Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Co dalej ze mną? Nowe stare przemyślenia.  (Przeczytany 3284 razy)

Offline matowa

Co dalej ze mną? Nowe stare przemyślenia.
« dnia: 15 Luty, 2019, 11:47 »
Cześć,

moje przywitanie możecie znaleźć tutaj:
https://sjwp.pl/powitanie/czesc-bardzo-mi-trudno/msg160120/#msg160120
Co prawda zostałam trochę objechana, na szczęście nauczyłam się odrzucać słowa ludzi, na których opinii mi nie zależy. Wszelkie konstruktywne rady wzięłam pod lupę i oto, dalej tu jestem.

Od tego czasu minęły prawie 4 miesiące i chciałabym napisać coś więcej. Jako, że w ostatnim poście skupiłam się na - jak mi się wydawało - największym problemie, teraz chciałabym napisać coś więcej o moich wewnętrznych odczuciach, które przeżywałam będąc czynną w organizacji, a które tłumiłam lub uważałam za ludzkie, ale niepotrzebne. Dalej czasem tak myślę - przecież nawet dobra organizacja ma wady, ludzie są grzeszni. W związku z tym chciałabym zaznaczyć, że nie jestem osobą wyzywającą organizację ŚJ od najgorszych, niszczycielskich sekt, skupiającą się tylko na negatywach i szukającą powodów anty. Nie. Ja chcę być w zgodzie ze swoim sumieniem. Organizacja wniosła też wiele dobrego w moje życie i w tym poście zdań pełnych nienawiści nie przeczytacie. Wiąże się to z moim hasłem w stopce... :). Przejdźmy do rzeczy.

Jako osoba dorastająca w gronie ŚJ, jednak nieposiadająca bezpośredniego wsparcia/ciśnienia w domu, niemająca studium, fanatycznych rodziców, itp., wszelkie postępy robiłam sama. Byłam ambitna, ale nigdy nadgorliwa. W międzyczasie pojawiały się pewne małe głosy o tym, co w organizacji było dla mnie trudne do przełknięcia, ale tłumaczyłam to moim ludzkim myśleniem lub robiłam po swojemu. Jeszcze do niedawna nie chciałam się przed sobą przyznać, że takie aspekty istniały, uważałam to za radość, że miałam swoje zdanie i trzymałam się zasad. Dopiero niedawno zadałam sobie pytanie: Kiedy tak naprawdę JA, osobiście, czułam dyskomfort? Otóż:

1. Szkoła podstawowa.
W szkole byłam śmiała. Głosiłam wychowawczyni, która bardzo mnie chwaliła za odwagę i posiadanie własnego, odmiennego od reszty zdania. Szanowała mnie i miło wspominała też po czasie. Nie miałam problemu z odmową śpiewania hymnu, itp. Nie lubiłam świąt. Naprawdę, wiadomo, że to kwestia tego, jak mnie uczono, ale faktycznie wydawały mi się sztuczne. Cukierki urodzinowe chyba brałam, bo to tylko cukierki i nie miałam z tego powodu wyrzutów sumienia. Jedyna rzecz, której nie rozumiałam to fakt, że nie mogę się zgłosić do pełnienia roli przewodniczącego/skarbnika. Byłam jedną z lepszych uczennic i wybierano mnie do tej funkcji, zawsze wtedy ze spuszczoną głową mówiłam, że NIE CHCĘ. Kłamałam. Kłamstwo wydawało mi się bardziej moralne niż zgoda na bycie skarbnikiem.

2. Świeccy znajomi.
Zawsze miałam więcej znajomych wśród ludzi ze świata, moja najlepsza przyjaciółka również nie była w prawdzie, wszelkie wyjazdy / wakacje, spędzałam ze znajomymi świeckimi. Kiedy w zborze byłam pytana o dany wyjazd i o to, z kim go spędzałam, czułam bardzo niewygodny dyskomfort w związku z powiedzeniem prawdy. Czułam, jak bym popełniła największy grzech świata. Gdy pojechałam na wyjazd z braćmi, czułam się jak wśród bydła, a nikt uwagi mi nie zwracał. Nie patrzono zatem na moralność osoby, z którą się spotykam, a na jej poglądy. Osoby z odmiennymi od razu uważano za złe towarzystwo.
Na szczęście olewałam temat i dalej robiłam swoje. W zborze mogłam szukać przyjaciół tylko w przedziale wiekowym 50-90, a będąc nastolatką/dwudziestką nie była to zbyt zadawalająca wizja. A, byli też młodzi, ale nie zaliczali się do "tych gorliwych", więc, oczywiście, też byli złym towarzystwem.

3. Zasady.
Nie mogłam nosić sukienki odkrywającej delikatnie kolana, bo wzrok starszych sióstr mówił "ladacznica słaba duchowo". Nie mogłam zrobić drugiego kolczyka w uchu. Bracia nie mogli nosić brody, mimo, że w tygodniu jej nie golili, a w naszym społeczeństwie nie jest to już odbierane jako niechlujstwo i BIBLIA o tym nie mówi. Nie mogłam iść na sylwestra. Każde zwrócenie uwagi na ten temat powodowało moje zawstydzenie.

4. Nie wypada/fajnie byłoby, gdybyś.
Tylko 4 godziny na sprawozdaniu? Nie byłaś na zbiórce grupowej. Brakuje nam ciebie. Szkoła zaoczna? Praca? Sprawy duchowe miej na pierwszym miejscu, a manna spadnie ci z nieba. Wakacje zamiast ośrodka? Czemu nie było cię na sprzątaniu sali? Chyba nie interesujesz się chłopakami?

5. Polegaj na Jehowie. Zbór pełen jest miłości.
W moim życiu nastał bardzo trudny okres. Co prawda przez świeckie zajęcia przestałam mieć czas na zebrania i służbę, ale poza tym były inne problemy różnej natury, o których generalnie zbór wiedział. Ani razu nikt mnie do siebie nie zaprosił, nie zapytał JAK MI W TEJ SYTUACJI, nie zaproponował podwózki na salę. Cała "troska" opierała się o moją obecność na sali i w służbie. O całej tej sytuacji jedynie plotkowano. Jeśli ktoś coś o mnie mówił, nigdy wprost. Jeśli komuś coś we mnie nie pasowało, słyszałam o tym z boku.

6. Chrzest.
Wypada już oddać się Jehowie. Pomyśl o tym. Stań się sługą Jehowy, a On ci to wynagrodzi.

7. Wykształcenie.
Tu aż brak mi słów. Nigdy tego nie rozumiałam. Skoro prawda sama się broni, dlaczego...? Skoro chodzi o czas, który mogłabym poświęcić Jehowie, co z czasem, który będę musiała poświęcić w mało płatnej pracy, aby zarobić na chleb? Prawdopodobnie musiałabym pracować więcej...


Jako, że nigdy nie byłam mocno zaznajomiona ze skomplikowanymi tematami, jak rok 1914 czy interpretacja proroctw (zasypiałam prawie na tych zebraniach...), nie to zaczęło mnie zastanawiać w ostatnim czasie. Zaczęłam zadawać sobie pytania:
Skoro ewolucja odbywa się tylko w obrębie gatunku, jakim cudem mamy tyle gatunków, skoro sporo potopiło się w potopie?
Dlaczego Bóg Starego Testamentu jest całkiem inny niż Ten opisany w Nowym Testamencie?
Dlaczego ukrywa się pewne sprawy przed głosicielami? Dlaczego członek CK jawnie skłamał, że oskarżenia o pedofilię to kłamstwo Szatana?
Dlaczego Biblia ma tyle interpretacji i musimy się głowić, która jest prawdziwa?
Skoro Bóg jest miłością, dlaczego nie miłość, w ludzkim rozumieniu (z jakim nas stworzył!) nie jest najważniejsza?
Skąd mam pewność, że coś, co teraz jest mi zakazane, nie okaże się złym rozumieniem za jakiś czas?
Skoro kosmos się rozszerza, czy Bóg nadal stwarza?
Skąd u członków CK przekonanie, że kieruje nimi duch, skoro ich decyzje podejmuje się na drodze głosowania?

I wiele wiele innych pytań, które prawdopodobnie zadał sobie każdy wątpiący. I wiecie co? Pierwsza panika, strach i rozżalenie zaczynają mijać. Powoli, ale mijają. Tylko... co dalej? Dalej jestem nieczynnym ŚJ, nie da się w nieskończoność wisieć w próżni i odmawiać spotkań braciom. Nikt jeszcze nie wyśledził mojego trybu życia, boję się sama odłączyć. Co robić?

Nadal szanuję ŚJ i uważam, że skoro nie pałam nienawiścią do członków/przywódców innych, destrukcyjnych grup, nie będę tego też robić względem ŚJ - nie lubię takiej niekonsekwencji.

Nie wiem, czy ten post miał jakąkolwiek wartość, ale być może przeczyta mnie jakiś "gość", który czuje się samotny, a czuje się przerażony forum. Jak ja na początku, kiedy widziałam w Was tych odstępców, przed którymi mnie ostrzegano. Dalej przeraża mnie słowo "wybudzenie", czuje dyskomfort i myślę, że tak zostanie. Droga osobo, być może młoda, zagubiona, chętnie porozmawiam.

Pozdrawiam
« Ostatnia zmiana: 15 Luty, 2019, 11:50 wysłana przez matowa »
Napis z butelki wina mówi:
"Koty nie chodzą na spacery, żeby gdzieś dojść, a żeby odkrywać."
Nie jestem niczyim krytykiem, ale do nikogo nie należę.


Offline Xevres

Odp: Co dalej ze mną? Nowe stare przemyślenia.
« Odpowiedź #1 dnia: 15 Luty, 2019, 12:10 »
Hej, fajne przemyślenia. Są rzeczy z którymi się nie zgadzam ponieważ uważam, ze zostałaś wprowadzona w błąd ale ten post jest w zasadzie nie o tym. Trzymam kciuki żebyś poukłada sobie w głowie i była zwyczajnie w świecie szczęśliwa 👍🏻👍🏻👍🏻
wolnym jest się dopiero wtedy gdy można wszędzie i zawsze być sobą


Offline vincent

Odp: Co dalej ze mną? Nowe stare przemyślenia.
« Odpowiedź #2 dnia: 15 Luty, 2019, 12:10 »
Nie wiem co Ci doradzić. Nie czuję kompetencji w tych tematach ale jedno mogę powiedzieć.
Świetnie napisany tekst i widać że włożyłas w to cale swoje serce.
Poklony uznania w Twoja stronę! Pozdrawiam serdecznie i jednocześnie raduje że mamy takie rozsądne osoby które są uczciwe wobec siebie.
To jest przykład godny naśladowania!


Offline DeepPinkTool

Odp: Co dalej ze mną? Nowe stare przemyślenia.
« Odpowiedź #3 dnia: 15 Luty, 2019, 12:41 »
 :) Matowa odkąd zacząłem czytać Twoje posty w różnych dyskusjach zacząłem nabierać przekonania, że jesteś bardzo mądrą osobą, co powyższy wpis potwierdza.  :)
I mimo to, a może nawet właśnie dlatego, że wiesz, że nic nie wiesz, mam nadzieję wiele się od Ciebie nauczyć dopóki będziesz się udzielać na forum. Mam też nadzieję ocierającą się o pewność, że wszystko sobie poukładasz jak trzeba.  ;)
« Ostatnia zmiana: 15 Luty, 2019, 12:43 wysłana przez DeepPinkTool »


Offline Estera

Odp: Co dalej ze mną? Nowe stare przemyślenia.
« Odpowiedź #4 dnia: 15 Luty, 2019, 13:22 »
   Witaj Matowa  :)
   To również za Twój wątek powitalny, który nie wiem, jakoś przeoczyłam.
   Witam Cię, choć przyznam sytuację masz nie łatwą.
   Co do pytań, które tu zmieściłaś ...
   
Skoro ewolucja odbywa się tylko w obrębie gatunku, jakim cudem mamy tyle gatunków, skoro sporo potopiło się w potopie?
Dlaczego Bóg Starego Testamentu jest całkiem inny niż Ten opisany w Nowym Testamencie?
Dlaczego ukrywa się pewne sprawy przed głosicielami? Dlaczego członek CK jawnie skłamał, że oskarżenia o pedofilię to kłamstwo Szatana?
Dlaczego Biblia ma tyle interpretacji i musimy się głowić, która jest prawdziwa?
Skoro Bóg jest miłością, dlaczego nie miłość, w ludzkim rozumieniu (z jakim nas stworzył!) nie jest najważniejsza?
Skąd mam pewność, że coś, co teraz jest mi zakazane, nie okaże się złym rozumieniem za jakiś czas?
Skoro kosmos się rozszerza, czy Bóg nadal stwarza?
Skąd u członków CK przekonanie, że kieruje nimi duch, skoro ich decyzje podejmuje się na drodze głosowania? (...)
   Masz rację, zapewne wielu z nas podobne sobie zadawało.
   Oczywiście, zgodzę się z Tobą w kwestii nienawiści, co do ludzi będących tam śj.
   Wielu z nich to bardzo wartościowe osoby i nieświadome całkowicie tego, w czym tkwią.

   Ale jeśli już chodzi o nienawiść do systemu, jakim posługuje się Towarzystwo Strażnica, to już zupełnie inna bajka.
   I uważam, że ten system jest niegodziwy, należy go piętnować, obnażać, jasno pokazywać jak działa i co robi z ludźmi !!!
                                                                            :'( :'( :'(

   Również uważam, że najważniejsze jest to, by żyć w zgodzie ze sobą.
   Swoim wnętrzem, całym jestestwem, którym podejmujemy swoje decyzje.
   Osobiście, zmierzam w kierunku tego, by pożegnać się na zawsze z tą organizacją.
   Poukładać sobie jakoś życie po tej traumie religijnej, pełnej szwindli i przekrętów.
   Bo fakty mówią same za siebie.
   A jak to mówią, z faktami się nie dyskutuje.

   Tobie również życzę jakiegoś wewnętrznego spokoju.
   Rób to, co uważasz, że dla Ciebie będzie dobre.
   Pozdrawiam Cię.
   I powodzenia.
   :-*
Zachęcam do czytania, warto ... https://jedrusiowy.wordpress.com
Tego bloga również skarbnica wiedzy ... https://komitetsadowniczy.blogspot.com


Offline matowa

Odp: Co dalej ze mną? Nowe stare przemyślenia.
« Odpowiedź #5 dnia: 15 Luty, 2019, 13:23 »
Hej, fajne przemyślenia. Są rzeczy z którymi się nie zgadzam ponieważ uważam, ze zostałaś wprowadzona w błąd ale ten post jest w zasadzie nie o tym. Trzymam kciuki żebyś poukłada sobie w głowie i była zwyczajnie w świecie szczęśliwa 👍🏻👍🏻👍🏻

Mogę prosić o rozwinięcie?
Napis z butelki wina mówi:
"Koty nie chodzą na spacery, żeby gdzieś dojść, a żeby odkrywać."
Nie jestem niczyim krytykiem, ale do nikogo nie należę.


Offline Gremczak

Odp: Co dalej ze mną? Nowe stare przemyślenia.
« Odpowiedź #6 dnia: 15 Luty, 2019, 14:19 »
Nie trudno się domyśleć.


Offline matowa

Odp: Co dalej ze mną? Nowe stare przemyślenia.
« Odpowiedź #7 dnia: 15 Luty, 2019, 14:24 »
Nie trudno się domyśleć.

?
Napis z butelki wina mówi:
"Koty nie chodzą na spacery, żeby gdzieś dojść, a żeby odkrywać."
Nie jestem niczyim krytykiem, ale do nikogo nie należę.


Offline Gremczak

Odp: Co dalej ze mną? Nowe stare przemyślenia.
« Odpowiedź #8 dnia: 15 Luty, 2019, 14:28 »
?
Zwróć uwagę na 2 akapit po 7 punkcie.


Offline matowa

Odp: Co dalej ze mną? Nowe stare przemyślenia.
« Odpowiedź #9 dnia: 15 Luty, 2019, 14:31 »
Zwróć uwagę na 2 akapit po 7 punkcie.

Drodzy, dalej nie rozumiem. Skoro jestem w błędzie, proszę o rozjaśnienie. Zapewne przeoczyłam coś banalnego, ale nie mogę tego dostrzec.
Napis z butelki wina mówi:
"Koty nie chodzą na spacery, żeby gdzieś dojść, a żeby odkrywać."
Nie jestem niczyim krytykiem, ale do nikogo nie należę.


Offline Gremczak

Odp: Co dalej ze mną? Nowe stare przemyślenia.
« Odpowiedź #10 dnia: 15 Luty, 2019, 14:35 »
Drodzy, dalej nie rozumiem. Skoro jestem w błędzie, proszę o rozjaśnienie. Zapewne przeoczyłam coś banalnego, ale nie mogę tego dostrzec.
Nie jesteś w błędzie . Jesteś myśląca.


Offline mav

  • Ja tu tylko sprzątam
  • Wiadomości: 1 079
  • Polubień: 5939
  • Nie sztuka się godzić, sztuką jest się wcale nie pokłócić.
Odp: Co dalej ze mną? Nowe stare przemyślenia.
« Odpowiedź #11 dnia: 15 Luty, 2019, 14:37 »
Nie trudno się domyśleć.

Proszę, staraj się unikać takiego tonu i sposobu dyskusji na forum. Rozmawiajmy ze sobą tak, jak chcielibyśmy, żeby inni rozmawiali z nami. Takie zdawkowe odpowiedzi jak powyżej niczemu nie służą.

Drodzy, dalej nie rozumiem.

Nie czytam w umyśle ani Grzemczakowi, ani Xevresowi, a oni nie wytłumaczyli swojego stanowiska, ale gdybym miał strzelać, to pewnie chodzi o kwestie związane z ewolucją, które poruszyłaś w swoim pierwszym poście, a co do której Xevres ma dość mocno ugruntowaną opinię.


Offline Gremczak

Odp: Co dalej ze mną? Nowe stare przemyślenia.
« Odpowiedź #12 dnia: 15 Luty, 2019, 14:45 »
Takie zdawkowe odpowiedzi jak powyżej niczemu nie służą.


Jest jakiś cel. :)


Offline matowa

Odp: Co dalej ze mną? Nowe stare przemyślenia.
« Odpowiedź #13 dnia: 15 Luty, 2019, 15:08 »
Jest jakiś cel. :)

Aha, no to fajnie, podążaj nim. Cele są jak najbardziej dobre :d
Zatem, czym zostałam wprowadzona w błąd?
Napis z butelki wina mówi:
"Koty nie chodzą na spacery, żeby gdzieś dojść, a żeby odkrywać."
Nie jestem niczyim krytykiem, ale do nikogo nie należę.


Offline Czarniecki23

Odp: Co dalej ze mną? Nowe stare przemyślenia.
« Odpowiedź #14 dnia: 15 Luty, 2019, 15:42 »
Hej Matowa. Ja postaram się napisać tak jak, ja sam sobie w głowie poukładałem. Sama zdecyduj czy ma to jakiś sens wg Ciebie.  ;)
Poruszę tylko kilka spraw. Postaram się zwięźle.
Skoro ewolucja odbywa się tylko w obrębie gatunku, jakim cudem mamy tyle gatunków, skoro sporo potopiło się w potopie?
John Woodmorappe (badał czy możliwe było zmieszczenie się zwierząt w arce) oszacował, że istnieje blisko 16000 „rodzajów” zwierząt, które nie przetrwałyby poza Arką. Określenie „rodzaju” jest uważane za znacznie szersze niż określenie „gatunek.” Skoro jest ponad 400 ras psów należących do jednego gatunku, tak też wiele gatunków może należeć do jednego rodzaju. Niektórzy uważają, że określenie "typ" może być poniekąd zbliżone do biblijnego „rodzaju.” Niemniej jednak, nawet jeśli założymy, że „rodzaj” jest synonimem „gatunków”, nie ma zbyt wielu gatunków ssaków, ptaków, płazów czy gadów. Znany biolog systematyczny Ernst Mayr podaje liczbę 17600. Przyjmując po dwa z gatunku w arce, plus siedem tzw. „czystych” rodzajów zwierząt, plus racjonalny przyrost znanych nam zwierząt wymarłych, wydaje się oczywiste, że w arce nie mogło być więcej 50000 zwierząt (Morris). Wielu badaczy zgadza się, że w arce było wystarczająco miejsca dla wszystkich, a dodatkowo również miejsce do przechowywania wody i jedzenia.
Dlaczego Bóg Starego Testamentu jest całkiem inny niż Ten opisany w Nowym Testamencie?
Fakt, że Biblia odkrywa przed nami stopniowe objawienie Boga, czynione przez Niego samego oraz przez relacje Boga z człowiekiem, mógł przyczynić się do stworzenia fałszywego obrazu Boga. Stąd wynika porównywanie obrazu Boga w Starym i w Nowym Testamencie. Jednak kiedy czytamy Stary jak i Nowy Testament, dochodzimy do wniosku, że Bóg nie różni się w zależności od Testamentu, i że gniew Boga i Jego miłość ukazane nam zostają w obu częściach Pisma Świętego.
W Starym Testamencie mamy do czynienia z Bogiem-Ojcem, który zajmuje się Izraelem tak, jak ojciec swoim z dzieckiem. Kiedy z radością grzeszyli przeciwko Niemu i zaczynali kłaniać się fałszywym bogom, Bóg karał i dopuszczał zło na nich, jednak gdy pokutowali ze swojego grzechu, wybaczał im. W wielu sytuacjach w Nowym Testamencie Bóg postępuje podobnie z chrześcijanami. Na przykład List do Hebrajczyków 12:6 mówi nam, że „Bo kogo miłuje Pan, tego karze, karci każdego, którego za syna przyjmuje”.
Ze względu na sprawiedliwy i święty charakter Boga, wszelki grzech, musi zostać osądzony. Jednak Bóg przygotował zadośćuczynienie za nasz grzech i drogę pojednania, tak by grzesznik mógł skryć się przed Bożym gniewem. Na przykład 1 Listu św. Jana 4:10: „W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy”. W Starym Testamencie Bóg zapewnił człowiekowi system ofiar, przez który grzech mógł być zmazany i trwał do czasu przyjścia na świat Jezusa Chrystusa i Jego śmierci, przez którą zapłacił za nasze grzechy w sposób doskonały.  JWorgowskie tłumaczenie okupu też zamazuje miłość którą Bóg nam okazał. Jezus jako Syn Boży sam był Bogiem. Np. ten werset daje wiele do myślenia "Uważajcie na samych siebie i na całe stado, w którym was Duch Święty ustanowił biskupami, abyście paśli kościół Boga, który on nabył własną krwią." [Uwspółcześniona Biblia Gdańska, Dz 20:28]
Dlaczego Biblia ma tyle interpretacji i musimy się głowić, która jest prawdziwa?
Ja jako wierzący uważam, że Biblie można podzielić na 3 kategorie. Sprawy które przedstawia jasno i nie ma z nimi dyskusji (potrzebne do uzyskania życia wiecznego) większość chrześcijan których znam uczy tego prawidłowo. (oczywiście są też religie pokroju Świadków które nawet to zaciemniają - ale Biblia też ostrzega przed takim zwiedzeniem).
Poznałem też osobiście (i mam z nią stały kontakt) osobę która była wychowana bez religii. Nie miała żadnej wiedzy Biblijnej. Pewnego dnia coś ją natchnęło, żeby przyczytać Biblię. Jej zrozumienie przewyższało zdecydowanie moje mimo, że ja styczność z Biblią miałem od dziecka.
Zazdrościłem jej, że mogła ją czytać bez spaczenia ludzkimi naukami.
Są też sprawy które Biblia nie precyzuje (tutaj sekciarze mają pole do popisu) jednak w większości wypadków co myślimy w tych sprawach nie ma
"życiowego" znaczenia. Na przykład różnie się interpretuje proroctwa czasów ostatecznych. Ale będzie jak ma być. Istotnego znaczenia nie będzie to miało dla naszego uznania przez Boga.
Są też sprawy których Biblia nie wyjaśnia. (To było jak dla mnie najtrudniejsze po wyjściu z sekty, która daje Swoją odpowiedź na wszystko) 
Skąd mam pewność, że coś, co teraz jest mi zakazane, nie okaże się złym rozumieniem za jakiś czas?
Tekst Biblii jest nie zmienny. Jeśli opieram się na niej mam ufność, że nie będę musiał zmieniać mego zrozumienia dotyczącego spraw najważniejszych, które Biblia przedstawia jasno.

Oczywiście są sprawy w życiu,  których nie rozumiem do końca, wydaje mi się, że Bóg mogłyby nawet zrobić coś lepiej. Miałem okres takiego jak by obrażenia się na Niego. Jednak z czasem nabrałem przekonania, że On daje mi taki wybór: mogę nie chcieć mu zaufać vs czy chcę mu zaufać, że Jego postępowanie jest najlepsze, a ja zrozumiem to w swoim czasie. Wolna wola.