Świadkowie Jehowy - forum dyskusyjne

DYSKUSJE DOKTRYNALNE => LITERATURA... POKARM NA CZAS SŁUSZNY => Wątek zaczęty przez: Ekskluzywna Inkluzywność w 10 Listopad, 2019, 18:20

Tytuł: Doświadczenia w publikacjach - wymyślane czy wysyłane?
Wiadomość wysłana przez: Ekskluzywna Inkluzywność w 10 Listopad, 2019, 18:20
Publikacje miały odkąd pamiętam od cholery rozmaitych budujących doświadczeń z głoszenia i anegdot, a zwłaszcza roczniki.

Nigdy się nie zastanawiałem skąd się brały. Myślicie, że bracia i siostry w zborach faktycznie mieli czas wysyłać im tysiące listów z pytaniami/opowieściami, a oni w Nadarzynie czy Brooklynie to później czytali, wyłuskiwali co lepsze i wplatali w treść publikacji ( co wymagałoby zagospodarowania osobnego archiwum i oddelegowania archiwistów) czy może po prostu redaktorzy budujące doświadczenia na bieżąco wymyślali? Skąd brali doświadczenia z drugiego końca świata, skoro nawet jakby ktoś chciał się pochwalić, to napisze prędzej do lokalnego biura oddziału niż na Brooklyn gdzie to wszystko później klecili, skąd redaktorzy mieliby w ogóle o tym wiedzieć?

Nigdy nie spotkałem się z tym, żeby ktoś chwalił się, że wysłał swoje doświadczenia do Nadarzyna, o Ameryce już nie mówiąc. Pewnie się takie sytuacje zdarzały, tak samo jak ludzie pisali i pytali co mogą robić w łóżku, ale nie chce mi się wierzyć, że poza naprawdę istotnymi listami komukolwiek chciałoby się przez to brnąć a potem referować w publikacjach, ale może się mylę.

Tytuł: Odp: Doświadczenia w publikacjach - wymyślane czy wysyłane?
Wiadomość wysłana przez: Gandalf Szary w 10 Listopad, 2019, 18:38
Wydaje mi się, że działa to na zasadzie typowania ludzi do wywiadów na zgromadzeniach. Starsi mówią nadzorcy obwodu o ciekawym przypadku, następnie sprawa przekazywana jest nadzorcy okręgu i idzie to wyżej. Z danego kraju kilka przypadków przesyłanych jest do Warwick i tam następuje właściwa selekcja.
Oczywiście mogę się mylić, ale znając organizację tak to sobie wyobrażam.
Tytuł: Odp: Doświadczenia w publikacjach - wymyślane czy wysyłane?
Wiadomość wysłana przez: lukier w 10 Listopad, 2019, 18:41
Zdaje się, że temat już był:

https://sjwp.pl/napisz-my-znajdziemy-odpowiedni-dzial/historyjki-w-straznicach/15/

ale jest na tyle ciekawy, że można powtórzyć ;)

Ja się też powtórzę, moim zdaniem są polukrowane i podkręcone, ale patrząc na fanatyzm niektórych braci trudno nie wierzyć, że mogły się wydarzyć.
Tytuł: Odp: Doświadczenia w publikacjach - wymyślane czy wysyłane?
Wiadomość wysłana przez: Salome w 10 Listopad, 2019, 18:44

 Skąd brali doświadczenia z drugiego końca świata, skoro nawet jakby ktoś chciał się pochwalić, to napisze prędzej do lokalnego biura oddziału niż na Brooklyn gdzie to wszystko później klecili, skąd redaktorzy mieliby w ogóle o tym wiedzieć?

Nigdy nie spotkałem się z tym, żeby ktoś chwalił się, że wysłał swoje doświadczenia do Nadarzyna, o Ameryce już nie mówiąc.

Bo to kity z satelity, a nie doświadczenia.
Podkręcane historie. Jak zdjęcia w photoshopie. :) :) :)
Tytuł: Odp: Doświadczenia w publikacjach - wymyślane czy wysyłane?
Wiadomość wysłana przez: Gandalf Szary w 10 Listopad, 2019, 18:57
Bo to kity z satelity, a nie doświadczenia.
Podkręcane historie. Jak zdjęcia w photoshopie. :) :) :)
[/b][/size]

A to jest odrębna sprawa. Wiem z pierwszej ręki, że materiał przechodzi cenzure i nawet jak głosiciel swe doświadczenie opisze jak było to jest wycinane i poprawiane (patrz fhotoshop), a on ma się trzymać tego co napisane na kartce. Oczywiście to co na kartce jest ustalone ze starszymi i NO. Tak więc, to gówno, a nie doświadczenie z życia wzięte.   
Tytuł: Odp: Doświadczenia w publikacjach - wymyślane czy wysyłane?
Wiadomość wysłana przez: Salome w 10 Listopad, 2019, 19:35


A to jest odrębna sprawa. Wiem z pierwszej ręki, że materiał przechodzi cenzure i nawet jak głosiciel swe doświadczenie opisze jak było to jest wycinane i poprawiane (patrz fhotoshop), a on ma się trzymać tego co napisane na kartce. Oczywiście to co na kartce jest ustalone ze starszymi i NO. Tak więc, to gówno, a nie doświadczenie z życia wzięte.

Pamiętam jak moja kuzynka kiedyś opowiadała, że miała przygotowania do wywiadu na kongresie. Była wtedy młodą nastoletnią pionierką i miała z zapałem opowiedzieć, jak to gorliwie i namiętnie prowadzi studium osobiste. Brat prowadzący wywiad kazał jej zeznać na podium, że jak kiedyś w sobotę wieczorem przyszli do niej rówieśnicy ze zboru, to zamiast do nich wyjść, postanowiła najpierw dokończyć zaplanowany materiał z jakiejś tam książki, a dopiero potem przywitać gości.

Ona na to: "eeeee, yyyyyy, bracie, ale tak nie było, ja nie miałam takiej sytuacji....".
A ten brat na to: "no wiem, ale tak będzie dobrze wyglądało w wywiadzie".

Niby drobiazg, ale pokazuje, że koloryzują jak im do tematu pasuje.
Tytuł: Odp: Doświadczenia w publikacjach - wymyślane czy wysyłane?
Wiadomość wysłana przez: Gandalf Szary w 10 Listopad, 2019, 19:40
Pamiętam jak moja kuzynka kiedyś opowiadała, że miała przygotowania do wywiadu na kongresie. Była wtedy młodą nastoletnią pionierką i miała z zapałem opowiedzieć, jak to gorliwie i namiętnie prowadzi studium osobiste. Brat prowadzący wywiad kazał jej zeznać na podium, że jak kiedyś w sobotę wieczorem przyszli do niej rówieśnicy ze zboru, to zamiast do nich wyjść, postanowiła najpierw dokończyć zaplanowany materiał z jakiejś tam książki, a dopiero potem przywitać gości.

Ona na to: "eeeee, yyyyyy, bracie, ale tak nie było, ja nie miałam takiej sytuacji....".
A ten brat na to: "no wiem, ale tak będzie dobrze wyglądało w wywiadzie".

Niby drobiazg, ale pokazuje, że koloryzują jak im do tematu pasuje.
[/b][/size]
Jeżeli historia inaczej brzmi, to chyba jej zmienianie, a nie koloryzowanie heheh ;)
Już dawno zauważyłem, że jest to wszystko do maksymalnych rozmiarów napompowane.
Tytuł: Odp: Doświadczenia w publikacjach - wymyślane czy wysyłane?
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 10 Listopad, 2019, 19:48
ja Sebastian od zawsze umiem wypowiadać się, mówić pełnymi zdaniami, improwizować.

kiedyś będąc pionierem stałym zostałem wytypowany do wywiadu na kongresie

kazano mi przygotować "na kartce" to co mam powiedzieć i ktoś mial te kartkę przejrzeć przed samym kongresem;

W tamtym czasie było czymś normalnym że wszystkie referaty w TSSK były przedstawiane z kartki, z wyjątkiem referatów Sebastiana który zawsze przemawiał z glowy gdyż jako jedyna osoba w zborze nie potrzebował takiego wspomagacza

ja myślałem że wzmianka o "kartce" to jest wymaganie typu "nie zapomnij o okularach" (czyli mam je rozumieć w ten sposób że dotyczy ono osób które maja jakieś trudności z wysławianiem się, potrzebują pomocy w zredagowaniu treści, są niedokształcone i nie chcą narobić sobie obciachu niepoprawną składnią itp.)

i tak samo jak zalecenia "o okularach" są nie dla mnie (bo nie mam kłopotów ze wzrokiem) tak samo i ten wymóg "opisania na kartce" także zignorowałem.

na kongres przyjechałem jak mnie proszono godzinę wcześniej, bo miała być jakaś próba mikrofonu czy coś w tym guście; Nadzorca podróżujący zapytał mnie "a kartka gdzie?" ja na to "nie mam bo nie potrzebuję, ja zamprowizuję i będzie ok";

decyzja nadzorcy: wywiad z Sebastianem NIE odbyl sie, było po prostu jedno doświadczenie mniej i już...

sumując: nadzorca podróżujący miał możliwość że na tym konkretnym kongresie będzie wygłoszone to konkretne doświadczenie które było naprawdę budujące teokratyczne i wszystko "po linii partii" (treść poznał w rozmowie prywatnej ze mną gdy podczas wizyty w moim zborze wracaliśmy wspólnie ze służby kaznodziejskiej - miał więc ogólną orientację co chcę opowiedzieć), ale wolał zrezygnować niż dopuścić spontaniczność na scenie;

sumując: przypuszczam że w publikacjach drukowanych jest tyle samo spontaniczności co na tamtym kongresie na którym z decyzji nadzorcy podróżującego pominięto moje doświadczenie.
Tytuł: Odp: Doświadczenia w publikacjach - wymyślane czy wysyłane?
Wiadomość wysłana przez: Salome w 10 Listopad, 2019, 19:48

Jeżeli historia inaczej brzmi, to chyba jej zmienianie, a nie koloryzowanie heheh ;)
Już dawno zauważyłem, że jest to wszystko do maksymalnych rozmiarów napompowane.

Bajkopisarstwo.
Manipulacja słowna.
Propaganda.
Bullshit.

ale się wyżyłam ..... :) :) :) :) ale mam prawo, bo kurde, całe życie tego słuchałam, siedząc spięta na krzesełku w zbyt przyzwoitej spódnicy >:(
Tytuł: Odp: Doświadczenia w publikacjach - wymyślane czy wysyłane?
Wiadomość wysłana przez: Gandalf Szary w 10 Listopad, 2019, 19:54
Bajkopisarstwo.
Manipulacja słowna.
Propaganda.
Bullshit.

ale się wyżyłam ..... :) :) :) :) ale mam prawo, bo kurde, całe życie tego słuchałam, siedząc spięta na krzesełku w zbyt przyzwoitej spódnicy >:(
[/b][/size]
Nie żałuj sobie, pracuje nad przymiotem ,,panowanie nad sobą". >:D
Tytuł: Odp: Doświadczenia w publikacjach - wymyślane czy wysyłane?
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 10 Listopad, 2019, 20:04
Moim zdaniem w publikacjach drukowanych mogą zdarzyć sie pojedyncze w pełni uczciwe opowiadania (np. 1 z 1000)

jeśli ktoś z pionierów jest mocno gorliwy dużo głosi i nagle rozchoruje się, to gdy już doczyta wszystkie zaległe publikacje może wpaść na pomysł że opisze któreś ze swoich autentycznych doświadczeń i wyśle je do centrali. Prosić o akceptację nikogo nie musi bo w każdej strażnicy jest adres do korespondencji więc list może zaadresować samodzielnie. Poczta doręczy. List zapewne nie zostanie wyrzucony do kosza ale trafi w ręce kogoś kto na co dzień zawodowo wymyśla doświadczenia z za biurka więc jeśli tenże ktoś dopuści to do druku (np. oszczędzając w ten sposób pół godziny własnego czasu który musiałby poświęcić na snucie fantazji) to tym "cudownym zrządzeniem losu", wróć, błogosławieństwem Jehowy, czyjeś autentyczne doświadczenie może trafić do druku

ale przypuszczam że są to wyjątki nad wyjątkami

różnica między moim doświadczeniem NIE wygłoszonym ustnie na kongresie a hipotetycznym "listem pioniera do warwick" jest taka że list ma formę pisemną, wiec osoba dokonująca akceptacji ma poczucie "pełnej kontroli nad sytuacją" (zna co do literki treść, którą ma zaakceptować) więc może zdarzyć się że treść (jeśli jest dobrze napisana) nie zostanie (np. z braku czasu) poddana żadnej obróbce

i w ten sposób wśród tysiąca bajeczek wyjątkowo trafi się jedno autentyczne zdarzenie
Tytuł: Odp: Doświadczenia w publikacjach - wymyślane czy wysyłane?
Wiadomość wysłana przez: Salome w 10 Listopad, 2019, 20:07

Nie żałuj sobie...

jak to dobrze i miło sobie pohejtować wśród osób, które mają podobnie zryty beret przez orga.... :D :D :D
Tytuł: Odp: Doświadczenia w publikacjach - wymyślane czy wysyłane?
Wiadomość wysłana przez: Estera w 10 Listopad, 2019, 20:20
Bajkopisarstwo.
Manipulacja słowna.
Propaganda.
Bullshit.
ale się wyżyłam ..... :) :) :) :) ale mam prawo, bo kurde, całe życie tego słuchałam, siedząc spięta na krzesełku w zbyt przyzwoitej spódnicy >:(
   Dostąpiłam również występów gościnnych w wywiadzie na zgromadzeniu.
   Ale u mnie ściemniania nie było.
   Wywiad pokrywał się całkowicie z rzeczywistością.
   Może też dlatego, że ogólnie sytuacja, o której opowiadałam, była dość szeroko znana w obwodzie.
   Nie można było za bardzo naściemniać.
   :)) :))
Tytuł: Odp: Doświadczenia w publikacjach - wymyślane czy wysyłane?
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 10 Listopad, 2019, 21:03
poprawcie mnie jeśli źle napisałem, ale wydaje mi sie, że nigdy na żadnym filmie propagandowym Towarzystwo Strażnica NIE chwaliło sie posiadaniem takiego archiwum ani wyodrębnieniem wyspechalizowanej komórki do gromadzenia takich doświadczeń.

każdy chyba widział filmy z gatunku "korporacyjnego socrealizmu" :) w których jw.org chwali sie że mają drukarnie, introligatornie, komputery, program MEPS do tłumaczenia na setki języków, ma nawet fermy na których hoduje sałatę i kurczaczki, ma też oczyszczalnie ścieków itd. itp.

ale jakoś komórką do zbierania tekstów doświadczeń ze świata nigdy nie pochwalili sie

jak słusznie zauważył Exkluzywny zbieranie tysięcy doświadczeń wymagałoby archiwum i archiwistów, a ja dodam: i tłumaczy; gdyż doświadczenia dotyczą różnych "ludów narodów i języków", więc jeden archiwista z natywnym językiem angielskim nie wystarczy

przede wszystkim czytając "doświadczenia z całego świata" rzuca się w oczy że są one często pisane jednym stylem co uprawdopodobnia nasze domysły że wymyśla to jakiś jeden etatowy bajkopisarz
Tytuł: Odp: Doświadczenia w publikacjach - wymyślane czy wysyłane?
Wiadomość wysłana przez: Trinity w 10 Listopad, 2019, 21:34
znałam siostrę której historia życia (pokrótce)
została opisana w Roczniku
była bardzo słodko - pierdząca.
początek jej kariery w orgu był och i ach, ale później gdy przyszła proza i
życie jej było jednak przeciwieństwem 😔 co tam pisali.

jedno wielkie pasmo super gorliwości i nic w zamian
a na koniec odmówiła krwi i zmarła 😥

po tej historii wiem że doświadczenia są mocno podkoloryzowane i nadmuchane.
jak powiedział Seba ktoś tam jest etatowym bajkopisarzem który się nie dostał
na reżyserię

Tytuł: Odp: Doświadczenia w publikacjach - wymyślane czy wysyłane?
Wiadomość wysłana przez: Gandalf Szary w 10 Listopad, 2019, 21:39
Jednakże skłaniam się do koloryzowania opisów biograficznych, a nie wymyślania ich z sufitu. Ale...... dobrze jakby wypowiedzieli się Ci co brali udział w koloryzowaniu lub wymyślaniu. W każdym bądź razie nie wykluczam niczego.
Tytuł: Odp: Doświadczenia w publikacjach - wymyślane czy wysyłane?
Wiadomość wysłana przez: Salome w 10 Listopad, 2019, 21:57


jedno wielkie pasmo super gorliwości i nic w zamian
a na koniec odmówiła krwi i zmarła 😥



ale smutny scenariusz.... :'(
kolejna ofiara na ołtarzu jw.orga=Baala
Tytuł: Odp: Doświadczenia w publikacjach - wymyślane czy wysyłane?
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 10 Listopad, 2019, 23:27
Jednakże skłaniam się do koloryzowania opisów biograficznych, a nie wymyślania ich z sufitu
jeśli cały artykuł poświecony jest jednej osobie (np. członkowi Ciała Kierowniczego) to przypuszczam że jest to życiorys autentyczny ale podkoloryzowany.

ale jeśli chodzi o pojedyncze zdarzenie typu ktoś znalazł portfel z 5.000 usd w środku, oddał go właścicielowi, zapoczątkował z nim studium biblijne itd. - to na 99,99% jest to wymyślona od poczatku do końca bajeczka.

jeśli przytacza się wypowiedź że "pewien urzędnik wypowiedział sie że świadkowie Jehowy należa do najpunktualniejszych podatników" to już nie na 99,99% ale na 100% jest to bujda na resorach; dlaczego? Ano dlatego że organy podatkowe NIE notują kto jest jakiego wyznania.

Owszem, jeśli PIT-a wysyła pocztą do US konkretny podpisany imieniem i nazwiskiem proboszcz parafii Wang w Karpaczu, to "rozsądny wydaje się wniosek" że ów proboszcz jest akurat ewangelikiem; ale naprawdę nie da się zgadnąć kto z tysięcy polskich hydraulików jest katolikiem kto prawosławnym a kto akurat świadkiem Jehowy. A zatem żaden urzędnik państwowy nie ma (przypisywanej mu przez strażnicę) wiedzy którą mógłby podzielić sie z dziennikarzem.

Tytuł: Odp: Doświadczenia w publikacjach - wymyślane czy wysyłane?
Wiadomość wysłana przez: coma w 11 Listopad, 2019, 00:49
Uważam, tak jak większość, że doświadczenia są mocno podrasowane.
Kiedyś na kongresie był wywiad ze starszym  X z mojego zboru. X handlował na targowisku. Robił to w każdą sobotę. To były czasy, gdy jedyną zbiórką w tygodniu była ta w sobotę rano. Z racji wykonywanej pracy tego brata nigdy, ale to nigdy na tej zbiórce nie było.
Na zgromadzeniu prowadzący powiedział takie słowa: brat X nigdy nie opuścił żadnej sobotniej zbiórki, jest wzorem gorliwości.
Bardzo mnie to wtedy ruszyło. Od tamtej chwili, to już jakieś 10 lat, przestałem brać na poważnie  jakiekolwiek doświadczenia
Tytuł: Odp: Doświadczenia w publikacjach - wymyślane czy wysyłane?
Wiadomość wysłana przez: matowa w 13 Listopad, 2019, 13:05
Bracia sami się nakręcają do podbijania swoich lub czyichś historii, żeby były coraz bardziej budujące, więc może i tak się wypowiadają. Wywiady na zgro też bywają... nienaturalne. "Nie poszłam na studniówkę - czuję błogosławieństwo Jehowy, bo wszyscy się upili a ja nie", wiecie o co chodzi.
Natomiast niektóre wypowiedzi brzmią dziwnie, zacytuję z artykułu o urodzinach z jw.org:
"„Czy myśli pani, że dziesięć minut zabawy, parę ciastek i piosenka to już przyjęcie? Powinna pani przyjść do mojego domu i zobaczyć, jak wygląda prawdziwe przyjęcie!” ​(6-letni Eric)."

COO? "dziesięć minut zabawy, parę ciastek i piosenka"?