Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Ślub kościelny po byciu świadkiem  (Przeczytany 372 razy)

Offline patulinka

Ślub kościelny po byciu świadkiem
« dnia: 26 Styczeń, 2020, 11:14 »
Hej, nie bardzo wiedziałam w którym dziale umieścić swój nowy wątek...
Czy ktoś z Was lub Waszych znajomych miał sytuację, że po odejściu od świadków przyjął wiarę katolicką? U mnie sytuacja wygląda następująco: nigdy nie miałam chrztu kościelnego ani następnych sakramentów, od urodzenia byłam praktycznie wychowywana w organizacji. Odłączyłam się prawie 3 lata temu i nie planowałam się już raczej wiązać z żadną inną religią. Jednak poznałam kogoś, kto wychował się w religii katolickiej i zależy mu na ślubie kościelnym. Wstępnie się zgodziłam, jednak wiem, że muszę jeszcze do tego dojrzeć i pewnie zajmie mi to 2-3 lata :)
Chodzimy czasem do kościoła razem i pomimo tego, że wiem, że to świadkowie Jehowi cisnęli mi kity, to mimo wszystko czuję się bardzo nieswojo... nie wiem jak się zachować.. tak jakbym ciągle miała z tyłu głowy, że robię coś źle... Nie wiem jak się pozbyć tego uczucia? Jak się przemóc, żeby przyjąć sakramenty, tak żeby móc wziąć ślub kościelny? Czy ktoś może miał podobnie i coś podpowie, wytłumaczy jak wygląda cały ten proces? Pozdrawiam wszystkich :)
Jeśli coś Ci w życiu nie idzie i wpadasz pyskiem w błoto, to musisz być jak dzik: pchać to błoto ryjem do przodu.


Offline Estera

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 5 840
  • Polubień: 13559
  • Wiara, to nie łatwowierność.
Odp: Ślub kościelny po byciu świadkiem
« Odpowiedź #1 dnia: 26 Styczeń, 2020, 11:44 »
   Znam sytuację bardzo podobną do Twojej prawie, że identyczną.
   Syn mojej znajomej wychowywany w rodzinie śj, nigdy nie był świadkiem Jehowy, poznał dziewczynę, katoliczkę.
   Gdy okazało się, że to poważne uczucie, to zaczęto robić kroki w kierunku przyjęcia sakramentów katolickich potrzebnych ...
   By mógł być udzielony ślub w kościele katolickim.

   Były nauczki, katecheta, w porozumieniu z księdzem z parafii młodej, odpowiednio przygotował go do przyjęcia sakramentów.
   Ksiądz chyba nawet w jednym dniu udzielił mu trzech sakramentów naraz: chrztu, I komunii i bierzmowania katolickiego.
   I bez problemu później udzielił młodym ślubu kościelnego.
   Jak to uczuciowo przyjął, nie do końca wiem, ale ślub wziął przede wszystkim z uczucia do narzeczonej.
   Ponieważ jej i jej rodzinie bardzo zależało, by w KK dla całej rodziny, przyjaciół i znajomych zorganizować go.
Zachęcam do czytania, warto ... https://jedrusiowy.wordpress.com
Tego bloga również skarbnica wiedzy ... https://komitetsadowniczy.blogspot.com


Offline Roszada

Odp: Ślub kościelny po byciu świadkiem
« Odpowiedź #2 dnia: 26 Styczeń, 2020, 11:50 »
Jeśli nigdy nie byłaś katoliczką, to nie ma znaczenia że byłaś ŚJ. Po prostu musisz się przygotować do chrztu poprzez materiał, który poda Ci ksiądz.
Jednego dnia możesz mieć 4 sakramenty: chrzest, bierzmowanie, komunię i ślub.
Spowiedzi na początek nie trzeba, bo chrzest gładzi wszystkie grzechy przed chrztem popełnione. Później spowiedź, po kolejnych grzeszkach.


Offline Takajaja

Odp: Ślub kościelny po byciu świadkiem
« Odpowiedź #3 dnia: 26 Styczeń, 2020, 12:02 »
Jak nie "czujesz blusa" do religii czy KK to lepiej zaczekac, przemyslec.....porozmawiac z ukochanym, rodzina
Nic na siłe!!

A jak juz sie zdecydujesz..to trzeba isc do ksiedza i pogadac jak on to widzi. Co kraj to obyczaj, i co parafia to inny ksiadz i obyczaj. Kazdy moze miec inna wersje zalatwienia tych sakramentow....
Ale radze przemyslec....jesli tego chcesz to zrob to dla siebie, a nie dla faceta. Ty masz sie z tym dobrze czuc.
Pozdrawiam :-)


Offline Roszada

Odp: Ślub kościelny po byciu świadkiem
« Odpowiedź #4 dnia: 26 Styczeń, 2020, 12:24 »
Jest opcja ślubu jednostronnego. To znaczy on składa śluby a Ty jesteś obecna. Tak zawierają ateiści z katolikami. Zdaje się taki ma ex prezydent Kwaśniewski


Offline zona_abrahama

Odp: Ślub kościelny po byciu świadkiem
« Odpowiedź #5 dnia: 26 Styczeń, 2020, 12:58 »
Jest opcja ślubu jednostronnego. To znaczy on składa śluby a Ty jesteś obecna. Tak zawierają ateiści z katolikami. Zdaje się taki ma ex prezydent Kwaśniewski
No właśnie miałam o tym pisać 😉 jeśli nie czujesz się dobrze z całym tym procesem, to można ślub katolicki bez tego. Zdaje się, że jako strona nie z KK musisz się zgodzic na wychowywanie dzieci w tej wierzę, jeśli się na dzieci zdecydujecie.


Offline patulinka

Odp: Ślub kościelny po byciu świadkiem
« Odpowiedź #6 dnia: 26 Styczeń, 2020, 13:20 »
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi :) ja właśnie chcę przyjąć wiarę katolicką i nie mam nic przeciwko temu, jedynie co mi sprawia, że czuję się "dziko" to właśnie to klękanie w kościele, przeżegnywanie się itp. Chciałabym się pozbyć tego dziwnego uczucia, chciałam się właśnie dowiedzieć jak to było u innych :) może jeszcze znajdzie się ktoś, kto przeżywał podobne emocje...
Jeśli coś Ci w życiu nie idzie i wpadasz pyskiem w błoto, to musisz być jak dzik: pchać to błoto ryjem do przodu.


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 338
  • Polubień: 12140
  • Nigdy nie marzyłam o sukcesie. Pracowałam na niego
Odp: Ślub kościelny po byciu świadkiem
« Odpowiedź #7 dnia: 26 Styczeń, 2020, 15:17 »
   Plus za odwagę, to odnośnie pierwszego posta.
Co do reszty...jeśli jesteś do tego przekonana i chcesz to zrobić także dla siebie,
radzę porozmawiać z mądrym księdzem, takim co zrozumie Twoją sytuację.

Weszłam w rodzinę katolicką i też miałam dylemat jak się zachować? Głupio było się pytać kogoś, a  raczej było mi nie honor.  :D
Dlatego idź sobie sama na mszę, pogrzeb czy inną uroczystość do kościoła gdzie nikt Cię nie zna. Obserwuj ludzi i ucz się, zobaczysz jak w praktyce szybko wchodzi w krew .

A i jeszcze jedno...od przeżegnania nie usycha ręka, ani kolano od klękania.  ;D

Żyjąc w rodzinie katolickiej nieraz będziesz musiała iść na jakąś uroczystość, tego nie da się uniknąć. Iść i siedzieć w ławce demonstracyjnie jak świadkowie to lepiej wcale nie iść.
« Ostatnia zmiana: 26 Styczeń, 2020, 15:22 wysłana przez Tazła »
Dać komuś kolejną szansę, to jak dać mu kulę aby nas dobił, bo poprzednim razem nie trafił.


Offline DeepPinkTool

Odp: Ślub kościelny po byciu świadkiem
« Odpowiedź #8 dnia: 26 Styczeń, 2020, 15:20 »
Mój serdeczny kolega, będący kiedyś ŚJ, brał ślub w kościele. Było to w czasie gdy chyba jeszcze formalnie nie został wykluczony a na pewno nie nie przyjmował wiary katolickiej.


Offline matowa

Odp: Ślub kościelny po byciu świadkiem
« Odpowiedź #9 dnia: 06 Luty, 2020, 14:58 »
Podobno można wziąć ślub jako "niewierzący", w kościele z drugą, wierzącą osobą :)
Napis z butelki wina mówi:
"Koty nie chodzą na spacery, żeby gdzieś dojść, a żeby odkrywać."
Nie jestem niczyim krytykiem, ale do nikogo nie należę.


Offline Sinéad

  • Nieochrzczony głosiciel
  • Wiadomości: 59
  • Polubień: 138
  • It hurts to know the truth
Odp: Ślub kościelny po byciu świadkiem
« Odpowiedź #10 dnia: 06 Luty, 2020, 16:55 »
Podobno można wziąć ślub jako "niewierzący", w kościele z drugą, wierzącą osobą :)

Tak, to prawda. Treść przysięgi dla niewierzącego jest nieco zmieniona.
2018 - p.i.m.o.


Offline Natan

Odp: Ślub kościelny po byciu świadkiem
« Odpowiedź #11 dnia: 06 Luty, 2020, 18:09 »
Mój dobry znajomy najpierw był niewierzący - w takim duchu był wychowany i nie miał chrztu. Z pomocą Świadków uwierzył w Boga i przyjął u nich chrzest. Przez kilka lat funkcjonował w organizacji Strażnicy.

Potem miał kontakty z kobietą będącą katoliczką, choć po linii - że tak powiem - służbowej. Ona należała do neokatechumenatu, takiej wspólnoty katolickiej. Przez nią poznał ciekawych i mądrych ludzi z tego ruchu, a szczególnie takich, którzy na swojej drodze mieli intensywne kontakty ze Świadkami, albo nawet w rodzinie takich mieli. Ci ludzie byli bardzo biegli w Biblii i historii Kościoła. Wykazali mu przede wszystkim zasadność wiary w Boskość Chrystusa. Potem wyjaśnili mu wiele innych spraw. Wyszedł z organizacji z powodu sumienia. Obowiązkową lekturą dla niego przy wychodzeniu z organizacji Świadków było dzieło "W obronie wiary" Włodka Bednarskiego. Nazywał je taką katolicką wersją książki "Prowadzenie rozmów na podstawie Pism".

Potem został narzeczonym wspomnianej kobiety. Przygotował się do chrztu, komunii, bierzmowania i wreszcie do ślubu. Wszystko to przeszedł i utworzył rodzinę pobłogosławioną także synem. Wziął oczywiście ślub kościelny. Widziałem po nim radość z tego, że odnalazł swoje miejsce. Miał takie szlachetne podejście do ludzi, pełne wyrozumiałości. Nie był katolikiem w stylu Radia Maryja. Piszę w czasie przeszłym, bo wiele lat temu, po wyprowadzce z mojego rodzinnego miasta straciłem z nim kontakt.