Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Blue Story  (Przeczytany 3203 razy)

Offline Blue

Blue Story
« dnia: 27 Kwiecień, 2020, 19:11 »
W pewnym mieście, na pewnej ulicy, pewnego dnia stały sobie 3 lub 4 wózki z literaturą religijną związku wyznaniowego ŚJ. Przy wózkach stało 3 lub 4 elegancko ubranych, młodych bojowników świadków Jehowy. Chociaż tak naprawdę reprezentowali interesy Ciała Kierowniczego, to sami byli gorąco przekonani, że są... "posłami" Jehowy (no bo tytuł ambasadorów zostawiamy pomazańcom).
Nie byli to zwyczajny głosiciele, o nie. Zarówno oni jak i wózki byli częścią specjalnego świadczenia wielkomiejskiego. Od szeregowych wózków takie specjalnie świadczenie różni się kwalifikacjami głosicieli ( to właściwie sami pionierzy stali i specjalni ) oraz lepszym wyposażeniem. Ze zwykłymi zborowymi wózkami bywa różnie, ale te specjalne, wielkomiejskie są czyszczone każdego dnia na sali, w której są przechowywane. Mają własny "parking" oraz specjalne środki czystości. Odstawienie tych wózków na salę, oraz przywilej ich czyszczenia przypada zawsze ostatniemu dużyrowi braci i sióstr na wózku. Zależnie od tego czy mieli auta czy też podróżowali komunikacją miejską, taki zaszczyt zabierał od pół godziny do 2h, plus oczywiście wcześniejszy dyżur.

Powróćmy jednak do tych dzielnych mężów bożych z początku opowieści. Stali niestrudzeni, niewzruszeni obojętnością skazanych na śmierć w Armagedonie ludzi, którzy nie znali prawdy. Jednym z nich byłem ja.
Podczas tego dyżury podszedł do nas postawny, lecz bardzo uprzejmy mężczyzna. Był dobrze ubrany, nie śmiedział, nie był pijany i od razu zdobył mój szacunek (ponieważ zazwyczaj podchodziły do nas dokładnie odwrotne osobistości). Chciał porozmawiać o naszym wyznaniu, więc z przyjemnością zacząłem z nim pogawędkę. Na początek drobny small talk a póżniej do rzeczy. Facet miał rozsądne pytania: "Czy wierzymy w Jezusa? Dlaczego głosimy?" Wiecie, takie na które odpowiada się po przebudzeniu o 2 nad ranem z dużym kacem bez najmniejszego zająknięcia. W pewnym momemcie zapytał mnie jednak o sprawę krwii. Wyjaśniłem nasze, pełne szaczunku wobec medyny, stanowisko.
Mężczyzna popatrzył na mnie przenikliwym wzrokiem po czym zapytał:
-Gdyby miał Pan małego synka a ten po wypadku potrzebowałby transfuzjii, to czy odmówiłby Pan tej procedury?
-Życzy mi Pan, abym znalazł się w takiej sytuacji? - wypaliłem.
-W żadnym wypadku. Po prostu chcę lepiej zrozumieć Pana stanowisko. - nie dał się zbić z tropu
-Wie Pan... - zrobiłem pauzę desperacko szukajac w pamięci odpowiednich argumentów - Wie Pan, ŚJ byli bardzo prześladowani przez Hitlera. Zsyłano ich do obozów koncentracyjnych, skazywano na śmierć za odmowę wykonania Heil Hitler. Nie wiem czy Pan wiedział, ale mieli możliwość wyjścia z obozu i uniknięcia stryczka. Wystarczyło, że podpisali specjalne oświadczenie, że wyrzekają się swojego Boga. Jak Pan myśli, czy wielu ŚJ się na to zdecydowało?
-Zgaduję, że nie dużo - odparł mężczyzna
-Prawie żaden. Wielu wtedy tego nie rozumiało, ale oni woleli trzymać się swoich zasad niż ratować własne życie. Podobnie jest dzisiaj z kwestią krwii. Nie wielu to rozumie, ale tak jak nasi bracia w czasach II wojny światowej, tak samo my dzisiaj chcemy trzymać się świętych zasad Bożych i jest to dla nas ważniejsze niż życie.
Męźczyzna patrzył na mnie przez dłuższą chwilę, w końcu jednak odparł: -Wie Pan co? Był by z pana świetny polityk.
Podziękowałem, wymieniliśmy jeszcze jakieś uprzejmości po czym się pożegnaliśmy.
Po całym zajściu jeden z dojrzałych braci, którzy stał ze mną akurat udzielił mi POTĘŻNEJ pochwały. Na ustach miałem uśmiech, ale w sercu myślałem tylko o jednym. O słowach nieznanego dotąd mężczyzny.
"Był by z pana świetny polityk."


Offline Roszada

Odp: Blue Story
« Odpowiedź #1 dnia: 27 Kwiecień, 2020, 19:37 »
Opis nowoczesny, bo stojakowy. :)
Ale tu przesadziłeś: "Prawie żaden".

Towarzystwo pisze o "sporej liczbie":
https://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/301974005?q=%22Spor%C4%85+liczb%C4%99+braci%22&p=par


Offline Blue

Odp: Blue Story
« Odpowiedź #2 dnia: 27 Kwiecień, 2020, 20:13 »
Opis nowoczesny, bo stojakowy. :)
Ale tu przesadziłeś: "Prawie żaden".

Towarzystwo pisze o "sporej liczbie":
https://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/301974005?q=%22Spor%C4%85+liczb%C4%99+braci%22&p=par

:D Wtedy to ja jeszcze byłem w pełni zindoktrynowany przez CK. To były już po tym liście, który mówił o zniszczeniu literatury opublikowanej po 85'. Czytanie takich starych rzeczy uznawałem ( jak co poniektórzy ) prawie za odstępstwo, ponieważ ostrzegali przed tym niektórzy starsi. Nie pamiętam, żeby tak szczere wyznania były publikowane w bliższych mi czasach.


Offline listonosz

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 246
  • Polubień: 3362
  • Der bestirnte Himmel über mir...
Odp: Blue Story
« Odpowiedź #3 dnia: 27 Kwiecień, 2020, 20:17 »
No  tak  ...   Swietny  polityk  ,    sprzedawca  odkurzaczy  ,  garnkow Amway  czy  ubezpieczen  ...
Odpowiedni  wyglad  , oglada  , elokwencja   ,  perfekcyjna  umiejetnosc    przekonywania  .
Tak  nas   wyszkolila   Watchtower   . ( TSSK ,  kursy  dla  pionierow  ,  starszych  ,  szkola  Gilead )
Pytanie  tylko  :  co to ma wspolnego  z   gloszeniem  Dobrej  Nowiny  ?


Offline Takajaja

Odp: Blue Story
« Odpowiedź #4 dnia: 27 Kwiecień, 2020, 20:24 »
Na ustach miałem uśmiech, ale w sercu myślałem tylko o jednym. O słowach nieznanego dotąd mężczyzny.
"Był by z pana świetny polityk."

No tak...w pierwszej chwili nie dziwie się że mu podziękowaleś za te słowa. To chyba bylo odruchowe...
Bo po chwili dotarło do ciebie to....że to wcale nie był komplement.
Jakby tak na to uczciwie spojrzeć....🤔


Offline Roszada

Odp: Blue Story
« Odpowiedź #5 dnia: 27 Kwiecień, 2020, 20:42 »
Czytanie takich starych rzeczy uznawałem ( jak co poniektórzy ) prawie za odstępstwo, ponieważ ostrzegali przed tym niektórzy starsi. Nie pamiętam, żeby tak szczere wyznania były publikowane w bliższych mi czasach.
Owszem, ale dziś to jest publikowane na jw.org. :)

Taki tekst był jeden (trudno bez wskazania na niego trafić; musieli to napisać, bo to był Rocznik dla Niemców i kitu nie mogli sprzedać), a najczęściej piszą tak, jak Ty zapewniałeś tego faceta:

Żaden Świadek Jehowy nie splamił rąk krwią przez uczestniczenie w militarnych akcjach Hitlera, gdyż każdy z nich odmawiał służby w jego siłach zbrojnych” (Przebudźcie się! Rok LXVI [1985] Nr 11 s. 9).


Offline Drengr

Odp: Blue Story
« Odpowiedź #6 dnia: 27 Kwiecień, 2020, 22:27 »
Były takie czasy gdy w PL na poważnie biznes dostrzegł potencjał w posiadaniu przedstawicieli handlowych... wielu braci zrobiło wtedy karierę :)

pamiętam takie określenie na tych którzy swój zapał z głoszenia przenieśli na sprzedaż: "przedstawicielstwo go wchłonęło".

Co jak co, ale stara szkoła teokratyczna to była mocna rzecz!

Tak było - nie zmyślam / jak mawiał Pewien zabawny człowiek.


Offline NieZnaPrawdy

Odp: Blue Story
« Odpowiedź #7 dnia: 28 Kwiecień, 2020, 01:13 »
Zarówno oni jak i wózki byli częścią specjalnego świadczenia wielkomiejskiego. Od szeregowych wózków takie specjalnie świadczenie różni się kwalifikacjami głosicieli ( to właściwie sami pionierzy stali i specjalni ) oraz lepszym wyposażeniem. Ze zwykłymi zborowymi wózkami bywa różnie, ale te specjalne, wielkomiejskie są czyszczone każdego dnia na sali, w której są przechowywane. Mają własny "parking" oraz specjalne środki czystości. Odstawienie tych wózków na salę, oraz przywilej ich czyszczenia przypada zawsze ostatniemu dużyrowi braci i sióstr na wózku. Zależnie od tego czy mieli auta czy też podróżowali komunikacją miejską, taki zaszczyt zabierał od pół godziny do 2h, plus oczywiście wcześniejszy dyżur.

 :o To nie żart z tymi specjalnymi wózkami??
Pytam bo może bym tam chciał wrócić i nie wiem czego się spodziewać.  ;)


Offline Safari

Odp: Blue Story
« Odpowiedź #8 dnia: 28 Kwiecień, 2020, 08:24 »
Czekam na dalsza czesc 😊
Taak the wozki tez mnie interesuja 😄
"Faith, if it is ever right about anything, is right by accident" S.Harris


Offline BetMen

Odp: Blue Story
« Odpowiedź #9 dnia: 28 Kwiecień, 2020, 09:57 »
Blue świetnie napisana story,chyba doczekamy się więcej tego thrillera ze SJ w tle?


Offline Snow

Odp: Blue Story
« Odpowiedź #10 dnia: 28 Kwiecień, 2020, 10:04 »
     Blue poruszyło Cię jedno zdanie obcego mężczyzny. Mogę się domyślić co chodziło Ci po głowie, gdyż spotkała mnie podobna sytuacja, również w kontekście "sprzedażowym".
     Na początku swojej drogi zawodowej, około dziesięć lat temu, byłem zmuszony wykonywać pracę której nie lubiłem i nie mam do niej predyspozycji, nająłem się w firmie, która sprzedawała usługi telefonii komórkowej, bo do innej nie chcieli mnie przyjąć. Okazało się po krótkim czasie, że część kierownictwa tej firmy to Świadkowie Jehowy, ja już wtedy od jakiegoś czasu, jak to się kiedyś mówiło, nie miałem łączności ze zborem i nie przyznawałem się do swojej wstydliwej przeszłości.
     Na marginesie mogę dodać, że w sieci na jednym z portali oceniających firmy do dziś można znaleźć ponad siedemset  stron nieprzychylnych opinii dotyczących tej firmy, wśród których znajdują się również "perełki" z kalumniami dotyczącymi wyznania części kierownictwa tej spółki.
     Wracając do sprzedażowego wątku... byłem w grupie czterech osób wytypowanych do sprzedaży pewnej usługi mobilnej z urządzeniem, wtedy to była w miarę nowość na rynku, mimo to całej naszej grupie nie szło najlepiej. Aby zaradzić tej sytuacji kierownik sprzedaży działu biznesowego (wtedy jeszcze członek wspólnoty, obecnie jego los mnie nie interesuje) postanowił omówić z nami mocne i słabe strony naszej oferty oraz propozycję od innych operatorów.
     Chciałbym po raz wtóry poczynić krótką dygresję aby naświetlić nieco postać kierownika, który jak mi się wydaje kierował się w życiu zasadą biblijną: " bądźcie podstępni jak węże i niewinni jak gołębie" czy jakoś tak. Zrozumiałem że coś z nim jest nie tak kiedy dawał nam porady dotyczące zaangażowania w kontaktach z ludźmi, mówił coś w rodzaju: "Wy nie sprzedajecie usługi,tylko rozwiazujecie problemy tych ludzi, pokazujecie im gotową receptę na prostsze życie, nawet jak was obrażają czy odkładają słuchawkę to się nie przejmujcie, oni po prostu nie wiedzą co jest dla nich dobre i w jak sposób te swoje problemy mają przezwyciężyć, a wy dajecie im gotowe rozwiązanie." 
     Wracając po raz kolejny do sedna... podczas szkolenia stwierdziliśmy wspólnie że każda z oferty ma wady i zalety, wszystko zależy od potrzeb itp. Jeden z kolegów upierał się, że jednak nasza oferta jest słaba i mówi do kierownika tak: "przecież żaden rozsądny człowiek tego nie kupi", na co szef powiedział magiczne zdanie: "ale my takich nie szukamy".
     Tak jak część z was zauważyła, szkolenia i materiały dotyczące działalności kaznodziejskiej mogą zostać wykorzystane z powodzeniem w działalności handlowo - sprzedażowej jako pomoc w przekonywaniu i pozyskiwaniu klientów. Tak jak nie wszyscy kupią to co chce im sprzedać jakaś firma, tak nie wszyscy zostaną Świadkami Jehowy, ale być może ci ostatni są jak ten mój były kierownik, nie szukają rozsądnych ludzi.
Pozdrawiam i życzę dalszych ciekawych przemyśleń.


Offline Blue

Odp: Blue Story
« Odpowiedź #11 dnia: 28 Kwiecień, 2020, 11:32 »
     Wracając po raz kolejny do sedna... podczas szkolenia stwierdziliśmy wspólnie że każda z oferty ma wady i zalety, wszystko zależy od potrzeb itp. Jeden z kolegów upierał się, że jednak nasza oferta jest słaba i mówi do kierownika tak: "przecież żaden rozsądny człowiek tego nie kupi", na co szef powiedział magiczne zdanie: "ale my takich nie szukamy".

Trafiłeś w sedno Snow, w samo sedno. Nie jest to żadną tajemnicą, że JW szukają głównie ludzi słabych, zbitych przez życie, po jakiejś traumie. Czy nie słyszeliście nigdy na zbiórkach, że jednym z powodów ciągłego pukania do tych samych mieszkań osób niezainteresowanych jest to, że czas leci i mogła zmienić się ich sytuacja życiowa? Może zmarł im ktoś bliski i teraz zastanawiają się co dzieje się z człowiekiem po śmierci?

Niedługo napiszę więcej z mojej historii. :)


Offline Takajaja

Odp: Blue Story
« Odpowiedź #12 dnia: 28 Kwiecień, 2020, 12:06 »
Trafiłeś w sedno Snow, w samo sedno. Nie jest to żadną tajemnicą, że JW szukają głównie ludzi słabych, zbitych przez życie, po jakiejś traumie. Czy nie słyszeliście nigdy na zbiórkach, że jednym z powodów ciągłego pukania do tych samych mieszkań osób niezainteresowanych jest to, że czas leci i mogła zmienić się ich sytuacja życiowa? Może zmarł im ktoś bliski i teraz zastanawiają się co dzieje się z człowiekiem po śmierci?

Niedługo napiszę więcej z mojej historii. :)

Bo Świadkowie Jehowy żerują na ludzkim nieszczęściu
Czekają aż komuś noga się podwinie, az kogos nieszczescie spotka. Wykorzystują, wysysają z ludzi ile się da....! A poźnie...radz sobie sam! Albo jestes z nami (okazujesz posluszeństwo i trzymasz gębe na kłodkę), albo przeciwko nam ( ostracyzm).

Blue....jesli dojdziesz do momentu gdy bedziesz chciał porzucic przywileje itp i bedą widzieć że wg.nich "schodzisz na psy" to juz wtedy badz przygotowany na ostracyzm "za życia w jw.org" (nie bedziesz dobrym towarzystwem) a ci, co jeszcze z toba beda utrzymywac kontakt, to bedą to robic ze wzg.na wyciagniecie info od ciebie i prawdopodobnie w celu donosicielstwa. Badz czujny!
« Ostatnia zmiana: 28 Kwiecień, 2020, 12:15 wysłana przez Takajaja »


Offline Blue

Odp: Blue Story
« Odpowiedź #13 dnia: 28 Kwiecień, 2020, 12:46 »
Zacznijmy od tego, że to co napisałem w związku z służbą wielkomiejską (specjalnymi wózkami) to żadne żarty. To specjalny program “stojaków” nadzorowany przez biuro oddziału. W wybranych miastach, w wybranych miejscach stoją specjalne wózki a przy nich specjalnie wyszkoleni pionierzy i głosiciele. Mają specjalne, kilkugodzinne spotkania raz do roku na których omawiają nowe techniki głoszenia, zalecenia i problemy wózków. Na ostatnim wszystkim bardzo dostało się za to, że jest za dużo nieobecności na wózku. Tzn. jest taki specjalny grafik, do którego się zgłaszasz i jak nie dasz rady umówionego dnia stanąć, to musisz znaleźć zastępstwo. No więc niektórzy rzeczywiście do tego lekceważąco podchodzili, więc bracia zagrozili, że ich wyrzucą z programu no i podziałało. 

Razem z żoną braliśmy udział w tym programie prawie od samego początku (2014). Na początku jeden dyżur przy wózku trwał… 3 godziny! Stać przy wózku przez 3 godziny to prawdziwy koszmar. Nogi Ci odpadają, chcesz się przejść - nie powinieneś. Chcesz usiąść - nie można, bo to źle wygląda! W lato niektórzy mdleli z gorąca. Zimą kupowali specjalne rozgrzewacze, by choć trochę ochronić się przed zimnem. Jednak w końcu bracia skrócili dyżury. Najpierw na 2h a w końcu do 1h. Oczywiście, wszyscy dziękowali Jehowie za tą dobrą zmianę! Takie postanowienia to prawdziwy dowód błogosławieństwa Jehowy. Zawsze (nawet jak byłem mega zindoktrynowany) zastanawiałem się, że jeżeli takie postanowienia pochodzą od Jehowy, to od kogo pochodziły te wcześniejsze, złe?

Mimo wszystko dzielnie staliśmy przy wózkach. Cały rok, nawet zimą - od 6 do 9 a potem od 7 do 9. Oprócz czasu poświęconego samej służbie, musieliśmy jeszcze pojechać naszym autem na salę po wózki a potem z sali na ulicę - razem ponad 30 minut. Wyobraźcie sobie, o której musieliśmy wstawać. Ile razy czuliśmy wyrzuty sumienia, gdy się trochę spóźniliśmy…
Ja dawałem radę, ale narzekałem. Moja żona nie dawała rady, ale nie narzekała.
Minął rok a potem dwa. Zdrowie mojej żony zaczęło podupadać. W końcu powiedziałem dość! Ograniczyliśmy nasz udział w tej służbie, jednak problemy ze zdrowiem pozostały do dzisiaj. W ich wyniku żona pierwsza zrezygnowała z służby pionierskiej.

Na spotkaniu ze starszymi w tej sprawie powiedziano nam najpierw, że może dobrze by było uprościć swoje życie by mieć więcej czasu na służbę. Spojrzałem na starszych i powiedziałem im zgodnie z prawdą, że nie możemy bardziej uprościć życia, bo nie starczy nam na życie. (Żadnych oszczędności, praca na pół etatu, brak własnego mieszkania, 20letnie auto).
No to powiedzieli nam zachęcająco, że lepszy “żywy pies niż martwy lew”.

Po tej rozmowie żona wpadła w trwającą kilka miesięcy depresję, zarzucając sobie bycie mięczakiem i bezwartościową osobą. Płakała a ja nie miałem odpowiednich słów by ją pocieszyć.
« Ostatnia zmiana: 28 Kwiecień, 2020, 12:51 wysłana przez Blue »


Offline NieZnaPrawdy

Odp: Blue Story
« Odpowiedź #14 dnia: 28 Kwiecień, 2020, 13:13 »
Czy wózek VIP i Standard różnią się wyglądem?

Czy z perspektywy wózkowego wolałeś tylko stać czy poszukiwałeś możliwości konwersacji?
Z czasów od drzwi do drzwi ja zdecydowanie tak jak większość cieszyłem się kiedy można było dłużej porozmawiać, a jak już ktoś wpuścił do środka to jak los na loterii.