Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Na początku był Olek… Zanim rzucę ten „kamień”, Dyskusja.  (Przeczytany 7283 razy)

Offline gedeon

 Na początku był Olek… Zanim rzucę ten „kamień”, Dyskusja. Założyłem bliźniaczy temat, aby pozostawić założony przez Lebiodę temat tylko do jego dyspozycji. Proszę aby wszelką dyskusje nad tym tematem przenieść do tego miejsca.

Gdy w marcu 2014 roku otrzymałem kwerendę naukową w Instytucie Pamięci Narodowej, wiedziałem że odnajdę wiele informacji które rzucą sporo nowego światła na historię Świadków Jehowy w Polsce. Kwerenda naukowa w IPN daje mi nie ograniczony dostęp do wyszukiwarki danych. Poszukiwania mogę prowadzić w różnych konfiguracjach, wpisując nazwisko, frazę lub zdarzenie. Po wpisaniu frazy Świadkowie Jehowy otrzymałem dostęp do 4 800 modułów w skład którego wchodzi przynajmniej jedna teczka która liczy sobie ok 300 stron. Można sobie wyobrazić jaki to daje materiał do badań. Nie jest to możliwe aby przejrzeć wszystkie teczki.
W tej chwili wybieram te o znaczących nazwiskach i znaczeniu. Prze okres od marca 2014 roku przejrzałem ok 100 teczek z tego ok 50 teczek zrobiłem skany fotograficzne, daje to parę tyś dokumentów.
Do całości pozyskanej dokumentacji ma nieograniczony dostęp Lebioda, który jako jedyny opracowuje te dokumenty, pisząc komentarze, za co mu bardzo dziękuje.

Co wniosły te dokumenty do historii Świadków Jehowy w latach 1945 do 1990 roku, pozwoliły spojrzeć zupełnie pod innym kontem na pewne wydarzenia i ludzi.
To benedyktyńska praca Lebiody przyczyniła się do odkrycia nowych faktów dotyczących L.W. Scheidera i Olka Rutkowskiego i wielu innych.
Co jeszcze odkryjemy w tych dokumentach....? Tego nie wiem.
W dniu dzisiejszym byłem w IPN w Poznaniu, wyszukałem 10 różnych teczek o tematyce Świadków Jehowy. To ok 3000 dokumentów.
Cały czas poszukuje teczki personalnej Aleksandra Rudkowskiego jak do tej pory ta teczka nie jest dostępna, pomimo że wszystkie akta "esbeckie" zostały odtajnione to jednak nadal są teczki specjalnego znaczenia których zawartość została ukryta na lat 120. O Aleksandrze Rutkowskim możemy przeczytać tylko zdawkowe informację zaczerpnięte z innych akt. Myślę że i kiedyś i do tej teczki sie dokopie. ;D ;D ;D

Jeżeli jest ktoś kto ma zacięcie historyczne i dysponuje czasem a chciałby pomóc w opracowaniu dokumentów to proszę o kontakt.

« Ostatnia zmiana: 03 Grudzień, 2015, 20:15 wysłana przez gedeon »


Offline Roszada

Odp: Na początku był Olek… Zanim rzucę ten „kamień”
« Odpowiedź #1 dnia: 03 Grudzień, 2015, 19:28 »
Lebiodo!
Piszesz:
Cytuj
Do końca nie wiem, która wersja wydarzeń jest bliższa prawdzie. Pomimo włożonej pracy, dociekań i karkołomnej spekulacji, nie doszedłem do ostatecznego przekonania, że z czystym sumieniem mogę podnieść kamień i nim rzucić.

I tak już pewnie zostanie.
Tak w historii bywa, że są alternatywne wnioski historyków.
Najważniejsze rzetelnie przedstawić znane fakty, a ludzie przygotowani sami wyrobią sobie zdanie i pewien wniosek. Taki, zbliżony lub przeciwny.
Zawsze pojawią się też tacy, co będą mieć "spiskową teorię dziejów". ;)


Offline Roszada

Odp: Na początku był Olek… Zanim rzucę ten „kamień”
« Odpowiedź #2 dnia: 03 Grudzień, 2015, 19:41 »
Lebiodo jeszcze jedna prośba.
Gdy będziesz dawał 'tasiemiec' o losach Olka, bądź łaskaw wstawić na początku w punktach takie oto wprowadzenie, np.
1. Pierwsze lata w łasce Towarzystwa
2. Okres jego niepewnej przyszłości
3. itp, itd.

Później łatwo jest podzielić te jego losy w 'tasiemcu', bo masz duży zasób wiedzy i materiału. Będzie widać zaraz gdzie się znajdujemy w historii.

Nie żebym marudził, ale to pewnie nam 'laikom' ułatwi zrozumienie i wejście w temat. :)


Offline gedeon

Odp: Na początku był Olek… Zanim rzucę ten „kamień”, Dyskusja.
« Odpowiedź #3 dnia: 06 Grudzień, 2015, 10:29 »
Lebioda napisał:
Cytuj
Wówczas inni bracia zaczęli otrzymywać listy wysyłane rzekomo przez przyjaciół, w których usiłowano zdyskredytować osoby cieszące się ogólnym szacunkiem, a wybielano błądzącego, albo na odwrót. Rzecz zrozumiała, że powstało trochę zamieszania, a właśnie o to chodziło władzom" 

Od kogo pochodziły te tajemnicze listy, pamiętam te listy przychodziły również do mojego domu, listy te były zaraz palone przez moja mamę jako uznawane za szatańskie zło. Ale kto pisał te listy. Listy były podpisywane jako komitet 12, co to za komitet i z czyjej inicjatywy powstał. Tak jak już nie jednokrotnie pisaliśmy UB posiadało dokładne wykazy wszystkich Świadków Jehowy w Polsce. Dlatego powstał w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych specjalny wydział do pisania takowych listów, tajni współpracownicy dostarczali w swych raportach informacji, które odpowiednio zretuszowane i podkręcone stanowiło swietny materiał do siania defetyzmu. Ta intryga Służbie Bezpieczeństwa udała się znakomicie. Tak więc listy podpisywane przez komitet 12 były autorstwa Służb Bezpieczeństwa.
Był jeszcze komitet 15 ale o tym napiszemy w stosownym czasie.

To jest lista zborów z lat 50, która była w posiadaniu Służb Bezpieczeństwa z wykazem zborów w obwodzie.
Posiadam pełny spis zborów i obwodów z tych lat. To jest dowód na to że słuzby bezpieczeństwa gdyby miały takie polecenie jednej nocy mogli by aresztować wszystkich, nie zrobili tego. Dlaczego...?




« Ostatnia zmiana: 06 Grudzień, 2015, 11:41 wysłana przez gedeon »


Offline Nemo

  • El Kapitan
  • Wiadomości: 4 435
  • Polubień: 10624
  • Często pod wiatr. Ale zawsze własnym kursem.
Odp: Na początku był Olek… Zanim rzucę ten „kamień”, Dyskusja.
« Odpowiedź #4 dnia: 06 Grudzień, 2015, 11:07 »
 Kurcze. Pierwsze dwa wpisy Lebiody w Jego temacie czyta się jak początek powieści szpiegowskiej. Czekam na c.d.  :)
« Ostatnia zmiana: 06 Grudzień, 2015, 11:14 wysłana przez Nemo »
Niemądrym jest być zbyt pewnym własnej wiedzy. Zdrowo jest pamiętać, że najsilniejszy może osłabnąć, a najmądrzejszy się mylić.
Mahatma Gandhi


Offline Lebioda

Odp: Na początku był Olek… Zanim rzucę ten „kamień”, Dyskusja.
« Odpowiedź #5 dnia: 15 Grudzień, 2015, 18:30 »
W związku cyklem wpisów jakie chcę umieścić w głównym poście dotyczącym „Olek był pierwszy…”, mam wrażenie, że wpisy mogą budzić pewne niezrozumienie, podyktowane tym, że jakobym wracał do tematów lub wprost do tego samego tematu. Jest to zamierzone, ponieważ posty powstawały spontanicznie związane z moją wiedzą jaką dysponowałem aktualnie w danym czasie. Ponieważ tej wiedzy przybywało w między czasie, z konieczności musiałem wracać, aby uzupełnić o tę wiedzę. Dotyczy to też cytatów, które często się powtarzają, już widziane w innym świetle. Jeszcze inaczej wygląda ten sam temat, ale celowo zamieszczam go w innej wersji myślowej. Proszę zrozumieć, że ciągle chodzimy po omacku.
 
Ciągle szukamy tego co zostało zagubione, lub celowo schowane, aby nie pojawiło się w świetle dziennym. Takim przykładowym ukrywaniem faktów tamtego okresu jest publikacja „Wierni Jehowie”. Na szczęście napisana tylko „sercem” przez wiernych Organizacji ludzi i do takich samych czytelników kierowana, stąd bez trudu prawie, że na tacy autorzy podają nam to co chcieli ukryć, wystarczy czytać ją nie sercem lecz rozumem. Już następnymi postami będę chciał wyrazić jak trudno jest przebić się przez pewne narzucone i utrwalone schematy. Wyrazem tego mam nadzieję będzie wspólna wymiana myśli wraz z Gedeonem, w tym ogrom przemyśleń dotyczącej tej tytułowej postaci.


Boratyniak

  • Gość
Odp: Na początku był Olek… Zanim rzucę ten „kamień”, Dyskusja.
« Odpowiedź #6 dnia: 16 Grudzień, 2015, 20:42 »
Lebiodo czytam Twoje wpisy na bieżąco. To bardzo ciekawe co piszesz.


Offline Lebioda

Odp: Na początku był Olek… Zanim rzucę ten „kamień”, Dyskusja.
« Odpowiedź #7 dnia: 26 Grudzień, 2015, 03:59 »
Jest mi niezmiernie miło, że jest zainteresowanie tym o czym staram się pisać. Otrzymałem nawet bardzo miłą zachętę od forumowej Roberty, która napisała:

                         >Lebiodo,
(…) Czytając Ciebie dochodzę do wniosku, że wraz z Gedeonem, dostarczycielem "pokarmu źródłowego",  jesteście jedynymi osobami, które mogłyby napisać historię Świadków Jehowy w Polsce w okresie zdelegalizowania czyli 1950 1989.(…) <

Że taka historia jest potrzebna, jest zupełnie oczywiste, lecz problem polega na tym, iż przynajmniej ja takiej predyspozycji nie posiadam. Jeżeli w ogóle, to te wpisy mogą tylko stać się przyczynkiem do szerszego opracowania. Jak trudno jest dochodzić do faktycznych wydarzeń, pokazuję to w moich dywagacjach. Pomimo, że w wielu przypadkach byłem w tamtym czasie zaangażowany osobiście, miałem tylko wycinkowy udział. Paradoksalnie o wielu wydarzeniach, po latach dowiaduję się dopiero ze źródeł moich byłych przeciwników, jaka szkoda, że nie od współbraci. Obawiam się, że prawdziwej historii z tamtego okresu i nie tylko, nie dowiemy się nigdy. Dlaczego tak się dzieje? Jest to zamierzone i prawie objęte wewnętrzną doktryną Organizacji polegające na bardzo lakonicznym twierdzeniu: „- nigdy nie dociekać tego. co nie buduje”. Taka semantyka na wewnętrzny użytek, znakomicie spełniającą swoją rolę. Takim typowym przykładowym kompendium wiedzy potrzebnej dla głosiciela królestwa, ale również dla wyższej kadry sług, jest właśnie „Rocznik 1994”. Z tego powodu jakakolwiek głębsza historia nigdy nie będzie pełna, bo niema takiego zapotrzebowania. Co ponadto, jest niebudujące, a więc szkodliwe.

Taki niebudujący temat będzie treścią następnego wpisu w ogólnym cyklu zatytułowanym     >Olek Był Pierwszy …Zanim rzucę ten kamień<.    Lojalnie przestrzegam wszystkich głosicieli królestwa, aby dla własnego dobra i zbawienia, odpuścili sobie ten następny temat zatytułowany     >Nowe Światła<



Offline gedeon

Odp: Na początku był Olek… Zanim rzucę ten „kamień”, Dyskusja.
« Odpowiedź #8 dnia: 21 Luty, 2016, 18:15 »
Dziękuje Lebiodo, mój przyjacielu, wnosisz moc benedyktyńskiej pracy w opracowaniu pozyskanych dokumentów z IPNu.

Napisałeś:
Cytuj
Bardzo ciekawym dokumentem tamtego przełomowego okresu, jest praca dyplomowa napisana przez chor. Zygmunta Orysiaka –temat: >Prawo - -operacyjne - w aspekty działalności związku Świadków Jehowy w Polsce< na potrzeby Wyższej Szkoły Oficerskiej MSW im  F. Dzierżyńskiego w Legionowie. (Sygnatura IPN BU 001708/1722 - SAM_1831.JPG – SAM_1882.JPG). Autor pracy bardzo rzetelnie opracował temat począwszy od rysu historycznego po pierwszej wojnie światowej, aż do 1983 roku. Autor lojalnie i krytycznie przyznał, że wprowadzone represję zapoczątkowane od 1950-tego roku, przy niosły skutek odwrotny do zamierzonego

Słowo kompromis –które dotąd w Organizacji było synonimem zdrady i współpracy z wrogiem, po 1970-tym roku zastąpiono bardziej przyjaznym zwrotem -porozumienie. Dwukrotny przyjazd brooklyńskiej delegatury samego prezesa i jego zastępcy do Polski, dopomógł zrozumieć polskim braciom, że chcąc coś osiągnąć, trzeba z czegoś zrezygnować. I tak, autor cytowanej pracy dyplomowej, wymienia w kolejnych pięciu punktach na jakich warunkach kierownictwo w Polsce i Brooklynie poszło na kompromis z władzą PRL.


1/ W znacznej mierze zostały wyeliminowano z literatury organizacyjnej elementy szkodliwe ze społeczno – politycznego widzenia.
2/ Kierownictwo Centrali Światowej wydało zakaz wywożenia przez swoich wyznawców literatury organizacyjnej z terenu Polski do ZSRR.
3/ Wydano zalecenie meldowania się pionierów w miejscach ich działania, oraz meldowania uczestników obozów letnich
4/ Wydano zakaz angażowania do działalności pełno czasowej osób, którzy nie posiadają uregulowanej służby wojskowej.
5/ Za pośrednictwem Komitetu Krajowego zdołano nakłonić Centralę do przekazywania w pierwszej kolejności wszystkich zagranicznych publikacji do celów kontrolnych.


Ponadto z powyższej pracy dowiadujemy się że odbył się:


- Dwukrotny przyjazd delegacji z prezydentem Franzem i wice prezydentem Henschelem w celu prowadzenia rozmów z SB i Urzędem do spraw Wyznań.    Rozmowy zakończyły się stwierdzeniem ogólnym, że: Jeżeli Świadkowie Jehowy nie będą naruszali obowiązującego porządku prawnego, to stosunek na linii Państwo – Wyznanie, mogą zadowolić obie strony.


Autor dodaje, że Komitet Krajowy Wyznania Świadków Jehowy w Polsce:


-całkowicie zobowiązał się przyjąć i respektować postanowienia Stanu Wojennego w Polsce z dnia 13 grudnia 1981 roku.


Czy ktoś może to skomentować?

Dwukrotny tajny przyjazd delegacji WTS z prezydentem Franzem i wice prezydentem Henschelem w celu prowadzenia rozmów z służbami bezpieczeństwa i Urzędem do spraw Wyznań, kończy się podpisaniem tajnego porozumienia w sprawie wywozu literatury w tym i Biblii do ZSRR.



Przeglądając  akta IPN ze zdumieniem przeczytałem pracę magisterską chor. Zygmunta Orysiaka
Autor pracy sięga do dokumentów operacyjnych a jego praca jest wykonana w dwóch egzemplarzach i została jej nadana klauzula „ściśle tajne” a więc nie była przeznaczona do publicznego wglądu. Na uwagę zasługuje fakt tak szczegółowego omówienia działania Związku w stanie wojennym. Treść tej pracy bardzo dokładnie omówił Lebioda, ja chciałbym zwrócić uwagę na stronę 42 punkt 2. Sprawa dotyczy zakazu wywozu literatury do ZSRR.  Sprawa dotyczyła również wywozu Biblii na Ukrainę. Poniżej opisze moje doświadczenie w tej sprawie . Dzisiaj dzięki dostępowi do akt IPN ułożyło się to w logiczną całość.

Cytuj
HISTORIA RUCHU BADACZY PISMA ŚWIĘTEGO TOM III
JULIAN GRZESIK
W 1978 r. przyjechał M. Henschl i T. Jaracz.Tym razem złożyli oni kurtuazyjną wizytę w Urzędzie do Spraw Wyznań.Ciało Kierownicze poświęciło więcej uwagi dziełu w Polsce i zacieśniło więziz nadzorcami w całym kraju (…). Jednocześnie dało się zaobserwować zmianęw postawie przedstawicieli rządu, którzy zaczęli bardziej tolerancyjnie odnosićsię do nas i do naszej działalności.
Powyższą relację należy wzbogacić miarodajną informacją, która via Nowy Jork przeniknęła z za szczelnie zamkniętych drzwi gabinetu Urzędu Wyznań. Otóż w czasie tego spotkania doszło do wzajemnej ugody. Dwaj członkowie "Ciała" zobowiązali się powstrzymać przemyt Biblii rosyjskich do ZSRR. Niedługo potem funkcyjni nadzorcy na swoim terenie, w sposób skuteczniejszy jak radzieccy celnicy, położyli tamę dalszemu przewozowi Biblii na Wschód. Wydaje się, że wszystkie komentarze w tej sprawie wydają się zbędne. Dodać wszakże należy, że na pytanie w tej sprawie Ted Jaracz członek CK z pochodzenia Polak, również w Warszawie potwierdził wiarygodność powyższej relacji.


Cytuj
IPN, Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej nr 3/2004
ZWALCZAN I KONCESJONOWANI O MNIEJSZOŚCIACH WYZNANIOWYCH W PRL
Z KAZIMIERZEM URBANEM ROZMAWIA BARBARA POLAK:

B.P. – Trochę się gubię, jeśli chodzi o politykę władz wobec Świadków Jehowy – z jednej strony byli represjonowani – aresztowano wyznawców za odmowę służby wojskowej, ale z drugiej strony w stanie wojennym dostali pozwolenie na zjazd w hali „Gwardii”...

K.U. – Przełom w polityce władz wobec nich dokonał się w połowie lat siedemdziesiątych. Wówczas umożliwiono przyjazd do Polski przedstawicielom z centrali w Brooklynie. Po raz pierwszy po wojnie prowadzili oni tu rozmowy z władzami w UdSW i nie tylko. W maju 1989 r. zarejestrowano ich wspólnotę. Od połowy lat siedemdziesiątych odstąpiono od stosowania wobec nich represji, liberalniej zaczęto też patrzeć na „przestępstwa” związane ze służbą wojskową i zgromadzeniami. Jeszcze w latach sześćdziesiątych utrudniano im praktyki religijne i ograniczano możliwość zatrudnienia, wytaczano procesy i wydawano wyroki skazujące. Świadkowie byli swego rodzaju fenomenem oporu społecznego. A jednocześnie w latach 1956–1957 pojawiała się informacjao osiemnastu ofiarach śmiertelnych – ludzi zamęczonych w śledztwie czy w aresztach w pierwszej połowie lat pięćdziesiątych.


Ciekawe zdanie wypowiedziane przez Kazimierza Urbana, co miał na myśli mówiąc o przedstawicielach centrali w Brooklynie, którzy prowadzili rozmowy z władzami.....ale nie tylko z władzami, wobec tego z kim jeszcze?

Czy były to Służby Bezpieczeństwa......Dzisiaj wiemy, że były to służby bezpieczeństwa

Każdy niech odpowie sobie sam, jakimi kryteriami kierowali się emisariusze Brooklynu, mając z jednej strony "Naród spragniony Boga i Jego Słowa Biblii".........a z drugiej strony zapewnienie spokoju i tolerancji tworzonej "organizacji".........wybrali współpracę za którą inni siedzieli w wiezieniu. Czy jest ktoś to w stanie zrozumieć..
W latach 1985 do 1991 zostałem parokrotnie poproszony, po cichu przez "NO" o udanie się do ZSRR, a konkretnie do Braci zamieszkujących Ukrainę, w celu nawiązania kontaktów i pozyskania adresów, które miały posłużyć do sporządzenia zaproszeń na kongresy w Polsce.

Oczywiście cały koszt wyprawy oraz koszt notarialnych poświadczeń zaproszeń pokrywałem z własnych środków. Dzisiaj nie mam pretensji o koszty, stać mnie było, to jechałem, choć słowa dziękuje nigdy nie usłyszałem.
Ale i to nie jest najważniejsze. Prawda jest taka, były to najcudowniejsze doznania w moim życiu, zwiedziłem bajeczne tereny Zakarpacia a smak bryndzy będę pamiętał do końca życia.
Doznałem tam naprawdę szczerej gościnności.

Wracając do celu wyjazdu, otrzymałem wyraźne instrukcję, jedziemy pod wskazany adres, można zabrać z sobą po jednym egzemplarzu literatury,  nie zabieramy Biblii(?).

Oczywiście zabraliśmy, brat z którym jechałem miał załatwione kilka egzemplarzy w języku ukraińskim.

Celnik rosyjski w Medyce na literaturę nawet nie spojrzał, ale o Biblię zapytał, pokazaliśmy 6 sztuk po dwie na osobę, bo jechaliśmy w trójkę, celnik coś tam skonsultował z drugim i kazał nam jechać, oczywiście mieliśmy jeszcze cztery Biblie które leżały pod kocem na tylnym siedzeniu, tak oto 10 szt Biblii w nielegalny sposób zostało przemyconych na Ukrainę.
Jeszcze dwukrotnie w taki sam sposób przemycałem Biblię na Ukrainę.

Pewnie nigdy bym się o tym nie dowiedział, dlaczego , nie można było zabierać Biblii do ZSRR, to dzięki badaniu historii ŚJ dotarłem do stosownych dokumentów.

Jeśli ktoś jest zainteresowany tematem, to na stronie Juliana Grzesika można bezpłatnie pobrać książkę: Julian Grzesik - Boży "Przemytnicy"

http://alija.4me.pl/


Przemyt Biblii do ZSRR, to bardzo zmasowana, kosztowna i precyzyjna akcja, dlatego trudno się dziwić, że służby bezpieczeństwa ZSRR miały z tym poważny problem.
W sprawę była zaangażowana Open Doors – chrześcijańska organizacja non-profit wspierająca i monitorująca prześladowanych chrześcijan, zabrakło tylko WTS


Cytuj
Open Doors Rok założenia 1955

Open Doors – chrześcijańska organizacja non-profit wspierająca i monitorująca prześladowanych chrześcijan w 45 krajach w których są oni w jakiś sposób represjonowani. Jest ona także zaangażowana w dystrybucję Biblii, religijnej literatury i mediów oraz prowadzi szkolenia.

Od lipca 2010 jest rozwijany polski oddział Open Doors. W kwietniu 2011 została wydana książka brata Andrew "Boży Przemytnik" która jest międzynarodowym bestsellerem – autobiografią Brata Andrew, w której opowiada między innymi pierwszych przyjazdach do Polski i innych państw komunistycznych w latach 50.

Organizacja została założona w 1955 przez Holendra Andrew van der Bijl, znanego jako Brat Andrew, który postanowił przemycać Biblie do PRL. Brat Andrew następnie kontynuował przemyt Biblii i literatury do chrześcijan w ZSRR w czym pomogło mu zakupienie w 1957 Volkswagena Garbusa.

W 1981 milion tłumaczonej na chiński Biblii zostało przekazanych w wiosce Gazhou w Chinach, misji nadano kryptonim "Project Pearl". W 1988 dzięki reformom Głasnost w ZSRR Open Doors dostarczyło Rosyjskiej Cerkwi milion Biblii o łącznej wartości 2,5 mln. dolarów. Akcja była przeprowadzona przy wsparciu United Bible Societies.

Christian Today ogłosiło, że w 2003 organizacja przekazała 4 mln egzemplarzy Biblii oraz literatury religijnej dla prześladowanych chrześcijan, a także przeszkoliła 22 tys. duchownych i liderów religijnych. Zaś w 2008 Open Doors USA przekazało 3,9 mln. książek, w tym Biblii, głównie dla mieszkańców Centralnej Azji, Wietnamu, Bliskiego Wschodu i Afryki Subsaharyjskiej.

W lipcu 2007 organizacja posiadała biura w 27 krajach świata.

Opisanych tu faktów jasno wynika, że WTS nie był inicjatorem przemytu Biblii do krajów zakazu w tym i do ZSRR. Przemyt Biblii dla grup badackich w tym też dla ŚJ, był inicjatywa oddolną, grupy społecznościowej ŚJ i nigdy przez Centralę w Brooklynie, nie był finansowany
Mało tego jak wynika z wiarygodnych dokumentów, które są w posiadaniu Juliana Grzesika a które to opisałem w tym temacie, WTS przyczynił się do zaprzestania przemytu Biblii do ZSRR.

Cytuj
Cytat
HISTORIA RUCHU BADACZY PISMA ŚWIĘTEGO TOM III
JULIAN GRZESIK

W 1978 r. przyjechał M. Henschl i T. Jaracz.Tym razem złożyli oni kurtuazyjną wizytę w Urzędzie do Spraw Wyznań.Ciało Kierownicze poświęciło więcej uwagi dziełu w Polsce i zacieśniło więziz nadzorcami w całym kraju (…).

Jednocześnie dało się zaobserwować zmianę w postawie przedstawicieli rządu, którzy zaczęli bardziej tolerancyjnie odnosić się do nas i do naszej działalności.

Powyższą relację należy wzbogacić miarodajną informacją, która via Nowy Jork przeniknęła z za szczelnie zamkniętych drzwi gabinetu Urzędu Wyznań. Otóż w czasie tego spotkania doszło do wzajemnej ugody. Dwaj członkowie "Ciała" zobowiązali się powstrzymać przemyt Biblii rosyjskich do ZSRR. Niedługo potem funkcyjni nadzorcy na swoim terenie, w sposób skuteczniejszy jak radzieccy celnicy, położyli tamę dalszemu przewozowi Biblii na Wschód. Wydaje się, że wszystkie komentarze w tej sprawie wydają się zbędne. Dodać wszakże należy, że na pytanie w tej sprawie Ted Jaracz członek CK z pochodzenia Polak, również w Warszawie potwierdził wiarygodność powyższej relacji.

Jak był zorganizowany przemyt Biblii, można przeczytać w książce:


Cytuj
"Boży Przemytnik"
Br. Andrew oraz John i Elizabeth Sherill
 
Wydawca: Oficyna Wydawnicza Vocatio
Cytat

Brat Andrew w młodości przeżył piekło wojny w holenderskich Indochinach. Po tym doświadczeniu nawrócił się i został powołany przez Chrystusa do głoszenia Ewangelii w krajach, które stanowiły wówczas Związek Radziecki i jego imperium. Tak rozpoczyna się historia organizacji Open Doors.

"Boży Przemytnik" to pasjonująca autobiografia Brata Andrew, człowieka odważnego i niezwykłego.

Andrew wychował się w typowej holenderskiej wiosce jako syn kowala. W młodości przeżył piekło wojny w holenderskich Indochinach. Po tym doświadczeniu nawrócił się i został powołany przez Chrystusa do głoszenia Ewangelii w krajach, które stanowiły wówczas Związek Radziecki i jego imperium. W ten sposób, w Warszawie 1955 r. rozpoczęła się przygoda Brata Andrew, Bożego Przemytnika Biblii do państw komunistycznych, historia niepodobna do historii kogokolwiek z nas.

W upadku komunizmu wielką rolę odegrały czynniki gospodarcze i polityczne. Ale równie ważna była działalność garstki zwyczajnych ludzi, a początkowo nawet tylko jednego człowieka — którzy także mieli swój znaczący udział w zmianie biegu historii. O takim zwyczajnym człowieku mówi właśnie ta książka.

Książka tłumaczona na wiele języków i wznawiana 16 razy, stała się prawdziwym bestsellerem wśród literatury chrześcijańskiej.


Jaki był udział WTS w przemycie Biblii do ZSRR, przeczytamy w książce:

Julian Grzesik
BOŻY „PRZEMYTNICY”
PRZEMYT BIBLII DO ZSRR
Cytat
Cytuj
Szmuglerzy lubelscy dostarczając w ubiegłych latach wszelkimi sposobami Biblie do ZSRR baptystom, adwentystom,zielonoswiatkowcom, katolikom itp. dostrzegli, ż¬e najbardziej w po-żałowania godnym położeniu pod tym względem znajdowali się tamtejsi Świadkowie Jehowy.

O zaopatrzenie ich w Biblie nie troszczyła się centrala brooklynska, ani jej filiały europejskie. Postanowiono wiec w jakiś sposób pobudzić polskich Swiadków do przemytu Biblii.

W tym celu nawiązano kontakt z szeregowym wyznawca Swiadków w Lublinie, do którego skierowano kilka transportów Biblii, które następnie zostały rozwiezione od Jasła do Terespola, do przygranicznych osrodków wyznawców tej organizacji.

Na północy Polski, lublinianie umożliwili kontakt Janczukowi z okolic Hajnówki z Władysławem z Wolnych Badaczy z Białegostoku, za pośrednictwem którego odbierali Biblie tamtejsi Swiadkowie i poprzez maszynistów kolejowych dostarczali swym współwyznawcom w ZSRR.

Umożliwiono im równie¬ kontakty we Lwowie do odbioru i w Bukareszcie do zaopatrywania sie w Biblie w drodze powrotnej z Bułgarii, podobnie jak to czyniły inne grupy tranzytowe. Na granicy w Przemyslu kilku osobowej ekipie młodzież¬owej Swiadków skonfiskowano Biblie, co naprowadziło SB na slad lubelskiego Swiadka, współpracujacego w tym szmuglu, w trakcie rewizji znaleziono i skonfiskowano rosyjskie Biblie.

Równie¬ z nieprzewidzianej strony tak on, jak i aktywniejsi Swiadkowie w przerzucie Biblii zostali za swa działalnosc przez swych krajowych przywódców zganieni i powstrzymani od dalszej pracy na
tym odcinku.
Powstało podejrzenie, ż¬e którys z nich współpracuje z SB, choc jak zawsze organizacja ta zaprzecza, by miała jakikolwiek zwiazek z rzadami pochodzacymi od szatana.

Dopiero po wielu latach tajemnice te odsłonił jeden z wybitnych liderów Swiadków Jehowy z Nowego Jorku. Otó¬ ujawnił on, ż¬e w czasie pobytu w Polsce dwu członków tzw. „ciała kierowniczego” Towarzystwa Stra¬nicy, na konferencji w Warszawie, Urzad Wyznan wymógł na nich, aby powstrzymali swych wyznawców od szmuglu literatury do ZSRR.
Oczywiscie ta "przysługa" miała miejsce w ramach wzajemnosci. Trzeba z ubolewaniem powiedziec, że Brooklyn nadal nie tylko, ¬ nie dostarczał Biblii wyznawcom innych kosciołów, ale nie dba pod tym wzgledem także o swoich.

Wprawdzie, gdy po raz pierwszy władze radzieckie zezwoliły na przyjazd do Polski na krajowy zjazd kilku tysiacom Swiadków, dostali oni po jednej Biblii z apokryfami wydania katolickiego z Brukseli, które Brooklyn otrzymał darmo od misji.

Gdy jednak w 1990r. zorganizowano swiatowy zjazd członków w Warszawie, na który przyjechało z ZSRR kilkanascie tysiecy osób, zamiast Biblii dano im szeroko znana ksia-eczke-- elementarz "Od raju utraconego," Baszni - Straż¬nice i nieco traktatów. W dalszym ciagu Swiadkowie w ZSRR muszą sie zaopatrywac w Biblie na własna reke, płacac dosc słono za 1egz.. Biorac pod uwage obecny, tak korzystny czas dla masowego dostarczania Biblii do b. ZSRR, (co w pełni wykorzystuja inne koscioły
i ich misyjne agendy), postepowanie "ciała kierowniczego" z Brooklynu pod tym wzgledem jest ze wszech miar naganne.
« Ostatnia zmiana: 22 Luty, 2016, 05:40 wysłana przez gedeon »


Offline gedeon

Odp: Na początku był Olek… Zanim rzucę ten „kamień”, Dyskusja.
« Odpowiedź #9 dnia: 21 Luty, 2016, 18:28 »
Zamieszczam fragment pracy magisterskiej  chor. Zygmunta Orysiaka.

Dokumenty pochodzą z zasobów IPN, pozyskanych na podstawie kwerendy naukowej BU Po III-55110-16(5)14.
Stanisław Chłościński.
Samowolne kopiowanie i upublicznianie dokumentów pod odpowiedzialnością karną zabronione.
Sygnatura IPN BU 001708/1722
 Chciałbym zwrócić uwagę na stronę 42 punkt 2. Sprawa dotyczy zakazu wywozu literatury do ZSRR.
« Ostatnia zmiana: 22 Luty, 2016, 05:31 wysłana przez gedeon »


Offline gedeon

Odp: Na początku był Olek… Zanim rzucę ten „kamień”, Dyskusja.
« Odpowiedź #10 dnia: 21 Luty, 2016, 18:37 »
CDN dokumentów.

Dokumenty pochodzą z zasobów IPN, pozyskanych na podstawie kwerendy naukowej BU Po III-55110-16(5)14.
 Stanisław Chłościński
Samowolne kopiowanie i upublicznianie dokumentów pod odpowiedzialnością karną zabronione.
Sygnatura IPN BU 001708/1722

« Ostatnia zmiana: 21 Luty, 2016, 18:51 wysłana przez gedeon »


Offline Skarbnik

Odp: Na początku był Olek… Zanim rzucę ten „kamień”, Dyskusja.
« Odpowiedź #11 dnia: 22 Luty, 2016, 07:50 »
Brawo Stanisław! Dobra robota.
Nie ważne kim byłem - ważne kim chcę być!
http://jw-ex.pl


Offline Stanisław Klocek

Odp: Na początku był Olek… Zanim rzucę ten „kamień”, Dyskusja.
« Odpowiedź #12 dnia: 22 Luty, 2016, 13:19 »
Co znaczy zabronione jest upublicznianie, skoro to zrobiłeś?
Samowolne kopiowanie i upublicznianie dokumentów pod odpowiedzialnością karną zabronione.
Sygnatura IPN BU 001708/1722
Czy czasem to ograniczenie nie pochodzi jeszcze z czasów bezpieki (1956–1990)? Czy może zapomniano obecnie to ograniczenie usunąć? Czy nadal obowiązuje? Jeśli tak, to niby jaki byłby powód?
Moja nazwa użytkownika Skype gambitku - Strony Web http://bibliokrety.vg1.pl/news.php


Offline gedeon

Odp: Na początku był Olek… Zanim rzucę ten „kamień”, Dyskusja.
« Odpowiedź #13 dnia: 22 Luty, 2016, 13:28 »
Co znaczy zabronione jest upublicznianie, skoro to zrobiłeś?Czy czasem to ograniczenie nie pochodzi jeszcze z czasów bezpieki (1956–1990)? Czy może zapomniano obecnie to ograniczenie usunąć? Czy nadal obowiązuje? Jeśli tak, to niby jaki byłby powód?

Nie chodzi o to że te dokumenty są tajne, wszystkie dokumenty które są w zasobach IPN są jawne. Chodzi o to że dokumenty mogą być upubliczniane zgodnie z kwerendą naukową i tylko przez  osobę która taka kwerendę posiada.
Każdy dokument który zapotrzebuje ma swoja kontrolkę i jest wpis kto wykorzystywał te materiały i w jakim celu. Jeżeli robię skany to muszę każdy wykonany  skan opisać. Jeżeli bym publikował publicznie dokumenty bez wpisania w kontrolkę to muszę je zgodnie z prawem usunąć.

Natomiast jeżeli dokumenty skopiujemy na własny komputer tylko dla własnego użytku i nie będziemy ich upubliczniać to możemy to zrobić.
« Ostatnia zmiana: 22 Luty, 2016, 15:28 wysłana przez gedeon »


Offline Nomadan

Odp: Na początku był Olek… Zanim rzucę ten „kamień”
« Odpowiedź #14 dnia: 22 Luty, 2016, 22:24 »
Wielkie dzieki bracie Lebioda, ze zadales sobie tyle trudu aby taka sterte materialu przerobic i podac do publicznej wiadomosci w formie przyswajalnej do strawienia lacznie z Twoimi przemysleniami, ktore uzupelnily smak tej "potrawy"odpowiednimi przyprawami!Pozostal jednak spory niedosyt w temacie.Gdzie i jak mozna dowiedziec sie cos wiecej o slabych duchowo braciach z komitetu "pietnastu"?Mam wrazenie, ze ocieralem sie o nich w swoim zyciu, a przynajmniej o paru z nich.Jestem glodny tej wiedzy. Czy ktos mi pomoze zajrzec pod  dywan,ktory przykrywa te sprawe?Jeszcze raz dziekuje bracie za strawe "w slusznym czasie" i serdecznie pozdrawiam!

« Ostatnia zmiana: 22 Luty, 2016, 22:50 wysłana przez gedeon »