Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Doświadczenia w publikacjach - wymyślane czy wysyłane?  (Przeczytany 692 razy)

Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 735
  • Polubień: 2748
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Doświadczenia w publikacjach - wymyślane czy wysyłane?
« Odpowiedź #15 dnia: 10 Listopad, 2019, 21:39 »
Jednakże skłaniam się do koloryzowania opisów biograficznych, a nie wymyślania ich z sufitu. Ale...... dobrze jakby wypowiedzieli się Ci co brali udział w koloryzowaniu lub wymyślaniu. W każdym bądź razie nie wykluczam niczego.
,,Jesteś tak daleko ode mnie, czasami jednak blisko tak"


Offline Salome

Odp: Doświadczenia w publikacjach - wymyślane czy wysyłane?
« Odpowiedź #16 dnia: 10 Listopad, 2019, 21:57 »


jedno wielkie pasmo super gorliwości i nic w zamian
a na koniec odmówiła krwi i zmarła 😥



ale smutny scenariusz.... :'(
kolejna ofiara na ołtarzu jw.orga=Baala
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippmann


Offline Sebastian

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 367
  • Polubień: 5884
  • tel.kom.+48 799831259 Stowarzyszenie@WYZWOLENI.org
Odp: Doświadczenia w publikacjach - wymyślane czy wysyłane?
« Odpowiedź #17 dnia: 10 Listopad, 2019, 23:27 »
Jednakże skłaniam się do koloryzowania opisów biograficznych, a nie wymyślania ich z sufitu
jeśli cały artykuł poświecony jest jednej osobie (np. członkowi Ciała Kierowniczego) to przypuszczam że jest to życiorys autentyczny ale podkoloryzowany.

ale jeśli chodzi o pojedyncze zdarzenie typu ktoś znalazł portfel z 5.000 usd w środku, oddał go właścicielowi, zapoczątkował z nim studium biblijne itd. - to na 99,99% jest to wymyślona od poczatku do końca bajeczka.

jeśli przytacza się wypowiedź że "pewien urzędnik wypowiedział sie że świadkowie Jehowy należa do najpunktualniejszych podatników" to już nie na 99,99% ale na 100% jest to bujda na resorach; dlaczego? Ano dlatego że organy podatkowe NIE notują kto jest jakiego wyznania.

Owszem, jeśli PIT-a wysyła pocztą do US konkretny podpisany imieniem i nazwiskiem proboszcz parafii Wang w Karpaczu, to "rozsądny wydaje się wniosek" że ów proboszcz jest akurat ewangelikiem; ale naprawdę nie da się zgadnąć kto z tysięcy polskich hydraulików jest katolikiem kto prawosławnym a kto akurat świadkiem Jehowy. A zatem żaden urzędnik państwowy nie ma (przypisywanej mu przez strażnicę) wiedzy którą mógłby podzielić sie z dziennikarzem.



Offline coma

Odp: Doświadczenia w publikacjach - wymyślane czy wysyłane?
« Odpowiedź #18 dnia: 11 Listopad, 2019, 00:49 »
Uważam, tak jak większość, że doświadczenia są mocno podrasowane.
Kiedyś na kongresie był wywiad ze starszym  X z mojego zboru. X handlował na targowisku. Robił to w każdą sobotę. To były czasy, gdy jedyną zbiórką w tygodniu była ta w sobotę rano. Z racji wykonywanej pracy tego brata nigdy, ale to nigdy na tej zbiórce nie było.
Na zgromadzeniu prowadzący powiedział takie słowa: brat X nigdy nie opuścił żadnej sobotniej zbiórki, jest wzorem gorliwości.
Bardzo mnie to wtedy ruszyło. Od tamtej chwili, to już jakieś 10 lat, przestałem brać na poważnie  jakiekolwiek doświadczenia


Offline matowa

Odp: Doświadczenia w publikacjach - wymyślane czy wysyłane?
« Odpowiedź #19 dnia: 13 Listopad, 2019, 13:05 »
Bracia sami się nakręcają do podbijania swoich lub czyichś historii, żeby były coraz bardziej budujące, więc może i tak się wypowiadają. Wywiady na zgro też bywają... nienaturalne. "Nie poszłam na studniówkę - czuję błogosławieństwo Jehowy, bo wszyscy się upili a ja nie", wiecie o co chodzi.
Natomiast niektóre wypowiedzi brzmią dziwnie, zacytuję z artykułu o urodzinach z jw.org:
"„Czy myśli pani, że dziesięć minut zabawy, parę ciastek i piosenka to już przyjęcie? Powinna pani przyjść do mojego domu i zobaczyć, jak wygląda prawdziwe przyjęcie!” ​(6-letni Eric)."

COO? "dziesięć minut zabawy, parę ciastek i piosenka"?
Napis z butelki wina mówi:
"Koty nie chodzą na spacery, żeby gdzieś dojść, a żeby odkrywać."
Nie jestem niczyim krytykiem, ale do nikogo nie należę.