, w którym tkwią to jednak prawda.
Po prostu stwierdzą, że Szatan zamydlił Ci oczy, a to co mówisz to tzw. "atak na religię prawdziwą".
2) Mogą donieść na Ciebie do starszych i będziesz miała komitecik
Przeanalizuj wszystkie "za" i "przeciw" czy psychicznie wytrzymasz.
Podpunkt drugi przeżyłam na własnej skórze, bo mama donisła na mnie do starszych i miałam komitet, z powodu wyjścia za mąż "nie w Panu". Przeżyłam to bardzo. Postawiłam na swoim. Mama nie pojawiła się na moim ślubie mimo, że była serdecznie zapraszana i mimo, że był tylko cywilny. Odzywa się do mnie do tej pory, bo nie jestem wykluczona jeno ograniczona. Oficjalnie robię swoje, mieszkam w innym mieście więc rodzimi ŚJ nie widują mnie i nie widzą zbyt często a tutejści jeszcze mnie nie znają - korzystam więc z tej sytuacji, bo jeśli mnie wykluczą, nie wiem jakbym to przeżyła. Po prostu udaję, że mnie nie ma.
Nie będę się powtarzać, ale działaj bardzo delikatnie i skorzystaj z rad moich przedmówców.
Na to co wyprawiają ŚJ patrz jak na CYRK, może będzie Ci jakoś lżej jeśli sobie uświadomisz, że to co ONI robią (a nie Ty) jest nienormalne.
« Ostatnia zmiana: 31 Styczeń, 2020, 16:09 wysłana przez Gipiura »


Offline Galadriela

Odp: Problem z rodzicami
« Odpowiedź #27 dnia: 31 Styczeń, 2020, 18:46 »
Droga Estero
Dziękuję za twoją wypowiedź, przeczytałam historię twojego wybudzenia z zainteresowaniem  :) mam nadzieję że może jakaś drastyczna sytuacja wybudzi rodziców. Jak na razie będąc tyle lat w rodzinnym zborze(plus tata jako starszy zboru) dostrzegają hipokryzję i złe zachowanie innych członków zboru, którzy że tak to ujmę mogą robić co chcą a i tak nie ponoszą za to konsekwencji, a moja rodzina jest punktowana na każdym kroku. Bardzo ich to denerwuje, tak samo jak kwestia plotkowania. Z resztą sami są odsunięci w zborze na bok ale nie przez zachowanie tylko najprawdopodobniej strach innych współwyznawców albo niechęć do bardziej "uduchowionych" jednostek. Więc może dzięki temu kiedyś coś ich tknie i przejrzą na oczy.

Droga Gipiuro
Liczę się z tymi konsekwencjami. Kiedy zaczęłam z rodzicami rozmawiać, mój stan emocjonalny był dość rozchwiany, sama byłam przeciążona. Obecnie żeby nie robić sobie problemów potulnie kiwam główką i uczestniczę w rodzinnym wielbieniu Boga, ale cóż- jednym uchem wlatuje, drugim wylatuje. Niestety zauważyłam że zaczęli się bardziej betonować a wszelkie argumenty podważające orga, obalają tekstem "No popatrz jak Szatan mąci, widać że to dni ostatnie". Sama nie wiem czy byliby w stanie mnie zgłosić starszym, gdyby tata to zrobił to zleciałby z przywileju. Ogólnie widzę że w przez ich zachowanie przebija troska ale nie martwią się o dobro i jedność rodziny tylko skupiają się na religii, czyli typowe, świadkowskie zachowanie.

Cóż mi pozostaje tylko czekać i robić swoje, jednocześnie mając nadzieję że kiedyś będą w stanie przyznać mi rację  ;)


Offline Estera

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 5 919
  • Polubień: 13783
  • Wiara, to nie łatwowierność.
Odp: Problem z rodzicami
« Odpowiedź #28 dnia: 31 Styczeń, 2020, 20:53 »
Droga Estero
Dziękuję za twoją wypowiedź, przeczytałam historię twojego wybudzenia z zainteresowaniem  :) mam nadzieję że może jakaś drastyczna sytuacja wybudzi rodziców.
Jak na razie będąc tyle lat w rodzinnym zborze(plus tata jako starszy zboru) dostrzegają hipokryzję i złe zachowanie innych członków zboru, którzy że tak to ujmę mogą robić co chcą
a i tak nie ponoszą za to konsekwencji, a moja rodzina jest punktowana na każdym kroku.
Bardzo ich to denerwuje, tak samo jak kwestia plotkowania.
Z resztą sami są odsunięci w zborze na bok ale nie przez zachowanie tylko najprawdopodobniej strach innych współwyznawców albo niechęć do bardziej "uduchowionych" jednostek.
Więc może dzięki temu kiedyś coś ich tknie i przejrzą na oczy.

Cóż mi pozostaje tylko czekać i robić swoje, jednocześnie mając nadzieję że kiedyś będą w stanie przyznać mi rację  ;)
   Miej nadzieję na to, że może ich coś tknie i zapłonie ta właściwa iskra wybudzenia.
   Nic nie wiadomo, akcja w tym cyrku tak szybko się toczy, że wszystko jest możliwe.
   Nowe światła, co raz to nowe rezolucje, widoczny odpływ ludzi z organizacji.
   To wyprzedawanie sal i innych nieruchomości z "mienia Króla".
   Nie wiadomo, co ich może wybudzić, albo i nie wybudzić, rożnie się to może potoczyć.
   A Ty osiągaj swoje cele, żebyś mogła na starość wspierać rodziców i sama godnie żyć.

   A jaki stosunek przybierają Twoi rodzice, jak mówisz im o studiach?
   Czy narazie nic im nie mówisz?
   Popierają Cię, czy raczej zniechęcają?
   I chcą, żebyś została pionierką?
Zachęcam do czytania, warto ... https://jedrusiowy.wordpress.com
Tego bloga również skarbnica wiedzy ... https://komitetsadowniczy.blogspot.com


Offline Gipiura

Odp: Problem z rodzicami
« Odpowiedź #29 dnia: 01 Luty, 2020, 12:56 »
Droga Galadrielo życzę Ci wytrwałości.
Sama przeszłam chyba prawie wszystkie odcienie bycia ŚJ i odchodzenia. Przezyłam załamanie nerwowe skończone szpitalem.
Wiem jak to jest wyłamać się. Do dziś stale się wyłamuję.